Dodaj do ulubionych

Syn, diagnoza

14.03.24, 11:48
Syn od zawsze przejawiał zachowania, które mnie dziwiły. Brak empatii w niektórych momentach, złość okazywana z podejrzaną przesadą, brak rozumienia granic. Chodziłam z nim do różnych specjalistów, pracował z psychologiem w szkole na moją prośbę, wszyscy się o nim bardzo pozytywnie wypowiadali, że wspaniale nazywa swoje emocje, że umie opowiadać o tym co czuje, ma refleksje na temat swojego zachowania. Ja jednak wciąż drążyłam temat, w poradni psych-pedagog zaproponowano test przesiewowy aby sprawdzić czy to nie autyzm. Liczba punktów była zbyt niska do kwalifikacji do dalszej diagnozy, ale poprosiłam o dalszą diagnozę w tym kierunku aby wykluczyć raz na zawsze. Jednak okazało się, że po teście ADOS padła diagnoza: zaburzenia w kierunku autyzmu w umiarkowanym zakresie. P
Pytanie jednak co dalej, mam umówić się do psychiatry po oficjalną diagnozę z opinią z poradni. Ja się jednak zastanawiam do czego mi to będzie przydatne. Syn na co dzień funkcjonuje fantastycznie, w wieku 13 lat ma same bardzo dobre oceny, ma grono kolegów, ma wysokie potrzeby społeczne, jest lubiany. Nauczyciele nazywają go nieprzeciętnie zdolnym, ale często dostaje uwagi, za ignorowanie próśb czy upór.
Czy diagnoza od psychiatry nie będzie go jakoś stygmatyzowac? Jak odbiorą to inne dzieci, czy rozmawiać o tym z innymi rodzicami.
Do tej pory jedyną osobą, która zauważała jego inność bylam ja I oczywiście jego tata, ale w mniejszym stopniu.
Jakie są plusy i minusy doprowadzenia procesu diagnozy do końca?
Obserwuj wątek
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 12:01
      A po co chcesz to innym dzieciom i rodzicom mówić??
      Jeśli dobrze funkcjonuje w środowisku, to po co chcesz mu życie utrudniać i robić problemy?
      Przecież zawsze się znajdzie ktoś, kto go wyśmieje i tę wiedzę wykorzysta w złych zamiarach.
      Diagnozę możesz dokończyć, jeśli chcesz, ale dla niego, żeby wiedział na czym stoi i z czym się musi w życiu zmierzyć, a nie po to, by ją upubliczniać i stygmatyzować dziecko.
      • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 12:06
        Właśnie nie wiem, dlatego pytam. Owszem ktoś go może wyśmiać, ale może też będzie łatwiej im go zrozumieć.
        • ichi51e Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 12:22
          Na dwoje babka wróżyła. Jak sobie dobrze radzi i nie ma problemów to spoko. Za to gdyby się zrobiło gorzej to zawsze będziesz mieć podkładkę (której nie musisz nikomu pokazywać) że od dawna coś było na rzeczy i coś robiliście.
          No w wypadku mobilizacji…
          • thank_you Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:50
            Co w wypadku mobilizacji?
            • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:59
              Mój ma kategorie E. Czyli w teorii nie zostanie powołany.
              • thank_you Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:07
                Dzieci z ZA maja kat E? Wow, dobrze wiedzieć.
                • thank_you Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:09
                  Ok, wlasnie czytam, to wcale nie jest takie oczywiste.
                  • ichi51e Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 15:58
                    Nie jest to tak oczywiste ale zawsze łatwiej jest udawać kompletnego wariata jak ma się 10 lat udokumentowanej historii nieprawdaż?
            • madameleloupblanc Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 15:13
              >Co w wypadku mobilizacji?

              Chyba w przyszlosci masz na mysli. Mowa o 13 latku
          • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:10
            Dzięki Ichi... też mi to przeszło przez głowę... w razie odpukać...
        • anorektycznazdzira Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 06:16
          Nie, to nie jest bezpieczne założenie.
          Łatwiej zrozumieć będzie bliskim osobom, jak Ty i ojciec chłopca, może kiedyś jego dziewczynie/żonie, może jego dzieciom. Może się też ta diagnoza przydać, jeśli wynikłyby kiedyś jakieś problemy z jakimś nauczycielem, wtedy taki nauczyciel w pewnym sensie musi uwzględnić diagnozę.
          Ogół kolegów natomiast nie jest od rozumienia, nie mado tego kwalifikacji i nie jest bezpiecznie zakładać, że będzie miał dobre chęci. Poza tym syn ma kolegów, opis jest optymistyczniejszy niż u wielu dzieci co nie mają żadnych diagnoz. To po co cokolwiek przy tym majstrować. Kolegom bym absolutnie takiej wiedzy nie przekazywała.
      • irma223 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 22:37
        Zgadzam się z przedpiśczynią.
        Nigdy nie wyjawiaj swoich obserwacji ani tym bardziej diagnozy ani rodzicom innych dzieci, ani dyrekcji czy nauczycielom. Zawsze użyją tego do stygmatyzacji Twojego syna.
        • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 10:06
          Tak, tak na pewno, nie inaczej. Wszystkie dzieci objęte kształceniem specjalnym są dręczone przez nauczycieli i dyrekcję.
          • ichi51e Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 10:54
            Jakby dzieci potrzebowały diagnozy żeby zobaczyć że kolega z klasy dziwak…
            • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 12:45
              Niestety, ale to nie sama diagnoza czyli fizyczny dokument powoduje to, że dziecko jest wyśmiewane, dręczone, dokucza mu się, wyklucza itd. To jest zazwyczaj reakcja na szeroko pojęte zachowanie autysty.
              (I tak, po pierwsze to nie jest wina autysty, po drugie to nie jest usprawiedliwienie dla innych dzieci).
              To nie jest tak, że nie zrobimy diagnozy, to będziemy mieć "normalne" dziecko i wszystko będzie ok, a dzień później z diagnozą już mamy dręczonego dziwaka. Nie.
              Autysta jest autystą dlatego, że jest inny od neurotypowych dzieci. Po prostu. I dzieciaki to widzą.
              I serio, trudno dziwić się dzieciom, skoro wychowuje je pokolenie dorosłych o poglądach takich, jakie możemy przeczytać niejednokrotnie choćby tutaj.

              Tak samo, jak otyłe dziecko też może paść ofiarą przemocy rówieśniczej bez względu na to, czy ma diagnozę o otyłości czy jej nie ma. Bez względu czy otyłość wynika z choroby czy jedynie zaniedbania rodziców. To po prostu widać.
              I nieśmiałe, niskie, wysokie, rude, bez matki, biedne, chude, pryszczate, ciemnoskóre....
              • aguar Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 19:30
                "czy otyłość wynika z choroby czy jedynie zaniedbania rodziców"
                Otyłość zawsze wynika z nadmiernej podaży kalorii w stosunku do zapotrzebowania.
                • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 22:32
                  No tak, to jest najważniejsze z tego co napisałam 🤷
              • irma223 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 23:01
                Na razie autorka ma na stanie 13-latka lubianego przez kolegów, którego nietypowych zachowań nikt poza nią nie zauważa, a przynajmniej nie uważa za jakieś odstępstwo od normy. Coś z gatunku "on taki jest".
                Ale autorka potrzebuje powiadomić cały świat, że to ona ma rację i niech wszyscy uważają na jej bombelka i odnoszą się ze zrozumieniem do jego zachowania. Bombek natomiast potrzebuje przeżyć spokojnie w tym środowisku jeszcze dwa lata.
                Jednak autorka swoją nadgorliwością może mu zmienić te dwa lata w piekło.
                Niejeden raz widziałam taką akcję.
                Zatroskana o latorośl mamusia idzie ułatwić swojemu dziecku - całkiem znośne i normalne - życie w szkole i od tego momentu latorośl jest zadziobywana przez inne dzieci, które się właśnie od mamusi dziecięcia dowiadują, że dziecię jest nietypowe.
                • norra.a Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 23:08
                  irma223 napisała:

                  > Na razie autorka ma na stanie 13-latka lubianego przez kolegów, którego nietypo
                  > wych zachowań nikt poza nią nie zauważa, a przynajmniej nie uważa za jakieś ods
                  > tępstwo od normy. Coś z gatunku "on taki jest".
                  > Ale autorka potrzebuje powiadomić cały świat, że to ona ma rację i niech wszysc
                  > y uważają na jej bombelka i odnoszą się ze zrozumieniem do jego zachowania. Bom
                  > bek natomiast potrzebuje przeżyć spokojnie w tym środowisku jeszcze dwa lata.
                  > Jednak autorka swoją nadgorliwością może mu zmienić te dwa lata w piekło.
                  > Niejeden raz widziałam taką akcję.
                  > Zatroskana o latorośl mamusia idzie ułatwić swojemu dziecku - całkiem znośne i
                  > normalne - życie w szkole i od tego momentu latorośl jest zadziobywana przez in
                  > ne dzieci, które się właśnie od mamusi dziecięcia dowiadują, że dziecię jest ni
                  > etypowe.


                  Wcale się nie obraziłam, próbuj bardziej.
                  Nawet jeśli ja mam jakieś urojenia, to co powiesz na to, że troje specjalistów wydało opinię, że są zaburzenia w kierunku autyzmu?
                  Oni też próbują zniszczyć mu życie?
                  • irma223 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 23:15
                    Ależ niech sobie ma!
                    Tylko czy trzeba o tym koniecznie informować nauczycieli, rodziców i - zwłaszcza - inne dzieci, szczególnie, jeśli nikt z nich tego nie zauważa, a dzieciak jest - na razie! - lubiany?
    • misiamama Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 12:22
      Poszłabym do specjalistycznej poradni, zamiast bazować na PPP. Dobra diagnoza i dalsze wsparcie są ważne, niezależnie od poziomu funkcjonowania dziecka. Funkcjonowanie tzw. wysokie zawsze jest kosztem / obciążeniem dla dziecka. Dobrze żeby syn miał świadomość, dlaczego i co się dzieje oraz jak może sobie radzić w razie trudności. Zrobiłabym też diagnozę integracji sensorycznej.
      Co do wyrabiania orzeczenia do szkoły, nie wiem jakie są potencjalne korzyści (np. dłuższy czas na egzaminie itp), ale to możesz ustalić w PPP. Dobrą diagnozę i kontakt ze specjalistą bardzo polecam, naotmiast czy wchodzić w ścieżkę orzeczenia do szkoły - nie wiem, to zależy czy dziecku w czymkolwiek to pomoże. Syn jest już duży, sam powinien zdecydować, komu powie o autyzmie. Nie wiem też, po co miałabyś rozmawiać z innymi rodzicami, jeżeli nikt poza Wami nie widzi problemu.
    • furiatka_wariatka Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 12:38
      To trochę jakbyś sama sobie chciała stworzyć problem. Piszesz, że w zasadzie jedyne osoby, które to zauważają to rodzice, i chcesz całemu światu ogłosić diagnozę i się zastanawiasz jak zareagują? Brzmi to trochę kuriozalnie. Nie miała baba problemu, to go sobie stworzy. Z opisu powyżej zupełnie nie rozumiem, dlaczego chcesz wszystkich o tym informować. Żeby dziecku koniec szkoły obrzydzić?
      • szare_kolory Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 12:47
        furiatka_wariatka napisał(a):

        > To trochę jakbyś sama sobie chciała stworzyć problem. Piszesz, że w zasadzie je
        > dyne osoby, które to zauważają to rodzice, i chcesz całemu światu ogłosić diagn
        > ozę i się zastanawiasz jak zareagują? Brzmi to trochę kuriozalnie. Nie miała ba
        > ba problemu, to go sobie stworzy. Z opisu powyżej zupełnie nie rozumiem, dlacze
        > go chcesz wszystkich o tym informować. Żeby dziecku koniec szkoły obrzydzić?

        Ale gdzie wyczytałaś, że chce. Niekoniecznie chce, raczej dopuszcza możliwość, że z chwilą, gdy taka informacja trafi do szkoły, to stanie się powszechną wiedzą. I na taką ewentualność też chce się przygotować. Autorka bardzo wyraźnie napisała, że nie wie po co jej to. Ma taką możliwość, może otrzymać diagnozę, ale pyta o praktyczne zastosowanie. Jak bardzo trudno jest zrozumieć co się czyta i nie dorabiać do tego drugiego dna?
        • furiatka_wariatka Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:12
          Super, że dokładnie przeczytałaś wszystko co autorka napisała. A czy zauważyłaś to zdanie "Jak odbiorą to inne dzieci, czy rozmawiać o tym z innymi rodzicami.".
          Wytłumacz mi proszę, co oznacza zwrot "czy rozmawiać".
          • szare_kolory Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:33
            furiatka_wariatka napisał(a):

            > Super, że dokładnie przeczytałaś wszystko co autorka napisała. A czy zauważyłaś to zdanie "Jak odbiorą to inne dzieci, czy rozmawiać o tym z innymi rodzicami. ".

            Mhm, a czy ktoś już wyjaśniał Ci, że sens wypowiedzi wyłania się z jej WSZYSTKICH elementów, a nie tylko z wybranych? Czy zdanie wcześniej odnoszące się do diagnozy, a brzmiące: "Czy diagnoza od psychiatry nie będzie go jakoś stygmatyzowac?" nie wnosi, wg. Ciebie tego dodatkowego, wyjaśniającego elementu, który wskazuje właśnie na to: czy jeśli będziemy mieć diagnozę, to o niej wspominać? Nawiązywać do niej?

            > Wytłumacz mi proszę, co oznacza zwrot "czy rozmawiać".
            Dosłowne znaczenie tego zwrotu wyjaśni Ci słownik jeśli masz problem ze zrozumieniem języka polskiego na średnio zaawansowanym poziomie. Oraz jeśli uznajesz, że to właśnie ten element jest osią startera.
      • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:24
        Nie, nie chcę stworzyć sobie problemu. Choć wielu specjalistów mi tak mówiło, syn ma naprawdę dziwne zachowania, mam jeszcze dwoje innych dzieci i widzę różnicę. Jest npzupełnie nieodporny na żarty pod własnym adresem, reaguje furią gdy nazwę go kotkiem, bo przecież nie jest kotem, ma problemy z odczytywaniem mowy ciała, co potwierdziły testy, a ja widziałam to od zawsze, rówieśnicy go lubią i szanują za wiedze, ale widzę, że gdy żartują i się wygłupiają on nie umie dołączyć, gdy miał fazę fascynacji bronią, często strzelał "z patyków" do obcych ludzi na ulicy, nie byłam w stanie wytłumaczyć mu, mimo tysiaca upomnień, że tak nie może robić, dla niego to była przecież świetna zabawa... I mnóstwo takich detali, które mogą być odebrane jako brak wychowania czy dziecięce wygłupy, ale naprawdę wykraczające jak dla mnie poza normę. I bardzo frustrujące mnie jako rodzica, bo nikt nie wie ile pracy w to włożyliśmy.
        I nie planowałam ogłosić całemu światu, ale myślałam, że ogłoszenie tego w najbliższym otoczeniu sprawi, że inni zrozumieją, że te dziwne zachowania mają takie a nie inne podłoże.
        • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:41
          No, niestety, ale często autystyków odbiera się jako "chamów bez wychowania".
          Np. mój syn lubi ludzi. Ale na jego zasadach, czyli po jakims czasie czuje się przebodźcowany i obecnośc innych zaczyna go męczyć.
          Gdy był młodszy, to potrafił walnąc wprost :"idż juz sobie", zamykając drzwi przed nosem takiego kolegi.
          Teraz oczywiście tak nie robi, ale to nie są zachowania, które inni moga dobrze odebrać. Nie ma co się dziwić.
        • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:58
          I mnóstwo takich detali, które mogą być odebrane jako brak wychowania czy dziecięce wygłupy, ale naprawdę wykraczające jak dla mnie poza normę. I bardzo frustrujące mnie jako rodzica, bo nikt nie wie ile pracy w to włożyliśmy.
          I nie planowałam ogłosić całemu światu, ale myślałam, że ogłoszenie tego w najbliższym otoczeniu sprawi, że inni zrozumieją, że te dziwne zachowania mają takie a nie inne podłoże.



          Najbliżsi czyli kto? Dziadkowie? W normalnej rodzinie powinni zrozumieć i nie oceniać twoich kompetencji wychowawczych. Jeśli natomiast przez najbliższe otoczenie rozumiesz sąsiadów, znajomych itd. to fakt, że dowiedzą się o diagnozie niczego nie zmieni.
          Zakładam, że jednak nie chodzi ci wcale o najbliższych, bo jeśli ktoś jest naprawdę bliski, to przecież widzi, jaka jest sytuacja.
          Diagnozę ogólnie warto "zrobić" z wielu powodów, ale na pewno motywacją nie powinno być to, że ludzie wreszcie zauważą twoje starania i przestaną oceniać. Nie przestaną, nie spodziewaj się taryfy ulgowej.
          Rozumiem twoją frustrację i poczucie niesprawiedliwości, bo ja również mierzyłam się z takimi uczuciami, ale im dziecko starsze, tym jestem odporniejsza.

          Twój syn jest już dużym chłopcem i to on powinien zdecydować kogo (i czy w ogóle) informować. I pamiętaj, że diagnoza nie jest żadnym stygmatyzowaniem ani czymś czego należy się wstydzić - co nie oznacza wcale, że należy opowiadać o tym wszystkim niezainteresowanym i wszystko usprawiedliwiać.
          • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:26
            O widzisz, napisałaś o taryfie ulgowej i tu dotykasz czuły punkt, ja właśnie wiem, że on jej nie potrzebuje, że nie potrzebuje nauczycieli wspomagających, ani dodatkowego czasu, więc pytałam siebie po co ciągnąć ten proces. Wystarczyłaby mi ta opinia z PPP, żeby samej sobie to w głowie poukładać, po co isc do psychiatry, on będzie takim samym dzieckiem z tym papierem lub beż.
            Ale dziewczyny napisały, że warto dla niego samego to dokończyć i dlaczego warto. To dla mnie cenna wiedza.
            • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 16:07
              Pisałam o taryfie ulgowej dla ciebie, nie dla dziecka. Bo to TY czujesz frustrację, że mimo starań i wkładu w wychowanie ktoś może ocenić, że dziecko jest rozwydrzone.
              I podtrzymuję. Diagnoza jest potrzebna synowi, ale nie spowoduje, że nagle wszyscy docenią twój trud wychowawczy.

              I wyjaśnijmy jeszcze to.
              Nauczyciel wspomagający, dodatkowy czas, dodatkowe zajęcia itd. itd. dla dziecka w spektrum to NIE JEST taryfa ulgowa i krzywdzące dla tych dzieci jest stawianie takiej tezy. Jeśli ktoś potrzebuje nauczyciela wspomagającego tzn. że go potrzebuje. I tyle.
              To tak, jakbyś powiedziała, że podjazd dla wózków jest jakimś specjalnym traktowaniem...

              Musisz zrozumieć, że istotne jest to, czego potrzebuje twój syn, nie to co wystarcza tobie. Opinia/orzeczenie z PPP niestety jest niewiele warte samo w sobie, bo często jego wartość merytoryczna jest mocno dyskusyjna. Syna powinien zdiagnozować zespół specjalistów, nie pani z PPP.
              • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 16:12
                Okej rozumiem... przemyślę na spokojnie.
                To nie była tylko pani z PPP, to była pani psycholog od teorii umyslu, a kolejne dwie osoby przeprowadzały test ADOS, czy mam mieć powody żeby podważać ten proces?
                • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 16:34
                  A gdzieś tak napisałam? 🤔
                  Nie sugeruję ci, że test ADOS czy pani psycholog się mylą. Uważam, że przede wszystkim ty się nie mylisz i skoro widziałaś i widzisz, że syn rozwija się inaczej niż "przeciętne dziecko" to tak właśnie było i jest.
                  Napisałam jedynie, że opinia z PPP często bywa mało merytoryczna chociaż oczywiście możesz trafić na bardzo kompetentną poradnię, chociaż te są w mniejszości.
                  I było to odnośnie twojego :

                  Wystarczyłaby mi ta opinia z PPP, żeby samej sobie to w głowie poukładać,

                  Więc moim zdaniem priorytetem jest dziecko i jemu taka opinia niekoniecznie wystarczy. A i tobie też nie, bo wiem, co tam zazwyczaj za kwiatki wypisują.
                  Opinia ogólnie jest mało znacząca, po diagnozie syn dostanie orzeczenie i tutaj już będziecie mieć więcej możliwości, jeśli będzie taka potrzeba.
                  • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 16:39
                    Jeżeli odebrałaś to co piszę jako zaczepkę, to nie, zupełnie szczerze pytam, bo nie wiem...
                    Mi tylko pani psycholog z PPP powiedziała, że na podstawie tego co mam idę do psychiatry i wychodzę z orzeczeniem. Zrozumiałam, że to już będzie formalność.
                    • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 16:50
                      Nie zaczepkę, raczej niezrozumienie 😉
                      Oj, i tak i nie.
                      Jeśli trafisz na psychiatrę, który tylko liczy kasę z wizyty, to możesz dostać diagnozę. Ale najlepiej, dla syna i dla siebie, gdybyś poszukała dobrego ośrodka specjalizującego się w takich diagnozach i wtedy syna "przebada" cały zespół specjalistów. Wtedy taka diagnoza będzie najbardziej rzetelna i będziesz miała obraz najbardziej pokrywający się ze stanem faktycznym. Bo wam, jak rozumiem, nie jest potrzebna diagnoza dla papierka np. "do szkoły". Jeśli syn naprawdę tak świetnie funkcjonuje, to orzeczenie wydane przez PPP nie będzie mu być może potrzebne (tutaj już wasza decyzja, nie ma obowiązku informowania szkoły, chociaż ja prywatnie uważam, że warto).
                      • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 16:57
                        I jeszcze dopowiem, żeby była jasność. Nie twierdzę, że w dobrym ośrodku ktoś zaneguje diagnozę - spektrum autyzmu - z tego, co odpisujesz sprawa jest jasna. Różnica jest tylko taka, że dziecko będzie konkretnie ocenione przez specjalistów z różnych dziedzin i sama diagnoza będzie bardziej spójna.
                      • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 16:59
                        Szkołę już poinformowałam nieoficjalnie, jako że syn chodził na spotkania z psychologiem szkolnym i często dyskutowałyśmy jego zachowanie, od razy zdecydowałam że Pani psycholog powinna wiedzieć, zwłaszcza, że jak pisałam na początku, oceny syn ma świetne, zachowanie naciągane "dobre" głównie przez nierespektowanie autorytetu nauczycieli.
                        • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 17:31
                          Nieoficjalnie niczego nie zmienia. Po diagnozie wracasz do PPP i tam dostajesz orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, które to daje szkole możliwości pracy z dzieckiem ze spektrum. Niekoniecznie musi być to nauczyciel wspomagający, może synowi jednak przydałyby się dodatkowe zajęcia/spotkania np. z pedagogiem specjalnym?
                          Przy diagnozie specjalista powinien pokierować cię, zasugerować co synowi będzie potrzebne. TUS na pewno.

                          I oceny nie mają tutaj nic do rzeczy, bo syn ma problem z zachowaniem, nie z nauką - z tego, co piszesz. Wsparcie uczniów w spektrum, w szkole ogólnodostępnej, częściej dotyczy właśnie pracy nad zachowaniem.
                          • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 17:48
                            Dziękuję Ci bardzo za łopatologiczne wytłumaczenie!
            • antonina.n Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:20
              Tak, zdecydowanie warto dokończyć diagnozę. Po pierwsze nikt z nie wie, jak wiele kosztuje twojego syna obecne „dobre funkcjonowanie” i przyklejane mu łatki „upartego”, „niegrzecznego” itd. Diagnoza, a zwłaszcza możliwość pracy z psychologiem na podstawie tej diagnozy może pomóc synowi zrozumieć sprawy i zjawiska i sytuacje które dotychczas były dla niego trudne.

              Po drugie syn ma dopiero 13 lat i będzie coraz bardziej świadomy, że nie do końca jest rozumiany przez rówieśnikow i co jeszcze ważniejsze - on nie zawsze rozumie ich zachowania. Na serio, diagnoza i późniejsza praca może wiele wiele ułatwić. A pomyśl o tym, co będzie za kilka lat, jak dojdą sprawy sercowe. To dla osób ze spektrum naprawdę duże wyzwania.

              Bardzo, ale to bardzo polecam ci posłuchać co na temat spektrum mówi Joanna Ławicka, prezeska fundacji prodeste i polecam ci samą fundację - a także diagnozę u nich. To jest póki co jedyne miejsce o którym słyszałam, w którym osobom ze spektrum pomaga się fajniej funkcjonować w świecie, bez wciskania na siłę w ramy osób neurotypowych.
        • misiamama Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:11
          Znajdź grupę wsparcia dla rodziców dzieci z autyzmem, albo zacznij od indywidualnej psychoterapii dla siebie.
        • berdebul Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 15:14
          Poślij na TUS.
        • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:49
          Jak się strzela z patyka?
          • ichi51e Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 23:09
            Mierzysz do kogoś z patyka patrzysz mu w oczy i mówisz pif-paf.
            • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 23:15
              Bo wychodziła mi też proca, dlatego pytam.
              • shule_aroon Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 23:23
                Elastycznej części procy nijak nie zrobisz z patyka, chyba ktoś musiałby dopisać że z rozwidlonego patyka i gumki recepturki.
    • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 12:40
      Diagnozę zawsze warto zrobić.
      Nawet po to, aby syn był świadomy natury swoich problemów.
      Sporo dzieciaków, które na wcześniejszym etapie nie byly diagnozowane (bo np. nie były mocno zaburzone) dopiero w okresie dojrzewania zaczyna mieć problemy i nie wiedzą, skąd one sie biora.
      Pisałam już na tym forum- mój syn jest w spektrum. W czasie pandemii założył jakiś tam serwer. I traf chciał, że tam pojawiło się multum dzieciaków w spektrum i osób z szeroko rozumianej strefy LGBT +.
      Nie było tak, że celowym odbiorcom mieli być tacy ludzie. Wyszło w praniu wink
      Wśród tych dzieciaków był chłopak (a w zasadzie młody męzczyzna) z (bodajże ) Austrii. Przechodzil cięzkie chwile (plus ta pandemia). I syn wyczuł, że chłopak jest w spektrum. Zasugerował mu, aby zrobił sobie diagnozę.
      Chłopak zrobił i potwierdziło, że jest w spektrum. Dla tego chłopaka to była swoista ulga. Wreszcie dowiedział się, skąd te jego życiowe porażki. I powiedział, że mój syn mu uratował życie. Ponoć nie była to przenośnia.

      Twój syn (z tego, co piszesz) super funkcjonuje. Rozumiem, że nie ma potrzeby posiadania orzeczenia o specjalnych potrzebach edukacyjnych (które np. na egzaminach powodują, że dziecko ma więcej czasu, pytania są inaczej formułowane, etc).
      Mój brat - mega zdolny i osiągający super wyniki w nauce, a później same sukcesy w swoim zawodzie (jest lekarzem w Stanach), mający rodzinę, znajomych, etc. jakies dwa - trzy lata temu się zdiagnozował. Czyli był juz 40+. I powiedział, że żałuje, że tak późno. CHociaż ja mu mówiłam wiele lat temu, że jest w spektrum... Za darmo go zdiagnozowałam wink
      Dla mojego brata było to wazne. Bardzo się zmienił.

      Ja jestem z tej opcji, że warto wiedzieć. I mieć papiery.
      Nikomu ich nie trzeba pokazywać.

      Mój syn od "zawsze" wiedział, że nie jest neurotypowy. Nigdy dla niego nie było to powodem do wstydu.
      W podstawówce cała jego klasa wiedziała i nigdy z tego powodu nic go nie spotkało.
      W 8 klasie (na lekcji biologii) prowadził zajęcia, tłumaczące, jak funkcjonuja ludzie w spektrum.
      Gdy poszedł do liceum, na "dzień dobry" nie informował wszystkich wokół, że jest w spektrum.
      Wiedzieli tylko jego najbliżsi znajomi. Pewno z czasem i inni tez wiedzieli. Nigdy nie mial z tego powodu problemów.
      Teraz jest na studiach i mówi, że u niego na wydziele dzieciaki nie mają problemu powiedzieć, że są w spektrum, że są innej orientacji, etc. Pełna tolerancja.

      Dwie córki moich przyjaciółek nie były zdiagnozowane, bo nikt nie widział żadnych problemów. U dziewczyn jest trudniej wyłapać. I one lepiej się kryją. I właśnie przez to, że one włożyły ogrom pracy w to ukrywanie swojej inności, obie w okresie dojrzewania dostały depresji i nerwicy lękowej.
      Córka mojej dalekiej kuzynki przeszła takie załamanie, że wylądowali w szpitalu psychiatrycznym i dopiero wtedy padła diagnoza.
      • johana7419 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:07
        Zrobić diagnozę , w okresie dorastania i dorosłości może się wiele zmienić. Syn będzie bardziej świadomy skąd takie a nie inne zachowania , może uniknąć depresji czy stanów lękowych .
        W ogóle nie patrz na to co inni pomyślą. Dopasowywanie do ogółu zachowań osób nieneurotypowych kończy się ich cierpieniem
      • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:08
        A co do empatii.
        Ponoc tylko u socjopatów i psychopatów nie ma empatii.
        Autyśmi moga byc empatyczni, jak najbardziej. Czasami nawet za bardzo.
        Mój syn jest jak najbardziej empatyczny. On ma problem wtedy, jak ktos cierpi z nieznanego dla niego powodu.
        Wtedy jest mu trudniej "wcielić" się w emocje takiej osoby. Bo sam danego problemu nie przerobił.
        To jest powiązane z teorią umysłu. Najprościej mówiąc- jak synowi jest gorąco, to uważa, że innym rownież jest gorąco. Nie "łapie", że akurat mnie moze być zimno.
        Ale to jest do wyuczenia.
        I mój syn ma problem z wyczuwaniem emocji u innych, tzn. jak mu wprost nie powiem, że jestem np. zła, to on tego nie do końca widzi. Jak mu powiem- stary, dziś miałam zły dzień i jestem zła, to on dopiero wie.
        Kiedyś mnie zaskoczył, bo mówi- o, widzę, że jesteś jakaś śpiąca. Pytam się skąd on wie. A on : "bo ziewasz cały czas, a jak ktoś ziewa, to jest albo zmęczony, albo niedotleniony, a ty byłas dzis na spacerze, to zakładam, że nie jesteś niedotleniona. A mówiłaś, że X (młodszy brat) w nocy się budził , czyli wychodzi, że jesteś niewyspana, czyli zmęczona". Mial jakies 7 lat, jak taki proces przedstawił.
        I on w ten sposób probuje przeanalizować i wychwycić różne emocje u innych.
        I wiedzac, że ja jestem np. zmęczona, to zachowuje się w stosunku do mnie tak, jakby chciał, aby zachowywano się w stosunku do niego, gdy jest zmeczony. A to, że ja mogę zupełnie inaczej chcieć to jest potencjalne źródło problemu.
        Np. gdy jego spotka cos bardzo przykrego, bolesnego dla niego, to on musi sam przetrawić swój ból. Nie znosi wtedy obecności innych, nie chce rozmawiać, etc. Nie chce żadnego pocieszenia, tulenia, etc.
        I on mowi, że ma problem, bo jak widzi, że ktos inny cierpi, to nie wie, jak ma się zachowac. Bo może ta osoba by chciała, aby on do niej podszedł i zagaił rozmowę. A ta osoba nic nie mówi, więc on nie wie, jak się zachować. I potem może być odebrany, jako nieczuły autysta...
        • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:14
          Właśnie od złych wyników z teorii umysłu się zaczęło. On reaguje za zwyczaj prawidłowo do sytuacji, ale coraz częściej dociera do mnie, że on właśnie się wyuczył sztucznie tych reakcji niż jest to spontaniczne.
          • b.bujak Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 18:51
            norra.a napisała:

            > Właśnie od złych wyników z teorii umysłu się zaczęło. On reaguje za zwyczaj pra
            > widłowo do sytuacji, ale coraz częściej dociera do mnie, że on właśnie się wyuc
            > zył sztucznie tych reakcji niż jest to spontaniczne.

            no i to, niestety bywa źródłem frustracji, która może (nie musi) się kumulować i wybuchnąć w jakiejś negatywnej formie (złości, agresji, depresji ...)
            wg mnie warto na spokojnie dopełnić diagnozę po to, zeby być krok do przodu, mieć przetarte drogi - przed wami czas, który jest trudny dla wszystkich: dojrzewanie, burze hormonalne, sprawy damsko męskie, ósma klasa i kto wie jeszcze, co życie przyniesie ... tak, jak pandemia przeczołgała mojego syna, tak kto wie, jak rozwinie się sytuacja na świecie i jak na nas wpłynie sad
            w przyszłości opinia z PPP oparta na diagnozie pozwoli na wydłużenie czasu na egzamin oraz (wg zaleceń) często zalecają osobną salę; natomiast taka opinia dostarczona do szkoly skutkuje obligatoryjną rewalidacją u szkolnego psychologa a nauczyciele są informowani o sprawie z zaleceniami jak postępować względem takiego dziecka (np akceptacja użycia słuchawek wygłuszających)

            ewentualne poinformowanie uczniów to już decyzja po przeanalizowaniu konkretnego przypadku;
            moj syn w liceum miał takiego kolege w klasie - wszyscy mieli spotkanie ze szkolnym psychologiem, ktory wytłumaczył źródło zachowań chłopaka i dał wskazówki wspólnego funkcjonowania
            ja mam wrażenie, że spektrum autyzmu dla naszych dzieci to nie jest stygmatyzacja, dużo się o tym mówi i mają świadomość neuro różnorodności, chociaż zawsze może się trafić menda, która zrobi z tego powód do zaczepek - ale to oczywiście piszę na podstawie naszego otoczenia; pewnie różnie z tym bywa...
            • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 19:09
              Dokładnie, orzeczenie daje wiele możliwości, dostosowań.
              Z tym, że rewalidację szkoła ma obowiązek zapewnić, rodzic natomiast nie musi się zgodzić, nie jest ona przymusowa. Chociaż na ogół warto.
              I nie musi jej wcale prowadzić psycholog szkolny.

              Co do informowania dzieci, to decyzję powinien podjąć syn autorki. Ze stygmatyzowaniem bywa bardzo różnie, zależy właśnie od środowiska i w dużej mierze przekonań rodziców, dlatego należy dziecko bardzo umacniać i samemu, w domu, nie pokazywać, że taka diagnoza jest wstydliwa.
              • b.bujak Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:39
                maleficent6 napisała:

                > Z tym, że rewalidację szkoła ma obowiązek zapewnić, rodzic natomiast nie musi s
                > ię zgodzić, nie jest ona przymusowa. Chociaż na ogół warto.
                > I nie musi jej wcale prowadzić psycholog szkolny.

                to jakas przewrotna procedura jest.... chciałam zrezygnować argumentując faktem, że dziecko jest objęte terapią indywidualną w prywatnym gabinecie - dostałam informację, że szkoła musi zapewnić zajęcia walidacyjne i nie mogę zrezygnować - w sensie, że pani psycholog i tak musi odsiedzieć w gabinecie ten przydzielony nam czas, czy skorzystamy, czy nie.... bez sensu;
                zdecydowaliśmy o zawieszeniu wizyt prywatnych
                • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:52
                  Tak, bo szkoła jest zobowiązana orzeczeniem do organizacji takich zajęć. Część wynika z przepisów, czyli np. dla autystów tyle i tyle w tygodniu w szkole powszechnej, tyle i tyle w integracyjnej itd., część wynika z treści orzeczenia (czyli jeśli dziecko ma w orzeczeniu wyraźnie zapisane, że potrzebuje zajęć z logopedą, to szkoła ma obowiązek takowe zorganizować, jeśli nie ma takiego zapisu, to nie ma obowiązku, pozostaje dobra wola).
                  Z rewalidacją jest tak, że dostajesz zgodę do podpisu i możesz, jako rodzic, odmówić. Nikt cię zmusić nie może, a dupogodziny pani są tu nieistotne. Szkoły często lubią straszyć czy szantażować, ale nie mają również takiego prawa.
                  Warto to podkreślać, żeby rodzice znali swoje prawa i obowiązki szkoły.
                  Ogólnie, moim prywatnym zdaniem, zazwyczaj takie zajęcia są pomocne, ale jak ci się trafi ktoś niekompetentny to mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.
                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:59
                    I terapia indywidualna jest jednak często czymś innym niż rewalidacja. Przebiega inaczej, rewalidacja ma za zadanie zoptymalizować niezaburzone cechy dziecka, nie musi przebiegać 1:1, różnie to szkoły organizują. Znam i takie, gdzie masz robione coś w rodzaju TUS, bo jest więcej dzieci z orzeczeniami, bądź są chętne dzieci neurotypowe, są i takie, gdzie dzieci dostają kolorowanki a pani analizuje widok za oknem. Czasem odrabiają prace domowe, ćwiczą czytanie bądź mają SI czy też inne bardziej ambitne terapie. To wszystko zależy od organizacji placówki, chęci i możliwości dyrekcji, organu prowadzącego oraz tego, kto te zajęcia będzie prowadził.
                    • b.bujak Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:19
                      maleficent6 napisała:

                      > I terapia indywidualna jest jednak często czymś innym niż rewalidacja.

                      też mi się tak wydawało, ale prywatny twierdził, że robi to samo, co szkolny i bez sensu dublować (a nawet nie jest to zalecane); uznałam, że wie co mówi, bo ileś tam lat wstecz pracował w naszej szkole...
                      • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:30
                        b.bujak napisała:

                        > maleficent6 napisała:
                        >
                        > > I terapia indywidualna jest jednak często czymś innym niż rewalidacja.
                        >
                        > też mi się tak wydawało, ale prywatny twierdził, że robi to samo, co szkolny i
                        > bez sensu dublować (a nawet nie jest to zalecane); uznałam, że wie co mówi, bo
                        > ileś tam lat wstecz pracował w naszej szkole...
                        >

                        Nie chcę oceniać, bo nie znam ani waszej sytuacji ani tego psychologa, ale na rewalidacji robią rzeczy tak różne (i nie zawsze zgodne z wymaganiami), że nie da się w ciemno powiedzieć - robię to samo. Chyba, że ten psycholog/terapeuta znał osobę prowadzącą rewalidację, sposób jej działania i rzeczywiście mógł to zweryfikować.
                        Tak, jak pisałam - wszystko zależy od osoby prowadzącej zajęcia oraz jej wykształcenia. Zupełnie inną wizję na to samo dziecko będzie miał psycholog a inne pedagog specjalny. Z innej strony będzie starał się ugryźć temat.
                  • b.bujak Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:10
                    jeśli dziecko jest już objęte stałą opieką psychologa to też nie jest dobre kombinować z innym, próbowałam zrezygnować błędnie myśląc, że moje argumenty są sensowne wink procedura okazała się osaczająca... miałam dylemat - oczywiście przymus byłby bezcelowy, bo co to za terapia ? ale postanowiliśmy spróbować na zasadzie "dlaczego nie" i zatrybiło;
                    mnie tylko zastanowiły te dupogodziny i pomyślałam, że jeśli to rzeczywiście tak wygląda to skandal, jak można tak marnować czas psychologów, kiedy tyle sie mówi o zapaści zdrowia psychicznego dzieci i niedoborach specjalistów!
                    • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:34
                      Akurat psychologów to u nas nadmiar. Problem jest z innego rodzaju specjalistami.
                      Takie zajęcia może prowadzić każdy nauczyciel posiadający odpowiednie kwalifikacje, to nie musi być psycholog szkolny. Za dupogodziny ma płacone tak samo.

                      I faktem jest, że jeden terapeuta dla jednej gałęzi 😁
                • z_lasu Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 20:12
                  Możesz zrezygnować. My zrezygnowaliśmy. Tzn. nie a priori, tylko żeby wykazać dobrą wolę obu stron to zmusiliśmy dziecko do kilku spotkań ze szkolnym psychologiem, kompletnie między nimi nie zatrybiło, więc wszyscy z ulgą przyjęli, że "nie ma potrzeby dalszych spotkań, dziecko objęte indywidualną terapią..."
      • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:12
        Dziękuję, la_mujer, dużo mi się w głowie układa gdy czytam co piszesz
      • madameleloupblanc Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:37
        >obie w okresie dojrzewania dostały depresji i nerwicy lękowej.

        Rozwinela się depresja i nerwica lekowa.
        Posiadanie diagnozy niespecjalnie by temu zapobieglo.


        • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 16:44
          Ale gdyby one wiedziały na czym polegają ich problemy, przeszły terapie , to może by depresja nie rozwinęła się u nich.
          To jest bardzo charakterystyczne dla dziewcząt w spektru, że nie sa odpowiednio wcześnie diagnozowane i w wieku nastoletnim rozwija się u nich depresja z nerwicą lekową sad
    • danaide2.0 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 12:56
      W jakich sytuacjach nie okazał empatii? Co to jest przesada przy złości? Jakich granic nie rozumiał?

      Potrzebne ci wrażliwe, empatyczne, asertywne dziecko na te czasy?
      Chłopak, jak sama piszesz, radzi sobie nadspodziewanie dobrze.
      Dręczy zwierzęta? Ludzi?
    • szmytka1 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 13:24
      Wszystkie swoje diagnozy omawiasz z koleżankami? Dlaczego zakładasz, że syn omawia z kolegami?
    • eagle.eagle Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 14:13
      Jest sporo wywiadów na YT gdzie ludzie już jako dorośli dowiadywali się ze są w spektrum autyzmu i wszyscy mówili że to im bardzo pomogło zrozumieć samych siebie. Myślę że powinnaś przeprowadzić do końca proces ale dla syna a nie dla innych, tym bardziej dla informacji innych.
    • madameleloupblanc Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 15:33
      Zrob pełna diagnoze. Nie chwal sie wynikami nikomu. niu niu. W Polsce poza specjalistami i bardziej swiatlymi ludzmi niespecjalnie ludzie wiedza o co chodzi wiec zdecydowanie info dla ciebie. Jeszcze sie moze przydac gdyby jakies problemy wynikly. Mozesz podzielic sie informacja z pedagogiem szkolnym jesli mozna jej zaufac
    • cegehana Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 17:14
      Skoro drażylas temat, to chyba nie było aż tak super. A diagnozę warto mieć, choćby po to, żeby łatwiej było mu funkcjonować, nawet wpisać w google jakieś hasło, znaleźć osoby z podobnymi problemami itd. Nie sądzę, że będzie stygmatyzować dzisiaj, kiedy wiele publicznych osób ujawnia swoje diagnozy od psychiatry.
      • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 20:03
        Ja drążyłam temat, ale nawet pierwsza psycholog w poradni, która spędziła z nim pol roku na spotkaniach stwierdziła, że to są "tylko" zaburzenia opozycyjno-buntownicze, odrzuciła autyzm/aspergera bo w dialogu i kontakcie wzrokowym radzi sobie bardzo dobrze. Tak jak pisałam, mi po prostu zawsze nie podobały się takie drobne zachowania, do zignorowania jako pojedyncze, ale kumulujące się w coś nienormalnego.
        • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 20:29
          Mit się dobrze trzyma, wciąż wielu specjalistów bredzi o kontakcie wzrokowym. Dlatego tak ważne jest to, by diagnozę przeprowadził ktoś kompetentny.
    • arthwen Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 18:02
      Jak masz diagnozę, to możesz wystąpić o orzeczenie.
      W przypadku spektrum masz dostosowania przy egzaminie (przedłużony czas, osobna sala).
      Ale - wcale nie musisz tego orzeczenia wcześniej w szkole przedstawiać. Masz je, to masz, możesz je trzymać w szufladzie i wyciągnąć jak będzie potrzebne.
      • stara-a-naiwna Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 20:56
        Prostszy arkusz z polskiego jest jeszcze dla spektrum na maturze.

        A! po co orzeczenie
        może w dorosłym życiu będzie widział więcej swoich deficytów i wcale tak wysoko funkcjonować nie będzie - ignorowanie próśb i uwag inaczej wygląda w wieku lat nastu a inaczej w wieku lat dziestu w pracy.
        A orzeczenie w wieku dorosłym (łatwiej dostać jak się ma udokumentowane deficyty od dziecka) i może służyć większemu zrozumieniu i przychylności u pracodawcy.

        I nigdzie nie trzeba orzeczenia komuś pokazywać.
        • shule_aroon Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:50
          Orzeczenie o kształceniu specjalnym i o niepelnosorawnosci to 2 osobne sprawy. Pierwsze moze się przydać w edukacji. Drugie w praktyce glownie do ulg podatkowych na odliczenie kosztów prywatnej psychoterapii i tyle, chyba że syn wcale a w ogóle nie wiąże przyszłości z PL I zagranicą spróbuje uzyskać równoważnik na podstawie tej diagnozy, która teraz macie możliwość zrobić.
    • blue_meerkat1 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 19:07
      "Syn na co dzień funkcjonuje fantastycznie, w wieku 13 lat ma same bardzo dobre oceny, ma grono kolegów, ma wysokie potrzeby społeczne, jest lubiany. Nauczyciele nazywają go nieprzeciętnie zdolnym, ale często dostaje uwagi, za ignorowanie próśb czy upór."

      To co jest jeszcze akceptowalne i zrozumiale u 13 latka, bedzie mniej zrozumiale u doroslego. Zastanowilo mnie dlaczego uzylas slowa 'funkcjonuje fantastycznie' - skoro sama zauwazasz ze sa problemy, i to wlasnie w relacjach z innymi - nie umie dolaczyc do aktywnosci z innymi, wpada w furie, jest uparty, nie rozumie zartow - pomino tego ze oceny sa ok? Czy ktos w rodzinie 'ma podobnie'?
      • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 19:54
        Dlatego, że w domu zachowuje się dużo gorzej niż w szkole. Wiem to od nauczycieli, od szkolnego psychologa, od rodziców kolegów. Jest bardzo pewny siebie i przebojowy, dzieci go podziwiają, ma bardzo szeroką wiedzę wiec im imponuje, a to że czasem widzę, że nie odnajduje się w takich żartach słownych, takim dziecięcym wygłupianiu to rowiesnicy najwyraźniej tego jeszcze nie zauwazyli, albo im to nie przeszkadza. Nie miewa większych konfliktów z dziecmi, o ile ktoś z niego nie zażartuje, zdarzyło się tak 2-3 razy i bylam z tego powodu wzywana do szkoły. Nauczyciele narzekają, że demonstruje, że się nudzi, że nie chce brać udziału w niektórych aktywnościach, zajmuje się innymi rzeczami.
        W domu natomiast potrafi być bardzo wymuszający, uparty, zawsze miał problemy z granicami. Wyobraź sobie dziecko, ktore wklada widelec do gniazdka, Ty mu tłumaczysz, że nie wolno, opowiadasz o prądzie, o niebezpieczeństwie, konsekwencjach, a on patrzy w oczy i robi to znowu, cofasz jego rękę, on robi to znowu, tlumaczysz, proponujesz inną zabawę, dziecko wpada w placz i wije sie na podlodze i tak w nieskończoność. Gdy młodszym dzieciom wystarczyło takie rzeczy powiedzieć maksmyalnie dwa razy bylam zdumiona jak łatwo może być być rodzicem 😀
        • blue_meerkat1 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:14
          Zobacz jak pracuje w grupach - czy potrafi dostosowac sie do innych, czy musi byc tak jak on chce? Czy umie rozmawiac z innymi o czyms innym niz tylko to co go interesuje? Czy to imponowanie innym i przebojowosc to nie jest tez troche taka potrzeba kontroli?
        • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:20
          W domu natomiast potrafi być bardzo wymuszający, uparty, zawsze miał problemy z granicami

          Nieautystyczne dzieci też tak miewają.
          • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:26
            Niezupełnie. Niby mają tak samo, ale zupełnie inaczej.
            • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:31
              No nie wiem ale ten opis z gniazdkiem to jakby znam.
              • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:08
                Jakby 😉 nie opiszę ci tego słowami, bo nie potrafię. Może ktoś bardziej kompetentny tutaj zajrzy, ale mając porównanie, widzisz różnicę.
                Co innego, kiedy dwu czy czterolatek ci pcha ten widelec do gniazdka, a co innego kiedy robi to dziecko w wieku już rozumnym.
                • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 08:00
                  nie widziałaś mojego uparciuchawink.
                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:13
                    Najpewniej nie widziałam. Ale co to ma do rzeczy? Przecież nie o sam upór tu chodzi.
                    • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:37
                      "Przecież nie o sam upór tu chodzi."

                      cały czas się odnoszę do tego zdania

                      "W domu natomiast potrafi być bardzo wymuszający, uparty, zawsze miał problemy z granicami"

                      Piszę właśnie o uporze. Neurotypowe też potrafią być bardzo uparte, wymuszające, mogą mieć problemy z granicami.
                      • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:50
                        Ale ja już ci wyżej napisałam, że nie są to zachowania porównywalne.
                        • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:54
                          Kolejka nie pojmuje różnic. Te same Sowa potrafią opisywać rozmaite rzeczywistości.
                          Poza tym te niby neurotypowe czasem okazują się atypowymi z różnych, innych niż autyzm powodów.
                          • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:55
                            *słowa
                          • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:58
                            Bo żeby zrozumieć tę konkretną różnicę, to trzeba mieć doświadczenie z obiema grupami dzieci. I wtedy to WIDZISZ.
                            • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 10:55
                              Dokładnie.
                            • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:08
                              akurat mam. Może mniejsze niż twoje ale też myślę, że niemałe
                              • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:10
                                bo rozumiem że pracujesz z dziećmi autystycznymi?
                                • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 13:36
                                  Ja pracowałam z dziećmi z autyzmem oraz z innymi problemami i jedno z moich osobistych ma spektrum A.
                                  • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 13:44
                                    aha, jeśli pracowałaś z wieloma takimi dziećmi to faktycznie masz większe. Niemniej jednak, też powinnaś zauważyć, że dzieci neurotypowe również bywają bardzo uparte. Może takiego nie widziałaś. A mimo wszystko nie mają zaburzeń, nic nad czym należałoby popracować.Nie wiem, może w naszej rozmowie się wkradły jakieś nieścisłosci językowe.
                                    • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 13:48
                                      Tak, przy czym natężenie zachowań na "nie" może być różne u dzieci ze spektrum. Zazwyczaj z dziećmi bez autyzmu łapało się w końcu kontakt i dawało się odwrócić uwagę lub przeczekać. Trudno było czasem z dzieckiem z mutyzmem. Ale połączenie uporu, fiksacji, schematyzmu to było coś nie do przeskoczenia.
                                      • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:12
                                        Ale połączenie uporu, fiksacji, schematyzmu to było coś nie do przeskoczenia.

                                        Amen.
                                        • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:24
                                          nie pisałam nic o fiksacjach tylko o uporze. Ze dziecko neurotypowe też może być bardzo uparte. O uporze.
                                          • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:57
                                            Wiesz, kolejka, ciężko się dyskutuje z kimś, kto totalnie nie rozumie co się do niego mówi.
                                            Szeptucha ci tłumaczy, że u dziecka autystycznego nie jest to zwykły upór, nie można go przełożyć zero-jedynkowo na upór dziecka neurotypowego.
                                            I ja również cały czas ci tłumaczę, że są to niuanse, które często ciężko jest wyłapać/zrozumieć osobą, które nie siedzą w temacie. Zachowania dziecka w spektrum, które ty nazywasz uporem, nie są nim. Są efektem zaburzenia, reakcją na bodziec, różnym stopniem fiksacji i stymulowania się/zaspokajania schematem (nie ma to nic wspólnego z erotyzmem!).
                                            • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 15:01
                                              Ale przecież ja nie twierdzę, że nie. Czy gdzieś zaprzeczyłam?
                                              • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 15:05
                                                Nie, ty z uporem maniaka piszesz o uporze swojego neurotypowego dziecka, cały czas argumentując, że niektóre dzieci tak mają (bez różnicowania na neurotypowość).
                                                • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 15:08
                                                  no tak. Z czasem z tego wyrósł. Funkcjonuje okej, nie ma z nim większych problemów. Jedynie co był podejrzany o dysleksję ale jej nie ma.
                                                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 15:21
                                                    To teraz przeczytaj jeszcze raz mój pierwszy wpis do ciebie. Jeśli nadal nie rozumiesz, to nie pomogę.
                                                  • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 15:24
                                                    no nie, to ty musisz przeczytać co ja piszę. Cały czas trzymam się jednego zdania. Ty sobie dopowiadasz coś.
                                    • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 13:52
                                      jeszcze dodam, że ten upór u neurotypowego, z wiekiem przekształcił się bardziej w upór w dążenie do celu i nie poddawanie się przeciwnościom losu. Bo rozumiem, że to nie trzynastolatek pcha widelec do gniazdka tylko malec. U mnie dziki upór trwał tak do ósmego roku życia, potem pojawiły się zainteresowania i ich chęć realizacji.
                                      • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:12
                                        Wiesz, nie każde dziecko uchodzące za neurotypowe, jest neurotypowe to raz. Dwa bywają inne trudności typu powikłania adhd i in. przypadłości w postaci zaburzeń opozycyjno- buntowniczych (ale to jest inny upór nie systemowy tylko bardziej "społeczny"). Ciągle jednak mówimy o zachowaniach wychodzących poza normę.
                                        I tam wyżej było o dziecku i gniazdku elektrycznym grubo powyżej 4 lat. Uparciuch, o którym myślę zrzucał z siebie ubranie i chodził nago, zaraz po przekroczeniu progu domu lub innego pomieszczenia do lat 7. Żadne metody nie działały - tłumaczenie, edukowanie, modelowanie, metody behawioralne. Gdy urósł udało się przyuczyć do noszenia majtek ale okupione to było ogromnym wysiłkiem wszystkich terapeutów i rodziców oraz powstał w zamian inny problem. Człowiek jest już nastolatkiem późnym a nadal chodzi tylko w majtkach. Nie ma dużej nadwrażliwości, Nie ma niepełnosprawności intelektualnej. Ma autyzm.
                                        • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:27
                                          Tak, tutaj rozwijasz problem. Już dam sobie spokój z opisem co wyprawiało moje ośmioletnie dziecko gdy coś chciało.
                              • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:18
                                No skoro masz doświadczenie z dziećmi ze spektrum, to czemu ma służyć twoje zdziwienie?
                                • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:23
                                  zdziwienie?
                                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:46
                                    Tak się powtórzę, bo dyskusja robi się nudna:

                                    Bo żeby zrozumieć tę konkretną różnicę, to trzeba mieć doświadczenie z obiema grupami dzieci. I wtedy to WIDZISZ.

                                    Więc skoro masz niemałe doświadczenie w pracy z dziećmi ze spektrum autyzmu, to doskonale powinnaś rozumieć o czym piszę i wyłapywać te niuanse. A ty tymczasem podtrzumujesz, że dzieci neurotypowe są uparte. No są, owszem, niektóre nawet bardzo, tylko co z tego? U dzieci w spektrum to nie jest "po prostu" upartość, powtarzalność ich zachowań, niezrozumienie twoich oczekiwań pozorne czy rzeczywiste, i ma zupełnie inne podłoże niż u "bardzo upartego" dziecka neurotypowego. I obie grupy dzieci zachowują się zupełnie inaczej w momencie tej "upartości", choć podobnie i dlatego też osoba niedoświadczona małemu autyście przyklei łatkę : uparty, rozwydrzony, niewychowany, może upośledzony ?, wymusza, to wina matki, bo : nie wychowuje, daje sobie wejść na głowę itd itd itd. Tymczasem osoba z doświadczeniem bez problemu zauważyła, że pewne zachowania sugerują zaburzenia rozwoju a nie jest to po prostu zwykły bunt uparciucha. W przypadku dzieci wysokofunkcjonujących to są niuanse 🤷
                                    • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:54
                                      Po pierwsze wskaż proszę, gdzie wyraziłam swoje zdziwienie skoro mnie o nie posądzasz.

                                      "Więc skoro masz niemałe doświadczenie w pracy z dziećmi ze spektrum autyzmu",
                                      Napisz też proszę, gdzie napisałam że mam niemałe doświadczenie w pracy z dziećmi ze spektrum autyzmu.
                                      Bo jak na razie wygląda na to, ze ty sobie coś tam dopowiadasz po prostu sama.
                                      • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 13:19
                                        kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:08
                                        akurat mam. Może mniejsze niż twoje ale też myślę, że niemałe
                                        Odpowiedz Cytuj Link Zgłoś
                                        kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:10
                                        bo rozumiem że pracujesz z dziećmi autystycznymi?
                                        • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 13:27
                                          no właśnie. Tam nie napisałam, ze ja pracuję z takimi dziećmi, tylko odniosłam się do wpisu wyżej i napisałam, że mam doświadczenie. Zapytałam też ciebie, czy ty tak pracujesz. Chciałam porównać nasze doświadczenia, bo faktycznie, jeśli zajmujesz się tym zawodowo na co dzień, masz z pewnością duży kontakt z dziećmi z dwóch grup, to masz je większe.
                                          Jeszcze nie wiem nic o moim zdziwieniu.
                                          • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 13:51
                                            Odniosłam wrażenie, że to właśnie sugerujesz. Jak widać błędnie.
                                            Nadal uważam, że osoba mająca kontakt z dziećmi ze spektrum nie odnosi się na wpis zaniepokojonej matki, tak jak ty to zrobiłaś. Autorka opisuje bardzo typowe zachowanie dzieci wysokofunkcjonujących i nie ma ono nic wspólnego ze zwykłą upartością, tymaczesm ty piszesz, że nieautystyczne dzieci też tak miewają, że nie widziałam twojego uparciucha itd.
                                            Jak dla mnie sprawiasz wrażenie właśnie zdziwionej pani, bo przecież normalne dzieci tak mają, a ja to mam takiego uparciucha w domu, że szok.... A przecież wcale nie powinno być między nami tej dyskusji, bo jesteś osobą doświadczoną 🤷
                                            • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:02
                                              zachowania ze spektrum są szerokiewink
                                              Dzieci neurotypowe też są różne.
                                              Autystyk też może być zupełnie nieuparty i bardzo ugodowy.
                                              Neurotypowe dziecko też może być dziko bardzo uparte. Sam upór, nawet ogromny, to jeszcze nie świadczy o jakiś zaburzeniach. Wyżej do szeptuchy rozwinęłam trochę o moim upartym neurotypowym.
                                              Możliwe, że się nie zrozumiałyśmy lub mamy inne po prostu doświadczenia.
                                              • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:11
                                                Ależ nikt nie twierdzi, że autystyczne dziecko MUSI być uparte, dzikie i buntownicze i wszystkie są identyczne. Ty po prostu dalej nie rozumiesz zupełnie o czym ja piszę, a podkreślam non stop, że to nie jest "po prostu" upór i należy to rozróżnić.
                                                Ogarnij, że ktoś kto ma realne doświadczenie w pracy z takimi dziećmi (pracy niekoniecznie zawodowej, bo mama dziecka ze spektrum wykonuje codziennie ogromną pracę) widzi, czy to jest choćby najbardziej uparte dziecko na swiecie czy zaburzone.
                                                • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:22
                                                  Rozumiem, ze jesteś mamą takiego dziecka. Jednak jeśli nie masz specjalistycznego wykształcenia w tym kierunku popartego solidnym dyplomem i lat doświadczenia musisz ty ogarnąć, że nie masz też bardzo szerokiej wiedzy w tym temacie. Wiesz, pewnie nie mało ale też nie bardzo dużo. Dlatego nie powinnaś tak kategorycznie się wypowiadać. Powinnaś przyjąć, że inne osoby mają swoje realne doświadczenia, a tu na forum wymieniamy się nimi i swoimi spostrzeżeniami.
                                                  • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:29
                                                    *lat doświadczenia w pracy z szeroką grupą dzieci miało być.
                                                  • ichi51e Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:36
                                                    Najlepiej jest pouczać innych nie mając kompletnie żadnej styczności z tematem a jedynie swoje własne głębokie przekonanie 😆
                                                  • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:44
                                                    ichi51e
                                                    wink taaa
                                                  • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:43
                                                    Problem polega na tym, że w autyzmie to zespół objawów a nie jeden.
                                                    Czy dziecko neurotypowe po wpadnięciu zabawki do wody, wróciło by w to samo miejsce np. w środku nocy, nikomu o tym nie mówiąc i utopiło się z chęci jej wydobycia? Mniej więcej o to chodzi. Nikt po zwykłym nawet upartym dziecku się tego nie spodziewa.
                                                  • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:47
                                                    Tak oczywiście to zespól. Ja pisałam o samym uporze.
                                                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:52
                                                    Mam wystarczającą wiedzę, wykształcenie i doświadczenie, żeby wypowiadać się na ten temat.
                                                  • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 14:59
                                                    nie no jasne.

                                                    Ale ta rozmowa zaczęła się od tej mojej wypowiedzi:
                                                    W domu natomiast potrafi być bardzo wymuszający, uparty, zawsze miał problemy z granicami

                                                    Nieautystyczne dzieci też tak miewają.

                                                    Nie wiem, co skłoniło cię do rozmowy ze mną, czyżby twierdzenie, że dzieci nieautystyczne tak się nie zachowują? Skup się tym razem dokładnie na tym, co napisałam, trzymaj się tekstu.
                                                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 15:03
                                                    Co jasne?

                                                    Przecież ci wyraźnie odpisałam na samym początku tej "rozmowy".
                                                  • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 15:11
                                                    no nie, mój neurotypowy taki się zachowywał jak w zacytowanych słowach. Lepiej jest trzymać się ściśle tekstu.
        • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:18
          Mój za to zawsze świetnie przyswajał wszelkie zasady.
          I miał zawze wzorowe zachowanie smile
          Nawet w IV klasie L.O.
          Żadnych buntów nie przechodził. Żadnych. Co samo w sobie jest nienormalne!!!
          Gdy był malutki, powiedziałam, że nie wolno dotykac gniazda. I miałam spokoj na wiele lat. Za to, gdy zaczęłam wymagać, aby odkurzał, to musiałam sama wsadzać wtyczkę do kontaktu, bo nie chciał, twierdząc, że mu przecież sama zakazałam smile
        • cranberries1983 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:41
          moze w chacie coś odwalasz ?
          a jak jego kontakty z ojcem?
        • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:45
          Ty mu tłumaczysz, że nie wolno, opowiadasz o prądzie, o niebezpieczeństwie, konsekwencjach, a on patrzy w oczy i robi to znowu, cofasz jego rękę, on robi to znowu, tlumaczysz, proponujesz inną zabawę, dziecko wpada w placz i wije sie na podlodze i tak w nieskończoność

          Trudno, lepiej, żeby się wiło niż żeby zginęło.
        • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 23:06
          Zaślepki do gniazdka na kluczyk i koniec filma*.

          *"Koniec filma" - taki zwrot ukazywał się pod koniec odcinka kreskówki "Wilk i zając".
      • kolejkawosiedlowym Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:25
        Zgaduję, pewnie dlatego, że pomimo tych wad w zachowaniu dobrze funkcjonuje towarzysko, ma kolegów/koleżanki, jest lubiany, zapraszany itp. Mam rację autorko czy nie mam?
        • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:03
          Tak! Dzieci go bardzo lubią, często jest zapraszany, co ciekawe lubi bawić się z rowiesnikami ale tez mlodszymi, na placu zabaw czy na wakacjach zawsze łazi za nim tłum maluchów, że starszymi nie łapie takiego kontaktu.
          • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:09
            Bo maluchy mu się naturalnie podporządkowują 😉
          • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:12
            Osoby w spektrum często bardzo dobrze odnajduja się z młodszymi i starszymi. Problemy mają z rowieśnikami.
          • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:19
            To preferowanie młodszych też jest charakterystyczne. Zwykle młodsze dzieci mają zbliżoną dojrzałość emocjonalną a do tego łatwiej im zaimponować.
            • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:21
              Dokładnie.
          • ichi51e Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:53
            Wszystko bardzo typowe. Dzieci małe starsze i dorośli są dużo łatwiejsze w kontakcie niż rówieśnicy.
            • norra.a Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:58
              Młodsi i rowiesnicy, ma jedną przyjaciółkę dziewczynę starszą o rok, więc nie tylko maluchy.
              Ale oczywiscie uwielbia rządzić, dominować. Nami, rodzicami, też próbuje
              • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 23:01
                To jest typowe dla autyystyków?
                • shule_aroon Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 23:04
                  Że niektorzy próbują narzucac własne zasady? No bywa typowe.
              • ichi51e Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 23:05
                Dziewczyna starsza o rok również typowa bo dziewczynki dojrzewają szybciej i są bardziej wyrozumiałe. Do tego często są po prostu lepsze w emocjonalne bingo więc dużo sobie wytłumaczą i zracjonalizują.
                Z drugiej strony żadnego przymusu kumplowania się z rówieśnikami nie ma.
    • quendi Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 20:28
      Daj dziecku żyć i przestań do ciągać po poradniach. Biedny dzieciak ma 13 lat, a terapii za sobą jak jakiś psychopata. Bo co, bo uparty jest i nie słucha, serio?!
      • quendi Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 20:30
        A skoro jest ponadprzeciętnie inteligenty, to co się dziwisz, że mu się nudzi na lekcjach. Rany, ja bym chyba Ciebie wysłała po pomoc...
        Dlaczego jak dziecko jest inne to koniecznie chcesz go uśrednić do reszty? Ależ mnie wkurzają takie matki.
        • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:20
          Aha aha aha
        • la_mujer75 [...] 14.03.24, 22:20
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:42
          Poczytaj powyżej o gniazdku elektrycznym.
        • antonina.n Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 07:30
          Przestań pisać szkodliwe brednie. Nie znam osoby ze spektrum, która by się nie ucieszyła z diagnozy. Diagnoza nie zmienia rzeczywistości, tylko ją tłumaczy. I nikogo ona nie uśrednia, tylko nagle samemu zainteresowanemu objawia, dlaczego on od lat czuje, że nie jest uśredniony.
      • norra.a Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 08:18
        Miałam zignorować trolla, ale napiszę o co mi chodzi, widzę, że coś syna tłumi od środka, jest w nim jakąś sztywność w zachowaniu widzę ją od urodzenia. On w zasadzie nigdy nie zachowywał się jak dziecko, od razu był jak miniaturowy dorosły, jak już mowil to pełnymi zdaniami, bez zdrobnień, bez żartów. Brakuje mu dziecięcej spontaniczności, jak się bawi klockami to buduje auto, ale sie nim nie bawi, buduje dom, zabawą w dom zajmuje się rodzeństwo. Do tego dochodzą te złości i frustrację, które w domu czasem rosną do monstrualnych rozmiarów, wchodzi do domu i zaczyna narzekać, rozkazywać dzieciom, nam rodzicom, atakuje slownie, odzywa się do mnie w podobny sposób jak do malego brata, nie czuje przede mną lęku, nie reaguje na moje sygnały, że przekracza granice, muszę naprawdę bardzo mocno zareagować, zeby wywołać w nim reakcję, ostrzezenia nie dzjałają, podniesiony ton glosu nie dziala, czasem jedynym sposobem, żeby go powstrzymać jest fizyczne przetransportowanie go do jego pokoju, nie ma dla niego kary, która byłaby dotkliwa, jeszcze jak był mały i za rzucenie w kogoś zabawką, tracił ją, to w ogóle nie czuł żalu.
        Jednocześnie poza tymi sytuacjami potrafi być naprawdę super dzieckiem, łatwo zapomnieć, że ma 13 lat, można rozmawiać z nim jak z dorosłym, ma bardzo szerokie zainteresowania, chętnie pomaga przy różnych pracach domowych. To jakby były dwie zupełnie różne osoby.
        Teraz zaczyna dojrzewać i ta zmienność jest coraz częstszą, a humory coraz dotkliwsze. Chcę mu pomóc, żeby mógł rozwinąć potencjał, który ma, a nie żałować w przyszłości, że czegoś zaniedbałam i tłumacząc się przed sobą, że każdy ma prawo do bycia uparty.
        • ichi51e Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 08:25
          Ale sama diagnoza nic zmieni bo nie ma terapii na autyzm. On już teraz potrzebuje terapii celowych - TUS mindfullness itd trzeba już teraz adresować to z czym widzisz że jest problem. Najwyraźniej dotychczas używane metody już dały ile mogły teraz trzeba myśleć nad czymś innym. Mniejsza klasa dla autysty jest też po to że w mniejszej grupie ludzie są na siebie skazani relacje są wymuszone i szybciej zauważysz aż problem żeby go rozwiązać. W dużej grupie dziecko się prześlizguje “i problemów nie ma”
          • norra.a Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 08:35
            W klasie do tej pory miał 9 osób, od września jest ich 15, oceniam to pozytywnie, ma nowych kolegów, których bardzo polubił, leci do szkoły na skrzydłach. Nawet zauważam poprawę w jego zachowaniu ostatnio, a do poradni chodzimy 1.5 roku.
            • antonina.n Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:26
              No i super. Zajęcia TUS, jeśli macie gdzieś w okolicy fajnego prowadzącego też zawsze się przydadzą.

              Ale pamiętaj, że twój syn nie zawsze potrafi określić skalę swojego dyskomfortu w różnych sytuacjach, bo czuje ten dyskomfort od zawsze, więc nie ma do czego porównać.

              Np.
              On : pobawię się w zbudowanie auta.

              Zbudował. Kurtyna. Koniec zabawy.

              Ty: Czemu on się nie bawi autem, inne dzieci się bawią. Synu, czemu się nie bawisz autem, które zbudowałeś.

              Syn: Co?!???

              I tak z wieloma sytuacjami. Diagnoza i praca z terapeutą zanjącym diagnozę i wprawnym w pracy z autystami synowi pozwoli lepiej rozumieć ludzi. A Wam, najbliższym, pozwoli lepiej rozumieć syna. Serio, wszystkim żyje się lepiej, jeśli rozumieją świat dookoła siebie.
              • norra.a Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 12:25
                antonina.n napisała:

                > . A Wam, najbliż
                > szym, pozwoli lepiej rozumieć syna. Serio, wszystkim żyje się lepiej, jeśli roz
                > umieją świat dookoła siebie.

                A jednocześnie zostałam wyśmiana, za pomysł mówienia ludziom wprost o jego diagnozie smile
                • berdebul Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 21:46
                  Bo nie muszą wiedzieć wszyscy. Syn ma wiedzieć i Wy. Znak mnóstwo dorosłych diagnozowanych jako dorośli i wszystkich łączy podejście „gdybym wiedział/a wcześniej to moje życie byłoby dużo prostsze/lepsze/zaliczył/abym mniej fuckupów”.
                  Jednocześnie jeśli wiedza wszyscy to niektórzy mogą chcieć to wykorzystać przeciwko niemu.
                • irma223 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 06:32
                  Bo zaraz następnego dnia po tym, jak w największym zaufaniu powiesz dyrektorce czy wychowawczyni o diagnozie, wszystkie dzieci będą wiedziały, że Twój syn jest "nienormalny" i że mają go unikać. Od tego się zacznie. Potrzebne ci to? A zwłaszcza jemu?
                  • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 07:09
                    To żart?
                    Zaburzenia ze spektrum A są tak częste, że powiedzenie o diagnozie nie robi wrażenia na dyrektorkach, czy wychowawcach, że muszą spłać o tym wszystkim w otoczeniu, by zrobić wrażenie, że znają taaakie tajemnice🤨.
                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 10:04
                    irma223 napisała:

                    > Bo zaraz następnego dnia po tym, jak w największym zaufaniu powiesz dyrektorce
                    > czy wychowawczyni o diagnozie, wszystkie dzieci będą wiedziały, że Twój syn je
                    > st "nienormalny" i że mają go unikać. Od tego się zacznie. Potrzebne ci to? A z
                    > właszcza jemu?

                    Tego się nie mówi w największym zaufaniu, tylko przynosi do szkoły orzeczenie o ks wydane przez PPP 😄
                    I naprawdę na nikim nie robi to wrażenia.
                    Ktoś, kto nie ma pojęcia o temacie nie powinien zabierać głosu.
                    • irma223 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 12:20
                      Jasne, niech zaniesie orzeczenie i niech powiadomi wszystkich nauczycieli, rodziców oraz dzieci.
                      A potem niech założy wątek o tym, jak synowi koledzy dokuczają bez powodu, a nauczyciele nigdy nie reagują, a jeśli, to nigdy nie wezmą jego strony.
                      • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 12:36
                        Usiądź, bo się spocisz.
                      • shule_aroon Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 15:19
                        irma223 napisała:

                        > Jasne, niech zaniesie orzeczenie i niech powiadomi wszystkich nauczycieli, rodz
                        > iców oraz dzieci.
                        > A potem niech założy wątek o tym, jak synowi koledzy dokuczają bez powodu, a na
                        > uczyciele nigdy nie reagują, a jeśli, to nigdy nie wezmą jego strony.

                        Od kiedy rodzice i dzieci mają wgląd do opinii itp dokumentów? A jeżeli nauczyciele w szkole mają zwyczaj wynosić takie informacje i poniżać uczniów przy klasie, to raczej w ciągu tyłu lat (13 latek jest bliżej końca podstawowki a nie dopiero ja zaczyna) byloby o tym doskonale wiadomo.
                        • irma223 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 05:58
                          Autorka wątku właśnie pisze w starterze, że chce powiadomić nauczycieli, rodziców i inne dzieci.
                          Będą zatem wiedzieli od niej.
                          I jakkolwiek uważam, że diagnozę należy przeprowadzić do końca wraz z uzyskaniem orzeczenia, to uważam, że powiadamianie otoczenia szkolnego chłopca nie ma sensu, jeśli jest on w szkole w stanie funkcjonować na tyle dobrze, że jest lubiany i nikt tam jego atypowości nie zauważa.
                          Ale oczywiście autorka zrobi co będzie chciała. A widać po jej wpisie powyżej, że ona bardzo chce wszystkich powiadomić. Niech wszyscy wiedzą, że jednak to ona miała rację!
                          • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 07:58
                            A że tak zapytam, skoro jesteś taaaką specjalistką w temacie. Po cholerę orzeczenie, skoro matka ma nie powiadamiać szkoły?
                            • irma223 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 11:20
                              No to niech sobie powiadamia. Nie mój syn, nie mój problem.
                              Zapytała nas o zdanie, ja moje powiedziałam.
                              Zbyt wiele razy widziałam, że powiadomienie otoczenia dziecka obróciło się przeciwko dziecku.
                              • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 11:34
                                Napisałaś:

                                I jakkolwiek uważam, że diagnozę należy przeprowadzić do końca wraz z uzyskaniem orzeczenia

                                Więc pytam CIEBIE, po co ma uzyskiwać orzeczenie, skoro jednocześnie radzisz:

                                Nigdy nie wyjawiaj swoich obserwacji ani tym bardziej diagnozy ani rodzicom innych dzieci, ani dyrekcji czy nauczycielom
                                • irma223 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 15:21
                                  Użyje orzeczenia, jeśli zostanie przez szkołę zasygnalizowany problem. Ewentualnie też na późniejszym etapie, jeśli będzie to dziecku do czegoś potrzebne.
                                  Ponadto powinien skorzystać z terapii.
                                  Ale po co biegać za rodzicami dzieci z klasy (a także samymi dziećmi), by im opowiadać, że Adaś (powiedzmy) ma autyzm jednak?
                                  Dyrekcja dyrekcji nierówna, to samo z nauczycielami, może zachowają się rozsądnie i zgodnie z procedurami. Ale może im się to i owo wobec dzieci wypsnie i dzieci zachwycone okazją podchwycą temat. Widziałam już ileś takich sytuacji.
                                  Na razie autorka sama pisze, że szkoła nie zgłasza żadnych problemów, a syn jest lubiany i w szkole i otoczeniu zewnętrznym problemów z komunikacją czy zachowaniem nie ma.
                                  Ja bym zatem nie biegała z orzeczeniami, dopóki to dziecku nie jest do niczego potrzebne.
                                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 15:28
                                    Piszesz takie bzdury, że nawet nie wiem jak to skomentować, serio.
                                    Wiesz w ogóle czym jest orzeczenie o ks i czemu służy? To nie jest papierek, którym machasz kiedy pojawisię problem i ukazywanie tego z takiej perspektywy dowodzi, że zupełnie nie powinnaś udzielać rad w tym wątku.
                                    Ciągle podkreślasz, że WIDZIAŁAŚ już dużo takich sytuacji. To niezwykle ciekawe, bo to co tutaj wypisujesz przeczy zupełnie temu, żebyś pracowała z dziećmi czy w jakikolwiek inny sposób była związana z tematem. U sąsiadki widziałaś tyle tych sytuacji?
                                    • irma223 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 18:06
                                      Nie od strony nauczycielskiej, natomiast od strony rodzicielskiej, owszem. Zdarzały się w klasach dzieci takie sytuacje. I to w różnych klasach, na przestrzeni pary lat, zupełnie różni rodzice, różni nauczyciele, różne dzieci. Mechanizm jednak zawsze był ten sam i tak samo przebiegał i tak samo się kończył.
                                      Jeśli zatem dziecko dobrze w szkole funkcjonuje, to co ma, twoim zdaniem, dać dziecku autorki powiadomienie całego środowiska szkolnego o diagnozie?
                                      • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 19:45
                                        Zdumiewające ile wiesz o sytuacji szkolnej zupełnie obcych dzieci i jakie to zbiegi okoliczności powodują, że akurat zawsze trafia się to w klasie twojej licznej gromady i zawsze ma ten sam przebieg.

                                        Co ma moim zdaniem dać to nie wiem, bo nigdzie nic takiego nie postulowałam.
                                        • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 19:47
                                          niczego
                                  • norra.a Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 15:38
                                    irma223 napisała:

                                    > Użyje orzeczenia, jeśli zostanie przez szkołę zasygnalizowany problem. Ewentual
                                    > nie też na późniejszym etapie, jeśli będzie to dziecku do czegoś potrzebne.
                                    > Ponadto powinien skorzystać z terapii.
                                    > Ale po co biegać za rodzicami dzieci z klasy (a także samymi dziećmi), by im op
                                    > owiadać, że Adaś (powiedzmy) ma autyzm jednak?
                                    > Dyrekcja dyrekcji nierówna, to samo z nauczycielami, może zachowają się rozsądn
                                    > ie i zgodnie z procedurami. Ale może im się to i owo wobec dzieci wypsnie i dzi
                                    > eci zachwycone okazją podchwycą temat. Widziałam już ileś takich sytuacji.
                                    > Na razie autorka sama pisze, że szkoła nie zgłasza żadnych problemów, a syn jes
                                    > t lubiany i w szkole i otoczeniu zewnętrznym problemów z komunikacją czy zachow
                                    > aniem nie ma.
                                    > Ja bym zatem nie biegała z orzeczeniami, dopóki to dziecku nie jest do niczego
                                    > potrzebne.


                                    Nie, to nie tak, że gonię za wszystkimi, na razie nikt nie wie, bo wiem, że nawet jak powiem szwagierce czy przyjaciółce w tajemnicy, to jest szansa, że to będzie wiedzą powszechną.już wkrótce. Więc albo totalna cisza, albo w ogole nie ma co robić tajemnicy..
          • madameleloupblanc Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:44
            >Ale sama diagnoza nic zmieni bo nie ma terapii na autyzm. On już teraz potrzebuje terapii celowych

            Dobrze prawisz. Dlatego poprawilam wyzej forumke piszaca ze jakas tam " dostala depresji i nerwicy" bo jej nie zdiagnozowali...
            Terapie sa celowe w zwiazku snkonkretnymi objawami, a diagnoza AS tylko pomoze w sposobie jej przeprowadzania, ale samego AS sie nie leczy
            • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 16:48
              Nie musiałas mnie poprawiac. Może użyłam skrótu, ale pisałam w kontekście, że brak diagnozy, czyli brak świadomości problemu i pracy nad tym, może przerodzić się potem w depresje, etc.
        • berdebul Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 17:58
          Ktoś mi kiedyś powiedział, że autysci mają stare dusze.

          Nie ma terapii, która zrobi z niego dziecko takie jak rodzeństwo, czy koledzy. Ale jest wiele rzeczy które pomogą mu zrozumieć świat. Szok kulturowy NT-ASD jest podobny do wyjazdu do zamkniętej społeczności typu wioska amiszów.
          To też okazja dla rodziców żeby zrozumieć co i jak trzeba zrobić, żeby lepiej się komunikować, bo wbrew pozorom ludzie nieurotypowi nie są lepsi w komunikacji, są często chaotyczni i niekonsekwentni.
          • madameleloupblanc Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 18:00
            Stare dusze raczej maja empatie. Starosc daje doswiadczenia i refleksje.
            • berdebul Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 19:41
              Nie każdemu.
              Zakładanie ze ASD to brak empatii jest błędne.
              • madameleloupblanc Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 12:22
                >Nie każdemu.
                Zakładanie ze ASD to brak empatii jest błędne.

                Ale nie mowimy o kazdym tylko konkretnym przypadku ktory założycielka watku wspomina i rowniez mowi o problemie z empatia
                • z_lasu Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 13:05
                  W przypadku ASD to co jest przez innych postrzegane jako brak empatii, w rzeczywistości jest czymś zupełnie innym. Osoby z ASD nie są mniej empatyczne, tylko mają problem z rozpoznaniem stanów emocjonalnych innych osób. Czyli jeśli osoba z ASD WIE co czuje ktoś inny (bo np. zostało to przekazane werbalnie) to w większości jest tak samo empatyczna jak NT. To tak jak z niewidomym, który wpadnie na krzesło stojące na środku pomieszczenia, nie dlatego, że nie wie, iż krzesła należy omijać, tylko dlatego, że go nie widzi. Podobnie ASD "nie widzi" emocji innych osób.
          • norra.a Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 19:48
            Stare dusze - bardzo mi pasuje do syna.
        • aguar Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 18:22
          " nie czuje przede mną lęku,"
          A chciałabyś, żeby czuł?
          • thank_you Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 18:49
            Pewnie miała na myśli respekt.
          • norra.a Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 19:07
            Nie chwytajmy się za słówka, nie chodzi mi o to, żeby się mnie bał, ale jak hukniesz "przestań" jak dziecko wklada ten widelec do kontaktu, to ono chociaż powinno się tak odruchowo zatrzymać na sekundę. Taki czysto biologiczny odruch ratujący życie.
            • aguar Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 19:39
              Najlepiej zabezpieczyć gniazdka.
              • norra.a Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 19:51
                Rany... to gniazdko to jedynie przykład...nie da się całego świata zakleić
          • berdebul Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 00:10
            To nie o lęk chodzi, tylko szacunek do autorytetu i podporządkowanie się innej osobie. Stad często diagnoza zaburzeń opozycyjno buntowniczych.
            • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 01:25
              Tzn. jeśli szef uważa się za autorytet, a ty tak nie uważasz, to zdiagnozują ci takowe?
              • norra.a Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 09:50
                Teraz wyobraź sobie, że jesteś pracownikiem i w każdej sytuacji uważasz, że jesteś autorytetem, wszystko wiesz lepiej, nie słuchasz przełożonegow i robisz zawsze po swojemu.... raczej długo tam nie popracujesz
                • berdebul Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:01
                  To tez nie tak. Przyjmujesz polecenia jeżeli są logiczne, a nie wynikają z widzimisia kogoś tam. Jeżeli jest lepsza droga do osiągnięcia celu, to będziesz się upierać żeby zrobić po swojemu. Plus justice sensitive, specyficznie pojmowana lojalność i czarno-białe myślenie. Da się żyć, najwygodniej być wąskim specjalistą, wtedy wiele wybaczają i hołubią.
                  • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 22:01
                    berdebul napisała:

                    > To tez nie tak. Przyjmujesz polecenia jeżeli są logiczne, a nie wynikają z widz
                    > imisia kogoś tam. Jeżeli jest lepsza droga do osiągnięcia celu, to będziesz się
                    > upierać żeby zrobić po swojemu. Plus justice sensitive


                    To znaczy...?

                    , specyficznie pojmowana
                    > lojalność

                    Jak wyżej - to znaczy...?





                    i czarno-białe myślenie. Da się żyć, najwygodniej być wąskim specjal
                    > istą, wtedy wiele wybaczają i hołubią.
                    • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 22:28
                      specyficznie pojmowana
                      > lojalność

                      W ogóle czy tzw. lojalność wobec firmy?
                    • berdebul Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 11:03
                      To znaczy, ze jeżeli ktoś mi mówi „zrób X metodą Y” a ja wiem ze „Y” jest metoda przestarzałą, to zrobię metodą Z, olewając polecenie bo jest nielogiczne i poza zwyczajem nie ma żadnego powodu żeby robić Y.
                      Podobnie w szkole z np. obliczeniami.

                      Lojalności w ogóle, również wobec firmy. Wielu sygnalistów (gwizdkowych?) to ludzie ze spektrum, bo wierzymy, ze uczciwość jest wazna i obnażenie prawdy o przekrętach w firmie może tylko uzdrowić sytuację.
                      • z_lasu Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 16:26
                        Berbedul, dziękuję. Potrafisz to wszystko tak prosto i jasno opisać.
                      • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 21:34
                        W ogóle nie widzę powodu, żeby być lojalną wobec firmy. Widzę to tak: Ja odwalam swoje, a czy firma obchodzi czerdziestolecie, czy organizuje spęd integracyjny, to mnie nie obchodzi.
                        • z_lasu Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 08:26
                          > a czy firma obchodzi czerdziestolecie, czy organizuje spęd integracyjny, to mnie nie
                          > obchodzi

                          A co to ma wspólnego z lojalnością?
              • berdebul Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:06
                Zazwyczaj diagnoza dotyczy dzieci, które nie słuchają i olewaja nauczycieli. Często dzieci ze spektrum, bo inaczej pojmujemy autorytet i władzę. Jeżeli czytasz po angielsku to tu klik jest fajny artykuł, który to tłumaczy.
                Myślę, ze jestem jedyną osobą, która do Bardzo Znanego Profesora powiedziała, że traktowanie ludzi jak gowno, nawet jeżeli zawsze tak było jest nie ok, plus podparłam to poniższa grafiką tylko z tytułami naukowymi. Feudalne stosunki i gnojenie kogoś bo ma się władzę wyjątkowo mnie drażni, a przymykanie na to oczu bo ktoś tego doświadczał jest jeszcze gorsze. tongue_out
                • blue_meerkat1 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:41
                  100% Berdebul


                  Autorko, poczytaj o profilu PDA w autyzmie, czesto ma podobienstwa do zaburzen opozycyjno buntowniczych.

                  • norra.a Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 12:20
                    blue_meerkat1 napisał(a):

                    > 100% Berdebul
                    >
                    >
                    > Autorko, poczytaj o profilu PDA w autyzmie, czesto ma podobienstwa do zaburzen
                    > opozycyjno buntowniczych.
                    >

                    Czytam o tym PDA i aż mnie ciarki przechodzą, jakbym czytała o synu, tyle podobieństwa, ta właśnie potrzeba kontroli, ten dyskomfort u niego gdy ktoś mu coś narzuca i ciagly upór i bunt. Reakcje jakie ma np w restauracji gdy ma podjąć decyzję co zamowic, nieraz kończyło się to katastrofą, bo był przytłoczony możliwościami i zmieniał zdanie co parę minut...
                    Naprawdę jak dla mnie to wypisa wymaluj mój syn.
    • kizolda Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 21:23
      Kolejna co szuka problemów na siłę. Większość ludzi mieści się w normie, a te poważniejsze odchyły są widoczne gołym okiem. Jeśli chcesz hodować dziecko na dziwaka to miej świadomość, że zrobisz mu krzywdę. Każdy z nas ma osobliwości charakteru, ale dopóki nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu w rzeczywistości społecznej, dopóty nie jest realnym problemem.
      • la_mujer75 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:21
        Kolejna/y "mundra/y inaczej".
      • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:21
        No, ale Autorka pisze o tym, że przeszkadza, że reakcjami emocjonalnymi odstaje.
      • shule_aroon Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 15:22
        Napisz jeszcze ze każdy jest trochę w spektrum, taka sama wiarygodność.
    • cranberries1983 Re: Syn, diagnoza 14.03.24, 22:40
      a czy jak masz grzybice stop to opowiadassz o tym na lewo i prawo?

      mysle, ze kwestia zdrowia syna to prywatna sprawa jego przede wszystkim i na pewno nie powinno się o tym mowic komukolwiek, poza lekarzem rodzinnym

      Ja bym poszła do psychiatry, moze cos poradzi

      ale na boga nie gadaj o tym ani z psiapsi ani z sąsiadką
      • berdebul Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 13:56
        W życiu nie porównałabym grzybicy - zakaźnej, nieprzyjemnej w leczeniu, ale jednak wyleczalne do spektrum.
        • cranberries1983 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 00:05
          chodzi mi o zachowanie dyskrecji
          o chorobie dziecka, czy kogolwiek z rodziny nie należy piperzyć na lewo i prawo
          to są sprawy miedzy rodzicen, dzieckiem a lekarzem
          cała reszta otoczenie nie powinna absolutnie o takich rzeczach wiedzieć, poza sytuacjami, gdy chodzi o zabepieczenie bezpieczeństwa dziecka
          w szkole tylko minimum, jeżeli w ogole cokolwiek
          • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:31
            Autyzm to nie choroba. Uważasz, że jak ktoś nie ma nogi, to również powinien się tego wstydzić/ukrywać przed otoczeniem, bo to jest wyłącznie sprawa między nim a lekarzem?
            Czy jednak uznajemy, że nie jest to nic wstydliwego i taki człowiek ma pełne prawo korzystać z przysługujących mu udogodnień?
            • cranberries1983 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 13:28
              uważam, że pacjent ma prawo to prywatności i matka powinna to zrozumieć, szczególnie, że dzieci reagują różnie, i często są mega złosliwe, jak matka chce kozaczyć, to niech się swoimi problemami chwali

              stan zdrowia też nie jest niczym wstydliwym, jak chcesz to wrzucaj na insta zdjecia od lekarza, twoja sprawa
              • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 14:14
                Chwila, moment. Nie pisałaś o kolegach tylko o całym otoczeniu i szkole.
                Wiesz, ja stoję na stanowisku, że to syn powinien zdecydować czy kogoś będzie chciał poinformować o diagnozie, co pisałam wcześniej w tym wątku. Uważam natomiast, że nie można robić z autyzmu wielkiego tabu i mówić o tym tylko szeptem, bo dziecko wychowywane w takiej atmosferze samo będzie czuło, że coś z nim jest nie tak, odczuje stygmatyzację nawet jeśli nikt nigdy mu nie dokuczy.
                A w większości przypadków autystyczne dzieci są gnębione/dokucza im się mimo, że środowisko NIE ZNA diagnozy. Wiesz czemu? Bo to widać. Po prostu. W większości przypadków takie dziecko pada ofiarą rówieśników, bo zachowuje się czy reaguje inaczej. Wszak jakby było jeden do jednego jak dziecko neurotypowe, to nie miałoby autyzmu. Dlatego też dziecko należy wzmacniać i uczyć jak ma radzić sobie w nieprzyjaznym świecie, a robiąc z tego coś o czym absolutnie nie wolno mówić, to raczej mu nie pomoże w budowaniu poczucia własnej wartości.
                Należy znaleźć balans tej sytuacji i czymś innym jest klepanie na prawo i lewo, co nic nie wnosi a co innego trzymanie w tajemnicy za wszelką cenę.
                Szkoła powinna wiedzieć, szkoła jako placówka, nie Jaś z 6b. Bo dzięki tej wiedzy będzie w stanie zapewnić dziecku odpowiednie dla niego udogodnienia i formy pomocy.
                • berdebul Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 14:51
                  A jak zna, to w niektórych prywatnych placówkach dostają wypowiedzenie umowy.
                  • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 15:43
                    berdebul napisała:

                    > A jak zna, to w niektórych prywatnych placówkach dostają wypowiedzenie umowy.

                    Wypowiedzenie umowy dostają też rodzice dzieci, które sprawiają jakiejkolwiek problemy. I znam osobiście palcówki, gdzie autorka by do tych rodziców się zaliczyła. Bo syn nie respektuje autorytetu naucziciela i tam to wystarczy.
                    Raczej nikt nikogo nie wyrzuca za samą diagnozę tylko za problemy, którym kadra prywatnej szkoły nie jest w stanie sprostać. Weź pod uwagę, że w wielu miejscach problemem nie jest diagnoza a fakt, że szkołą nie jest w stanie spełnić wymogów z orzeczenia o ks. Jednak w naszym kraju w dalszym ciągu standardem są szkoły powszechne, nie prywatne.
                    • norra.a Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 17:43
                      Akurat o szkołę się nie martwię, bardziej myślałam co jeśli będzie chciał jechać na jakiś obóz i zataję taką informację w formularzu?
                      Do tej pory jeździł wiele razy samodzielnie i nigdy nie było żadnych skarg.
                      • szeptucha.z.malucha Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 18:15
                        Nic nie będzie. Skoro problemy nie są utrudniające funkcjonowanie na obozie. To wiedza dla niego i dla Was.
                        Z drugiej strony u nas normalnie rodzice wpisują takie diagnozy jak adhd czy spektrum autyzmu i nigdy nie wpływało to na cokolwiek. No, może pytali jaki może być problem i co wtedy zrobić, by pomóc uczestnikowi.
                        • maleficent6 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 19:42
                          Dokładnie, skoro przez 13 lat funkcjonował to akurat w waszym przypadku niczego to nie zmieni.
                • cranberries1983 Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 15:30
                  No ja ze swojego dziecka nie bede robic a ni bohatera ani tarana zmian
                  Jezeli sxkola moze pomoc to powinno się jej powiedziec
    • blue_meerkat1 Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 08:24
      Moze odwroc pytanie - dlaczego przez tyle lat drazylam i szukalam co jest innego z moim dzieckiem zeby teraz, kiedy mam juz prawie odpowiedz, zatrzymac sie przed koncowa diagnoza?
      • norra.a Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 09:24
        Prawda. Bardzo celne 👍
    • aguar Re: Syn, diagnoza 15.03.24, 18:12
      A czego chce syn? Chce się dalej diagnozować i ewentualnie mieć taką diagnozę czy woli nie?
    • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 01:17
      Ja mam pytanie - jaka jest korzyść dla osoby dorosłej poza zrozumieniem? Bo 99% terapii jest skierowane do dzieci i młodzieży.
      • berdebul Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:10
        Zrozumienie daje duży komfort. Plus otwiera wiele drzwi, normalnie nie można mieć słuchawek w czasie startu, nigdy mi nie odmówiono jak powiedziałam że muszę je mieć bo ASD. W pracy podobnie - mam osoby gabinet, mimo ze większość osób siedzi w pokojach po 3-4-5-6 osób, lub wręcz open space.
        • ichi51e Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:21
          Nigdy nikt ani mi ani mojemu dziecku nie kazał zdjąć słuchawek podczas startu ładowania. Nie można mieć podczas instruktażu aczkolwiek masa ludzi nie zdjemuje
          • berdebul Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:46
            Za każdym razem kazano mi zdjąć, teraz już nie.
        • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 21:58
          Czyli mamy konkret - przywileje.

          Jakie jeszcze są przywileje? Można żądać pracy online zamiast stacjonarnej?
          • berdebul Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 11:04
            Żądać? Nie. Nie ma przepisów, które pozwalają czegokolwiek żądać. To nie jest przywilej, tak jak winda dla osoby na wózki nie jest przywilejem.
            • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 21:41
              berdebul napisała:

              > Żądać? Nie. Nie ma przepisów, które pozwalają czegokolwiek żądać.

              E, szkoda.

          • shule_aroon Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 15:25
            taki-sobie-nick napisała:

            > Czyli mamy konkret - przywileje.
            >
            > Jakie jeszcze są przywileje? Można żądać pracy online zamiast stacjonarnej?

            Można aplikowac od razu na zdalną. A firm które faktycznie mają jakiś onboarding i wsparcie dla neuroatypowych, jest w tym kraju aż 1szt. I to tylko dlatego, że centrala z USA wywarła presję.
          • z_lasu Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 17:08
            > Czyli mamy konkret - przywileje.

            🤦‍♀️Niepełnosprawnym ruchowo też zazdrościsz wind poręczowych? Zamiast docenić fakt, że sama takiej windy nie potrzebujesz?

            > Można żądać pracy online zamiast stacjonarnej?

            Niczego nigdzie nie można żądać niezależnie od rodzaju problemów. Nawet w państwowych instytucjach, a co dopiero w prywatnych podmiotach. Szkoła dostając orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego powinna - w miarę możliwości - realizować konkretne zalecenia zawarte w orzeczeniu. Czy dzieciom niepełnosprawnym intelektualnie też zazdrościsz, że mają własne szkoły, a w nich mniejsze klasy?
            • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 21:31
              Czy dzieciom niepełnospr
              > awnym intelektualnie też zazdrościsz, że mają własne szkoły, a w nich mniejsze
              > klasy?

              Do ciebie nie dotarło, że ja sama mam udokumentowane problemy (dostałam orzeczenie)? I nie chodzi o to, komu zazdroszczę, tylko się informuję? I 49 lat się jakoś przywilejów nie doczekałam?
              • z_lasu Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 08:44
                A do Ciebie nie dociera, że szkoła specjalna dla niepełnosprawnych intelektualnie to nie jest przywilej, tak jak nie jest przywilejem wózek inwalidzki. Nie mam pojęcia jakie masz orzeczenie i od kiedy. Jeśli uważasz, że brakuje wsparcia dla osób z określonymi problemami, to działaj na rzecz tegoż.
                • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 18.03.24, 22:34
                  Dlaczego ja?! Ja właśnie nie mogę przez te problemy (próbowałam wielokrotnie), a o wsparcie dla osób X i Y walczyły wcale nie rzeczone osoby, tylko albo ich rodzice, albo np. środowisko psychiatryczne.

                  Dobrze, niech ci będzie wsparcie; nie chodzi o nazewnictwo,, tyko o zjawisko, ja się go nie doczekałam. Wypraszałam indywidualnie w niektórych przypadkach, w innych męczyłam się bardziej niż zdrowi.
                  • z_lasu Re: Syn, diagnoza 19.03.24, 12:40
                    A jednak język ma znaczenie. Mamy większe szanse na uzyskanie wsparcia gdy "prosimy o pomoc" niż gdy "żądamy przywilejów".
                    • ichi51e Re: Syn, diagnoza 19.03.24, 14:08
                      Może traktujmy się sprawiedliwie po prostu?
                      Jak ktoś nie ma nóg to żadna laska ze sobie na wózku jedzie
                      • z_lasu Re: Syn, diagnoza 19.03.24, 14:34
                        Dokładnie. Dlatego próbuję wytłumaczyć takiemu_sobie_nickowi jak bardzo nie na miejscu jest sformułowanie "żądać przywilejów".
                    • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 20.03.24, 22:35
                      z_lasu napisała:

                      > A jednak język ma znaczenie.

                      Moja droga, o tym to ja wiem lepiej od ciebie. Chciałam tylko zakończyć ten konkretnie spór między nami.
                      • z_lasu Re: Syn, diagnoza 21.03.24, 18:56
                        Ty jednak nie potrafisz normalnie rozmawiać. Byłabyś chora jakbyś komuś nie dowaliła kompletnie bez powodu.
                        • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 21.03.24, 20:59
                          Dowaliłam ci bez powodu? Zupełnie nie miałam takiej intencji.

                          Miałam raczej wrażenie, że to ty mnie pouczasz odnośnie języka, mogłam się mylić.
                  • shule_aroon Re: Syn, diagnoza 20.03.24, 13:43
                    braki w teorii umyslu takie srogie - nie kazda dolegliwość jest widoczna, to raz, dwa nikt nie ma obowiazku rozscielac przed Tobą czerwonego dywanu. w Polsce żyje kilka milionów osob z prawnie potwierdzonymi niepełnosprawnościami i to raczej oni i/lub ich opiekunowie rozbrajają system ewentualnych ulg i uprawnień drogą dedukcji - takie mamy pogmatwane realia.
        • z_lasu Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 17:12
          > W pracy podobnie - mam osoby gabinet, mimo ze większość osób siedzi w pokojach po 3-4-5-6 osób, lub
          > wręcz open space.

          Ale to wynika z Twojej pozycji zawodowej, a nie z neuroatypowości. Z neuroatypowości wynika taka, a nie inna Twoja potrzeba, natomiast pracodawca postanowił ją zaspokoić, bo jesteś dla niego cennym pracownikiem.
      • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 22:43
        Bo 99%
        > terapii jest skierowane do dzieci i młodzieży.

        A swoją drogą - DLACZEGO?

        Czy dorośli nie potrzebują terapii?

        • shule_aroon Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 15:28
          taki-sobie-nick napisała:

          > Bo 99%
          > > terapii jest skierowane do dzieci i młodzieży.
          >
          > A swoją drogą - DLACZEGO?
          >
          > Czy dorośli nie potrzebują terapii?
          >
          Potrzebują, ale polski NFZ nie jest z gumy. Nie ma wsparcia systemowego, jest projektoza z fundacji, np chyba Synapsis ma wsparcie dla ludzi tylko do 35 r z i z orzeczeniem o niepelnosprawnosci z odp.symbolem o stopniu minimum umiarkowanym. Nie wiem czy masz i jaki, i czy symbol 12C też przyznali. Tylko 35 lat skończyłaś kilkanaście lat temu.




      • z_lasu Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 17:15
        > jaka jest korzyść dla osoby dorosłej poza zrozumieniem?

        Lepsze rozpoznanie własnych potrzeb, możliwości i ograniczeń, co przekłada się na lepsze funkcjonowanie w świecie nawet bez terapii.
    • disco-ball Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:54
      Jeśli masz konto na Facebooku zapisz się na grupy:
      Poradnik/autyzm
      I autyzm- warszawska grupa wsparcia (nawet jeśli nie jesteś z Warszawy, jest tam masa ludzi, którzy byli na początku drogi, a teraz są już na zupełnie innym etapie i chętnie się dzieła wiedza i doświadczeniem)
      Na początek kup sobie „książkę o człowieku w spektrum autyzmu” wyd Natuli

      I dokończ - u psychiatry diagnozę.
      Autyzm to nie rak, nadal masz to samo dziecko.
      I prawdopodobnie albo Ty albo tata dziecka tez macie cechy, bo autyzm nie bierze się z kosmosu ani ze szczepionek

      Dostałaś wyjaśnienie jego trudności, teraz możesz dostać wsparcie i dla niego i dla siebie

      A jeśli chodzi o etykiety to ja najczęściej się spotykam z „niegrzecznym dzieckiem”, „niewychowanym dzieckiem”. To jest słabe.
      • taki-sobie-nick Re: Syn, diagnoza 17.03.24, 23:18

        > A jeśli chodzi o etykiety to ja najczęściej się spotykam z „niegrzecznym dzieck
        > iem”, „niewychowanym dzieckiem”. To jest słabe.

        Bo delikwent ma napisane "Mam autyzm" na czole czy na podkoszulce?

        Ludzie interpretują nietypowe zachowania po swojemu. (Też mam tego potąd.)
    • disco-ball Re: Syn, diagnoza 16.03.24, 10:58
      Jak chcesz napisz do mnie na poczte podeśle Ci literature dot spektrum, informator o diagnozie
    • akn82 Re: Syn, diagnoza 19.03.24, 10:24
      Dzieci z diagnozą otrzymują pomoc w szkole. Jednak ta pomóc "z urzędu" raczej twojemu dziecku potrzeba nie będzie. Z tego co rozumiem dziecko wymaga ukierunkowanego wsparcia psych oraz także wy jako rodzice potrzebujecie info jak wspierać i pracować z waszym dzieckiem w domu. Jak postępować. Jeśli chcesz dziecku pomóc realnie to mu pomożesz i bez diagnozy. A jeśli chcesz żeby miał jakieś inne udogodnienia w szkole np nauczyciela wspomagającego czy dodatkowe zajęcia u pedagoga czy coś tam innego to wtedy diagnoza jest potrzebna.

      Ja na twoim miejscu nawet gdybym miała orzeczenia o autyzmie to przy tak wysokofunkcjonujacej osobie bym nie pokazywała tego w szkole. Jedyne co to szukała info jak syna wspierać i wychowywać. Skąd jesteś?
      • norra.a Re: Syn, diagnoza 19.03.24, 10:41
        Dziekuje za ten ciepły post, tak, chciałabym pomóc dziecku, pokazać nauczycielom, że jego czasem bezpośrednie komentarze, brak skupienia, gubienie się na wycieczkach (bo np czytał dokładnie regulamin muzeum) to nie jego złośliwość i złe wychowanie. Z drugiej strony daje sobie radę, jest chwalony za inne rzeczy, więc czy jest sens wyciągać orzeczenie? Na pewno nie potrzebuje nauczyciela wspomagającego, a na spotkania z psychologiem szkolnym chodzi i tak regularnie.


        Jestem z południa Polski.
        • akn82 Re: Syn, diagnoza 19.03.24, 11:12
          Proszę bardzo wink ja sama, jako rodzic korzystam czasem ze wsparcia terapeutki bo mam wysokofunkcjonujace i aspergerujące dziecko i psychicznie potrzebuję pokierowania moim zachowaniem jak i dziecka. Diagnozę mamy zaprzeczającą aspergerowi, ale co z tego jak jest cały szereg zachowań, które odbiegają od normy i dziecku ( i sobie) trzeba pomóc. Mogę ci podać namiary do tej terapeutki, z którą czasem rozmawiam. Nam pomaga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka