Dodaj do ulubionych

Tymczasem w Wawie... Dziki.

07.04.26, 11:45
www.facebook.com/share/18RnHn1LaD/
Jakaś masakra.
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:48
      Litewka się zesr*ł. Prawo nie pozwala na przewożenie dzików, więc po otrzymaniu zgłoszenia o dzikach miasto nie ma innej możliwości niż je odstrzelić. Ale jak zwykle #winatrzaskowskiego A ty podajesz dalej te głupoty.

      Stop making stupid people famous!
      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:51
        Prawo nie pozwala wywalać zwłok do śmieci tylko nakazuje je odpowiednio utylizować.
        • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:56
          Tego nie wiesz czy te dziki zostały wywiezione do utylizacji czy nie. Chyba lepiej, że truchło nie walały się między blokami?
          • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:59
            Obrazek jest poglądowy i rysowała go 3-letnia Krysia z grupy Michomorków.
          • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:30
            lauren6 napisała:

            > Tego nie wiesz czy te dziki zostały wywiezione do utylizacji czy nie. Chyba lep
            > iej, że truchło nie walały się między blokami?

            Nie wolno w ten sposób wrzucać potencjalnie zakażonych asf zwierząt do kubłów. Do tego są specjalne worki, ludzie też powinno być odpowiednio ubrani.

            Btw, asf stwierdza się u niecałego 0.5% zastrzelonych dzików.
            A myśliwi dostają grube pieniądze za odstrzały.
            • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:53
              > myśliwi dostają grube pieniądze za odstrzały.

              No trudno żeby w czynie społecznym przyjeżdżali do Warszawy, bo komuś przeszkadza rodzina dzików na osiedlu.

              > Btw, asf stwierdza się u niecałego 0.5% zastrzelonych dzików.

              Czyli ustawa o zwalczaniu asf jest skuteczna.
        • nieboraczek-raczek Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:59
          do utylizacji czy tam samochodu trzeba je zanieść, zawieź
          ciężkie, sztywne, nieforemne ...
          worki się rozrywają, a potem są odpadem
          kubły mogły być pod ręką
          • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:00
            Jak sie jedzie na akcje, to sie bierze potrzebne rzeczy.
            • nieboraczek-raczek Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:04
              to może zabrali se sobą kosz na śmieci,
              po co nosić truchła pojedyńczo?
              • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:11
                No raczej wtedy by nikt o tym nie wspominał.
                Btw odstrzał na oczach dzieci? Serio?
                Czy teren był niezabezpieczony?
                • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:22
                  Rodzice przyprowadzili dzieci, żeby oglądały?
                  • lajtova Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:24
                    Wszelkie tego typu populistyczne posty pod publiczkę zawierają "dzieci".
                    Robi się bardziej ckliwie.
                • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:23
                  yenna_m napisała:


                  > No raczej wtedy by nikt o tym nie wspominał.
                  > Btw odstrzał na oczach dzieci? Serio?
                  > Czy teren był niezabezpieczony?

                  No tak, jak zwykle lewica kręci tanią sensację a ty się tym brandzlujesz. 😠
                  Jeszcze uwierz we wszystko, co napiszą ci którzy mają w tym interes żeby hejtować i politycznie ugrać. 🙄
              • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:07
                nieboraczek-raczek napisała:

                > to może zabrali se sobą kosz na śmieci,
                > po co nosić truchła pojedyńczo?
                Dla ciebie to truchła. A to były żywe zwierzęta. Matka z dziećmi. A nad losem zwierząt domowych psów i kotów płaczemy. Ale hipokryzja.

                • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:28
                  boggi_dan napisał:


                  > Dla ciebie to truchła. A to były żywe zwierzęta. Matka z dziećmi. A nad losem
                  > zwierząt domowych psów i kotów płaczemy. Ale hipokryzja.

                  Ojej, serduszko pikające. Może ci je przywieź i zainstalować w twoim domu.
                  To są bardzo niebezpieczne i nieprzewidywalne zwierzęta. Niestety w Warszawie jest ich pełno. Widuję stale.

                  • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:35
                    natalia.nat napisała:.
                    >
                    > Ojej, serduszko pikające. Może ci je przywieź i zainstalować w twoim domu.
                    > To są bardzo niebezpieczne i nieprzewidywalne zwierzęta. Niestety w Warszawie j
                    > est ich pełno. Widuję stale.
                    >

                    Przypomnij, ile jest pogryzień przez psy a ile ataków dzików?
                    A w miastach dlaczego są? I dlaczego trzeba je zabijać, również ciężarne i młode zamiast wywozić, odstraszać, nie karmić.
                    Nawet niektórzy myśliwi twierdzą, że to nieetyczne ( zabijanie warchlaków i ciezarnych).
                    • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:51
                      Polowanie na dziki jak leci, tylko po to by zabijać dziki może być nieetyczne. Ale jak znajdą się w miejscu, w którym stwarzają niebezpieczeństwo, to ludziom kazać się zamknąć w domu, osiedle odciąć od świata, by nikt się na ulicy nie pojawił i czekać, aż sobie pójdą? Płoszenie dzika wywołuje u niego chęć ataku, albo ignorują jak stado dzików tramwaj, pokazywane. Zresztą jakby im się tam spodobało, to by odwiedzały regularnie i wypłaszanie ich z osiedla by im wisiało.
                      • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:00
                        yadaxad napisała:

                        > Polowanie na dziki jak leci, tylko po to by zabijać dziki może być nieetyczne.
                        > Ale jak znajdą się w miejscu, w którym stwarzają niebezpieczeństwo, to ludziom
                        > kazać się zamknąć w domu, osiedle odciąć od świata, by nikt się na ulicy nie p
                        > ojawił i czekać, aż sobie pójdą? Płoszenie dzika wywołuje u niego chęć ataku,
                        > albo ignorują jak stado dzików tramwaj, pokazywane. Zresztą jakby im się tam sp
                        > odobało, to by odwiedzały regularnie i wypłaszanie ich z osiedla by im wisiało
                        > .

                        Odłów ( zmiana prawa), przemieszczenie, zabezpieczanie smietników, brak dokarmiania przez mieszczuchów, zaprzestanie masowych polowań, co je wyplasza z lasów, gdzie są potrzebne. Brak dokarmiania przez myśliwych, antykoncepcja, budowanie nowych osiedli z głową..
                        Ale najłatwiej zabić i szczuć.

                        • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:10
                          Owszem, choć to masowe zabijanie w lasach, to tak nie bardzo wychodzi, już tak nie zauważając wystrzelanych myśliwych, którym łatwiej zauważyć w lesie drugiego niż dzika. Dzik w naturze wcale nie jest łatwy do masowego zabijania strzelaniem. Populację dzików umieją regulować tylko wilki odławiające warchlaki.
                    • nieboraczek-raczek Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:54
                      nie karmić, nie sadzić tulipanów
                    • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:22
                      elinborg napisała:


                      > Przypomnij, ile jest pogryzień przez psy a ile ataków dzików?

                      A czy ja gdzieś bronię psów? Akurat wprost przeciwnie, gdybym miała rozwinąć.


                      > A w miastach dlaczego są? I dlaczego trzeba je zabijać, również ciężarne i młod
                      > e zamiast wywozić, odstraszać, nie karmić.
                      > Nawet niektórzy myśliwi twierdzą, że to nieetyczne ( zabijanie warchlaków i ciezarnych).

                      Nie do mnie pytanie dlaczego a odpowiedź nie rozwiąże problemu, jaki jest teraz. Czytam, że w tej chwili nie wolno dzików wywozić. I piszę o sytuacji zastanej. Dla mnie bezpieczeństwo ludzi jest na pierwszym miejscu. Skoro dziki stanowią zagrożenie, to oczywistym jest dla mnie, że należy je odstrzelić. Ostatnio natrafiłam na taką ogromną lochę, stała sobie na trawniku tuż przy chodniku i wolałam zawrócić, bo to jest dzikie nieprzewidywalne zwierzę. Takie jest moje zdanie i go nie zmienię. A ty przecież możesz uważać inaczej.
                      Czy tutaj była ciężarna locha? A młode to też pojęcie względne. Bo takie wyrośnięte warchlaki też mogą stwarzać zagrożenie, zwłaszcza dla dzieci. Poza tym zdaje się, że takie odstrzeliwanie dzików w miastach jest legalne i są na to przepisy.
                      • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:10
                        natalia.nat napisała:


                        >
                        > A czy ja gdzieś bronię psów? Akurat wprost przeciwnie, gdybym miała rozwinąć.

                        Nie musisz bronić psów, żebym ja mogła użyć takiego porównania.
                        >

                        >
                        > Nie do mnie pytanie dlaczego a odpowiedź nie rozwiąże problemu, jaki jest teraz

                        Ale piszesz na ten temat i uważasz, że należy zabijać. Więc gram, czy wiesz skąd problem, bo na to trzeba payrzeć całościowo. Zabijesz jedne, przyjdą następne.

                        > . Czytam, że w tej chwili nie wolno dzików wywozić. I piszę o sytuacji zastanej
                        > . Dla mnie bezpieczeństwo ludzi jest na pierwszym miejscu. Skoro dziki stanowią
                        > zagrożenie, to oczywistym jest dla mnie, że należy je odstrzelić

                        Wiesz, ile tych dzików jest? Jakie są koszty usypiania albo odstrzału?

                        . Ostatnio nat
                        > rafiłam na taką ogromną lochę, stała sobie na trawniku tuż przy chodniku i wola
                        > łam zawrócić, bo to jest dzikie nieprzewidywalne zwierzę. Takie jest moje zdani
                        > e i go nie zmienię

                        Czy ktoś, a ja zwłaszcza pisze i uważa, że to jest świnka morska? Nie.


                        > Czy tutaj była ciężarna locha? A młode to też pojęcie względne. Bo takie wyrośn
                        > ięte warchlaki też mogą stwarzać zagrożenie, zwłaszcza dla dzieci.

                        Nie piszę cały czas o tym przypadku. Tu akurat o tym, że można do takich zwierząt strzelać,VW lasach też. Co budzi sprzeciw nawet niektórych myśliwych. Ciebie nie rusza, przyjmuję do wiadomości.

                        • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:05
                          elinborg napisała:


                          > Ale piszesz na ten temat i uważasz, że należy zabijać. Więc gram, czy wiesz ską
                          > d problem, bo na to trzeba payrzeć całościowo. Zabijesz jedne, przyjdą następne

                          Już na to odpisywałam. Nie ma to znaczenia dla konkretnej sytuacji, kiedy trzeba zareagować tu i teraz dla bezpieczeństwa ludzi. A o tym jest wątek i w takim celu został założony. I ja się w nim i o nim wypowiadam. Nie wiem jak zwierzęta miałyby nie pojawiać się w mieście, jeśli tereny zielone (lasy, parki) są przy miastach albo w miastach. Tu gdzie mieszkam chodzą po drogach łosie, lisy, jelenie, wiewiórki, sarny, dziki, nikt tych zwierząt nie dokarmia a śmieci są zabezpieczone. Nie wiem, co mieszkańcy mieliby zrobić więcej. I czego oczekujesz ode mnie?


                          > Wiesz, ile tych dzików jest? Jakie są koszty usypiania albo odstrzału?

                          Jeżeli będzie taka akcja w mojej okolicy i uznam że potrzebna mi jest ta informacja, to się dowiem.
                          A pytanie do czego zmierza? Rozpatrując przypadek z wątku, powinno się te dziki tam zostawić, bo za drogo wyjdzie je odstrzelić albo uśpić?


                          > Nie piszę cały czas o tym przypadku. Tu akurat o tym, że można do takich zwierz
                          > ąt strzelać,VW lasach też. Co budzi sprzeciw nawet niektórych myśliwych. Ciebie
                          > nie rusza, przyjmuję do wiadomości.

                          A ja pisze o TYM przypadku. Masz potrzebę to załóż oddzielny wątek i tam dyskutuj i rozbijaj temat dzików na czynniki pierwsze. Czytam, że odłów i wywóz dzików z terenów miejskich jest w tej chwili niemożliwy. Więc co miały zrobić służby? Jeśli pytasz mnie, to ja bym te zwierzęta uśpiła i wywiozła daleko do dużego ostępu leśnego mieszczącego się z dala od dużego miasta, bo jeśli te zwierzęta miałyby trafić niedaleko, tam skąd wyszły, to żadne rozwiązanie.
                          • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:15
                            Dziki też są terytorialne, jest ich dużo i świetnie wędrują. Jak wybijemy wszystkie nasze dziki, to przyjdą ze wschodu, do tego bardziej zainfekowane. Do miast przychodzą nie tylko z powodu śmietników, ale szukając miejsca dla siebie.
                          • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 19:48
                            natalia.nat napisała:

                            > . I czego oczekujesz o
                            > de mnie

                            A czego miałabym oczekiwać, może tego, że coś doczytasz i tyle.
                            >
                            > A ja pisze o TYM przypadku. Masz potrzebę to załóż oddzielny wątek i tam dyskutuj

                            Przepraszam, ale nie będziesz mi narzucać sposobu dyskusji.
                            Jak masz potrzebę trzymania się ściśle tego przypadku, to się trzymaj i po prostu nie odpowiadaj.



                            • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 20:46
                              elinborg napisała:


                              > A czego miałabym oczekiwać, może tego, że coś doczytasz i tyle.

                              Nie potrzebuję niczego doczytywać, ponieważ ty sobie tego życzysz.


                              > Przepraszam, ale nie będziesz mi narzucać sposobu dyskusji.
                              > Jak masz potrzebę trzymania się ściśle tego przypadku, to się trzymaj i po prostu nie odpowiadaj.

                              Ani ty nie będziesz mi narzucać, żebym się tobie spowiadała z czegokolwiek poza tematem wątku. Zwłaszcza że już postawiłaś swoją "diagnozę", że "uważam, że należy zabijać i że mnie nie rusza". Myślę, że starczy.

                              • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 21:37
                                natalia.nat napisała:
                                >
                                > Nie potrzebuję niczego doczytywać, ponieważ ty sobie tego życzysz.

                                Zapytałaś, czego oczekuję.
                                Absolutnie niczego sobie nie życzę od ciebie,vidzielam tylko odpowiedzi na pytanie
                                >



                                >
                                > Ani ty nie będziesz mi narzucać, żebym się tobie spowiadała z czegokolwiek poza
                                > tematem wątku.

                                Niczego nie narzucam przecież, nie musiałaś nic pisać,ale skoro piszesz to nie dziw się, że odpowiadam
                                . To ty usilujesz mi narzucić jakieś reguły, których nie ma i których sama zresztą nie przestrzegasz.

                                Zwłaszcza że już postawiłaś swoją "diagnozę", że "uważam, że n
                                > ależy zabijać i że mnie nie rusza". Myślę, że starczy.
                                >
                                Przecież tak napisałaś.
                • nieboraczek-raczek Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:57
                  ja nie płaczę,

                  gdyby było gdzie wszystkie domowe bym oddała, a tak tylko czekam aż padną
          • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:31
            nieboraczek-raczek napisała:

            > do utylizacji czy tam samochodu trzeba je zanieść, zawieź
            > ciężkie, sztywne, nieforemne ...
            > worki się rozrywają, a potem są odpadem
            > kubły mogły być pod ręką

            Co za bzdury.

            • nieboraczek-raczek Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:39
              co jest bzdurnego?

              trzeba koniecznie każdego dzika do osobnego worka pakować i z szacunkiem w dwie osoby na noszach układać?
              • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:45
                nieboraczek-raczek napisała:

                > co jest bzdurnego?
                >
                > trzeba koniecznie każdego dzika do osobnego worka pakować i z szacunkiem w dwie
                > osoby na noszach układać?

                Nie rozumiesz, dlaczego te dziki są zabijane a nie odławiane?
                To poczytaj o asf.
                Nie o żaden szacunek chodzi, tylko o bezpieczeństwo.
                • nieboraczek-raczek Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:55
                  nie widzę nic dziwnego w pakowaniu zwłok do kubła, a potem odkażenie go
                  - chyba, że się nie da, tego nie wiem

                  co mieli zrobić z tymi dzikami?
                  stos na osiedlu ...
                  • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:56
                    Może do trumny i mszę odprawić? Za prawakami nie trafisz ☺
                    • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:01
                      husky_cat napisała:

                      > Może do trumny i mszę odprawić? Za prawakami nie trafisz ☺

                      Na pewno o to chodzi tym, którzy protestują?
                      • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:15
                        Z pewnością chodzi im o to by skrytykowac Prezydenta Trzaskowskiego
                • ykke Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 17:21
                  Przestańcie pi...rzyc o tym rozdmuchanym ASFie
                  • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 17:50
                    ykke napisała:

                    > Przestańcie pi...rzyc o tym rozdmuchanym ASFie

                    Ministrowi rolnictwa to napisz.
                    Takie prawo

                    >
                  • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 10.04.26, 07:49
                    Straty z eksportu byłyby ogromne, gdyby na afc się nie zajmowano.
      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:57
        Btw nie widziałam, żeby poseł Litewka oddal kal.
        Ech, te elity i ich słownictwo rodem ze slumsów.
        • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:59
          Przecież to twoje słownictwo, yenna
      • stephanie.plum Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:50
        jak dobrze, że widać, kto popiera taką piękną akcję.
        • stephanie.plum Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:52
          może niech na przyszłość podają, gdzie będą strzelać i zabijać w miejscach publicznych, to przyjedziemy poklaskać, że tak ładnie prawo jest przestrzegane.
          • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:09
            Widać że można zabijać. Ale jak zabijają myśliwi to nie wolno.
    • pyza-wedrowniczka Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:52
      W Łodzi dość regularnie pojawiają się dziki (sama minęłam już chyba ze 3 razy) i z tego, co kojarzę, to są wywożone, a nie odstrzeliwane.
      • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:57
        Czyli sugerujesz, że miasto Łódź łamie ustawę o zwalczaniu ASF?
      • 35wcieniu Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:00
        U mnie po prostu się czeka aż same pójdą skąd przyszły, czyli najczęściej do lasu. W sensie nikt się nimi nie przejmuje, ale jak czasami się za bardzo biorą za rycie trawników albo są w inny sposób upierdliwe to przyjeżdża Straż Miejska i pilnują żeby wróciły skąd przyszły, a przychodzą najczęściej z lasu.
        • kolindra Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:50
          W Warszawie najbliższy las może być 10 km dalej raczej wątpię żeby się przespacerowały
      • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:32
        pyza-wedrowniczka napisała:

        > W Łodzi dość regularnie pojawiają się dziki (sama minęłam już chyba ze 3 razy)
        > i z tego, co kojarzę, to są wywożone, a nie odstrzeliwane.

        Nie może tak być że względu na asf.
        Prawo jest do zmiany

    • andaba Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:56
      Ale serio do kubłów????
      Chyba mniej mnie bulwersuje zastrzelenie, niż wrzucanie zwierząt do kubłów.
      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:57
        Widzisz na fotce.
        • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:59
          Lepiej napisz czy popierasz pomysł Razemków by zabronić lekarzom pracującym w szpitalach prywatnej praktyki lekarskiej?
          • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:02
            Oczywiście.
            I to bardzo popieram bo płacenie lekarzowi prywatnie jest formą ukrytej łapówki, by zostać wcześniej przyjetym do szpitala albo być w szpitalu traktowanym lepiej, mieć lepszą opiekę.
            • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:09
              Od wielu lat korzystam z opieki różnych lekarzy w systemie prywatnym. NIGDY nie byłam w szpitalu z ich polecenia. Jeden był nawet ordynatorem.

              p.s. byłam na alergologii badaniach ze skierowaniem cito od lekarza NFZ, pierwszego kontaktu.
              • 35wcieniu Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:10
                To nie "z polecenia" się odbywa tongue_out
                • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:15
                  Wszystko jedno jak się nazywa. Lekarze "prywatni", których sobie wybrałam są moim zdaniem najlepsi "na swiecie" (dlatego ich wybrałam) i nie chciałabym rezygnowac z ich usług tylko dlatego, że pracują też w szpitalu.

                  I myślę, że zdecydowana wiekszość wizyt to albo skrócenie czasu oczekiwania albo decyzja, że chcę się leczyć/kontrolować tylko u X.
                  • 35wcieniu Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:18
                    I myślę, że zdecydowana wiekszość wizyt to albo skrócenie czasu oczekiwania

                    No tak, przecież to na tym zasadniczo polega problem.
                  • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:19
                    imho - taki pomysł może spowodować spory odpływ lekarzy ze szpitali i wtedy dopiero będzie fajnie
                    • 35wcieniu Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:20
                      Może. Dlatego tu nie ma za bardzo dobrego rozwiązania.
                      • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:22
                        imho jest - na poziomie kształcenia.
            • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:29
              Btw nie znam tego stanowiska.
              Mozesz podać źródło?
            • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:45
              A to spokojnie, lekarze odejdą ze szpitali i skupia się na prywatnej praktyce.

              yenna_m napisała:

              > Oczywiście.
              > I to bardzo popieram bo płacenie lekarzowi prywatnie jest formą ukrytej łapówki
              > , by zostać wcześniej przyjetym do szpitala albo być w szpitalu traktowanym lep
              > iej, mieć lepszą opiekę.
              >
            • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:50
              > by zostać wcześniej przyjetym do szpitala albo być w szpitalu traktowanym lepiej, mieć lepszą opiek

              Matko, jak ty bredzisz.

              Gdyby pomysły razemków weszły w życie doszłoby do galopującej prywatyzacji służby zdrowia. I to jest realny problem, a nie jakieś truchło dzika.
              • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:53
                Razenkom to się marzy powrót czasów słusznie minionych i obowiązek pracy dla lekarzy. Według ustalonych odgórnie stawek
                • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:01
                  husky_cat napisała:

                  > Razenkom to się marzy powrót czasów słusznie minionych i obowiązek pracy dla le
                  > karzy. Według ustalonych odgórnie stawek


                  Patrz, cala budzetowka tak pracuje. Z ministrami, sędziami policja, skarbowką, samorzadowcami i prokuratorami włącznie.

                  Nie wiem, co sie marzy Razemkom. Mozesz wskazać stanowisko Razem w tej sprawie?
                  Mnie sie marzy ukrocenie tej góry ukrytego lapownictwa.
                  • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:04
                    Aha. Dodam, ze w budżetowe na dorabianie musisz mieć zgodę szefa. Czyli np sędzia, prokurator-profesor, musi mieć zgodę szefa sadu/prokuratury na pracę naukową na uczelni. To samo dotyczy szeregowych pracowników, np protokolantow (zgoda na dodatkową pracę, chocby na sprzątanie biur w ramach dorabiania sobie).

                    Pracujesz w państwowym szpitalu - ponos konsekwencje.
                    Ten szpital jest czesto kryterium, ze prywatnie masz pacjentów.
                    • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:10
                      Lekarze nie są etatowymi pracownikami, tylko kontraktorami. A mogę się założyć, że publicznych szpitali po prostu nie stać na podpisanie z nimi umowy o zakazie konkurencji.

                      To jest największy problem razemków, że mają tak dużo do powiedzenia w tematach, o których nie mają zielonego pojęcia. Jak ty yenna: specjalistka wannabe od zatrudnia w szpitalach i odławiania dzików w miastach.
                      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:16
                        www.facebook.com/share/p/17xWFLjvT7/

                        Tu masz speca.
                        Nowa Lewica, biolog.

                        Sytuacja zawodowa lekarzy to patologia i tyle.
                        Ponawiam prosbe o stanowisko Razem.
                      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:25
                        Aha. Lekarze nie sa stałymi pracownikami dzięki liberalom (UW i PO), ktorzy cisnęli na te formę zatrudnienia.
                        I mamy to, co mamy.

                        Usmiechnijcie się, brygada!
                        • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:28
                          > Lekarze nie sa stałymi pracownikami dzięki liberalom (UW i PO)

                          A nie liberałowie np. PIS co zrobili, żeby odwrócić ten trend? Przypomnę, że rządzili 8 lat.
                          • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:29
                            Cóż. A czy twierdzę, ze PUS jest wspaniały?
                            Nie!
                            Caly POPISCto zlo.
                            • lauren6 [...] 07.04.26, 13:31
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • abasia0 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:37
                                Ale może Adrian Z. lubi dziczyznę 🤔 ?
                            • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:40
                              PIS, POPIS
                            • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:40
                              yenna_m napisała:

                              > Cóż. A czy twierdzę, ze PUS jest wspaniały?
                              > Nie!
                              > Caly POPISCto zlo.
                              >

                              Od początku było wiadomo, że nie o żadne dziki ani dzieci ci chodziło,wink
                            • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:00
                              yenna_m napisała:


                              > Cóż. A czy twierdzę, ze PUS jest wspaniały? Nie! Caly POPISCto zlo.

                              Już nie udawaj świętej i sprawiedliwej. smile Krytykujesz tylko KO/PO, Tuska Trzaskowskiego i innych polityków z tej grupy. I broniłaś jak lwica Nawrockiego.
                    • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:29
                      Różnica polega na tym, że lekarze nie są zalezni od pracodawcy, mają też inne opcje, nie tylko w Polsce.
                      Przy obecnym braku lekarzy nie ma problemu z prywatnymi pacjentami

                      yenna_m napisała:

                      > Aha. Dodam, ze w budżetowe na dorabianie musisz mieć zgodę szefa. Czyli np sędz
                      > ia, prokurator-profesor, musi mieć zgodę szefa sadu/prokuratury na pracę naukow
                      > ą na uczelni. To samo dotyczy szeregowych pracowników, np protokolantow (zgoda
                      > na dodatkową pracę, chocby na sprzątanie biur w ramach dorabiania sobie).
                      >
                      > Pracujesz w państwowym szpitalu - ponos konsekwencje.
                      > Ten szpital jest czesto kryterium, ze prywatnie masz pacjentów.
                      >
                      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:31
                        No to trzeba zmienic system i skończyć w koryciarstwem w służbie zdrowia, ktore niszczy publiczną ochronę zdrowia.

                        Nie placimy po to składek, by paść aparatczykow i jednocześnie nie moc się dostać na NFZ do lekarza.
                        • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:39
                          Twoje pisiory rzadzily 8 lat i co dobrego zrobiły?
                          Wiesz, jest takie powiedzenie, że z niewolnika nie ma pracownika, więc zmiany systemu, zakazy, etc się nie sprawdza z bardzo prostego powodu, lekarze mają WYBÓR i mogą pracować wszędzie. Szwagierka jest lekarka, praktycznie co miesiąc ma różne telefon z propozycją pracy

                          yenna_m napisała:

                          > No to trzeba zmienic system i skończyć w koryciarstwem w służbie zdrowia, ktore
                          > niszczy publiczną ochronę zdrowia.
                          >
                          > Nie placimy po to składek, by paść aparatczykow i jednocześnie nie moc się dost
                          > ać na NFZ do lekarza.
                          >
                          • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 21:36
                            husky_cat napisała:

                            > Twoje pisiory rzadzily 8 lat i co dobrego zrobiły?
                            > Wiesz, jest takie powiedzenie, że z niewolnika nie ma pracownika, więc zmiany s
                            > ystemu, zakazy, etc się nie sprawdza z bardzo prostego powodu, lekarze mają WYB
                            > ÓR i mogą pracować wszędzie. Szwagierka jest lekarka, praktycznie co miesiąc ma
                            > różne telefon z propozycją pracy
                            >
                            > yenna_m napisała:
                            >
                            > > No to trzeba zmienic system i skończyć w koryciarstwem w służbie zdrowia,
                            > ktore
                            > > niszczy publiczną ochronę zdrowia.
                            > >
                            > > Nie placimy po to składek, by paść aparatczykow i jednocześnie nie moc si
                            > ę dost
                            > > ać na NFZ do lekarza.
                            > >

                            Wypraszam sobie.
                            Moje PISiory sa tak samo moje, jak twoje.

                            Ale ja powiem wiecej. Caly POPIS z ich koryciarstwem powinien wylądować z hukiem na śmietniku historii.
                            • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 22:04
                              Twoje, twoje, pamiętam twoje wpisy na temat batyra i ataki na Prezydenta Trzaskowskiego
                              • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 22:12
                                husky_cat napisała:

                                > Twoje, twoje, pamiętam twoje wpisy na temat batyra i ataki na Prezydenta Trzask
                                > owskiego
                                No i? W czym problem. Od razu widać różnicę. W twojej wypowiedzi. Dalej się nie możesz pogodzić z wyborem prezydenta Nawrockiego. A dopiero zaczął kadencję i przeżyje z Bogiem ten rząd. A może dłużej.
                                • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 22:17
                                  Żaden przyzwoity człowiek nie może się z tym pogodzić.
                                  Nigdy nic nie wiadomo, zawsze trzeba mieć nadzieję, że będzie lepiej ☺
                              • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 22:18
                                husky_cat napisała:

                                > Twoje, twoje, pamiętam twoje wpisy na temat batyra i ataki na Prezydenta Trzask
                                > owskiego


                                Nie moje. Problem w tym, ze żaden nie jest mój.
                                A PIS jak najbardziej twoj.
                                • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 22:33
                                  Twoje
                                  Oj, pis z całą pewnością nie jest mój, jest twój ale się tego wstydzisz jak twoi "znajomi"☺
            • bene_gesserit Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:21
              yenna_m napisała:

              > Oczywiście.
              > I to bardzo popieram bo płacenie lekarzowi prywatnie jest formą ukrytej łapówki
              > , by zostać wcześniej przyjetym do szpitala albo być w szpitalu traktowanym lep
              > iej, mieć lepszą opiekę.
              >


              To się zdarza dość rzadko. Poza tym już widzę te setki tysięcy lekarzy,aktorzy przestają pracować na NFZ i tłumy pacjentów, których nikt nie przyjmie "za darmo", więc będą musieli prywatnie. Na operację też, niestety.
              • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:23
                Nie. Nie zdarza sie rzadko.
                Popytaj ludzi w szpitalach.
                Każdy jest czyimś pacjentem, szczegolnie tam, gdzie wchodzą w grę specjalizacje.
                Np ginekologia.
                • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:27
                  > Każdy jest czyimś pacjentem, szczegolnie tam, gdzie wchodzą w grę specjalizacje.

                  No trudno, żeby pacjent do szpitala skierował się sam, bez wizyty u lekarza danej specjalizacji big_grin
                  • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:23
                    lauren6 napisała:

                    > > Każdy jest czyimś pacjentem, szczegolnie tam, gdzie wchodzą w grę specjal
                    > izacje.
                    >
                    > No trudno, żeby pacjent do szpitala skierował się sam, bez wizyty u lekarza dan
                    > ej specjalizacji big_grin

                    A potem dzięki temu lekarzowi z wizyty PRYWATNEJ dostał SZYNCIEJ miejsce w szpitalu i byl w tym szpitalu traktowany WYRAŹNIE LEPIEJ, bo to pacjent doktora Iksinskiego.

                    Przeciez takie rzeczy w PL od dawna są. Spotykałam sie z tym mechanizmem juz 25 lat temu, jsk leżałam na patologii ciąży będąc pacjentka z ulicy i miałam łóżko obok pacjentkę (z wizyt prywatnych) ordynatora.

                    Pod kamieniem żyjesz?
                    • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:29
                      > Pod kamieniem żyjesz?

                      W Warszawie. W ciągu ostatnich 5 lat zaliczyłam pobyt w szpitalu kilkakrotnie sama lub z dzieckiem. Nikomu nic nie płaciłam, znajomego lekarza nie miałam, opiekę miałam dobrą. Jedyne na co mogę ponarzekać to jakość posiłków, ale na to znajomy lekarz nie pomoże.

                      Ja mam dość świeże doświadczenia i uważam, że lepiej oddają bieżącą sytuację, niż twój pobyt na patologii ciąży 25 lat temu.
                      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:40
                        Pediatria to troszkę inna sprawa.
                        A teraz patrz. Prawie udała sie manipulacja.

                        Tak, zakazać.
                        Ale tez dobrze wynagradzać.

                        Przemęczony lekarz to lekarz NIEBEZPIECZNY dla pacjenta.
                        • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:47
                          Tak, wszyscy wiemy ile wg Razem to są dobre zarobki i co by oznaczało prowadzenie limitów w wynagrodzeniach w państwowej służbie zdrowia: dziką prywatyzację.

                          Matko, czasami marzy mi się, żeby takie Razem wygrało wybory i żeby wrzucić takie pieniaczki jak ty w ten razemkowy "dobrobyt". Dopiero byłby pisk i wielkie zdziwienie.
                          • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:56
                            Przecież yenna tylko podszywa się pod Razem (inna sprawa, że oni nie chcą rzadzić)
                          • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:06
                            Mnie tez sie marzy. Jakoś niedobrze mi sie robi, gdy widzę wielomilionowe zarobki lekarzy zarzynające szpitale.
                            • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:34
                              Yenna, w przypadku lekarzy popyt przewyższa podaż, więc możesz śnić sobie dalej.
                              Razemki, czy inne oszolomy, wprowadza limity to lekarze wyjadą z Polski

                              yenna_m napisała:

                              > Mnie tez sie marzy. Jakoś niedobrze mi sie robi, gdy widzę wielomilionowe zarob
                              > ki lekarzy zarzynające szpitale.
                              >
                              • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 21:39
                                husky_cat napisała:

                                > Yenna, w przypadku lekarzy popyt przewyższa podaż, więc możesz śnić sobie dalej
                                > .
                                > Razemki, czy inne oszolomy, wprowadza limity to lekarze wyjadą z Polski
                                >
                                > yenna_m napisała:
                                >
                                > > Mnie tez sie marzy. Jakoś niedobrze mi sie robi, gdy widzę wielomilionowe
                                > zarob
                                > > ki lekarzy zarzynające szpitale.
                                > >


                                Rany boskie. Nadal wyzywasz ludzi?
                                Naprawdę nie mozesz sobie darować?

                                Starzy wyjadą, zostaną młodzi, ktorzy apelowali o takie zmiany.

                                Środowisku prawniczemu dobrze zrobiło otworzenie aplikacji. A tez sie nie podobało.
                                Środowisku lekarskiemu tez to powinno dobrze zrobić.
                                • abasia0 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 21:56
                                  Skończ yenna z tą swoją tępą propagandą pisowską bo żal czytać co wypisujesz.
                                • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 22:09
                                  Nazywam rzeczy po imieniu. Coś ci się nie podoba?
                                  I to młodzi wyjadą, wiesz, w życiu każdego nadchodzi taki moment gdy dobrostan własnej rodziny staje się ważniejszy od ideałów.
                                  O specjalistów od prawa polskiego raczej nie walczą hh z niemal całego świata. Taka subtelna różnica ☺
                          • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 16:02
                            Hej, lauren, lap!

                            wiadomosci.wp.pl/publiczny-szpital-prywatny-zabieg-krewnego-senatora-ko-7271253874186432a?fbclid=IwVERDUARB7XZleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZAwzNTA2ODU1MzE3MjgAAR5pzgj4CJHRsHh5XFKOqcIxXXPGBQ5r77mS6A90L6uKWYK_E-YRdBXIxqZDyg_aem_dxaMHcsSO2jlMMF-L_f4bg&utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=fbwiadomosci&utm_term=post&utm_content=wiadomosci

                            Świeża sprawa
                      • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:28
                        lauren6 napisała:

                        > > Pod kamieniem żyjesz?
                        >
                        > W Warszawie. W ciągu ostatnich 5 lat zaliczyłam pobyt w szpitalu kilkakrotnie s
                        > ama lub z dzieckiem. Nikomu nic nie płaciłam, znajomego lekarza nie miałam, opi
                        > ekę miałam dobrą. Jedyne na co mogę ponarzekać to jakość posiłków, ale na to zn
                        > ajomy lekarz nie pomoże.
                        >
                        > Ja mam dość świeże doświadczenia i uważam, że lepiej oddają bieżącą sytuację, n
                        > iż twój pobyt na patologii ciąży 25 lat temu.
                        Ja ostatnio się bujam po szpitalach jak nie sam to z siostrzeńcem. Coraz gorzej jest niż lepiej. W niektórych przypadkach pieniądze ratują życie. Gdybym nie miał pieniędzy to już mnie by nie było. Jeśli się idzie na wybory z wielką fanfarą i obiecuje coś ludziom to się robi i nie zgania na poprzedników.

                        • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:37
                          boggi_dan napisał:


                          > Ja ostatnio się bujam po szpitalach jak nie sam to z siostrzeńcem. Coraz gorz
                          > ej jest niż lepiej. W niektórych przypadkach pieniądze ratują życie. Gdybym nie
                          > miał pieniędzy to już mnie by nie było. Jeśli się idzie na wybory z wielką fan
                          > farą i obiecuje coś ludziom to się robi i nie zgania na poprzedników.

                          Twój ukochany PiS miał 8 lat, żeby naprawić sytuację w służbie zdrowia. To szmat czasu. Wymień w punktach co dobrego zrobił. I w czym jest coraz gorzej?
                          Tak, masz pieniądze, jak je sobie z pudełka z napisem Monopoly wyjmiesz. big_grin
          • dr.amy.farrah.fowler Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:40
            COOOOOO?!!!!
        • andaba Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 11:59
          Obejrzałam zdjęcie zanim przeczytałam, moja pierwsza myśl była, że wyciąga dzika, który wyzerał zawartość kubła. Nie pomyślałam, że to martwy dzik i do kosza jest wrzucany.
          • lajtova Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:28
            Ale zdajesz sobie sprawę że to nie kubły z komunalnego śmietnika tylko oni je ze soba przywieźli do tego celu.
            • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:28
              A skad wiesz?
              • lajtova Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:48
                Bo zabezpieczają w 100% przed pozostawianiem przez truchła krwi.
                Równie dobre jak plastikowe wanny a pewnie po prostu tańsze.
            • andaba Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:40
              A, jeżeli tak, to zupełnie co innego .
              Kubeł jest dość poręcznym środkiem transportu.
          • nangaparbat3 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:40
            andaba napisała:

            > Obejrzałam zdjęcie zanim przeczytałam, moja pierwsza myśl była, że wyciąga dzik
            > a, który wyzerał zawartość kubła. Nie pomyślałam, że to martwy dzik i do kosza
            > jest wrzucany.
            Dokładnie to samo pomyślałam.
      • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:10
        andaba napisała:

        > Ale serio do kubłów????
        > Chyba mniej mnie bulwersuje zastrzelenie, niż wrzucanie zwierząt do kubłów.

        A jak sobie inaczej wyobrażasz zabrać i wywieźć tak ciężkie zwierzęta? To są właśnie kubły do tego przeznaczone.
        • andaba Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:17
          No przecież napisałam, że jak to przywiezione specjalnie kubły to odwołuje bulwersacje.

          Nie doczytałam albo nadinterpretowałam, że to kubły na śmieci z osiedla.
          • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:34
            A co do trumienek je mieli wsadzać? To by boogitaniusza się zbulwersował. Nie do śmieci je wrzucano, tylko do pojemników. Mówienie, że zastrzelone dziki wrzucano do śmieci, to klasyczny fejk. A że w takich pojemnikach można i kisić kapustę, to do ukiszenia je przeznaczano? Lepiej żeby taki dzik zaatakował dziecko i je rozpruł, byleby nie strzelać na osiedlu, bo dzieci tam mieszkają i chodzą po ulicy?
            • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:44
              yadaxad napisała:

              > A co do trumienek je mieli wsadzać? To by boogitaniusza się zbulwersował. Nie d
              > o śmieci je wrzucano, tylko do pojemników. Mówienie, że zastrzelone dziki wrzuc
              > ano do śmieci, to klasyczny fejk. A że w takich pojemnikach można i kisić kapus
              > tę, to do ukiszenia je przeznaczano? Lepiej żeby taki dzik zaatakował dziecko
              > i je rozpruł, byleby nie strzelać na osiedlu, bo dzieci tam mieszkają i chodzą
              > po ulicy?
              Żenująca jesteś. Uzalasz się nad psami, które są poniewierane w schroniskach lub maltretowane przez złych ludzi, a godzisz się na zabijanie lochy i jej dzieci. Jak to się godzi to twojej estetyki wyglaszania poglodów na innym forum. Dobrze wiesz, że nie chodzi mi o te kubły, tylko zastrzelenie tych zwierząt. Zenada. Drugie mam ten nick więc nie musisz innego wywlekać.
          • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:38
            andaba napisała:


            > No przecież napisałam, że jak to przywiezione specjalnie kubły to odwołuje bulwersacje.
            >
            > Nie doczytałam albo nadinterpretowałam, że to kubły na śmieci z osiedla.

            Ale ja odpowiadam na twój konkretny komentarz, który napotkałam. Pretensje miej do siebie. Najpierw pomyśl, potem pisz. Przecież nikt by nie wrzucił dzikiego zabitego zwierzęcia do stojącego na osiedlu kubła. Zresztą te na osiedlu są kolorowe z napisami do segregowania odpadów. Widać od razu, że ten konkretny jest z zewnątrz.
            • andaba Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:39
              A czarnych nie ma? Ja mam czarny.

              Dobrze, że ty zawsze myślisz, zanim napiszesz.
              • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:54
                andaba napisała:


                > A czarnych nie ma? Ja mam czarny.
                >
                > Dobrze, że ty zawsze myślisz, zanim napiszesz.

                Staram się. Tutaj by mi w życiu nie przyszło do głowy pomyśleć, że ktoś mógłby wrzucić zabite dzikie zwierzę od tak do kosza na osiedlu. Poza tym zawsze upewniam się i sprawdzam w innych źródłach. Na kubłach są oznaczenia z każdej strony, nie są takie gołe.
                • andaba Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:28
                  Na moim nic nie ma.
                  Więc dla mnie ten kubeł wygląda normalnie.

                  W cytowanej wypowiedzi jest "wrzucili do kubłow na śmieci".
                  • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:48
                    andaba napisała:

                    > Na moim nic nie ma.
                    > Więc dla mnie ten kubeł wygląda normalnie.
                    >
                    > W cytowanej wypowiedzi jest "wrzucili do kubłow na śmieci".
                    Tu nie chodzi o kubły jedynie. Tylko o śmierć tych zwierząt. Jak je poźniej utylizują to temat na drugi wątek. Pisałem w innym poście o hipokryzji celebrytów za rządów PIS i zabijanie dzików.
    • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:00
      Ale co się potem stało z tymi dzikami? Zostawili je w smietniku osiedlowym i odjechali?
      • lajtova Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:23
        Nie. Zabrali je w tych kubłach. Kubły zresztą też przywieźli ze sobą.
        No, ale po co o tym wspominać. To by psuło dramaturgię.
        • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:36
          lajtova napisała:

          > Nie. Zabrali je w tych kubłach. Kubły zresztą też przywieźli ze sobą.
          > No, ale po co o tym wspominać. To by psuło dramaturgię.

          Nawet jeśli, to nie jest zabezpieczenie.
          Jeśli zgadzamy się na to, że zostały zabite a nie odłowione i przeniesione, z powodu ASf, to trzeba zachować procedury do konca- inaczej ich zabijanie nie ma sensu!
          >
          • lajtova Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:49
            Ale jakie procedury nie zostały zachowane?
            • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:55
              lajtova napisała:

              > Ale jakie procedury nie zostały zachowane?
              >

              Widzisz, jak gość jest ubrany?
              Luzem zwłoki wrzucone do kubła, serio?
              Albo traktujemy asf poważnie, albo nie zabijamy tylko odławiamy.
              • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:58
                ale tutaj mamy tylko jedno zdjęcie. Naprawdę platforma X itp to nie jest najlepsze źródło informajci
                • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:03
                  mocca26 napisała:

                  > ale tutaj mamy tylko jedno zdjęcie. Naprawdę platforma X itp to nie jest najlep
                  > sze źródło informajci

                  No wystarczy jedno zdjęcie, na którym facet w prywatnym ubranku i że zjeżdżającym i rękawiczkami pakuje dzika do kubla
                  • mocca26 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:19
                    Mnie nie wystarczy. Ja mogę poczekać na pełne informacje, w tym ewentualne konsekwencje dla osób odpowiedzialnych
                    • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:24
                      mocca26 napisała:

                      > Mnie nie wystarczy. Ja mogę poczekać na pełne informacje, w tym ewentualne kons
                      > ekwencje dla osób odpowiedzialnych

                      No to już twoja sprawa, na zdjęciu widać co trzeba
                      Konsekwencji nie będzie, tak samo myśliwi traktują zabite dziki, krew na ściółce, na oponach, ubraniach itd.
                      Po prostu asf to wymówka do zabijania, również loch ciężarnych czy z warchlakami ( zdaje się 650 za lochę, mniej za samca).
                      • mdro Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:09
                        Tu zdaje się krwi nie było, dziki nie zostały zastrzelone, ale uśpione ze strzelby pneumatycznej, a potem uśmiercone zastrzykiem.
                        • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:22
                          mdro napisała:

                          > Tu zdaje się krwi nie było, dziki nie zostały zastrzelone, ale uśpione ze strze
                          > lby pneumatycznej, a potem uśmiercone zastrzykiem.

                          Prawdopodobnie tak było. Trudno strzelać w mieście bez możliwości zapewnienia bezpieczeństwa ludziom.
                          Niemniej ciała zwierząt trzeba było wywieźć i pojemniki ( nie osiedlowe kosze na smieci do tego służyły.
        • wapaha Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 12:02
          lajtova napisała:

          > Nie. Zabrali je w tych kubłach. Kubły zresztą też przywieźli ze sobą.
          > No, ale po co o tym wspominać. To by psuło dramaturgię.
          >
          Och to ty wszystko psujesz
          Przyjazna rodzinka dzikow (hetero)spacerowala w celach zdrowotnych a zli ludzie zaczeli do nich strzelac narazajac zycie przechodniow. Mordu z zimna krwia dokonano na oczach dzieci i w celu zniszczenia ich psychiki oraz celowego wywolania epidemii zarazy,wrzucono do osiedlowych kontenerow na smieci. Zmieszane
          Tak bylo
          Przyrzekam
          Amen
          • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 12:54
            Wpadają napisała:
            > >
            > Och to ty wszystko psujesz
            > Przyjazna rodzinka dzikow (hetero)spacerowala w celach zdrowotnych a zli ludzie
            > zaczeli do nich strzelac narazajac zycie przechodniow. Mordu z zimna krwia dok
            > onano na oczach dzieci i w celu zniszczenia ich psychiki oraz celowego wywolani
            > a epidemii zarazy,wrzucono do osiedlowych kontenerow na smieci. Zmieszane
            > Tak bylo
            > Przyrzekam
            > Amen

            Nie no, dziki zjadły matkę i dwojkę dzieci, następnie dzwoniły do drzwi i kazały wyjść wszystkim psom i dzieciom, po czym dokonały krwawej rzezi
            Tak było, przysięgam!
            Czy przypadkiem nie budujesz domu blisko natury?
            • wapaha Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 14:17
              elinborg napisała:

              >
              > Nie no, dziki zjadły matkę i dwojkę dzieci, następnie dzwoniły do drzwi i kazał
              > y wyjść wszystkim psom i dzieciom, po czym dokonały krwawej rzezi
              > Tak było, przysięgam!

              ! wierzę !


              > Czy przypadkiem nie budujesz domu blisko natury?
              buduję !
              i wilki bywają widziane, i orły !
              • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 15:48
                wapaha napisała:

                > elinborg napisała:
                >
                > >
                > > Nie no, dziki zjadły matkę i dwojkę dzieci, następnie dzwoniły do drzwi i
                > kazał
                > > y wyjść wszystkim psom i dzieciom, po czym dokonały krwawej rzezi
                > > Tak było, przysięgam!
                >
                > ! wierzę !
                >
                >
                > > Czy przypadkiem nie budujesz domu blisko natury?
                > buduję !
                > i wilki bywają widziane, i orły !

                Współczuję. Wilkom i orłom oczywiście 😉.

                • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 18:09
                  elinborg napisała:

                  > wapaha napisała:
                  >
                  > > elinborg napisała:
                  > >
                  > > >
                  > > > Nie no, dziki zjadły matkę i dwojkę dzieci, następnie dzwoniły do d
                  > rzwi i
                  > > kazał
                  > > > y wyjść wszystkim psom i dzieciom, po czym dokonały krwawej rzezi

                  >
                  > Współczuję. Wilkom i orłom oczywiście 😉.
                  >
                  Przedruk z portalu wPolsce24-Maju Ostaszewska! Dlaczego milczysz? Kingo Rusin! Zwierzęta morduje Twój prezydent, a Ty świat sobie zwiedzasz! Barbaro Kurdej-Szatan, mordercy grasują w Twoim mieście, gdzie pełne emocji posty? Przeczytałem wszystkie posty tu piszących. W niektórych to włos się jeży na głowie. Jak można było zastrzelić tak zdrowe zwierzęta. I jak gorliwie to popierają niektóre użytkowniczki tego forum. Jak mówił pan prezydent Warszawy- w pale się nie mieści. Szkoda, że się nie wychylił i jego urzędnicy za pewne ramy i zachowania. Chwały mu to nie przynosi.

    • bywalec.hoteli Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:04
      Trzeba wprowadzić obowiązek wprowadzenia przez spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe nowego rodzaju pojemnika na odpady: na dziki. Jaki kolor proponujecie?
      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:12
        Brązowy w panterkę.
        • bywalec.hoteli Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:30
          yenna_m napisała:

          > Brązowy w panterkę.
          >

          dobry pomysł - bo brązowe są na bio, więc tu musi być biodzik
        • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:59
          yenna_m napisała:

          > Brązowy w panterkę.
          >
          Daj spokój gdyby Trzaskowski miał odrobinę godności to by wyciągnął konsekwencje wobec urzędników. Ja przypominam pewien artykuł z gazety polskiej: "Gwiazdy, które gdy rządził PiS, wstawiały sobie zdjęcia dzików w "profilowe" albo utyskiwały na odłów karpia, dziś milczą. Cóż, gdy temat był wygodny politycznie, wtedy dziki były symbolem troski o naturę. Dziś, gdy sprawa dotyczy władz miasta zarządzanego przez lubianego przez celebrytów polityka Platformy Obywatelskiej, nagle empatia znika.
          • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:06
            boggi_dan napisał:

            > yenna_m napisała:
            >
            > > Brązowy w panterkę.
            > >
            > Daj spokój gdyby Trzaskowski miał odrobinę godności to by wyciągnął konsekwencj
            > e wobec urzędników. Ja przypominam pewien artykuł z gazety polskiej: "Gwiazdy
            > , które gdy rządził PiS, wstawiały sobie zdjęcia dzików w "profilowe" albo utys
            > kiwały na odłów karpia, dziś milczą. Cóż, gdy temat był wygodny politycznie, wt
            > edy dziki były symbolem troski o naturę. Dziś, gdy sprawa dotyczy władz miasta
            > zarządzanego przez lubianego przez celebrytów polityka Platformy Obywatelskiej,
            > nagle empatia znika.

            Przeciez to banda hipokrytów.

            Z tymi dzikami jak z flagą lgbt na debacie prezydenckiej.
            • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:13
              yenna_m napisała:

              > boggi_dan napisał:
              >
              > > yenna_m napisała:
              > >
              > > > Brązowy w panterkę.
              > > >
              > > e wobec urzędników. Ja przypominam pewien artykuł z gazety polskiej: "G
              > wiazdy
              > > , które gdy rządził PiS, wstawiały sobie zdjęcia dzików w "profilowe" al
              > > zarządzanego przez lubianego przez celebrytów polityka Platformy Obywatel
              > skiej,
              > > nagle empatia znika.
              >
              > Przeciez to banda hipokrytów.
              >
              > Z tymi dzikami jak z flagą lgbt na debacie prezydenckiej.
              >
              > Co by nie było to dobrego sobie świadectwa nie wystawił. Dobrze, że ktoś to piętnuje.
              • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:03
                boggi_dan napisał:

                > > Co by nie było to dobrego sobie świadectwa nie wystawił. Dobrze, że ktoś
                > to piętnuje.

                Piętnuje, by hejtować, a ty powtarzasz jak zwykle - jak bezmyślna papuga.

                W czym proponujesz przewozić ubite dziki? To są ciężkie zwierzęta, worki do przewozu się nie nadają, bo to grozi ich rozdarciem i upapraniem gruntu, ludzi, samochodów itp krwią.

                Stosuje się pojemniki jak na zdjęciu. To nie są osiedlowe kosze na śmieci, ale stosowane przez służby sanitarne.

                Mącisz, uwielbiasz g…burze.
          • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:17
            boggi_dan napisał:

            > Daj spokój gdyby Trzaskowski miał odrobinę godności to by wyciągnął konsekwencj
            > e wobec urzędników. Ja przypominam pewien artykuł z gazety polskiej: "Gwiazdy
            > , które gdy rządził PiS, wstawiały sobie zdjęcia dzików w "profilowe" albo utys
            > kiwały na odłów karpia, dziś milczą. Cóż, gdy temat był wygodny politycznie, wt
            > edy dziki były symbolem troski o naturę. Dziś, gdy sprawa dotyczy władz miasta
            > zarządzanego przez lubianego przez celebrytów polityka Platformy Obywatelskiej,
            > nagle empatia znika.

            Żebyś ty chociaż rozumiał o czym piszesz. Ale po co doczytać i się dowiedzieć. Ważne że można pohejtować Trzaskowskiego. 😠
    • princesswhitewolf Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:47
      Strzelanie w miescie. No super bezpiecznie
      • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:01
        princesswhitewolf napisała:

        > Strzelanie w miescie. No super bezpiecznie
        >
        Mało to jeszcze na oczach dzieci i reszty kibiców. Locha małe warchlaczki. Ludzie ludziom i zwierzętom gotują ten los.


      • mdro Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:59
        Nie było "strzelaniny". Zwierzęta zostały uśpione nabojem ze strzelby pneumatycznej, a następnie uśmiercone zastrzykiem.
        Nie twierdzę, że to w ogólności właściwy sposób postępowania, niemniej broni ostrej nie użyto.
    • nenia1 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 12:55
      Pomijając całą makabrę tej sytuacji, to Litewka ewidentnie ustawia się pod nowe wybory na prawicy.
      "Och jak podli, nienawistni ludzie atakują Nawrocką. Och jaki Nawrocki wspaniały. I Stanowski również, zróbmy sobie wspólne zdjęcia. Oj niedobry Trzaskowski, niedobry. Ale tak ogólnie to ja nie chcę uprawiać polityki, ja chcę pomagać". Co za pozer...
      • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:02
        nenia1 napisała:

        > Pomijając całą makabrę tej sytuacji, to Litewka ewidentnie ustawia się pod nowe
        > wybory na prawicy.
        > "Och jak podli, nienawistni ludzie atakują Nawrocką. Och jaki Nawrocki wspaniał
        > y. I Stanowski również, zróbmy sobie wspólne zdjęcia. Oj niedobry Trzaskowski,
        > niedobry. Ale tak ogólnie to ja nie chcę uprawiać polityki, ja chcę pomagać". C
        > o za pozer...
        Każdy orze jak może. Ale sprawa bulwersująca.
        • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:08
          Kombinezony i dezynfekcję się stosuje by świnie się nie zaraziły, te chyba na osiedlu nie mieszkają. Po parkach dziki się włóczą, to na spacer trzeba wychodzić w kombinezonie i zdezynfekować przy wejściu do bloku, bo się świnie zarażą.
          • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:16
            yadaxad napisała:

            > Kombinezony i dezynfekcję się stosuje by świnie się nie zaraziły, te chyba na o
            > siedlu nie mieszkają. Po parkach dziki się włóczą, to na spacer trzeba wychodzi
            > ć w kombinezonie i zdezynfekować przy wejściu do bloku, bo się świnie zarażą.
            Strzelać do wszystkiego co się rusza. My tylko szanujemy swoje zwierząta, typu koty, psy.
            • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:48
              boggi_dan napisał:


              > Strzelać do wszystkiego co się rusza. My tylko szanujemy swoje zwierząta, typu koty, psy.

              Czy ty masz wszystkich w domu? Weź się ogarnij. Pisz jak masz coś do napisania. A nie miliony jednozdaniowych wpisów na poziomie pięciolatka. To są dzikie bardzo niebezpieczne zwierzęta, zwłaszcza dorosłe osobniki, powodują wypadki na ulicach, niszczą infrastrukturę miejską, trawniki, parki, rozwalają kosze na śmieci.
              • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 22:14
                Popatrz ilu wielbicieli dzikow nam się tu objawilo ☺
                Ale gdyby to był pisi prezydent...
      • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:12
        nenia1 napisała:

        > Pomijając całą makabrę tej sytuacji, to Litewka ewidentnie ustawia się pod nowe
        > wybory na prawicy.
        > "Och jak podli, nienawistni ludzie atakują Nawrocką. Och jaki Nawrocki wspaniał
        > y. I Stanowski również, zróbmy sobie wspólne zdjęcia. Oj niedobry Trzaskowski,
        > niedobry. Ale tak ogólnie to ja nie chcę uprawiać polityki, ja chcę pomagać". C
        > o za pozer...

        Politycznie może pozer.
        Też mnie wkurzają te wpisy. I niektóre inne,vreklamowe, po części też. I nie po drodze mi z jego poglądami politycznymi.
        Umiejętności organizowania pomocy, dobrych inicjatyw odmówić mu nie można. Jest tego więcej niż wkurzających akcji, do tego stopień zaangażowania jest zupełnie wyjątkowy, tak jak skala działania.
        Z oskarżeń wyszedł obronną reką, prokuratura jakoś nic nie znalazła.


        • nenia1 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:04
          elinborg napisała:


          > Politycznie może pozer.
          > Też mnie wkurzają te wpisy. I niektóre inne,vreklamowe, po części też. I nie po
          > drodze mi z jego poglądami politycznymi.
          > Umiejętności organizowania pomocy, dobrych inicjatyw odmówić mu nie można.

          Ja go o nic nie oskarżam, to on co chwilę kogoś oskarża, szczuje np. na Fundację Judyta i nie tylko. Teraz to się już sekta zrobiła. Tak, pomoc rozkręcił, ale to jest też pewne zjawisko, które pokazuje, że w Polsce jest mnóstwu ludzi chętnych do zrobienia czegoś pozytywnego, którzy nie są zagospodarowani w żaden sposób.
          Niemniej gość dla mnie na teraz jest niestrawny. Tylko nie wiem czy on jest głupi czy sprytny, a może jedno i drugie. Wstrzelił się w pewną niszę. Bo jesteśmy już tak przyzwyczajeni, że politycy są do niczego i nie robią niczego pożytecznego, do wiecznego głosowania na "mniejsze zło" że jak nagle zjawił się uśmiechnięty młody człowiek znikąd z plakatami bezdomnych psów, to zrobiło się wielkie wow. Polityk i robi coś pożytecznego.
          Niemniej to pokazuje jak niskie mamy standardy i jak łatwo manipulować ludźmi.
          A teraz ewidentnie skręca w prawo i jak dla mnie typowy koniunkturalizm. Można oczywiście pocieszać się, że robi coś dobrego. Doda też zrobiła. Dlaczego? Bo społeczeństwo nie słucha ludzi siedzących w temacie, takich którzy się faktycznie znają, działają, apelują, walczą. Dopiero musi przyjść Doda cała na różowo żeby się ruszył temat patoschronisk. Z Litewką podobnie.

          • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:16
            nenia1 napisała:

            >
            > Ja go o nic nie oskarżam, to on co chwilę kogoś oskarża, szczuje np. na Fundacj
            > ę Judyta i nie tylko. Teraz to się już sekta zrobiła. Tak, pomoc rozkręcił, ale
            > to jest też pewne zjawisko, które pokazuje, że w Polsce jest mnóstwu ludzi chę
            > tnych do zrobienia czegoś pozytywnego, którzy nie są zagospodarowani w żaden sp
            > osób.
            > Niemniej gość dla mnie na teraz jest niestrawny. Tylko nie wiem czy on jest głu
            > pi czy sprytny, a może jedno i drugie. Wstrzelił się w pewną niszę. Bo jesteśmy
            > już tak przyzwyczajeni, że politycy są do niczego i nie robią niczego pożytecz
            > nego, do wiecznego głosowania na "mniejsze zło" że jak nagle zjawił się uśmiech
            > nięty młody człowiek znikąd z plakatami bezdomnych psów, to zrobiło się wielkie
            > wow. Polityk i robi coś pożytecznego.
            > Niemniej to pokazuje jak niskie mamy standardy i jak łatwo manipulować ludźmi.
            > A teraz ewidentnie skręca w prawo i jak dla mnie typowy koniunkturalizm. Można
            > oczywiście pocieszać się, że robi coś dobrego. Doda też zrobiła. Dlaczego? Bo s
            > połeczeństwo nie słucha ludzi siedzących w temacie, takich którzy się faktyczni
            > e znają, działają, apelują, walczą. Dopiero musi przyjść Doda cała na różowo że
            > by się ruszył temat patoschronisk. Z Litewką podobnie.

            Przecież nie napisałam, że Ty oskarżasz.
            Nic nie wiem o Judycie (osobiście bardzo nie lubię stylu wypowiedzi), może przegspiłam.
            Ta sekta jednak mnóstwo dobrego robi, czasu są jakie są, widocznie albo tworzysz sektę, przy okazji reklamując biznesy i sklepy, albo twoje działanie jest ograniczone🤷.

            >
            • nenia1 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:04
              elinborg napisała:


              > Przecież nie napisałam, że Ty oskarżasz.

              Wiem, tylko uściślam.

              > Ta sekta jednak mnóstwo dobrego robi, czasu są jakie są, widocznie albo tworzys
              > z sektę, przy okazji reklamując biznesy i sklepy, albo twoje działanie jest ogr
              > aniczone🤷.
              >
              cel podobno uświęca środki. Pytanie jak bardzo naciągnie się tą kołdrę, żeby różne rzeczy pod nią schować.
              • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:16
                nenia1 napisała:

                > >
                > cel podobno uświęca środki. Pytanie jak bardzo naciągnie się tą kołdrę, żeby ró
                > żne rzeczy pod nią schować.

                Nie wiem, czy te środki takie straszne jednak.
                I na razie jednak prokuratura nic Litewce nie znalazła.
                Ale rozumiem, że on cię denerwuje.
                W każdym razie ja w sekcie nie jestem i "poezją" litewkową się nie zachwycam.

    • nangaparbat3 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 13:43
      Kubły kubłami, ale zabito matkę z dziećmi
      • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:01
        Locha z młodymi jest bardzo niebezpieczna, w zagajniku nie "ładnie" je mordować, ale na ulicy to ona bez problemu zabije matkę z dziećmi wracających z przedszkola.
        • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:05
          yadaxad napisała:

          > Locha z młodymi jest bardzo niebezpieczna, w zagajniku nie "ładnie" je mordow
          > ać, ale na ulicy to ona bez problemu zabije matkę z dziećmi wracających z przed
          > szkola.

          Ile takich przypadków?
          Oczywiście, co naisałam wyżej, trzeba dla naszego i ich bezpieczeństwa znaleźç metody na wyproszenie dzików z miast.
          Ale trzeba na to planu i działań systemowych.
          Oczywiście jeśli uznany, że zwierzęta też msją prawo do istnienia. Inaczej to można wytłuc wszystko i będzie bezpiecznie.
          • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:16
            yadaxad napisała:

            > Locha z młodymi jest bardzo niebezpieczna, w zagajniku nie "ładnie" je mordować
            >ale na ulicy to ona bez problemu zabije matkę z dziećmi wracających z przedszkola

            elinborg odpisała:
            > Ile takich przypadków?

            Niechby i jeden.
            Uważasz, że śmierć czy kalectwo nawet jednej ludzkiej matki z nawet jednym ludzkim dzieckiem powinna wstrzymać wszelkie działania zabezpieczające przed możliwością ataku na ludzi?

            No to idź między lud boży z pogadankami i kagankiem, a ja cieszę się, że zareagowano odpowiednio.
            Locha ( i nie tylko ona, ale i odyniec prowadzący stado) może zaatakować w każdym momencie i może zabić.
            Dzik to nie nie kicia.

            • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:40
              ta napisała:


              >
              > —
              > Niechby i jeden.
              > Uważasz, że śmierć czy kalectwo nawet jednej ludzkiej matki z nawet jednym ludz
              > kim dzieckiem powinna wstrzymać wszelkie działania zabezpieczające przed możliw
              > ością ataku na ludzi

              Nie szarżuj jak ta locha z młodymi.
              " Niechby i jeden" powiadasz?
              Ile psów pogryzło i zagryzło ludzi i czy strzelamy za to do wszystkich?
              I gdzież to piszę o " wstrzymaniu wszelkich działań zabezpieczających przed mozliwoscią ataku na ludzi?". Kiedy piszę o czymś zgoła odwrotnym, tylko sprzeciwiam się bezmyślnemu strzelaniu? Uważasz, że to jedyna metoda?

              >
            • nangaparbat3 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:54
              Może jednak uśpione dziki można było wywieźć z miasta, nie zabijać?
              • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:55
                nangaparbat3 napisała:

                > Może jednak uśpione dziki można było wywieźć z miasta, nie zabijać?

                No nie, jest ustawa o zwalczaniu asf. Nie można.
                Prawo trzeba zmienić.
                >
              • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 18:06
                nangaparbat3 napisała:

                > Może jednak uśpione dziki można było wywieźć z miasta

                160 wpisów o tym, że NIE MOŻNA BYŁO, a tu wpada nanga ze swoimi pomysłami.
          • mdro Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:16
            Np. w Wołominie pod koniec marca dzik zaatakował starszą panią, z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala.
            Oczywiście się z tobą zgadzam, systemowe działania są niezbędne, ale obecność dzików w miastach jest dość realnym zagrożeniem dla ludzi, nawet jeśli są to pojedyncze przypadki.
            • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:50
              mdro napisała:

              > Np. w Wołominie pod koniec marca dzik zaatakował starszą panią, z ciężkimi obra
              > żeniami trafiła do szpitala.
              > Oczywiście się z tobą zgadzam, systemowe działania są niezbędne, ale obecność d
              > zików w miastach jest dość realnym zagrożeniem dla ludzi, nawet jeśli są to poj
              > edyncze przypadki.


              Psów tak samo. Jest tyle pogryzień, od czasu do czasu zagryzoeń. A przeciwdzialań żadnych
              I oczywiście, dziki w miastach to problem. Ale to przez nas tu są i trzeba je wyprowadzić, a nie tłuc bezmyślnie, przy okazji pozwalając ciągle myśliwym na dokarmianie.
              • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:47
                elinborg napisała:

                > Ale to przez nas tu są i trzeba je w
                > yprowadzić, a nie tłuc bezmyślnie

                Bierz fujarkę i witkę wierzbową i wyprowadzaj…
                • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:53
                  A jakie byłoby oburzenie, gdyby sobie bez interwencji latały cały dzień po ulicach, że nic nie zrobiono i ten wstrętny Rafał ma gdzieś bezpieczeństwo i życie dzieci i mieszkańców.
                  • pani.asma Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:57
                    Przecież latają już od lat myślisz że te przy Łazienkach wczoraj w nocy przywędrowały z Białowieży?????

                    Mówię wam koalicja Obywatelska rozpoczęła kampanię na wybory prezydenta
                    • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 16:12
                      Nie, z Myśliwieckiej gdzie mój pies się z nimi w krzakach bawił.
                • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:57
                  ta napisała:
                  >
                  > Bierz fujarkę i witkę wierzbową i wyprowadzaj…

                  Ty z tych, co wszystko dosłownie?
                  Albo w ogóle nie czytają tylko piszą, cokolwiek byle było.
                  • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 02:01
                    elinborg napisała:

                    > Ty z tych, co wszystko dosłownie?
                    > Albo w ogóle nie czytają tylko piszą, cokolwiek byle było.

                    Ja z takich i owakich, w paski i w pepitkę,
                    ani czytaty, ani pisaty, ani nic, nawet cokolwiek.


                    • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 07:28
                      ta napisała:

                      > —
                      > Ja z takich i owakich, w paski i w pepitkę,
                      > ani czytaty, ani pisaty, ani nic, nawet cokolwiek.

                      Mocno zaszkodziło coś.
                      Krwiożercze dziki za mocno w glowę weszły.
                      >
                      >
                      • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 09:37
                        elinborg napisała:
                        >
                        > Mocno zaszkodziło coś.
                        > Krwiożercze dziki za mocno w glowę weszły.

                        Tobie zdecydowanie za mocno wszedł bambizm.

                        Dzik to dzikie zwierzę. Nie masz pojęcia jak zachowa się w sytuacji stresującej, a o takie w dużym mieście nie trudno.
                        • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 10:09
                          lauren6 napisała: .
                          >
                          > Tobie zdecydowanie za mocno wszedł bambizm.
                          >
                          > Dzik to dzikie zwierzę. Nie masz pojęcia jak zachowa się w sytuacji stresującej
                          > , a o takie w dużym mieście nie trudno.

                          Jaki bambizm? Wiesz w ogóle, co znaczy to określenie?
                          Postuluję, żebyś z dzikiem kawę piła? Traktowała jak maskotkę, pluszaka?
                          Jak się pisze, żeby zamiast nieskutecznego zabijania stosować inne metody, monitorować sytuację, nie ulegać panice, posłuchać ekspertów- to to jest bambizm?


                          W kółko tylko: dzik tovdzikie zwierzę. Normalnie krużganek oświaty, nic mi o tym nie wiadomo!



                          • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 10:48
                            Skoro wyśmiewasz czyjeś obawy dotyczące ataków przez dziki (które miały miejsce np w Gdyni lub w Warszawie) to znaczy, że ten krużganek oświaty jest potrzebny. Jeżeli daną informację powtórzy się n razy to w końcu dotrze do adresata.
                            • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 11:04
                              lauren6 napisała:

                              > Skoro wyśmiewasz czyjeś obawy dotyczące ataków przez dziki (które miały miejsce
                              > np w Gdyni lub w Warszawie) to znaczy, że ten krużganek oświaty jest potrzebny
                              > . Jeżeli daną informację powtórzy się n razy to w końcu dotrze do adresata.

                              Tak, wyśmiewam czyjeś nieuctwo, nieumiejetność zrozumienia tekstu pisanego oraz twardych danych.
                              Ataków dzików będzie więcej, bo na miejsce zabitych przyjdą następne, jeśli nie będą wdrożone środki zapobiegawcze.
                              Na razie krwiozerczość tych stworzeń jest sporo niższa niż psów, a do nich nikt nie strzela.
                              No i jestem pewna, że nie czytałaś moich postów, tylko po prostu jedziesz stałym zestawem epitetów.

                              Na wypadek gdybyś znowu nie doczytała- nie, dziki to nie są pluszaczki, warchlaki to nie świnki morskie.


                              • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 11:07
                                Dziki to dzikie zwierzęta, których miejsce jest w lesie, a nie w mieście.
                                Jakie środki zapobiegawcze masz na myśli biorąc pod uwagę kwestie asf?
                                • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 11:40
                                  husky_cat napisała:

                                  > Dziki to dzikie zwierzęta, których miejsce jest w lesie, a nie w mieście.
                                  > Jakie środki zapobiegawcze masz na myśli biorąc pod uwagę kwestie asf?


                                  No pewnie, że w lesie. Ale na razie nie ma szans, żeby nie przychodziły. Powtarzam, zabijesz, znowu wejdą.
                                  Więc zadajemy sobie pytanie- dlaczego.
                                  Bo ludzie nie zabezpieczają smietników, dokarmiają- i już 2 środki zapobiegawcze mamy
                                  Z tym wiąże się edukacja .
                                  Zapory, grodzenie ( może być czasowe), rośliny, których nie lubią
                                  Np. na Bemowie ktoś dziki zamknął na placu zabaw. A można było xamknąć przed dzikami

                                  Antykoncepcja
                                  Zmiana prawa ( to unia też) i wywożenie, jak odała urzędniczka LM , bardziej skuteczne.
                                  Intensywne polowania w lesie- dziki, i nie tylko, w miastach. Przyjrzeć się temu, jak myśliwi rozwlekają asf. Ograniczyć polowania?

                                  Jest tego sporo, są eksperci, są rozwiązania z innych miast, nie polskich.
                                  • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 11:50
                                    Ok, to rozmawiajmy o rozwiązaniach, a nie wyśmiewajmy obawy, które SĄ zasadne.
                                  • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 13:02
                                    Jak chcesz podawać te środki? Rozsypywać? Działają i na inne zwierzęta. Jak polują myśliwi i się zachowują, to też osobny problem. Zamknąć dzieci na placu i nie płoszyć dzików, by się przyzwyczaiły dziki krążyć wokół tego terenu? A potem dzieci tam transportować helikopterami?
                                  • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 13:23
                                    Generalnie w Polsce są podejmowane wszystkie znane w takiej sytuacji rozwiązania.

                                    Główne sposoby walki z dzikami w Warszawie:
                                    Odstrzał redukcyjny i odłów: Miasto zleca odłów oraz odstrzał dzików, które zbytnio zbliżyły się do zabudowań i stanowią zagrożenie.
                                    Odłownie: Na terenach szczególnie narażonych (np. Białołęka, Wawer) ustawiane są odłownie, czyli specjalne klatki, do których nęcone są zwierzęta.
                                    Zabezpieczanie pożywienia: Lasy Miejskie oraz władze dzielnic apelują o zamykanie koszy na śmieci i zabezpieczanie kompostowników, aby dziki nie znajdowały łatwego pożywienia.
                                    Edukacja mieszkańców: Miasto prowadzi kampanie informacyjne, przypominając, aby nie dokarmiać dzików, nie podchodzić do nich, a w przypadku spotkania – spokojnie się oddalić.
                                    Działania odstraszające: Stosowane są również substancje zapachowe (repelenty) mające zniechęcić dziki do wchodzenia na dany teren, jednak ich skuteczność bywa ograniczona, gdy zwierzęta przyzwyczają się do obecności ludzi.

                                    Niestety relokacja dzików jest od kilku lat zabroniona, co ogranicza pole manewru i musi czasem dochodzić do odstrzałów.

                                    Przykładowe zalecenia.
                                    zoliborz.um.warszawa.pl/-/dziki-na-zoliborzu-jak-bezpiecznie-wspolistniec-z-dzika-natura-w-miescie-
                                    ursynow.um.warszawa.pl/-/co-zrobic-gdy-w-lesie-staniesz-twarza-w-twarz-z-dzikim-zwierzecie-1
                                    bemowo.um.warszawa.pl/-/dlaczego-w-miastach-coraz-czesciej-pojawiaja-sie-dzikie-zwierzeta-

                                    Co do antykoncepcji, stosowanie preparatów hormonalnych/immunologicznych jest w tej chwili zabronione w Polsce i UE. Preparaty te mogą przenikać do środowiska, wpływając na inne zwierzęta, w tym ptaki i ryby. Naukowcy z UJ pracują nad innowacyjną metodą antykoncepcji opartej na ekstraktach roślinnych, jednak to pieśń przyszłości.
                                    warszawa.tvp.pl/64454806/warszawa-rozwazala-zastosowanie-antykoncepcji-dla-dzikow-w-europie-to-zabronione

                                    Dziki w Warszawie. Co robić?
                                    Świeżutka rozmowa prezydenta miasta z Zastępcą Dyrektora Lasów Miejskich.
                                    www.youtube.com/watch?v=lAnh0wGp1Nk
                                    • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 14:14
                                      natalia.nat napisała:

                                      > Generalnie w Polsce są podejmowane wszystkie znane w takiej sytuacji rozwiązani
                                      > a.


                                      Nie wiem skąd to, ale nie są.
                                      Na przykład myśliwi nadal dokarmiają dziki na terenach leśnych,vs to oczywiste, że sttad przychodzą.
                                      Nadal ludzie w mieście dokarmiają.
                                      Nadal śmieci bywają niezabezpieczone.
                                      Nadal nie monitoruje się populacji, dróg migracji.
                                      Nadal są masowe odstrzały w lasach.
                                      Nadal buduje się bez głowy, tnąc naturalne siedliska, przecinając drogi migracji.


                                      > Główne sposoby walki z dzikami w Warszawie:
                                      > • Odstrzał redukcyjny i odłów: Miasto zleca odłów oraz odstrzał dzików,
                                      > które zbytnio zbliżyły się do zabudowań i stanowią zagrożenie.
                                      > • Odłownie: Na terenach szczególnie narażonych (np. Białołęka, Wawer) us
                                      > tawiane są odłownie, czyli specjalne klatki, do których nęcone są zwierzęta.


                                      Część cytatu ucięłam. Odławianie jest niestosowane w połączeniu z relokacją, co też naisalaś potem.
                                      Pani zLM stwierdziła, że mogą tylko usypiać i dokonywać eutanazji.
                                      Co do antykoncepcji- tak, pieśń przyszłości. Masz rację.

                                      Usypianie czy odstrzał dzikich zwierząt jako metoda z definicji jest też niezgodna z prawem.

                                      • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 15:00
                                        elinborg napisała:


                                        > Nie wiem skąd to, ale nie są.

                                        Są. U mnie w Warszawie są podejmowane wszystkie wymienione przeze mnie rozwiązania (oprócz relokacji). Populacje dzików się w lasach regularnie monitoruje i dlatego są min. odstrzały. Odstrzał redukcyjny/sanitarny i usypianie dzikich zwierząt (głównie dzików) w terenach zurbanizowanych w Polsce są dopuszczalne prawnie. A że niektórzy ludzie dokarmiają te zwierzęta mimo, że są apele, informacje na stronach urzędów i dzielnic oraz wywieszki, to zawsze tak było i będzie. To tak samo jak apeluje się o sprzątanie po psach i też nie wszyscy sprzątają, etc. W mojej okolicy śmieci są zabezpieczane, ale za wszystkich na świecie nikt nie może ręczyć. Dziki są zresztą bardzo inteligentne i często podchodzą do domostw w ten dzień, kiedy śmieci są wstawiane i dostępne, o czym jest mowa w rozmowie z linku.
                                        A więc podsumowując, w stolicy odstrzały są po prostu na obecną chwilę konieczne.
                                        Zwłaszcza że Warszawie dochodzi do coraz większej liczby ataków dzików na ludzi.

                                        "Ratusz przekonuje również, że nie było innego wyjścia. - Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi. Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Zagrożenie ze strony dzików z roku na rok wzrasta. Kiedyś w ogólne nie było przypadków pogryzień przez dziki. Dziś dochodzi do nich coraz częściej. Do 2023 roku nie odnotowaliśmy żadnego zgłoszenia o atakach dzików na ludzi. W ubiegłym roku otrzymaliśmy 121 zgłoszeń o ataku dzików na ludzi, część z nich kończyła się w szpitalu. W tym roku już 2 osoby zostały przez dziki pogryzione. W tym przypadku to nie tylko rana, ale też narażenie na zakażenie wścieklizną - chorobą śmiertelną dla człowieka - tłumaczy Magdalena Młochowska, dyrektorka koordynatorka ds. zielonej Warszawy.

                                        Jak wynika z danych stołecznego urzędu, problem dzików w Warszawie narasta z roku na rok. W 2025 r. odnotowano aż 121 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi oraz 29 przypadków ataków na psy. Dla porównania –-w 2024 r. było to odpowiednio 59 i 13 zdarzeń, co oznacza niemal podwojenie liczby niebezpiecznych incydentów wobec ludzi i ponad dwukrotny wzrost w przypadku zwierząt.

                                        Wśród najpoważniejszych sytuacji wymieniane są m.in. atak lochy na kobietę na Gocławku, zakończony hospitalizacją, czy zdarzenia w Wawrze i na Białołęce, gdzie dziki atakowały przechodniów i psy. Również w 2026 r. doszło już do kolejnych incydentów: ataku na kobietę na terenie osiedla Arbuzowa, gdzie kobieta została ugryziona w nogę oraz ataku na kobietę na terenie Muzeum w Wilanowie, po którym poszkodowana trafiła na SOR.


                                        Jednocześnie lawinowo rośnie liczba zgłoszeń samej obecności dzików: w 2025 r. było ich 8804, podczas gdy jeszcze w 2020 r. zaledwie 432. Urzędnicy wskazują, że skala zjawiska rośnie bardzo szybko, co bezpośrednio przekłada się na zwiększone ryzyko dla mieszkańców.


                                        www.se.pl/warszawa/na-bemowie-usmiercono-stado-dzikow-w-sieci-burza-ratusz-tlumaczy-innego-wyjscia-nie-bylo-aa-kHDg-LeRR-T5VL.html

                                        • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 15:24
                                          natalia.nat napisała:

                                          >
                                          > Są.
                                          Nie są, bo to co wymieniłaś to nie są wszystkie metody. A nawet jak stosują, to nieskutecznie. Trzeba poprawić.
                                          Cytujesz tylko materiały LM czy też miejskie.

                                          No przecież logiczne, że bedą się bronić
                                          I widać dokładnie, jakiego rzędu to są liczby w porównaniu np. z pogryzienia mi przez psy.

                                          I że coś jest nie tak, skoro rośnie liczba dzików i kontaktów z ludźmi. No nie działa ta
                                          polityka

                                          Wiarę w celowość, porządek, plan gospodarki łowieckiej w Polsce pominę.

                                          Po prostu to nie jest tak, że określoną opcja polityczna robi wszystko tylko dobrze lubbtylko źle.
                                          Zresztą Podgórski to spad po Pisie.

                                          > .
                                          >
                                          • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 15:55
                                            He, he, Podgórski to zięć Szyszki.
                                          • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 16:07
                                            elinborg napisała:


                                            > Nie są, bo to co wymieniłaś to nie są wszystkie metody. A nawet jak stosują, to nieskutecznie.

                                            Są. Wymieniłam te, które są stosowane. I nie, nie ma innych bardziej skutecznych metod w miastach.


                                            > I widać dokładnie, jakiego rzędu to są liczby w porównaniu np. z pogryzienia mi przez psy.

                                            Co takiego? Dziki są niebezpieczne i widać to w statystykach. Ciebie przekonałoby dopiero, gdybyś ty sama ucierpiała albo ktoś z twoich bliskich?
                                            Dzików jest i będzie w miastach coraz więcej, bo aglomeracje się rozrastają, dziki przestały się bać ludzi, w miastach nie mają naturalnych wrogów, a ich populacja w ciągu roku może się nawet potroić. Nie bez znaczenia jest też społeczny opór wobec masowego zabijania zwierząt, zwłaszcza w miastach. Można stosować najskuteczniejsze metody a problem będzie istniał i narastał. Problem dzików na obszarach zurbanizowanych nie jest problemem tylko polskim ale też powszechnym w Europie i na świecie. I z różnym skutkiem rozwiązywany. I akurat odstrzał redukcyjny jest jedną z legalnych i szeroko stosowanych metod.
                                            • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 17:51
                                              natalia.nat napisała:

                                              >
                                              >
                                              >.
                                              >
                                              > Co takiego? Dziki są niebezpieczne i widać to w statystykach. Ciebie przekonało
                                              > by dopiero, gdybyś ty sama ucierpiała albo ktoś z twoich bliskich?
                                              > Dzików jest i będzie w miastach coraz więcej, bo aglomeracje się rozrastają,

                                              To już ustalone- dziki są niebeziczne. Tu chodzi o szacowanie ryzyka. Po prostu jest tych przypadków o wiele mniej niż ogryzien przez psy! Psy są niebezpieczniejsze.
                                              Po co te emocjonalne wstawki o bliskich? Akurat dwie osoby pogryzione przez psy. Dziki nas nie atakowały.
                                              I tak, już pisałam, dzików będzie więcej,:wszyscy o tym wiemy.
                                              I tak, są inne narracje niż urzedniczo- myśliwska.
                                              O metodach już nie mam siły.
                                              I nie, odstrzały nie są skuteczne na dluzszą metę, chyba że skrajną redukcja, albo eksterminacja. Co i tak pewnie większość zwierząt dzikich czeka.


                                              • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 18:08
                                                Nie możesz porównywać dzika do psa, bo z psami się żyje, a nikt w domu dzika nie trzyma. To tak jakbyś mówiła, że zamachiwanie się maczetą jest bezpieczniejsze od krojenia chleba, bo zacięć od noża jest miliony, a pociętych maczetą na sorze niewiele.
                                              • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 18:40
                                                elinborg napisała:


                                                > To już ustalone- dziki są niebeziczne. Tu chodzi o szacowanie ryzyka. Po prost
                                                > u jest tych przypadków o wiele mniej niż ogryzien przez psy! Psy są niebezpieczniejsze.
                                                > Po co te emocjonalne wstawki o bliskich? Akurat dwie osoby pogryzione przez psy
                                                > . Dziki nas nie atakowały.

                                                Szacowanie ryzyka? Emocjonalne? To ty się licytujesz na liczby. Skoro 121 ataków dzików w roku to dla ciebie za mało, to może wystarczy jeden przypadek twój albo z twojej rodziny. Ja częściej spotykam puszczone samopas dziki niż psy. Wiele razy zawracałam, bo bałam się przejść obok.


                                                > I tak, już pisałam, dzików będzie więcej,:wszyscy o tym wiemy.
                                                > I tak, są inne narracje niż urzedniczo- myśliwska.
                                                > O metodach już nie mam siły.

                                                To ja już nie mam siły. Metody zostały wymienione. Nie ma innych. Służby się nie znają, Lasy Miejskie się nie znają, nikt nie wie jak sobie radzić. A ty jesteś ekspertem i wiesz wszystko najlepiej.


                                                > I nie, odstrzały nie są skuteczne na dluzszą metę, chyba że skrajną redukcja, a
                                                > lbo eksterminacja. Co i tak pewnie większość zwierząt dzikich czeka.

                                                Odstrzał dzików, jest skutecznym narzędziem zmniejszenia ich liczby na danym obszarze, a obecnie w terenach zurbanizowanych takich jak Warszawa, jest stosowany jako główne rozwiązanie problemu ich obecności z powodu zakazu ich odławiania i wywożenia.
                                                • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 19:09
                                                  natalia.nat napisała:
                                                  >
                                                  > Szacowanie ryzyka? Emocjonalne? To ty się licytujesz na liczby. Skoro 121 atakó
                                                  > w dzików w roku to dla ciebie za mało, to może wystarczy jeden przypadek twój a
                                                  > lbo z twojej rodziny. Ja częściej spotykam puszczone samopas dziki niż psy. Wie
                                                  > le razy zawracałam, bo bałam się przejść obok.
                                                  >
                                                  >

                                                  >
                                                  > To ja już nie mam siły. Metody zostały wymienione. Nie ma innych. Służby się ni
                                                  > e znają, Lasy Miejskie się nie znają, nikt nie w

                                                  Skąd taka wiara w urzędy? Myślisz, że jak urzędnik coś powie, to to jest prawda objawiona?

                                                  Takie metody stosują, że to nie działa.
                                                  Ale pan Podgórski ( a kto to) tak powiedział, tak musi być.
                                                  Myślisz, że ja to wymyślam, czy co? Powtarzam po mądrzejszych, do których nie dotarłaś, bo ci pasuje urzędnicza narracja. A mnie nie.
                                                  Przecież też nie jesteś ekspertem.
                                                  Oczywiście, że się szacuje ryzyko. Wszędzie. To nie znaczy, że się je lekceważy.
                                                  Czyli tak, odstrzały to wyjątek (tak jakoś napisałaś), ale to one mają redukować populację, bo wszystkie metody juz wykorzystano.
                                                  Sensu to nie ma, ale jak ci pasuje..



                                                  • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 19:39
                                                    elinborg napisała:


                                                    > Skąd taka wiara w urzędy? Myślisz, że jak urzędnik coś powie, to to jest prawda objawiona?
                                                    > Takie metody stosują, że to nie działa.
                                                    > Ale pan Podgórski ( a kto to) tak powiedział, tak musi być.
                                                    > Myślisz, że ja to wymyślam, czy co? Powtarzam po mądrzejszych, do których nie d
                                                    > otarłaś, bo ci pasuje urzędnicza narracja. A mnie nie.
                                                    > Przecież też nie jesteś ekspertem.
                                                    > Oczywiście, że się szacuje ryzyko. Wszędzie. To nie znaczy, że się je lekceważy
                                                    > Czyli tak, odstrzały to wyjątek (tak jakoś napisałaś), ale to one mają redukowa
                                                    > ć populację, bo wszystkie metody juz wykorzystano.
                                                    > Sensu to nie ma, ale jak ci pasuje..

                                                    No nie. Nie napisałam, że odstrzały to wyjątek, tylko że takie akcje po zgłoszeniu mieszkańców jak z postu startowego o którym tutaj dyskutujemy, to wyjątek. Odstrzały są zaplanowane według potrzeb i wyliczeń populacji i wykonywane w sposób zorganizowany.
                                                    Ty możesz wierzyć przyrodnikom. Ja zaufam urzędnikom miejskim, bo ich uważam za mądrzejszych i bardziej kompetentnych w zarzadzaniu terenem zurbanizowanym. Przy okazji wyszukiwania informacji poczytałam więcej i te metody, które stosuje ratusz nie różnią się praktycznie wcale od tych jakie są w innych krajach i miastach europejskich.
                                                  • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 20:07
                                                    natalia.nat napisała:

                                                    >
                                                    > No nie. Nie napisałam, że odstrzały to wyjątek, tylko że takie akcje po zgłosze
                                                    > niu mieszkańców jak z postu startowego o którym tutaj dyskutujemy, to wyjątek.
                                                    > Odstrzały są zaplanowane według potrzeb i wyliczeń populacji i wykonywane w spo
                                                    > sób zorganizowany.
                                                    > Ty możesz wierzyć przyrodnikom. Ja zaufam urzędnikom miejskim, bo ich uważam za
                                                    > mądrzejszych i bardziej kompetentnych w zarzadzaniu terenem zurbanizowangm.

                                                    W porządku.
                                                    Czyli tak, odstrzał zorganizowany, wyliczony. Redukcja wg planu.Mimo to- Pełno dzików przy blokach, na placach zabaw, pod sklepami ( tak dziewczyny piszą),urzędniczka stwierdziła, że mają i 300 zgloszeń dziennie. Ale akcje przy ludziach, na zgłoszenie, przeprowadzane wyjątkowo, choć pogryzień dużo.
                                                    Wszystko działa. I ma sens.
                                                    Ślepej wiary w nieomylnosc urzedniczą gratuluję.


                                                  • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 21:27
                                                    elinborg napisała:


                                                    > Czyli tak, odstrzał zorganizowany, wyliczony. Redukcja wg planu.Mimo to- Pełno
                                                    > dzików przy blokach, na placach zabaw, pod sklepami ( tak dziewczyny piszą),ur
                                                    > zędniczka stwierdziła, że mają i 300 zgloszeń dziennie. Ale akcje przy ludziach
                                                    > , na zgłoszenie, przeprowadzane wyjątkowo, choć pogryzień dużo.
                                                    > Wszystko działa. I ma sens.
                                                    > Ślepej wiary w nieomylnosc urzedniczą gratuluję.


                                                    Czyli tak.
                                                    Dużo odstrzałów źle, bo dziki przecież mogą sobie być w mieście i nie są zagrożeniem, nie to co psy.
                                                    Mało odstrzałów źle, bo będzie "pełno dzików przy blokach, na placach zabaw, pod sklepami".
                                                    Akcje przy ludziach źle, bo to bestialstwo robić to na oczach dzieci.
                                                    Brak akcji przy ludziach źle, bo jest przecież bardzo dużo zgłoszeń i pogryzień.
                                                    Nie dogodzisz.

                                                    To miasto ma robić te odstrzały czy nie robić? I myślisz że da się przewidzieć, czy z konkretnego zgłoszenia które służby ocenią jako niebezpieczne, komuś stanie się czy nie stanie się krzywda? I kto będzie potem odpowiadał za zaniechanie?
                                                    Gdzie jest mowa o 300 zgłoszeniach dziennie? I nikt nie twierdził, że pogryzień czy w ogóle ataków jest wyjątkowo dużo, natomiast chodzi o to że jest ich coraz więcej, bo dzikie zwierzęta obok człowieka to zagrożenie. Ja myślę, że ludzie zachowują rozsądek i się po prostu oddalają, kiedy napotkają taką watahę. Sama tak robię. Ale jak widać nie zawsze da się uniknąć niebezpiecznej sytuacji.
                                                  • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 21:48
                                                    natalia.nat napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Czyli tak.
                                                    > Dużo odstrzałów źle, bo dziki przecież mogą sobie być w mieście i nie są zagroż
                                                    > eniem, nie to co psy.
                                                    > Mało odstrzałów źle, bo będzie "pełno dzików przy blokach, na placach zabaw, po
                                                    > d sklepami".
                                                    > Akcje przy ludziach źle, bo to bestialstwo robić to na oczach dzieci.
                                                    > Brak akcji przy ludziach źle, bo jest przecież bardzo dużo zgłoszeń i pogryzień
                                                    > .
                                                    > Nie dogodzisz.

                                                    No właśnie, chcecie mniej dzików a jest ich coraz więcej. Ale urzędnicy wszystkobrobią dobrze, ufamy urzędnikom!
                                                    I wszystkie,vwszystkie inne metody już są wykorzystane,wdrożone i dxialają i nic, panie, nic, dzików coraz więcej.
                                                    Oczywiście -ani wszystkie dostepne metody nie wdrożone, ani nie monitorowane, ani nikt nic nowego nie próbuje, choć nie ma ani jednego schematu, ani
                                                    nakazu wykorzystywania tylko istniejących metod.
                                                    >
                                                    > To miasto ma robić te odstrzały czy nie robić?

                                                    Rzecz wvtym, że miasto zgodnie z prawem tych odstrzałów sobie robić nie może ot tak. Z ustawy o ochronie zwierząt tylko w warunkach nadzwyczajnego zagrożenia ze strony zwierzat, a z ustawy o prawie łowieckim szczególnego.


                                                    I myślisz że da się przewidzi
                                                    > czy z konkretnego zgłoszenia które służby ocenią jako niebezpieczne, komuś sta
                                                    > nie się czy nie stanie się krzywda?

                                                    W tym rzecz.
                                                    Albo zabijać wszystkie ( to jest niezgodne z prawem).
                                                    Albo probować inaczej ( niedasię)

                                                    Najlepiej byłoby zmienić zakaz relokacji, bo kompletnie idiotyczny jest no ale Unia.
                                                  • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 22:44
                                                    elinborg napisała:


                                                    > No właśnie, chcecie mniej dzików a jest ich coraz więcej. Ale urzędnicy wszystk
                                                    > obrobią dobrze, ufamy urzędnikom!
                                                    > I wszystkie,vwszystkie inne metody już są wykorzystane,wdrożone i dxialają i ni
                                                    > c, panie, nic, dzików coraz więcej.

                                                    No tak. Od jakiego czasu jest w Warszawie więcej dzików, również dlatego że nie można ich z miasta wywozić, jak robiono wcześniej. Jest więc coraz więcej odłowów z uśmierceniem oraz odstrzałów, aby ich populacja mieściła się w podanych widełkach limitu. Dostępne metody działają i są wdrożone a urzędnicy robią właściwie. Niby co mieliby robić inaczej. Muszą ograniczać ilość dzikich zwierząt, żeby nie stanowiły zagrożenia dla mieszkańców.


                                                    > Oczywiście -ani wszystkie dostepne metody nie wdrożone, ani nie monitorowane, a
                                                    > ni nikt nic nowego nie próbuje, choć nie ma ani jednego schematu, ani
                                                    > nakazu wykorzystywania tylko istniejących metod.

                                                    Nie ma innych metod. Dokładnie takie same działania zapobiegawcze, odstraszające oraz redukcyjne stosowane są w innych miastach europejskich. Jeśli chodzi o bariery metalowe to całkowite odgrodzenie lasów miejskich od osiedli byłoby bardzo trudne i nieefektywne ze względu na układ urbanistyczny Warszawy, gdzie osiedla często wrastają w tereny zielone.


                                                    > > To miasto ma robić te odstrzały czy nie robić?
                                                    >
                                                    > Rzecz wvtym, że miasto zgodnie z prawem tych odstrzałów sobie robić nie może ot
                                                    > tak. Z ustawy o ochronie zwierząt tylko w warunkach nadzwyczajnego zagrożenia
                                                    > ze strony zwierzat, a z ustawy o prawie łowieckim szczególnego.

                                                    Miasto (gmina) ma prawo zarządzić odstrzał redukcyjny, sanitarny i w sytuacji zagrożenia bezpośredniego. Nie robi ich od tak przecież.


                                                    > I myślisz że da się przewidzi
                                                    > > czy z konkretnego zgłoszenia które służby ocenią jako niebezpieczne, komuś sta
                                                    > > nie się czy nie stanie się krzywda?

                                                    > W tym rzecz.
                                                    > Albo zabijać wszystkie ( to jest niezgodne z prawem).
                                                    > Albo probować inaczej ( niedasię)

                                                    Zgodnie z prawem jest dopuszczalne usuwanie osobników bezpośrednio zagrażających ludziom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia tego zagrożenia. Wydaje mi się, że przypadek z tego wątku się kwalifikuje.
                                                  • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 00:34
                                                    natalia.nat napisała:

                                                    >
                                                    > No tak. Od jakiego czasu jest w Warszawie więcej dzików, również dlatego że nie
                                                    > można ich z miasta wywozić, jak robiono wcześniej. Jest więc coraz więcej odło
                                                    > wów z uśmierceniem oraz odstrzałów, aby ich populacja mieściła się w podanych w
                                                    > idełkach limitu. Dostępne metody działają i są wdrożone a urzędnicy robią właśc
                                                    > iwie. Niby co mieliby robić inaczej. Muszą ograniczać ilość dzikich zwierząt, ż
                                                    > eby nie stanowiły zagrożenia dla mieszkańców.

                                                    W jakich widełkach limitu? W mieście?
                                                    I zresztą jak niby miałyby się w widełkach miescić, skoro jest ich zacdużo?
                                                    No jak działają metody, jak dzików coraz więcej?

                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie ma innych metod.

                                                    Są. Podobno czytałaś, jednak chyba nie wszystko.
                                                    Nie ma też żadnego katalogu tych metod. Można probować własnych rozwiazań, Barcelona sprobowała.

                                                    Dokładnie takie same działania zapobiegawcze, odstraszając
                                                    > e oraz redukcyjne stosowane są w innych miastach europejskich.

                                                    Są stosowane różne.
                                                    Powtarzam, nie ma stałego zestawu! Ani norm żadnych, trzeba probować kompleksowo.
                                                    Wszystkie kosze macie zabezpieczone? W każdej dzielnicy? Mandaty za dokarmianie wdrożone? Akcje edukacyjne na szeroką skalę?
                                                    Monitoring przemieszczania dzików? Odpowiednie nasadzenia, zabezpieczenie podłoża w strategicznych miejscach? Częsciowe grodzenie? Ktoś sprawdził, tak jak w Barcelonie, czy wabikiem nie jest karma dla kotów wolnożyjacych?
                                                    To jest stale rozwijane, ludzie nad tym kompleksowo pracują. Przyrodnicy, nie myśliwi, architekci krajobrazu, urbaniści.
                                                    >
                                                    >

                                                    >
                                                    > Miasto (gmina) ma prawo zarządzić odstrzał redukcyjny, sanitarny i w sytuacji z
                                                    > agrożenia bezpośredniego. Nie robi ich od tak przecież.

                                                    Nie, odstrzał redukcyjny to nie zadanie gminy.
                                                    A te odstrzały muszą mieć powód, nadzwyczajny lub szczególny. Czyli nie dziki na rabatce, bo takich sytuacji są tysiące.

                                                    Oczywiście, prawo można zmienić, tak żeby strzelać więcej, po prostu do zwierząt, które są.
                                                    Tyle że nigdzie się tego nie robi, a odstrzały są nieskuteczne jeśli mowa o ograniczaniu populacji dzików w mieście.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Zgodnie z prawem jest dopuszczalne usuwanie osobników bezpośrednio zagrażającyc
                                                    > h ludziom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia tego zagrożenia. Wydaj
                                                    > e mi się, że przypadek z tego wątku się kwalifikuje.

                                                    Czyli wg Ciebie obecność dzików jest po prostu bezpośrednim zagrożeniem. Są, więc zagrażają.
                                                    Czyli zmiana prawa.

                                                  • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 07:42
                                                    Miej pretensje do społeczeństwa, które wybiera na osiem lat osobniki, których marzeniem jest zabetonowanie Odry, prezydenta, który uważa, że pies ma zdychać na łańcuchu, a futrzaki żywcem obdzierane ze skóry, a nie do urzędników, którzy muszą wykonywać przez nich ustanawiane prawa i nie chcą odpowiadać za czyjąś śmierć, wolą śmierć dzika, której wetomat zaklaska.
                                                  • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 09:33
                                                    yadaxad napisała:

                                                    > Miej pretensje do społeczeństwa, które wybiera na osiem lat osobniki, których m
                                                    > arzeniem jest zabetonowanie Odry, prezydenta, który uważa, że pies ma zdychać n
                                                    > a łańcuchu, a futrzaki żywcem obdzierane ze skóry, a nie do urzędników, którzy
                                                    > muszą wykonywać przez nich ustanawiane prawa i nie chcą odpowiadać za czyjąś śm
                                                    > ierć, wolą śmierć dzika, której wetomat zaklaska.

                                                    Tylko od strony prawnej wygląda to nie tak, że strzelanie, usypianie, zabijanie o prostu to są metody stosowane z automatu, jak chcieliby niektórzy.
                                                    Opisany przypadek, czyli dziki na rabatce, nie jest odosobniony, przecież forumki opisują dziki na ulicy, pod sklepem, pod sxkołą itd.
                                                    A na razie nie jest tak, że dziki są, więc są zagrożenoem, strzelamy, problem z głowy.
                                                    Więc owszem, urzędnicy muszą poruszać się w obrębie prawa, prawo zaś mówi o uśmiercaniu tylko w przypadkach nadzwyczajnego lub szczególnego zagrożenia ( ustawa o ochronie zwierząt i ustawa o prawie łowieckim).

                                                    Więc, z punktu widzenia tych, którzy chcą eksterminacji zwierząt dzikich w miastach, należy zmienić prawo, żeby móc strzelać do wszystkich dzików, saren, łosi itd.
                                                    Natomiast urzędnicy muszą szukać innych metod na razie, a odstrzały prowadzić zgodnie z prawem.
                                                    Nie jest to też tylko problem miasta, ale państwa, bo dzikie są przecież wlasnoscią panstwa (żywe) no i skadś, prawda, przychodzą.


                                                  • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 09:50
                                                    > Więc, z punktu widzenia tych, którzy chcą eksterminacji zwierząt dzikich w miastach, należy zmienić prawo, żeby móc strzelać do wszystkich dzików, saren, łosi itd.

                                                    Ale bredzisz.
                                                  • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 10:48
                                                    lauren6 napisała:

                                                    > > Więc, z punktu widzenia tych, którzy chcą eksterminacji zwierząt dzikich
                                                    > w miastach, należy zmienić prawo, żeby móc strzelać do wszystkich dzików, saren
                                                    > , łosi itd.
                                                    >
                                                    > Ale bredzisz.

                                                    Wskaż, gdzie bredzę.
                                                    Nie ma ludzi, którzy nie chcą dzikich zwierząt w mieście?

                                                    Obecne prawo zezwala na zabijanie z przesłanki " bo żyje" ?

                                                  • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 11:00
                                                    Skup się.
                                                    Wykombinowałaś już sposób na usunięcie ( inne, niż zastosowano) zagrażających ludziom dzików w sytuacji opisanej w poście startowym?

                                                  • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 09:59
                                                    Ależ oczywiście, że całe polskie prawo dotyczące ogólnie przyrody jest niefunkcjonalne, wystarczyło by nawet spojrzeć na Czechy, którzy wcale jakimiś ekologicznymi wariatami nie są, jak mają rozwiązane sprawy szkód w rolnictwie dofinansowując zabezpieczenia, a a nie szkody, upraszczając. Chyba nikt tutaj nie twierdzi, że dziki w Polsce trzeba wybić do nogi, choć takie rozwiązanie wprowadził pis i to są jego skutki. A Czarnek wyśmiewa, jako poniżanie rolników i dręczenie myśliwych przepisy sanitarne chroniące przed aefem. Co nie zmienia faktu, że nieszczęsny dzik zagoniony do spokojnego rycia na rabatce wśród ludzi jest zagrożeniem życia i zdrowia.
                                                  • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 10:56
                                                    yadaxad napisała:

                                                    Co nie zmienia faktu, że n
                                                    > ieszczęsny dzik zagoniony do spokojnego rycia na rabatce wśród ludzi jest zagr
                                                    > ożeniem życia i zdrowia.

                                                    Można polemizować.
                                                    Nikt ze świadków nie wskazał na agresywne zachowania
                                                    Można tylko mówić o potencjalnym zagrożeniu.
                                                    Zabijanie tylko że względu na szczególne i nadzwyczajne zagrożenie ( też infrastruktury,nie tylko ludzi).
                                                    Takich sytuacji tysiące,vwiec należałoby strzelać do wszystkich, po zmianie prawa.
                                                    Gdzie się tak robi? Na świecie?

                                                    A tu planowany odstrzał przez Pan maysliwego Podgórskiego na 500 dzików. Na jakiej podstawie prawnej?


                                                  • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 11:10
                                                    elinborg napisała:

                                                    > Można polemizować.
                                                    > Nikt ze świadków nie wskazał na agresywne zachowania
                                                    > Można tylko mówić o potencjalnym zagrożeniu.

                                                    Ręce opadają…
                                                    Dzik nie uprzedza, że zaatakuje za pół godziny, lub wcale, bo ma dzisiaj dobry humor.
                                                    On zaszarżuje kiedy zechce, nagle i gwałtownie, w sekundy.
                                                    Jest wbrew pozorom zwierzęciem bardzo szybkim i w ataku bezkompromisowym.

                                                    > Zabijanie tylko że względu na szczególne i nadzwyczajne zagrożenie ( też infras
                                                    > truktury,nie tylko ludzi).

                                                    I taka jest obecnie konieczność. Bezpieczeństwo ludzi jest najważniejsze.

                                                    Wałkujesz, międlisz, manipulujesz, trollujesz.
                                                    Wystarczy.


                                                  • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 11:29
                                                    Tylko że przejdzie od spokojnego rycia do ataku momentalnie, nie będzie odstraszał, spojrzy, nie spodoba mu się i jest błyskawiczny jak to zwierze. O ile można przewidywać zachowanie zwierzęcia w jego naturalnym środowisku, to dziki dzik między ludźmi nie jest do zaufania w jego spokój. Ale na nałożenie się wielu problemów, będzie tak, że nie będzie szwadronów śmierci penetrujących miasto i zabijających każdy ryj w zasięgu wzroku, ani nie uniknie się incydentalnych egzekucji.
                                                  • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 08:52
                                                    elinbor :
                                                    > „ Czyli wg Ciebie obecność dzików jest po prostu bezpośrednim zagrożeniem”

                                                    Tak. Obecność dzikiego, nieprzewidywalnego zwierzęcia, które jest w stanie zabić człowieka, a które pojawi się w bezpośrednim jego pobliżu „ jest po prostu bezpośrednim zagrożeniem”

                                                    Oglądane w TV i Zoo zagrożeniem nie są.

                                                    Wykombinowałaś już sposób na usunięcie ( inne, niż zastosowano) zagrażających ludziom dzików w sytuacji opisanej w poście startowym?
                                                  • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 13:06
                                                    elinborg napisała:


                                                    > W jakich widełkach limitu? W mieście?
                                                    > I zresztą jak niby miałyby się w widełkach miescić, skoro jest ich zacdużo?
                                                    > No jak działają metody, jak dzików coraz więcej?

                                                    Bierze się pod uwagę limity dla lasów miejskich, prognozy rozrodu i szacuje ocenę zagrożenia dla ludzi. To że jest dzików więcej nie oznacza być może nagłej potrzeby działania i robi się to w zaplanowany wcześniej sposób. Wiem że do czerwca 2026 r. władze miasta zaplanowały zmniejszenie populacji dzików o 500 sztuk.


                                                    > Nie ma też żadnego katalogu tych metod. Można probować własnych rozwiazań, Barc
                                                    > elona sprobowała.
                                                    > Dokładnie takie same działania zapobiegawcze, odstraszając
                                                    > > e oraz redukcyjne stosowane są w innych miastach europejskich.
                                                    > Są stosowane różne.
                                                    > Powtarzam, nie ma stałego zestawu! Ani norm żadnych, trzeba probować kompleksow

                                                    Nie ma innych metod. Jakie własne? Podaj konkretnie dla Warszawy. To, że działacze ochrony przyrody mają swoje pomysły, to nie znaczy że to jakiekolwiek metody godne uwagi. Dla ideowców i aktywistów, którzy sami nie muszą niczego robić, nie ma rzeczy niemożliwych i wszystko DASIĘ ze wspaniałymi wynikami. I kto będzie za te autorskie próby wątpliwego rezultatu płacił? Miasto ma swój budżet, w którym musi się zmieścić.


                                                    > Wszystkie kosze macie zabezpieczone? W każdej dzielnicy? Mandaty za dokarmianie
                                                    > wdrożone? Akcje edukacyjne na szeroką skalę?
                                                    > Monitoring przemieszczania dzików? Odpowiednie nasadzenia, zabezpieczenie podło
                                                    > ża w strategicznych miejscach? Częsciowe grodzenie? Ktoś sprawdził, tak jak w B
                                                    > arcelonie, czy wabikiem nie jest karma dla kotów wolnożyjacych? To jest stale rozwijane, ludzie nad tym kompleksowo pracują

                                                    Ależ oczywiście że ten kompleksowy zestaw działań jest robiony w Warszawie. Stosuje się podejście wielotorowe: specjalne nasadzenia i ukrzewianie terenów, sztywne grodzenia, siatki na podłoże i wkopywane, zabezpieczenia koszy, różnorodne środki odstraszające: zapachowe, akustyczne i lampy z czujnikiem ruchu. Wiem, bo się z tym osobiście stykam i to wszystko widzę. Prowadzi się monitoring przemieszczania i prognozowanie wielkości populacji. W 2025 roku przeprowadzono inwentaryzację populacji, szacując liczbę dzików na terenie miasta na ok. 3031 osobników przy użyciu metod teledetekcyjnych. Kolejne badanie zaplanowano na 2026 rok. Miasto prowadzi statystyki zgłoszeń od mieszkańców, co pozwala na lokalizację miejsc największej koncentracji zwierząt. Za monitoring i interwencje odpowiadają głównie Lasy Miejskie oraz Ekopatrol Straży Miejskiej, który wystawia też mandaty. Na szeroką skalę zakrojona jest działalność edukacyjna, organizowane są pikniki i spacery by uczyć mieszkańców o dzikach, np. "Dziki Piknik”, "Dziki w Wilanowie". Wykłady prowadzą m.in. leśnicy, oraz Pawilon Edukacyjny Kamień czy Łazienki Królewskie. Pełno jest tych różnych akcji, sama natrafia na okrągło i w sieci i w terenie. Walka z dzikami w Warszawie to już ponad 2 dekady. To nie jest od wczoraj przecież.


                                                    > Nie, odstrzał redukcyjny to nie zadanie gminy.
                                                    > A te odstrzały muszą mieć powód, nadzwyczajny lub szczególny. Czyli nie dziki n
                                                    > a rabatce, bo takich sytuacji są tysiące.

                                                    W przypadku, gdy dzikie zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, starosta (lub prezydent miasta na prawach powiatu) może wydać decyzję zezwalającą na odstrzał redukcyjny lub odłów z uśmierceniem. Działania te wynikają z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom, zwłaszcza w kontekście zwiększonej obecności dzików w terenach zurbanizowanych i ryzyka ASF. I nikt nie interweniuje "w przypadku dzików na rabatce". To jest tylko twoja ocena z kanapy. A odstrzały są skuteczne.


                                                    > Czyli wg Ciebie obecność dzików jest po prostu bezpośrednim zagrożeniem. Są, więc zagrażają.
                                                    > Czyli zmiana prawa.

                                                    Oczywiście że obecność dzików MOŻE być bezpośrednim zagrożeniem, każde zwierzę może nim być, nawet pies. Oceniają to na miejscu odpowiednie służby. Władze miasta odpowiadają za bezpieczeństwo, zdrowie i życie mieszkańców. Dopiero by była fala krytyki i hejtu, gdyby nie reagowały. Poza tym odpowiadają za to imiennie. I nie, nie trzeba zmieniać prawa. Są stosowne paragrafy na takie sytuacje.
                                                • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 19:32
                                                  natalia.nat napisała ( do elinborg):
                                                  > A ty jesteś ekspertem i wiesz wszystko najlepiej.

                                                  wink
                                                  Podzielę się interesującą informacją, którą elinborg powinna wziąć pod uwagę w opracowywanym autorskim planie namawiania dzików, by trzymały się zdala od miast.

                                                  Otóż dziki upodobały sobie kukurydzę jako smaczną, pożywną i dość łatwo dostępną paszę, gdy jej hodowla stała się popularna. Zauważono, ze pogłowie dzików znacząco sie poprawia, bo wzrasta płodność samic po spożyciu kukurydzy za sprawą pewnego gatunku grzyba na niej pasożytującego.
                                                  Tak to dziki przypadkiem odkryły środek „koncepcyjny”. ( informacja od kompetentnego leśnika z placówki naukowej)

                                                  Elinborg powinna zatem wnieść do swojego programu postulat zakazu uprawy kukurydzy.
                                                  Póki nie przeprowadzi odpowiednich ustaw przez sejm pozostaje…fujarka wink
                                              • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 18:46
                                                Póki co po Warszawie nie chodzą watahy dzikich psów, które wychodzą na jezdnię, torowiska, blokują ruch miejski czy straszą mieszkańców na osiedlach.
                                    • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 14:25
                                      Natalio, przydatne informacje, dziękuję.

                                      Forumka elinborg pokpiwała sobie na temat liczby ataków dzików na ludzi w miastach i z lęku przed tymi zwierzętami.

                                      Konkretne dane na ten temat podała w rozmowie z prezydentem Trzaskowskim pani Zastępca Dyrektora Lasów Miejskich Warszawy.

                                      I tak w 2025 roku liczba zgłoszonych ataków dzików na ludzi w obrębie Warszawy wynosiła 120 przypadków, a na psy 30 (wszystkie zdarzenia są oficjalnie zgłaszane)
                                      To niemało, więc lęki mieszkańców dzielnic, gdzie dziki czują się już całkiem swobodnie już o każdej porze dnia, nie tylko wieczorami i nocą są absolutnie uzasadnione.

                                      Czy forumka elinborg spotkała kiedykolwiek w naturze, w bliskiej odległości niechby i jednego odyńca czy lochę? Przypuszczam, że co najwyżej w ZOO za solidnym ogrodzeniem…
                                      • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 14:27
                                        Errata: „nie wszystkie zdarzenia są oficjalnie zgłaszane”
                                        • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 15:31
                                          ta napisała:

                                          > Errata: „nie wszystkie zdarzenia są oficjalnie zgłaszane”

                                          Za to wszystkie potwierdzone?
                                          • husky_cat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 17:33
                                            Sugerujesz, że ludzie sami się pogryzli, poturbowali i na sorze obwinili dziki?

                                            Akurat w Warszawie to kamery są dosłownie wszędzie, więc nie ma problemu z potwierdzeniem

                                            elinborg napisała:

                                            > ta napisała:
                                            >
                                            > > Errata: „nie wszystkie zdarzenia są oficjalnie zgłaszane”
                                            >
                                            > Za to wszystkie potwierdzone?
                                      • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 15:37
                                        ta napisała:


                                        >
                                        > Czy forumka elinborg spotkała kiedykolwiek w naturze, w bliskiej odległości nie
                                        > chby i jednego odyńca czy lochę? Przypuszczam, że co najwyżej w ZOO za solidnym
                                        > ogrodzeniem…

                                        Spotkałam na pewno więcej razy niż ty zostałaś zaatakowana przez dzika.
                                        Ale zaczęło się wybijanie,w lasach, więc dziki poszły do miasta.
                                        I przypomnę, że ty pierwsza zaczelaś kpić. Dostosowałam poziom.

                                        • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 16:05
                                          elinborg napisała:

                                          > Spotkałam na pewno więcej razy niż ty zostałaś zaatakowana przez dzika.

                                          Na pewno, na pewno.

                                          > Ale zaczęło się wybijanie,w lasach, więc dziki poszły do miasta.

                                          Aaaa, ciekawe ale nieprawda.

                                          > I przypomnę, że ty pierwsza zaczelaś kpić.

                                          Kontekst, kontekst. Ty kpisz z lęków ludzi. Kpiące pytanie o ilość zabitych ludzi przez dziki (jesli „tylko” poszturchają, pokaleczą w tym bardzo ciężko to pikuś przecież) jest w twojej bańce OK?

                                          Ja zażartowałam z twojego zacietrzewienia w propagowaniu „ wyprowadzania” dzików z miast, albowiem obecnie w świetle prawa odłowionego dzika żywego nie można przemieścić poza obszar, gdzie został namierzony, nawet w obrębie jednego miasta. Wobec tego jak chcesz je z miasta w konkretnym przypadku „wyprowadzić”?
                                          Powtórzę moje „ kpiące” pytanie - za pomocą fujarki i witki wierzbowej?

                                          >Dostosowałam poziom.

                                          Mylisz się. To akurat leży poza twoimi możliwościami.

                                          Ciągle czekam na twój autorski pomysł na skuteczne poradzenie sobie ze stadem dzików, które zawłaszczyły np teren placu zabaw przy osiedlowym osiedlu. Nie miel po próżnicy, konkrety, krótko, węzłowato.


                                          • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 17:30
                                            ta napisała:

                                            Czyli podsumujmy.
                                            Ty możesz kpić ( ty zaczelaś).
                                            Ty się możesz zacietrzewiać do tego stopnia, że produkujesz długie, idiotyczne posty
                                            Ty możesz niecrozumieć przenośni ( wyprowadzać to oczywiście z fujarką i witką)
                                            Ty możesz nakazywać mi zakladać osobny wątek.
                                            Nie pęknij z tych emocji.



                                            >
                                            >
                          • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 10:55
                            Jak rozwiązać problem rozmnażających się bez żadnych problemów dzików, które mają dostatek pożywienia i prócz człowieka żadnych wrogów, to jedna sprawa, a momentalna akcja, zupełnie inny problem. Zostawienie , by sobie swobodnie penetrowały teren, dwóch loch z młodymi między ludźmi to proszenie się o tragiczny wypadek, na jakieś wypłaszanie z terenu zareagują agresją, bo taki mają charakter, prawo przemieszczać je nie pozwala i innego wyjścia nie było, choć to niewątpliwie przykry incydent, taka egzekucja zwierząt, które nie ze swojej winy weszły w konflikt z ludzką przestrzenią, nie przeznaczoną dla dzikiej przyrody. Przecież jakiś histerycznych masowych obław na dziki pojawiające się przy miejskich terenach nie ma. A tu nie być prewentywnym i czekać na akcję przez usprawiedliwienie, że kogoś przyzabiły, to dopiero by była awantura o bezczynność, i że można się było tego spodziewać.
                      • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 13:05
                        elinborg napisała:

                        > Mocno zaszkodziło coś.
                        > Krwiożercze dziki za mocno w glowę weszły.

                        Skup się na temacie wątku, zrób burzę mózgów z taniuszyną i podajcie w punktach
                        jak wg was należy postępować w przypadku pojawienia się dzików w przestrzeni miejskiej
                        obok przedszkoli, szkół, sklepów. Konkretnie w takiej sytuacji. Pkt 1, 2, 3…

                        No dawaj!
                        -
                        Patyczkiem się oganiać? Przemawiać czułym słowem do szarżującej lochy?
                        Nie opuszczać bezpiecznych schronień do czasu wynalezienia środków antykoncepcyjnych dla dzików i sposobu ich podawania ( podejdź świnko dam ci cukiereczka)?

                        Są całe dzielnice na obrzeżach stolicy i innych miast sterroryzowane przez dziki, które rozmnażają się na potęgę i prawo zabrania je odławiać.

                        Strategiczne plany opanowania problemu są na lata i jak ci już pisano załóż na ten temat wątek osobny.

                        Zamiast tracić energię na wycieczki personalne ( zupełnie w kosmos)
                        opracuj plan „wyprowadzania” stada z miasta, tu i teraz. Konkretnie.




                        • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 13:55
                          ta napisała:

                          .
                          >
                          > Skup się na temacie wątku, zrób burzę mózgów z taniuszyną i podajcie w punktach
                          >
                          > jak wg was należy postępować w przypadku pojawienia się dzików w przestrzeni mi
                          > ejskiej
                          > obok przedszkoli, szkół, sklepów. Konkretnie w takiej sytuacji. Pkt 1, 2, 3…
                          >
                          > No dawaj!
                          > -
                          > Patyczkiem się oganiać? Przemawiać czułym słowem do szarżującej lochy?
                          > Nie opuszczać bezpiecznych schronień do czasu wynalezienia środków antykoncepcy
                          > jnych dla dzików i sposobu ich podawania ( podejdź świnko dam ci cukiereczka)?
                          >
                          > Są całe dzielnice na obrzeżach stolicy i innych miast sterroryzowane przez dzik
                          > i, które rozmnażają się na potęgę i prawo zabrania je odławiać.
                          >
                          > Strategiczne plany opanowania problemu są na lata i jak ci już pisano załóż na
                          > ten temat wątek osobny.

                          Jak jesteś sterroryzowana przez dziki, albo uważasz, że tak jest, to ja nie pomogę.
                          Już dość isałam w innych postach, również o tym, że problem jest szerszy niż ten konkretny przypadek. I że strzelanie, usypianie nie pomoże. Chyba, że będzie jakiś agresywny osobnik, chory itd. ale to nie tu.
                          Oraz że nie ma żadnego obowiązku pisania tylko o tym konkretnym przypadku, bo ty czy też Natalia .nat tak chcecie
                          W innych miejscach tego samego dnia tysiące dzikow weszło ludziom w drogę. Nic wyjątkowego się nie stało.
                          • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 14:38
                            elinborg napisała:

                            „ Jak jesteś sterroryzowana przez dziki, albo uważasz, że tak jest, to ja nie pomogę.”

                            Nie tylko ja, ale setki innych mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy przemieszczają się pieszo.

                            Ale, ale gdzie w punktach twoja propozycja działań w razie pojawienia się stada w mieście, pod szkołą, przed sklepami itd , konkretnie, tu i teraz. Zainspiruj służby miejskie, leśników i prezydentów miast. Dasz radę smile
                            • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 15:07
                              ta napisała:


                              >
                              > Ale, ale gdzie w punktach twoja propozycja działań w razie pojawienia si
                              > ę stada w mieście, pod szkołą, przed sklepami itd , konkretnie, tu i teraz. Zai
                              > nspiruj służby miejskie, leśników i prezydentów miast. Dasz radę smile

                              Jeśli mieszkasz w Warszawie, dzwoń do LM.
                              Odstrzelą ci te dziki, następne zaraz będą, więc będziesz dzwonić znowu, znowu i zaś..
                              Pewnego dnia nie zdążą, ty nie zauważysz i będzie po tobie.
                              • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 16:13
                                elinborg napisała:


                                > Jeśli mieszkasz w Warszawie, dzwoń do LM.
                                > Odstrzelą ci te dziki, następne zaraz będą, więc będziesz dzwonić znowu, znowu i zaś..

                                Przede wszystkim. W stolicy nie robi się tego nagminnie. Dziki są tutaj elementem codziennego życia, zwłaszcza w niektórych dzielnicach. Rzadkie przypadki są w ogóle zgłaszane, a z tych zgłaszanych nieliczne są usypiane i zabijane.
                                Poza tym jakby nie patrzeć, odstrzelenie to jednak zmniejszenie tej populacji, więc to raczej wtedy prędzej nie przyjdą następne. Ty proponujesz je przegonić, czy tak?
                                • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 17:21
                                  natalia.nat napisała:

                                  > elinborg napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > Jeśli mieszkasz w Warszawie, dzwoń do LM.
                                  > > Odstrzelą ci te dziki, następne zaraz będą, więc będziesz dzwonić znowu,
                                  > znowu i zaś..
                                  >
                                  > Przede wszystkim. W stolicy nie robi się tego nagminnie. Dziki są tutaj element
                                  > em codziennego życia, zwłaszcza w niektórych dzielnicach. Rzadkie przypadki są
                                  > w ogóle zgłaszane, a z tych zgłaszanych nieliczne są usypiane i zabijane.
                                  > Poza tym jakby nie patrzeć, odstrzelenie to jednak zmniejszenie tej populacji,
                                  > więc to raczej wtedy prędzej nie przyjdą następne. Ty proponujesz je przegonić,
                                  > czy tak?

                                  Nie przegonisz ich, bo gdzie i jak. Asf
                                  Cieszę się, że piszesz, że to element życia. Co nie wyszło tym razem? Bo te dziki agresywne nie były, ryły rabatkę. Tak samo te na placu zabaw na Bemowie, tam ktoś je zamknął.
                                  No i to była odpowiedź na wywody ta. Ona się boi wszystkich dzików. I pytała co proponuję. No to co można zaroponować na już, skoro ona tak reaguje?
                                  Dziki, wtedy gdy je wywożono ( nie przeganiano), nie były takim problemem,bjak teraz). Tak mówi pani z ratusza czy chyba LM.
                                  Co się dzieje teraz w takim razie?
                                  Za mało odstrzałówcw stosunku do wcześniejszych wywozów?
                                  Nie proponuję przeganiania, tylko zintegrowane postępowanie tak, żeby ograniczyć ich napływ
                                  Piszę to już któryś raz. I to nie ja proponuję, tylko przyrodnicy.
                                  Po prostu trzeba działać, szukać przyczyn. Nie zostawiać wszystkiego w rękach urzedników i myśliwych, bo im się nie chce, nie opłaca itd.

                                  Wylądujemy z tymi dzikami jak z szopami praczami. Odstrzał, absolutnie bezwzględny, w okresie rozrodu też, inne metody o których nie chcę wiedzieć. Szop jak był tak jest, poszerza zasięg siedlisk. Tu wybijemy, następne nadciagają z Niemiec


                                  • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 18:23
                                    elinborg napisała: „i pytała co proponuję.”

                                    Owszem, kilka razy usiłując sprowadzić cię na ziemię I jak dotąd nie ma odpowiedzi, smile

                                    Po raz piąty: co proponujesz w konkretnej sytuacji, gdy dziki wtargnęły na teren zamieszkały i przemieszczają się stadem po ulicach, obok szkół, przedszkoli, sklepów i wcale nie mają zamiaru same opuścić tych miejsc?

                                    Piszesz: „ Nie proponuję przeganiania, tylko zintegrowane postępowanie tak, żeby ograniczyć ich napływ”
                                    I ciągle ogólniki i brak konkretu.

                                    Co proponujesz w opisanej powyżej sytuacji?
                                    • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 18:47
                                      Wypędzanie dzików z lasów masowym odstrzałem jest głupie, tym bardziej, że jest bardzo potrzebny w ekosystemie. Na miejsce naszych dzików przywędrują dziki bardziej zarażone ze wschodu. Natomiast dzik w mieście jest zagrożeniem, to że spokojnie ryje rabatkę nie oznacza, że nagle coś mu się nie spodoba i nie zaszarżuje. A jeśli jest płacz, że to było na oczach dzieci, to dzieci tam były i mogły za moment być w niebezpieczeństwie. Bo chodzi tu o ten incydent, a nie że dziki trzeba uśmiercać, bo istnieją.
                                  • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 19:20
                                    elinborg napisała:


                                    > Nie przegonisz ich, bo gdzie i jak. Asf

                                    Dokładnie.


                                    > Cieszę się, że piszesz, że to element życia. Co nie wyszło tym razem? Bo te dzi
                                    > ki agresywne nie były, ryły rabatkę. Tak samo te na placu zabaw na Bemowie, tam
                                    > ktoś je zamknął.

                                    A z czego tu się cieszyć. Element życia. Tyle że niechciany, a my mieszkańcy nie mamy wyjścia. Boimy się, musimy okrążać dziki, nadkładać drogi, wieczorami trzeba się rozglądać ze strachem czy skądś nie wyskoczą, musimy godzić się na zniszczenia ławek, płotów, aut, placów zabaw, przeorane trawniki i ogródki, szczególnie pilnować dzieci. Nc przyjemnego. W przypadku z wątku czytam, że dziki były agresywne i stanowiły zagrożenie. Tobie nie zagrażały, więc łatwo ci pisać.


                                    > Dziki, wtedy gdy je wywożono ( nie przeganiano), nie były takim problemem,bjak
                                    > teraz). Tak mówi pani z ratusza czy chyba LM.
                                    > Co się dzieje teraz w takim razie?
                                    > Za mało odstrzałówcw stosunku do wcześniejszych wywozów?

                                    No cóż, populacja dzików przy mieście była wtedy zdecydowanie mniejsza, o czym mówi pani z LM, miasto nie było tak rozrośnięte, wiec wchodziło ich do miasta mniej. To wszystko widać po ilości zgłoszeń rosnącej lawinowo. Dlatego obecnie potrzeba więcej odstrzałów niż wcześniej wywozów.
                                    "lawinowo rośnie liczba zgłoszeń samej obecności dzików: w 2025 r. było ich 8804, podczas gdy jeszcze w 2020 r. zaledwie 432. Urzędnicy wskazują, że skala zjawiska rośnie bardzo szybko, co bezpośrednio przekłada się na zwiększone ryzyko dla mieszkańców."


                                    > Nie proponuję przeganiania, tylko zintegrowane postępowanie tak, żeby ograniczyć ich napływ
                                    > Piszę to już któryś raz. I to nie ja proponuję, tylko przyrodnicy.
                                    > Po prostu trzeba działać, szukać przyczyn. Nie zostawiać wszystkiego w rękach u
                                    > rzedników i myśliwych, bo im się nie chce, nie opłaca itd.

                                    Piszę to już któryś raz. Takie zintegrowane działanie jest robione ale mimo że metody są właściwe, skuteczne i porównywalne do tych w innych krajach europejskich, populacja dzików jest rozrastająca się i to będzie się jeszcze bardziej nasilać. Dlatego profilaktyka owszem, ale konieczne są przede wszystkim odstrzały redukcyjne.
                                    Ale pytam właśnie, co proponujesz gdy pojawi się taka niebezpieczna wataha i będzie zagrożeniem? Zostawić, żeby komuś stała się krzywda?



                                    • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 19:37
                                      natalia.nat zadaje pytanie elinborg:

                                      > „ Ale pytam właśnie, co proponujesz gdy pojawi się taka niebezpieczna wataha i będzie zagrożeniem? Zostawić, żeby komuś stała się krzywda?”

                                      Zadałam takie pytania już kilkakrotnie, odpowiedzi brak.
                                    • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 20:25
                                      One są miejskie, okazuje się, że ptaki też podlegają ewolucji, takie kosy podzieliły się na miejskie i leśno-polne, te drugie tylko odlatują.
                                      Ba, także bociany co mają gniazda blisko śmietnisk, też wybierają osiadłe życie.
                                      Niedźwiedzie przychodzą do miast i wsi, bo mogą znaleźć jedzonko bez trudu, zresztą o tym wiedział już misio Yogi.

                                      A dziki są inteligentne, po co mają się męczyć w lesie jak tyle jedzenia fajnego w miastach. Więc strzelać do wszystkiego co się rusza. Zwłaszcza na oczach mieszkańców.

                                      co proponujesz gdy pojawi się taka niebezpieczna wataha i będzie zagrożeniem? Zostawić, żeby komuś stała się krzywda? Jakoś mało przypadków zagrożenia życia było. Nikt tu nie jest specjalistą od tego. Niech Trzaskowski sobie wynajmie specjalistów od dzików. I nie robi siary i zamieszania. A formułowe celebrytki zamiast klepać farmazony. Niech sobie przypomną co mówili obrońcy dzików za rządów PIS.
                • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 20:55
                  ta napisała:

                  > elinborg napisała:
                  >
                  > > Ale to przez nas tu są i trzeba je w
                  > > yprowadzić, a nie tłuc bezmyślnie
                  >
                  > Bierz fujarkę i witkę wierzbową i wyprowadzaj…
                  Następna co łamie swoje zasady. Daje komuś rady na życie, a daje przyzwolenie na mordowanie. Tu taka ciekawostka. Jak zauważa Robert Maślak, zoolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, uśmiercenie dzików z placu zabaw to nie jest wyłącznie „smutna historia jednej interwencji”, ale „historia systemowego zaniechania”.

                  Ekspert podkreśla, że naukowcy już kilka lat temu alarmowali stołecznych urzędników o tym, że problem dzików w mieście wymaga monitoringu populacji, rzetelnej inwentaryzacji, rozpoznania przyczyn wchodzenia zwierząt w przestrzeń osiedli czy naukowej analizy skutecznych metod zapobiegania konfliktom.

                  – Zamiast nowoczesnego, opartego na wiedzy zarządzania konfliktem człowiek-dzikie zwierzę, wybrano rozwiązanie najprostsze: zabijanie. Z punktu widzenia biologii sam odstrzał bez rozpoznania źródeł konfliktu działa tylko chwilowo i nie rozwiązuje problemu obecności dzików w mieście. Jeżeli nie usuwa się przyczyn, dostępności odpadów, dokarmiania, barier migracyjnych i błędów infrastrukturalnych, podobne sytuacje będą się powtarzać. Dlatego dziś pytania muszą dotyczyć nie tylko samego placu zabaw na Bemowie, ale całej polityki miasta wobec dzikiej przyrody – zaznaczył ekspert na swoim profilu w social mediach.

                  Jego zdaniem nowoczesna Warszawa nie powinna reagować jedynie w momencie, w którym dziki znajdą się na ludzkich osiedlach, ale powinna prowadzić monitoring sytuacji i wiedzieć wcześniej ile ich jest, skąd przychodzą i jak skutecznie zapobiegać takim sytuacjom. Robert Maślak podkreśla, że jeżeli ignoruje się wiedzę naukową, prędzej czy później kończy się to tragedią dla zwierząt. „One zapłacą cenę najwyższą” – podsumowuje naukowiec. Szkoda, że prezydent Warszawy idzie na łatwiznę. www.wprost.pl/tylko-u-nas/12295836/odstrzal-dzikow-na-warszawskim-placu-zabaw-eksperci-komentuja.html
                  • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 01:36
                    boggi_dan ( taniarada) napisał:

                    > Następna co łamie swoje zasady. Daje komuś rady na życie, a daje przyzwolenie n
                    > a mordowanie.

                    Uczciwie byłoby napisać, jeśli już „ na ubicie dzików, które wtargnęły do przestrzeni miejskiej i zagrażają bezpieczeństwu ludzi”.

                    I tak, bezpieczeństwo ludzi i ich życie przedkładam nad życie dzika.

                    Obecnie nie można odławiać dzików i przewozić w inne miejsca ze względu na ASF.

                    Nie strzęp gęby po próżnicy tylko podaj sposób jak pozbyć się groźnego, dzikiego zwierzęcia z miasta szybko, delikatnie, by nie widziały akcji dzieci i nikt nie ucierpiał. Dokąd odstawić odłowionego słodziaka?

                    Locha wywodzi kilkanaście warchlaków nawet do dwóch razy w roku.
                    Wiesz w jakim tempie przyrasta populacja?
                    Spotkałeś stado dzików oko w oko, lochę z młodymi?
                    Życzę takiej przygody, migusiem zmienisz zdanie.

    • mdro Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:07
      Ulica Stępińska to nie są jakieś peryferie Warszawy, to Mokotów zaraz koło Łazienek. Nie da się dzików stamtąd "przepłoszyć" ani "poczekać, aż sobie pójdą", bo żadnego obszaru, na który mogą "sobie pójść" w pobliżu nie ma. Jedyne wyjście byłoby uśpić i wywieźć, ale skoro ustawa o zwalczaniu ASF na to nie pozwala, nie bardzo było inna możliwość.
    • feniks_z_popiolu Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:21
      wiadomosci.radiozet.pl/polska/posel-litewka-wywolal-burze-warszawa-odpowiada-kulisy-interwencji-wobec-dzikow

      Tu wyjaśnienie od miasta jak wyglądała sytuacja.

      Pytanie nr 1 : jaki interes w tym p.Litewki by puszczać niesprawdzone newsy.

      Pytanie nr 2 : Czy.Yenna włączyła się już w kampanię przedwyborczą i ewtl po której stronie

      • lauren6 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:35
        > Tu wyjaśnienie od miasta jak wyglądała sytuacja.

        Wyjaśnia również skąd biorą się legendy, że w Łodzi dzików nie uśmiercają, tylko je wywożą. Tak, nie uśmiercają ich na miejscu, tylko wywożą w pojemnikach do utylizacji. Czyli czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
      • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:43
        feniks_z_popiolu napisał:

        > wiadomosci.radiozet.pl/polska/posel-litewka-wywolal-burze-warszawa-odpowiada-kulisy-interwencji-wobec-dzikow
        >
        > Tu wyjaśnienie od miasta jak wyglądała sytuacja.
        >
        > Pytanie nr 1 : jaki interes w tym p.Litewki by puszczać niesprawdzone newsy.
        >
        > Pytanie nr 2 : Czy.Yenna włączyła się już w kampanię przedwyborczą i ewtl po kt
        > órej stronie
        >


        A Litewka to aby nie koalicjant Tuska z Nowej Lewicy?

        Tak. Yenna prowadzi kampanię kandydatów nowej lewicy - wrocławskiego radnego z ramienia Nowej Lewicy Roberta Maślak oraz posla Litewki.

        Trochę odlecialaś, feniks.
        • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:31
          yenna_m napisała:


          > A Litewka to aby nie koalicjant Tuska z Nowej Lewicy?

          No cóż, Lewica tak właśnie rozumie bycie w Koalicji. To nic nowego.


          > Tak. Yenna prowadzi kampanię kandydatów nowej lewicy - wrocławskiego radnego z
          > ramienia Nowej Lewicy Roberta Maślak oraz posla Litewki.

          Najważniejsze, że można zrobić koło pióra Trzaskowskiemu i Tuskowi. A o to przecież chodzi. Na pewno nie o sprawiedliwość i obiektywizm.

      • elinborg Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 14:58
        feniks_z_popiolu napisał:

        > wiadomosci.radiozet.pl/polska/posel-litewka-wywolal-burze-warszawa-odpowiada-kulisy-interwencji-wobec-dzikow
        >
        Poza wszystkim ( jeśli faktycznie zostały uśpione to jednak bardziej humanitarne, choć ganianie ich przez tyle godzin..).
        Zwróćcie uwagę, że napisano, że wcześniej lepiej kontrolowano populację, przez wywożenie z terenów miasta, i interakcji z ludźmi było mniej. Może czas zmienić prawo?

        I to nie tylko Litewka o tym pisał.

      • nenia1 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:16
        feniks_z_popiolu napisał:

        >
        > Pytanie nr 1 : jaki interes w tym p.Litewki by puszczać niesprawdzone newsy.
        >
        bardzo prosty moim zdaniem, od jakiegoś czasu Litewska wyraźnie skręca na prawo. Broni Nawrockiej - walczy w ten sposób z hejtem, zakolegował się ze Stanowskim i robią sobie wspólne zdjęcia z Nawrockim - walczy o poprawę losu zwierząt w schroniskach, teraz imiennie wywołuje Trzaskowskiego do tablicy - oczywiście wyłącznie z troski o los dzikich zwierząt, wiadomo wink A że niesprawdzony news? Zdjęcia idą w świat, jego wypowiedzi wzbudzają emocje. Jak to się mówi, rzuć goownem, coś się zawsze przyklei.
        • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 15:38
          nenia1 napisała:

          > feniks_z_popiolu napisał:
          >
          > >
          > > Pytanie nr 1 : jaki interes w tym p.Litewki by puszczać niesprawdzone new
          > sy.
          > >
          > bardzo prosty moim zdaniem, od jakiegoś czasu Litewska wyraźnie skręca na prawo
          > . Broni Nawrockiej - walczy w ten sposób z hejtem, zakolegował się ze Stanowski
          > m i robią sobie wspólne zdjęcia z Nawrockim - walczy o poprawę losu zwierząt w
          > schroniskach, teraz imiennie wywołuje Trzaskowskiego do tablicy - oczywiście wy
          > łącznie z troski o los dzikich zwierząt, wiadomo wink A że niesprawdzony news? Zd
          > jęcia idą w świat, jego wypowiedzi wzbudzają emocje. Jak to się mówi, rzuć goow
          > nem, coś się zawsze przyklei.


          Skrecajacy na prawo, prozwierzecy Litewka.
          Niezły szpagat zrobiłaś.
          • nenia1 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:20
            yenna_m napisała:


            > Skrecajacy na prawo, prozwierzecy Litewka.
            > Niezły szpagat zrobiłaś.
            >
            Mówisz, że Jarek żyjący całe lata z kotem jest antyzwierzęcy?
            • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:32
              A jest prozwierzęcy?
              A co zrobił systemowo przez 8 lat dla dobrostanu zwierząt?
              Przypomnisz?
              • boggi_dan Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 18:08
                yenna_m napisała:

                > A jest prozwierzęcy?
                > A co zrobił systemowo przez 8 lat dla dobrostanu zwierząt?
                > Przypomnisz?
                >
                Miasto podjęło decyzję o uśmierceniu trzech loch i dziesięciu warchlaków. Jak czytam teraz. Zrobili to w sposób pisząc delikatnie w bestialski sposób. Gdy rolnicy dawniej alarmowali że dziki niszczą im uprawy, to byli wyzywani od najgorszych. Fajnie jak niektóre formułowe celebrytki bronią racji warszawskiego ratusza i zasłaniają się przepisem o pomorze świń. Chyba warto było je odłowić. Ciekawe czy te zwłoki zbadał weterynarz?
                • natalia.nat Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 20:23
                  boggi_dan napisał:


                  > Miasto podjęło decyzję o uśmierceniu trzech loch i dziesięciu warchlaków. Jak c
                  > zytam teraz. Zrobili to w sposób pisząc delikatnie w bestialski sposób. Gdy r
                  > olnicy dawniej alarmowali że dziki niszczą im uprawy, to byli wyzywani od najgo
                  > rszych. Fajnie jak niektóre formułowe celebrytki bronią racji warszawskiego ra
                  > tusza i zasłaniają się przepisem o pomorze świń. Chyba warto było je odłowić. C
                  > iekawe czy te zwłoki zbadał weterynarz?

                  To po co tu siedzisz z "formułowymi celebrytkami"? Który facet siedzi na babskim forum. I jeszcze jesteś tak obrzydliwy w tych swoich łgarstwach i hipokryzji, że to przechodzi ludzkie pojęcie. I co to za bzdury znowu? Jaki bestialski sposób? Jacy rolnicy? Jak odłowić, skoro prawo zabrania? Czy ty nie masz odrobiny uczciwości i obiektywizmu.
                  • ta Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 01:46
                    natalia.nat napisała: ( do boggiego-dana = taniejrady)

                    > To po co tu siedzisz z "formułowymi celebrytkami"? Który facet siedzi na babski
                    > m forum. I jeszcze jesteś tak obrzydliwy w tych swoich łgarstwach i hipokryzji,
                    > że to przechodzi ludzkie pojęcie. I co to za bzdury znowu? Jaki bestialski spo
                    > sób? Jacy rolnicy? Jak odłowić, skoro prawo zabrania? Czy ty nie masz odrobiny
                    > uczciwości i obiektywizmu.

                    Po co tu siedzi? Po to, po co wszędzie gdzie indziej, by mącić i wpychać tandetną, pisową agitkę kopiowaną z „prawych” portali i mediów oraz przyklejać się ślisko do forumek.

              • nenia1 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 18:16
                yenna_m napisała:

                > A jest prozwierzęcy?
                > A co zrobił systemowo przez 8 lat dla dobrostanu zwierząt?
                > Przypomnisz?
                >
                a kto w ogóle coś zrobił dla zwierząt? Schroniska nadal pękają w szwach.

                Gdyby nie wieś i Zjednoczona Prawica Ziobry to PIS by wprowadził 5 dla zwierząt. Ale
                utrata konserwatywnego elektoratu na wsi skutecznie ich od tego odwiodła. Kaczyński
                był jednak propagatorem 5-tki. Akurat w tym temacie podział nie jest taki czarno/biały
                jak sugerujesz. Co innego Konfa.
                • yenna_m Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 21:33
                  nenia1 napisała:

                  > yenna_m napisała:
                  >
                  > > A jest prozwierzęcy?
                  > > A co zrobił systemowo przez 8 lat dla dobrostanu zwierząt?
                  > > Przypomnisz?
                  > >
                  > a kto w ogóle coś zrobił dla zwierząt? Schroniska nadal pękają w szwach.
                  >
                  > Gdyby nie wieś i Zjednoczona Prawica Ziobry to PIS by wprowadził 5 dla zwierząt
                  > . Ale
                  > utrata konserwatywnego elektoratu na wsi skutecznie ich od tego odwiodła. Kaczy
                  > ński
                  > był jednak propagatorem 5-tki. Akurat w tym temacie podział nie jest taki czarn
                  > o/biały
                  > jak sugerujesz. Co innego Konfa.


                  Ale nie zrobił.
                  Chciejstwo mogło byc na pokaz. Taki teatr pod publiczkę
                  Liczy się skuteczność.
    • kropkacom Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 17:54
      Serio? Może jednak mniej serwisów społecznosciowych?

      PS. Czy w tych kubłach razem z dzikami były śmieci?
      • lajtova Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 07.04.26, 19:23
        Nie. To były kubły przywieizone przez służby i służą do wywożenia martwych zwierząt.
    • klaramara33 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 09:42
      To sprawia,że wolę ogólnie zwierżęta od ludzi. Zabrali przestrzeń do zycia , to ludzie są intruzami a nie dziki. U nas po mieście chodzą nocą, pies czasem budzi w nocy i zorane wiele miejsc.
      • kamin Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 11:17
        30 lat temu ludzi było równie dużo co teraz, a nie było dzików chodzących po dużych miastach, atakujących przechodniów itp
    • iberka Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 08.04.26, 16:19
      O, to tak można robić odstrzał dzików? W Krakowie nie da się, nie bo nie, nie bo cokolwiek a dziki ryją gdzie się da.
    • kamin Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 09:45
      Tymczasem w Łodzi dzik zaatakował kobietę spacerującą z psem. Pies musiał mieć amputowaną łapę, stracił zęby. Rzecz się działa na osiedlu między blokami, równie dobrze mogło to być dziecko.
    • tanebo0001 Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 09.04.26, 19:14
      Tymczasem w Warszawie

      www.youtube.com/shorts/9Yi_qcODOfE
    • maly_fiolek Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 10.04.26, 06:32
      W sumie szkoda mięsa... przebadać - jak zdrowe to na kiełbasę.
    • feniks_z_popiolu Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 14.04.26, 10:34
      www.onet.pl/informacje/miejski-reporter/locha-urodzila-pod-balkonem-na-bialolece-boimy-sie-wyjsc-z-bloku/8nv9m9b,0666d3f1

      Kolejne zdarzenie z dzikami w Warszawie.
    • maly_fiolek Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 15.04.26, 08:09
      Dziki to dość niebezpieczne zwierzęta, tu z Warszawy z czasu Wielkanocy,
      www.se.pl/warszawa/dzik-zaatakowal-w-warszawie-mezczyzna-w-szpitalu-aa-AVR7-bMgf-cZd7.html
    • feniks_z_popiolu Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 15.04.26, 08:12
      www.fakt.pl/wydarzenia/panika-w-brwinowie-dziki-zaatakowaly-psa-dramatyczne-szczegoly/efdy868

      Wprawdzie w Brwinowie ale to przedmieścia Warszawy, tym razem zginął pies.
      • yadaxad Re: Tymczasem w Wawie... Dziki. 15.04.26, 08:36
        Wypłaszanie dzików robotem było udane. Ale to może działać dopóki pierwszego nie rozwalą i stwierdzą, że to bezbolesne. Choć taki robot mógłby je "opieprzać".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka