kozaki_za_kolano
23.10.22, 19:47
W sobotni wieczór, już po 23, zaniosło nas do knajpy na jedzenie. W środku nie było dużo ludzi.
Przy jednym ze stolików siedziała para z dzieckiem, chłopiec miał na oko 3, może 4 lata. Siedział z nosem w tablecie, na którym cały czas leciały bajki. Bardzo kaszlał, ziewał i co jakiś czas popłakiwał. Rodzice (albo rodzic z kimś) zajmowali się sobą i raczej nie śpieszyli do domu.
Wiem, że ematka uzna, że mam nudne życie i powinnam się zająć własnym talerzem.
Ale, kurczę, to był smutny widok.