Moja mama pierwszy raz w sanatorium, mija tydzień, zostały jej jeszcze dwa. W zasadzie zadowolona, ale chciałaby wracać, bo jest zmęczona towarzyszką z pokoju. Pani sympatyczna, ale żywcem wyjęta z dowcipów o sanatorium; prowadzi bujne życie towarzyskie. Wyrabia moją mamę w tłumaczenia, dlaczego opuszcza zabiegi, prosi by mówić, że została w pokoju z powodu migreny, a tym czasem w pokoju udziela się towarzysko. Nie wiedziałam, że takie tłumaczenia wystarczą.
Mama prosiła już o zmianę pokoju, ale niestety, po falach pandemicznych sanatoria odbiły i jest komplet. Nie wiem, czy da się tak, by wynajęła gdzieś obok pokój na w tygodnie i tylko dochodziła na zabiegi i na stołówkę? Pani życie towarzyskie prowadzi często w nocy, pojawią się późno, ktoś do niej puka. Mama źle śpi, stąd szukanie rozwiązania. Upominanie pani nie skutkuje, dodatkowo panowie są śmielsi w awansach e stosunku do mamy; sądzą, że to ogólnie jest wesoły pokój.
Nie ma żadnej kontroli (no fakt, dorośli ludzie) ale w zasadzie każdy wchodzi i wychodzi kiedy chce. Mama bezpośrednio na panią nie chce donieść, ale fakt, trzeba mieć zdrowie na takie bogate udzielanie się. Pani udziela się zarówno panom z turnusu jak i z szeroko pojętego miasta (stąd moje uwagi o braku kontroli)
Poratujcie pomysłami