Dodaj do ulubionych

Znowu ja i moje dylematy

26.03.24, 18:07
Taka sytuacja, która mnie męczy. Facet właściwie 29 lat, dziewczyna 23, on, ekhem, powiedzmy średnio panujący nad emocjami. Słyszycie kłótnię, gość robi dziewczynie piekło, parszywa scena zazdrości. Wtrącicie się, czy uznacie - dorośli, niech sobie radzą, niech z tego wybrną jakoś sami?
Obserwuj wątek
    • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:13
      Nie wtrącam się dopóki nie zidentyfikuję przemocy - wtedy wzywam policję.
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:18
        Tylko jak zdefiniować przemoc? Może na tym zasadza się mój dylemat. Bo agresja słowna w tym moim zdaniem była.
        • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:22
          Możesz zapytać ofiary czy czuje się ofiarą i czy potrzebuje pomocy. Jeśli stwierdzi, że ok, lubi słuchać takich słów bo ma taki fetysz, to myślę, że możesz mieć spokojne sumienie.
          • asia.sthm Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:40
            cegehana napisał(a):

            > Możesz zapytać ofiary czy czuje się ofiarą i czy potrzebuje pomocy. Jeśli stwie
            > rdzi, że ok, lubi słuchać takich słów bo ma taki fetysz, to myślę, że możesz mi
            > eć spokojne sumienie.


            Czy to jest najgłupsze co możesz doradzić vzy umiesz głupiej? Wzorem możesz zostać w gablocie pt. Czego nie mówić kobiecie doznajàcej przemocy.
            • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:45
              Autorka twierdzi, że nie wie czy kobieta doświadcza przemocy, więc widocznie ona (świadek zdarzenia) ma wątpliwości, a nie ja. Nie wiem czy relatywizuje przemoc, czy rzeczywiście sytuacja była niejednoznaczna. Jeśli to drugie, to uważam że opinia domniemanej ofiary jest kluczowa.
          • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:40
            Ty też możesz się czuć ofiarą, możesz się bać nawet jeżeli kłótnia nie dotyczy bezpośrednio ciebie.
          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:43
            Chyba taki ma. To znaczy wczoraj może jeszcze wyglądała jak ofiara, dzisiaj przyjęła przeprosiny i wszystko cacy. Straszne.
            • majaa Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:31
              To akurat o niczym nie świadczy, bo schemat 'akcja przemocowa-przeprosiny-spokój do następnego razu' może trwać latami.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:35
                Tak miał zdaje się w poprzednim układzie, wczoraj niby zerwał, ale też nie wierzę, czy mu się zaraz nie odmieni.
    • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:17
      Jeżeli by się to odbywało w moim mieszkaniu poprosiłabym o normalne załatwienie sprawy i nie wydzieranie się. Rozumiem że nie było nieletnich przy tym, a zwłaszcza jednego. Bo wtedy to oczywiste że po drugim krzyknieciu bym zareagowała jak wyzej.
      • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:20
        Na pewno nie było nieletniego, którego ojciec dostał (cytat) "jedną jedyną" szansę. Gdyby był, to by szansa przestała być jedyna.
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:20
        Nie było, ale i tak nie dałam rady, nie wytrzymałam i zareagowałam. Nie wiem czy dobrze czy źle, ale chcę sobie wyrobić jakiś pogląd na przyszłość, co w takich przypadkach robić, bo coś czuję, że to nie był ostatni raz.
        • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:38
          Bardzo dobrze zareagowałas. To o co się kłócili to ich sprawa. Ale nie mogą tego robić w sposób aby przeszkadzał innym domownikom. Nawet jak twój syn jest sam (znaczy bez osoby towarzyszącej w pokoju) , też nie wolno mu krzyczeć i kląć.
        • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:07
          W twoim własnym mieszkaniu drą mordę???
          Gdyby do mojej córki przychodził pan dochodzący kolega/popychacz/narzeczony/whatever i dochodziłoby do ordynarnych wrzasków między młodymi na moim terenie, to taka sytuacja miałaby miejsce raz pierwszy i ostatni, bo później pan nie byłby goszczony. Obojętnie z czyjej winy by powstała kłótnia.
          Dorosła, a także niedorosła osoba musi liczyć się z rodzicem - właścicielem mieszkania - i nie doprowadzać do burd. Dlaczego dajesz sobie wchodzić na głowę na swoim terytorium?
          Jak to mówią, stand your ground.
          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:20
            To tylko mój syn darł mordę. Nie obie strony.
            • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:29
              Cokolwiek. To naprawdę nie ma znaczenia. Miał się nie spotykać z panną przy dziecku i co?
              Sprowadza sobie gości i jeszcze robi awantury.
              Włazi wam na głowę, faktycznie, jak to tu już dziewczyny pisały.
              To jest twój dom i twoja mega łaska, że uzależniony gość, z odpałami typu border, może w ogóle z tobą mieszkać - powinien się stosować do reguł takich, jakie narzucają rodzice, a macie tu WSZYSTKO wy do powiedzenia, nie on.
              Inwestować czas i miejsce robienie dorosłemu synowi dobrze, w goszczenie panienek to można, jak ma się normalnego dzieciaka, który zachowuje się ok, dokłada do budżetu, żyje jak mniej więcej 90% normalnego społeczeńtwa.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:33
                Dokłada się do budżetu, żyje jak mniej więcej 90 społeczeństwa, tzn. zarabia itp. Wszystko inne zgoda, ale te przypadki spadają. Zarabia, płaci alimenty i płaci za własny wikt i opierunek.
                • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:36
                  No to toleruj dalej, niedługo przyprowadzi pannę, z którą zamieszka we własnym pokoju i burdy będą na co dzień.
                  Swoje romanse może naprawdę uprawiać poza domem.
                  Nadal nie odpowiedziałaś, gdzie w tym czasie jest dziecko, kiedy panna jest w twoim domu.
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:40
                    W przedszkolu.
                    • bieda_tubka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 09:08
                      to dziecko chyba cały czas jest w przedszkolu, skoro masz tyle czasu na poświęcanie go forum i synusiowi. nigdy o dziecku nie piszesz, przeszło piekło i teraz jak gdyby nigdy nic chodzi do przedszkola. brak pomysłu na narrację tej odnogi opowieści?
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:34
                        Tak, dzieci w takim wieku zazwyczaj chodzą do przedszkola, zwłaszcza jeśli chodziły do niego wcześniej.
                        • bieda_tubka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 11:55
                          i tak bezproblemowo, cały czas chodzą, nawet jak im się matka zabiła i trafiły do obcych ludzi
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:10
                            Nie no ja wiem, wnuk powinien ten kwartał spędzić przy grobie matki, dzień i noc tam przeżywać traumę.
                            • bieda_tubka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:34
                              na szczęście nie ma żadnego wnuka
                              • panna.nasturcja Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:55
                                Dokładnie tak. Wirtualne dzieci nie wymagają dużo opieki.
                • kk345 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:42
                  Dżizas, czy ty wreszcie przestaniesz go tłumaczyć? Współuzależnienie jak ta lala...
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:47
                    Nie tłumaczę, przedstawiam fakty, to narkoman, alkoholik z osobowością borderline, ale to, że płaci to po prostu fakt.
                    • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:02
                      W moim wywodzie kluczowe było słowo NORMALNY. I od tego słowa zaczęłam.
                      Czyli taki, który nie chlał, nie ćpał, żyło się z nim przez cały czas jak z przyzwoitym, dobrym, godnym zaufania człowiekiem, jak z dzieckiem, a nie jak ze zwyrodnialcem. Wtedy można taką osobę potraktować jak partnera - ale tu nie za bardzo.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:09
                        Pełna zgoda.
                • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:48
                  To nie ma znaczenia. Informuję syna że nie zgadzam się na awantury w moim domu. Skoro nie potrafi się zachować przy dziewczynie mówię aby umawiali się gdzieś indziej
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:57
                    To jasne, to wie, zresztą od kwietnia zaczyna pracę na etat, więc te spotkania w takim kształcie już i tak będą niemożliwe.
                    • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:04
                      Mam wrażenie że syn ma ciebie i męża w głębokim poważaniu więc jak nie będzie miał za duzo czasu dla dziewczyny to ona zacznie u was nocować. Znowu będziesz pytać co masz zrobić i jak powiedzieć synowi że tego nie chcecie.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:11
                        Nie, dziewczyna nie będzie nocować. Raz, że samo to przy wnuku wykluczone, dwa - on zaraz złamie nadrzędną zasadę, a jak złamie, to on sam nie będzie nocował u nas.
                • 3-mamuska Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:39
                  ikoniecikropka napisał(a):

                  > Dokłada się do budżetu, żyje jak mniej więcej 90 społeczeństwa, tzn. zarabia it
                  > p. Wszystko inne zgoda, ale te przypadki spadają. Zarabia, płaci alimenty i pła
                  > ci za własny wikt i opierunek.


                  O serio ?juz zarabia dokłada się, a jeszcze chwilę
                  temu nie miał na wazektomie.
                  Nie nie jesteś prawdziwa.
                  Prowadzisz badania czy gazeta ci płaci?
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:46
                    O serio, bardzo serio, na alimenty i dokładanie się miał zaskórniaki, na wazektomię by już nie starczyło, ale złapał trochę zleceń, choć to nie pewniak - nigdy. Wykruszał się finansowo, ale wyobraź sobie, że na tym polu się w miarę wykazał, a od kwietnia zaczyna pracę - etat to cholernie głupi pomysł moim zdaniem, ale tak wybrał.
                    • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:50
                      Czemu głupi? Może nie bedzie miał czasu na głupoty, siły na panienki.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 21:16
                        To oczywiście moje zdanie, ale on jest niesubordynowany, to indywidualista, buntownik, nonkonformista. Nie widzę u niego dobrego świadectwa pracy, a jeszcze początek pracy przypada na przekoszmarny kryzys. Może wyjść na dobre, ale moim zdaniem strasznie ryzykuje.
                        • pseudo_stokrotka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 06:49
                          Czym ryzykuje? Że go wyrzucą? To wyrzucą... Moze w końcu kiedyś zrozumie, że każda sytuacja w życiu (praca, dziecko, mieszkanie u rodziców) wymaga dostosowania się.
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:36
                            Dlatego to jego sprawa.
                        • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:36
                          Ja je...ie, księciunio nonkonformista i buntownik, a w rzeczywistości pewnie pyskaty leń, który nigdzie na dłużej miejsca nie zagrzeje.
                          Zetka w pełnej krasie big_grin.
                          Może czas, żeby sobie uświadomił w wieku 28 czy 29 lat, że regularny dopływ gotówki na opłacanie jakże regularnych zobowiązań i regularne napełnianie sobie brzucha ma się z własnej pracy, a nie mrzonek i dorywczych zajęć.
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:48
                            Mrzonkami to on się nigdy nie zajmował i nie miał zleceń regularnych, fakt, ale dopływ gotówki zawsze tak i taki, żeby się samodzielnie utrzymywać w drogich miastach. Natomiast nigdy nie pracował etatowo, zawsze na swoim. A do tego się człowiek przyzwyczaja, na przykład ani ja, ani mąż, ani nasze pozostałe dzieci nie wyobrażamy sobie pracy etatowej po latach wolności.
                            • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:52
                              Tak, wiemy, że wszyscy jesteście wybitni i z nie wiadomo jakimi osiągnięciami, już o tym pisałaś kiedyś big_grin.
                              Zejdź na ziemię - facet, który musi płacić alimenty na dziecko i rodzicom za utrzymanie/bądź za wynajem potrzebuje regularnego źródła dochodu i solidnego uczciwego podejścia do obowiązków, nieważne, czy to się nazywa praca, czy umowa zlecenie.
                              Buntownik, nonkonformista - jak dzieciak z początku liceum...
                              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:07
                                To Ty zejdź na ziemię, naprawdę, żeby dobrze zarabiać, nie trzeba od 8 do 16. Są, wyobraź sobie, są ludzie, którzy nie pracują od 8 do 16, a też, wow, mają regularne zobowiązania i potrafią je uiścić. Różne rzeczy mogę mu zarzucić, ale zauważ jednakowoż, że on akurat z wszelkimi opłatami sobie radził, a jeszcze miał kasę na ćpanie. Teraz wypadł z obiegu na trzy miesiące, oszczędności zaczęły mu się zmniejszać, ale tu też - szybko się wziął za znalezienie pracy, ogarnął sobie też dodatkowe rzeczy, żeby mu konto nie wyschło. On lubi pieniądze, nie pozwoli sobie ich nie mieć.
                                • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 16:14
                                  Ech, zachwycona jesteś nim niezmiennie, a jednocześnie nadopiekuńcza i projektująca przy prostych, nieszkodliwych, a edukujących na przyszłość decyzjach dorosłego człowieka w stylu - znalazłem sobie taką a taką pracę.
                                  Nie chce mi się już pisać - uwierz tylko, że z tej jego cudowności w tej chwili nic już praktycznie nie zostało i mnóstwo czasu minie, zanim on cokolwiek na serio zbuduje. Ale tu musi sam budować, a nie z mamunią wiszącą mu na ramieniu.
                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 16:35
                                    Wyobraź sobie, że tak, są rzeczy za które go cenię i szanuję, nie jest to dla mnie śmieć, a człowiek, który miał szansę być wartościowy, tylko totalnie skopał, jedna decyzja pociągnęła następną i poszło efektem kuli śnieżnej. Pisałaś na przykład, że Twoją córkę nic poza makijażem nie interesuje i może dlatego projektujesz to na innych, a nawet uzależnieni bywają różni. I tak absolutnie mogę powiedzieć, że on jest diabelnie utalentowany, bardzo kreatywny, ma świetny warsztat, lubi i umie się uczyć, szuka nowych rzeczy, możliwości, rozwija się na polu zawodowym, a zawód ma dobry, niszowy i jest w nim wszechstronnym cenionym specjalistą, na co sobie zapracował odwagą, pasją, nauką i olbrzymią determinacją. Jest bardzo spostrzegawczy, ma krytyczne patrzenie, jest inteligentny i tak, nawet teraz ma silną wolę i zmierza bardzo konsekwentnie do celu, choć z trudnościami takimi, że pewnie zaraz się złamie. Jest dumny i uparty (czasami to wada, czasami zaleta). Bardzo obowiązkowy. Ma błyskotliwe poczucie humoru. Tak, naprawdę ma w sobie do teraz wiele cech pozytywnych.
                                    • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 17:34
                                      Wiele osób, zdolnych, cennych, robiących wartościowe rzeczy ma skopane życie osobiste, bo jedne wyjątkowe zalety mają w parze specyficzny charakter i niezbyt akceptowalne potrzeby. Wszystko zależy jak świadomie zdołają ustawić się do realiów.
                                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:38
                                        Otóż to.
                                    • berdebul Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 18:46
                                      Usprawiedliwiasz go w każdym poście. W tym tez. Nie, nie „poszło” tylko podjął takie, a nie inne decyzje i najwyższy czas żeby brał za nie odpowiedzialność.
                                      Może być najbardziej utalentowanym tatuażysta na tej planecie, ale jak będzie pił, ćpał i się awanturował to straci klientów.
                                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 01:17
                                        Stwierdzenie, że ktoś ma jakieś pozytywne cechy i są rzeczy, których nie zaniedbał to usprawiedliwianie? No okej, to dla wiadomości - tatuaż to w miarę stałe źródło, ale porządne pieniądze to były z grafiki, kampanii reklamowych, plakatu, ilustrowania. On nie jest tylko tatuażystą. Wy się właśnie tak fiksujecie, że widzicie jedno - narkotyki, alkohol, tatuaż, tak Wam pasuje.
                                        • berdebul Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 09:55
                                          Nikt normalny nie zleci niczego - tatuażu, grafiki, whatever narkomanowi/alkoholikowi, w tym pierwszym dochodzi jeszcze ryzyko chorób typu żółtaczka przez zaniedbanie higieny. Nie da się pić i cpac nałogowo przy dobrym funkcjonowaniu, zawsze jest w końcu giga fuckup.
                                          Chcesz widzieć kreatywnego, zbuntowanego (to było urocze jak miał naście lat i miał rzut młodzieńczego idealizmu), ale dobrego chłopaka. Nałogowiec sprzeda Twoją biżuterię bez wyrzutów sumienia, jak go przyciśnie brak kasy.
                                          • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 11:55
                                            O tym mówię. Trudno mi podniecać się np. tym, co było w mojej córce przed, trudno mi podniecać się tym, że raczy chodzić do szkoły i coś tam nawet robić - chciałabym widzieć całościową zmianę w funkcjonowaniu, w nastawieniu do życia, w wyborach znajomych, w konkretnie realizowanych krokach ku przyszłości. Wtedy może faktycznie kiedyś stwierdzę, że to wartościowa osoba - nie dlatego, że jest dobra z angielskiego czy coś tam sobie umiała rysować, malować, tylko dlatego, że WIE, JAK ŻYĆ.
                                            Idealizowanie uzależnionego uważam za mocno szkodliwe, tak po prostu.
                                            • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:01
                                              Ale ja tę zmianę priorytetów w synu widzę. Nie chce, żeby jego życie opierało się na samotnictwie i relacjach wyłącznie imprezowych, chce mieć głębsze i bez krzywdzenia. Nie chce takiej wolności zawodowej, jaką miał wcześniej. Nie chce pracować w środowisku, w którym u wielu osób ma łatkę skończonego k***. I względem tego podjął kroki, przeprowadził się do Polski, zerwał kontakty zagraniczne, podreperował budżet, żeby się wywiązać ze zobowiązań, znalazł pracę, zmienił branże, spędza czas z małym na różne sposoby. Uważam, że jak na miesiąc po terapii zamkniętej to bardzo dużo, zwłaszcza że często mam wrażenie, że cały ten czas mógłby przespać, bo czasem się ledwo trzyma na nogach.
                                              • po_godzinach_1 Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:16
                                                ikoniecikropka napisał(a):

                                                > Ale ja tę zmianę priorytetów w synu widzę. Nie chce, żeby jego życie opierało s
                                                > ię na samotnictwie i relacjach wyłącznie imprezowych, chce mieć głębsze i bez k
                                                > rzywdzenia. Nie chce takiej wolności zawodowej, jaką miał wcześniej. Nie chce p
                                                > racować w środowisku, w którym u wielu osób ma łatkę skończonego k***. I względ
                                                > em tego podjął kroki, przeprowadził się do Polski, zerwał kontakty zagraniczne,
                                                > podreperował budżet, żeby się wywiązać ze zobowiązań, znalazł pracę, zmienił b
                                                > ranże, spędza czas z małym na różne sposoby. Uważam, że jak na miesiąc po terap
                                                > ii zamkniętej to bardzo dużo, zwłaszcza że często mam wrażenie, że cały ten cza
                                                > s mógłby przespać, bo czasem się ledwo trzyma na nogach.

                                                A to dzielny zuch!

                                                O czym jest właściwie ten wątek?
                                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 12:08
                                            Czyli na innej planecie żyjemy, bo jakoś ma zlecenia.
                                            • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 12:23
                                              Bo ludzie nie wiedzą, co i jak.
                                              Badał się chociaż na te wszystkie świństwa? Z powtórką, ze względu na okienko serologiczne?
                                              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 12:39
                                                Oczywiście, że nie wiedzą. I o to chodzi, że być może często coś dla nas robią uzależnieni, ale tego nie wiemy. Badania robił, tak, zaproponowano mu podczas terapii i zrobił. Raz. Faktem jest, że powinien powtórzyć.
                                                • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 12:57
                                                  Dla mnie to jeszcze jeden argument przeciw tatuażom itp. - fuj, faktycznie nie wiadomo, kto to robi i jakie ma choroby (a podejrzewam, że normalni i standardowi ludzie mają jednak inne zajęcia zarobkowe w życiu niż takie coś, zresztą chyba zawsze tak było).
                                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:12
                                                    Wiesz, tatuaż wolna wola, ale to samo może Cię spotkać na przykład w gabinecie stomatologicznym, u chirurga, dermatologa, kosmetyczki lub jeśli robisz paznokcie. Zaraz napiszesz, że lekarze przecież nie piją, nie ćpają, bo to jak określiłaś, normalni ludzie, ale tu drobny zonk - w tych grupach zawodowych są olbrzymie problemy psychiczne w tym uzależnieniami. Choćby wśród dawnych znajomych mieliśmy przypadek lekarza seksoholika.
                                                  • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:52
                                                    Głównym nałogiem bordera jest jego osobowość. Tylko indywidualna psychologiczna praca, jeśli zechce się do niej przykładać, może dać efekty. Sięganie ma charakter wtórny , owszem zdobycie wiedzy o "technicznych" mechanizmach jak działają zmuszająco do powtarzania używki jest cenna, ale nie to zmieni jego sposobu funkcjonowania w zasadniczym problemie. Prawdopodobnie, jako inteligentny facet, sam dobrze poznał jak działa strata kontroli. Mówi się, że wszyscy ćpają i chlają tak samo, co stwierdzają w grupie na zamkniętych terapiach i są w stanie zaakceptować swój problem i obchodzenie się z nim. Na bordera to nie podziała. Zakamufluje się by przeżyć, utwierdzi w swojej wyjątkowości i jak psychopata wynoszący wiedzę z terapii jak rozsądniej manipulować, nauczy jak się kontrolować dłużej, by w efekcie zrobić krach o większej sile. Border musi mieć indywidualne podejście do swojego ego, by chciał i widział sens w jego opanowywaniu.
                                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 14:09
                                                    Wszystko prawda, dlatego terapeutycznie mocniej stawiają na problem borderline niż uzależnienie i to praca indywidualna. Z anonów nie korzysta. Plus taki, że on jest podobno dość podatny na terapię jak na borderline, co ponoć siedzi w tym, że mimo że jest niewolnikiem swojej osobowości to ona już zrobiła tyle złego, że on czuje potrzebę poradzenia sobie z poczuciem winy. Bo honor i ego ucierpiały.
                                                • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:00
                                                  Uzależnieni wysokofunkcjonujący mogą się kryć latami nawet na bardzo wysokich stanowiskach.
                                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:07
                                                    Zgadza się, niektórym się to w głowach nie mieści i nie wiem nawet jak to skomentować, chyba tylko stwierdzeniem - o, naiwności.
                                  • kk345 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 18:02
                                    alex_vause35 napisała:

                                    > Ech, zachwycona jesteś nim niezmiennie, a jednocześnie nadopiekuńcza

                                    Podpiszę się pod każdym słowem.
                                    • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 01:38
                                      Lubię go, coraz rzadziej, coraz mniej, ale są momenty, w których - wciąż tak. I nie uważam tego za coś złego, myślę nawet, że mu to pomaga się trzymać na powierzchni.
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:02
                            Jaka zetka jak milenials? Pyskaty jest strasznie w tej chwili - to fakt, natomiast leniem raczej nie, choć to też nie jest łatwo rozpatrzyć, bo miał szczęście zajmować się tym, co lubi. Ale co ciekawe, z całej trójki uczył się najlepiej, nawet lepiej niż oni dawał radę z przedmiotami dalekimi od zainteresowań. Jego nie trzeba było gonić do niczego. Mój starszy syn zwleka z tym, czego nie lubi, trzeba mu przypomnieć, ile on się ugadać potrafi choćby do żony, unarzekać, natomiast młodszy ma zadaniowość, trzeba to trzeba. Tylko u niego to wychodzi z wewnątrz, jak wyjdzie z zewnątrz - teraz, kiedy jest tak mocno popieprzony, to już tego tak super ekstra nie widzę. No ale zobaczymy, nie ma co wróżyć, może jednak go to bardziej postawi do pionu, jak będzie miał bardzo regularny tryb.
                            • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 11:55
                              Jezu. To kompletnie nie ma znaczenia w jego sytuacji.
            • 3-mamuska Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:36
              ikoniecikropka napisał(a):

              > To tylko mój syn darł mordę. Nie obie strony.



              Powinnaś pojść do niego, otworzyć mu drzwi i powiedieć żeby wyszedł i nie wracał.
              To ze na to pozwalasz, pwoduje ze twoj syn czuje się bezkarny. Naprawiacie jego błedy, znosicie kazdą odpałę.
              Odkąd pozwaliłaś na ich związek w twoim
              domu, pomimo tego ze nie było to dobre.
              Pokazujesz synkowi ze może cię nie szanować. I nikogo.
              I będziesz go jeszcze wiele razy zbierać z ziemi.
              Bo on nie uczy sie niczego ,a raczej tylko tego ze mamusia po nim posrząta kolejny raz.
              Powinnaś powiedzieć dziewczynie zeby uciekała.
              A synowi ze ma zakaz przyprowadzania panienek do domu.
              I trzymać sie tego. Chce nich wynajmie mieszkanie i robi co chce.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:42
                Toteż poszłam, otworzyłam drzwi, choć nie powiedziałam, żeby wyszedł i nie wracał. Nie powiem dziewczynie, żeby uciekała, mogę zasugerować, wczoraj to zrobiłam.
                • pseudo_stokrotka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 06:52
                  Czyli.... poszłaś i otworzyłaś drzwi? Wow, faktycznie zdecydowane działanie 😂 a jak dziewczynie 'zasugerowałaś" ewakuację? Zatroskanym spojrzeniem? 😂😂😂
                  Spoko, nie ma jej co sugerować, jak po takich akcjach nie odeszła, to moze to lubi.
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:38
                    Powiedziałam im, że będą żałować tego, jak tę sprawę załatwiają, że mają się rozstać, ochłonąć, bo ja nie będę znosić takich krzyków i najazdów.
                    • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 11:43
                      Czyli znowu przejmujesz odpowiedzialność za syna. Jesteś niepoprawna.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:11
                        Zdejmuję, bo nie pozwalam mu drzeć się w domu?
                        • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:00
                          Nie. Bo mówisz mu że "będą żałować tego, jak tę sprawę załatwiają, że mają się rozstać, ochłonąć" zamiast wejść i powiedzieć jedynie że absolutnie nie życzysz sobie awantur w swoim domu i że mają z niego natychmiast wyjść. Oboje.
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:11
                            Nie, nie kazałabym wyjść obojgu, bo nie chodziło tylko o to jak on się zachowuje w moim domu, ale jak się zachowuje w ogóle. I to nie tak, że poza domem taka kłótnia byłaby już dla mnie okej. Nie pozwolę się po prostu tak zachowywać swojemu synowi. Ani w domu, ani na ulicy. I nie pozwolę też, żeby zniszczył kolejną dziewczynę.
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:12
                            Bo widzisz, mylisz się, że to on by poniósł konsekwencje. Większe ponosi ofiara niż oprawca.
                            • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:26
                              Ale to nie TY jesteś odpowiedzialna za tę dziewczynę i jej decyzje. I nie Twoją rolą jest wskazywanie dorosłym ludziom jak się mają zachowywać krok po kroku. Ty masz tylko wyrazić swoją dezaprobatę do ich zachowania pod Twoim dachem. Jeśli czułaś że dziewczyna jest ofiarą, to powinnaś była wezwać policję. A nie robić za policjanta.
                              A na zachowanie Twojego syna nie masz absolutnie ŻADNEGO bezpośredniego wpływu, a zwłaszcza wskazując mu w taki sposób w jaki to robisz jak on ma postępować.To jest toksyczne.
                              Jeśli pragniesz by on się zmienił zmienić swoje reakcje i swoje zachowanie musisz Ty. A i tak nie będzie żadnej pewności że to się uda.
                              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:32
                                Ach tak, czyli to ja mam się zmienić, nie on, to doprawdy bardzo ciekawe. O ile wiem, to on jest osobowością borderline. O ile wiem, to on jest narkomanem i alkoholikiem. Naprawdę to niezwykle ciekawe, co mówicie. I to, że ja się zmienię, a nie on, pozwoli mu ponosić odpowiedzialność, pokrętne i nie na moją głowę taka logika. Pozwólcie też, że nie zapamiętam tezy - jak facet się znęca emocjonalnie nad dziewczyną, nie reaguję, bo nie jestem za nią odpowiedzialna.
                                • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:56
                                  ikoniecikropka napisał(a):

                                  > Ach tak, czyli to ja mam się zmienić, nie on, to doprawdy bardzo ciekawe.

                                  Tylko na zmianę swojego zachowania masz realny wpływ. To czy on się zmieni czy nie to jego sprawa. I leży daleko poza zasięgiem Twoich możliwości.


                                  > Naprawdę to niezwykle ciekawe, co mówicie. I to, że ja się zmienię
                                  > , a nie on, pozwoli mu ponosić odpowiedzialność,

                                  Dużo pracy z terapeutą jeszcze przed Tobą.

                                  > jak facet się znęca emocjonalnie nad dziewczyną, nie reaguję, bo nie jestem za nią odpowiedzialna.

                                  Nikt nie mówi że masz nie reagować ale reaguj jak zareagowałabyś wobec dorosłych osób - wyrzuć z domu awanturników, wezwij policję. A nie stawiaj do kąta jak w przedszkolu z poleceniem by ochłonęli i jakimiś zupełnie nierealnymi groźbami.
                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:00
                                    A tak zupełnie poważnie, realnie, jak sądzisz, co by z tym zrobiła policja? Jestem bardzo ciekawa.
                                    • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:07
                                      ikoniecikropka napisał(a):

                                      > A tak zupełnie poważnie, realnie, jak sądzisz, co by z tym zrobiła policja? Jes
                                      > tem bardzo ciekawa.

                                      Co najmniej spisałaby notatkę ze zdarzenia i dała dobitnie do zrozumienia synowi że jego akcje są nie tylko nieakceptowane przez mamuśkę, która go wyratuje z opresji gdy w szale przekroczy granice ale i nieakceptowalne społecznie a dziewczynie pokazała gdzie i jak szukać pomocy oraz że nie powinna godzić się na takie zachowanie ze strony jakiejkolwiek innej osoby. No i może dała porządnie do zastanowienia się nad sensem relacji z synem lub podobnie zachowującymi się mężczyznami.
                                • szare_kolory Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:08
                                  ikoniecikropka napisał(a):

                                  > Pozwólcie też, że nie zapamiętam tezy - jak facet się znęca emocjonalnie nad dziewczyną, nie reaguję, bo nie jestem za nią odpowiedzialna.

                                  Ale jednak zatrzymajmy się tu na chwilę. Co się stanie, jeśli zareagujesz? Oczywiście dalszy bieg wypadków będzie zależał od tego JAK to uczynisz. No ale jednak zastanów się chwilę nad konsekwencjami dla Twojego syna i dla tej dziewczyny. Jaki przekaz odbiera po takiej reacji Twój syn, a jaki ta dziewczyna? I czy na pewno to jest to, co Tobie się wydaje, że wysyłasz w świat? Bo może on zrozumie tylko, że zawsze będzie ktoś, kto go wyratuje, zrobi coś za niego albo że odbierasz mu sprawczość i już niczego sam nie będzie w stanie nigdy zrobić, bo obserwuje go Twoje czujne i krytyczne oko. A ona? Zakładam, że chcesz, żeby czuła Twoje wsparcie. Ale czy ona nie zrozumie tego tak, że to Ty jesteś wszystkiemu winna? To przez Ciebie on jest taki wybuchowy i niestały? A w dodatku jeszcze wtrącasz się w kłótnie, nie dość, że sterujesz całym jego życiem, to chcesz jeszcze sterować nią.
                                  Nie możesz przeżyć życia za niego i za nią. Dajesz mu dach nad głową i opiekujesz się jego dzieckiem. Daj mu odczuć też jasne zasady. Co się stało, to sie nie zmieni, tamta dziewczyna nie zmartwychwstanie i nie wiesz jakie jej demony doprowadziły ją do takich decyzji. Może wcale nie Twój syn a może jednak tak. Tego nie rozwiążesz, co więcej nie każda nowa dziewczyna to będzie powtórka tamtej, choć rozumiem, że bardzo się tego obawiasz. Czyli: reagować, ale także w pewnych granicach.
                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:16
                                    Tego nie wiemy, jaki przekaz odbiera, wróżymy z fusów. Na ten moment odebrał przekaz, że nie uniesie w tym momencie związku, jeśli podtrzyma tę opinię, to będę uważać, że ta interwencja była skuteczna.
                                    • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:26
                                      ikoniecikropka napisał(a):

                                      > Tego nie wiemy, jaki przekaz odbiera, wróżymy z fusów. Na ten moment odebrał pr
                                      > zekaz, że nie uniesie w tym momencie związku

                                      Na ten moment odebrał przekaz że może sobie pozwolić na ryki w domu i że mamusia zawsze wmiesza się w jego związki i to przez nią one się rozpadają. Efekt niby jest taki jakiego oczekiwałaś - związku nie ma, ale nauka dla syna żadna, jeśli nie wręcz szkodliwa.
                                    • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:46
                                      ikoniecikropka napisał(a):

                                      > Tego nie wiemy, jaki przekaz odbiera, wróżymy z fusów. Na ten moment odebrał pr
                                      > zekaz, że nie uniesie w tym momencie związku, jeśli podtrzyma tę opinię, to będ
                                      > ę uważać, że ta interwencja była skuteczna.

                                      Serio w to wierzysz? Bo jak dla mnie jest to bajeczka dla mamusi i dziewczyny. Coś w rodzaju "jesteś super dziewczyną, nie jestem ciebie wart" A on pewnie zwyczajnie się już znudził
                                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:13
                                        Nie do końca, w nic już w jego przypadku nie wierzę. Tu może się zdarzyć wszystko. Zdarzyło nam się, że nie wiedzieliśmy, że robi teatr, a go robił. Zdarzyło się też, że byliśmy pewni, że go robi, a nie robił.
                                        • szare_kolory Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:22
                                          ikoniecikropka napisał(a):

                                          > Nie do końca, w nic już w jego przypadku nie wierzę. Tu może się zdarzyć wszyst
                                          > ko. Zdarzyło nam się, że nie wiedzieliśmy, że robi teatr, a go robił. Zdarzyło
                                          > się też, że byliśmy pewni, że go robi, a nie robił.

                                          I właśnie dlatego nie warto się zagłębiać, a stosować prosty przekaz: "nie akceptuję agresji, krzyków; proszę w tej chwili się uciszyć." Nie skutkuje? Wzywasz policję, bo do awantur domowych wzywa się policję. Ty jesteś konsekwentna i nie dzielisz włosa na czworo zastanawiajac się kto potrzebuje ratunku i jakiego. On dostaje dobroczynne dla niego narzędzie: jest miejsce, gdzie obowiązują reguły. Nie muszę kombinować, bo tutaj zawsze wszystkie mechanizmy działają tak samo.
                                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 00:20
                                            Ależ poskutkowało.
                        • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:13
                          Zdejmujesz, bo włączasz się w dyskusję i traktujesz dorosłych ludzi jak parę pokłóconych o klocki przedszkolaków.
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:19
                            Przedszkolaka mam na co dzień w domu i widzę kłótnie między dziećmi w takim wieku. Uwierz, że nie widziałam, żeby moje wnuki wykrzykiwały sobie takie rzeczy i wywoływały takie wyrzuty sumienia manipulacją. Chyba nie wiecie, o czym mowa. Przedszkolaki są też mniej więcej w podobnym wieku, tu różnica wieku wcale nie jest mała.
                            • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:28
                              A Ty znowu nie rozumiesz o czym mowa. Nie chodzi o zachowanie przedszkolaków tylko o TWOJE.
                              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:34
                                Gratuluję postawy. Nie reagujmy na przemoc, każdy jest odpowiedzialny za siebie. On za siebie, dziewczyna za siebie. Rzeczywiście dobrze pisała eagle. Nie jest dla Was problemem przemoc, tylko jej miejsce, żeby nie musieć na nią patrzeć. Och, jaka piękna znieczulica.
                                • pseudo_stokrotka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:43
                                  Zabawna jesteś... Piszesz o znieczulicy, kiedy twój syn skrzywdził, skrzywdzi i jeszcze niewątpliwie skrzywdzi jeszcze wiele osób. Dla ciebie najważniejsze jest, że "wyrażasz stanowcze potępienie" jego agresji, pal sześć, że zupełnie nie masz nad nim kontroli (co normalne, to dorosły chłop!), najważniejsze, że jesteś przeciw.
                                  Znowu ci peron odjechał.
                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:46
                                    Tak, piszę o znieczulicy, bo Wasze porównania do kłótni dzieci przy klockach jest zabawne i to właśnie w kontekście tego, że poprzednia dziewczyna mojego syna jest w grobie. To Wy jesteście zabawne i straszne, bo uważacie, że nie trzeba reagować, bo ludzie dorośli.
                                    • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:03
                                      Nikt nie pisze żeby NIE REAGOWAĆ. Weź głęboki oddech i przeczytaj jeszcze raz ale ze zrozumieniem o co chodzi.
                                      Piszemy że reagować należy bez osobistego zaangażowania i wkraczania między awanturujących się ludzi, i wskazywania im co powinni, a czego nie, do czego masz tendencje. Nie uratujesz w ten sposób nikogo a tylko zdejmujesz odpowiedzialność z syna za jego czyny.
                                      Nie da się "uratować kogoś" w taki sposób w jaki Ty usiłujesz to robić. I Twoją rolą wcale nie jest "ratowanie" kolejnych sympatii syna przed nim samym.
                                      Może przedyskutuj ten problem na kolejnej Twojej terapii skoro nie wierzysz forum.
                                    • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:17
                                      Porównałam Twoją reakcje do reakcji na kłótnię dzieci przy klockach, a nie ich kłótnię.
                                    • berdebul Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:56
                                      Nie wychowasz prawie 30 letniego byka. Zmieni się, jeżeli będzie chciał się zmienić i wykona pracę na terapii. Odetnij się od tego, skończ z tymi wysokimi emocjami i rozedrganiem na poziomie nastolatki, bo to nikomu nie służy. Priorytetem powinien być wnuk, który odwiedził takie, a nie inne geny, więc pracuj nad tym, żeby nie poszedł drogą rodziców, bo skłonność do uzależnień jest dziedziczna. Na przyszłość tego dziecka macie wpływ, bo jest mały. Twój syn jest dorosły i jeżeli nie będzie chciał, to nic nie zrobisz.
                            • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:52
                              Tym bardziej dziwne, że taką metodę stosujesz do nieadekwatnej sytuacji.
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:28
                            Bo nieśmiało tylko przypomnę. Ostatnia osoba, na której mu zależało, z którą coś go więcej emocjonalnie łączyło leży na cmentarzu i nie umarła naturalną śmiercią. Nie wiem, ile związku z jej śmiercią ma mój syn, nie wiem, czy się do tego przyczynił, ale wiem, że z pewnością mamie małemu jego olanie sprawy nie pomogło.
                            • szare_kolory Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:51
                              ikoniecikropka napisał(a):

                              > Bo nieśmiało tylko przypomnę. Ostatnia osoba, na której mu zależało, z którą co
                              > ś go więcej emocjonalnie łączyło leży na cmentarzu i nie umarła naturalną śmier
                              > cią. Nie wiem, ile związku z jej śmiercią ma mój syn, nie wiem, czy się do tego
                              > przyczynił, ale wiem, że z pewnością mamie małemu jego olanie sprawy nie pomog
                              > ło.

                              Ikropko, chodzi o to, żeby Twój syn się usamodzielnił. Także w kwestii panowania nad swoimi emocjami, pielęgnowania relacji, budowania bliskości, dźwigania odpowiedzialności itd. Twoja postawa, reakcje na niego oddziałują. Jeśli dasz sygnał, że zawsze jesteś i w razie czego wkroczysz żeby rozładować sytuację, to szybko nauczy się, że to Ty jesteś od rozwiązywania jego problemów. I jeśli będzie chciał się np. pozbyć niechcianego towarzystwa, to wystarczy, że podniesie głos, a Ty zajmiesz się resztą. Tymczasem Ty jesteś od tego żeby nie oceniając postępowania jasno wyznaczyć reguły. Słyszysz krzyki - wkraczasz - informujesz, że takie zachowanie nie jest akceptowane i należe je teraz przerwać. Odwracasz się i wychodzisz. Wtedy dajesz synowi wybór, możliwość ogarnięcia się w sytuacji, może nawet powrotu na ziemię z rozhuśtanych emocji. Jeśli będziesz interweniować w kłótnie, to zdejmiesz z niego ciężar regulowania własnych zachowań. To nie jest ratowanie, ale raczej odbieranie szans.
                              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:59
                                Z większością tego, co piszesz się zgadzam. Poza jednym - tu była dziewczyna, ją trzeba było ratować i brak interwencji by jej odbierał szanse, a to ona na nie zasłużyła w tej sytuacji, nie mój syn. Tu wracamy do tego, że on po prostu nie powinien być teraz w żadnym związku i na razie wszystko wskazuje na to, że to zrozumiał, bo dziś się z tym związkiem mocno żegna. I oby nie zmienił zdania, bo wtedy chyba, kuźwa, ja zacznę stosować przemoc. W każdym razie jeśli to zrobi, to już nie w naszym domu, w naszym domu tego związku nie ma. Zresztą logistycznie to i tak się tak układa.
                                • szare_kolory Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:12
                                  ikoniecikropka napisał(a):

                                  > tu była dziewczyna, ją trzeba było ratować

                                  I wystarczyłby przerywnik w postaci Ciebie informującej o przekroczeniu decybeli. Finito. Nie Twoją rolą jest ratować mało znane Ci dziewczyny. Prawdziwym ratunkiem byłoby gdybyś z nią porozmawiała i zasugerowała jej jakąś terapię, skoro podjęła decyzję o związaniu się z mocno niestabilnym człowiekiem. Nie uratujesz całego świata. Realnie możesz uratować tylko jedno życie: Twojego wnuka. I bardzo mocno pomoc synowi.
                                  • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:50
                                    Serio obca kobieta ma rozmawiać z dziewczyną i jej sugerować terapię, bo się związała z jej synem? I to ma być „ratowanie”? To jest po prostu wciskanie nosa w nie swoje sprawy i idealny sposób żeby zostać wrogiem nr 1.

                                    Misja ratowania oznacza problem i przejmowanie odpowiedzialności za życie innych ludzi. Nie ma szansy uratować kogoś. Tak jak nie da rady nie ćpać za kogoś i nie pić za kogoś tak samo nie da się za kogoś nie wchodzić w związek.
                                    • taki-sobie-nick Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:55
                                      eriu napisała:

                                      > Serio obca kobieta ma rozmawiać z dziewczyną i jej sugerować terapię

                                      Ja bym raczej sugerowała wzięcie d... w troki. Tej dziewczynie.
                                      • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 00:08
                                        I sytuacja urośnie do romantycznej miłości z przeszkodami, gdzie rodziny chcą rozdzielić. W przypadku młodych ludzi, tym bardziej z problemami, najgorsza strategia, bo będą chcieli pokonać przeszkody i będzie, że „im zależy na sobie”.

                                        W ogóle nie mówić żadnym dziewczynom co mają robić. No chyba, że któraś jest poniżej 15 roku życia to wtedy kazać wracać do domu. A tak to się nie wtrącać i nie przejmować odpowiedzialności za życie innej nieznanej osoby. To jest niezdrowe zachowanie. I nierealne do uzyskania.

                                        Wtrącać się w przypadku przekraczania granic i wtedy konkretne działania np. Wzywanie policji (w uzasadnionych sytuacjach), żądanie żeby nie krzyczeć, nie palić w domu, nie niszczyć itp.
                                        • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 01:08
                                          Dziękuję za ten komentarz.
                                    • szare_kolory Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 00:53
                                      eriu napisała:

                                      > Serio obca kobieta ma rozmawiać z dziewczyną i jej sugerować terapię, bo się zw
                                      > iązała z jej synem? I to ma być „ratowanie”?


                                      Serio, z tego co napisałam wyciągasz właśnie ten wniosek? Osią mojego wpisu było namawianie do wysłania dziewczyny na terapię?
                                    • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 01:06
                                      Sto procent racji, dla mnie niedorzeczność.
                                • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:21
                                  ikoniecikropka napisał(a):

                                  > tu była dziewczyna, ją trzeba było ratować

                                  Nie. Ty nie miałaś ratować tej konkretnej dziewczyny, Ty miałaś pokazać synowi i dziewczynie (tak, jej też), że jego zachowanie w stosunku do niej jest niedopuszczalne i skutkuje konsekwencjami choćby w postaci nakazu natychmiastowego opuszczenia domu lub wezwania policji do awantury domowej. Bo nie jesteś w stanie ratować przed synem każdej jego dziewczyny. Czuwać nad jego związkami i być zawsze na miejscu pod pretekstem niesienia "ratunku" ofierze. Być może natomiast mogłabyś nauczyć go odpowiedniego zachowania w stosunku do KAŻDEJ dziewczyny z jaką będzie w przyszłości.
                                • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:26
                                  Przecież jej nie uratowałas.
                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:41
                                    Nie? Ja nie wiem, ciekawe, skąd Ty wiesz.
                                    • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 09:55
                                      Nie - kobieta albo nie jest ofiarą przemocy (wtedy ratowania nie potrzebuje) albo nią jest i wtedy mogą ją uratować konkretne działania mające na celu izolować ją od sprawcy (zakazanie i nakaz wyjścia z domu czy krzyczenia to mało - policja, niebieska kartą, działania mające na celu ukaranie sprawcy, pomoc w znalezieniu lokum, pomoc w znalezieniu psychoterapii jeśli jest potrzebna i tym podobne).
                                • pseudo_stokrotka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 22:21
                                  Jeśli chcesz ratować dziewczynę, po prostu zabroń jej wstępu do twojego domu, może przestaną się spotykać. A tak serio, ona też jest dorosła, chyba widzi, z kim się związała?
                                  Znowu się wtrącasz, ratujesz, prostujesz, tłumaczysz, wychowujesz... Ale już jest za późno. Teraz piłeczka jest po stronie twojego syna (i jego dziewczyny).
                                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:40
                                    Jakbyś się nie doczytała - związek został zakończony.
                                    • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 01:00
                                      ikoniecikropka napisał(a):

                                      > Jakbyś się nie doczytała - związek został zakończony.

                                      Tego nie wiesz. Za tydzień twojemu synowi może się zmienić. Nie masz na to wpływu. Ale z następnę "związki na całe życie" możesz torpedować.
                                      Może to powieje toksykiem ale ja zrobiłabym wszystko aby "partnerki" odstraszyć od syna manipulanta. Ma facet tendencję do niszczenia wszystkiego i wszystkich wokół siebie.
                                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 01:11
                                        No nie wiem, że to definitywny koniec, pisałam zresztą o tym. Ma niewątpliwie tendencję do taranowania, dlatego ja już nie mówię o niczym w stu procentach, tak o tym związku, tak i o tym, jaki on odbiera przekaz i tak dalej. To nie takie proste.
                                        • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 02:28
                                          Ja rozumiem że kochasz syna i on pewnie ma sporo zalet. Ale czemu nie przyjmiesz za punkt wyjścia że jest jednak dość okrutny dla "swoich" wybranek, z was robi zwykłych ciołków dla własnych korzyści? Zna was lepiej niż wy jego, wie który "guziczek" nacisnąć aby wywołać w was określone reakcje. Czemu nie postawicie jasnych zasad? "Partnerki" tylko na mieście, zapoznanie z synem po skończeniu jakiegoś etapu terapii. W domu jak gó... ma być przed jakąś godziną. Ma zmywać, sprzątać (nie chodzi mi o darmową gosposię a o obowiązki domowe), kłaść dziecko spać, czytać książeczki (i inne pierdoły które robią rodzice). Czemu zamiast pokazywać mu jaki jest biedny, wrażliwy, pokrzywdzony... Nie powiedziecie mu wprost żejest egoistycznym miękkim wujkiem? Ja tego nie rozumiem. Teraz zastanawiasz się co zrobić bo syn był nie w porządku do dziewczyny. Ale nie wzięliście pod uwagę że nawet jeśli to jest rozrywkowa dziewczyna to ona przy nim jest niewinna jak dziecko. Dzielą ich lata świetlne w doświadczeniu. Ja swojemu dziecku chyba bym zapowiedziała że każdy kandydat na partnera/ partnerkę będzie wprost poinformowany o syna wyskokach. Nie chciałabym mieć co kilka tygodni sprowadzanej nowej wielkiej miłości.
                                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 04:14
                                            Wyjaśnię kolejno, bardzo kolejno, bo chyba wiele na tym forum umyka.

                                            "Ja rozumiem że kochasz syna i on pewnie ma sporo zalet. "

                                            Kocham i nawet czasem go lubię.

                                            "Ale czemu nie przyjmiesz za punkt wyjścia że jest jednak dość okrutny dla "swoich" wybranek, z was robi zwykłych ciołków dla własnych korzyści?"

                                            Nie zauważyłaś, że ubolewam, że jedna z jego partnerek jest w grobie, i nawet jeśli się nie przyczynił, to pomógł, bo miał z nią dziecko, dlatego boję się o każdą osobę, w którą się angażuje. Co więcej napisałam, że widziałam u niego zachowanie, które wydawało się realne, a okazało się dramą, ale zobaczyłam też zachowania, które dramą mi się wydawały, a okazały się prawdą. To jest trudniejsze niż Wasze osądy.

                                            "Zna was lepiej niż wy jego, wie który "guziczek" nacisnąć aby wywołać w was określone reakcje. Czemu nie postawicie jasnych zasad?"

                                            Zasady są bardzo jasne. W tym domu się nie pije, nie ćpa. Nie robi się burd przy małym, uczestniczy się w terapii, pracujemy na małego, jego spokój, stabilizację, dzieciństwo. Złamanie zasad skutkuje wywaleniem. W tym domu płaci się za wikt i opierunek, płaci się alimenty. To były wyjściowe zasady. Zasad nie wolno zmieniać ot tak, przestają być zasadami. Nowe można ustalać - ustalać, podkreślam.

                                            "Partnerki" tylko na mieście, zapoznanie z synem po skończeniu jakiegoś etapu terapii."
                                            Najlepiej, żeby miał pokusy. Na to się umówiliśmy. Że jak każde nasze dziecko może zapraszać do siebie dziewczynę.

                                            "W domu jak gó... ma być przed jakąś godziną."
                                            To nasza zasada od zawsze. Może nie godzina, ale mówisz, gdzie jesteś, gdzie i o której cię szukać. Najpóźniejsza jego godzina powrotu to 21 wczoraj, kiedy zrywał z dziewczyną. Pielęgnuje domatorstwo. I nie, nie wraca w środku nocy, jak chyba Ci się wydaje.

                                            "Ma zmywać, sprzątać (nie chodzi mi o darmową gosposię a o obowiązki domowe), kłaść dziecko spać, czytać książeczki (i inne pierdoły które robią rodzice)."
                                            To zawsze robiło każde z naszych dzieci, robi także on - w kwestii obowiązków domowych. Syna zawozi często do przedszkola lub odbiera, najczęściej kąpie, usypia, chodzą razem na spacery z psem i spędzają czas weekendowo na rozrywkach. Wam się wydaje, że on w sanatorium jest? Bzdura.

                                            "Czemu zamiast pokazywać mu jaki jest biedny, wrażliwy, pokrzywdzony... Nie powiedziecie mu wprost żejest egoistycznym miękkim wujkiem? Ja tego nie rozumiem."

                                            Ależ to padło, żeby raz, co zresztą uważam za nasze przegięcie - momentami, nie wiesz chyba, ile przeszliśmy przez ten kwartał.

                                            "Teraz zastanawiasz się co zrobić bo syn był nie w porządku do dziewczyny. Ale nie wzięliście pod uwagę że nawet jeśli to jest rozrywkowa dziewczyna to ona przy nim jest niewinna jak dziecko."

                                            Tia, nie zauważyliśmy, stąd moja reakcja. Rzeczywiście to się spina.

                                            "Ja swojemu dziecku chyba bym zapowiedziała że każdy kandydat na partnera/ partnerkę będzie wprost poinformowany o syna wyskokach."

                                            Sam ją poinformował, został terapeutycznie przygotowany, ja nie zamierzam robić Romea i Julii.

                                            "Nie chciałabym mieć co kilka tygodni sprowadzanej nowej wielkiej miłości."
                                            Cóż... Ja też.
                                    • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 09:56
                                      Może zostać znowu zaczęty (nie jest to rzadkość w przemocowych związkach).
    • asia.sthm Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:19
      Wchodzisz i pytasz czy chcà szarlotki.
      Dajesz do zrozumienia że masz uszy i oczy.
      W razie poważniej to reagujesz adekwatnie do sytuacji włacznie z dzwonieniem na policję.
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:21
        Dobre! Dzięki!
        • pseudo_stokrotka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 06:53
          OJP 🙈
          Szarlotki... Sam cukier puder wystarczy pewnie!
    • cranberries1983 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:33
      zadzwoń po policje
      nie wiesz co tam sie odpi333 dala
    • ekstereso Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:34
      Nie wyobrażam siebie nie zareagować jeśli jest agresja. A gdyby facet tak wyzywał Twoja córkę, zareagowalabys? Zachowałabym się tak samo.
      • malia Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:44
        Raczej to syn był wyzywającym
        • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:50
          Nie wyzywał jej. Nie musiał, żebym miała wrażenie, że ją metaforycznie wlecze twarzą po żwirze.
        • ekstereso Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:59
          Wtorek, chodzi mi o agresję mężczyzny wobec kobiety. Rozumiem, że kobiety wobec mężczyzny też wymaga reakcji, ale różnica siły fizycznej jednak robi różnicę.
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:47
        Dlatego właśnie to zrobiłam. Może nie pomyślałam o swojej córce, ale o innej jego dziewczynie i uznałam - tej nie pozwolę mu już zniszczyć, ma środki, żeby temu zapobiegać, dostał je wszystkie. Ale obawiam, że długofalowo nie mam na to wielkiego wpływu.
        • enith Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:01
          Wychodzi na to, że to jest relacja toksyczna, co nie dziwi, wziąwszy pod uwagę wszystkie okoliczności. Czy to ta dziewczyna, która ma być niebawem przedstawiona wnukowi jako partnerka ojca?
          Jesteś w kontakcie z terapeutką wnuka i ona zna sytuację. Spytaj ją, czy opcja zapoznawania jest nadal aktualna, jeśli dochodzi ze strony syna do aktów przemocy werbalnej wobec partnerki.
          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:23
            Już nie muszę pytać. Zapowiedzieliśmy synowi, że po tym nie ma w ogóle o czym rozmawiać.
        • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:08
          Masz taki wpływ, że dobrze dorosły gamoń nie musi z tobą mieszkać i nie musisz oglądać, co wyprawia - jeśli nie umie i nie chce przystosować się do zasad życia społecznego.
    • enith Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 18:36
      U mnie w domu ta scena? Proszę, żeby załatwili to kulturalnie, a jak nie to wypad, niech się kłócą na ulicy. Chyba, że chodzi o przemoc, wtedy interweniuję i grożę wezwaniem policji. Jeśli nie podziała, wzywam policję do awantury domowej.
    • szare_kolory Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:05
      Nie pamiętam jak rozwiązał się dylemat związany z ewentualnym poznaniem partnerki Twojego syna przez Twojego wnuka, ale mam wrażenie, że ta sytuacja to puenta tamtych rozważań.
      Moim zdaniem, jeśli jesteś świadkiem sytuacji, której nie możesz akceptować, to reagujesz. I raczej nie poprzez propozycję szarlotki, a właśnie wprost. Wchodzisz i prosisz o ściszenie głosów oraz stonowanie reakcji, bo nie pozwalasz na takie zachowania w swoim domu. Bez komentarzy co do samego sedna kłótni, choćbyś nawet bardzo dokładnie orientowała się o co poszło.
      • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:10
        Ja bym kazała obojgu wyjść z mojego domu i kontynuować na innym gruncie.
        Ćpun powinien się cieszyć, że go matka raczy w domu trzymać.
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:24
        Tak, to stanowczo puenta.
      • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:28
        Myślę że nie powinna podkreślać że to jest jej dom. Awantur nie można wszczynać nawet u siebie w domu.
        • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:34
          Oczywiście, że powinna, bo nie ma wpływu na to, jaki jest syn na zewnątrz, ale ma duży wpływ na to, jaki jest w JEJ domu.
          Wiesz, co powinna robić osoba, która ma na stanie uzależnionego bliskiego? Chronić SIEBIE i przede wszystkim SIEBIE, a nie kogoś, kto ją wyniszcza i wyniszczał. Jeżeli się zgodzi na to, że wciąż tę uzależnioną osobę wspiera, to na SWOICH TWARDYCH WARUNKACH i bez naginania tych warunków.
          A jak się nie podoba, to zawsze dorosły człowiek może się usamodzielnić.
          Serio, dopuszczalne dla ciebie jest, że twoje dzieci przykładowo pod twoim dachem wyprawiają jakieś burdy, awantury, obrażają kogoś, wyzywają, albo sprowadzają osoby, które to robią?
          • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:43
            W ogóle nie ma wpływu na syna.
          • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:44
            Nie, dla mnie nie dopuszczalne są awantury i burdy. Obojętnie w jakim miejscu.
            A co jak podobna sytuacja będzie miała miejsce na wspólnym spacerze ?
            Nigdzie nie można obrażać innych czy też nie szanować drugiego człowieka.
            • johana7419 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:54
              Skoro zarabia to niech idzie na swoje, wynajmie coś i tam się tak zachowuje.
              • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:59
                johana7419 napisała:

                > Skoro zarabia to niech idzie na swoje, wynajmie coś i tam się tak zachowuje.


                Czy tylko ja uważam że NIGDZIE nie można się tak zachowywać ? Że takie zachowania są z rodem melin i patologii? A to nie są miejsca z których można brać przykład.
                • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:06
                  No nie można, nie powinno się - ale jaki masz wpływ na coś, co dzieje się poza twoimi plecami i nawet o tym nie wiesz?
                  Akurat we własnym domu, na własnym gruncie, ta zasada jest dziecinnie łatwa do zastosowania.
                • bieda_tubka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 09:10
                  nigdzie nie można, ale we własnym domu możesz awanturników wyprosić i stawiać warunki. w parku czy w cudzym domu jest to trudniejsze, nie?
                  • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 09:39
                    bieda_tubka napisała:

                    > nigdzie nie można, ale we własnym domu możesz awanturników wyprosić i stawiać w
                    > arunki. w parku czy w cudzym domu jest to trudniejsze, nie?


                    Ale zawsze możesz się domagać aby przy Tobie, zwłaszcza twoje dziecko, zachowywało się poprawnie, a przynajmniej nie w taki sposób jak tu przestawiła to autorka.
                    • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:39
                      Cóż, tak funkcjonują "miłości" bordera. Od zachwytu partnerem do całkowitej jego dewaluacji. A bez -objektu- border nie potrafi żyć. Awantur nie można wyprostować, bo nie mają faktycznego powodu, musi partnera napaść, bo tego potrzebuje. Choćby nie wiem jak mu się podporządkować, stworzy dramat. A nie mając realnie tej adrenaliny ciągnie go wywołania w sobie niezbędnych mu przeżyć chemicznie, bo takie "puste" życie nie ma sensu. Może mu terapeutka nie polecać związku, bo raczej nie ma szans by go nie zdekonstruował, ale z drugiej strony, jak ma ten nabój, łatwiej go utrzymać w trzeźwości. A na tym etapie rozpracowywania osobowości, ugruntowanie nie sięgania jest jedyną szansą by się poznał i być może złapał za uzdę swoje mechanizmy. A dziewczynie można tylko powiedzieć, że nie ważne, czy przeprosi, czy nie, i że od tej awantury mają coś poukładane, bo znajdzie się nowy dół. To jego jedyny sposób realizacji związku.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 11:32
                        Tak, jego zachowanie było modelowe, książkowe po prostu. Natomiast co do związku, wczoraj go zakończył.
                        • cegehana Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:54
                          On tu nie napisał i nie pytał nas o ocenę sytuacji. nie ma sensu pouczać kogoś, kogo nasze rady nie obchodzą.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:02
                To już nie potrwa raczej długo.
            • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 19:59
              A myślisz, że on tego nie wie?
              Nie ma 5 lat.
              Po prostu nie wyegzekwujesz od niego zdalnie stosownego zachowania, kiedy jest sam z dziewczyną na spacerze, w kinie, w jej domu.
              Ale możesz oczekiwać odpowiedniego stylu bycia w SWOIM domu, nie musisz tolerować cudzych awantur.
              • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:02
                Można wyegzekwowac swoim domu albo w twojej obecności. Na spacerze z nimi autorka ma to znosić bo nie jest u siebie w domu ?!
                Za 5 lat pójdzie do niego w odwiedziny i ma znosić takie awantury , ewentualnie wyjść , a nie reagować adekwatnie do sytuacji ?
                • alex_vause35 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:08
                  Ale nie zastanawiamy się, co będzie za 5 lat na spacerze, tylko we własnych 4 ścianach autorki, tu i teraz.
                  Pierwsze co - skoro osoba uzależniona już wikła się w chore klimaty, to nie życzę sobie tych klimatów bezpośrednio blisko mnie, w moim domu, na moim gruncie.
                • berdebul Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:24
                  Zaraz po odwyku nie myśli się o perspektywie 5 lat, ani nawet 5 miesięcy/tygodni/dni, ani nawet 5h.
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:29
                    Prawda, nasza perspektywa robi się coraz krótsza. To tak leci, że jest szokujące. Teraz cały czas jesteśmy na stand-by'u. To dla nas doby, godziny, minuty, kiedy sytuacja się zmieni diametralnie. A dzisiaj miesiąc od odwyku, niebezpieczny czas i to widać, że on to odhacza, my w pewnym sensie też, ale on inaczej - u niego chodzi o ego. Ma ten argument - starałem się, to jest straszne.
                    • berdebul Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:51
                      Nie, to nie jest szokujące, ani nietypowe. Pisała Alex, pisałam ja. Najwiecej nawrotów jest w pierwszym roku. Zastanówcie się czy jednak prawa nie powinny być odebrane. A jeżeli jak sama pisałaś nie jesteście najmłodsi, to kto poza synem, może sprawiać opiekę nad dzieckiem.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 21:17
                        Drugi syn, mamy jego deklarację, ale to jest tak straszna wizja...
                        • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 21:33
                          ikoniecikropka napisał(a):

                          > Drugi syn, mamy jego deklarację, ale to jest tak straszna wizja...

                          Dlaczego straszna? Może to jednak najlepsze rozwiązanie by dziecko miało wreszcie normalny dom bez uzależnionej osoby w centrum życia wszystkich domowników?
                        • berdebul Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 21:53
                          To wizja realna i prawdopodobna. Bardzo niewielu ludzi wychodzi z uzależnienia po pierwszym odwyku. Zwłaszcza jeżeli w pakiecie ma tez inna diagnozę, a używanie środków zmieniających świadomość trwa od lat.
                          Działaj w interesie wnuka. Syn jest dorosły i czas żeby wziął za siebie odpowiedzialność. Bez rodziców ratujących sytuacje i przejmujących się bardziej niż on sam.
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 01:15
                            Dlatego - trochę straszne - już czekam na jego złamanie się. Bo mimo wszystko chcę dotrzymać słowa, nie wystawię mu walizek, jeśli nie złamie zasad, które to miały spowodować, choć jesteśmy zmęczeni.
                • 3-mamuska Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:46
                  eagle.eagle napisała:

                  > Można wyegzekwowac swoim domu albo w twojej obecności. Na spacerze z nimi autor
                  > ka ma to znosić bo nie jest u siebie w domu ?!
                  > Za 5 lat pójdzie do niego w odwiedziny i ma znosić takie awantury , ewentualnie
                  > wyjść , a nie reagować adekwatnie do sytuacji ?



                  Ale ty pusta jesteś serio nie rozumiesz?.
                  • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:53
                    >Ale ty pusta jesteś serio nie rozumiesz?.

                    Ja poprostu nie toleruję u moich dzieci, przy mnie, przemocy, nawet tylko werbalnej ani żadnej innej. I nie tylko u mnie w domu, wszędzie .
            • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:10
              Ale ma miejsce w jej domu. Zaproponowałabym synowi żeby coś sam wynajął. Skoro podjął decyzję, że chce wchodzić w związek chociaż to nie jest dobre dla niego to nie muszą wszyscy ponosić tego konsekwencji. Niech sam ponosi tego konsekwencje. Jak będzie urządzał awantury i będzie przyjeżdżała policja to mu trochę ustawi perspektywę.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:16
                On się już trochę odżegnuje od tego związku po wczorajszym. Ale wedle moich przewidywań to nie pod wpływem związku dojdzie do przeprowadzki. Zerwanie tylko przepełni czarę goryczy. Miałam swoją tezę na ten związek, nie tylko ja, bo terapeuta również, i to był dla niego punkt honoru. Od ok. tygodnia, trochę ponad, niemal wszystko, czego się chwyci, mu z rąk wypada. Nie będzie tak łatwo.
            • hanusinamama Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:21
              Ale jeżeli to dorosły syn mieszkający u mnie i nie umiejący się dostosowac do norm panujących w domu...to walizki i żegnam.
              Prawda jest taka, ze i jej syn i twój powinni dostać kopa w dupę na drogę. Wyszłoby im na zdrowie a nie w domciu u mamusi, na koszt mamusi. W zyciu w takich warunkach nie wyjda ze swoich problemów
    • berdebul Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:13
      Masz córkę, prawda? Zastanów się czego oczekiwałabyś od rodziców chłopaka, gdyby to była Twoja córka.

      Wchodzę i pytam, czy pamiętają ze nie są sami. A „Zyzię” pytam czy zamówić jej ubera do domu. Później informuję syna, ze burd pod moim dachem sobie nie życzę i jeżeli nie szanuje ludzi, to może jednak powinien być sam.
      Panu właśnie opada dopaminowy haj zakochania i pojawiają się emocje typowe dla początku terapii. 🤷‍♀️
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 20:19
        Tak, mam, przyznam nie pomyślałam o niej, ale stanęła mi przed oczami mama małego i nie wytrzymałam. I dlatego wlazłam i powiedziałam mu, że będzie tego żałował i słusznie, bo krzywdzi osobę, na której mu zależy. I dokładnie tak się skończyło, kazałam im to zakończyć, ochłonąć, rozstać się i wrócić do tematu, jak emocje opadną. A co ciekawe, właściwie to oni pokłócili się o picie.
    • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 21:13
      Po związku. Przyznam, że w kontekście dziewczyny czuję ulgę, z kolei o niego się trochę teraz boję, tym bardziej, że się złożyło z miesiącem po odwyku. Spodziewam się teraz wszystkiego - jutro może być naćpany/schlany lub znów być w kwitnącym związku, tym albo innym. To szaleństwo. Już nie wiem nawet, gdzie jest prawda, gdzie teatr.
      • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 21:31
        ikoniecikropka napisał(a):

        >To szaleństwo. Już nie wiem nawet, gdzie jest prawda, gdzie teatr.

        Halo halo! To nie TY masz szukać prawdy w zachowaniach syna. Ani znosić jego wybuchów agresji pod swoim dachem. Nie masz go tłumaczyć ani usprawiedliwiać odliczać dni od zakończenia (?) terapii. Nie Twoją rolą jest zastanawianie się co przyniosą kolejne dni z nim pod dachem. Ty masz się zająć sobą i swoim spokojem oraz dobrostanem wnuka. I niczym więcej. A jeśli nie potrafisz emocjonalnie odciąć się od problemów syna polecam gorąco terapię dla współuzależnionych.
      • clintcenterwood Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 18:05
        ikoniecikropka napisał(a):

        że się złożyło z miesiącem po odwyku. Spodzi
        > ewam się teraz wszystkiego

        Znaczy miał tylko odwyk? Nie miał terapii? Jeśli tak to biegiem wysyłaj go na terapię dzienną. Zwłaszcza jeśli są w domu dzieci, lub młodsze rodzeństwo. Odwyk to tylko odtrucie. W przypadku uzależnień,zwłaszcza krzyżowych tylko terapia. Na terapii jak mu w głowie poustawiają to sam się wyprowadzi. Jak nie będzie chciał sam,daj mu 3mce na ogarnięcie się i wyprowadzkę. Inaczej tylko zrobisz krzywdę jemu i wszystkim wokół.
        • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:42
          Odwyk to terapia, a detoks to detoks. smile
        • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:44
          Tak dokładnie jest po detoksie i 6tygodniowej terapii zamkniętej, w tej chwili w terapii indywidualnej borderline i uzależnienia plus w terapii całorodzinnej.
          • clintcenterwood Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 05:15
            No cóż, dać trzy miesiące na znalezienie sobie lokum. Jak nie znajdzie to wynająć hostel,opołacić ma miesiąc i wykopać.
    • taki-sobie-nick Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 21:29
      Twój synalek jest znany na forum, nie musisz go przedstawiać (o ile nie jesteś trollem aktywizującym forum).
    • danaide2.0 Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 22:03
      Wtrącałaś się całe życie i tyle z tego wtrącania wyszło.
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 22:33
        O, poważnie? Na którym etapie, wskaż, proszę.
        • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 22:55
          Facet wami manipuluje, okłamuje was od lat. Teraz was olał bo miał nie przedstawiać dziewczyny wnukowi. No nie przedstawił ale ją zaprosił. Teraz zaprosił na godzinę, następnym razem na dwie... Jakby szanował wasze zdanie to nie zapraszałby jej wcale bo i po co? Gotuje was jak żabę. Teraz dochodzi do awantury. Może nie dużej ale jednak jestes jej świadkiem. Serio uważasz że coś się zmieni? Moim zdaniem nie. Za miesiąc będzie nowa dziewczyna, nowa miłość, nowa partnerka (ta już napewno na całe życie), nowa ciocia. Podejrzewam że nie obędzie się bez wpadek typu "ale to było jedno piwo, z kolegami po pracy", "mam to pod kontrolą" Moim zdaniem powinniście ustalić jasne zasady "funkcjonowania" w domu i się ich trzymać" Podkreślasz że syn jest dorosły, pracuje, sam się utrzymuje. A prawda jest taka że on niczym nie różni się od 15latka na hormonalnym haju.
          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 23:05
            Tak, to mentalnie dziecko. I manipuluje niemal perfekcyjnie. I tak, moim zdaniem on się zaraz rozsypie, psychicznie już się rozsypał, więc tylko krok od naćpanie się/napicia. Prawdę mówiąc zaczynamy się głowić, co go w ogóle powstrzymuje. Co do piwa po pracy - nie, to niemożliwe, to tak nie będzie. On popłynie całkowicie.
            • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 23:22
              ikoniecikropka napisał(a):


              > . Co do piwa po pracy - nie, to niemożliwe, to tak nie będzie. On popłynie całk
              > owicie.

              Ja wiem że on popłynie całkowicie. Może za pierwszym, drugim czy trzecim razem skończy się na 2-3 piwach z kolegami (normalnie to nie tragedia) za 4 będzie mu się wydawało że kontroluje sytuację i popłynie.

              Nie odbierz tego jako czepiania się ale twoje stwierdzenie "rozsypie się" biorę trochę jako usprawiedliwianie go. Dla mnie rozsypać się może osoba która staje przed nową, trudną sytuacją. A on w tym gó... siedzi i siedzieć będzie. Podejmie świadomą decyzję, z pełną premedytacją wciągnie was i dziecko w bagno a na koniec lekko skruszony stwierdzi "nie dałem rady". Tylko znowu myslę że wy jako jego rodzice będziecie toczyć niekończące się dyskusje "gdzie popełniliśmy błąd", "za dużo na niego spadło" i inne pierdoły. A on wam będzie wciskał średnio co pół roku jakiś kit.
              Postawiłabym twarde zasady w domu, takie które wasz komfort stawiają na pierwszym miejscu.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 23:27
                Nie, nie będziemy, zasady są.
                • 3-mamuska Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 23:49
                  ikoniecikropka napisał(a):

                  > Nie, nie będziemy, zasady są.

                  Nie ma zasad.
                  Albo on sobie je nagina i ma w odwłoku wasze zasady.
                  Miało nie być panienek w domu ,a jest i to z awanturą.
                  Jesteś mega współuzależniona.
                  Od pierwszego postu o synu ważniejszy stary chlop niz wnuk, wnuk ma go uleczyc. I wiele wiele innych kwiatków.
                  Od poczatku forum ci to mowiło , nie sluchasz. Zupełnie jak twoj syn.
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 00:24
                    Kiedy miało nie być panienek w domu? Na to było ustalenie - kiedy małego nie ma w domu. Znowu sobie zmyślasz, na tyle mocno, że wybacz, nie jesteś dla mnie miarodajna.
                    • berdebul Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 08:32
                      Miało w ogóle nie być związków zaraz po wyjściu z odwyku.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 23:33
                Te zasady sprowadzają się do prostych rzeczy - emocjonalnie pomożemy, będziemy pracować nad nim, sobą, wzajemnymi relacji, ale praca i szanse są możliwe, gdy on będzie trzeźwy/czysty. Bo możemy zrozumieć, że problem powstał na nas, ale czas go rozwiązać. Jeśli my próbujemy, on też musi. A sprawy zaszły tak daleko, że nie ma półśrodków.
                • turbinkamalinka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 00:08
                  ikoniecikropka napisał(a):

                  > Te zasady sprowadzają się do prostych rzeczy

                  To może trzeba te zasady "skomplikować". Skoro miał nie przedstawiać tej dziewczyny synowi może trzeba było jasno określić że ona ma nie przychodzić do waszego domu. Konkretne oczekiwania. Nie ze ma wrócić o przyzwoitej porze (przykład), tylko ma być w domu o 22. Tak żeby mu nie zostawic pola na manipulacje czy niedopowiedzenia. Bo on chyba inaczej nie umie. Mam wrażenie że stosunki między wami jest jak przeciąganie liny lub gra w "ale"
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 00:26
                    To poszło dość prosto, może zbyt prosto, "nie chcę się za bardzo szlajać, nie chcę mieć pokus, więc czy mogę czasem zaprosić ją do domu. Podczas nieobecności małego - tak."
                    • danaide2.0 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 06:34
                      "Za bardzo się szlajać" nie brzmi prosto.
                      Co jest "za bardzo", a co "nie dość bardzo"?
                      Czym jest "szlajanie"?

                      Dobrze, że w Sejmie nie siedzisz, dość tam takich kwiatków.

                      Druga rzecz to taka, że prawo ustanawia się "po coś". W poprzednim wątku wyszło, że rygorystyczne odcięcie dziewczyny od dziecka wynikało z zaleceń psychoterapeutów łamane przez założeń terapii łamane przez wydumek z koziej dupy. No sorry, ludzie mają prawo wiedzieć na czym stoją. Dziewczyna nie wie w co się pakuje, chce wiedzieć (poznać dziecko), facet nie wie ile potrwa związek, bo dziewczyna nie wie, w co się pakuje, a pokazać dziecka nie może (mamusia nie pozwala).

                      Border, nie border, święty by zwariował.

                      I dla niego i dla was i dla dziecka najlepsza byłaby separacja od stołu i od waszego zaglądania do łoża syna.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:41
                        Pewnie do tego dojdzie i to szybko, a jeśli nie, może to omówimy za jakiś tydzień, musimy przemyśleć.
                    • pseudo_stokrotka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 07:04
                      Wymówki.
                      Się szlajac? Wystarczy dziewczynę zaprosić do kawiarni, a nie do pubu. Jak normalna, to zrozumie, że facet unika pokus, bo jest na początku drogi i nie chce ryzykować. Ale twój syn chce mieć wygodnie, bo spotykanie się na mieście jest upierdliwe i drogie.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:44
                        Tu akurat bym mocno polemizowała, bo jestem pewna, że jednak na mieście zdecydowanie wygodniej.
                        • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 11:49
                          ikoniecikropka napisał(a):

                          > jestem pewna, że jednak na mieście zdecydowanie wygodniej.

                          Na mieście musi panować nad sobą i karczemnej awantury tak bezkarnie jak w domu nie zrobi.
                        • pseudo_stokrotka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:19
                          Skoro twój syn woli w domu, to jednak na mieście nie wygodniej.
                      • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:02
                        Na spacer do parku by wystarczyło pójść.
                    • aqua48 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 11:48
                      ikoniecikropka napisał(a):

                      > To poszło dość prosto, może zbyt prosto, "nie chcę się za bardzo szlajać, nie c
                      > hcę mieć pokus, więc czy mogę czasem zaprosić ją do domu.

                      Czyli znowu manipulacja, na dodatek grubymi nićmi szyta - nie zgodzicie się na moje warunki, to będę się szlajał i ulegał pokusom czyhającym wszędzie poza domem, a wy będziecie za to odpowiedzialni, nie ja.
                      No, dajecie się robić na cacy..
                      A tak z drugiej strony medalu to on nie ma nie mieć pokus, on ma nauczyć się jak im nie ulegać.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:14
                        Nie, jeszcze nie powinien ich mieć, powinien na razie unikać. Oczywiście to jest ledwo możliwe i pewnie, że się zdarzyło zetknięcie, ale na tym etapie jeszcze - im mniej tym lepiej. O to zresztą im poszło, że on na wesele iść nie może.
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 00:38
                    I zresztą o to im poszło, że on mało może, więc chętnie by ją ograniczył.
                    • enith Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 03:04
                      ikoniecikropka napisał(a):

                      > I zresztą o to im poszło, że on mało może, więc chętnie by ją ograniczył.

                      Koszmar. A to, że ona po tej wczorajszej akcji przyjęła przeprosiny i szafa gra, to jeszcze większy koszmar. Tu się kroi typowy przemocowy związek. Mam nadzieję, że to się rozpadnie, dla dobra obydwojga. Jej, z oczywistych względów, nie potrzebuje faceta, który nią poniewiera. On, bo dopiero zaczyna drogę do trzeźwości i nie po drodze mu z osobą, która nie ma ograniczeń podobnych do jego. Wyjdą gdzieś razem, ona napije się drinka, a on będzie na to patrzył i cierpiał, że sam nie może. Pozostaje mieć nadzieję, że sami dojdą do wniosku, że teraz to nie ma przyszłości.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 10:45
                        Już doszli, wczoraj wieczorem zerwali. Ale czy jutro nie zmienią zdania, nie wiem.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 01:22
                Nie, popłynie od razu, to nie będzie piwo z kolegami, alkohol jest u niego samotny, autoagresywny, narkotyki - bardziej towarzyskie, a towarzystwa od dragów teraz nie ma. Dlatego popłynie na łatwo dostępnym alko i w sekundzie wtedy się skończy wysokie funkcjonowanie, on wtedy zawiśnie nad muszlą, już to widzę. To wiem.
    • taki-sobie-nick Re: Znowu ja i moje dylematy 26.03.24, 22:06
      powiedzmy średnio panujący nad emocjami

      Osoba z borderline, alkoholik, narkoman - powiedzmy.
    • pavia Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 06:09
      Nie ma ofiar, są ochotnicy. W dzisiejszych czasach równości i dostępu do informacji, to trzeba mieć mocno zryta głowę, żeby tkwić w przemocowym związku
    • ichi51e Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 08:23
      *muzyka z filmu psycho*
    • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:08
      Miałam kilka dni temu podobną sytuację z moim 18 latkiem, który chyba popłynął kompletnie. Sprowadził sobie do domu jakies dziewczę - dziewczyny nigdy na oczy nie widziałam, jak się później okazało to o trzy lata młodsza ''koleżanka'', ale kiedy ją poznał, jak - nie mam pojęcia. Niby było normalnie (i powinnam się cieszyć, bo ogólnie wyalienowany jest), ale jak ni stąd ni zowąd zaczął awanturę robić z wrzaskami i wyszarpywaniem dziewczyny z pokoju (dziewczyna przerażona i nie ma się co dziwić), to zareagowałam. Raz, ze syn zachowywał się jak czubek, dwa - to już wchodziło w przemoc fizyczną, koło ktorej nie da się przejsc obojętnie
      Tylko mój też tak samo ma problemy z używkami i nie za dobrze to wygląda.
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:15
        Auć, leczy się?
        • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:25
          Jemu zaczęło odwalać w zeszłe wakacje. Zaczeły się sypać osiemnastki, ogólnie imprezował sporo - często wracał pijany, może nie jakos bardzo, ale jednak. Na bank pali trawę, bo często czuć u niego w pokoju i od niego samo taki charakterystyczny zapach zielska. Czy to sama trawa? Nie wiem, bo sprawia wrażenie, jakby mu się zlasował mózg. Olał plany na przyszłosc, olał wszystkie zainteresowania. Nic mu się nie chce. Nie, nie leczy się, on też nie widzi żadnego problemu. I to źle wygląda.
          Ale sposób, w jaki zaczął się rzucać do tej dziewczyny - opadło mi wszystko, bałam się dalszej eskalacji (on trenował boks, to dla niego przypierdzielenie komus w twarz to nie problem), i to było takim pewniakiem i potwierdzeniem tego, ze jest bardzo źle.
          • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:27
            Tylko ja już teraz na 100% wiem, że jest bardzo źle, że to nie żadne eksperymenty, które przejdą z czasem i nie mam się co naiwnie pocieszać. Tylko jak i co robić, żeby on zauważył problem i chciał zmian?
            • pseudo_stokrotka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:34
              Musisz mu przestać umożliwiac ćpanie i agresję i pozwolić odczuć konsekwencje...
            • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:36
              Moim zdaniem możesz jedynie wskazywać, konsekwentnie wskazywać, co spaprał i jak by to ogarnął, gdyby nie zmienił się pod wpływem używek. Zobacz, mój zaczął się w to bawić w podobnym wieku jak Twój, musiało minąć dziesięć lat. Dziesięć długich lat. Wiem, że ostatnie sześć płynął na każdym polu i jako tako wysoko funkcjonował, bo tylko ego go trzymało, chciał uchodzić za nieskazitelnego i tak sobie ustawił życie, żeby nikt mu nie przeszkadzał i nie wiedział.
            • taki-sobie-nick Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 22:31
              Jak kogoś leje, możesz wezwać karetkę i odwiozą go do psychiatryka.

              Może go o tym poinformuj.

              • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:40
                Tutaj prędzej zwinęłaby go policja.
                • taki-sobie-nick Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 23:44
                  Psychiatryk też się należy. Chory psychicznie zagrażający swojemu/cudzemu zdrowiu/życiu może być leczony przymusowo.
          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:31
            To jest straszne, jak dużo musi się stać, żeby główny zainteresowany zobaczył problem. U mojego musiały spaść wszystkie maski człowieka niby ogarniającego życie. Dopiero, gdy wylazły wszystkie plamy na sumieniu, wszystkie zaniedbania, zaniechania, to przyznał, że sobie od dawna nie radzi.
            • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 12:36
              Najchętniej spakowałabym mu walizkę po tej akcji z dziewczyną. Ale musiałby chyba żreć trawę i mieszkać pod mostem. I w sumie co powinnam teraz?
              Jak wyszło z zaburzeniami osobowosci u Twojego syna? Podejrzewalas cos wczesniej?
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:08
                Na terapii zauważyli u niego pewne tendencje - labilność, od zainteresowania procesem leczenia, po znudzenie, zniechęcenie prowadzące do buntu, negowania metod i podsycanie sobie emocji konfliktogennością, a potem żalem i poczuciem winy za to, co narobił i nadmiernym kacem moralnym, nieadekwatnym do sytuacji, dramatyzmem. My też podczas odwiedzin mieliśmy wrażenie, że rozmawiamy z różnymi osobami, raz skrucha, chęć, pokora, żal, przepraszanie, obietnice, prośby o wybaczenie, dziękowanie, a innym razem szantaże, branie pod włos, granie na naszych emocjach, wywoływanie u nas poczucia winy, obwinianie i tak dalej. Ponieważ on był przede wszystkim autoagresywny, czego elementem były używki, to gdy używek brakło, zaczął uzewnętrzniać te zachowania. Czy my coś podejrzewaliśmy? Hm, on był na pewno zupełnie inny od reszty naszych dzieci, zupełnie do nich niepodobny. Podczas gdy starszy syn i córka zawsze emocjonalnie byli szczerzy, bezpośredni, często impulsywni, starszy bardzo zbuntowany, to młodszy się niechętnie z czymkolwiek uzewnętrzniał, co najwyżej docinkami, złośliwościami, ale bardziej intelektualnymi niż emocjonalnymi, człowiek bez skazy, bez potknięć, no idealny. Błyskotliwy, często w tym złośliwy, ale bardzo porządny, niesprawiający żadnych problemów w przeciwieństwie do starszych dzieci. Bardzo zdyscyplinowany, zdeterminowany. On kisił, a jego rodzeństwo zawsze potrafiło wylać swoje emocje. Wydawało się, że jego nic nie rusza, skała, niewzruszony, nastawiony na cel, niespecjalnie zainteresowany tym, co po bokach, samowystarczalny. Indywidualista, raczej odludek, introwertyk. Komunikatywny, ale nie na poziomie emocji, towarzyski, ale nie angażujący się w głębsze relacje, unikający trudnych rzeczy, konformista, niedążący do konfrontacji. Myślałam, że się wyładowuje na twórczości, a on tymczasem się wyładowywał na sobie. Tak dla pokazania, o co chodzi - my się przez ostatnie dziesięć lat w ogóle nie kłóciliśmy, bo on zresztą nie dawał nam dostępu do swojego życia. Teraz co dwa, trzy dni jest coś, bo on z autoagresji przechodzi teraz do agresji zewnętrznej.
              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:13
                W jakim jest wieku?
                • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:14
                  Ok. 19, prawda? Bo pisałaś o osiemnastkach. Dlaczego miałby żreć trawę, on co najwyżej by jarał trawę.
                  • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:41
                    ikoniecikropka napisał(a):

                    > Ok. 19, prawda? Bo pisałaś o osiemnastkach. Dlaczego miałby żreć trawę, on co n
                    > ajwyżej by jarał trawę.
                    18. 19 na początku 2025 roku, ale ze na też starsze towarzystwo, to i w zeszłym roku zaliczał już osiemnastki.
                    Nie Wiem, czy on by ogarnął życie samodzielnie, czy prędzej nie byłoby tak, że szybko by poszedł na dno. Moze by zamieszkal z kims, ale patrząc na to, co odwala, to nie wiem, jaki by to koniec miało. Totalnie się zmienił. Nawet srogo upalony trawskiem potrafił wracać do domu i szczególnie nie było mu głupio. Ale żeby tak się rzucać do dużo młodszej dziewczyny (o której nic więcej powiedzieć nie chce, co też mi lampkę zapala w głowie)? A zachowywał się jak furiat, któremu się coś odpaliło w mózgu.
                    • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 13:47
                      No to sprawa jest prosta - kończy szkołę i albo się uczy albo pracuje.
                    • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:43
                      Jeśli nadużywa trawy od jakiegoś czasu to jego mózg pracuje inaczej już. To jest mit, że trawa jest taka bezpieczna. Nadużywanie jej bardzo wpływa na zachowanie i impulsywność i powoduje zmiany w osobowości.

                      psychiatra.bydgoszcz.eu/leczenie-zaburzen/marihuana-skutki/
                      • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:46
                        Trawy nadużywa, to taki zapach, że ciężko go z czymkolwiek pomylić. Ale on też, na własną rekę, odstawił leki od psychiatry, o czym niżej napisałam. W ogóle jak tylko 18 skończył, to uznał, że się do żadnego lekarza nie zapisuje. I się nie zapisał. Więc po prostu całe leczenie sam przerwał.
                        • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 16:10
                          To ja bym takiej osoby nie trzymała w domu. Po prostu. Co jak sąsiedzi wezwą policję od ciągłego zapachu trawy? Mogą nie chcieć mieć meliny. Jak ciągle pachnie trawą to nie jest fajna sytuacja dla sąsiadów. Jak do tego dojdą awantury to nikt nie będzie się długo zastanawiał. Policja wjedzie na chatę i tyle.

                          Chłopak ma 18 lat. Owszem do leczenia go nikt nie zmusi, ale nie jest dzieckiem wg prawa. Jeśli nie chce brak leków od psychiatry tylko chce jarać trawę to proszę to robić na własny rachunek i odpowiedzialność. Zaczęłabym od konkretnej propozycji pomocy: czyli leczenie osób uzależnionych, uświadomienie co by się stało gdyby zaatakował 15-łatkę. Dać czas do namysłu. Jeśli nie chce leczenia wsparcia i pomocy to po prostu porozmawiać, że sobie nie wyobrażasz ćpania u siebie w domu oraz agresji i co zatem proponuje, kiedy chce się wyprowadzić. Konkretnie się spytać żeby dać mu jasno znać, że tak być nie może. Pamiętaj, że masz obowiązek utrzymywać uczące się dziecko nawet jak ma 18 lat ale to nie znaczy, że musi mieszkać u Ciebie w domu.
              • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 14:58
                Zaburzenia osobowości można zdiagnozować realnie w momencie kiedy skończy się kształtować osobowość czyli koło 25 roku życia. Ale co ważne można sprawdzić z lekarzem czy osobowość się poprawnie kształtuje wcześniej i pracować nad korektą. Wtedy taka osoba ma ogromne ułatwienie na przyszłość.

                Warto uświadomić synowi, że gdyby coś tej dziewczynie zrobił to byłby sądzony jak po użyciu niebezpiecznego narzędzia skoro trenował boks. Pokazać mu dosłownie jakie wyroki mógłby dostać za pobicie.
                • ekstereso Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:02
                  A szalotka jesteś w tym sama czy jest ojciec syna? Wydaje mi się, że to robi ogromną różnicę. Czy syn ma jakieś plany na przyszłość? Jak ją sobie wyobraża? Znasz jego przyjaciół?
                  • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:44
                    Ojca nie ma, jest mój partner, ale i tutaj jest duży rozłam, więc raczej sama.
                    Wlasnie nie ma żadnych planów. On nic nie wie, nic mu się nie chce, wszystko mu powiewa.
                    • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:49
                      No, ale gdy tylko skończy szkołę, nie będzie mu się mogło nie chcieć, prawda? Bo chyba nie zamierzasz utrzymywać kogoś, kto nic nie robi.
                      • ekstereso Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 16:03
                        Hej Kropka nie pisz może tak definitywnie. Sama wiesz, że to nie takie łatwe. Ja np nie wiem zupełnie co bym zrobiła w sytuacji szalotki ani Twojej.
                        • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 16:20
                          Poważnie? Ja tu mam wrażenie, że każda co lepsza panna, co życia nie zna, wie lepiej od nas i terapeutów. A zupełnie poważnie. Nie piszę definitywnie, wiem, jak to wszystko jest trudne, ale trzeba rozmawiać i trzeba postawić jakieś warunki, to znaczy - nie ma narkotyków w tym domu, chcesz ich, musisz się wyprowadzić, jeśli się nie uczysz, musisz dokładać się do budżetu. To nie są jakieś straszne wymagania jeszcze, a już mogą naprowadzić na coś.
                          • ekstereso Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 21:35
                            Ja wiem. Tylko piszesz to po terapii lub w trakcie, pewno też musiałaś do tego dojść.
                            Ale tak na marginesie myślę, że w przypadku chłopców stabilny, ciepły i potrafiący stawiać granice ojciec to jest mega ważny czynnik chroniący. Jeśli go nie ma to nauka musi być twardsza i trudno pomieścić to wszystko w sobie. Ale to tylko obserwacje.
                • szalotka79 Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 15:41
                  Mnie u niego przeraziłą ta furia. Jeszcze chwilę przed normalnie rozmawiali, a nagle wybuch szału. On odstawił też leki od psychiatry, tak zadecydował, bo wielce dorosły się poczuł. Dramat.
                  • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 16:13
                    Bycie dorosłym to bycie odpowiedzialnym za to co się odwala. Napisałam Ci wyżej. On też potrzebuje konkretnej granicy żeby wiedzieć, że nie będziesz go zawsze ratować ze wszystkiego.

                    Ktoś kojarzy te wątki jak jakaś dziewczyna pisała jak córkę wyciąga z problemów i z kuratorem współpracuje? To mogłoby być pomocne tutaj.
    • massinga Re: Znowu ja i moje dylematy 27.03.24, 16:16
      Nigdy nie bylam swiadkiem przemocowego zachowania bratanka mojego meza, dowiedzialam sie od jego matki. Przy najblizszej okazji poruszylam ten temat wyrazajac moja dezaprobate i informujac go, ze to jest karalne. Gdybym byla swiadkiem, zareagowalabym natychmiast.
    • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 12:08
      Kiedyś pisałaś ale przypomnij mi dlaczego on nie chce pójść na odwyk stacjonarny taki np na pół roku ?
      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 12:44
        On się całkiem nie odżegnuje od tego, ale teraz to niemożliwe - najpierw wszelkie ubezpieczenia, więc musi się tu odnaleźć zawodowo na rynku. Nie chce też ze względu na małego - podobno, ale wie, że jeśli będzie trzeba, to - będzie trzeba.
        • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 12:53
          Wystarczy jakby miał status bezrobotnego - to jeżeli chodzi o ubezpieczenie. Co do dziecka to właśnie bardziej ze względu na niego powinien ... ale to już osobista sprawa.
          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:02
            Status bezrobotnego alimentów nam nie załatwi. A on ma płacić.
          • eriu Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:05
            Ile razy już słyszałam o tym, że ubezpieczenie jest zabierane osobie, która jest na pobycie gdzieś jeśli korzysta ze statusu bezrobotnego. Facet ma oszczędności. Może opłacić sobie ubezpieczenie zdrowotne. Kosztuje jakieś 600/700 miesięcznie i spokojnie można być w szpitalu.
            • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:28
              Nie ma tych oszczędności na tyle na ten moment, bo już mu stopniały, już musiał podreperować budżet, i w pół roku leczenia to by sobie narobił u nas długów. Moglibyśmy się umówić, że pożyczamy, spłaci, ale nie bardzo chcemy. Plus w tym przypadku rozumiem opinie terapeuty, bo rozmawialiśmy o tym - jego zamknięcie da nam ulgę, da nam czas i może głody będą mniejsze, ale na poziomie borderline przeżyjemy to samo, tylko z opóźnionym zapłonem, teoria nie da nam tego co praktyka. Zamknięcie nie da mu radzenia sobie na co dzień w relacjach i nie poukłada tych relacji. Jest jeszcze jeden aspekt, który terapeuta poruszył, szanujmy i stopniujmy środki. Ten facet ma dziecko, jak się zamknie na pół roku, to na ile później, jeśli schrzani. Ja się z tym zgadzam - świat nie kręci się wokół jego leczenia, terapia to jego obowiązek, ale to nie powinien być jedyny obowiązek, jest w takiej sytuacji życiowej, że musi podołać wyzwaniu multitaskingu - leczenia się, zarabiania, ułożenia na nowo relacji z nami i rodzeństwem i nawiązywaniem więzi z małym.
              • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:53
                Nie przemawia do mnie powód dziecka aby nie iść na odwyk, bo młody nie znał go 5 lat, dodatkowe pół roku nic nie zmieni. Nie wiem jakie ma oszczędności , ale środek jest bezpłatny, więc jedyne jego koszta to by były alimenty.
                Tam też są inni ludzie, trzeba z nimi współdziałać, ma się obowiązki , codzienną terapię.

                Ale to jego decyzja.
                Tylko czy nie lepiej aby najpierw zaczął od układania siebie a dopiero później z innymi ludźmi ?
                • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 14:12
                  Grupa borderowi nic nie daje. Zawsze będzie emocjonalnym soliterem, może tylko nauczyć obchodzić się z ludźmi, mniej konfliktowo, pomimo swoich poglądów na nich.
                  • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 14:32
                    Otóż to, to samo usłyszeliśmy. Że grupa niewiele i że tu nie ma sensu w ogóle leczyć uzależnienia bez kontekstu borderline. Bo się go nie wyleczy, wróci do nałogu natychmiast, bo nie będzie miał narzędzi do poradzenia sobie samemu ze sobą. Podobno dłuższe leczenie uzależnienia to może tylko mniejsze głody po wyjściu, większe prawdopodobieństwo dłuższej abstynencji i czystości. I być może kiedyś do tego dojdzie, ale naszym zdaniem to nie ten moment.
                    • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 14:44
                      Na całe szczęście nie rozumiem tego wszystkiego.
                    • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 15:07
                      Powód używek w jego psychice się nie zmieni, ale może się polubić na tyle, że sobie krzywdy robić nie będzie i nauczy jak to rozładować nie destrukcyjnie, a nie że wszystko nic nie warte i wszystko jedno.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 15:51
                        Ciężko mu w tej chwili strasznie, ale jednocześnie podkreśla sobie cały czas, że gdy brał i pił, to niszczył, teraz buduje. Nie miał wtedy nikogo, teraz ma wokół siebie ludzi, coś mu daje perspektywę. Trzyma się też tego, że w gruncie rzeczy czuje się lepiej fizycznie bez zwał, kaców, nie boi się, że następnego dnia wstanie i stwierdzi, że przegiął i będzie musiał się ratować, żeby się nie wysypało. Trzyma się terapii, dobrze mu robi, dobrze mu też robią małe rzeczy, wykonywanie jakichś drobnostek dla siebie i innych, sport, regularny sen, dużo snu, bardzo dużo. I dużo dobrego jedzenia. Olbrzymim przełomem jest dla mnie, że rozmawia ze swoją przyrodnią siostrą. Moim zdaniem to, co jest najbardziej na plus - przestał być aż takim bufonem, zaczął ludziom wybaczać, a wcześniej był nieprzejednany.
                  • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 14:45
                    yadaxad napisał(a):

                    > Grupa borderowi nic nie daje. Zawsze będzie emocjonalnym soliterem, może tylko
                    > nauczyć obchodzić się z ludźmi, mniej konfliktowo, pomimo swoich poglądów na n
                    > ich.


                    A to właśnie nie o to chodzi, aby nauczył się obchodzenia z ludźmi mniej konfliktowo ?
                    • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 15:26
                      On nie wywołuje jedynie konfliktów zewnętrznych, te nawet w mniejszym natężeniu. W nim toczą się konflikty wewnętrzne, a te prowadzą do autoagresywnych zachowań, w tym korzystania z używek. Moim zdaniem jego problem, czyli jego osobowość najlepiej definiuje określenie: uzależnienie od silnych emocji. Tego nikt na dłuższą metę nie zniesie, szuka ulgi, ta ulga to kolejne emocje, bo poczucie winy, z nim dalej też coś trzeba zrobić i koło się kręci.
                      • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 15:48
                        Od tego jest terapia, by zmienił poczucie winy na poczucie odpowiedzialności. Im więcej będzie rozumiał, że nie mając narzędzi w sobie nie decyduje, a że rządzi nim los, fatum, tym mniej będzie roztrojony, że coś na niego spada, czego nie można znieść.
                        • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:04
                          Dlatego to, co widzę: jemu teraz dobrze robi sprawczość, poczucie, że dostał szansę, ma wpływ, może coś kształtować, w zamknięciu nie miałby tego poczucia, choć nałogowo oczywiście ryzykowałby mniej.
                        • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:10
                          yadaxad napisał(a):

                          > Od tego jest terapia, by zmienił poczucie winy na poczucie odpowiedzialności. I
                          > m więcej będzie rozumiał, że nie mając narzędzi w sobie nie decyduje, a że rząd
                          > zi nim los, fatum, tym mniej będzie roztrojony, że coś na niego spada, czego ni
                          > e można znieść.

                          Świetnie powiedziane.
                    • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:22
                      Nie, bo musi rozumieć swoje emocje i je przekierowywać, a nie manipulować, bo gdzieś mu pogarda do cudzej osobowości i jego przeżyć wybuchnie.
                      • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:39
                        Wybucha, oj wybucha i długo będzie, to dużo pracy. Ważne, że to już wie, zaczął rejestrować swoje zagrywki, wprawdzie zawsze dopiero po fakcie dostrzega, do czego się uciekł, ale zawsze to jakiś krok do analizy terapeutycznej.
                        • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:48
                          Czy on się widzi jako rzemieślnika, czy artystę?
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:55
                            Raczej rzemieślnikiem. Na ogół rzemieślnikiem. Są oczywiście takie zlecenia, które są prestiżowe i je uznaje za artystyczne i bardzo go cieszą, wtedy się mocno angażuje, ale większość rzeczy, które robi, to po prostu zarabianie pieniędzy na czymś, do czego miał predyspozycje i przekształcił warsztatem w umiejętności.
                            • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 16:58
                              *jest
                          • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 17:16
                            Aż zapytałam. Wzruszenie ramion i stwierdzenie rzemieślnikiem się jest, artystą się bywa, a w ogóle to nawet bywać można tylko wtedy, jeśli jest się rzemieślnikiem.
                            • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 17:58
                              Niech to przegada, fakt, bez rzemiosła artystą się nie jest, ale jak go artyzm podnieca, to coś w realizacji uznania siebie może pomóc. Choć wie, że dla kasy, to z tym startować trudno. Pewnie ma zracjonalizowane ,dlaczego nie.
                              • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 19:02
                                Bardzo, ale to bardzo mu robią wszelkie prace plastyczne z młodym, ciągle coś dłubią i widzę, że daje mu to ogrom szczęścia i satysfakcji.
                                • yadaxad Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 21:42
                                  To dobrze. Zdolności plastycznego tworzenia zawsze idą z z czymś w osobowości więcej niż powszedniość. A tworzenie, to wydobywanie z siebie tego czegoś i wkładanie w -konserwę- dzieła, co przynajmniej po części ułatwia emocjonalne funkcjonowanie, bo robi się miejsce na dostrzeganie zwyczajnych spraw.
                • ikoniecikropka Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 14:28
                  Te jedyne koszty - ale nie małe, bo zrobił wszystko, żeby potrzeby małego były duże. A on nie ma wykonywać obowiązków dla samych obowiązków i dla siebie, żeby tylko było, że coś zrobił, on ma wykonywać obowiązki, które służą innym. Nikt z nas nie skorzysta na tym, że coś zrobi w ośrodku, nie wiem, dajmy na to, zgrabi liście w ogrodzie. Zacząć od układania siebie to mógł, gdy miał ze dwadzieścia lat i jeszcze nie ponosiło go na tyle, żeby zapomniał się zabezpieczyć. Teraz musi działać szeroko i ponosić konsekwencje. Ma obowiązki wobec siebie i innych, swojego syna, wobec nas. To dorosłość. Zauważ jednocześnie, że teraz ma szansę pracować ze świetnym terapeutą, który pracuje z nim przyczynowo - borderline. Nie rozglądałam się wielce po ośrodkach stacjonarnych z długotrwałymi terapiami, ale gdzieś mi mignęło, że nie chcą ludzi z podwójnymi diagnozami. Nie każdy terapeuta uzależnień poradzi sobie z borderline i odwrotnie, to wymagające diagnozy. A jeśli nie będzie pracy nad osobowością, pół roku zamknięcia załatwi mu tylko... pół roku bez pokus na używkach. Dlatego akurat uważam, że przypadkowo, ale trafił najlepiej jak mógł, bo do szpitala, co dało kompleksowe spojrzenie na jego problem, bo mieli tam po prostu wszelkie narzędzia diagnostyczne.
            • eagle.eagle Re: Znowu ja i moje dylematy 28.03.24, 13:46
              >Ile razy już słyszałam o tym, że ubezpieczenie jest zabierane osobie, która jest na pobycie gdzieś jeśli korzysta ze statusu bezrobotnego.

              Po 90 dniach przebywania w placówkach opiekuńczych, zdrowotnych traci się to ubezpieczenie. Wiem bo to właśnie było w piśmie z UP do syna. Ale mają na to sposób. Zameldują go tymczasowo w ośrodku i tam zarejestruje się spowrotem jako bezrobotny - taką informację dostał syn z ośrodka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka