wena-suela Re: Defewątek na wątkowypierwtorek 14.01.26, 10:51 Mnie w wieku pomenopauzalnym wszystko cieszy. Każda pogoda i pora roku. Rano było fantastycznie: zimno, biało, pies merdający ogonem. Szkoda, że krótko, bo praca. Spacery po białym g fnie to sama przyjemność. Nie ograniczam. Oprócz tego morsowanie w weekendy i więcej jogi. I po raz pierwszy od wielu, wielu lat konkretnie schudłam - 6 kg. Bez diet i wyrzeczeń. Rano porządne białkowo-węglowodanowe śniadanie, sensowny obiad, na kolacje warzywa/ sałata i coś białkowego. Mniej mięsa. Polecam sezonowo brukselkę: pokroić na plasterki (tak ze 4 z jednej sztuki) wrzucić na rozgrzaną oliwę/masło podsmażyć, wlać łyżkę wody, przykryć i dusić kilka minut, odkryć, wrzucić 2 ząbki czosnku i pokrojony plaster szynki. Albo od początku użyć boczku Odpowiedz Link Zgłoś
kocynder Re: Defewątek na wątkowypierwtorek 14.01.26, 20:18 Przeżyłam. Wczorajsze pracowe załatwiłam, rozliczenie zrobiłam, mimo, że dane ogarniałam do prawie 1:00 nad ranem nawet udało się bez błędów, wysłałam na czas. Jest sukces. Jakieś rady jak na przyszłość uniknąć takiej rozrywki? Serio, samo zrobienie rozliczenia nie jest problemem, tylko fakt, że dowiedziałam się we wtorek po południu, że mam je wysłać w środę do 14:00 i składanie tego na szybko. Pogoda dziś do nie powiem czego. Od rana marznący deszcz, z wiatrem zacinający po policzkach. Jak wylazłam z domu to miałam wrażenie, że mi się szpilki wbijają w skórę. Do tego dodajmy szklane chodniki i jezdnie. Wycofuję narzekanie na białe gufno! Niech se leży, byle nie w połączeniu z lodowiskiem! Gdybym umiała jeździć na łyżwach mogłabym dziś trenować do Mistrzostw Świata Panczenistów, kufa... Raz się sama wyglebiłam, szczęśliwie na miejsce w którym plecy tracą swą szlachetną nazwę i bezurazowo, a drugi raz mnie wyglebiła starsza pani, tak na oko z 80 na karku, która z poślizgiem chwyciła się mnie, żeby nie upaść. Ona nie upadła, ale ja i owszem. Ale nie mam za złe, ja se tylko prawy pośladek potłukłam, ona jakby poleciała mogła się połamać. Niech tam. Szarm, zabieraj białe gufno i ślizgawkę! Na obiad jedzony na kolację były polędwiczki wieprzowe w sosie pieczarkowym + makaron (takie szeroki wstążki) i surówka z selera. Jutro podobno tez będzie dzień. Mam nadzieję, że chociaż trochę odtentegują chodniki i jezdnie, żeby się dało przejechać... Odpowiedz Link Zgłoś