Dodaj do ulubionych

Dorzucam do pieca. Kamperoza.

20.08.26, 13:49
Kamperoza a sprawa polska

Kolejny problem nierozwiązywalny w Polsce a rozwiązywalny w innych krajach, chociaż i my mamy z nim problem, głównie z powodu kamperów przybywających na coolcation z kontynentalnej Europy. W Szwecji z powodu najazdu kamperozy pojawia się coraz więcej zakazów bo to g. jest problemem faktycznie, nie tylko dla okolicznych mieszkańców ale i dla przyrody, dla miasta, dla przechodniów którzy muszą przepychać się między czyimiś krzesełkami rozstawionymi przy aucie, do tego korki na drodze bo jedzie toto jak z paletą jaj na pace a są takie drogi gdzie tylko kamper za kamperem i weź to człowieku wyprzedź... Wzdech. Fakt że u nas przeważnie gminy robią jakieś (płatne) miejsce gdzie kamperem można stać, niedaleko mnie takie miejsce jest, nie podoba mi się specjalnie fakt jego istnienia bo uważam że powinny wystarczyć campingi, no ale ok, jest to jest. Mimo to zawsze gdzieś ktoś próbuje na krzywy ryj, zwłaszcza na parkingu blisko jeziora gdzie w zasadzie zakaz parkowania camperem nawet niedawno stanął, bo sytuacja robiła się kuriozalna, stanął taki kamper, rozwalił się z krzesłami, siatką dla psa, dywanem (sic! Dywan przed autem, żeby sobie nie brudzić), pontonem, rowerami i czemodanami narozkładanymi wokół, a miejsc dla aut osobowych mało i ludzie którzy przyjeżdżają na plażę muszą się cisnąć.

Z takiego najazdu kamperów zysk dla gminy jest zerowy, w Polsce zarabia co najwyżej lokalna biedronka, do Szwecji i Norwegii kamperowicze przywożą auta wypchane żarciem bo kwiczą że drogo, więc też ewentualnie zarobi tylko pobliski supermarket ponieważ dokupią trochę kiełbas na grilla i kilka bułek. Fakt że mandat za to jest tak słony, że mało kto ryzykuje stanie tam gdzie zakaz, taniej zapłacić za camping niż stać gdzieś na krzywy ryj. Naród też bardziej skłonny do wykonania telefonu w odpowiednie miejsce. No ale w Polsce "niedasie". No to jak się nie da, to cierpcie. Kamperoza to, zaraz po airbnb, kolejny problem typu prywatyzacja zysku (np. z wynajmu kampera lub z zaoszczędzonej kasy na camping) i uspołecznianie kosztów. Przyjemność z takich wakacji na osiedlowym parkingu między śmietnikiem a cmentarną pompą pomijam, bo to kwestia gustu, dla mnie to nie wakacje tylko mordęga, ale widocznie ktoś to lubi.
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 14:09
      No niestety.
      Przez niemal 30 lat jeździliśmy z przyczepą kempingową. Kamper był planem na czas, kiedy zaczniemy jeździć bez dzieci. Ten czas nadszedł. Rok temu sprzedaliśmy przyczepę. Z zakupu kampera zrezygnowaliśmy. Ta forma podróżowania totalnie przestała mi odpowiadać. Między innymi z powodu tej panoszącej się kamperozy. 🫤
      • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 15:29
        Zaskakujące jest to, że tak ogromna jest różnica pomiędzy kamperowiczami a przyczepowiczami. Ja też mam wrażenie, że przyczepowicze są znacznie kulturalniejsi i przeważnie rozstawiają się na zwykłych campingach, czasem na cały sezon. Praktycznie nigdy nie widzę przyczep poustawianych na zwykłych parkingach lub tam gdzie nie wolno. Może to dlatego, że to zawsze jest przyczepa plus auto więc większy cyrk z wstawianiem niż tak po prostu wjechać camperem. Albo może dlatego, że popularniejsze jest wypożyczanie campera niż przyczepy więc jest więcej kompletnie przypadkowych camperowiczów którzy nie znają zasad i zachowują się po buracku.
        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 15:50
          Bardzo możliwe. My na końcu mieliśmy tak duży zestaw, że trudno było stanąć na przypadkowym parkingu
          Myślę, że na postawę sporej części "kamperowiczów" składa się kilka czynników. Pewnie nie bez znaczenia są tutaj status finansowy, brak doświadczenia w kamperowaniu (w sensie znajomości dobrych praktyk), sposób podróżowania, wielkość pojazdu itp
          • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:09
            Właśnie co do statusu finansowego to nie jestem pewna. Trudno ocenić czy kamper jest wynajęty czy kupiony, ale niektóre z nich, przynajmniej te które tu widuję, to są naprawdę drogie rzeczy, wręcz taniej czasem jest kupić działkę z domkiem letniskowym niż taki kamper. Wynajem też nie jest tani, kiedyś sobie z ciekawości patrzyłam i to są kwoty za które można pojechać do całkiem dobrego hotelu, więc raczej nie jest to zabawa dla ludzi biednych. Przyczepy trafiają się znacznie tańsze. Oczywiście trzeba mieć czym je ciągnąć, no ale auto raczej się ma i tak.
            • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:14
              No tak. I bardzo często osoby z dobrym statusem finansowym reprezentują postawę "należy mi się ". Oczywiście nie wszyscy. Ale parę razy na kempingach miałam okazję obserwować takich nieciekawych turystów
              • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:55
                A, okej.
                U nas wiele osób skarży się na Niemców, którzy udają że nie rozumieją szyldów i potrafią się rozłożyć na dziko na 2 tygodnie nad jakimś publicznym kąpieliskiem. Ludzie w weekend przychodzą na plażę a tam obozowisko, Helga smaży jajecznicę, Helmut w gaciach albo i bez ziewa na progu i drapie się po jajku paląc szluga, no cyrk.
                • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:02
                  Ano są tacy.
                  Na kempingach też - w myśl zasady "płacę to mi się należy " zajmują 3x tyle miejsca co przeciętny kamper czy przyczepa. Stąd na niektórych kempingach opłaty za wszystko. Albo coraz więcej wydzielonych parceli.
                • bardzo_wredna_dziewucha Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:47
                  chicarica napisała:

                  > A, okej.
                  > U nas wiele osób skarży się na Niemców, którzy udają że nie rozumieją szyldów i
                  > potrafią się rozłożyć na dziko na 2 tygodnie nad jakimś publicznym kąpieliskie
                  > m.

                  Jak ktoś jest w stanie się rozbić na dziko na 2 TYGODNIE to chyba macie coś nie tak ze służbami pilnującymi porzadku 🤣 nie macie tam policji?
                  • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 17:38
                    Policja jest w dużych miastach i zajęta jest walką z gangusami a nie szarpaniem się po krzakach z Helmutem w gaciach. Szwecja na długość ma tyle co odległość z Gdańska do Barcelony i na tym terenie mieszka około 10 mln ludzi, to jak myślisz, ilu tu może być policjantów na km kwadratowy? A kamperuje się tam gdzie ludzi nie ma.
      • jola_ep Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:01
        Moja koleżanka zatrzymała przyczepę i kupili kampera. Bo to zupełnie inny styl podróżowania. Z kamperem warto wybrać się poza nasze granice. Szczególnie chyba polecam Alzację i Jurę. Choć północne Włochy też mnie zachwyciły... Ze względu na moją pracę podróżujemy dwa razy w roku: ferie zimowe (głownie południowa Francja), wakacje (zwykle trzymamy się okolic gór). Dodatkowo krótki wypad jesienią, taki na 4 dni - od paru lat góry Herz, majówka - zwykle Szwajcaria Saksońska. Dostajemy się jednym skokiem i jest gdzie chodzić. W jednym miejscu stoimy 2-3 dni. Te wyjazdy ratują moją psychikę i nie tylko smile Staram się dużo chodzić, nic tak nie koi jak trasa na której tylko czasem spotykamy ludzi, a gdzie wzrok sięga - przyroda.

        Początkowo próbowaliśmy z weekendami w Polsce. Ale zraziłam się, bo jak okolica ładna, to ludzie imprezują... Cóż z tego, że miejsce ładne, blisko, tanie, przy jeziorze, w lesie, jak idealny sposób spędzania czasu to alko i darcie się... albo muza na pół lasu... Choć poza okresem wakacyjnym zdarzały nam się fajne wyjazdy.
        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:15
          No ja już się zniechęciłam do przyczepy lekko 😁 z różnych powodów.
          • jola_ep Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:21
            W większości fajnych miejsc nie można stanąć przyczepą. Więc też nie dla mnie. Choć czasem kusi możliwość skorzystania z samochodu. Stanąć na kempingu i objechać okolicę. Bo kamperem gdzieś jechać, to jakby domem się ruszać wink
            • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:11
              No właśnie tak robi jeden mój kolega z pracy. Jedzie na 4 tygodnie urlopu z przyczepą, w tym czasie staje w 4-5 campingach po parę dni, max tydzień, robi małe wycieczki po okolicy autem i korzysta z plaży, lasów, jakichś tam basenów itp. To mi się nawet fajne wydaje, mniej pakowania, mniej myślenia o tym gdzie trzeba robić rezerwacje i czy będzie hotel, no i zapewne trochę taniej.
        • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:19
          To może coś jak z łodziami. Można świetnie spędzać czas pływając łodzią, ale buraki zrobiły z tego jakiś absurd: niebezpieczne manewry, zachowania jak na polskiej autostradzie i game of chicken, imprezy z napierniczaniem głośną muzyką... No jaki to ma sens?
          • bardzo_wredna_dziewucha Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:50
            chicarica napisała:

            > To może coś jak z łodziami. Można świetnie spędzać czas pływając łodzią, ale bu
            > raki zrobiły z tego jakiś absurd: niebezpieczne manewry, zachowania jak na pols
            > kiej autostradzie i game of chicken, imprezy z napierniczaniem głośną muzyką...
            > No jaki to ma sens?
            >

            Buraki są w każdym środowisku i naprawdę nie kumam po co nakręcać hejt na kolejną grupę ludzi. Kamperowcy ble, żeglarze fuj, kogo tam jeszcze masz na liście, chicarica?
            • moni_485 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 15:36
              Użytkowników polskiej autostrady.
            • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 17:38
              Gdzie żeglarze fuj?
              Fuj buraki. Sama pływam.
    • bi_scotti Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 14:45
      Jestem tent person smile Nigdy nie mialam, nie pozyczalam & (so far) nie planuje miec/pozyczac camper choc jak w innym watku: never say never wink
      Jesli chodzi o obserwacje campers "na dziko" to najlepszy "oglad" mielismy wedrujac in Normandy z Cherbourg do Mont Saint-Michel (ponad 200 km trail). Duzo campers z Germany, troche z Holandii, troche z samej Francji, kilka z UK. Wszystkie relatively blisko plazy, tak pomiedzy jakims laskiem a plaza. Bylo zaskakujaco czysto & cicho! Przy niektorych wejsciach na plaze staly containers na smiecie ale nic sie z nich nie wysypywalo, wszystko zawsze very clean. Nie wiem jak sie na tych campers zapatruja locals, mielismy tylko jedna rozmowe na ten temat w B&B, w ktorym nocowalismy. Wedlug wlascicieli tego B&B nobody cares, ze ci campers przyjezdzaja a okoliczne male businesses maja jakis tam extra dochod, bo wiadomo: food, jakies kosmetyki, czasem mala knajpka etc. Trudno mi powiedziec, czy to jakis specjalny (very good!) gatunek tourists w tych campers in Normandy ale naprawde nie wydawali sie nikomu przeszkadzac ani tym bardziej niszczyc czy brudzic. No idea jak zalatwiali sprawy toaletowe (WC, mycie) ale jako hikers nie czulismy zadnych ... hmmmm ... toaletowych zapachow przechodzac kolo miejsc z tymi campers. Wiec moze to nie musi byc az tak uciazliwe dla okolicy? Zawsze w koncu wszystko zalezy od poszczegolnych ludzi, eh ... Life.
      • eva_evka Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 18:23
        Kwestia kultury osób podróżujących kamperem.
        Nigdy nie nocowałam kamperem pod blokiem, skoro stać mnie na kupno kampera to stac też na opłacenie parceli na kampingu.
        Jeśli jesteśmy w dzień pod jakimś zabytkiem to zazwyczaj są tam większe miejsca, np dla autobusów i tam stajemy.
        • jola_ep Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 21:29
          W wysokim sezonie kampingi zwykle są obłożone i należy liczyć się z brakiem miejsc. Rezerwacja jest często na dłuższy pobyt. Nie lubię sztywno planować wypoczynku. Więc bardzo często zamiast kempingu wybieramy miejsca postojowe zarezerwowane dla kamperów, parkingi, czasem gmina udostępnia tanie miejsca. Czasem nawet za darmo. Zdarzało nam się stać w miejscach mało atrakcyjnych - jeśli umożliwiały nam dostęp do ciekawych miejsc do zwiedzania. Na przykład w tym roku dość obskurny parking w małym miasteczku Aosty. Dość nietypowy wyjazd, bo ze względu na moje problemy zdrowotne musieliśmy przeprogramować trasę, rezygnując z gór. 2km wędrówki to był mój maksymalny zasięg - więc dolina Aosty idealna. Ta elastyczność jest zaletą kampera.
    • 35wcieniu Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 15:48
      Nie spotkałam się z kamperami blokującymi chodniki, osiedlowe parkingi i dojścia do śmietników.
      Na kempingach mi nie przeszkadzają, po to te kempingi są.

      No ale w Polsce "niedasie". No to jak się nie da, to cierpcie.

      Jak żyje nie słyszałam żeby ktoś cierpiał z powodu kampera, więc spoko, jak dla mnie możemy "cierpieć" w ten sposób.
      • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 15:53
        Ja widziałam kampery na osiedlowych parkingach w nadmorskich miejscowościach - myślę że to skutek zakazu wjazdu lub dłuższego postoju na miejskich parkingach. Co prawda biwakowania tam nie widziałam, ale kto wie jak wyglądają wieczory w takich miejscach.
      • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:20
        Jak rozumiem nie czytałaś podlinkowanego artykułu.
        • hanusinamama Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 09:07
          Ja czytałam ale że czytam tez inne "twórczości" na gazecie to dzielę przez 10.
          Nie twierdzę, ze problemu nie ma ale zakłądanie, ze skoro w Mikołajkach jest problem to w całej Polsce jest problem jest mocno naciagny. U was pewnie jest taki problem ale w PL go nie zauważyłam (a sporą częśc urlopu spedzamy w roznych miejsach w PL).
          • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 09:27
            Bo gdy pojawił się problem to po prostu lokalne władze/ właściciele terenu zaczęli działać i wprowadzili ograniczenia dla kamperów.
            Dlaczego w Mikołajkach ocknęli się teraz? Czy problem z jakiegoś powodu się ostatnio nasilił? Nie wiem. Ale pewnie skończy się jak w innych tego typu miejscach - zakazami.
            • hanusinamama Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 10:08
              Pytanie czy faktycznie w tych Mikołajkach jest problem. Bo nie zdziwiłabym sie gdyby to był przerobiony na nasz teren art zagraniczny.
              • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 10:29
                A też możliwe.
                Choć niewątpliwie faktem jest że w wielu turystycznych miejscach różne zakazy dla kamperów się pojawiają. Co zapewne jest spowodowane większą liczbą tego typu pojazdów i pewnymi zapędami kierowców.
    • riki_i Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 16:17
      Wypożyczenie kampera tanie nie jest. Pomijam ofc jakieś trupy.

      Jazda tym czymś po autostradzie to mordęga, przyspieszenie ślimaka i powyżej 120 km/h nikomu nie życzę, do tego żre paliwa jak smok.

      Na campingu miejsce pod kamper swoje kosztuje, w poszukiwanych miejscach trzeba jeszcze z wyprzedzeniem rezerwować.

      Stawanie na dziko? Zbytnio tematu nie znam, ale gonią za to wszędzie. Jakoś na jedną noc można próbować, ale rozstawić się na tydzień w miejscu kompletnie do tego nieprzeznaczonym, przy drodze lokalnej i przy kratce odpływu na jezdni, to jest hardkor również i w Polsce.

      Moi koledzy, niegdyś zapatrzeni w ten model wypoczynku, dawno z niego zrezygnowali. Nawet ci bardzo bogaci. Bo policzenie wszystkich kosztów versus uzyskany komfort wychodzi baaaaardzo marnie.
      • bi_scotti Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:25
        riki_i napisał:

        > Stawanie na dziko? Zbytnio tematu nie znam, ale gonią za to wszędzie.

        W US & i nas mozna nocowac w campers na Walmart parking lots. Nocowac, w sensie jestes w drodze, potrzebujesz gdzies stanac overnight & rano jedziesz dalej smile Wiem, ze ludzie czasem korzystaja. Life.
      • eva_evka Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 18:26
        riki_i napisał:

        > Moi koledzy, niegdyś zapatrzeni w ten model wypoczynku, dawno z niego zrezygnow
        > ali. Nawet ci bardzo bogaci. Bo policzenie wszystkich kosztów versus uzyskany k
        > omfort wychodzi baaaaardzo marnie.

        Nie znam nikogo z naszych camperowych przyjaciół, dla których cena jest wyznacznikiem czy jadą czy nie. Jeździmy, bo lubimy taki sposób spędzać urlop. I na razie nie rezygnujemy. Te wyjazdy są droższe niż qyjazdy do apartamentów albo Allin w Turcji, ale nie da się tego porównać.
        • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 19:32
          Te wyjazdy są droższe niż qyjazdy do apartamentów albo Allin w Turcji, ale nie da się tego porównać.

          - no tu mnie zaintrygowałas. Przez lata robiliśmy road tripy. Zatrzymywaliśmy się na kempingach z namiotem. Od tego roku vanem (taki z rozkładanym dachem). W krajach w których jest to dozwolone często nocowaliśmy na dziko na pięknym odludziu.
          Miejsce na kempingu w zachodniej Europie (jest nas 3 sztuki) to maks 35 EUR, a zdarzały nam się też takie za 10 EUR.
          Ok - jest koszt paliwa, ale musialabysxw jedne wakacje robić chyba z 10 tys km żeby wyszło drożej od samolotu.

          Dla mnie road trips I kempingi to jedne z tańszych wakacji.
          • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 19:37
            Opłaty są inne - często dla kamperow wyższe niż dla namiotów. No i właśnie wprowadzane ograniczenia co do zatrzymywania się na dziko.
            Dużo zależy też od rejonów w które się podróżuje. Oraz warunków - na dziko taniej, ale przy korzystaniu z kempingów z fajną infrastrukturą już się robią koszty.
          • riki_i Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 19:52
            Berber-rock, ale o czym Ty mówisz? Kempingi o podwyższonym standardzie dla kampera w takiej Chorwacji , oczywiście mówimy o sezonie , takie jak np. Valamar Camping Lanterna (Istria) / Aminess / Maistra, Kemping Straško (Wyspa Pag), kempingi w okolicy Dubrownika... kosztują około 90-110 EUR za dobę. Oprócz opłaty za parcelę dochodzą jeszcze różne inne koszty. Jak ktoś płaci 1000 zł za dobę wynajmu kampera (to stawki płacone przez moich kolegów, ładnych parę lat temu!), jeszcze musi pokryć paliwo, jedzenie... to nie będzie brał kempingu typu zielona trawka i nic poza tym. Raczej oczekuje takiego z basenami i atrakcjami dla dzieci.
            • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:19
              A widzisz ...
              Różnimy się jeśli chodzi o definicje słowa odpoczynek. Kemping z basenami, zjeżdżalniami i tabunem rozwrzeszczanych bajtli? Po moim trupie.

              Mały cichy kemping gdzieś w zabitej wiosce w Alpach? Bardzo chętnie.

              W tym roku na kempingach spędziłam 3 tyg. Nigdzie nie udało mi się zapłacić więcej niż 35 ojro. A z reguły było to 25-27. Ceny dla vanów były może nieco wyższe ale nie jakoś dramatycznie.

              O Chorwacji nic nie wiem, bo raz że jestem team góry, a dwa że zimnolubny. Uchowaj bosze przed Mediterenean latem.
              • riki_i Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:52
                No tak, faktycznie rozmawiamy o innych bytach. Ja jednak uparcie twierdzę, że klient od kampera nie będzie brał "małego cichego kempingu za 35 EUR". No chyba, że to jego prywatny kamper i po prostu lubi taki wypoczynek.
                • gru.is.back Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 08:18
                  Ty po prostu lubisz jak jest głośno i z dość pospolitymi atrakcjami, ślepcy nie jest jedyny model wypoczynku i jeżdżenie kamperem nie ma na to wpływu. Znajomi jeżdżący kamperami raczej jadą w miejsca w innym stylu niż Władysławowo tylko na campingu. Po to biorą kamper żeby mieć większą swobodę i od takich miejsc uciec. Jedno byli w zeszłym roku w Skandynawii, w tym wrzucało jakieś fotki z Łotwy ale nie znam dokładnej trasy. Drudzy są właśnie w podróży po Azji, ostatnio widziałam fotki z Kazachstanu, prawie pod granice Mongolii dojechali i z tego co widzę to basenów żadnych tam nie ma
                  • riki_i Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 12:23
                    Każdy niech sobie żyje jak chce, tym niemniej wyprawa kamperem do tzw. "dzikiego kraju" lub kraju nie całkiem dzikiego, ale na totalne bezludzie, to nawet patrząc z dużą dozą wyrozumiałości dla warunków, wcale nie jest to takie hop sasa trala la la. Ten samochód trzeba podłączać okresowo pod prąd, dobrze też pod wodę, trzeba opróżniać zbiornik na fekalia, w środku jest ciasno, więc najlepiej mieć jeszcze miejsce pod wspomniany przez przedpiszczynie dywanik, leżaki, stolik na wolnym powietrzu itd. , co powoduje zagracanie wnętrza. Czy jest ogólnie taka wielka swoboda? Stajesz na bezludziu, no i ok, rozłożysz te fanty wokół, namachasz się, a tu przyjeżdża jakiś włościanin, mówi, że to jego ziemia i że proszę natychmiast odjechać. Fajnie? Bez prądu z zewnątrz długo nie pociągniesz, jedna-dwie nocki, tak, można sobie stanąć i dość komfortowo przenocować. Ale dłużej? NIe bez powodu na kempingach są specjalne stanowiska pod kampery, gdzie jest wygodniutki full serwis, w chwilę podłącza się media pod kampera i jest git majonez. Ale to swoje kosztuje. Dla mnie -powtórzę się- to jest wszystko z opcji 'no way', choć rozumiem, że ktoś może być miłośnikiem i nie zważać na koszty , tudzież analizę porównawczą z hotelem 5*/AI w opcji last minute z Itaki. wink
                    • gru.is.back Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 13:48
                      Ale przecież oni nie jadą po to żeby rozłożyć się na tydzień tylko zostają na jedną maksymalnie dwie noce w jednym miejscu i jadą dalej. Dla Ciebie no way, dla mnie no way to camping z atrakcjami co mi się kojarzy z hałasem i tłumem ludzi
                      • riki_i Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 14:18
                        W końcu jednak trzeba stanąć gdzieś, gdzie jest wtyczka prądu do kampera , gdzie jest możliwość higienicznego załatwienia sprawy z fekaliami (tak, wiem, można też wylać gdziekolwiek, ale...), gdzie jest dostęp do wody... pod granicą z Mongolią to tak nie bardzo to wszystko widzę. Ofc każdemu jego porno.
                        • gru.is.back Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 15:02
                          Zapewniam Cię, że tak planują żeby to ogarnąć, po prostu mają większą wolność poruszania się i wyboru miejsca noclegu. Są doświadczonymi kamperowcami, nie znam szczegółów bo nie pytałam o technikalia, dopóki nie będę się wybierała nigdzie kamperem to da mi zbędne
                        • eva_evka Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 24.08.26, 21:15
                          riki_i napisał:

                          > W końcu jednak trzeba stanąć gdzieś, gdzie jest wtyczka prądu do kampera , gdzi
                          > e jest możliwość higienicznego załatwienia sprawy z fekaliami (tak, wiem, można
                          > też wylać gdziekolwiek, ale...), gdzie jest dostęp do wody... pod granicą z Mo
                          > ngolią to tak nie bardzo to wszystko widzę. Ofc każdemu jego porno.

                          Ale głupoty piszesz smile
                          Większość kamperów ma swoje własne źródło zasilania a zrzut nieczystości jest w wielu miejscach, nie tylko na dużych parkingach przy autostradach
                          • riki_i Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 06:45
                            No nie wiem czy takie głupoty... była mowa o podróżowaniu kamperem "pod granicę Mongolii" od strony Ruskich (lub ewentualnie przez Kazachstan). Na owych terenach nie byłem i się nie wybieram, ale szczerze wątpię w punkty zrzutu nieczystości tamże dla kamperowców, jak i inne udogodnienia. 'Własne źródło zasilania' to masz na myśli generator prądotwórczy? Bo ponad 10 tys. km z intensywnym użytkowaniem akumulatora na każdym nocnym postoju, to ja widzę słabo.
                            • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 08:17
                              Realnie to wygląda tak, że spora część kamperowców (oczywiście żaden się do tego nie przyzna jak spytasz, i oczywiście nie wszyscy) a już zwłaszcza zwolennicy tzw. freecampingu czyli stania na dziko, nawet w krajach posiadających doskonałą infrastrukturę dla kamperów, zlewa tzw. szarą wodę na jakichś MOPach przy autostradzie, zadupiastych samoobsługowych stacjach benzynowych do wc, lub wręcz na bezczel do rowu. Bo to taki drobiazg i nie szkodzi naturze a oni przecież używają ekologicznego płynu do garów (a realnie chodzi o to żeby nie wydać nawet tych 100 koron czy tam innych szekli). Nieczystości z toalety faktycznie może i usuwają w sposób oficjalny (chcę w to wierzyć!) ale z toalety w camperze korzysta się tylko w absolutnej ostateczności, oczywiste jest że w miarę możliwości leci się do toalety na stacji czy gdzieś przy plaży itp. Dlatego jeśli chodzi o jakieś wyprawy typu pod mongolską granicę to szczerze nie wierzę że komuś się chce szukać miejsca gdzie te nieczystości się usuwa legalnie.
                  • pyza-wedrowniczka Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 14:19
                    Jak jeździmy po Europie po kempingach (my osobówką z namiotami), to kamperów jest mnóstwo i na żadnym kempingu, z którego korzystamy nie ma atrakcji - są łazienki i kuchnie, jakieś wiaty i stoły co najwyżej. Jakoś nie przeszkadza to tłumom tam stacjonować i kawałek parceli wystarcza im do szczęścia.
                    • riki_i Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 14:46
                      No dobrze, ale przecież są i takie kempingi. Z 2 aquaparkami 😉
                      mare.unionlido.com/en/
                      • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 15:14
                        Po prostu - wyjazdy z kamperem, dokładnie tak jak wyjazdy bez kampera, mogą wyglądać rozmaicie. Ludzie mają różne potrzeby i upodobania.
              • arthwen Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:00
                W Chorwackich górkach (bo jednak na miano gór to nie wiem czy zasługują) jest latem całkiem przyjemnie wink
            • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:59
              Koło mnie na zorganizowanym przez gminę miejscu do stawiania kamperów koszt to 200 kr za dzień, w tym wliczony prysznic, toaleta, pranie we wspólnej pralce, prąd ze słupka. Z tym, że to żaden luxury camping, bardziej wakacje na parkingu pod biedronką tyle że lokalizacja prestiżowa bo przy samej przystani dla łodzi. Infrastruktura łazienkowo-pralnicza ta sama co dla ludzi z łodzi, bywa że jest tłok.
            • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:05
              Brzmi jak przedsionek piekła.
          • bi_scotti Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 19:58
            berber_rock napisała:

            > Miejsce na kempingu w zachodniej Europie (jest nas 3 sztuki) to maks 35 EUR, a
            > zdarzały nam się też takie za 10 EUR.

            Municipal campground w Valençay (nad Loara) 7.00 euro za namiot, auto & 2 adults - juz chyba taniej sie nie da wink I bardzo porzadne miejsce 2 kroki od zamku! Cheers.
            • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:23
              Ponieważ widzę że średnio mi wierzysz.
              Proszę. Rekord cenowy tego roku we Francji.
              Municipal smile
              • eva_evka Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:46
                My wybieramy parcele bezpośrednio przy morzu z dobrą infrastrukturą, z restauracja na miejscu, czasem z własną toaleta albo kanalizą. Za te miejsca nie ma szansy na 35 euro za dobę za naszą czwórkę, ale wierzę, że na niektórych kampingach bez wygód można tyle zapłacic. Spanie "na dziko" to poza kalkulacją
                • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 21:03
                  Ja spać na dziko lubię, bo to ma bardzo podstawowa zaletę: masz szansę być absolutnie saaammmmaaa i całe niebo i gwiazdy twoje.
                  • jola_ep Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 21:49
                    Może nie na dziko (bo jednak nasza maszyna nieco większa jest), ale szczególnie poza sezonem można znaleźć fantastyczne miejsca. Parkingi bez zakazu. Samotne, lub prawie. Naprawdę te parę kamperów obok nas nie przeszkadza. Czasem tylko do tych najlepszych droga jest trudna... Choć bywają fajne perełki. Na przykład parking dla kamperów niedaleko Baume-les-Messieurs. Tzn. na mapie, bo trzeba trochę zejść do doliny (co ostatecznie rozwaliło mi kolano wink ) Ale cisza, przyroda, blisko tras turystycznych i punktów widokowych. Staliśmy sami lub prawie sami.
          • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:24
            berber_rock napisała:

            > W krajach w których jest to dozwolone często nocowaliśmy na dziko na pięknym odlu
            > dziu.

            W jakich krajach jest to dozwolone?
            • homohominilupus Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:40
              Na przykład w Hiszpanii, we Francji... z tym, ze coraz wiecej zakazów sie pojawia mimo, ze teoretycznie można. Ale ludność miejscowa w jakichś pieknych zakątkach ma juz dosyć.
              • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 17:41
                Tu od koronawirusa nastąpił taki boom na kampery które zjeżdżają się zewsząd, że właśnie w niektórych miejscach ludzie też zaczęli mieć dosyć. A zaczęło się od tego że na wjazd do Szwecji nie trzeba było mieć testów i praktycznie nie było obostrzeń, maseczek itepe.
          • palacinka2020 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 19:09
            Musisz doliczyc koszt wynajmu lub zakupu i amortyzacji kampera. Wynajem to 700-1000zl za dobe. Do tego paliwo, miejsce postojowe, oplaty autostradowe- wychodzi 5gwiazdkowy hotel.
      • taje Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 18:31
        Nie wiem, jak teraz, ale tak z 10 lat temu w Warszawie faktycznie panowała moda na wakacje w kamperze. Znajomy, bardzo zamożny człowiek, swego czasu ciągle wrzucał na FB zdjęcia z takich wakacji. Pamiętam, że się dziwiłam, że chce mu się cisnąć z trójką przychówku (plus małżonka) w kamperze, podczas gdy pewnie stać by go było na prywatny samolot w dowolne miejsce (i nie, nie jestem zwolenniczką prywatnych samolotów). Obawiam się, że nigdy nie zrozumiem przyjemności z wakacji w kamperze - ja żeby wypocząć, potrzebuje dużo przestrzeni wokół siebie i nie chcę mieć całej rodziny na głowie. Już wolałabym pociągiem pod namiot w Bieszczady czy do schroniska - jak przygoda to niech będzie przygoda. Ale co kto lubi.
        • niemcyy Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 20:36
          Obstawiam, że właśnie dlatego chciał się cisnąć w kamperze na kupie, że w normalnym zyciu miał wygodnie i nawet na takim urlopie w dowolnym momencie mógł pójść nocować w normalnym miejscu zamiast się gnieść kamperze.
      • krwawy.lolo Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 18:32
        Niedawno czytałem o niemieckim kamperowaniu. Według wyliczeń samo utrzymanie kosztuje rocznie ok. 10.000 €, koszt nowego pojazdu ze średniej półki to ok. 70.000 €. Po roku kamper traci na wartości min. 20%. Do tego dochodzą naprawy usterek, pudła przeciekają itp. Ze względu na spory, popandemijny popyt jakość uległa pogorszeniu. Podobno dużo taniej wychodzi wynajem.
        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 18:37
          Zależy od częstotliwości użytkowania. Jak na jeden dwutygodniowy wyjazd w wakacje - to wiadomo że taniej wynajem. Jak ktoś w podróży spędza kilka miesięcy, to wynajem się nie opłaca. Ale jeśli kogoś stać na kupno to wygoda (we własnym) nieporównywalna.
      • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:11
        Stawanie na dziko? Zbytnio tematu nie znam, ale gonią za to wszędzie.

        _ nie. Nie gonią. Zależy od przepisów w danym kraju.
        Jest apka na komórkę, która pokazuje gdzie można zatrzymywać się w ciągu dnia, a gdzie nawet na 24 h na dziko. To są parkingi z reguły w dosyć ustronnych miejscach gdzie dozwolony jest postój kamperow.
        Z pewnością da się tak we FR, ES, UK. Skandynawia to już s ogóle raj na ziemi bo tam jest allemannsretten. smile
        • homohominilupus Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:19
          Korzystamy z tej samej apki 😉
        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:25
          W przypadku kamperów allemannsretten nie jest już tak oczywiste i uniwersalne 🙂
          • homohominilupus Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:53
            Dlatego lubie naszego vana 🤗
            • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:54
              No właśnie 😃
            • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:33
              Napisałam poniżej: allemansrätten nie dotyczy pojazdów silnikowych. To nie jest nawet że nie jest oczywiste i uniwersalne, to jest wyraźnie błędna interpretacja.
        • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:32
          Błędna interpretacja. Skandynawskie allemansrätten nie dotyczy pojazdów silnikowych, można przejść, przejechać rowerem lub na nartach, przenocować pod gołym niebem lub w namiocie na czyjejś ziemi (nie dotyczy bezpośredniego sąsiedztwa domu) 1-2 noce ale nie wjeżdżać pojazdem czy rozkładać się na dłuższy biwak.

          Błędne interpretacje allemansrätten powodują, że w tej chwili w zmęczonej już samowolą Skandynawii pojawia się coraz więcej szlabanów, zakazów nocowania, w tym zakazów stania w nocy samochodem osobowym (bo są te namioty na dachu).
          • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:45
            No właśnie. I z relacji znajomych po powrocie z Norwegii wynika też że nawet tam, gdzie można wjechać pojazdem, jest coraz więcej zakazów dla kamperów
            • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:53
              Tak, ponieważ były już sytuacje, w których tak jak opisałam, "zwykli" odwiedzający np. rezerwat czy plażę nie mieli już gdzie parkować bo wszędzie porozkładane kampery. Tak było na tej plaży niedaleko mnie, jeszcze mi dziad kiedyś tam pyskował jak zaparkowałam że niby go zastawiłam i co jak on będzie chciał wyjechać. No gdzie będziesz dziadu chciał wyjechać, jak musisz najpierw złożyć markizę, stół, krzesła, dywan, psa, chomika, 3 koty, starą, milion bambetli, a ja tu się przyjechałam wykąpać i spadam. No to teraz już musi sobie jeździć gdzieś indziej bo na tym parkingu jest zakaz.

              Dużo jeżdżę po różnych miejscach typu rezerwat z trasą do marszu i będzie już parę lat jak nie natrafiłam na parking rezerwatu gdzie nie byłoby zakazu campingowania.
              • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:04
                Nad polskim morzem też coraz więcej parkingów ma zakaz wjazdu dla kamperów. Z tych samych powodów.
    • cranberries1983 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 16:41
      w jakims miescie urokliwym we Francji widzialam znak zakaz wjazdu dla kamperow, ale za to byl parking na rogatkach obok przystanku bus
      • homohominilupus Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:01
        Wiele miejsc ma zakaz wjazdu camperow, nawet parkingi czesto sa do max 2 m (wisi barra, wyzszy pojazd nie wjedzie)

        Camper to dosc kłopotliwea sprawa, my mamy vana i on moze wjechać wszędzie 🤗 oczywiście tam, gdzie to dozwolone.
        Lubiłam spać na dziko, ostatnio jednakowoż polubiłam tez campingi. No i na takim campingu camper tez średnio przydatny, bo sa toalety i prysznice. #teamvan
        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:15
          No dla mnie własna toaleta na kempingu to jednak komfort. Zwłaszcza w deszczowe noce czy wczesne poranki
        • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 19:34
          my mamy vana i on moze wjechać wszędzie 🤗 oczywiście tam, gdzie to dozwolone.

          _ witaj w klubie, siostro. smile
          Mamy takiego z podnoszonym dachem smile
          • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:36
            Skorygowałam powyżej jeśli chodzi o Skandynawię.
    • volta2 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 16:49
      nie słyszłam by w pl były z tym jakieś problemy, kiedyś gdy jeszcze podróżowaliśmy z namiotem, przed internetem, trafiliśmy na camping z pascala chyba polecony i okazał się bardziej campingiem dla kamperów niż namiotów, to był olbrzym, moloch, trudno było znaleźć swój namiot w gąszczu uliczek obstawionych takimi samymi camperami.

      wtedy poobserwowałam sobie turystów, na ogół emeryci, którym się nigdzie nie spieszy, na ogół niemcy, wszędzie dość spora dawka ciszy była, jak popadywało, to sobie grali w szachy na przednim siedzeniu, a jak było ładnie to się rozstawiali na całej swojej kwaterce, tak, z dywanem włącznie.

      żeby taka forma podróżowania miała sens, to trzeba kamper mieć własny i chyba najlepiej docelowo gdzieś już na południu europy umieszczony, bo co sezon grzać z nim z pl do turcji czy grecji to chyba zbyt kosztownie? (paliwo!).

      sama miałam znajomego, który po przejściu na wcześniejszą wojskową emeryturę tak planował żyć, wynająć mieszkanie w wawie, do tego emerytura i kamper na południu europy. nie wakacyjnie, tylko przez większą część roku. czasem wpadały mi jego fotki na fb, które pokazywały, że swój plan zrealizował, ale straciłam kontakt i jak jest obecnie to nie wiem.

      niedawno w swoim emigracyjnym mieście widziałam, jak na parkingu rodzinka z dziećmi się roztasowała w centrum miasta na publicznym parkingu płatnymsmile na kilka dni, kamper był otagowany adresem typu jakaś tam family.nomad.com. to już grubszy kaliber, ale dokąd dzieci małe, to nie potępiam pomysłu na takie życie.
    • alina460 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:13
      A ja nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam campera w Polsce!
      • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:15
        A kiedy byłaś ostatnio w Polsce? Pełno ich na drogach i kempingach 😃
        • alina460 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:46
          Nie każdy bywa na kempingach. Preferuję inny sposób mieszkania.
          • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:56
            I teleportujesz się podróżując? Ja też od dwóch lat nie nocowałam na kempingu. Ale zdarza mi się je mijać. A kampery widuję również na ulicach, drogach i parkingach.
            • alina460 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 18:38
              A ja nie widuję.
        • hanusinamama Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 09:10
          Pełno to troche przesada. Zarówno w dordze nad morze minełam kilka jak w drodze w góry ( nad morze wiecej).
          Nad morzem jest mały wyznaczony parking dla camperów. I fakt, zazwyczaj stoją 2-3.
    • evening.vibes Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:26
      chicarica napisała:
      > No ale w Polsce "niedasie". No to jak się nie da, to cierpcie.

      Nie da się to chyba w twojej debigranckiej głowie. W Polsce nie rozwiązuje się problemu na zapas a kampery to aktualnie problem marginalny.

      Serio, idź na jakąś terapię.
      • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:33
        W Polsce się wprowadza zakazy parkowania dla kamperów w miejscach, w których staje się to problemem. Czyli chyba tak jak wszędzie.
        • evening.vibes Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:38
          little_fish napisała:
          > W Polsce się wprowadza zakazy parkowania dla kamperów w miejscach,
          > w których staje się to problemem. Czyli chyba tak jak wszędzie.

          Dokładnie. Jakiś czas temu w Gdańsku blisko starówki na dzikim placu zaczęły stawać kampery. Na razie nikomu nie przeszkadzają to stoją. Jak będą to stanie zakaz.
    • pani.asma Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 17:43
      Kto chciałby do Szwecji ksmperem jechać nie rozumiem
      Brzmi w stylu jak zesłanie na Syberię
      Chyba przesadzasz nie wiem kto mógłby sobie to robić



      • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 19:37
        pani.asma napisała:

        > Kto chciałby do Szwecji ksmperem jechać nie rozumiem
        > Brzmi w stylu jak zesłanie na Syberię
        > Chyba przesadzasz nie wiem kto mógłby sobie to robić

        Ja na przykład bardzo chętnie.
        Norwegia jeszcze bardziej.

        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:02
          No i w takiej Norwegii w wielu miejscach osobówką czy namiotem możesz stać na dziko, ale kamperem już nie. Wyższe opłaty za prom. Albo więcej paliwa jeśli drogę pokonujesz na kołach. 🙂
          • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:38
            Ok, wierzę.
            Ja jestem team van. 2m wysokości. Na prom wjeżdżam normalnie.

            Co do mocowania: nie analizowałam, ale 2 lata temu widziałam mnóstwo kamperow zatrzymujących się w ładniejszych miejscach na noc. Tyle że wybierali sobie totalne odludzie i jakieś mało popularne trasy.
            • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:47
              Z pewnością są miejsca gdzie można stanąć. Ale też pojawia się coraz więcej ograniczeń. Myślę, że w odpowiedzi na wzmożony ruch. Znajomi wrócili niedawno z dwutygodniowego wyjazdu i mówili że właśnie sporo jest miejsc niedostępnych dla kamperów
              • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:45
                Bardzo wiele rezerwatów w tej chwili oznaczyło swoje parkingi jako zakaz nocowania, wiele prywatnych terenów zostało zagrodzonych szlabanem, w sensie wejść można ale wjechać nie wjedziesz. Robią to w konsekwencji nieznajomości prawa przez turystów, a zwłaszcza podanej przeze mnie powyżej błędnej interpretacji allemansrätten.
                • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:05
                  Tak. Ale też w miastach są takie parkingi. Oni przez nieuwagę chyba w Oslo zapłacili mandat, bo stanęli na parkingu z zakazem.
          • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:43
            Osobówką nie możesz.
            Zgodnie z terrängkörningslagen zakazane jest parkowanie poza miejscami parkingowymi w terenie zabudowanym. Jeśli chodzi z kolei o parkowanie poza terenem zabudowanym to zabronione jest w ogóle jeżdżenie pojazdem silnikowym poza wyznaczonymi drogami, po terenie, stawanie w konsekwencji również, a na drodze stać też nie wolno. Dlatego w grę wchodzą tylko wyznaczone parkingi, a tam z kolei albo nie wolno biwakować, albo nie wolno stać przez noc, a poza tym co to za wakacje na parkingu.

            Piszę, bo bardzo wiele osób nie zna tych przepisów, a potem jest zdziwienie jak jest mandat, mandaty są dość słone.
            • berber_rock Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 08:47
              Dlatego w grę wchodzą tylko wyznaczone parkingi, a tam z kolei albo nie wolno biwakować, albo nie wolno stać przez noc

              _ no cóż. Jesteś na miejscu więc wierzę że masz racje. Natomiast nie zgadza mi się to z własnymi doświadczeniami. 2 lata temu zatrzymaliśmy się w jakiejś wiosce pod Handangervidda, zostawiliśmy tam auto na 3 noce, a sami poszliśmy na trekking. Nikt się nie czepiał że auto jest zaparkowane na noc.

              Podobnie zrobiliśmy pod Dovrefjell, gdzie 2 noce obserwowaliśmy woły.

              Jeśli nie mo,na byłoby zostawić auta na parkingu pod parkiem narodowym, to jak the hell turyści te parki zwiedzają?
              • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 17:44
                Można zostawić auto i pójść zwiedzać ale nie można nocować na takim parkingu. Nieważne czy w kamperze, czy w namiocie, czy w osobówce czy vanie, czy w jurcie mongolskiej.

                Jeśli chodzi o parking bez zakazu, wolno stanąć i nawet wolno spać w aucie, ale nie wolno się rozstawiać z dywanem i bambetlami. Nawet markizy nie wolno rozłożyć bo to już jest robienie obozowiska.
      • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:38
        To chyba musisz powiadomić wszystkich tych co tu jeżdżą.
    • bardzo_wredna_dziewucha Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 19:18
      Nie zauważyła tego problemu w Polsce, ale mieszkam w Warszawie, gdzie nie ma miejsc parkingowych, więc siłą rzeczy kampery się też nie mieszczą 🤣
      Dziwi mnie to co piszesz o Norwegii: zwiedziłam kawałek Norwegii na żaglach i zachwycona byłam infrastrukturą dla kamperów i do biwakowania, właściwie w każdym małym miasteczku widziałam parking dla kamperów i ludzi porozkładanych ze swoim majdanem. Nie wydaje mi się, żeby biwakowanie i kamperowanie w Norwegii było problemem.
      • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:47
        Powoli zaczyna być problemem, podobnie jak statki wycieczkowe. Niektóre miasta i miasteczka już wprowadzają zakazy. Największa udręka to kampery z Niemiec, nie wiem dlaczego ale Niemcy zawsze próbują naciągać prawo.

        Sporo jest oficjalnych miejsc gdzie można i to jest względnie okej.
        • bardzo_wredna_dziewucha Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:43
          chicarica napisała:

          > Powoli zaczyna być problemem, podobnie jak statki wycieczkowe. Niektóre miasta
          > i miasteczka już wprowadzają zakazy. Największa udręka to kampery z Niemiec, ni
          > e wiem dlaczego ale Niemcy zawsze próbują naciągać prawo.

          No to się sporo zmieniło w ciągu ostatniego roku 🤣 serio, pływałam po północy Norwegii, praktycznie koło każdego małego portu był też parking dla kamperów z infrastrukturą, to jest jeden z lepszych sposobów na zwiedzanie Norwegii. Przyjmuję, że w jakichś turboturystycznych miejscach kampery mogą być problemem, ale w Norwegii, gdzie ogólnie biwakowanie jest wręcz sportem narodowym?!

          > Sporo jest oficjalnych miejsc gdzie można i to jest względnie okej.
          >

          Względnie okej? No przecież jak jest oficjalne miejsce dla postoju kamperów, z miejscem zrzutu toalety, woda, prądem itd, to komu miałoby to przeszkadzać?

          Nie mam kampera i nigdy nie podróżowałam w ten sposób, ale na żaglach jest podobnie, czyli mała powierzchnia mieszkalna i zmienianie codziennie lub co kilka dni miejsca, więc pewnie by mi się spodobało.
          • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:48
            Nie przeszkadzają te na kempingach. W Polsce na kempingach też nikomu kampery nie przeszkadzają. Przeszkadzają te, które z jakichś powodów stają gdzie indziej. Na parkingach ogólnodostępnych, czy w ogóle na dziko
            • 71tosia Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 07:18
              Byłam nie tak dawno w Zakopanem, miejscowości bez wątpliwości turystycznej i ani jednego kampery nie widziałam. Gdzie ty je tak masowo na publicznych parkingach widujesz?
              • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 10:12
                Teraz już prawie każda miejscowość turystyczna ma zakaz dla kamperów na dużej części parkingów.
          • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 17:49
            bardzo_wredna_dziewucha napisała:

            > No to się sporo zmieniło w ciągu ostatniego roku 🤣

            Co roku przybywa zakazów a w ostatnich 2-3 latach to jest wręcz wysyp. Na chyba wszystkich parkingach na których parkuję w celach kąpielowych/ treningowych/ spacerowych przybył ostatnio taki zakaz.

            > w Norwegii, gdzie ogólnie biwakowanie jest wręcz sportem narodowym?!

            Biwakowanie a kamperowanie to dwie różne bajki. Nadal wolno spać pod gołym niebem lub rozłożyć sobie namiocik na 1-2 noce gdzieś na zadupiu (o ile to zadupie to nie jest parking z zakazem nocowania/biwakowania).

            > Względnie okej? No przecież jak jest oficjalne miejsce dla postoju kamperów, z
            > miejscem zrzutu toalety, woda, prądem itd, to komu miałoby to przeszkadzać?

            Okolicznym mieszkańcom na przykład, no ale skoro gmina zrobiła plac to jest okej. Zaakceptować. Przynajmniej nie ma syfu gdzieś indziej.
            Mnie osobiście nie do końca podoba się, że moja gmina wydała pieniądze na coś takiego, bo opłata 200 kr na pewno nie pokrywa kosztów eksploatacji i utrzymania. No ale wybrałam władze gminy, one zdecydowały, trudno.

            ---
            Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
        • hanusinamama Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 09:12
          Na lofotach widziałam najwieksze zagęszczenie camperów
    • heca007 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 20:42
      Parę dobrych lat temu w Albanii jechaliśmy do źródła Blue Eye. Wąski dojazd nieutwardzoną drogą przez krzaki. Przed nami sznur osobówek i w pewnym momencie utknęliśmy. Bo z 10 samochodów przed nami jechały dwa kampery z Niemiec. Długie, wielkie i zapadały się w piachu. Na jednym z zakrętów nie dały rady się "złamać" i zablokowały drogę w obie strony sciana A mogły zaparkować jak inni kamprowcy i przyczepiarze niżej. Ale nie, pchamy się za wszelką cenę tongue_out
      • mysiulek08 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 21:02
        do naszej Koziej Wolki jest zakaz wjazdu 'ciezkich' pojazdow m.in kamperow ( takich prawdziwych 😉) ale trafil sie jeden cwaniaczek, rejestracja szwajcarska ( koszty transportu musialy niezle kosztowac) miescina slynie z ladnych widokow i jest znana turystycznie to sie wepchal, pewnie w mysl zasady - co tam, dziki kraj, hulaj dusza piekla nie ma- utknal na drodze do jeziora, blokujac praktycznie pol miesciny
        na takich 'turystow' mam alergie
    • okruchlodu Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 21:54
      Piszcie co chcecie a mnie i tak marzy się kamper. Mogłabym tak podróżować a nawet zamieszkać. Człowiek staje się niezależny od innych możliwości noclegowych, nie trzeba z wyprzedzeniem planować, gdzie się będzie spało.

      Nie rozumiem jednak jak można rozkładać się gdzieś na parkingu z całym dobytkiem i w ten sposób spędzać urlop. To już lepiej iść pochodzić po okolicy, pozwiedzać, poeksplorować, posiedzieć gdzieś w parku/na plaży, spróbować lokalnej kuchni. Kamper mógłby mi służyć głównie do przemieszczania się, spania, przechowywania rzeczy i możliwości zapewnienia podstaw higieny osobistej.
      • jola_ep Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:06
        Swoboda podróżowania. Łatwa zmiana planów. Własny dom na kółkach. Własne łóżko smile Nie muszę się pakować do walizki Tzn. wybieram ciuchy i przenoszę na półki, ładujemy lodówkę i w drogę. Dużo rzeczy trzymamy w kamperze.
        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:18
          No tak. Własny pojazd to zupełnie inna jakość wyjazdów. Ja przyczepę "uzbrajałam " na początku sezonu, a później przed wyjazdem tak jak piszesz - jedzenie i cześć ciuchów (bo część zostawała w przyczepie) w zależności od rodzaju i długości wyjazdu.
    • inez21 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 22:57
      Ta polska mania narzekania na wszystko co robimy.....parawany nad morzem źle, podróże do Egiptu i Turcji źle, kampery też źle....zyje lat 50+ podróżuje sporo i nigdy podkreślam nigdy i nigdzie nie przeszkadzał mi żaden kamper.....
      • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:03
        A mnie owszem. Z tym, że w Polsce mieszkałam w Trójmieście, a obecnie w Szwecji mieszkam w miejscu tzw. atrakcyjnym turystycznie, w sensie, że gdyby to tu było dozwolone to byłyby tu same apartamenty wakacyjne airbnb. No ale nie jest, więc jesteśmy tu zwykli mieszkańcy plus 2 budynki mieszkań dla staruszków z asystą, plus port dla łodzi i miejsce dla kamperów.
    • bywalec.hoteli Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:34
      kamperowamie - jedni lubią, inni nie
      • homohominilupus Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:42
        No i to jest głęboka refleksja.
        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 20.08.26, 23:49
          😁
    • 71tosia Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 00:15
      Jedyny kraj w którym na drogach często widuję kampery to Stany. W Polsce nie widzę wcale, nic dziwnego bo jak sprawdziłam kamper taki tańszy kosztuje ok 200tys zł (wypozyczenie ok 500zl dziennie) - ceny więc mocno zaporowe. No może ten problem dotyczy jakiś mocno popularnych turystycznie miejsc ale jego powszechnośc? Mocno przesadzona teza.
      • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 00:48
        Wg chata Gpt w Polsce jest około 90 tysięcy kamperów.
        Tak, problem dotyczy turystycznych miejscowości, a nie całego kraju.
        • 35wcieniu Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 07:47
          Mamy też 27 milionów samochodów osobowych.
          No jak by nie patrzeć, kampery w Polsce to tak marginalny problem ze naprawdę nie ma o co drzeć szat, natomiast każdemu chętnemu życzę żeby go na takiego było stać, jak dla mnie może być ich i 10 razy tyle.
          • senin11 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 20:51
            > Mamy też 27 milionów samochodów osobowych.<

            probuje to sobie przeliczyc.... to jakby prawie 2 samochody na gospodarstwo domowe/ rodzine (ponoc jest ich 13.5 miliona). Ale sa tez przeciez rodziny bez samochodu, podejrzewam, ze jest ich sporo. Czyli co? w niektorych przypadkach sa to dwa samochody na osobe. Fiu,fiu!
            • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 16:50
              W Polsce jest bardzo dużo samochodów firmowych.
              Bardzo dużo osób ma też samochód i mieszka w kompletnym sercu miasta. To jest dość nietypowe w innych krajach.
      • moni_485 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 15:45
        71tosia napisała:

        > Jedyny kraj w którym na drogach często widuję kampery to Stany. W Polsce nie wi
        > dzę wcale, nic dziwnego bo jak sprawdziłam kamper taki tańszy kosztuje ok 200ty
        > s zł (wypozyczenie ok 500zl dziennie) - ceny więc mocno zaporowe. No może ten p
        > roblem dotyczy jakiś mocno popularnych turystycznie miejsc ale jego powszechnoś
        > c? Mocno przesadzona teza.

        W stanach kampery wyglądają jak autobusy i zazwyczaj ciągną za sobą samochód przyczepiony do kampera tak, że jedzie tylko na dwóch kołach.
        • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 17:50
          Widziałam takie coś tutaj, kamper gigant a za nim przyczepa laweta i na niej mini. Nowy poziom luksusu wink
    • pepsi.only Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 07:30
      Nie spotkałam się z takim zjawiskiem. Moi znajomi mają, kochają, ale jezdzą głównie za granicę, a nie do Mikołajek.
      Jedni przesiedli się z przyczepy - latami to samo pole namiotowe w Chałupach, dzieci podrosły, zmienily się priorytety, kamper dal im wreszcie wolność w podróżowaniu, zwiedzaniu, itd
      Inni, on latami byl kierowcą na trasach zagranicznych, teraz pracuje za biurkiem, z czego do konca nie jest zadowolony bo lubi jeździć, wiec ten rodzaj wypoczynku trochę "w drodze" uwielbia.
      A jeszcze inni, bezdzietni, za to z hobby typu MTB, niemal co czwartek wsiadają, jadą w góry, dobrze bawią się. W poniedziałek stawiają się w swoim biurze. Kamper umożliwia im rozwijanie ich pasji.



    • princesswhitewolf Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 10:21
      Miejscowosci z atrakcjami powinny czerpać zyski z mandatow po wsadzeniu tu i tam zakazu postoju dla kamperow. Proste. A takze dpowinny byc sla nich platne parkingi albo miejskie celowo wspierajace by kampery tam a nie tam stawaly.
      Ja nie widze problemu
    • wena-suela Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 10:24
      Ale o co chodzi? Z czym Polska sobie nie radzi? Nie mam kampera ani przyczepy, w ogóle taka forma podróżowania mnie nie pociąga i nie widuję też też kamperów tam gdzie jeżdżę. Chyba stoją na wyznaczonych miejscach, więc jakby Polska sobie radzi. Albo zupełnie nie zrozumiałam przesłania.
      • chicarica Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 11:36
        Ale artykuł czytałaś?
        • wena-suela Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 12:07
          Och, rzeczywiście nie czytałam. I w sumie nie chce mi się. Jakiś temat na sezon ogórkowy. Zakreślam krateczkę "nie dotyczy".
        • little_fish Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 12:13
          Ale ten artykuł generalnie tylko zaznacza problem. Bo zasadniczo Polska sobie radzi - wprowadzając zakazy wjazdu czy parkowania dla kamperów. Czyli dokładnie tak samo jak reszta Europy. Czy nawet świata.
    • lauren6 Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 21.08.26, 12:31
      Szczerze? Byłam w wakacje nad morzem, we wspomnianych w artykule Mikołajkach i nie zauważyłam zawłaszczania przestrzeni publicznej przez kampery. Na parkingu przed wejściem na plażę stały dwa i współczułam tym ludziom, że spędzają wakacje oglądając wycieczki ludzi idących na plażę tuż pod ich oknami. Ja bym tak nie chciała spędzać urlopu, ale każdemu jego porno.
      • hanusinamama Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 25.08.26, 09:17
        Obstawiam, ze pismak przeczytał coś podobnego w zagranicznej prasie i "przełozył" na nasze warunki smile nawet się w tych Mikołajkach nie zjawiając...
    • krwawy.lolo Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 27.08.26, 12:56
      Mam tu kampera dla eleganckiej eMatki.
      www.youtube.com/shorts/f7_e5nss45k
      • eva_evka Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 27.08.26, 13:12
        Nie ma łazienki i piekarnika 😅
        • krwawy.lolo Re: Dorzucam do pieca. Kamperoza. 27.08.26, 13:32
          Jest umywalka i kibelek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka