daszka_staszka
27.05.23, 09:26
Kiedyś byłam na 100 proc. Przekonana, że w pracy należy być przede wszystkim profesjonalnym, solidnie pracowac i nie obrabiać nikomu tyłka w będzie dobrze. Historia z podwórka. Przepracowana i zestresowana odpowiedzialnością pracownica w końcu wylądowała na zwolnieniu lekarskim, stan bardzo poważny bo zaliczyła rzw. Fugę. Najbliżsi zapisali pracownika do lekarza. Po 4 miesiącach farmakoterapii i psychoterapii pracownica wraca do pracy. Przełożony jest niezbyt sympatyczny w pierwszych rozmowach. Pracodawca uprzedza 2 pozostałe pracownice, że Ania wróciła ale w związku z jej problemami zdrowotnymi, może być nerwowa i trzeba na to uważać. 2 pozostałe panie wkurzony bo Ania jest pod kloszem, o czym nie ma pojęcia. Co istotne jedna z pań nazwijmy ją Kasia pracowała z Anią tylko kilka tygodni przez jej choroba i panie nie przypadły sobie do gustu. Ania była tak zarzucona robota i w stresie że nie miała możliwości poświęcać Ani jako nowej dużo uwagi, której ta oczekiwała. W zespole jest wyczuwalne napięcie, aż powoli rosnący konflikt wybucha. O wszystko obwiniana jest Ania, która co chyba istotne, w przeciwieństwie do Kasi jest introwertyczna. Obiektywnie napiszcie proszę co o tej sytuacji sądzicie. Jestem jedną z 3 pan.