laura.palmer
17.03.24, 13:08
Piszę tu bez większych nadziei, ale może ktoś coś doradzi. Dziecko 3 lata i 1 miesiąc, problem jak w tytule. Z nocnikiem oswajamy odkąd skończył 2 lata, nigdy nie chciał usiąść. Zna teorię, czytamy książeczki typu Pucio, bawimy się w wysadzanie misia czy tam kotka, rozmawiamy (ale bez nacisku), biorę go do toalety gdy sama korzystam. Mamy nocnik klasyczny, nocnik w kształcie normalnej toalety, nakładkę na sedes, minipisuar. Kupiliśmy majtki zwykłe i majtki treningowe, nosi chętnie, lubi, ale sika w gacie i natychmiast prosi żeby go przebrać. Gdy zrobi dwójkę, idziemy razem do toalety, wrzucamy zawartość majtek do sedesu, spuszczamy razem wodę, tak jak każą poradniki w internecie. Mały generalnie sprawy toaletowe lubi, interesuje się, zadaje pytania, bawi się nocnikami (w wysadzanie zabawek), krąży wokół tych nocników jak satelita, ale no nie usiądzie za chiny. Pytany czy chce usiąść na nocnik mówi ostro NIE i natychmiast traci zainteresowanie zabawą. W żłobku podobno siada na chwilę, ale od razu wstaje.
Zdrowotnie dziecko z problemami z napięciem mięśniowym w niemowlęctwie, naprostowane rehabilitacją. W ostatnich miesiącach z powodu tej niechęci do nocnika konsultowałam go z psychologiem żłobkowym, był obserwowany, psycholog nie ma zastrzeżeń co do rozwoju i zaleciła na wszelki wypadek diagnozę SI. Zrobiliśmy diagnozę, wyszła w miarę ok, ma jakieś tam lekkie objawy zaburzeń integracji sensorycznej, ale nic co by wymagało terapii, mamy spędzać dużo czasu na dworze i tyle. Dostaliśmy po SI zalecenie (znowu na wszelki wypadek) konsultacji z neurologiem oraz z psychologiem z poradni psych-ped, byliśmy i ani neurolog ani psycholog nie widzą nic niepokojącego. Wszyscy specjaliści każą zakładać zwykłe majtki, bo jak poczuje dyskomfort przesikując spodnie to zacznie korzystać z nocnika. Robimy tak od kilku tygodni, zero efektów, jak nie siadał, tak nie siada. Rodzina twierdzi, że to moja wina, bo należało go wysadzać gdy skończył 1,5 roku, a skoro tego nie robiliśmy, to teraz mamy problem (super).
Mamy 5 miesięcy do przedszkola, a nic nie wskazuje na to, by coś ruszyło. W internecie wszystkie tematy dotyczące odpieluchowania kończą się albo "daj mu czas" (tylko że ileż można dawać czas) albo "leniwej matce nie chciało się przyuczyć" (ile czasu i pieniędzy już straciłam to tylko ja wiem). Co ja mam zrobić z takim przypadkiem?