Pogoda dziś piękna - słoneczko świeci, ptaszki śpiewają i niedźwiedzie tańczą.
Okazało się, że do wymarzonej wagi brakuje mi już tylko 1,5 kilograma! Trochę szkoda, bo chciałam do końca marca zgubić wszystko "nadmierne", a raczej się nie uda, ale i tak się cieszę.
Obiadu dziś kuchnia nie wydaje, mąż musi sobie wywlec coś z zamrażalnika albo zadzwonić po pizzę, bo ja mam urwanie głowy - w pracy wrzucili nadgodziny, później mam wizytę u notariusza, po drodze spotkanie kontrolne z chirurgiem i wracając muszę jeszcze zajść do sklepu...
Jutro jadę z mamą do onkologa, ma być w końcu jakaś decyzja co dalej - mam stres.
W weekend porządków w starych papierach ciąg dalszy - nadal szukam kogoś, kto chciałby to zrobić za mnie...

Co u was? Plany na weekend? Co na obiad - może się zainspiruję i w sobotę jednak coś przygotuję?