Dodaj do ulubionych

Romantyczne historie

27.06.24, 15:51
własne, cudze lub zmyślone. piszcie smile
Obserwuj wątek
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Romantyczne historie 27.06.24, 17:33
      Mojego męża poznałam korespondencyjnie w lutym, nie na żadnym portalu randkowym, chodziło o coś zupełnie innego.
      Pisaliśmy do siebie bardzo dużo, ale nie wiedzieliśmy, jak wyglądamy.
      Przyjechał do mnie pierwszy raz w maju i się oświadczył, a ja się zgodziłam.
      Chciał żeby ślub był za rok, ale ja chciałam, żeby ślub był w tym roku w moje urodziny, bo wypadało to we wtorek, a to był mój ulubiony dzień tygodnia.
      Gdy przyjechał do mnie drugi raz w lipcu(mieszkał trochę daleko) załatwiliśmy ślub. Musieliśmy pół Warszawy obejść, bo nie było terminów w USC, ale w końcu znaleźliśmy wolne miejsce, na drugim końcu miasta.
      W sierpniu się do mnie przeprowadził.
      Ślub odbył się we wrześniu.
      No i jesteśmy razem już kawał czasu i tak już zostanie do końca.
      • swiezynka77 Re: Romantyczne historie 27.06.24, 18:07
        No ładnie ale brakuje szczegółów tego pierwszego spotkania smile
      • engine8t Re: Romantyczne historie 27.06.24, 22:53
        mamtrzykotyidwato5 napisała:


        > Ślub odbył się we wrześniu.
        > No i jesteśmy razem już kawał czasu i tak już zostanie do końca.

        Znaczy sie do rozwodu?
        • mamtrzykotyidwato5 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 18:23
          Rozwodu nie będzie.
      • wbka2 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 20:55
        O matko! Jestem przerażona tą historią...naprawdę w dniu pierwszego spotkania na żywo facet się oświadczył?!
        • mamtrzykotyidwato5 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 18:22
          Czemu cię to przeraża?
          • wbka1 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 19:05
            Dobrze, że tak się skończyło w waszym przypadku, ale nie musiało. Można się świetnie porozumiewać i świetnie uzupełniać w każdej sferze ...poza tą jedną, najważniejszą. Gratuluję!
            • mamtrzykotyidwato5 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 21:50
              A która jest najważniejsza?
      • demodee Re: Romantyczne historie 28.06.24, 23:27
        A w którym warszawskim USC dają śluby we wtorki?
        • grruu2.0 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 00:04
          Zapewne w każdym
          • mamtrzykotyidwato5 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 18:21
            Nie wiem, jak teraz, ale wtedy właśnie ten wtorek był problematyczny, jeden jednak znaleźliśmy.
        • afro.ninja Re: Romantyczne historie 01.07.24, 12:20
          W tygodniu jak najbardziej udzielają ślubów, bo nie ma miejsc w weekendy.
      • samanta1010 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 18:59
        piękna historia
    • bywalec.hoteli Re: Romantyczne historie 27.06.24, 22:51
      chętnie poczytam, wzruszę się smile
      • engine8t Re: Romantyczne historie 27.06.24, 22:55
        bywalec.hoteli napisał:

        > chętnie poczytam, wzruszę się smile
        Nie podniecaj sie .. Nic o samochodach nie bedzie.. ale kto wie.
    • mallard Re: Romantyczne historie 28.06.24, 10:05
      Krótka, ale konkretna historia mojego kolegi zaczęła się tak, że miłość jego życia sprzedawała choinki na placu, przed Świętami. Obecnie są kilka lat po ślubie i mają dwie córeczki. Moim zdaniem, cała ta sytuacja jest potwornie romantyczna.
      • hosta_73 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 11:09
        Moim zdaniem, cała ta sytuacja jest potwornie romantyczna.

        To chyba przez scenerię świąteczno-zimową. Zaraz w głowie wyświetla się scena jak kadr z komedii romantycznej z odpowiednim podkładem muzycznym 🎄
    • ostrowska88 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 10:52
      Historia krótka (ale prawdziwa). Mojej koleżance kiedy w zimoowy dzień na środku drogi zepsuł się samochód i to tak że zablokował ruchliwe skrzyżowanie. Pewien mężczyzna zatrzymał się i pomógł jej zepchnąć uszkodzony pojazd na pobocze, wezwać pomoc drogową i tak dalej. Tak się złożyło że wyszły z tego kolejne spotkania, zaręczyny, są już od paru lat małżeństwem z dwójką małych dzieci.
    • czarna_kita Re: Romantyczne historie 28.06.24, 11:55
      Będąc 17latką spędzałam jakaś jesienną sobotę u mojego owczesnego chlopaka. Tak się złożyło że odwiedził go jego kuzyn. Jak biedak wszedł do pokoju we mnie jakby grom i stwierdziłam TEN ! ŻADEN INNY. Całą wizyte zerkał jakoś na mnie dziwnie. W grudniu przypadkiem spotkaliśmy się na mieście on mnie pamiętał a ja oczywiście jego. Pogadaliśmy odprowadził mnie do domu. I jakoś tak co chwilę na siebie wpadaliśmy dziwnym trafem. Się okazało pozniej że on specjalnie krążył w miejscach gdzie ja przebywałam żeby mnie spotkać 😍
      Wiosną zaprosiłam go na moje 18 urodziny, wcześniej zrywając z chłopakiem ( myślałam sobie albo z tego coś wyjdzie albo nie, ale nie mogę tego utrudniać będąc nadal w związku z jego kuzynem).
      Przyszedł na impreze do klubu i tak się zaczęło. Po dwóch latach wzięliśmy ślub bo wyszło na to że i z jednej i z drugiej strony była to miłość od pierwszego wejrzenia.
      Mamy razem 3 dzieci ( i nie, żadne nie jest wpadką pierwszy syn się urodził 2 lata po slubie) i jesteśmy ponad 23 lata po ślubie.
      A kuzyn ? Na początku obrażony nie odzywał się kilka lat ani do niego ani do mnie. Potem jak sam się ożenił to mu przeszło i dziś jesteśmy w świetnych stosunkach z całą jego rodziną. Lubimy się z jego żoną a nasz córki chodzą razem do klasy 🤭
      • swiezynka77 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 12:47
        super smile
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Romantyczne historie 28.06.24, 15:34
        Fajna historia smile
    • moscato Re: Romantyczne historie 28.06.24, 11:56
      Moja własna. Byłam wtedy mężatka z dziećmi. Pojechaliśmy na urlop. Ogólnie nie układało nam się z mężem. Miałam wtedy urodziny a on nie spędził ze mną chwili. Wieczorem w pensjonacie była jakaś impreza, zostawił mnie samą z dziećmi i poszedł sobie imprezować z obcymi ludźmi. Gdy wrócił opowiadał jacy są fantastyczni, szczególnie jeden z nich. Taki zaradny, życiowy, pomocny, rodzinny a do tego super praca. Dziwiłam się co on w ogóle gada o obcych ludziach i byłam wściekła, że zostawił mnie samą. W głowie miałam już ułożony cały plan jak to po powrocie pójdę do adwokata i się z nim rozwiode. Minęło parę dni. W pensjonacie zaplanowano wspólnego grilla. Poszliśmy tam razem. Ja jak ten kopciuszek, ciągle zajęta dziećmi i wszystkim, on brylujacy w towarzystwie. Stałam akurat przy grillu bo mąż się nie kwapił żeby przypilnować dzieciom jedzenia. Podszedł wtedy jakiś facet i zagadał. Zapytał czemu grilluje a nie mój mąż. Odpowiedziałam że już się przyzwyczaiłam. Zmieniliśmy temat, rozmowa super się kleiła. Czasami tak jest, że poznaje się kogoś i rozmawia z nim tak jakby się go znało wiele lat. Okazało się że to ten wspaniały facet o którym opowiadał mój mąż.
      Gdy zrobiło się późno i trzeba było kłaść dzieci powiedziałam mężowi że teraz jego kolej, no i po kłótni wreszcie poszedł. Wtedy siedzieliśmy przy stole w kilka osób, a ten nowo poznany gość powiedział przy nich wszystkich, że chciałby żebym została jego żona. Że jestem najwspanialsza osoba, jak poznał w zyciu. To było najdziwniejsze co mi się w życiu przytrafiło. Obcy facet gada takie rzeczy. Przez kolejne dni szukał okazji żeby ze mną rozmawiać i szczerze mówiąc mi też serce biło przy nim szybciej. Może to było głupie i byłam naiwna ale był osobą totalnie różna od mojego męża, który oczywiście nadal nie wykazywał żadnego zainteresowania i raczył mnie ciąglymi pretensjami.

      Jak się skończyło? Minęło wiele lat od rozwodu a ja jestem od kilku lat szczęśliwa partnerka tego wspaniałe zareklmowanego mi przez mojego już ex męża człowieka. On oczywiście teraz uważa że to najgorszy człowiek świata xd
      • trampki-w-kwiatki Re: Romantyczne historie 28.06.24, 12:45
        Omg 😳
        Życie jest jednak lepsze niż kino!
      • swiezynka77 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 12:47
        gotowy scenariusz na film smile
      • mrs.solis Re: Romantyczne historie 28.06.24, 13:52
        Fajna historia 👍
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Romantyczne historie 28.06.24, 15:37
        No proszę, w twoim przypadku sprawdziło się porzekadło "siedź w kącie (i grilluj wink), a znajdą cię".
      • moscato Re: Romantyczne historie 28.06.24, 21:33
        Dzięki dziewczyny. On ogólnie mówił, że odkąd mnie zobaczył to nie mógł oderwać wzroku. I mimo że byłam mężatka to stwierdził że nigdy by sobie nie wybaczył gdyby nie spróbował. Jak widać opłaciło się.
        • trampki-w-kwiatki Re: Romantyczne historie 28.06.24, 22:44
          Mówią czasem, że nie ma takiego wagonu, którego nie można odczepić 😉
          • karola10081 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 23:06
            O matko big_grin big_grin big_grin
          • heca7 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 20:22
            trampki-w-kwiatki napisała:

            > Mówią czasem, że nie ma takiego wagonu, którego nie można odczepić 😉

            Mąż nie ściana, można przesunąć wink big_grin
            • ginger.ale Re: Romantyczne historie 19.07.24, 00:01
              A pierwszy mąż- jak pierwszy naleśnik wink
      • karola10081 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 19:25
        Napisz scenariusz i sprzedaj za grube pieniądze, świetna historia smile
      • moscato Re: Romantyczne historie 30.06.24, 16:01
        Dobra to jeszcze Wam napisze jeden smaczek. Mieliśmy wtedy jechać na wakacje do innego kraju autem. Miałam już zarezerwowany nocleg ale mój ex jednak kazał to odwołać I wybrać coś w PL bo bał się, że poza krajem ukradną mu samochód. Śmiejemy się, że na szczęście samochodu nikt nie ukradł, żona mniej warta wink
      • claudel6 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 00:14
        jak gość po pół godzinie rozmowy mówi, że chce się ożenić, to dzisiejszych czasach jest to nazywane love bombingiem i uznaje się to za wielki red flag...
        • gryfna-frelka Re: Romantyczne historie 01.07.24, 15:08
          To samo pomyslalam
          • moscato Re: Romantyczne historie 01.07.24, 17:46
            Też o tym myślałam. Byłam mocno zdziwiona i ostrożna ale wyobraźcie sobie sytuację, że tego wieczoru kiedy jeszcze dzieci nie poszły spac, nagle zerwał się wiatr i wyrwał ze stojaka taki wielki parasol. Parasol leciał w stronę mojej córki a ten facet, łapie go w ostatnich chwili i parasol zatrzymuje się przed jej twarzą. Ciężko było nie być pod wrażeniem.
            Po tylu latach okazał się po prostu bardzo uczuciowym facetem a nie zaburzonym narcyzem.
    • igge Re: Romantyczne historie 28.06.24, 12:42
      Z koleżankami okolicach walentynek wpadłam do barku w Pałacu Kazimierzowskim, żeby zaplanować zbliżające się urodziny swoje, imprezę, domówkę. (Od 5 lat byłam z kimś. Miał być ślub). Weszłyśmy i od razu zauważyłam jakiegoś chłopaka z koleżanką. Niepozorny był ale w moim typie niezaprzeczalnie. Przysiedli się, byli z naszego roku.
      Na imprezie urodzinowej byłam w kuchni i przez otwarte drzwi zobaczyłam jak ten chłopak z barku w dużym pokoju dalej tuli mojego białego kota. Była w tym jakaś, nie wiem, czułość, delikatność, łagodność, miękkość, piękno.
      Mój stały wtedy partner nie był na tych urodzinach akurat. I nie cierpiał kotów w ogóle. Miał psa. Nie dotykał nigdy mojej kotki.
      No i tak spojrzałam na tego faceta z moją kotką Polikarpiną w ramionach...i chyba jakoś piorun sycylijski czy coś.
      Teraz myślę, że to po prostu było podskórnie widać, że to musi być ojciec moich wtedy nieplanowanych jeszcze dzieci. On i nikt inny.

      Jakiś czas wgapiał się we mnie na uczelni, odwracał głowę do tyłu na wykładach by patrzeć na mnie...
      Niebieskie oczy. Takie intensywnie szaroniebieskie.
      Teraz te oczy ma także mój syn.
      Ex ma brązowe.
      Exa kochałam ale nigdy nie kręciło mi się w głowie i świat nie stawał do góry nogamiwink na jego widok, zapach, dotyk.
      Z moim mężem nadal po kilkudziesięciu latach to się zdarza.
      • swiezynka77 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 12:47
        cudna historia!
      • igge Re: Romantyczne historie 28.06.24, 17:46
        Choć gdyby można było ożenić się z dwoma facetami to czemu niewink???
        Czasami mam wrażenie, że jest tyle w życiu roboty, że warto by męża i siebie sklonować albo co...żeby wszystko co trza ogarnać....
        Z dwójką mężów byłoby niezaprzeczalnie latwiejwink...
        A tak to sporo rzeczy mamy nieogarnięte wcale.
      • hosta_73 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 19:15
        Fajnie z tym kotem 🥰
        Ale zdradź proszę jak to się dalej potoczyło? Biłaś się z myślami czy raz dwa zerwałaś z ex?
        • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:28
          Raz dwa tak od razu nie.
          Chwilę trwało jakby trochę równolegle, przyjaźniliśmy się, uczyliśmy razem jeszcze w jakby 4osobowej paczce. Mój ex mówił, że już czuł, że to idzie w hmm kierunku zakochania w kimś innym bo bezwiednie podobno coraz więcej i więcej opowiadałam mu o " koledze" ze studiów.
          Ex oświadczył się, ja mu odpowiedziałam, że zróbmy sobie chwilę przerwy...A sama wyprowadziłam się z domu do innego miasta już z tym nowym chłopakiem, teraz moim mężem.
          Ex jeszcze wpadł znienacka tam ( adres od kogoś z rodziny zdobył) I generalnie czas jakiś namawiał...Raz nawet kupując wspólnie zegarek Tissot pod choinkę konkubentowi usłyszałam od Ex, że mogę myśleć o innym ale być i żyć z Ex....
          Generalnie to nie jest tak, że go nie kochałam. Przeciwnie. Najbliższy człowiek i najważniejszy. 5 lat to baaardzo długo w bardzo młodym wieku.
          Ale było pozamiatane.
          Mój mąż na początku też zdawał sobie sprawę, że nadal coś tam tli się do Ex albo że nie do końca tak szybko umiem zupełnie zapomnieć o Ex.
          Chyba nie da się tak z dnia na dzień zupełnie zapomnieć o najbliższym człowieku bo zakochałaś się w innym.
          Ale po jakimś czasie zapomniałam i tyle.
          Czasami się przyśnił.

          • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:32
            Teraz Ex od wielu wielu lat jest w " dobrych rękach". Wręcz najlepszych możliwychwink
            Ułożył sobie szczęśliwie życie.
            Nawet wiem z kimwink
            Kimś mega wartościowym i wyjątkowym.

            I on i ja i mój mąż i partnerka exa i Ex jesteśmy od dziesiątków lat po prostu związkowo szczęśliwi.
            • hosta_73 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 19:15
              Dzięki, że dopowiedziałaś. Świetna historia.
              Wszystkiego dobrego życzę 💚
      • zona_glusia Re: Romantyczne historie 28.06.24, 20:44
        Droga do serca ematki prowadzi przez kota smile
      • mizantropka_20 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 22:45
        Mam łzy w oczach (a ja prawie nigdy się nie wzruszam), tak niebanalnie opisałaś waszą historię.
      • claudel6 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 00:15
        to jest piękna historia! test na kota smile
    • trampki-w-kwiatki Re: Romantyczne historie 28.06.24, 12:48
      Ale macie historie 😳
      Ja nie mam już żadnych, wszystkie romantyczne opowieści mojego życia skończyły się ostatecznie rozwodem, więc nie ma czego opowiadać.
      Od tamtej pory życie jest już zwyczajne, bez romantycznych historii.
      • grruu2.0 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 13:12
        Jak to nie ma? Rozwód nie oznacza, że to nie była romantyczna historia
        • trampki-w-kwiatki Re: Romantyczne historie 28.06.24, 13:29
          He, he, no była, ale się zmyła 😜
          Jak pomyślę jakim był dwadzieścia lat temu słodkim chłopcem a jakim jest teraz wkurzającym dziadem, to aż trudno uwierzyć, że to ta sama osoba 😉

          • grruu2.0 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 13:42
            No to idealnie że sie z nim nie męczysz
        • igge Re: Romantyczne historie 28.06.24, 17:47
          Dokładnie.
          • igge Re: Romantyczne historie 28.06.24, 17:59
            Z ex - jechałam pierwszy raz w życiu na spływ kajakowy.
            Pociąg był. Na dworcu wsiadałam z namiotem do pociągu ze swoim ówczesnym chłopakiem ( tym przed ex, nieistotnym w sumie).
            Tłum.
            No i najpierw daliśmy plecaki przez okno do środka.
            Potem weszliśmy i szukaliśmy, w którym przedziale wylądowała nasze plecaki. Uczestników spływu było wielu, to duży spływ był.
            Mijaliśmy kolejne przedziały.
            I w końcu usiedliśmy w WOLNYM przedziale z naszymi plecakami.
            Myślałam wtedy, że to przypadek gdzie były.
            Kilka godzin jechaliśmy. Chłopak 5 lat starszy naprzeciwko był zaciekawiony dlaczego w drodze mam na sobie bikini pod podkoszulką.
            Zgodnie z prawdą stwierdziłam, że jak zobaczę jezioro jak dojedziemy to od razu wskakuję.
            To dłuższa historia i zakończyła się 5 letnim związkiem bliskim i fajnym i niemal ślubem.
            Ale potem okazało się, że ten plecak mój i bagaże wcale nie były PRZYPADKIEM w tamtym akurat przedziale. Oraz inni przed nami szukajacy przedziału wolnego słyszeli od tego chlopaka z brązowymi oczami, że przedział jest ZAJĘTY. Choć nie był.
            On jak poznał mnie tzn zobaczył na dworcu w grupie, ja na niego nie zwróciłam uwagi, to sobie szybko potem ZORGANIZOWAŁ mój plecak i miał wtedy PEWNOŚĆ, że spędzimy drogę w tym pociągu nad jeziora razem.
            W połowie spływu wylądowałam wreszcie w jego kajaku i kolejne 5 dni płynęliśmy we dwójkę razem. Do końca spływu.


            • alfa36 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 20:25
              No ale jednak ślubu nie było?
              • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:35
                Życie.
                Wpadłam 5 lat potem na studiach na kogoś innego, młodszego kilka lat ( od exa 8 lat mlodszego)..
                Wyżej opisałam.
                • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:43
                  Poznając exa byłam obiektywnie zbyt młoda na ślubwink))

                  I jakoś nawet po 5 latach generalnie idea ślubu mnie nie cieszyła. Bardziej niepokoiła . Pochodzę z rozbitej rodziny.
                  Matka jest sama I samodzielna do dziś choć była mega atrakcyjną blondynką zawsze, młodo rozwiodła się i sznurek facetów zawsze.za nią. Nawet nazwisko zmienić na męża nazwisko nie było dla mnie do pomyślenia.
                  A z tym nowym chłopakiem jakoś z całkowitą UFNOŚCią podeszłam do tego ślubu.
                  Z ex jakiś nie byłam gotowa na ślub. Może w ogóle ślub mi niepotrzebny?
                  • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:43
                    Jakoś
      • simply_z Re: Romantyczne historie 28.06.24, 13:15
        Jak opisujesz swojego obecnego faceta, to brzmi calkiem romantyczniesmile.
        • trampki-w-kwiatki Re: Romantyczne historie 28.06.24, 13:31
          Jaaa? 😳
          On jest bardzo słodki i kochany, ale że romantyczny? To ja nie wiem. Chyba już nie mam wyczucia co jest romantyczne a co nie jest, za prosta baba na to jestem 😜
          • simply_z Re: Romantyczne historie 28.06.24, 16:42
            Mysle, ze brzmi romantyczniewink.
          • zona_glusia Re: Romantyczne historie 28.06.24, 20:47
            Moim zdaniem, też go tak fajnie, romantycznie opisujesz smile
            • trampki-w-kwiatki Re: Romantyczne historie 28.06.24, 22:47
              Coś takiego, ja nawet nie zauważyłam, że w ogóle o nim piszę 🤭
    • ikonieckropka Re: Romantyczne historie 28.06.24, 12:55
      Chyba najbardziej romantyczna, jaką znam, ale nie wiem, czy uda mi się to tu oddać. Jest dwójka ludzi. Ona pochodzi z miejscowości A, ale mieszka w miejscowości B. On pochodzi z miejscowości B, ale na stałe mieszka w miejscowości A. W miejscowości B widzą się w pubie i każde ma wrażenie, że skądś się znają. No jasne, bo gdzieś tam się mijali w miejscowości A, jak się okazuje, gdy do siebie zagadują. Spędzają razem caluśką noc, pierwszy raz rozmawiają ze sobą, i to w miejscowości B, znacznie większej niż A, tam nigdy jakoś nie mieli okazji. A więc spędzają ze sobą noc, wyłącznie na rozmowach, mają chemię, ale żadne nie myśli o jakiejś relacji, bo wiedzą, że mają dość sporą różnicę wieku, zupełnie odmienne sytuacje życiowe i każde wybrało odmienne miejsce do życia. Tak zaczyna się ich przyjaźń, tylko przyjaźń, choć z benefitami. Jak w komedii romantycznej przez około rok zakochują się w sobie i zacieśniają więź, opowiadając sobie o nieudanych zalotach i tragicznych randkach z innymi. Udają, że nie są razem, choć są.
      • ikonieckropka Re: Romantyczne historie 28.06.24, 12:58
        Oczywiście teraz już po...hm, chyba z dziesięciu latach od tego czasu już nic nie udają, są ze sobą otwarcie, a i owoce ma ten związek.
        • karola10081 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 19:26
          Z doświadczenia wiem, że jak są owoce, to trudno ukryć związek big_grin
          • ikonieckropka Re: Romantyczne historie 29.06.24, 20:19
            Hehe, no fakt, głupio napisałam. Owoce to się pojawiły jakoś trzy lata po ujawnieniu i zdeklarowaniu się, że to związek.
            • karola10081 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 22:50
              Nie głupio, a zabawnie smile. Ja się uśmiałam smile
              • ikonieckropka Re: Romantyczne historie 29.06.24, 23:13
                Ech, a miało być romantycznie, wink nie zabawnie. smile
                • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:37
                  Musi być zabawnie. Jak jest zabawnie to jakoś mimochodem jest też romantyczniewink
                  • ikonieckropka Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:55
                    A to święta prawda!
    • mama-ola Re: Romantyczne historie 28.06.24, 13:30
      W sumie nie wiem, czy ta historia jest romantyczna, no ale pełna przypadkowych spotkań, to opowiem. Na imprezie był chłopak, który mi się podobał. Potem zadzwonił do mnie jakiś chłopak (dostał numer od wspólnej koleżanki) i się umówiliśmy. Niestety, to nie był ten. Skoro już się umówiliśmy, to poszliśmy razem na pizzę i spacer. Niezręcznie mi było z nim rozmawiać, bo miał wyłącznie poważne zamiary smile Czepiałam się więc okazji, by nie być z nim sam na sam i przypadkowo spotkaną dziewczynę w pizzerii zaprosiłam, żeby poszła z nami na spacer. Pod koniec spaceru ta dziewczyna wymieniła się ze mną numerami telefonów.
      Potem ten chłopak jeszcze raz do mnie zadzwonił i kategorycznie chciał mojej deklaracji: będę się z nim spotykać czy nie. Odmówiłam. Na co on chciał numer tamtej z pizzerii. Dałam. Wkrótce się pobrali i mieli dziecko, co potem, nie wiem. Miłe było to, że ta dziewczyna do mnie zadzwoniła z pytaniem, co ja o tym sądzę, że on chce się z nią umówić, czy nie mam nic przeciwko temu. To w porządku z jej strony było. Oboje zresztą byli z tych porządnych. Strasznie chcieli się wiązać i brać ślub. A ja byłam na innym etapie życiowym.
      • swiezynka77 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 14:07
        a co z tym pierwszym chłopakiem z imprezy? big_grin
        • mama-ola Re: Romantyczne historie 28.06.24, 14:12
          Niestety nic, ech
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Romantyczne historie 28.06.24, 15:43
        Hmm, to raczej odwrotność romantycznej historii. Pan był do bólu wręcz pragmatyczny, nieważne z jaką kobietą by się związał, byle się związał uncertain Nie zależało mu jakoś szczególnie, ani na tobie, ani na tamtej dziewczynie...
        • mama-ola Re: Romantyczne historie 28.06.24, 16:49
          Masz rację. On pływał i chciał mieć żonę, która będzie czekać na marynarza. I miał małe okno między rejsami, żeby kogoś znaleźć. Szkoda że nie poczekał na piorun sycylijski, ale może nie wierzył w takie rzeczy.
          • banicazarbuzem Re: Romantyczne historie 28.06.24, 20:07
            Moja koleżanka wysłała służbowego smsa nie do tej osoby, do której chciała (zbieżność imion).
            Facet odpisał coś z humorem i to zaintrygowało koleżankę. Po jakimś dosyć krótkim czasie spotkali się. Dziewczyna stwierdziła, że wieczorna godzina w parku będzie ok, bo będzie miała pretekst, żeby szybko wrócić do domu. Spacer zakończył się o późnej godzinie, z parku wyszli trzymając się za ręce. Po dwóch tygodniach zaręczyli się. Po kolejnym miesiącu planowali ślub i wesele ale wybuchła pandemia i trochę pokrzyżowała im plany. Wesele przełożyli o kilka miesięcy.
            Są rewelacyjnym małżeństwem. Los nieźle ich doświadczył, ale dali radę. Lubię spędzać czas w ich towarzystwie wink
    • bene_gesserit Re: Romantyczne historie 28.06.24, 20:46
      Już o tym pisałam kiedyś tutaj.

      Znaliśmy się 3 miesiące i wycieczka do Krakowa to była pierwsza rzecz, która zaplanowaliśmy z wyprzedzeniem dłuższym niż tydzień. Piec dni razem. Drugiego dnia po przyjeździe, kiedy byliśmy na koncercie jazzowym, jeden z muzyków przerwał granie i powiedział, że JPIi nie żyje. I w związku z tym koncert dokończą, ale z szacunku dla zmarłego będą grali wyłącznie kawałki inspirowane religijnie. Szybko się wymknelismy, bez żalu. Przez następnych parę dni oglądaliśmy żałobne pochody, Krakowiaków z JPIi w klapach wymieniających na Plantach uściski dłoni że łzami w oczach, żałobne ubranych ludzi pod oknem papieskim itd. Powtarzałam sobie, że to Kraków, w domu będzie normalnie i jednocześnie cieszyłam się jak głupia, że jestem z facetem, który ma takie same jak ja odczucia co do "narodowej tragedii*. Bardzo się wobec tego szaleństwa zbliżyliśmy

      Po powrocie do .domu okazało się, że - pomijając Planty - jest tak samo jak w Krakowie albo zgoła gorzej. Normalni byliśmy my dwoje i grupka moich przyjaciół cała reszta bliższych i dalszych osób była pogrążona w dziwacznej histerii.

      Od tamtej pory myślę o naszym kilkunastoletnim związku w kategoriach cudu papieskiego

      wink
      • default Re: Romantyczne historie 28.06.24, 21:29
        To mi przypomina sytuację z czasu pierwszej wizyty JPII w Polsce, w 1979 roku. Tego dnia, gdy papież był w Warszawie, poszliśmy sobie z moim chłopakiem -jak zwykle - na długi spacer po Bielanach i Żoliborzu. I w pewnym momencie zorientowaliśmy się, że jest niesamowicie pusto, nie ma ludzi, miasto jak wymarłe ! I dopiero wtedy skojarzylismy że pewnie wszyscy na mszy ... I szalenie nam się podobał wtedy ten spacer wyludnionymi ulicami.
        A ten chłopak to była moja pierwsza miłość 🙂 Mieliśmy po 15 lat.
      • pani_libusza Re: Romantyczne historie 28.06.24, 22:52
        Mam bardzo podobną historię, mojego męża poznałam tuż przed śmiercią papaieza i razem obserwowaliśmy ten kremowkowy cyrk pt pojednanie kiboli, odwołane imprezy masowe itp. Cyrk się skończył a my dalej razem
      • ajr27 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 01:23
        Piękna historia.
        Przypomniała mi moją okołopapieską randkę. W czasie którejś z pielgrzymek, chyba ostatniej, miasto stołeczne wprowadziło super plan pt. Prohibicja. Efekt był taki, że ludzie nigdy tak nie chlali w knajpach jak wtedy, bo każdy przynosił co miał w domu i polewało się pod stołem. Wspaniale się ubawiłam z moim przyjacielem, który nigdy nie był moim chłopakiem , ale wszyscy myśleli, że jesteśmy parą, tylko my zaprzeczaliśmy oczywistym faktom
      • arthwen Re: Romantyczne historie 29.06.24, 18:54
        Ja z Krakowa, ale zabijcie mnie w ogóle nie kojarzę żadnych pochodów żałobnych ani niczego. Ale z drugiej strony nie byłam w okolicy Franciszkańskiej, Plant i w ogóle Starego Miasta. Na naszych peryferiach było normalnie albo nie zwróciłam uwagi. Ale też mam historię okołopapieską. Bo na czerwiec (czerwiec podkreślę, nie kwiecień, chociaż nawet jakby był kwiecień to moja reakcja byłaby taka sama) 2005 roku mieliśmy ustaloną datę ślubu. I jak Wojtyła zmarł, to zadzwoniła do mnie osoba z bardzo bliskiej rodziny i płaczem i przede wszystkim pytaniem: co ze ślubem?? Bo przecież chyba nie wezmę teraz ślubu jak papież zmarł?! I wtedy zaliczyłam takie pierwszego prawdziwego WTF-ka na temat tego, jak religia ryje mózg wink
        • mama-ola Re: Romantyczne historie 29.06.24, 23:11
          I jak Wojtyła zmarł, to zadzwoniła do mnie osoba z bardzo bliskiej rodziny i płaczem i przede wszystkim pytaniem: co ze ślubem?? Bo przecież chyba nie wezmę teraz ślubu jak papież zmarł?! I wtedy zaliczyłam takie pierwszego prawdziwego WTF-ka na temat tego, jak religia ryje mózg wink

          Moja teściowa była na weselu króciutko po śmierci papieża. Opowiadała, część gości w ogóle nie przyszła, a obecni nie chcieli tańczyć. Panna Młoda płakała.
          Jak mi jej było żal. Nie znałam dziewczyny, ale z tej opowieści bił straszny smutek. Schrzanione wesele, które pewnie sobie wymarzyła.
      • ju8 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 11:04
        Był w tym Palec Bożysmile
    • 1.wetta.1 Re: Romantyczne historie 28.06.24, 23:50
      Liceum, ja w klasie humanistycznej, on w matematycznej. Rzucał się w oczy swoją oryginalną urodą, bynajmniej nie w typie młodego Brando😉 kiedyś zupełnie przypadkowo na jakiejś przerwie spojrzałam na niego i pomyślałam, ciekawe, jak wyglądać bedzie jego żona. Skąd ta myśl? Zupełnie nie wiem.
      Po kilku latach od skończenia liceum spotkaliśmy się na peronie. Studiowaliśmy w tym samym mieście, ale nigdy nasze ścieżki się nie przecięły.
      Wtedy w kwietniu czekałam na pociąg, on przeszedł obok mnie, nagle zawrócił i zapytał, czy może ze mną poczekać. Pomyślałam ok, pięć godzin jazdy, nie będę się nudzić.
      Jak wysiedliśmy zapytał, czy może do mnie w tygodniu przyjść to mi ugotuje leczo. Wtf myślę sobie, ale ok, bo kucharką jestem żadną. No i tak przychodził i mnie karmił. Trwa to już ponad 30 lat. Przy okazji wykarmił czwórkę naszych dzieci😄
      • mama-ola Re: Romantyczne historie 29.06.24, 23:12
        Super smile
      • trampki-w-kwiatki Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:01
        Mega 💜☺️
      • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:45
        Fajne
      • zosia_1 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 18:06
        Taka trochę ugodową i uległa się wydajesz wink
        • ju8 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 11:06
          raczej racjonalnąsmile Nie będzie jej się nudzić, ktoś jej ugotuje, chyba też bym była ugodowasmile)))
          • danaide2.0 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 15:54
            To jak ja. Do mojego serca na początek przez żołądek!
    • mysiulek08 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 00:31
      nie wiem czy sie zaliczy do romatycznych, juz kiedys pisalam

      tatko od 5 roku zycia byl w domu dziecka, jego ojciec, wg przekazow rodzinnych, zabil zone i chcial utopic syna ( mojego tate), byl najmlodszy, starsi bracia 'rozeszli sie' po rodzinie, skonczyl szkole rolnicze w tym domu dziecka i przyjechal na dolny slask, do najstarszego brata, zona owego brata byla przyjaciolka mojej mamuski
      tyle tytulem wprowadzenia
      spotkali sie po raz pierwszy na festynie 1majowym, tatko byl z 'narzeczona', ktora byla w ciazy (nie z nim), porzucona przez sprawce ciazy, zostala 'zeswatana' przez brata tatki, a ze tato chcial jak najszycbiej muec rodzine to poszedl na ten 'uklad'. Moja mamuske trafil 'piorun sycylijski' zobaczywczy tate i powiedziala do przyjaciolki (czyli mojej przyszlej ciotki), ze takiego faceta szkoda do takiej zdziry (ponoc panna byla szczodra w udzielaniu swoich wdziekow) i zalozyla sie o butelke wina malaga 😋, ze ten przystojny szwagier bedzie jej mezem... 16 czerwca (tego samego roku) brali slub, przezyli razem ponad 50 lat
      • mysiulek08 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 00:33
        i mamuska zmarla niemal rowno dwa lata po smierci taty
      • pani_libusza Re: Romantyczne historie 29.06.24, 14:32
        mysiulek08 napisała:

        > …. ze takiego faceta szkoda
        > do takiej zdziry (ponoc panna byla szczodra w udzielaniu swoich wdziekow)
        >
        Biedny misiu już miał się żenić z własnej nieprzymuszonej woli z wybraną panną ale dzielna cudem został uratowany przez strażniczkę patriarchatu, obrzydliwe 🤮
        • mysiulek08 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 18:31
          ta wlasna nieprzymuszona wola nie byla do konca taka wolna i nieprzymuszona (splot wydarzen rodzinnych), tak ze ten wyrzyg to tak na wyrost
        • szpil1 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 08:53
          pani_libusza napisał(a):

          > mysiulek08 napisała:
          >
          > > …. ze takiego faceta szkoda
          > > do takiej zdziry (ponoc panna byla szczodra w udzielaniu swoich wdziekow


          Słowo klucz - ponoć.
          • danaide2.0 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 15:59
            Jak ponoć, jak ponoć, jak ciąża pozamałżeńska jest!

            Podpisano: zdzira.

            Nic więcej nie powiem, bo życie na forum mi miłe.
    • karola10081 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 19:22
      O Boże, nie wierzę, że to robię wink. Od jakiś dziewięciu lat nie pisałam na e-matce, tylko sobie podczytywałam. Ale taki fajny ten wątek, że też opiszę swoją historię smile.
      Poznaliśmy się banalnie-w pracy, w urzędzie państwowym. On już tam pracował, ja właśnie wygrałam konkurs na stanowisko i czekałam na rozmowę z dyrektorem generalnym, który miał zwyczaj rozmawiać z nowymi pracownikami.
      Siedziałam w przedpokoju przed sekretariatem i zobaczyłam niskiego szczupłego bruneta, z najpiękniejszymi oczami, jakie w życiu widziałam smile. Nie wiedziałam, że on poszedł od razu do kadrowej i spytał, co to za dziewczyna siedzi przed sekretariatem. A kadrowa na to:
      - Wiesz co, przyjęłam długonogą blondynkę na żonę dla ciebie!
      Wziął to sobie do serca i od razu zaczął koło mnie "łazić", jak określa to mój nieoceniony tatuś smile. Ja byłam nieco oporna, bo drugiego dnia pracy dowiedziałam się , że on jest "przypisany" do innej koleżanki. Nie jestem pewna, czy którekolwiek z nich wiedziało, że są do siebie przypisani big_grin. Obstawiam, że nie big_grin.
      W każdym razie, nowy kolega z pracy zaczął mnie zapraszać to tu to tam, a ja bohatersko (ach, te oczy!!!!) mówiłam "nie". Aż pewnego dnia zaczął pisać do mnie wnioski o randkę - jak klient urzędu smile. Tzn. klienci nie piszą do mnie wniosków o randki, a o inne rzeczy, o randki pisał on smile. Na szczęście składał je u mnie na biurku, a nie przez kancelarię, bo chyba bym umarła - byłam wtedy młodą, niewinną panienką big_grin.
      Po kolejnym wniosku się zgodziłam, bo zdążyłam go już poznać, fajny gość, inteligentny, z ogromną wiedzą, zabawny -nikt mnie tak nie rozśmieszał, a do tego przystojny i seksowny smile. No i poszliśmy do kina, na "Przyczajony tygrys, ukryty smok". A potem do knajpki. A potem wezwał taksówkę i mnie odwiózł. Było tak cudownie i wesoło, nawet taksiarz był w romantycznym nastroju. Kolega był interesujący i zaciekawiony mną, a na dodatek tak mnie rozśmieszał, że już po pierwszej randce wiedziałam, że jestem ugotowana.
      Od tej randki minęły 23 lata. Od 22 jesteśmy małżeństwem. Dorobiliśmy się dwojga dzieci i jednego kota (jeden, ale za to gruby). Dziś mój mąż jest na męskim wyjeździe i piszemy do siebie na whatsappie jak para zakochanych szczeniaków. Choć oczywiście potrafimy się pokłócić, aż tynk ze ścian leci. Zwłaszcza ja jestem narwana smile
      • trampki-w-kwiatki Re: Romantyczne historie 29.06.24, 21:34
        Fajne! 😃
        Lubię czytać takie historie!
        • karola10081 Re: Romantyczne historie 29.06.24, 22:24
          Dzięki smile
      • bene_gesserit Re: Romantyczne historie 30.06.24, 11:42
        Bardzo fajna historia. Dzięki, że ci się chciało to opisać smile
        • karola10081 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 11:59
          W dobrym wątku dobrze się pisze smile
      • simply_z Re: Romantyczne historie 30.06.24, 11:57
        I nadal pracujecie w tym urzedzie?
        • karola10081 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:02
          Tak, ale w innych departamentach. Mój mąż odszedł niedługo po naszym ślubie do innej instytucji, po kilkunastu latach wrócił, ale, że zmienił nieco specjalizację, to już do innego departamentu smile. Tak jest chyba zdrowiej smile. A ja ciągle w tej samej działce-mojej ukochanej smile
      • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:47
        Słodkie smile
        • karola10081 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:52
          smile
    • bardzo_wredna_dziewucha Re: Romantyczne historie 29.06.24, 23:14
      Moi dziadkowie poznali się korespondencyjnie tuż po wojnie, do ich śmierci nie ustaliłam kto do kogo pierwszy napisał, "zrzucali winę" na drugą stronę 😂
      Pisali do siebie chyba 1,5 roku i czekali aż dziadek skończy wojsko. Raz się wtedy spotkali w tajemnicy. Babcia była w tym czasie zaręczona i przekładała ślub sukcesywnie co pół roku pod różnymi pretekstami. Wróciła z przymiarki sukni ślubnej na ten wiecznie przekładany ślub z innym i zastała w domu dziadka, przyjechał prosto po skończeniu służby wojskowej. 2 miesiące później wzięli ślub. Razem przeżyli 58 lat. Zawsze mnie ta historia wzruszała.
      • wapaha Re: Romantyczne historie 30.06.24, 21:06
        bardzo_wredna_dziewucha napisała:

        > Moi dziadkowie poznali się korespondencyjnie tuż po wojnie, do ich śmierci nie
        > ustaliłam kto do kogo pierwszy napisał, "zrzucali winę" na drugą stronę 😂
        > Pisali do siebie chyba 1,5 roku i czekali aż dziadek skończy wojsko. Raz się wt
        > edy spotkali w tajemnicy. Babcia była w tym czasie zaręczona i przekładała ślub
        > sukcesywnie co pół roku pod różnymi pretekstami. Wróciła z przymiarki sukni śl
        > ubnej na ten wiecznie przekładany ślub z innym i zastała w domu dziadka, przyje
        > chał prosto po skończeniu służby wojskowej. 2 miesiące później wzięli ślub. Raz
        > em przeżyli 58 lat. Zawsze mnie ta historia wzruszała.

        twoja historia przypomniała mi moich pra-dziadków
        uciekli nocą ze swoich wsi -by móc być razem ( babcia starsza o ponad dekadę od dziadka) -pomimo niezgody rodzin
        i uciekli dośc daleko bo jakieś 400km od swoich rodziców wink
        jak pokazało życie-zyli długo i szczęsliwie - dorobili się dzieci, wnuków i prawnuków
        bardzo ich lubiłam, bardzo
    • karola10081 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:41
      A teraz historia cudza i retro, bo to historia kuzyna mojej prababci i jego żony. Nie jestem pewna, czy aby na pewno romantyczna, ale do dziś się ją opowiada na imprezach rodzinnych smile.
      Tytułem wstępu: ze strony mamy pochodzę z rodziny, o której do dziś się mówi "diabelskie nasienie" big_grin. Większość z nas jest mniej lub bardziej narwana, ale też jesteśmy ze sobą zżyci.
      Otóż moja prababcia miała dwóch braci stryjecznych, bliźniaków. Chłopaki mocno ze sobą związane, więc jak się jeden żenił, to drugi oczywiście został poproszony na drużbę. Dzień przed ślubem panowie się pożarli, zapewne z ważnych, bolesnych powodów, których nie potrafili już wymienić następnego dnia rano. Co nie zmienia faktu, że w czasie kłótni brat-drużba wrzasną do pana młodego "Mam cię w dupie, nie będę twoim drużbą!". A na to pan młody: "Taaaaaaaaak? No to ślubu nie będzie!". Proszę, aby nikt z Was nie próbował nawet doszukiwać się w tym cienia logiki .
      Anyway, następnego dnia wszyscy zainteresowani czekają w domu panny młodej na pana młodego, aby razem pojechać do kościoła, wziąć ślub, itp. itd. Młody nie przyjeżdża. Wszyscy odświętnie ubrani, stoły rozstawione, konie zaprzężone, wozy udekorowane. Nawet są już rodzice młodego, a jego dalej nie ma. W końcu minęła godzina ślubu, panna młoda płacze w panieńskim pokoiku, jej ojciec posyła do księdza z informacją, że ślubu raczej nie będzie, bracia panny młodej obiecują wyrwanie młodemu serca i jaj, matka młodego płacze, ojciec jest wściekły jak rój szerszeni, goście w kościele ... no cóż, gadają. Że pewnie młoda cnoty nie miała to ją zostawił, ew. że ma pod sukienką coś naprawdę okropnego. Wiecie, jak to bywa, a wtedy było jeszcze gorzej.
      W końcu rodzice młodego wysyłają tego bliźniaka-drużbę, żeby szukał brata i przywlókł go do narzeczonej choćby na postronku, bo wstyd robi i uczciwą dziewczynę na pośmiewisko wystawia. Drużba daleko nie szukał, bo braciszek siedział w drewutni i na widok bliźniaka powiedział: "Przecież mówiłem, że ślubu nie będzie".
      Przez cały następny tydzień trzy wsie nie mogły spać spokojnie. A po tygodniu pan młody wrócił do narzeczonej z podkulonym ogonem i padł przed nią na kolana. I ta święta kobieta go przyjęła, bo go kochała. Odbył się cichy ślub, przeżyli razem ponad 60 lat, doczekali się dzieci, wnuków i prawnuków.
      • igge Re: Romantyczne historie 30.06.24, 12:49
        Ale historia. Niesamowita. Też lubię ten wątek.
        • karola10081 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 13:02
          Prawda? Ja ją po raz pierwszy usłyszałam jako bardzo młoda dziewczyna i do dziś nie mogę się zdecydować, czy to romantyczne, czy straszne. Chyba po prostu niesamowite, tak jak napisałaś smile
          • zosia_1 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 21:16
            Dla mnie straszne pod wieloma względami. Nie lubię tak emocjonalnych ludzi, którzy błahych powodów miga rozkręcić taką awanturę która odbija się na bogu winnej dziewczynie. Jak się weźmie pod uwagę, że to było kilkadziesiąt lat temu, chodzi tu o mentslnosc ludzi w tamtych czasach, to już w ogóle współczuję tej dziewczynie. Nie lubię takiego barwania, bo pochodzę xx podobnej rodziny , moja matka racjonalizuje to, że to rodzinna cevha ale poza tym to oni są w rodzinie życzliwi, radośni j vos tam jeszcze. A ha z boku obserwuję jsk wiele razy swoim nieracjonalnym wściekłym zachowaniem krzywdziła blidkivh, a badtępnie przechodziła nad tym fo porządku dziennegobj ravjonalizowala to zachowanie, że nic takiego się nie stało
            • zosia_1 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 21:16
              Barwania=zachowania
            • simply_z Re: Romantyczne historie 01.07.24, 11:06
              Tak, te rodzinne historie sprzed wiekow nie sa romatyczne, a zenujace. Tu zostawienie jakiejs kobity w ciazy, tamten nie przyszedl, wtf? mozna to traktowac w ramach rodzinnej anegdotki.
              • danaide2.0 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 15:41
                Sfochowany pan młody, zdesperowana, obgadana panna młoda.

                Szczerze mówiąc liczyłam na to, że drużba się z nią ożeni w zastępstwie w dniu jej ślubu, a tu takie coś!
    • swiezynka77 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 14:30
      To też wrzucę retro historię moich dziadków. Wyrośli w jednej wsi, w czasie wojny babcia była na robotach u Niemców. Wróciła wycieńczona i chora. Felczer zarządził transfuzję krwi, a mój dziadek oferował się na dawcę. Transfuzja była rureczką prosto z dziadka do babci. Mieli sporo szczęścia bo oczywiście grupy krwi nikt nie badał, babcia wydobrzała. Potem wzięli ślub i wkrótce urodził się mój ojciec. Dziadek zawsze powtarzał że są z babcią krewnymi przez tę transfuzję smile
    • marta.graca Re: Romantyczne historie 30.06.24, 17:56
      Moja mama poznała mojego tatę na wakacjach, zagadała do niego i powiedziała: czy mógłbyś mi pożyczyć kubek? I tak pili z tego wspólnego kubeczka, że już trwa to ponad 40 lat. A mój tata akurat miał wtedy inną dziewczynę i mama pomagała mu wybrać torebkę dla niej na prezent.
    • heca7 Re: Romantyczne historie 30.06.24, 20:20
      Jedyne co mi się w tej chwili przypomina to historia znajomych. Ona wyjeżdżała schodami z metra, on zjeżdżał. Spojrzeli na siebie na tych schodach, minęli się, uśmiechnęli do siebie i on natychmiast po tym wbiegł na schody w górę, dogonił ją i się umówił. Oboje twierdzą, że to był piorun sycylijski i miłość od pierwszego wejrzenia tongue_out
    • wapaha Re: Romantyczne historie 30.06.24, 20:49
      jesień
      zaklikaliśmy-zauroczyliśmy się-spotkaliśmy po miesiącu
      na drugą randkę pojechaliśmy do lasu na grzyby- już wtedy wiedzieliśmy podskórnie że to do końca świata i jeden dzień dłużej
      zaręczyny - o jaki grzybek znaleziony pod krzaczkiem...( pierścionek)
      zima
      dostałam na mikołajki m.in.wieelki zeszyt z wpisem na pierwszej stronie i wyciętymi sylwetkami 5 osób ( rodzina)

      potem wiele jesieni, zim, wiosen i lat
      uzupełniamy rodzinną księgę co jakis czas robiąc wpisy- są tam plany, przemyślenia, zdjęcia,menu ze ślubu, rysunki dzieci, ich smieszne powiedzonka itd
      księga puchnie-wszak to dwie dekady ponad !- ale wciąż nawet nie ma połowy. pewnie zostanie dla wnuków wink

      a my..
      grzybobranie jest naszym rytuałem, tradycją, świętem
      jeździliśmy sami, potem z 1 dzieckiem, potem z kolejnymi.. wink
      ba- udało się zarazić jedno dziecko tak bardzo, że prowadzi grzybowego vloga, zna się na grzybach, ma dziwne hodowle w domu/piwnicy, ma grzybowe gadżety i akcesoria prawdziwego grzybiarza-ubrania, własonoręcznie upleciony koszyk, specjalny nozyk ( są specjalne nozyki do grzybów !) ubraniam, termos itd wink

      fajnie wink

      • kocynder Re: Romantyczne historie 01.07.24, 07:10
        smile Bardzo fajnie! I strasznie podoba mi się takie prowadzenie rodzinnej księgi! Zazdroszczę!
        • marta.graca Re: Romantyczne historie 01.07.24, 07:36
          U mnie też funkcjonował zeszyt ze śmiesznymi powiedzonkami, teraz mamy taki w pracy wink
        • wapaha Re: Romantyczne historie 01.07.24, 10:58
          kocynder napisała:

          > smile Bardzo fajnie! I strasznie podoba mi się takie prowadzenie rodzinnej księgi!
          > Zazdroszczę!
          >
          To jest naprawdę super sprawa. Na 18 te urodziny daje dzieciom list.
          Pierwszemu dorosłemu dałam list napisany (odrecznie)fdy miało 1rok. -dodałam kilka rzeczy
          A drugiemu -napisany dzień przed urodzinami ale z cytatami z "ksiegi",tj fragment wpisu nt ciąży, przed porodem po urodzeniu, gdy miało.kila lat,jak dorastało..
          Ale był wzrusz 😉
          • kocynder Re: Romantyczne historie 01.07.24, 15:58
            Nie dziwi wzrusz. Bo taki prezent świadczy o myśleniu przez cały czas. smile Kupić coś - można zawsze, ale kartki z kalendarza - zdzieraka z dnia urodzin, listu napisanego w ważnej chwili, wiersza - nie da się kupić. smile
    • ju8 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 11:59
      Historia retro i raczej taka słodko-gorzka.
      Moja ciocia (ponieważ mój tato miał 50 lat jak się urodziłam to wszelkie ciocie są raczej w wieku babc nawet prababć) będąc już zaręczona zakochała się w innym chłopaku. Ponieważ w tamtych czasach to wstyd i hańba została poślubioną obiecanemu, wspaniałemu i spokojnemu człowiekowi tak na marginesie. Jednak przez wszystkie lata kochała tamtego, tamten kochał ją, pomimo to żyli w innych małżeństwach. Spotykali się potajemnie kiedy mogli, narodził się wspólny owoc miłości (oczywiscie oficjalnie ojcem był prawny mąż). Przeżyli w sowich małżeństwach chyba ponad 40 lat aby, kiedy zostali wdowcami w końcu się pobrać. Pobrali się jeszcze w okresie żałoby co oczywiście spotkało się z pewnym ostracyzmem w ich środowisku ale oni wiedzieli, że czas działa na ich niekorzyść. Niedługo trwało ich małżeństwo ale jak ciocia twierdziła, jej życie także się już skończyło, to był najpiękniejszy czas w jej życiu.
      • szpil1 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 15:54
        Świetny przykład zakłamania i hipokryzji.
    • ixiq111 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 12:16
      Moja koleżanka z liceum.
      Była z chłopakiem ostatnie dwa lata liceum + 2 na studiach. On dwa lata od niej starszy. Studiowali w różnych miastach (jej rodzice nie zgodzili się na studia poza miejscem zamieszkania).
      Kiedyś się pokłócili, on poszedł z kumplami na miasto, trochę popił. Ale w sumie się pogodzili i było ok, do czasu.
      Na uczelni złożyła mu wizytę dziewczyna, która twierdziła, że jest z nim w ciąży. Fakt, zdarzył mu się przygodny seks, po kłótni z dziewczyną.
      Rodzice laski zaczęli chłopaka nachodzić i cisnąć na ślub (30 lat temu).
      Dziewczyna z nim zerwała, natychmiast. Wypłakała morze łez, ale nie chciała wiązać się z dzieciatym.
      Chłopak przepraszał, błagał o powrót - nie i już.

      Ona związała się z kimś innym, on jak córka szła do przedszkola ożenił się z jej matką.

      On próbował odnowić z nią kontakt, w czasach, kiedy była popularna "nasza - klasa". Nie chciała, bo, jak twierdziła, bała się, że "rzuci wszystko w cholerę" i do niego pojedzie.

      Później ona owdowiała i tym razem przez facebooka, ona nawiązała kontakt.
      Ona ma dzieci dorosłe, on jest już dziadkiem.

      Rozwód zajął mu pół roku (z orzeczeniem o winie... żony - nie wiem jak to zrobił, ale podobno wiele lat "zbierał dowody, na wypadek w"). Majątku nie dzielił, bo od początku miał intercyzę. Od początku wiedział, że się rozwiedzie.

      Teraz oboje (już małżonkowie) twierdzą, że cale życie za sobą tęsknili...
      Nie wiem, czy to romantyczne, czy tragiczne?
      • hosta_73 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 12:23
        Nie wiem, czy to romantyczne, czy tragiczne?

        Słodko-gorzkie.
      • afro.ninja Re: Romantyczne historie 01.07.24, 12:24
        Moim zdaniem Tragiczne, ale ludzie lubią takie historie.
      • danaide2.0 Re: Romantyczne historie 01.07.24, 15:49
        Okropne. Rodzina z braku laku.
    • afro.ninja Re: Romantyczne historie 01.07.24, 12:22
      Kiedyś na forum gazetowym, odezwała się dziewczyna, że ma problem z rowerem. I jakiś koleś jej odpowiedział, zaczęli ze sobą rozmawiać. Później w innym wątku, chyba dziewczyna napisała, że się spotkali i wpadli sobie w oko.
    • kocynder Re: Romantyczne historie 01.07.24, 16:21
      Historia retro z klamrą współczesną.
      Jeszcze przed wojną brat mojego dziadka będąc w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu (ostatni rocznik, który zdążył je ukończyć przed rozformowaniem i wojną) podczas jakiegoś wieczorku tanecznego poznał Edith, córkę miejscowego "notabla". Panna miała dziewiętnaście lat, on był piekielnie przystojny... Ich miłość wybuchła tak gorąco, jak to tylko możliwe. Rok 1939 i geopolityka pokrzyżowały miłość - rodzice już późną wiosną obawiając się tego, co się stać może wywieźli Edith do rodziny w Bawarii, on skończył szkołę, potem wojna, a po niej, wiadomo, proza życia: udane małżeństwo, praca... Brat dziadka zmarł w początku lat '90. A w roku 2000 mailowo odezwał się do mojego taty obcy mu mężczyzna z Niemiec. Opisał całą sytuację i wyjaśnił, że Edith, gdy wyjechała pod Monachium - była w ciąży. Jej syn od początku wiedział, że jego ojciec był Polakiem, Edith uczyła go języka polskiego i liczyła, że kiedyś będzie mógł poznać kraj swojego ojca. Kuzynowie nawiązali korespondencję, po jakimś czasie Edith przyjechała z synem do Warszawy (gdzie bez żali i zastrzeżeń byli "podejmowani" przez wdowę po tymże ułanie)... Dziś bohaterowie tamtej historii wszyscy nie żyją, ale kontakt między kuzynami jak najbardziej przetrwał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka