Tak trochę z przymrużeniem oka, ale chciałam zapytać emamę, jak emamama sobei radzi w takich sytuacjach:
Mam koleżankę, miła, mieszka blisko, łatwo się umówić bez wielkiego planowania i choćby pójsc na spacer czy szybką kawę. Tylko jest jeden problem - ona chyba ma się za jakąs samorodną psychoterapeutkę czy cos. I uwielbia, jak mi w życiu nie idzie, mam jakis problem i zawsze, jak jej cos opowiadam, to drąży w tę stronę.
Tyle że jak już wydrąży i rozdrapie, to nic z tym nie robi, nie pomaga, nie podpowiada rozwiązań.
No więc się już nauczyłam, że jej nie opowiadam, że mi kran kapie więc podejdźmy podczas spaceru do sklepu z uszczelkami a już tym bardziej o jakichs problemach w pracy.
No i kurczę wczoraj dzwoni po paru tygodniach nieudanego umawiania się i leci: "I co wykaraskaliscie się już z CHOROBY?" Z jakiej choroby??? Napisałam jej tylko, że męża łapie przeziębienie i zostanie w domu, żeby wypocząć i się nie rozchorować i że przyjdę sama na umówioną kawę, po czym to ona odwołała spotkanie w ogóle, bo się nie chce zarazić.
Jak już jej wyjasniłam, że nie bylismy obłożnie chorzy, to ta dalej: a co u was w mieszkaniu, jakies nowe usterki?
Nie, nie ma. (Tzn. są, cały czas te same, plus cała lista małych rzeczy, które ciągle wyłażą, albo które chciałabym zmienić).
"A co u ciebie, wszysko w porządku? Dobrze się czujesz?"
No i tu popełniłam błąd. Odpowiedziałam, że tak, wszystko ok. Na pytanie "Na pewno?" - już straciłam cool. I powiedziałam "tak, biorąc pod uwagę okolicznosci, to ok". Miałam na mysli ogólnie to, co się dzieje na swiecie, sytuację naszych bliskich wspólnych znajomych i ich rodzin w związku z toczącymi się wojnami, sytuację w mojej rodzinie (smierć bliskiej osoby). A ta jakby tylko na to czekała! "O oł! To nie brzmi dobrze, cos ukrywasz, cos cię gryzie, musimy się spotkać i to przegadać". No i to mi rzeczywiscie skwasiło humor.
Jak sobie radzicie z osobami, które chcą Wam wmówić problem? Albo drążą w rozmowie tak, żeby naciągnąć na smutki i żale?
Albo z drugiej strony - może rzeczywiscie czas do lekarza, jak myslę, że czuję się ok, ale koleżanka, która mnie widzi raz na jakis czas twierdzi, że 'cos jestes dzisiaj zgaszona/smutna/costam, co się dzieje".