mania_222
04.04.23, 21:29
Nie świeciła mi się jedna lampa z przodu w aucie, choć żarówka nowa i bezpiecznik dobry.
Pojechałam do warsztatu. Kazali zostawić auto. Na drugi dzień SMS, że samochód do odbioru i do zapłaty 720 zł.
Zapłaciłam kartą 720 zł. Dostałam paragon i fakturę na 520 zł (w domu dopiero zobaczyłam). Dzwonię pytając, skąd ta różnica. Słyszę, że wstawili używany przełącznik i nie mogą go uwzględnić na fakturze, choć na dole faktury, pod ceną 520 zł, jest dopisek "Uwaga - przełącznik 200".
Robią mnie w konia? Nawet nie wiem, ile warty jest taki używany przełącznik, a jego koszt jest poza fakturą.
W dodatku zepsuli auto, bo tablica wskaźników martwa (brak działania prędkościomierza, poziomu paliwa, licznika kilometrów, zegara i radia) - no nic nie ma. Pan wmawia mi, że tak przyjechałam, choć to nieprawda. Grzebali w elektryce, by naprawić lampę, a zepsuli całą tablicę ze wskaźnikami.
Jak mam walczyć z nimi?