Dodaj do ulubionych

Ja znowu o....

15.11.04, 10:45
Ja znowu o tesciowej.
Wiecie co tak sie zastanowiłam nad tym problemem (pamiętacie moje posty) i
doszłam do wniosku, ze jak chce to niech zajmuje sie Radkiem - przynajmniej
mam trochę odpoczynku.........
I taka scenka co o niej sądzicie, gdybyście byli jej świadkami:
Osoby - ja, mąż, teściowa i Radek.
Chodzimy po sklepach w celu zakupienia prezentu dla męża na urodziny, i takie
tam inne zakupy i tak ja mam ręce w kieszeniach od kurtki - zimno było - a
nie mialam rękawiczek - mąż tak samo, a teściowa uparła sie, że chce dźwigać
Radka na rękach.... Co byście pomyslały o mnie i o męzu?
Tak samo ma cmentarzu 1 listopada - bylismy na Mszy, która trwała ponad
godzinę, ten sam skład, plus brat męża (poniękąd silny, bo podnosi cieżary) i
co i znowu teściowa uparla się, że chce cały czas trzymać Radka.
Ja trzymałam go przez 5 minut.
I jak to wygląda? Bo ktoś może pomyśleć, że jestem beznadziejna, bo
wykorzystuje teściową, tak samo mąż jest beznadziejny ect.
Ale doszłam do wniosku, że jak tak bardzo chce pomagać, to nich pomaga,
przynajmniej mi lżej....
Mały waży 13.600 kg, (ma 14 miesiecy) i jest strasznie żywym dzieckiem.
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Ja znowu o.... 15.11.04, 10:54
      mamo radka,
      blizni czasami mysla sobie o nas tak okropne rzeczy, ze nie warto sie tym
      przejmowac smile
      ja osobiscie bym pomyslala- o rany ale im dobrze smile))
    • tynia3 Hmm... 15.11.04, 10:55
      Mama... nie wiem jak Ci to powiedzieć, żeby było delikatnie, ale...
      nie chciałabym być Twoją teściową, sorry.

      pzdr
      • wieczna-gosia Re: Hmm... 15.11.04, 11:07
        tyniu,
        ty zapewne nie chcialabys nosic swego wnuka.
        ale tesciowa mamy radka CHCE.
        W tym momencie bylaby strasznie nieszczesliwa gdyby jej tego zabraniano, bo
        zabraniano i mama radka miala z tym problem we wczesniejszych postach.

        Ja sie uodpornilam na czynienie z decyzji innych moich problemow. Moja tesciowa
        miala bole kregoslupa po tym jak nosila dwuletnie dzoecko. Ja po prostu
        dwulatkow nie nosze. Wiec krwegoslup mnie nie boli. Tesciowa mi mowi ze ma
        bilety do cyrku. Ja na to ze do cyrku nie pojde- nie lubie. Ona idzie, bierze
        maluchy wraca umeczona. tez bym sie umeczyla ale nie poszlam smile)) Doceniam
        oczywiscvie jej gesty, ale nie lubie szantazykow emocjonalnych w stylu ja tu
        sie mecze a ty nie doceniasz. To sie nie mecz smile))
        mamo rasdka jest szansa ze tescviowej przejdzuie. mojej przeszlo do tego
        stopnia, ze dziecko teraz chce zrobic szopke na konkurs i nie ma chetnych.
        dziadek architekt twierdzi ze nie umie rysowac, mama ze jest niewierzaca smile))
        tata ze nie ma czasu a babcia ze nie umie. Jak prababcia malarka stwierdzi ze
        nie umie rysowac to chyba dziecko w nas zwatpi smile)))

        Co innego gdy JA ja prosze o np popilnowanie przemcias, wtedy staram sie go
        uspic i gleboko sie czuje winna ze musiala go nosic, bo o ja niejako jestem za
        to odpowiedzialna.
        • tynia3 Wyjaśniam 15.11.04, 11:20
          Gosiu, mnie właśnie o to chodziło, że nie chciałabym, żeby moja synowa wink
          robiła problem z takich - w sumie nieistotnych - rzeczy. To tak naprawdę nic
          takiego, babcie takie są... i dobrze. Jak chce to świetnie. Poza tym ma do tego
          prawo.
          A tak już jest (i powinno tak być, moim zdaniem), że rodzice wychowują, a
          dziadkowie rozpieszczają.
          Zresztą, czym tu się przejmować? No czym?

          pzdr serdecznie
          • mama_radka Re: Wyjaśniam 15.11.04, 11:37
            tynia3 napisała:

            > Gosiu, mnie właśnie o to chodziło, że nie chciałabym, żeby moja synowa wink
            > robiła problem z takich - w sumie nieistotnych - rzeczy. To tak naprawdę nic
            > takiego, babcie takie są... i dobrze. Jak chce to świetnie. Poza tym ma do
            tego
            >
            > prawo.
            > A tak już jest (i powinno tak być, moim zdaniem), że rodzice wychowują, a
            > dziadkowie rozpieszczają.
            > Zresztą, czym tu się przejmować? No czym?
            >
            > pzdr serdecznie


            Po pierwsze nie chciałam nic złego napisać o teściowej, po drugie przecież
            napisałam, ze jak chce mi pomagać to niech pomaga. Ale jakoś tego pierwszego
            zdania w moim poście nikt nie zauważył.....
            Po trzecie - "A tak już jest (i powinno tak być, moim zdaniem), że rodzice
            wychowują, a dziadkowie rozpieszczają. " - przeciez tego nie bronię... czy
            napisałam, w tym poscie, ze bronię?
            Po czwarte - gdy się mieszka w małej miejscowości, gdy sie wszyscy znają i
            wszyscy o wszystkich wiedzą, to człowiek się troche przejmuje co inni o tobie
            mowią, gdy mieszkałam w Gdańsku, było mi wszysko jedno...
            Pozdrawiam
            I może tak szybko Tyniu nie wydawaj osądów...

            • tynia3 Re: Wyjaśniam 15.11.04, 11:42
              O masz! Nie chciałam Cię osądzać ;-(. Przepraszam, jeśli tak wyszło.
              Ale spróbuj (jeśli to możliwe) w takich sytuacjach spojrzeć na to oczyma
              rzeczonej teściowej. Bo każdy medal ma dwie strony. A Twoja teściowa... wygląda
              na to, że nie jest zlośliwa (przynajmniej w tym przypadku), tylko jeśli już, to
              nadgorliwa. Ale to przecież jej zmartwienie. A ludzie? Naprawdę myślisz, że jak
              już mają coś pomysleć, to koniecznie źle?

              pzdr
    • aneta76 Re: Ja znowu o.... 15.11.04, 10:58
      Czym Ty sie przejmujesz. Niech sobie kazdy mysli to co chce. U mnie w rodzinie zawsze byla "rywalizacja" o to kto trzyma male dziecko na rekach itp. Po prostu kazdy z nas tak to uwielbia. I rzeczywiscie na spotkaniach rodzinnych to rodzice sie zajmowali dzieckiem najmniej, ale mysle, ze sie nie zloscili na to, bo w koncu mogli sobie troszke odpoczac. A dla nas to byla czysta przyjemnosc.
    • twinmama76 Re: Ja znowu o.... 15.11.04, 11:00
      Niech dźwiga jak chce, przecież się z nią szarpać nie będziesz...
      I nie przejmuj się tak tym, co ludzie sobie pomyślą, to nie ich biznes.
      Pocieszę cię, że moja mama czasami upiera sie, żeby brać na ręce dwójke moich
      dzieci na raz (razem ważą prawie 20 kg). Ja mówię BIERZ i demonstracyjnie
      wyciągam maść na urazy stawowo-mięśniowe z szafki wink)))
      Sama tez noszę moje dzieci jednocześnie, ale ja nie mam 60 lat....
    • milarka Re: Ja znowu o.... 15.11.04, 11:00
      ja w ogóle nic bym nie pomyślała, bo nie zwracam uwagi na to, jak sobie inni
      organizują opiekę nad maluchem i kto tego malucha nosi,
      chyba, że ta twoja teściowa ma 80 lat, chodzi o kulach, a wy byście jej tego
      Radka siłą na plecy...
    • n.joanna Re: Ja znowu o.... 15.11.04, 11:07
      Ojej! Co o mnie ludzie myśleli?! Podczas pobytu nad morzem i z rodzicami, i z
      teściami (nigdy więcej!!!) mały był non stop noszony przez babcie na rękach.
      Mieliśmy wózek, ale babcie się uparły, że wózkiem trudno po piachu jechać, więc
      one poniosą... i niosły. A co, jak chcą, zabraniać nie będę. Nawet nie
      pomyślałam, jak to wygląda, a byli też dziadkowie smile Pozdrawiam mamusie, które
      nie muszą nosić dzieci na rękach, bo mają od tego teściowe i mamy!
      P.S.: Z drugiej strony wkurzyło mnie wnoszenie małego po schodach po
      spacerze, "bo on taki zmęczony biedak"! Teściowa z zakupami, z torebką zabawek
      z piaskownicy, swoim plecakiem, no i jeszcze dwuletnim urwisem! Tak go
      przyzwyczaiła, że jak ze mną wracał ze spaceru, stawał na klatce i łapki do
      góry wyciągał: "nie mam siły!" A ja na to: "Ja też".
    • mama_radka Re: Ja znowu o.... 15.11.04, 11:09
      Tylko z drugiej strony nie wiem skąd ma tyle siły, bo ja juz po kilku minutach
      mam dosyć.
      Dzięki za pocieszenie. Wiecie co mało by mnie to obchodziło gdybym mieszkala w
      wielkim mieście, kiedys mieszkałam w Gdańsku - ludzie anominowi, teraz
      przeprowadziłam się do małego miasteczka, gdzie wszyscy o wszystkich wiedzą
      wszystko, i dużo jest ludzi plotkujących... Nie chciałabym być uważana, że
      wykorzystuję teściową. Tak po prostu.
      Pozdrawiam
      • tynia3 ;-) 15.11.04, 11:37
        Mama, Tobie nie pocieszenie, a kopniak się należy ;-DDD, żebyś przy następnym
        razie zamiast się stresować i stresować, wreszcie się ucieszyła.
      • neospasmina Re: Ja znowu o.... 15.11.04, 11:43
        Mamo Radka,
        jesteś w porządku smile
        wyobraź sobie raczej, co muszą ludzie myśleć o TWojej tesciowej smile
        i rozdziel w swoim mysleniu dwie sprawy: 1) co ludzie myślą o Tobie (jak
        ogólnie dobrze, to teściowa z wnukiem na reku nie może tu nic popsuć) 2) Twoje
        poczucie winy w stosunku do teściowej (może ma jakies inne podłoże?0
        pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka