Sytuacja wyjściowa
kobieta 43 lata na stanie 10-letnie bliźniaki
10 lat pracy na stanowiskach typu obsługa klienta, sklep, telemarketing itp.
10 lat przerwy w pracy bo dzieci bliźnięta, nie było łatwo, prowadzenie domu
mgr po Wyższej Szkole Wszystkiego i Niczego kierunek typu marketing czy inna politologia
słaby angielski i komputer
brak prawa jazdy (duże miasto wojewódzkie)
Oferta pracy
urząd, budżetówka (służba cywilna) stanowisko całkiem dobrze i poważnie brzmi
wypłata 4000 brutto plus staż czyli 4400
pełen etat, umowa o pracę, dobry dojazd, elastyczne godziny, praca pn-pt, z dodatków grusza i trzynastka
I teraz tak
czy to jest oferta typu złapała Pana Boga za nogi czy za mało pieniędzy i szukać dalej?
Pyta mnie o to bliska koleżanka, ja uważam że brać i nie wybrzydzać bo skończy w dyskoncie na kasie albo wykładaniu towaru a ona że to za mało i stać ją na więcej (umie się dobrze sprzedać).
Co byście radziły? Trochę się pokłóciłyśmy o to

Kto ma rację?
Spełnia warunki bo mgr, niekarana i obywatelstwo polskie, ze 2 ustawy wymagane przeczytała. W urzędzie chętnych brak bo płacą mało, rozmowa typu proszę powiedzieć coś o sobie i dlaczego chce pani u nas pracować.
Jej rodzice (znam ich mnóstwo lat) też radzą brać bo dla nich urząd to wielkie wow i stała praca no i to prości ludzie ze wsi więc urzędniczka lepiej brzmi niż kasjerka.