beataj1
07.02.24, 11:05
Córka chodzi do 5 klasy.
Ma bliską koleżankę Kasię. Kasia na początku tego roku obcięła włosy na fryzurę w stylu grzybek. Chodzi ubrana w chłopięce ciuchy i poprosiła znajomych by nazywali ją Max i używali męskiego zaimka. Ale tylko we własnym obtoczeniu a nie w otoczeniu dorosłych (nauczycieli).
Zakładając że w 5 klasie może to być tymczasowa faza (bo fryzura i ciuchy przecież są w sumie uniseks a nie "chłopięce, czy dziewczęce), powiedziałam córce, by uszanowała prośbę koleżanki, nie robiła z tego sprawy, a jak coś się zmieni, to wtedy dostosuje się do prośby Kasi/Maxa.
No i na ostatnim zebraniu rodzic Kasi zapytał czy o tym słyszeliśmy i jak się nasze dzieci do niej zwracają i że on by chciał by Kasia została Kasią i szkoła się tego trzymała. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że córka mówi tak jak Kasia chce.
Wiem do córki że część rodziców zakazało swoim dzieciom używania imienia Max i zaimków męskich. Wiem też, że we własnym gronie dzieci się do tego nie stosują. Ale przy dorosłych jest i była Kasia.
No i nie wiem co dalej. Chce uszanować prośbę rodziców. Znam ich i raczej to nie są ludzie w stylu - bo ci się dzieciaku w głowie poprzewracało etc.
Z drugiej strony zakazanie córce używania Maxa będzie raczej nieskuteczne i będzie w kontrze do tego czego ją uczę - czyli uszanowania uczuć innych. Plus, dobrze, że z takimi sytuacjami młoda do mnie przychodzi i czuje że nie wyskakuje jej z połajankami i zakazami.
Z trzeciej mam poczucie, że to może być po prostu faza i jak się to zostawi bez nadmiaru emocji (zawłaszcza ze strony kolegów) może sobie minąć naturalnie i tyle.
Co byście zrobili? Kasia i nie ma dyskusji? Czy skoro dziewczynka teraz chce być Maxem to się dostosowujemy i czekamy co będzie, jednocześnie być może robiąc jej rodzicom wbrew.