youngagain
14.07.22, 14:17
Może niektóre kojarzą moje wątki - zdrada i rozstanie z mężem, potem 8 miesięcy walki z rakiem mamy i jej śmierć miesiąc temu. A w tym tygodniu finał rozwodu. Dużo emocji, ogromny kaliber. Jakoś się zbieram, choć dni są lepsze i gorsze. Ale od jakiegoś czasu mam po prostu doła, mimo że pracuje, zajmuje się dziećmi, spotykam się z ludźmi. Jestem taka rozedrgana, budzę się z uczuciem niepokoju. Od tygodni już śpię kijowo. Budzę się zawsze przed budzikiem, budzę w nocy. Nie jestem zdenerwowana, nie mam atakow paniki czy coś. Po prostu się budzę i jestem wybudzona. I tak sobie dziś pomyślałam, że skoro od takiego czasu tak sypiam to nie ma bata żeby to się nie zaczęło przekładać na stan psychiczny. Nie dość, że procesuję duże rzeczy emocjonalnie to jeszcze nie regeneruję się jak powinnam. Nie chcę brać jakichs leków na receptę, myślę że to nie ten level żeby już aż tak działać. Może polecicie mi jakieś sposoby na to by w tej walce o równowagę życiową przynajmniej się wysypiac?