jednorazowahistoria
21.02.23, 08:48
Potrzebuję rady, inspiracji...
Rodzina 2+2, dzieci w wieku 13 i 14 lat. Małżeństwo w stanie rozkładu, od kilku lat każdy żyje swoim życiem. Ojciec w zasadzie się z rodziny wymiksował. Od kilku lat pracuje tak, że mieszka głównie poza domem, w tej chwili na stałe za granicą, pokazuje się raz na kilka miesięcy. Czy partycypuje w kosztach utrzymania - nie wiem. Jeśli, to niezbyt aktywnie. Matka została z dzieciakami sama w sensie finansowym, organizacyjnym i wychowawczym. Ma ciągłe problemy z pracą, czasem nie pracuje wcale, czasem się coś udaje utrzymać, raz krócej, raz dłużej. Babka bez wykształcenia, doświadczenia zawodowego, prawa jazdy. No i w tej sytuacji matka postanawia pracować za granicą. Wygląda to różnie, czasem miesiąc jest poza domem, a miesiąc w domu, czasem wyjeżdża na dłużej.
Dzieci w zasadzie zostały same. Doglądają ich dziadkowie - para 70+ mieszkająca kilka kilometrów dalej. Wyprawiają do szkoły, gotują obiady, chodzą na wywiadówki i do lekarzy. I są przerażeni. Ogarniają chyba z marnym skutkiem, ostatnio np. wyszły na jaw spore wagary. Do tego są oczywiście przemęczeni, przytłoczeni nagłą odpowiedzialnością i zamartwiają się o przyszłość. Sytuacja jest patowa. Nikt ich o zdanie nie zapytał, ale nawet gdyby, to co realnie można zrobić? I tu moje pytanie. Z głównymi bohaterami tej historii niewiele mnie łączy, to dziadkowie są mi bliscy i zastanawiam się, jak im pomóc, co podpowiedzieć. Dzieci do powrotu do kraju i zajęcia się wnukami nie zmuszą chyba, bo jak. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to pokierowanie sytuacją tak, żeby choć jedno z dzieci trafiło do jakiejś szkoły z internatem...