zuzanna_a
24.06.22, 12:38
zauważyłyście ten trend? co rusz jakiś dziennikarz lub parentingowy bloger popełnia jakiś artykulik w tym zakresie,.
wkurza mnie to. teraz nie wypada się pochwalić paskiem, bo zaraz madki się zlecą, że to nie pasek określa człowieka.
przecież zasada przyznawania paska jest jasna.
tak samo jak jasne jest, że szef da premię temu co ma największy wynik a nie najbardziej się starał. zawody wygrywa ten co był najszybszy a teleturniej wygra ten co miał dobre odpowiedzi. na podium olimpijskim też nie stoją ci co się starali tylko ci co mieli wysokie noty.
jak dzieciak zdobęcie puchar - to gratulują
jak wygra olimpiade - gratulują
jak zdobędzie I miejsce w konkursie - gratulują
a jak zapieprza cały rok, uczy się, stara, rezygnuje z wielu rzeczy żeby mieć dobre stopnie i wysoką średnią - w szczególności że w liceum, na maturze, na studiach - zawsze właśnie to będzie oceniane i będzie otwierać lub zamykać poszczególne drzwi - to nagle nie wolno.
zdjęcie dziecka z pucharem - brawo, duma rodziców, ależ się starał.
pasek - weź, schowaj, to nie oceny są ważne.
serio? sa dzieci dla których są.
syn miał jeden rok bez paska - ale miał to na własne życzenie. niestety. nie uczył się, bywało ze ignorował kartkówki, tego mu się nie chciało, tamtego nie powtórzył, mimo wielokrotnych próśb np nie przeczytał lektury bo nudna.
paska - ani wysokiej średniej - nie było.
czy byłam dumna? oczywiście, że byłam. nigdy nie cisnęłam na pasek, ale prosiłam i wymagałam by traktował szkołę i naukę poważnie. Jak dostał tróję i się uczył - gratulowałam na maksa. Jak dostał tróję - a wcześniej widziałam, że nie robił nic albo otworzył zeszyt, by za chwilę łupać w komputer - to sorry, ale mówiłam, że chyba nie tak to powinno wyglądać.
Ale nie starłam w szeregu mateczek, które kwiliły że och, bombelek tak się starał, ale cały świat stanął mu przeciwko, był zmęczony, nie miał predyspozycji żeby się czasowników z angielskiego pouczyć, a tak się biedny starał i oceny tego nie oddają.
no nie. mój syn się nie starał. a w tym roku - postanowił ze to zmieni - i na efekty nie trzeba było długo czekać - za co dziś odebrał świadectwo z piątkami i paskiem.
Częśc dzieci nie ma, ale u nas oceny oddają stosunek uczniów do przedmiotów, bo tym co się starali ale mieli trudniej - nauyczyciele oferowali wsparcie i podciągali na koniec oceny. żeby zmotywować. Ale ma też dużo kolegów których nie raz pytał - uczyłeś sie na matmę? a kolega odpowiadał "wyyebane mam na matmę". A mamusia narzeka na klasowym czasie, że pani niesprawiedliwa, nauki za dużo, że dzieci sa przeciążone. i ze oceny nie oddają tego co dziecko umie.
mam jeszcze prawo być dumna? z samozaparcia, z chęci, z ambicji? z umiejętności rezygnacji z wielu godzin grania - po to by czytać i się uczyć? z tego że sam prosił o korepetycje z tego co mu nie szło? że wreszcie pojawiło się światełko w tunelu, że dostanie się do dobrego LO?
Małe dzieci na pewno nie są gotowe na oceny, paski. Stąd oceny opisowe, stawianie znaku równości. ALe czy w świecie gdzie wszystko jest poddawane punktacji, oceniane, dzieci są porównywane - choćby w LO, na maturze, przy dostawaniu sie na studia - średnia roczna jest czymś, co powinno być owiane milczeniem? W ich świecie nauka to trochę praca - i wyróżnienie, nagroda, pasek - to forma uznania. Oczywiście - dla każdego rodzica ważne jest być dumnym z dzieciaka. Trzeba w nim budować poczucie własnej wartości. Wychowywać tak, by dziecko nie czuło że definiują je oceny. Czuło wsparcie od rodziców na każdym etapie edukacji - gdy są sukcesy i gdy ich nie ma.
Ale ostatnio mam wrażenie, że na te dzieci które się starają - niesłusznie wylewa się taka goryczka, na którą w mojej ocenie nie zasłużyły.
A wasze dzieci jak do tego podchodzą? Paski są dumą? Brak coś dla nich znaczy? Jak do tego podchodzą?