chicarica
20.08.26, 13:49
Kamperoza a sprawa polska
Kolejny problem nierozwiązywalny w Polsce a rozwiązywalny w innych krajach, chociaż i my mamy z nim problem, głównie z powodu kamperów przybywających na coolcation z kontynentalnej Europy. W Szwecji z powodu najazdu kamperozy pojawia się coraz więcej zakazów bo to g. jest problemem faktycznie, nie tylko dla okolicznych mieszkańców ale i dla przyrody, dla miasta, dla przechodniów którzy muszą przepychać się między czyimiś krzesełkami rozstawionymi przy aucie, do tego korki na drodze bo jedzie toto jak z paletą jaj na pace a są takie drogi gdzie tylko kamper za kamperem i weź to człowieku wyprzedź... Wzdech. Fakt że u nas przeważnie gminy robią jakieś (płatne) miejsce gdzie kamperem można stać, niedaleko mnie takie miejsce jest, nie podoba mi się specjalnie fakt jego istnienia bo uważam że powinny wystarczyć campingi, no ale ok, jest to jest. Mimo to zawsze gdzieś ktoś próbuje na krzywy ryj, zwłaszcza na parkingu blisko jeziora gdzie w zasadzie zakaz parkowania camperem nawet niedawno stanął, bo sytuacja robiła się kuriozalna, stanął taki kamper, rozwalił się z krzesłami, siatką dla psa, dywanem (sic! Dywan przed autem, żeby sobie nie brudzić), pontonem, rowerami i czemodanami narozkładanymi wokół, a miejsc dla aut osobowych mało i ludzie którzy przyjeżdżają na plażę muszą się cisnąć.
Z takiego najazdu kamperów zysk dla gminy jest zerowy, w Polsce zarabia co najwyżej lokalna biedronka, do Szwecji i Norwegii kamperowicze przywożą auta wypchane żarciem bo kwiczą że drogo, więc też ewentualnie zarobi tylko pobliski supermarket ponieważ dokupią trochę kiełbas na grilla i kilka bułek. Fakt że mandat za to jest tak słony, że mało kto ryzykuje stanie tam gdzie zakaz, taniej zapłacić za camping niż stać gdzieś na krzywy ryj. Naród też bardziej skłonny do wykonania telefonu w odpowiednie miejsce. No ale w Polsce "niedasie". No to jak się nie da, to cierpcie. Kamperoza to, zaraz po airbnb, kolejny problem typu prywatyzacja zysku (np. z wynajmu kampera lub z zaoszczędzonej kasy na camping) i uspołecznianie kosztów. Przyjemność z takich wakacji na osiedlowym parkingu między śmietnikiem a cmentarną pompą pomijam, bo to kwestia gustu, dla mnie to nie wakacje tylko mordęga, ale widocznie ktoś to lubi.