Dodaj do ulubionych

One night stand

24.04.22, 23:16
Potrafiłybyście zaczerpnąć przyjemności z nowo poznanym mężczyzną? Czy musicie się pospotykać i wraz z rosnącym uczuciem rosną doznania łóżkowe?
Ja przyznam, że nigdy nie uprawiałam przygodnego seksu. Jestem ciekawa jak to jest, ale sprawdzać nie będę, bo podejrzewam że bym się popłakała następnego poranka.
Obserwuj wątek
    • ludzikmichelin4245 Re: One night stand 24.04.22, 23:42
      Zaletą seksu w stałej relacji jest to, że partnerzy się znają, mają już opracowaną seksualną komunikację, swoje łóżkowe żarty i nikt nie oczekuje, że partner-/ka będzie szedł do łóżka w wersji stuprocentowo "nastaranej".
      Zaletą seksu bez zobowiązań jest element niespodzianki, napięcia; brak więzi emocjonalnej może też być seksualnie wyzwalający - skoro nie planujesz nic poważnego z danym partnerem seksualnym, to jest to mniej obciążające "co on sobie pomyśli".

      A już poza wszystkim - ludzie z różnych względów latami bywają singlami (wchodzą w tym czasie w różne przelotne relacje), a zakochują się "na ament" na przykład 2 razy w całym życiu. Zakładasz, że żyją wówczas w np. w pięcioletnim celibacie?
    • kaki11 Re: One night stand 24.04.22, 23:58
      Może nie typowy ONS, ale miałam wakacyjny romans przez kilka dni, więc wiadomo, że gościa nie znałam. Było ekstra, nie żałuję. Dziś bym nie powtórzyła, bo nie potrafiłabym zdradzić, ale nie oznacza to, że tamto nie było fajnym przeżyciem w kategorii zabawy i dania się ponieść ani, że uważam, że cokolwiek straciłam kochając się z kimś kogo nie poznałam.
    • snajper55 Re: One night stand 25.04.22, 00:01
      kot_filemon88 napisał(a):

      > Potrafiłybyście zaczerpnąć przyjemności z nowo poznanym mężczyzną?

      Zdecydowanie nie. Ani z nowo poznanym mężczyzną, ani z długo znanym.

      S.
    • aandzia43 Re: One night stand 25.04.22, 00:42
      Potrafiłybyście, zdarzało się. Zdarzenia urocze i ekscytujące jesli następują w odpowiednim momencie życia i stanie ducha. Myślę że jak się kobiecie nie zsynchronizuje ONS z odpowiednią fazą to się może psychicznie wykopyrtnąć jak serfer co nie trafił w falę i go sponiewierało.
    • trampki_w_kwiatki Re: One night stand 25.04.22, 08:24
      Tak z poznanym przed chwilą to chyba nie, bom nieufna i muszę zrobić research czy nie mam do czynienia ze świrem. Dlatego wolałabym relację typu fuck buddies, znam człowieka, bzykamy się co tydzień, dwa, trzy czy ileś, ale po takim bzykaniu wracamy każde do siebie i nie wnikamy w prywatę zanadto. Plus dłuższych relacji jest taki, że chłop już wie jak mnie obsłużyć łózkowo a nie robi mi tak jak robił statystycznej kobiecie.
    • shellyanna Re: One night stand 25.04.22, 11:28
      Gdybym była singielka - tak. Jak najbardziej.
      Wręcz bym rzekła, ze wolałabym to niż wikłanie się w kolejne związki i przechodzenie przez etap randek i rozkmin „czy wypada?, co on myśli? Czy mu się podobam? Czy to na powaznie?”
      Jako mężatka nie.
    • piataziuta Re: One night stand 25.04.22, 13:06
      Wbrew pozorom jest do dość złożona kwestia.

      Jeśli pytasz, czy byłabym w stanie pójść do łóżka z facetem, którego poznałam tego samego dnia, to odpowiedź brzmi - oczywiście, że tak, pod warunkiem, że zaistniałoby między nami elektryzujące flow.

      Problem w tym, że gdy już pierwszego dnia znajomości pojawia się elektryzujące flow, to taką znajomość chce się kontynuować, a nie zakończyć to na "one night stand" - bo jednorazowego wyskoku z osobą będącą w innym związku, lub gdy ja jestem z inną osobą w związku, nie dopuszczam. Romansu też nie.

      Teoretycznie istnieje oczywiście szansa, że elektryzujące flow trwałoby tylko przez pierwszy wieczór, a dwa dni później wszystko by mi przeszło - i wtedy zakończyłabym to na "one night stand", bez wyrzutów sumienia, ale z niesmakiem - że się tak pomyliłam. Niemniej, nigdy w życiu się tak nie pomyliłam i wątpię, żebym się tak kiedykolwiek pomyliła. 🤣

      Natomiast jeśli pytasz, czy poszłabym do łóżka z nowo poznanym facetem na zimno i z premedytacją - bo np. byłby w miarę przyjemny dla ucha i oka, a ja miałabym deficyt seksu - to wątpię. Myślę, że by mi się po prostu nie chciało wysilać na cokolwiek więcej niż flirt, bo szanse, że taki seks byłby udany, oceniam na poniżej 5%. Zainwestowałaby za to na pewno w zestaw pingwinków.


      Płakanie z powodu seksu jest dziwne - no chyba, że jest się niedojrzałą nastolatką - wtedy faktycznie lepiej odpuścić i odczekać jak najdłużej. tongue_out
      • kot_filemon88 Re: One night stand 25.04.22, 13:49
        Chyba myślę podobnie jak ty. Jeżeli jest flow, co to w ogóle za słowo, to chciałoby się to kontynuować. Z tego wynikłby mój płacz właśnie, gdybym ja rozmyślała, a dla niego byłby to właśnie typowy ons i półtora dnia później już by o mnie nie pamiętał, a ja bym rozpaczała do Bożego narodzenia.
        • piataziuta Re: One night stand 25.04.22, 14:15
          Pisząc "flow" miałam na myśli przepływ energii pomiędzy dwiema osobami, a nie fascynację facetem podszytą strachem o brak odwzajemnienia.

          Jak się boisz, to się nie odsłaniaj - ani w przenośni, ani dosłownie.
        • piataziuta Re: One night stand 25.04.22, 14:36
          Ale jakiego rodzaju porażkę masz na myśli?
          Że mu stoi, a jak przychodzi co do czego, to nagle opada? Ja tam jestem wyrozumiała - to ze stresu. Zaczęłabym się martwić dopiero po 3 nieudanej próbie. wink

          Czy, że zdejmujesz mu majtki i zamiast przechodzić do rzeczy, zaczynasz szukać lupy? tongue_out

          Najmniejszy kutas jakiego w życiu widziałam miał z...(niech wyciągnę linijkę...)...12 cm i nadawał się (dla mnie) do użytkowania. Mniejszego nie widziałam. tongue_out

            • piataziuta Re: One night stand 25.04.22, 15:01
              Stulejarz?
              Poznałam takiego big_grin, przystawiał się do mnie, choć nie miał najmniejszych szans (aczkolwiek stulejka nie miała tu nic do tego tongue_out).
              Mam taką przypadłość, że każdy czub jakiego poznam, zaczyna mi się bardzo szybko spowiadać z najciemniejszych sfer swojego życia, i o tej stulejce dowiedziałam się, w wielkiej tajemnicy oczywiście, jeszcze zanim wybiła 22. tongue_out
              Gdybyśmy się częściej widywali, to przysięgam, że dałby mi się zaprowadzić za rączkę na zabieg - zupełnie bezinteresownie, bo i tak bym go przelecieć nie chciała. tongue_out
            • piataziuta Re: One night stand 25.04.22, 15:23
              Aaaa...czyli, że niedoświadczony? No to poćwiczyć musi po prostu. Jak facet fajny, to może se ćwiczyć na mnie, czemu nie? tongue_out
              Ja mam bardzo dużą samoświadomość/łatwość orgazmiczną i nie potrzebuję wiele do szczęścia w tym względzie - jeśli kutas przez 3 minuty stoi, to zapewnię sobie wszystko sama. tongue_out

              Myślę, że jedyne co by mi było ciężko znieść, to sytuację, w której ja zapewniam, że facet może sobie na mnie ćwiczyć i nie mam z tym problemu, a on by mi nie chciał uwierzyć w to co mówię i generował sobie przez to dodatkowy stres. No ale to już problem komunikacyjny, który wyłapałabym raczej jeszcze zanim byśmy poszli do łóżka.
              Seksistowskich frajerów, którzy myślą, że wiedzą o mnie lepiej ode mnie, nie rucham.
          • mashcaron Re: One night stand 25.04.22, 15:34
            O, to ja ci powiem, bo kiedyś miałam taką pol-porazke. Koleś tylko minetę, palcówkę i nic więcej.
            Był bardzo atrakcyjny ale chyba kurde, sulejkarz albo impotent 🙄
            Co mi ręką wędrowała w okolice jego krocza to mi ją odsuwał i na koniec nawet nie widziałam co on tam chowa, bo wziął i uciekł.
            I byłam zawiedziona w uj, bo tańczyło nam się tak, że sobie wyobrażałam seks stulecia ..
            • piataziuta Re: One night stand 25.04.22, 20:07
              No to faktycznie porażka. Widzę już, że nie tylko mnie przyszło do głowy, że nie chciał, żebyś go dotykała, bo kutasa nie miał wcale. tongue_out
              Jak miał, to ten... 🤦

              Poznałam kiedyś dziewczynę, która była androgynicznej urody i patrzyła na mnie w sposób tak bezczelnie seksualny, że aż mi ciarki zaczęły przechodzić po plecach. A że głęboko jeszcze wtedy tkwiłam w umysłowym średniowieczu, definiującym płeć kulturową jako jedyną właściwą, to pomyślałam, że jest bardziej męska, od wszystkich facetów jakich poznałam.


              A co do ciężkich przypadków, to taki miała kiedyś moja koleżanka. Poznała fajnego chłopaka, który zostawił dla niej wieloletnią dziewczynę i...nie był w stanie uprawiać normalnie seksu. Jedyne co dawał radę robić - jako tako - to niezbyt entuzjastycznie posuwać ją w pozycji misjonarskiej, przy czym nie wolno jej było jęknąć, ani nawet spojrzeć mu w oczy, bo mu od razu opadał. Szybko się okazało, że chłopak jest ostro uzależniony od masturbacji, a z wieloletnią dziewczyną robili minimum, pod płaszczykiem czekania do ślubu. Wersje rodem z porno też odpadały. Nie akceptował w zasadzie niczego: ani masturbowania go, ani absolutnie oralu - zwłaszcza, że koleżankę, mającą wysokie libido, to jarało.
              A taki sympatyczny się wydawał... tongue_out

    • mashcaron Re: One night stand 25.04.22, 13:12
      Jakieś to pytanie dziwnie zadane :p
      Bo zdarzało mi się mieć seks z nowo poznanym facetem i nie kontynuować znajomości, zdarzało mi się mieć seks z nowo poznanym facetem i kontynuować znajomość sporadycznie oraz zdarzyło mi się mieć seks z nowo poznanym facetem a potem wyjść za niego za mąż:p.
      Więc chyba moja odpowiedź brzmi tak 😁
      • konsta-is-me Re: One night stand 25.04.22, 18:48
        A ja głupia ,myślałam że to normalne ,że ma się jakaś więź romantyczna ( mniejszą lub większą) z osobą która nas pociąga a tu się okazuje że to zboczenstwo i patriarchat 🙄
        • fornita111 Re: One night stand 25.04.22, 18:54
          Nie za bardzo rozumiesz. Tu chodzi o to, ze nie czujesz zadnego pociagu seksualnego, zanim sie ta bliskosc nie wytworzy. Wiekszosc ludzi ma jednak odwrotna kolejnosc, po prostu. Inaczej by gatunek wyginal.
          • daisy Re: One night stand 25.04.22, 19:42
            No nie, myślę, że prawda leży pośrodku. Że do chęci na seks potrzebne jest pewne minimum więzi. Można to nazwać też, jak wyżej, elektrycznym flow, jakkolwiek. Sam abstrakcyjny popęd w konkretnej realnej sytuacji z konkretnym obcym człowiekiem nie wystarcza.
            • fornita111 Re: One night stand 25.04.22, 19:50
              To juz roznie ludzie maja, jednym wystarcza innym nie. Natomiast osoba demiseksualna nie tylko nie ma ochoty na seks z osoba z ktora nie ma silnej wiezi, ona nawet nie odczuwa do takiej osoby pociagu seksualnego. Takich ludzi jest naprawde niewielu. Pewnie dlugo nawet nie wiedza, czy sa homo, hetero czy bi, bo mysla, ze sa zwyczajnie aseksualni.
                    • daisy Re: One night stand 25.04.22, 21:47
                      Wrzuciłam link do wikipedii ot tak, dla orientacji, nie jest to żadna usystematyzowana wiedza. Myślę, że tym bardziej nie oferuje jej Onet (i jego fora).
                      Czytałam o demiseksualizmie trochę więcej, stąd moje wątpliwości co to twoich dość radykalnych wniosków. Wszystko to zresztą kontinuum i spektrum, jak to w kwestiach seksualności. Nie da się narysować wyraźnych granic.
                      Ale kłócić się o to chyba nie będziemy.
                      • piataziuta Re: One night stand 25.04.22, 21:56
                        Fornita często wyciąga radykalne wnioski, czasami niespecjalnie logiczne, a jedynie pasujące do jej aktualnej, spontanicznej tezy (którą to, dodatkowo, potrafi zmienić w ciągu kilku tygodni).

                        Z twojej wypowiedzi jasno wynika, że podajesz "demiseksualizm", żeby przybliżyć swoje podejście do związków i życia seksualnego, a nie, żeby się określać zero-jedynkowo wikipedyjną definicją.
                        • fornita111 Re: One night stand 26.04.22, 10:23
                          Nie ziuta, nie jestes homo, jak kochasz swoja przyjaciolke platonicznie i nie jestes demi, jak do seksu potrzebujesz uczuc. Ale rozumiem, ze przyszlas tutaj dosrac a nie na temat sie wypowiedziec tongue_out Nie uzywajmy pojec, ktorych znaczenia nie znamy, taki moj postulat.
            • piataziuta Re: One night stand 26.04.22, 11:49
              lilia.z.doliny napisała:

              > Tu chodzi o to, ze nie czujesz zadnego pociagu seksualnego, zanim sie ta blisk
              > osc nie wytworzy.
              > Boze, to ja tak mam sad

              Nie!
              Musisz najpierw zapytać fornitki. Jak pozwoli, to masz, jak nie pozwoli, to nie masz.
                        • fornita111 Re: One night stand 26.04.22, 13:54
                          A ty co? Zakochalas sie we mnie, czy jakies zale masz? Bo wczesniej nie pamietam, zebys lazila za mna, zeby pisac o mnie a nie na temat watku... Oczywiscie, bardzo mi to pochlebia, ale i meczy. Chyba musze cie zaczac olewa- jak teolle i inne przyglupy, sorry.
                          • piataziuta Re: One night stand 26.04.22, 15:17
                            fornita111 napisała:

                            > A ty co? Zakochalas sie we mnie,

                            Tak, zdecydowanie udało ci się podbić moje serce.

                            Na forum mam trzy ulubione zabawy: żarty, jatki i śledzenie hipokryzji.

                            W jatkach od zawsze brałaś udział, więc jakąś sympatią darzę cię od dawna.

                            Sympatia ma wzrosła, gdy zabawiałaś się na automoto, kpiąc z pokrzykiwań forumowych strażniczek moralności, linczujących za próby podjęcia dialogu z facetami - bardzo lubię takie rozrywkowe podejście.

                            A potem...dołączyłaś do linczujących strażniczek moralności🤣, określiłaś forumowiczki z automoto (w tym siebie) zaburzonymi, czym zaliczyłaś himalaje hipokryzji i udowodniłaś, że jesteś tu największą gwiazdą tej dziedziny.

                            O tym, że co jakiś czas puszczasz niezbyt sensownego bąka i nazywasz to "feminizmem", nie będę wspominać - to szczegół.

                            Także tak, fornitka, zakochałam się.
                            Nie berga, nie shelly, nie matek polek, nie snejki, nie rosa, nie józek, nie gazetowy - Ty jesteś pierwszą Ematką tego forum. wink
            • daisy Re: One night stand 26.04.22, 15:24
              Tu chodzi o to, ze nie czujesz zadnego pociagu seksualnego, zanim sie ta bliskosc nie wytworzy.

              Niekoniecznie. Niekoniecznie "żadnego". Demiseksualizm nie znaczy, że jesteś pozbawiona "ogólnego" popędu seksualnego (jak sugerowałaby taka radykalna definicja). Chodzi raczej o to, że w zderzeniu z konkretną sytuacją i konkretną drugą osobą taki ogólny popęd może nie wystarczać, to będzie za słaba iskra. Dopiero więź/bliskość emocjonalna naładuje ten akumulator/da odpowiedniego kopa. I to wcale nie musi być głęboka, długo wypracowana więź, kluczowe jest poczucie prawdziwej emocjonalnej bliskości (które z kolei sprawia, że raczej nie poprzestaje się na jednorazowym kontakcie, o ile to tylko możliwe).
              • fornita111 Re: One night stand 26.04.22, 15:30
                Mylisz sie. Demiseksualista nie czuje zadnego pociagu erotycznego, dopoki sie nie pojawi wiez. Nie podobaja mu sie kolezanki, koledzy, piosenkarze, aktorki. Jego/jej seksualnosc budzi sie, kiedy powstaje wiez emocjonalna (i to nie zwykla sympatia). To jest juz opisane dosyc dobrze przez seksuologow, z tego co wiem... tak ze tak.
                • daisy Re: One night stand 26.04.22, 15:35
                  Nie, nie mylę się. Sporo o tym czytałam. Orientacja seksualna to nie jest sztywne i szczelne pudełeczko, ale kontinuum, fragment większej skali. Z pewnością do demiseksualistów zaliczają się tacy ludzie, jakich opisałaś, ale spektrum jest znacznie szersze.
                  • fornita111 Re: One night stand 26.04.22, 15:40
                    No nie. Kontinuum, ale wyrozniamy jednak rozne orientacje: homo, hetero, bi, demiseksualistow, panaseksualistow... Ty podajesz nieprawdziwy opis jednej z tych orientacji.
                    • daisy Re: One night stand 26.04.22, 15:51
                      Każda orientacją jest częścią skali, oczywiście, ale sama także obejmuje pewien obszar, w którym mieszczą się stany o różnym natężeniu. O demiseksualizmie mówi się na przykład, że jest swego rodzaju stadium pośrednim między aseksualizmem a seksualną "normą" - już takie ujęcie sprawy pokazuje, że to zjawisko mieści w sobie różne intensywności.
                      Dodatkowo, demiseksualizm jest orientacją o nieco innym charakterze, może bowiem dotyczyć homoseksualizmu, heteroseksualizmu i biseksualizmu i tak dalej. Więc jeszcze trudniej wykreślić jego granice.
                      • fornita111 Re: One night stand 26.04.22, 16:01
                        Demiseksualizm "odkryto" podczas badan nad aseksualizmem. To orientacja polegajaca na tym, ze nie ma pociagu seksualnego bez wiezi, dlatego wrecz nazywa sie to czasem potocznie odmiana aseksualizmu. Zreszta sama nazwa tez o tym mowi. Jezeli gdzies w trakcie poszerzono definicje tej orientacji, to ja bardzo prosze o link. Bo nie wydaje mi sie, zeby tak bylo.
                        • daisy Re: One night stand 26.04.22, 19:36
                          Jestem innego zdania. Orientacje psychoseksualne to w ogóle nie są stałe i choćby w przybliżeniu ścisłe kategorie. Zazwyczaj takie podziały opierają się na odczuciach samych badanych, na tym, jak sami siebie określają. A seksuologia to nauka, która rozwija się dość dynamicznie - work in progress.
                          Jedyną wspólną częścią terminów aseksualizm i demiseksualizm jest "seksualizm", więc raczej trudno wyciągać wnioski na podstawie nazwy.
                          Poza tym nie ma pociągu seksualnego bez więzi występuje całkiem często wśród ludzi. Samo "podobanie się" rzadko wystarcza (jak widać choćby po lekturze tego wątku). Nie mylmy pociągu do konkretnej osoby w konkretnej sytuacji z popędem seksualnym, którego demiseksualiści wcale nie są (nie muszą być) pozbawieni.
                    • piataziuta Re: One night stand 26.04.22, 19:39
                      fornita111 napisała:

                      > No nie. Kontinuum, ale wyrozniamy jednak rozne orientacje: homo, hetero, bi, de
                      > miseksualistow, panaseksualistow... Ty podajesz nieprawdziwy opis jednej z tych
                      > orientacji.


                      Ale się kompromitujesz.
                      Przecież LGBT+ od lat huczy, że nic nie jest w kwestiach płciowości i seksualności zero jedynkowe.
                      Brzmisz jak konserwa, która udaje, że jest światopoglądowo po lewej stronie, ale przy każdej głębszej dyskusji zdradza, że nic z tego tak naprawdę nie rozumie.
        • primula.alpicola Re: One night stand 25.04.22, 18:58
          konsta-is-me napisała:

          > A ja głupia ,myślałam że to normalne ,że ma się jakaś więź romantyczna ( mniejs
          > zą lub większą) z osobą która nas pociąga a tu się okazuje że to zboczenstwo i
          > patriarchat 🙄


          Homo sapiens dawno by wyginęli, gdyby czekali aż się więź wytworzy.
          Po dobrym seksie się wytwarza, natura o to zadbała... wazopresynka i oksytocynka robią robotę.
    • bo_jestem_jedna Re: One night stand 25.04.22, 14:29
      Kiedys tak, teraz malo prawdopodobne, bo … mam meza i jestem bardzo nueufna.
      Kiedys uwielbialam brac faceta na raz 🤗i kwestia posiadania w danym czasie chlopaka nie miala znaczenia. Albo nie,wlasnie miala na plus. Lubilam dzialac na wiecej frontow.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka