blanka.ki
11.07.24, 18:44
Pracuję od kilku lat w pewnej firmie, mam etat. Nigdy nikt nie zgłaszał wobec mnie żadnych zastrzeżeń, żadnych uwag, żadnych pretensji. Nigdy nie mialam żadnej nagany, żadnej uwagi, żadnego zastrzeżenia. Owszem zdarzały się konflikty, ale zawsze były potem rozwiązywane. Dziś znienacka zostałam wezwana do kadr, gdzie dyrektor ds kadr ( czy jakoś tak to się nazywa) powiedział mi, że chcą ze mną rozwiązać umowę o pracę i to już ( wypowiedzenie mam miesiąc). Bylam w szoku, nie chcieli podać powodów, nie chcieli dać czasu do namysłu. Wytargowałam godzinę do namysłu, naradziłam się z kim trzeba, wrociłam i powiedziałam, ze nic nie podpiszę. Ale wreszcie dowiedziałam się o zarzutach- dezorganizacja i ploty ( autentyczne!). Nie podpisałam. Wyszłam. Prawnik powiadomiony. W poniedzialek mam spotkanie z dyrektorką. Powiedzcie mi, co się dalej dzieje, gdy ja nie podpisałam tego ? Jaka jest dalsza procedura? PS. Zaproponowali mi śmieszną odprawę, zamierzam iść na zwolnienie. Co będzie dalej?