danaide2.0
23.01.25, 15:20
No dobrze, nie będę sabotować już wątku piataziuty.
Jak postrzegacie zmiany swojego nastroju na przestrzeni lat? Co na to wpływało?
Najniższy - przy dwóch kryzysach, 20+ i 30+.
Najwyższy - ciąża. Byłam na hormonalnym haju. Po porodzie też było ok.
Większość życia - raczej przeciętny z tendencją do dołowania i stresowania. Przed depresją mógł ratować mnie sport, moje koniki, nie wiem co jeszcze. Związki zawsze miały plusy dodatnie i plusy ujemne. Praca zresztą też. Naprawdę wysokich wzlotów chyba brak.
Po 40+ - straszne PMSy. Może wcześniej podobnie miałam, ale nie odnotowałam. Poza tym powolutku do przodu i do góry. Mojej góry.
Teraz - zastanawiająco dobry. Jak Kirsten Dunst w Melancholii (bo ewidentnie coś na nas leci. Ematka też się sypie, wątki na pierwszej stronie wiszą tygodniami).
Osoby, typu simple, które nic nie zrozumiały, mogą się nie udzielać. Dopieprzanie na ematce już mnie od dawna nie rusza.