zdrobina
24.08.22, 08:36
Załóżmy taką sytuację. Za 5-7 miesięcy będzie dostępne niemal wymarzone stanowisko pracy. Mniejsza o szczegóły, ale powiedzmy, że ma się gwarancję zatrudnienia na tym stanowisku tylko trzeba poczekać około pół roku, może nieco krócej, może nieco dłużej. Przez ten czas chce się jednak być aktywnym zawodowo. Szuka się pracy, dostaje kilka w miarę ofert, czas się zdecydować. I tutaj ta kwestia etyczny. Czy to w porządku iść do pracy ze świadomością, że za około pół roku się odejdzie w inne miejsce, a obecnie traktuje się na zasadzie przeczekania? Ja wiem, że większość ludzi nie ma takich dylematów i po prostu robią, co im wygodniej. Dla mnie jednak jest realnym problemem moralnym fakt, że mimo wszystko kogoś okłamuję, bo przecież nie mówię otwarcie na rozmowie kwalifikacyjnej i przy podejmowaniu zatrudnienia, że przychodzę na chwilę. Oczywiście obowiązki będę wypełniać jak najlepiej potrafię, no ale... Część z Was jest pracodawcami, część pracownikami. Jak się szczerze zapatrujecie na taką sytuację?