Dodaj do ulubionych

Teraz na serio pytanie

03.11.24, 13:49
Tym razem serio pytanie, głównie dla tych, którzy założyli własne rodziny, mają mężów, dzieci.

Po zerknięciu na wątek

forum.gazeta.pl/forum/w,567,178250450,178250450,Jak_znalezc_sens_zycia_nie_majac_wlasnej_rodziny.html?so=2

Pytanie, czy mozecie sobie wyobrazic swoje życie teraz, jakbyście nie miały nighdy męża, dzieci, własnej rodziny, którą założyłyscie? Czy życie byłoby nieszczesliwe, czy szczesliwe, czy po prostu inne? czy nie jestescie sobie w stanie tego wyobrazić? czy nie wyobrażacie sobie jednak swojego życia, jakbyście nie miały teraz dzieci?

Przeczytałałam cześc wątku, chyba Autorkę niewiele co pocieszyło, bo jednak dzieci, rodzina, to taka "podstawa biologiczna" takie pragnienie, naturalne?
Obserwuj wątek
    • malgosiagosia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 13:57
      Nie, nie wyobrazam sobie zycia bez meza i dzieci. Dla mnie to jest cos tak bliskiego, mojego, dobrego, kochanego, ze zycie bez niech nie mialby dla mnie sensu. Nie wiem, co bym myslala, gdybym ich nigdy nie miala.
      • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:05
        Własnie tak też może być.
      • berdebul Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:16
        Gdybyś nigdy ich nie miała, nie znała tego uczucia i tych konkretnych ludzi (męża, dzieci), to nie mogłoby Ci ich brakować. wink
        • malgosiagosia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:20
          berdebul napisała:

          > Gdybyś nigdy ich nie miała, nie znała tego uczucia i tych konkretnych ludzi (mę
          > ża, dzieci), to nie mogłoby Ci ich brakować. wink

          Zawsze chcialam miec dzieci. Meza tez.
    • kropkacom Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 13:59
      Autorka to najpewniej troll forsujący uparcie tezę. Mogę ale nadal chciałabym być z moim mężczyzną. Nie musiałby być to formalny związek jak obecnie. Dla wielu wiec nie tworzylibyśmy rodziny big_grin
      • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:07
        A czemu troll? Takie myslenie jest akurat czaeste u kobiet w pewnym wieku, które chciały założyc swoją rodzine, ale no nie wyszło.
        Nie piszemy o takich, które nigdy nie chciały mieć dzieci i to się nie zmieniło na przestrzeni lat, ani o tych, które latami zyją same bo tak chcą, nie chcą być w zwiazku, same sobie ogarniają życie, związki ani nawet przelotne romanse, słowem mezczyzni nie sa przez nich potrzebowane.
        • kropkacom Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:14
          Nie, nawet jeśli jest uczucie jakieś straty to człowiek przyjmuje z ulgą opinię, że niekoniecznie coś faktycznie go ominęło. Chodzi o styl prowadzenia dyskusji.
        • malia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:14
          Z pewnością są kobiety, które tak myślą. Ale autorka pyta tam o to, jak znaleźć sens życia nie mając własnej rodziny, dostała tysiąc rad, które wszystkie są złe i niedobre bo niedasie i one nie zastąpią dziecka. No nie zastąpią, ale chyba nie sądziła, że ktoś jej da przepis na to jak wyczarować własne dziecko na zawołanie.
          Ona nie chce rozmawiać o tym co zrobić, żeby jej życie pomimo braku dziecka było lepsze, tylko przyszła labo jęczeć, albo trolować
          • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:17
            malia napisała:

            > Z pewnością są kobiety, które tak myślą. Ale autorka pyta tam o to, jak znaleźć
            > sens życia nie mając własnej rodziny, dostała tysiąc rad, które wszystkie są z
            > łe i niedobre bo niedasie i one nie zastąpią dziecka. No nie zastąpią, ale chyb
            > a nie sądziła, że ktoś jej da przepis na to jak wyczarować własne dziecko na za
            > wołanie.

            Czytałam odpowiedzi, są bez sensu.

            To tak jakbyś chciała jeśc a ktoś Ci powiedział, ze jeść nie możesz, ale możesz pójsc spac. Albo chciałabyś isc spac, a ktoś by Ci radził coś zjesc. ;]

            Natomiast teksty o wolontariatach mnie dziwi. Jak wolontariat zaspokoi jej potrzebe posiadania dzieci?
            Jakby miała swoje dzieci mogłaby precież tez isc na wolontariat, wolontariosze to nie sami bezdietni studenci.
            • malia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:23
              to jaka może być porada dla kogoś kto chce dziecka i jest w wieku ok 50 ?
              • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:28
                malia napisała:

                > to jaka może być porada dla kogoś kto chce dziecka i jest w wieku ok 50 ?


                Taka, że czasem się tak zdarza, ze nie ma się tego czego się chce i nie jest to czyjas wina, ani czyjas zasługa, ze to ma. Za dużo rzeczy typu, ze człowiek może wszystko i jest kowalem swojego losu promuje się w SM roboąc wodę z mózgu oglądającym., Na dużo rzeczy ma się wpływ, ale na część nie.

                To tak jak nie masz wpływu na to, że wybucha wojna, czy spada samolot, czy, ze jutro będzie padac deszcz - po prostu musisz to przyjać, ze tak bywa.

                Inaczej ona się zamęczy , a wszelkie wolontariaty, hobby, znajomi , praca - to jest dobre, ale samo w sbie, a nie jako zamiennik posiadania rodziny.
                • malia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:33
                  no i właśnie takie rady dostala. Że nie każdy ma w życiu to co chce, u jednego chodzi o dziecko, u drugiego o coś innego i że bezsensowne jest żyć płacząc i myśleć co by było gdyby.
                  • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:37
                    Nie do końca, bo te rady z tego co tam patrzyłam po nickach, dawały jej osoby, które te dzieci i rodziny miały. Tam może ze 3 osoby bezdzietne i bez rodzin sie wypowiadały.
                    • malia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:32
                      a to ci niespodzianka!
                      Autorka założyła wątek na forum dla matek, więc cóż dziwnego, że większość to matki.
                      Nie jest stałą forumką, nie pisała tu wcześniej ( noooo, powiedzmy big_grin), znalazła forum o nazwie ematka i oczekiwała odpowiedzi wyłącznie od bezdzietnych singielek
                      • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 18:40
                        malia napisała:

                        > a to ci niespodzianka!
                        > Autorka założyła wątek na forum dla matek, więc cóż dziwnego, że większość to m
                        > atki.
                        > Nie jest stałą forumką, nie pisała tu wcześniej ( noooo, powiedzmy big_grin), znalazł
                        > a forum o nazwie ematka i oczekiwała odpowiedzi wyłącznie od bezdzietnych sing
                        > ielek

                        Ciekawe jednak, czy wybrała też inne forum do zadana tego typu pytaniai jakie były odpowiedzi?
            • tania.dorada Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:33
              subskrybcja napisała:

              > To tak jakbyś chciała jeśc a ktoś Ci powiedział, ze jeść nie możesz, ale może
              > sz pójsc spac. Albo chciałabyś isc spac, a ktoś by Ci radził coś zjesc. ;]


              Jest zasadnicza różnica między „chciałabym jeść” a „chcę jeść” i najwyraźniej ani ty ani tamta panna jej nie widzicie. „Chciałabym” jest z zasady niespełnialne bo zawiera w sobie jakiś czynnik który to uniemożliwia i sprawia, że tak naprawdę ta osoba tego nie chce.

              Czyli jak mówisz „chciałabym zjeść rosół który gotowała moja zmarła babcia” no to doskonale wiesz, że tego nie zjesz a inni mogą ci tylko zaproponować alternatywy.
              • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 18:40
                tania.dorada napisał(a):

                > subskrybcja napisała:
                >
                > > To tak jakbyś chciała jeśc a ktoś Ci powiedział, ze jeść nie możesz, al
                > e może
                > > sz pójsc spac. Albo chciałabyś isc spac, a ktoś by Ci radził coś zjesc. ;
                > ]
                >
                >
                > Jest zasadnicza różnica między „chciałabym jeść” a „chcę jeść” i najwyraźniej a
                > ni ty ani tamta panna jej nie widzicie. „Chciałabym” jest z zasady niespełnialn
                > e bo zawiera w sobie jakiś czynnik który to uniemożliwia i sprawia, że tak napr
                > awdę ta osoba tego nie chce.
                >
                > Czyli jak mówisz „chciałabym zjeść rosół który gotowała moja zmarła babcia” no
                > to doskonale wiesz, że tego nie zjesz a inni mogą ci tylko zaproponować alterna
                > tywy.


                I jako alternatywe zaproponuja inną zupe, a nie jazde na nartach.
    • arabelax Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:08
      byly juz takie wątki. poszukaj sobie.
      A dodatkowo, ktoś kto nigdy nie miał dziecka, męża na dłużej nie ma porównania, więc ciezko, żeby nagle był bardzo nieszczęśliwy, czy bardzo tesknil za czymś czego nie zna.
      to tak jak osoba beż psa wyobraża sobe życie beż psa, bo nie wie jak to jest mieć psa.
      • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:25
        arabelax napisał:


        > to tak jak osoba beż psa wyobraża sobe życie beż psa, bo nie wie jak to jest mi
        > eć psa.

        To zależy, bo jak nigdy nie chciała mieć psa, to nawet nie zastanawia się, jak to jest mieć psa.
        A jak to było jej marzenie, to jej przykro, ze nie może go mieć/ Zamiast tego może sobie kupic nowy rower, ale to nie to samu i braku psa jej to nie zastąpi.

        Z resztą jak para nie moze mieć dzieci,starają się i nic, nikt im nie powie: a dajcie spokój, nie wiecie jak to jest mieć dzieci, to nie takie cukierkowo lukrowane uczucie, ani nikt nie radzi im isc na wolontariat, albo zamiast o dzieciach rozwijac swoje hobby i skupic się na samorozwoju.
        • borsuczyca.klusek Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:40
          subskrybcja napisała:

          > Z resztą jak para nie moze mieć dzieci,starają się i nic, nikt im nie powie: a
          > dajcie spokój, nie wiecie jak to jest mieć dzieci, to nie takie cukierkowo lukr
          > owane uczucie, ani nikt nie radzi im isc na wolontariat, albo zamiast o dziecia
          > ch rozwijac swoje hobby i skupic się na samorozwoju.

          Trochę co innego wspierać parę, która o dziecko się stara i jednak jest szansa, że się wystarają a radzić samotnej kobiecie na progu 50tki
          • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:39
            borsuczyca.klusek napisała:

            > subskrybcja napisała:
            >
            > > Z resztą jak para nie moze mieć dzieci,starają się i nic, nikt im nie pow
            > ie: a
            > > dajcie spokój, nie wiecie jak to jest mieć dzieci, to nie takie cukierkow
            > o lukr
            > > owane uczucie, ani nikt nie radzi im isc na wolontariat, albo zamiast o d
            > ziecia
            > > ch rozwijac swoje hobby i skupic się na samorozwoju.
            >
            > Trochę co innego wspierać parę, która o dziecko się stara i jednak jest szansa,
            > że się wystarają a radzić samotnej kobiecie na progu 50tki


            Pewnie ona i w wieku 40 lat też tak myslała, z tym, ze wtedy miała wieksze szanse na ciaże.
            Ale ok, dobre masz porównanie. Co byś powiedziała parze, która od lat starała się o dziecko i nawet invito było i nic, i para zbliza sie do 50ki i nie może poradzic sobie z tym, ze nie mają dzieci?

            Chociaż ten scenariusz jest mało prawdopodobny bo zwykle takie pary sie rozstaja a pan znajduje młodszą, która rodzi mu te dzieci.
            • angazetka Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:05
              Chyba że to pan nie może mieć dzieci.
            • simply_z Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 21:55
              A wiesz, że to on może nie mieć dzieci? znam taką parę i oboje nie mogą mieć dzieci...
    • sueellen Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:12
      Bez ojca moich dzieci mogę sobie wyobrazić życie, ale już bez dzieci nie. Gdybym mogła cofnąć czas, znów byłabym z nim ale tylko do momentu zajścia w ciążę z drugim dzieckiem. Potem odeszłabym natychmiast 😅 Nie chciałabym "innych" dzieci, z kim innym. Mój teraźniejszy partner rozwiódł się w 2012. Odszukałabym go już wtedy.
      • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:14
        sueellen napisała:

        > Bez ojca moich dzieci mogę sobie wyobrazić życie, ale już bez dzieci nie. Gdyby
        > m mogła cofnąć czas, znów byłabym z nim ale tylko do momentu zajścia w ciążę z
        > drugim dzieckiem. Potem odeszłabym natychmiast 😅 Nie chciałabym "innych" dziec
        > i, z kim innym. Mój teraźniejszy partner rozwiódł się w 2012. Odszukałabym go j
        > uż wtedy.


        Czyli jednak sobie nie wyobrażasz, aby tych dzieci teraz nie było.
    • pytajacakinga Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:28
      Ja właśnie w tamtym wątku nie odzywałam się bo sobie nie wyobrażam w ogóle mojego życia bez dzieci i pewnie autorkę bym tylko dobiła.
    • arwena_111 Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 14:36
      W sumie sobie nie wyobrażam innego życia niż mam. Ale wiem też, ze gdybym nie mogła mieć dzieci - nie adoptowałabym. Dla mnie biologia i moje geny są podstawą. Zawsze chciałam mieć męża i dzieci ( dwoje ). I realizowałam swój plan.
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:12
      Nie mam (już) męża i nie mam dzieci. Nie wyobrażam sobie, że miałabym mieć (tamtego) męża i dzieci. Brzmi jak przedsionek piekła.
    • princesswhitewolf Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:13
      Urodzilam majac ponad 40 lat wiec A wiec sobie wyobrazam zycie jako bezdzietna osoba
      • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:40
        princesswhitewolf napisała:

        > Urodzilam majac ponad 40 lat wiec A wiec sobie wyobrazam zycie jako bezdzietna
        > osoba
        >

        Cieszysz się, ze masz dziecko, czy jednak jakby go nie było, to by go nie było, Twoje życie nie byłoby jakos gorsze?
    • nowalawendowa Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:26
      Ja mam męża. Dzieci nie posiadamy, to świadoma decyzja. Będąc wczesną nastolatką już wiedziałam, że to nie moja bajka. I tak, takie właśnie życie dla siebie daje nam spełnienie, z tym że my sporo udzielamy się społecznie.
    • znowu_oluncia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:34
      Posiadanie rodziny zawsze wydawało mi się naturalne , bardzo kocham moje dzieci.
      ALE...
      Bardzo lubię swoje życie teraz , kiedy już dzieci żyją swoim mocno nastoletnim życiem, nie muszę biegać i gotować na już( potrafią ogarnąć same ) , nie muszę wozić na zajęcia dodatkowe, chodzić na place zabaw ( to był mój koszmar ) . Mogę dzień ustawiać pod siebie , wybieram kolejne podyplomówki , chodzę na ciekawe wydarzenia w moim mieście , umawiam się na nieśpieszną kawę w Rynku z przyjaciółmi , pracuję czasami dłużej bo to mój wybór. Z mężem minęliśmy się już dawno , więc jego nie uwzględniam w tej historii . Po prostu jest .
      Czyli odpowiadając na pytanie - tak, wyobrażam sobie .
      • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:43
        znowu_oluncia napisała:

        > Posiadanie rodziny zawsze wydawało mi się naturalne , bardzo kocham moje dzieci
        > .
        > ALE...
        > Bardzo lubię swoje życie teraz , kiedy już dzieci żyją swoim mocno nastoletnim
        > życiem, nie muszę biegać i gotować na już( potrafią ogarnąć same ) , nie muszę
        > wozić na zajęcia dodatkowe, chodzić na place zabaw ( to był mój koszmar ) . Mo
        > gę dzień ustawiać pod siebie , wybieram kolejne podyplomówki , chodzę na cieka
        > we wydarzenia w moim mieście , umawiam się na nieśpieszną kawę w Rynku z przyja
        > ciółmi , pracuję czasami dłużej bo to mój wybór. Z mężem minęliśmy się już dawn
        > o , więc jego nie uwzględniam w tej historii . Po prostu jest .
        > Czyli odpowiadając na pytanie - tak, wyobrażam sobie .

        No nie, bo taka kolej rzeczy, ze dzieci wyfruwają z domu, człowiek ma te 40, 50, 60m lat i wiecej i ma czas na swoje hobby albo i na nicnierobienie.

        A to jest inna sytuacja, jak po prostu te osoby nigdy nie istniały, nigdy nie zadzwonią, nie napiszą wiadomosci, nie odwiedzisz ich, po prostu nigdy nie istnieli, tak jak ich ojciec a Ty żyłaś sama przez cały czas i cały czas, nie wazne czy miałaś 20 czy 50 lat miałaś czasn na siebie, prace, swoje hobby.
        • znowu_oluncia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:58
          Gdyby one życie wyglądało tak jak teraz , to by było dobre życie smile
          • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:27
            tak, tylko nie wiesz, czy tez nie zakładałabyś wątku typu: chciałam mieć rodzine, dzieci, męża, nie udało się, mam już 47 czy 57 lat i mnie to uwiera, nie mogę się z tym pogodzić.
            • znowu_oluncia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 20:16
              Tak, masz racje , mogę tylko gdybać ale taki to wątek smile
    • angazetka Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:44
      Bardzo długo nie miałam partnera, dziecko urodziłam w czterdziestym roku życia, więc jestem skłonna podejrzewać, że bez nich byłoby inaczej, ale byłoby dobrze, bo umiem być sama. Natomiast wolę wersję, w której są smile
    • cegehana Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:51
      Wyobrazić sobie mogę. Niezbyt to miła perspektywa, bo wiąże się jednak z utratą kogoś, kogo w życiu mam. Ale: tej straty by nie było, gdybym męża nie poznała a dzieci nie urodziła. Po wyeliminowaniu tego czynnika życie jest po prostu inne. Pewnie byliby w nim jacyś inni ludzie, dla których nie starczyło czasu w tej wersji życia. Autorkę trudno tym pocieszyć, bo skupia się ona na stratach a nie na możliwościach, niemniej nie powiedziałabym, że potrzeba założenia rodziny była dla niej "naturalna", bo wówczas starałaby się o zaspokojenie tej potrzeby od dawna.
      • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 16:53
        cegehana napisał(a):

        ym pocieszyć, bo skupia się ona na stratach a ni
        > e na możliwościach, niemniej nie powiedziałabym, że potrzeba założenia rodziny
        > była dla niej "naturalna", bo wówczas starałaby się o zaspokojenie tej potrzeby
        > od dawna.

        No wiesz, do tego trzeba dwojga. A może zakochiwała się w tych, którzy się w niej nie zakochiwali?
        Ile masz tu wątków, ze kobiety wzdychały doi gości i na tym się kończyło, bo panowie nie byli zainteresowani?

        • cegehana Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:11
          Może, ale w takim przypadku pierwszą potrzebą była ta niespełniona miłość, a nie rodzina. Warto zauważyć, że autorka tej potrzeby macierzyństwa w żaden sposób sobie nie kompensowała, wręcz nie chce słyszeć o wolontariacie w domu dziecka, adopcji, bo nie o tworzeniu więzi matka-dziecko jej chodzi, nie tego chce.
          • subskrybcja Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:26
            cegehana napisał(a):

            > Może, ale w takim przypadku pierwszą potrzebą była ta niespełniona miłość, a ni
            > e rodzina. Warto zauważyć, że autorka tej potrzeby macierzyństwa w żaden sposób
            > sobie nie kompensowała, wręcz nie chce słyszeć o wolontariacie w domu dziecka,
            > adopcji, bo nie o tworzeniu więzi matka-dziecko jej chodzi, nie tego chce.


            Z tego co czytam autorka ubolewa, że nie ma własnej rodziny, Wolontariat zostaw osobom, ktore chca być faktucznie olontariuszem w domu dziecka, ale te osoby mają w domu przecież własne dzieci.
            • cegehana Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 19:23
              A po co jej ta własna, biologiczna rodzina, skoro nie jest zainteresowana relacjami? Do chwalenia się w pracy? Jeśli miałaby silny instynkt macierzyński to musiałaby go jakoś skanalizować, tu jest żal, frustracja, ale instynktu macierzyńskiego nie ma.
              • ikonieckropka Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 21:17
                W punkt.
              • konsta-is-me Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 22:36
                Bo autorka chce "wiedzieć jak to jest" albo nasłuchała się jak to "dzieci są sensem życia/ nie wyobrażam sobie życia bez dzieci"- przecież same piszecie coś takiego.
                A instynkt macierzyński - według mnie ,rodzi się PO urodzeniu dziecka raczej, nie wcześniej.
                • malgosiagosia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 23:22
                  konsta-is-me napisała:


                  > A instynkt macierzyński - według mnie ,rodzi się PO urodzeniu dziecka raczej, n
                  > ie wcześniej.

                  Bywa roznie. U jednych przed, u drugich po.
                  • malgosiagosia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 23:24
                    malgosiagosia napisała:

                    > Bywa roznie. U jednych przed, u drugich po.

                    Ale instynkt prokreacji zawsze jest przed.
    • damartyn Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:17
      subskrybcja napisała:

      > Tym razem serio pytanie, głównie dla tych, którzy założyli własne rodziny, mają
      > mężów, dzieci.
      >
      > Po zerknięciu na wątek
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/w,567,178250450,178250450,Jak_znalezc_sens_zycia_nie_majac_wlasnej_rodziny.html?so=2
      >
      > Pytanie, czy mozecie sobie wyobrazic swoje życie teraz, jakbyście nie miały nig
      > hdy męża, dzieci, własnej rodziny, którą założyłyscie? Czy życie byłoby nieszcz
      > esliwe, czy szczesliwe, czy po prostu inne?
      >

      Byłoby po prostu inne. Mogłoby być i szczęśliwe i nieszczęśliwe. Rodzina nie ma tu nic do rzeczy. Pojecie szczęścia jest pojęciem względny, zależnym od wielu wypadkowych.
    • wapaha Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:25
      Pytanie, czy mozecie sobie wyobrazic swoje życie teraz, jakbyście nie miały nighdy męża, dzieci, własnej rodziny, którą założyłyscie?

      tak

      Czy życie byłoby nieszczesliwe, czy szczesliwe, czy po prostu inne?
      inne -tyle rzeczy mogłabym robić...
      i szczęśliwe

      czy nie jestescie sobie w stanie tego wyobrazić?
      j/w

      czy nie wyobrażacie sobie jednak swojego życia, jakbyście nie miały teraz dzieci?

      j/w



    • alpepe Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:31
      Życie z moim byłym mężem poniekąd stworzyło moje życie, dlatego kompletnie nie wiem, jakby ono wyglądało bez niego wtedy. Natomiast co do dzieci, niestety, chciałam im być lepszym rodzicem niż moja matka była w stosunku do mnie i chyba to było siłą napędową rodzicielstwa tak naprawdę. Gdybym nie miała dzieci, niewykluczone, że nadal byłabym z byłym mężem.
    • fogito Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 17:36
      Nic by mnie nie pocieszyło, gdybym nie miała syna.
    • beataj1 Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 19:16
      Nigdy nie zależało mi na dzieciach dla samego faktu ich posiadania. Chciałam mieć dzieci tego faceta.

      Po pierwszym dziecku usłyszałam że bez leczenia nie będzie kolejnego. Zaakceptowałam to bez problemu i nie leczyła się. Po 4 latach "wpadlam".

      Bez problemu wyobrażam sobie moje życie bez dzieci. Bez faceta też.
      I wiem że też byłabym szczęśliwa, bo mam to w charakterze. Ja w większości sytuacji życiowych znajduje jasne strony.

      Mam w pracy koleżankę, bez chlopa I dzieci. I twierdzi że dlatego jest nieszczęśliwa. A moim zdaniem ona zawsze by była nieszczęśliwa.
      Obserwuje ją na codzień i widzę jakie pierdoly psują jej dzień, jakie drobiazgi przezywacalymi dniami i jak odbiera rzeczywistość.
      Z dziećmi czy rodzina była by równie nieszczęśliwa jak bez.moze nawet bardziej bo i powodów więcej.
    • hermenegilda_zenia_is_back Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 19:20
      Mąż jest ex, więc żyje bez niego na codzień , bez dzieci których by nie było też funkcjonowałabym bez problemu. Miałam tak samo satysfakcjonujące życie bez dzieci, nie poznałam nigdy, co to wściek macicy czy odpieluszkowe zapalenie mózgu , potrafię i umiem zyc jako odrębna jednostka. Co więcej, bardzo tego potrzebuje i kilka razy w roku spędzam urlopy kilkudniowe sama, lub z innymi dorosłymi bez dzieci. Obie opcje zatem są dla mnie normalne i właśnie się dziwię jak można tak bardzo siebie nie lubić żeby własne towarzystwo, aż tak doskieralo. Powiem więcej, czekam z utęsknieniem na moment, aż moje dzieci będą dorosłe i samodzielne, wyprowadza się na swoje i znowu będę mogła żyć głownie jako ja- Hermenegilda a nie mama, córka, etc. .
    • stara-a-naiwna Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 19:23
      można być szczęśliwym bez dzieci
      ale ja bym nie była

      lubię mieć dzieci, tak samo jak lubię mieć psa i kota
      cenię sobie długofalową relację z moim (nie) mężem - i jak nie z nim chciałą bym być z kimś innym = nie lubię; nie chciała bym być sama
    • mayaalex Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 19:44
      Oczywiscie, ze moglabym, byloby to calkiem spelnione i komfortowe zycie - pod warunkiem, ze tak, jak teraz, zylabym poza Polska/z dala od rodziny pochodzenia. Inaczej musialabym wysluchiwac, jaka to jestem biedna i jaka to szkoda, ze sobie zycia nie ulozylam i ze moze jednak nie powinnam byla byc taka wybredna/byc milsza dla facetow/bardziej sie starac/znalezc sobie jakies hobby gdzie mozna kogos poznac, etc, etc.
      Bardzo kocham moje dzieci ale jednoczesnie widze, ze jest wokol calkiem sporo ludzi bez dzieci, ktorych zycie ma sens i cel i ktorzy radza sobie znakomicie - i mysle, ze ze mna tez by tak bylo.
    • ikonieckropka Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 21:42
      Tak. Zawsze wstawałabym późno. Mieszkałabym w uroczym małym domku z werandą, gdzie do porannej kawy paliłabym sobie bezkarnie papierosy. Miałabym dwa, trzy psy, z którymi po śniadaniu szłabym na dwugodzinny spacer do lasu. Potem prysznic. Cztery godziny pracy, bo przecież starczy, jak się nie ma kogoś na utrzymaniu. Obiad - w knajpce, może z koleżankami, potem zajęcia sportowe, no i codziennie jakieś wydarzenie kulturalne...
      Pracowałabym pół roku a potem podróżowała do ciepłych krajów i tam żyła tak samo, tylko już bez pracy. Mniejsza talia, mniej zmarszczek, żadnych rozstępów, blizn. Stresu - wcale, bo i o co?
      Romantyzuję, bo jak się czegoś nie ma, to sie to romantyzuje, jak autorka tamtego wątku, której nie o dziecko chodzi, nawet chyba nie o samotność.
      • malgosiagosia Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 22:09
        ikonieckropka napisała:


        ..
        > Pracowałabym pół roku a potem podróżowała do ciepłych krajów i tam żyła tak sam
        > o, tylko już bez pracy

        A co z psami, dwoma czy trzema?
        • ikonieckropka Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 22:16
          Ano właśnie, właśnie - w tym właśnie rzecz, w romantycznych wizjach wszystko się klei i ma się ze wszystkiego profity. Ja jestem przekonana, że byłabym bardzo szczęśliwa bez rodziny... Tylko skąd to przekonanie? Jak mogę mieć jakiekolwiek przekonanie o tym? Szczęście ma się przede wszystkim w sobie. Reszta to profity albo i nie. Co więcej - jeśli wydaje mi się, że byłabym tak szczęśliwa, to dlaczego założyłam tę rodzinę? Żeby sobie to życie uprzykrzyć?
          Zapomniałam napisać, że aby pomnik mi wystawili, w weekendy byłabym aktywistką lub wolontariuszką. I na bungee bym skakała nawet z tym lękiem wysokości, bo co bym miała do stracenia. No i seks bez zobowiązań by był.
    • rb_111222333 Re: Teraz na serio pytanie 03.11.24, 23:18
      Myślę, że miałabym poczucie porażki. Chciałam mieć dzieci, a ja nie lubię gdy mi coś nie wychodzi. Być może byłabym sfrustrowana, nie wiem czy jakoś bym przełknęła gorycz porażki i żyła pełnią życia, skupiając się na tym co mam i korzystając z tego
    • hosta_73 Re: Teraz na serio pytanie 04.11.24, 12:40
      Był taki okres w moim życiu, że byłam sama z dzieckiem. I niby było ok ale zawsze wiedziałam, że chciałabym jeszcze się zakochać. Nie szukałam nikogo ale nie zamykałam się na ewentualne znajomości. Czasem czułam się samotna, wiadomo, ale był moment kiedy ta samotność była przejmująca, dogłębna. I to było paskudne uczucie. Jeśli tak miałabym się czuć dłużej to pewnie nie skończyłoby się to dobrze dla mojej psychiki. Chyba łatwiej byłoby mi podjąć decyzję o związku bez potomstwa niż o życiu jako wieczna singielka (mając lat około 30, bo teraz to inna bajka).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka