fafunia78
17.02.25, 09:43
Prośba o spojrzenie z boku, sprawa dotyczy bliskiej mi osoby.
Dziewczyna wraca w nocy z imprezy, jest pod wpływem alkoholu ale nie jakąś bardzo pijana. Zamawia przewóz z aplikacji jeszcze w lokalu, ma podpięta kartę płatnicza więc przejazd jest od razu opłacony. Podchodzi w umówione miejsce, wsiada, dojeżdża na miejsce a kierowca żąda zapłaty. Dziewczyna mówi, że już opłacone na co kierowca zaprzecza.Dziewczyna wyciąga telefon, żeby udowodnić swoją rację, w miedzi czasie wywiązuje się pyskówka bo ona sądzi, że zobaczył, że jest wypita i chce ją naciągnąć. Kierowca wyrywa jej telefon a w momencie kiedy ona chce go odzyskać zaczyna ja dusić. Dziewczyna wzywa pomocy, ale wszystko dzieje się w zamkniętym aucie w środku nocy, nikt nie reaguje. Kiedy dziewczyna zaczyna tracić oddech kierowca ja puszcza, otwiera drzwi i wyciąga ja z samochodu, rzucając na ziemię. Wraca do auta żeby odjechać ale dziewczyna pakuje się do auta żeby odzyskać telefon( najgłupsze możliwe rozwiązanie wiem, ale pod wpływem stresu nie myślała racjonalnie). W tym czasie podjeżdża policja prawdopodobnie wezwana jakimś przyciskiem przez kierowcę. Kierowca zupełnie spokojnie tlumaczy, że Pani nie chce zapłacić za przejazd, dziewczyna wkurzona i przerażona tlumaczy swoją wersję łącznie z zachowaniem kierowcy, na co policjanci absolutnie nie reagują. Spisują dziewczynę, każą zapłacić i mowia, że jesli chce zglosic sprawę to nastepnego dnia może się zgłosić na komisariat. W międzyczasie jeden z policjantów sprawdzą z dziewczyna aplikacje i okazuje się, że przejazd został anuliwany, ale nie wiadomo w którym momencie i przez kogo. Kierowca spokojnie odjezdza.Następnego dnia dziewczyna zglasza się na policję, ma siniaki na rękach i nogach, pajączki na twarzy od duszenia, zniszczone ubranie. Policja przyjmuje zgłoszenie i informuje, że sprawa zostaję przekazana do sądu cywilnego ponieważ nie ma obrażeń powyżej 7 dni i dalej wszystko spoczywa na dziewczynie, udowodnienie, że taka sytuacja miała miejsce.
I tu moje pytanie, czy faktycznie powinno to tak wyglądać? Nie mam powodu, żeby nie wieżyc w to co mówi, nawet jeśli się awanturowała z kierowca to jego zachowanie było zdecydowanie przesadzone. Z tego co wiem, kierowca poza brakiem zaplaty nie zgłaszał zadnych innych problemow, wiec uprzedzajac pytania, to nie dziewczyna zaatakowala na co on mogl sie bronic, nie mam pojecia co moglo wywolac takie zachowanie. Jednocześnie dziwne jest to, że to prawdopodobnie on wezwał policję, chyba, ze byl jakis swiadek, ktory to zrobil, bo na pewno nie dziewczyna.Cała sytuacja od momentu zamówienia przejazdu do wejścia do domu trwała dobrze ponad godzinę, gdzie sam przejazd ok 15-20 minut. Poradziłam jej umówienie się do prawnika, ale zastanawiam się co jeszcze można zrobić, czy to nie będzie walka z wiatrakami? Odpuścić, mając nadzieje, że jakaś inna dziewczyna nie trafi na wybuch Pana i nie skończy się to gorzej? Nie wiem co o tym wszystkim myśleć