annanichtvergessen
28.05.22, 15:14
Hej, moj ostatni dzien u rodzicow i ciesze sie, ze ostatni. Tym razem tato na tapecie... 🙄 Wiedzialam, ze ma problemy z nogami i chodzi z balkonikiem. Wiem, ze go bola. Ale o ile jak gadalismy przez telefon, to jakos trzymal sie i humor dopisywal, tak teraz "umiera" i z godziny, na godzine gorzej. Na poczatku mocno sie przejmowalam, bylam gotowa pogotowie wzywac, az nie zauwazylam gry aktorskiej... Przyklad 1. Myslal, ze jest sam w mieszkaniu (mialam wyjsc z mama, ale sie rozmyslilam), ojciec jak z wyscigowka pognal z chodzikiem do kuchni. Zobaczyl mnie i momentalnie z sil opadl. 🙄 2. Wstalam w nocy na siusiu. Zajrzalam do niego. Spal jak slon. Rano placze, ze przez sekunde nie spal. 3 zaczal "wymiotowac" z bolu. W rzeczywistosci pluje do naszykowanego wiaderka. Tak, wspolczuje mu, ale juz mnie to tak meczy i irytuje, ze odliczam godziny do odjazdu. Mam wrazenie, ze tymi odwiedzinami pogorszylam jego stan, bo odmawia jedzenia, teatralnie nie chce brac lekow. Mam wrazenie, ze gdyby mogl, to by zszedl na drugi swiat, zeby jeszcze wiecej wspolczucia dostac. 🙄 Zaloze sie, ze jak wyjade ja (publicznosc), to mu sie polepszy. Chociaz oczywiscie z tylu glowy mam strach, ze myle sie. 🤦♀️ Znacie takich chorych?