barbin
11.11.04, 09:26
Wolny dzień. Znajomi wyjechali, rodzina spotyka się na wspólnym obiedzie, a
my... Mąż drugą dobę spędza w pracy, ja musiałam zawieżć córkę do opiekunki,
żeby się przygotować do zaliczenia (muszę regularnie zdawać u szefa teorię,
żeby mi podpisał zgodę na podejście do egzaminu specjalizacyjnego). Mała
jadąc w samochodzie pytała: gdzie jadę? wolę zostać z Tobą w domu, a gdzie
tatuś? trzeba go zabrać z tej pracy!
Chciałabym, żebyśmy byli wszyscy razem, chciałabym ugotować obiad, zjeść go z
mężem, córunią, a potem tarmosić się z nimi na dywanie, albo pójść na spacer.
Nie piszcie, ze każdy jest kowalem swojego losu, bo to wiem.
Jest mi strasznie smutno. Za dużo takich swiąt, takich niedziel...