smoczy_plomien
09.06.22, 15:05
Drogie emamy, poradźcie, co czynić.
Glazurnik spiep*ył nam łazienkę. Żeby nie było, że jestem klientem z piekła rodem, który czepia się szczegółów to przykłady: listwa w odpływie liniowym, która blokuje odpływ wody, ubytki w hydroizolacji, wysokość zabudowy niezgodna z projektem, nie działające geberity i na koniec hit - zabudował główny zawór wody, więc nie da się włączyć wody w budynku!!! Pomijam estetykę, która również zostawia wiele do życzenia!
Rozmowa z facetem trudna, to taki typ, który na zawołanie wyciąga z kieszeni dowolny argument, do którego trudno się nam-laikom odnieść. Na przykład mówię, że coś duży mi się wydaje ten spadek pod prysznicem, na co facet, że zgodnie z normą 3%. Jako laik mogę poniewczasie w domu użyć google i dopiero wtedy dowiaduję się, że 3% to norma, ale dla kanalizacji, a dla odpływu liniowego robi się 1%-2.5%, a poza tym zrobił 3cm, ale nie na metr, tylko na 90cm, więc spadek jest 3.5%. Dlatego wczoraj przyszliśmy do niego z naszym inspektorem, żeby ktoś mógł się merytorycznie odnieść. Niestety glazurnikowi się to bardzo nie spodobało. Z wizyty wynikła awantura, bo glazurnik nie chciał słuchać uwag ani podjąć się naprawy, więc spakował sprzęt i odjechał. Na odchodnym rzucił, że rachunek wyśle pocztą.
Wieczorem napisałam mu maila, że zgodnie z umową na koniec prac powinien być zrobiony odbiór, więc proponuję spotkać się w przyszłym tygodniu i zinwentaryzować wykonane prace. Ale już dziś pukał do mnie listonosz z listem za potwierdzeniem odbioru od gościa. Na razie poprosiłam o awizowanie, ale co zrobić, jak przyjdzie jutro? Podejrzewam, że w środku jest rachunek wyliczony wg widzimisie glazurnika. Odbierać czy odsyłać? Jak powinnam wyliczyć kwotę do zapłaty? Nie jestem małostkowa, ale martwi mnie to, że nikt nie będzie chciał teraz podjąć się zrobienia poprawek po partaczu i będę się z tym bujać miesiącami (miałam się za tydzień wprowadzać), poza tym zapewne glazurnik policzył sobie pełną kwotę za robotę, którą będę musiała zlecić do rozbiórki. Ktoś ma doświadczenie, jak to rozsądnie ugryźć? Poza tym napisałam facetowi, że rozwiązujemy umowę za porozumieniem stron. Pomyślałam, że jak wypowiem jednostronnie, to oskarży mnie, że on chciał dokończyć, a ja go wygoniłam, ale teraz czuję, że jednak źle zrobiłam.
Sorry, że tak długo i nieskładnie, ale jestem zdenerwowana i mam słowotok w palcach.