Dodaj do ulubionych

Prawo do leczenia

07.08.25, 11:43
Na marginesie wątku o prawie do skorzystania z pomocy psychologa, bo tam jatka ukręcona przez meliniarę...
Czy nie uważacie, że prawo do korzystania z opieki zdrowotnej bez opiekuna prawnego powinno być dostępne wcześniej? Przecież to jest jakieś kuriozum:
- W wieku 15 lat można legalnie prowadzić życie seksualne
- Jako nastolatek można sobie do wypęku kupować fastfood, słodycze, słodkie napoje i inne produkty rujnujące zdrowie
- Nikt nie egzekwuje na poważnie zakazu sprzedawania papierosów, alkoholu i energetyków osobom niepełnoletnim (zasada powinna być prosta - dochodzi do takiej sprzedaży, sklep natychmiast traci koncesję na pół roku, w przypadku ponownego incydentu właściciel ma dożywotni zakaz sprzedaży koncesjonowanej)

Ale mając 17 lat i 10 miesięcy nie można iść na kontrolę do dentysty ani do lekarza rodzinnego z bólem gardła. Jaki tu sens i logika?
Już nawet pomijam kwestie zaniedbań i patologii (tak, byłoby dużo lepiej dla dzieci z takich rodzin, gdyby mogły iść same do lekarza, na przykład ułatwiłoby to dbanie o zdrowie czy wychwycenie oznak przemocy), ale to jest utrudnianie całej rodzinie funkcjonowania, bo trzeba chodzić z dzieckiem tam, gdzie rodzin naprawdę jest absolutnie zbędny. A przy tym wychowywanie niezaradnych dziubasków prowadzanych za rączkę do osiemnastki.
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 11:50
      Tak. Uważam. Uważam zresztą, że zamiast jednej sztywnej granicy dorosłości moglibyśmy wprowadzić różne granice dla różnych "pól" czy tam sfer życia. I faktycznie jeśli chodzi o leczenie to ta granica pewnej samodzielności decyzyjnej moglaby byc ustawiona niżej.
      • danaide2.0 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:08
        Jakby nie wystarczyło, że rodzic zapisał dziecko do lekarza pierwszego kontaktu, do którego przychodzi z dzieckiem od kilkunastu lat.
    • bezmiesny_jez Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 11:51
      >- Nikt nie egzekwuje na poważnie zakazu sprzedawania papierosów, alkoholu i energetyków osobom niepełnoletnim

      No jednak egzekwuje. W każdym razie nie zdarzyło mi się widzieć, żeby młodo wyglądająca osoba nie była proszona o dowód. Co do reszty - zgadzam się. Wiadomo, że w przypadku poważnych schorzeń, umawiania ryzykownych zabiegów, powinni być obecni rodzice, ale zwykła infekcja, leczenie zęba?

      Cóż, najważniejsze, że do spowiedzi można chodzić bez ograniczeń od wczesnej podstawówki i bez żadnej kontroli klękać przed obcym typem.
      • danaide2.0 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:06
        Leczenie zęba różnie może się skończyć. Ale ja chodziłam sama do dentysty. Mieliśmy inne prawo? Dentysta rodzinny, mama mnie umawiała, a może sama się umawiałam, brałam kasę ile trzeba i szłam.

        Od piątej klasy chodziłam do lekarza sportowego. Co kilka miesięcy kwerenda po gabinetach, wszystko na kupie, zawsze sama. Notorycznie oszukiwałam u okulisty. Kiedy wreszcie poszłam z małym dzieckiem do przychodzi, która jest też sportową zaskoczyło mnie to, że w poczekalni siedzą rodzice. No ale dziś uprawianie sportu "zawodowo" wymaga uczestnictwa rodziców w dużo większym stopniu (np. dowożenie na turnieje).
        • bezmiesny_jez Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:11
          >Leczenie zęba różnie może się skończyć

          Zupełnie jak picie wody i przechoodzenie przez ulicę, nie popadajmy w paranoję.
          • danaide2.0 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:13
            Jeśli może, to nie paranoja, a statystyka.
            • bezmiesny_jez Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:51
              To jestem ciekawa statystyk dotyczących komplikacji przy leczeniu zęba. Dajesz. Nie mówię o ekstrakcji, bo tu już rozumiem wymóg rodzica na miejscu, krwawienie, zalecenia itp. Mówię o leczeniu.
              • mamkotanagoracymdachu Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 20:23
                bezmiesny_jez napisała:

                > To jestem ciekawa statystyk dotyczących komplikacji przy leczeniu zęba. Dajesz.
                > Nie mówię o ekstrakcji, bo tu już rozumiem wymóg rodzica na miejscu, krwawieni
                > e, zalecenia itp. Mówię o leczeniu.

                Na powikłania są chyba takie same szanse czy rodzic siedzi w poczekalni czy nie, ale akurat u dentysty często trzeba zdecydować jaki przebieg leczenia zastosujemy. Dentysta dość często przedstawia opcję i pyta o decyzję pacjenta. Nie wiem, czy 16 jest w stanie podjąć właściwą decyzję w tym zakresie.
                • tania.dorada Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 20:31
                  mamkotanagoracymdachu napisała:

                  > Dentysta dość często przedstawia opcję i pyta o decyzję pacjenta. Nie w
                  > iem, czy 16 jest w stanie podjąć właściwą decyzję w tym zakresie.
                  >
                  Technicznie rzecz biorąc, to rodzic też nie jest. Może co najwyżej podjąć decyzję na co go stać.
        • nangaparbat3 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:33
          Nieleczenie zęba tym bardziej różnie się może skończyć.
        • nick_z_desperacji2 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:47
          Każde leczenie może się różnie skończyć. Dlatego w IKP powinny być informacje o czuleniach na leki, inne rzeczy istotne z medycznego punktu widzenia, leki zażywane na stale, powikłania po leczeniu itp. Przydałoby się nie tylko lekarzowi leczącemu nastolatka, ale też np. na SOR, kiedy trafia pacjent nieprzytomny i nie ma czasu szukać rodziny, która wie, albo i nie o wstrząsie anafilaktycznym x lat temu po leku z.
        • tania.dorada Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 20:29
          danaide2.0 napisała:

          > Leczenie zęba różnie może się skończyć. Ale ja chodziłam sama do dentysty. Miel
          > iśmy inne prawo?

          Chyba tak, ja też sama chodzilam do dentysty, do zwyczajnego lekarza w liceum też.
          Mało tego, przecież w szkołach byli i dentyści i lekarze. I zgarniało się całą klasę na szczepienia.
          • danaide2.0 Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 21:38
            I dlatego niektórzy starsi ludzie z takim rozrzewnieniem wspominają komunę. Różnych rzeczy nie było, przesadnego biegania z dziećmi po lekarzach też nie.

            Tak mi się przypomniało, że do do lekarza musisz iść z dzieckiem, ale już zgodę na przeprowadzenie w szkole testów psychologicznych możesz podpisać. Pytań z testów nie znasz, a mam wrażenie, że czasami padają ciekawe pytania. Takie trochę szczegółowe, o rodzinę np.
      • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:08
        Jeśli egzekwuje to skąd powszechność palenia wśród nastolatków? Wszyscy mają dostarczane używki przez pełnoletnich znajomych?
        • danaide2.0 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:12
          Mają np. podrobione dokumenty.
          Nie, nie wiem, jak to możliwe. Może legitymacje studenckie, jeszcze papier funkcjonuje.
          • memphis90 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 14:29
            Można zdaje się zrobić fejkowy dowód w fejkowym mobywatelu.
          • runny.babbit Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 14:41
            Kupuje się fałszywy dowód osobisty i tyle.
        • arwena_111 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:21
          Za młoda jesteś żeby pamiętać? Starsi koledzy kupią, menel spod sklepu za dodatkową dychę.
          • paskudek1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:17
            arwena_111 napisała:

            > Za młoda jesteś żeby pamiętać? Starsi koledzy kupią, menel spod sklepu za dodat
            > kową dychę.
            A skąd ty Arwenka takie doświadczenia masz? Taka porządna, z wartościami....
          • tania.dorada Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 20:33
            arwena_111 napisała:

            > Za młoda jesteś żeby pamiętać? Starsi koledzy kupią, menel spod sklepu za dodat
            > kową dychę.

            Akurat za naszych czasów dzieci mogły takie rzeczy legalnie kupować, oczywiście w założeniu nie dla siebie tylko dla rodziców. Zakaz sprzedaży małolatom wszedł jak już byłam pełnoletnia.
            • angazetka Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 21:08
              Tu mnie zaskoczyłaś. Kiedy to było?
              • kachaa17 Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 21:22
                Ja jak byłam dzieckiem to normalnie kupowałam papierosy dla taty, oczywiście jak rzucili do kiosku. Były to lata 80.
              • tania.dorada Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 21:28
                angazetka napisała:

                > Tu mnie zaskoczyłaś. Kiedy to było?

                Na pewno jeszcze w drugiej połowie lat 80tych.
                • danaide2.0 Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 21:32
                  Moja młodsza sąsiadka latała po piwo do ojca i czasem mu podpijała. Miała jakieś 9 lat.
        • zerlinda Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 10:59
          gru.u napisała:

          > Jeśli egzekwuje to skąd powszechność palenia wśród nastolatków? Wszyscy mają do
          > starczane używki przez pełnoletnich znajomych?

          Nawet przez pełnoletnich nieznajomych. Byłam świadkiem jak chlopak, pełnoletni, kupił w sklepie papierosy. Przed wejściem przekazał je dziewczynie. Ludzie w takich sytuacjach są dla siebie bardzo uczynni.
    • 35wcieniu Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 11:57
      Mam mieszane odczucia. Z jednej strony wiadomo że są sytuacje, kiedy wizyta u lekarza to formalność i byłoby dobrze gdyby siedemnastolatek mógł się tym zająć sam. Z drugiej - mam poważne wątpliwości że pożądana byłaby sytuacja, w której rodzic może nie mieć pojęcia o stanie zdrowia dziecka. Zapewne problem rozwiązałaby jakaś lista przypadków, kiedy rodzic powinien zostać poinformowany przez lekarza, ale w praktyce nie wiem jak miałoby wyglądać jej ustalenie.
      • daniela34 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:04
        Ale prawo do skorzystania ze świadczenia leczniczego nie jest tożsame z brakiem wiedzy rodzica. Analogicznie do tej propozycji dotyczącej psychologa, zgodnie z którą psycholog mial dziecko przyjąć ale potem poinformować rodzica. Lekarz też miałby obowiązek przyjąć młodego pacjenta i potem poinformować rodzica o udzieleniu świadczenia ale też o zaleceniach, zastosowanych lekach itd. Przy istnieniu systemu epacjent myślę ze byłoby to do ogarnięcia.
        Plus jakaś lista sytuacji w których zgoda rodzica jest niezbędna.
        • advanced48 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:37
          Z IKP korzysta zaledwie połowa ludności Polski, a lekarze mają dość pracy, i na kontakty z rodzicami już im czasu brak.
      • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:07
        Mamy IKP w którym rodzic ma podpięte wszystkie informacje, w dobie cyfryzacji wszystkiego to akurat nie problem. Nie chodzi o informacje tylko o konieczność zgody i obecności rodzica na wizycie.
        • 35wcieniu Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:17
          No dlatego mówię że mam mieszane uczucia. Z systemem IKP miałam do czynienia zawodowo i ogrom osób (młodych!), które nie są w stanie ogarnąć nawet własnego był naprawdę zdumiewający.
          Podobnie z tym że lekarz miałby informować rodziców -w teorii spoko, w praktyce część tego kraju nadal tkwi w czasach, kiedy pacjenci nie są informowani nawet o tym że lekarz jest na zwolnieniu i wizyta się nie odbędzie.
          Więc w teorii spoko, w praktyce obawiam się że wygenerowałoby to niewyobrazalną liczbę problemów zarówno logistycznych jak i związanych z tym że rodzic nie dowiedział się czegoś, czego powinien.
          • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:29
            Nie miałam potrzeby ale to wystarczy po prostu egzekwować od lekarzy
            • michunia_01 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:26
              Tak jakby lekarze mieli nadmiar czasu na biurokracje
              • turzyca Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:51
                >Tak jakby lekarze mieli nadmiar czasu na biurokracje

                Zawód asystenta medycznego istnieje od lat. Tylko w Polsce jakoś nie jest popularny.
                • nick_z_desperacji2 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:57
                  Nie jest popularny, bo system nie wymusza. Biurokrację ogarniają lekarze i pielęgniarki, a każda zmiana to ubolewania dyrektorów placówek "ojej ojej, lekarze będa mieli jeszcze mniej czasu dla pacjentów", asystenta nie zatrudnią, bo lekarz jeszcze ogarnia, jakby przestał ogarniać, to nagle pojawiliby się asystenci.
          • nangaparbat3 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:38
            No tyle problemów byśmy mieli! Teraz mają je tylko starsze nastolatki, z którymi wolno współżyć dorosłym, ale którym ci sami dorośli nie mają prawa udzielić pomocy medycznej czy psychologicznej.
          • nick_z_desperacji2 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:54
            Jak będziemy czekać z tymi zmianami, aż wszyscy ogarną, to nic nie zmieni się nigdy, bo jest duża grupa osób, która ogarnianiem interesuje się dopiero podstawiona pod ścianą. Ogarniają Fb, Tiktoka, Librusa, ogarnęliby i IKP. W śród seniorów wykluczonych cyfrowo mający niepełnoletnie dzieci to jednak mały odsetek.
            • advanced48 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:42
              Seniorów wykluczonych cyfrowo? Zdajesz sobie sprawę, że w niektórych przypadkach kolejki do urzędu, mimo możliwości zdalnej są zwykle gigantyczne, i nie są złożone z seniorów.
              • nick_z_desperacji2 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 23:45
                Część ludzi nie uczy się dobrowolnie, bo nie. I stoją w kolejkach, psioczą na tych, którzy w urzędzie umówili się na godzinę, widocznie mają czas i lubią. To nie powód, żeby się nie rozwijać i np. nie umawiać się na godzinę, bo jakaś pani "ja tu od 5 rano stoję" krzywo patrzy. Przy czym ci sami ludzie często nie mają problemu z usługami dostępnymi wyłącznie cyfrowo, jak się nie da siedzieć w kolejce, to nagle da sie nauczyć. Obsługi IKP też by się nauczyli. Jest jasna instrukcja po polsku, a obowiązek edukacyjny na tyle długi, że czytać sie większość nauczyła.
      • bezmiesny_jez Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:07
        Ale wystarczyłby zapis, że jeśli lekarz uzna, że dziecko wymaga dalszej diagnozy/leczenia, to poinformuje opiekunów. Zresztą, czy dzieci nie mają IKP?
      • asia_i_p1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:25
        Przecież starczy, że rodzic ma dostęp do dokumentacji w przychodni i na IKP. A jeżeli to ten typ rodzica, któremu to nie starczy, to wizyta u lekarza z dzieckiem też mu niewiele da.
        • 35wcieniu Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:00
          Do tego jak ludzie korzystają z IKP odniosłam się wyżej.
    • abria Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:05
      przeciez tak bylo kiedys - ja chodzilam sama juz w 1 w liceum, czyli w wieku 16 lat i pani z rejestracji ani lekarze nie mieli z tym problemu

      to cale szalenstwo z RODO + traktowaniem nastolatkow jak dzieci + pare innych szalenstw,to wymysl ostatnich 20 lat
      • bezmiesny_jez Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:08
        A co ma do tego RODO?
        • gris_gris Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 14:23
          bezmiesny_jez napisała:

          > A co ma do tego RODO?

          Podejrzewam, ze generalne niezrozumienie, o co w nim chodzi, i dziwaczne naduzywanie w kazdej mozliwej sytuacji zyciowej. Nigdzie indziej nie wypelniam zadnych deklaracji RODO, i nie jestem o RODO informowana na kazdym kroku, tylko w Polsce.

      • leyla76 Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 06:57
        Ja też chodziłam sama po lekarzach mając jakieś 14 lat na pewno. Bylam sama np na usuwaniu kurzajek na obu dłoniach. Bylam wtedy w podstawówce.
        Chodziłam sama do dentysty, okulisty
    • danaide2.0 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:09
      Co do zakazu - gdzie ty kupujesz? big_grin
      • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 18:05
        Ale co kupuję? Papierosów nie kupiłam nigdy w życiu, a alkohol ostatnio na wyjeździe - w lidlu. Na co dzień nie kupuję w ogóle.
        • danaide2.0 Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 21:38
          W sensie - gdzie robisz zakupy, że takie scenki obserwujesz?
    • chicarica Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:10
      To jest niestety pokłosie przekonania, że dziecko jest własnością rodziców i że rodzice mają nad nim WŁADZĘ rodzicielską.
      • dramatika Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:28
        chicarica napisała:

        > To jest niestety pokłosie przekonania, że dziecko jest własnością rodziców i że
        > rodzice mają nad nim WŁADZĘ rodzicielską.

        Nie wiem jak w Szwecji, ale w Polsce konstytucja chroni władzę rodzicielską, więc pozostaje ci tylko liczyć na to, że mentalna bolszewia uzyska w Polsce większośc konstytucyjną, na co się nie zanosi.
        • asia_i_p1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:34
          A w konserwatywnej Wielkiej Brytanii mówi się o "parental responsibility" - odpowiedzialności rodzicielskiej. Mała zmiana słówka, ale pokazuje kompletnie inne nastawienie.
          • paskudek1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:22
            Polska lewica też chciała takiej zmiany, zamiast władzy rodzicielskiej odpowiedzialność. No ale jakoś nie wyszło. Ciekawe dlaczego co?
        • katriel Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 15:55
          > w Polsce konstytucja chroni władzę rodzicielską

          "Władza rodzicielska" to jest pojęcie z Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, w Konstytucji nie występuje. Konstytucja mówi o "prawach rodzicielskich" (art. 48) i "opiece rodzicielskiej" (art. 72). A do zmiany KRiO wystarczy zwykła większość...
          • dramatika Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 18:49
            katriel napisała:

            > do zmiany KRiO wystarczy zwykła większość...

            A do zablokowania totalniackich ustawowych zmian wystarczy wyrok TK, któremu nie będzie przeszkadzać, bo niby dlaczego, że w Konstytucji nie ma w ogóle określenia "władza rodzicielska", bo niby dlaczego, skoro są przepisy tożsame z ochroną władzy rodzicielskiej.
            • profes79 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 18:54
              Obecnemu TK to mało co przeszkadza, a już na pewno nie Konstytucja.
        • chicarica Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:06
          W Szwecji nie istnieje pojęcie władzy rodzicielskiej.
          Posługujemy się pojęciem föräldraansvar czyli odpowiedzialność rodzicielska, która daje rodzicom prawo do podejmowania decyzji za dzieci, poza tym obowiązki.
          Uważam to za zdrowe i normalne.
    • slonko1335 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:17
      W teorii 16 latek może chodzić na wizyty sam jeżeli ma zgodę rodzica, w praktyce to rzadko funkcjonuje.
      • slonko1335 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:22
        mnie natomiast bardziej dziwi fakt, ze po osiągnięciu pełnoletności dziecko mi znika z ikp i bez jego zgody nie moge się niczego doweidziec na temat chorób, zabiegów, leczenia, itd natomiast cały szkoła traktuje 18 latka jak dziecko i wymaga zwolnieni od rodziców, zgody na wycieczkę, ciągle widzą librusa bez pytania go o zgdę, zabrania sie mu wychdozić na przerwie ze skzoły, itd.
        • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:38
          Szkoła nie ma prawa tego wymagać i rodzice powinni to wyraźnie mówić.
          • slonko1335 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:56
            a niekoniecnzie bo cąły czas librus jest odstępny dla rodzica zgodniez prawem chcoiaż kombinują żeby to zmienić, jak w statucie skzoła napisze, ze 18 latek nie może opuszcać skzoły na przerwie to nie moze jej opuścic, , jezlei chodzi na wycieczki to rodzic może bo rodizc płaci, wiec musi wyrazic zgode.....co ciekawe są szkoły które na zebraniach robią głosowanie (przez rodizców oczywiscie) czy ich pełnoletnie dzieci sie będa mogły usprawiedliwiac same czy nie.......ale tu akurat ministerstwo ostatnimi czasy wydało intepretację dotyczaca usprawiedliwiania nieobecności , więc może wreszcie się zmieni....nigdy i nigdzie nie spotakałam sie z tak powszechnym łamaniem przepisów lub ich nieznajomością jak własnie w skzołach....
            • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:16
              Zgodnie z jakim prawem Libera jest dostępny?
              Statut szkoły musi być zgodny z prawem.
              Po prostu szkoły masowo łamią prawo, a jak piszę, że nie oczekuję od szkoły żeby wychowywała tylko żeby choć nie demoralizowała to się dowiaduję, że mam obsesje i pewnie się źle uczyłam 🙄 Mam nadzieję że w końcu dojdzie do kilku pozwów i ten folwark się skończy
              • slonko1335 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:18
                "Przepisy prawa oświatowego (art. 44e ust. 2 ustawy o systemie oświaty) jednoznacznie wskazują, że oceny są jawne zarówno dla ucznia, jak i jego rodziców. Oznacza to, że szkoła ma obowiązek udzielać rodzicom informacji o ocenach ucznia, nawet jeśli uczeń jest pełnoletni"
      • asia_i_p1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:26
        Mnie pani doktor nie pozwoliła zostać w poczekalni na sześć tygodni przed 18-tymi urodzinami córki, więc rzeczywiście rzadko funkcjonuje.
        • slonko1335 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:28
          wiem, rodzinna też nie przyjęła mojej zgody i kazała być podczas badania, podobnie musiałam zgodę wyrażać za każdym razem żeby 17 latce przepisano tabletki antykoncepcyjne
          • asia_i_p1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:32
            U ginekologa akurat było względnie normalnie, bo był prywatnie. Za pierwszym razem chciała żebym weszła na pierwsze dwie minuty, potem już odpuściła i starczała jej moja obecność w poczekalni, o zgodę na tabletki nie pytała w ogóle.
      • wapaha Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:53
        slonko1335 napisała:

        > W teorii 16 latek może chodzić na wizyty sam jeżeli ma zgodę rodzica, w praktyc
        > e to rzadko funkcjonuje.
        >
        co nie jest winą prawa lecz jego wykonawcy-człowieka
        • slonko1335 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 17:08
          Oczywiście, że tak. Przepis jest tylko się nie chcą stosować.
      • swiecaca Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 07:05
        slonko1335 napisała:

        > W teorii 16 latek może chodzić na wizyty sam jeżeli ma zgodę rodzica, w praktyc
        > e to rzadko funkcjonuje.
        >
        W jednej z sieciówek medycznych gdzie mieliśmy abonament wystarczyło dać jedną zgodę i 16-latek mógł chodzić wszędzie sam. W innej natomiast musiałam z 17-latkiem wejść na zastrzyk...
    • arwena_111 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:20
      Kiedyś od 15 roku życia ( chyba od końca podstawówki ) przechodziło się do części dorosłej przychodni. Na pewno w latach 90 sama chodziłam do internisty.

      Nie wiem kiedy zmieniono przepisy - ale wylano dziecko z kąpielą - pamiętam, że jak syn miał prawie 18 lat, na jego rehabilitacje nałożyła mi sie pilna wizyta z córką. Jakie ja cyrki musiałam robić, żeby go przyjęli bez mojej obecności. W końcu łaskawie zgodę wydał kierownik przychodni. To był Lux Med, więc nie wiem czy nie mieli większych restrykcji niż w przepisach.
      • kamkaklamka Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:30
        Już nie będę się rozwijała co ja o tym myślę. Do 15 latków teraz organizuje się opiekę na okres wakacyny gdy rodzice muszą pracować? Coś poszło bardzo nie tak, a później wszyscy si dziwią że to młode pokolenie wylęknione, przewrażliwione.Jak ma być inaczej skoro jest taki dzieciocentryzm, nie da się młodym ludziom eksplorować i doświadczać bez dadzoru i kontroli. To jest antyrozwojowe.
        • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:39
          To nie jest dzieciocentryzm, bo tu nie ma dobra dziecko.
          • kamkaklamka Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:50
            To wszystko jest dla dobra, system działa dla coraz większego dobra tyle że okazuje się że szkodzi. Zachodni świat umie dośc sprawnie korygować systemowe błędy czy tego szerzej jeszcze nikt nie dostrzegł?Czy może już tak?
            • kamkaklamka Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:14
              Te matki helikoptery też chcą dobrze one nie chcą szkodzić, co więcej chcą się jak najlepiej wywiązywać i spełniać rolę matki, a że model jest narzucony to co mają robić. Zadna nie chce być posądzona o zaniedbania więc kontrolują. Nawet kobiety które w latac 80 zakładały swoim 8 latkom klucz na szyi dziś jako 70letnie kobiety martwią się o swoje 40 letnie dzieci i muszą lękowo aktualizwać info. Nie martwiły się nadmiarowo gdy te miały po 15 lat.
    • kamkaklamka Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:21



      > Ale mając 17 lat i 10 miesięcy nie można iść na kontrolę do dentysty ani do lek
      > arza rodzinnego z bólem gardła. Jaki tu sens i logika?
      > Już nawet pomijam kwestie zaniedbań i patologii (tak, byłoby dużo lepiej dla dz
      > ieci z takich rodzin, gdyby mogły iść same do lekarza, na przykład ułatwiłoby t


      Naprawdę obecnie 17 latek nie może iść sam do lekarza ? A od którego roku zrobiło się tak w Polsce? Bo ja kilkadziesiąt lat temu zawsze chodziłam do lekarza sama, mając te 15 lat mniej i więcej
      Nie mam pod opieką żadnej młodzieży więc jestem tą informacją zdziwiona.

      • jakornelia12345 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 15:56
        No cóż. Moja młoda, wtedy wieku 17 lat i 9 miesięcy poszła do dentysty. Wizyta standardowa. Ot, zwykłe leczenie zęba. Wizytę umawiałam ja. Miałam wrażenie, że ten temat młoda ogarnie. Młoda ogarnęła, ale placówka nie, bo w trybie nagłym musiałam jechać do przychodni, bo bez rodzica nie będą plombować zęba.
        Sytuacja jeszcze bardziej kuriozalna. Młoda była leczona w szpitalu dziecięcym. Kontynuacja leczenia trwała po ukończeniu pełnoletności. I, odstawiwszy młodą do szpitala (fakt, że tam poważniejsza operacja wchodziła w grę), dostaję telefon, że mam podpisać zgodę na operację.
        A na próbę wyjaśnienia, że córka jest od roku pełnoletnia i jej zgoda, według prawa, jest wystarczająca, słyszę, że takie mają procedury.
        Aż się boję, czy podczas ewentualnego pobytu w szpitalu w stanie całkowitej poczytalności, nie będzie wymagany podpis mojej prawie 80-letniej matki.
        A co, jeżeli to matka trafi do szpitala? Jak uzyskać podpis babci zza grobu?
        Podsumowując, bez przesady z upupianiem dzieci, a już szczególnie starszych nastolatków. Bo o tych dziwnych branżowych zasadach, które pozbawiają pełnoletnich!!! ludzi praw już z litości nie wspomnę.
        • trampki-w-kwiatki Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 20:14
          Jezu, to jest absurd 😳
    • maly_fiolek Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:36
      Też uważam obecne rozwiązania za przegięte. Za czasów młodości czy do dentysty czy do lekarza szło się bez zgód. I jeszcze szczepienia były w szkołach dla wszystkich dzieci, co znacząco odciążało rodziców (teraz muszę brać zwolnienie z pracy).

      [mały_fiolek mode on] Oczywiście państwo/prokuratura/sądy robią to po to by mieć haka na rodziców jakby co to oni są odpowiedzialni za dziecko i jak mu się coś stanie podczas zabiegu to jest możliwość dowalenia im.[maly_fiolek mode off]
    • geez_louise Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:36
      Uważam że powinni zmienić mocno te zasady, tym bardziej że zgody i zalecenia typu przeziębienie i dentysta mogą być wymieniane rodzic-przychodnia przez ikp.

      Psycholog i zdrowie seksualne to już zwyczaje prawa człowieka. Dzisiejsze regulacje moim zdaniem zwyczajnie je łamią.
    • rb_111222333 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:46
      Zgadzam się. Jakoś od 12 roku życia chodziłam sama do lekarza, nie rozumiem dlaczego się z tego wycofano. Chociaż najlepiej by jednak było, żeby rodzic miał dostęp do podsumowania wizyty, żeby znał zalecenia, chociaż w rodzinach z przemocą mogłoby to i tak blokować dzieci.
      • daniela34 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:53
        Oczywiście, w rodzinach przemocowych czy w inny sposob krzywdzący dzieci to i tak finał może byc kiepski. No ale jednak nie da rady inaczej, w przypadku nastolatka rodzic powinien znać choćby zalecenia co do leczenia, bo nastolatek moze olać, zgubić, zapomnieć albo rodzic może je (nieświadomie) pokrzyżować. Ot, choćby - lekarz zaleci dietę eliminującą dany skladnik na czas X, nastolatek oleje albo zapomni a rodzic poda posiłki ze składnikiem X.

        Ale też taki lekarz do którego nastolatek miałby dostęp bez udziału rodzica to moglaby byc kolejna osoba, która mogłaby wyłapać przemoc (również psychiczną) I ja zgłosić. Wiem. W świecie idealnym. No ale moze do takiego powinniśmy dążyć.
      • rb_111222333 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 12:55
        No i nie powinno to dotyczyć leczenia szpitalnego
        • geez_louise Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 14:13
          Ale powinno móc to otwierać drogę do leczenia szpitalnego tak jak teraz jest w stanie zagrożenia życia. Dziecko powinno móc się zgłosić, a lekarz w przypadku niemożliwości kontaktu/braku zgody rodzica powinien mieć krótką procedurę wyrażania zgody przez sąd.
    • nellamari Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:05
      Lekarze są różni, ich zalecenia też. Może rozwiązaniem pośrednim dla 13-latka mogłaby być wizyta z dorosłą osobą zaufaną, niekoniecznie rodzicem.
    • asia_i_p1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:22
      No ja pamiętam ze swojego późnego dziecińśtwa/ wczesnej młodości, że od ósmej klasy sama chodziłam do dentysty. Natomiast z moją córką, której brakowało 6 tygodni do 18 lat musiałam wejść do lekarza pierwszego kontaktu, żeby przy mnie spowiadała się z bólu biodra. Powiedziałam pani doktor, że jestem w poczekalni i się zgadzam, bo u prywatnych to przechodziło - nie, jeśli ona nie ma 18 lat to mam wejść. W środku oczywiście krzesło dla jednego pacjenta, powiedziałam córce, żeby siadła, bo to ona rozmawia o swojej nodze, stałam obok i wpatrywałam się w przestrzeń. Mogłyśmy sobie darować tę wizytę, bo i tak dostałyśmy informację zwrotną, że albo samo przejdzie albo ją zabije i trzeba jechać na SOR, więc pojechałyśmy do ortopedy, a jakże, prywatnie, i tam dostała dokładną informację, z powodu jakiej pozycji ją boli, jak ma siadać, jak ćwiczyć i co masować.
      • kafana Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:49
        Nie wiem jak to się działo ale mając 16 lat chodziłam sama do lekarza. Mieszkałam 120 km od rodziców.
        • kamin Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:48
          Bo kiedyś było inaczej. Każda z nas chodziła sama do lekarza przed 18 t.ż.
          Jak miałam koło 17 lat poszłam do ginekologa po receptę na pigulki antykoncepcyjne i bez problemu dostałam.
      • nick_z_desperacji2 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 18:03
        To jeszcze pół biedy, ale mogłabyś być samotną matką nastolatka, którego jądro boli, albo samotnym ojcem nieregularnie miesiączkującej nastolatki. Co innego omówić leczenie z rodzicem, a co innego zbierać przy rodzicu wywiad/badać jak rodzic jest za parawanikiem.
        • kariwitch00 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 18:18
          Ja widzę tu przede wszystkim dokładanie ludziom coraz więcej obowiązków bo taki jest współczesny świat.Nie okłamujmy sie na końcu okazuje się że to matka coś jeszcze musi.
          • dramatika Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:07
            kariwitch00 napisała:

            > Ja widzę tu przede wszystkim dokładanie ludziom coraz więcej obowiązków

            Ja natomiast widzę, że niektórzy (a nawet większość) nie dorosła do wolności, w tym wolności do wychowywania własnych dzieci jak się chce, bo nie bardzo wiedzą, co z tą wolnością zrobić. Lepiej, aby partia przejęła część obowiązków, nawet żeby i była ta dentystka - sadystka bez znieczulenia i z wiertłem udarowym, niechby jakaś hunwejbinka postępu po tranzycji i retranzycji uczyła dzieciaki masturbacji, byleby się za bardzo nie przemęczać i nie ponosić tego straszliwego ciężaru odpowiedzialności.
            • paskudek1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:29
              Sęk w tym żałosna kreaturo że NIE MASZ wolnsoci wychowywać dziecko jak chcesz. Nie wolno ci szkodzić dziecku. Nie jest ono twoją własnością
              • dramatika Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:45
                paskudek1 napisała:


                > Nie wolno ci szkodzić dziecku.

                Coś ci się pomyliło. TO TY masz zakaz zakładania, że rodzic chce krzywdzić swoje dziecko i że w związku z tym należy go prewencyjnie wziąć za pysk. Co, ma się kuratora za niestabilnośc psychiczną i życzy się wszystkim innym tego samego, bo w kupie raźniej?
                • paskudek1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:55
                  Ja nie zakładam. Ja WIEM że są rodzice którzy krzywdzą dzieci. A ty zalpsna parszywa kreatiro chcesz, żeby im to chodziło na sucho. Bo zawsze bronisz wszelkiej maści zwyrodnialców.
            • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:38
              A najlepiej żeby jeszcze szaman zabobony głosił w szkole bo nawet się leniom nie chce dzieci na gusła zaprowadzać samodzielnie
            • asia_i_p1 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 19:52
              Po prostu lepiej nie być zmuszanym do chodzenia do lekarza ze studentką po pierwszych doświadczeniach zawodowych (moja córka w wieku lat 18 była po maturze, miała legitymację studencką i była po pierwszej pracy, a do lekarza musiała wchodzić z mamusią).
    • kafana Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:48
      We wczesnej podstawówce mieliśmy badanie kręgosłupa i postawy byliśmy kierowani na gim korekcyjną. Przegląd robił dentysta szkolny i robił podstawowy zakres leczenia. Tak samo szczepienia. Szła cała klasa. Nie wiem czy rodzice musieli wyrażać zgodę. Nawet jeśli tak uważam że działało na patole bo co innego nie pójść z dzieckiem na przegląd bo nikt nie goni a co innego celowo nie wyrazić zgody przy wiedzy placówki. Taki podstawowy zakres byłby dla mnie bardzo ok.
      • kamin Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 05:14
        Moja szkolna dentystka totalnie spaprała mi dwa stałe zęby. Pod plombami była cały czas próchnica. Nie byliśmy patologią, ale rodzice przekonani że mam opiekę stomatologiczną w szkole nie chodzili ze mną nigdzie indziej.
      • nick_z_desperacji2 Re: Prawo do leczenia 08.08.25, 10:42
        Dentyści szkolni to źródło większości dentofobii, robione byle jak, boli bo "musi", na przestraszonego dzieciaka najskuteczniejszym sposobem było darcie japy itp. I nie pisze o komunie w rozkwicie, tylko czasach, kiedy poza szkołą już nie "musiało" boleć i można było miło.
    • bi_scotti Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:50
      Gradual system sie sprawdza.
      13latek ma prawo nie chciec rodzica/opiekuna w gabinecie w czasie badania & rozmowy o zdrowiu; lekarz ma obowiazek poinformowac rodzica gdy rzecz dotyczy serious decisions, w sumie zycia/smierci. Wiekszosc znanych mi 13latkow (bardzo smile) chce zeby rodzic wysluchal co doctor ma do powiedzenia, wiekszosc nie chce zeby rodzic byl przy badaniu smile
      16latek ma prawo wypisac sie ze szpitala na wlasna prosbe - very challenging dla rodzicow/opiekunow youth with np. mental health problems.
      Sa discussions nad tym jak mloda (nieletnia) moze byc osoba wnioskujaca o MAID - narazie jest 18 lat ale sa rozne glosy ...
      To tylko taki przyklad spoza PL. Chyba nie ma perfect system. Life.
    • kafana Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 13:50
      Były też jakieś jaja że nieskończone 18 wymagało jeżdżenia z rodzicem przy składaniu papierów na studia. Absurd
      • arwena_111 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 14:14
        Jak nie masz 18 lat - to papiery podpisują rodzice. To się okazało jak ci co poszli jako 6 latki do podstawówki ( z drugiej połowy roku ) doszli do etapu studiów.
      • nick_z_desperacji2 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 17:07
        "Absurd+": rodzice na egzaminach sprawnościowych na WAT. Podobno miny egzaminatorów byly jedyne w swoim rodzaju big_grin
    • kachaa17 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 14:38
      Trudno mi powiedzieć ale ja mam negatywne doświadczenie tylko, że ja miałam chyba 14 lat wtedy. Poszłam sama do dentysty bo mnie bolał ząb, on już był raz leczony. I dentystka spytała mnie czy go wyrwać a przecież można było go otworzyć i zobaczyć co tam jest a ja młoda i głupia pomyślałam: w sumie to mam wszystkie zęby i jak jednego mi wyrwą to mi się chyba nic nie stanie. I w ten sposób straciłam dolną 6.
      Ale jak miałam 17 lat to bylam pierwszy raz u ginekologa bo nie chciałam iść z mamą.
    • profes79 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 14:52
      Nikt nie egzekwuje na poważnie zakazu sprzedawania papierosów, alkoholu i energetyków osobom niepełnoletnim (zasada powinna być prosta - dochodzi do takiej sprzedaży, sklep natychmiast traci koncesję na pół roku, w przypadku ponownego incydentu właściciel ma dożywotni zakaz sprzedaży koncesjonowanej)

      Nie są to aż takie obostrzenia ale w przypadku udokumentowanego wykroczenia sprzedawca dostaje po tyłku i to mocno. Przynajmniej jeśli chodzi o alkohol/tytoń bo z energetykami nie wiem czy zdążyli się przyzwyczaić.
      • gru.u Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:34
        Tak samo mocno jak za sprzedawanie pijanym? To jest kpina z prawa, sklepy 24h by upadły jakby przestrzegały prawa
        • wapaha Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 17:08
          kwestią kluczową nie jest brak rozwiązań prawnych ale niestosowanie się do nich
    • wapaha Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:18
      gru.u napisała:


      >
      > Ale mając 17 lat i 10 miesięcy nie można iść na kontrolę do dentysty ani do lek
      > arza rodzinnego z bólem gardła. Jaki tu sens i logika?

      można
      do rodzinnego moje chodziły już po 16 rż
      średnia do sportowego-od 17rż


      >
    • kaki11 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 16:51
      Tak, uważam, że przesunięcie tego choćby np. do 16 lat byłoby rozsądne. Jaki sens ma pójście z przeziębieniem albo na leczenie zęba z 17latkiem, kombinowanie przy tym czasu, bo rodzice pracują itd. skoro, sobie świetnie w tych sytuacjach poradzi sam? Jasne, do przedyskutowania są poważne choroby, zabiegi operacyjne, ale standardowe sprawy jak wizyta u rodzinnego, moim zdaniem nie powinny budzić kontrowersji. 
    • anorektycznazdzira Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 17:03
      Tak, zgadzam się całkowicie, jako nastolatka chadzałam sama do lekarza "ogólnego", chyba od 15 rż.
      Zdaje się, że przyjęcia do szpitali i zabiegi wymagały zgody rodziców, ale takie pierdoły jak zajrzenie do gardła albo wyleczenie zęba nie.

      Kiedyś jeden lekarz mało zawału nie dostał, jak przyszłam z prawie 18-letnim synem na wizytę. Syn był już wysoki, z zarostem i głosem jakby był koło 40ki. Lekarz myślał, że mu się jakieś czuby trafiły, stary chłop wchodzi do gabinetu a za nim mamusia.
    • nick_z_desperacji2 Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 17:03
      Dodatkowy problem jest, kiedy dziecko nie uczy się w miejscu zamieszkania. Mieszkałam z dziewczynami z SMS na Konwiktorskiej. Szkoła miała swoich lekarzy, listę badań praktycznie do obskoczenia w jeden dzień i rodzice praktycznie z całej Polski musieli brać urlopy, szukać noclegów, żeby z 16- 17-latką być przy tych badaniach. I tak dwa razy do roku.
    • nieboraczek-raczek Re: Prawo do leczenia 07.08.25, 18:29
      od któregoś września weszły darmowe szczepionki na grypę dla dzieci,
      młody we wrzesniu kończył 18 lat, zdążył dzień czu dwa przed,
      musiałam być obecna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka