Dodaj do ulubionych

problem z sobą czy z mężem????

22.12.04, 17:25
Sama już nie wiem kiedy to się zaczęło. Może wtedy kiedy lekarz potwierdził
moją ciążę. Do końca życia zapamiętam te 10- cio min. wizyty w szpitalu i to
spojrzenie kiedy wyjechałam z porodówki. Byłam taka nieszczęśliwa i samotna.
Byli koło mnie wszyscy tylko nie osoba na której mi najbardziej zależy. Ale
teraz od kilku tygodni nic już nie wiem. Bez przerwy są między nami starcia.
Potrzebuję pomocy w zwykłych codziennych czynnościach. Mały ma 3,5 miesiąca i
wszędzie jest ze mną sklepy, urzędy, zxałatwianie urlopu w pracy. Bez przerwy
na rękach. Przeszliśmy już wspólnie dziecięcy szpital przez 2tyg. Dziecko
urodziło się ogromne a ja już ważę tylko 48 kg. Wyglądam jak śmierć. Nie mogę
już na siebie patrzeć. Codziennie próbuję powiedzieć mężowi, że jest mi źle.
On twierdzi, że chcę od niego rzeczy niemożliwych. Nie wiem już co robić. Jest
dobry dla dziecka ale popilnuje go tylko kiedy idę do toalety, albo szykuję
kąpiel. Po kąpieli go karmię, usypiam. Potem myję górę garów i butelek.
Prasuję i taki jest mój wieczór. Idę spać dopiero koło 1 w nocy. O 3 mały
budzi się do jedzenia. Od miesiąca bezskutecznie usiłuję wyjść do fryzjera.
Nie mówiąc już o prezentach. Kiedy ja pracuję mąż siedzi przed komputerem i
sprawdza nowinki(jest informatykiem). Mam już wszystkiego dosyć. Kocham go tak
bardzo ale mój żal do niego zaczyna przerastać tą miłość. Ciągle zostawia mnie
samą. Powiedział mi, że ja już jestem skazana na takie życie. Nie wiem co
robić. Nikt mi nie powiedział, że małżeństwo może tak czasem wyglądać. Pomocy!
Obserwuj wątek
    • koleandra Re: problem z sobą czy z mężem???? 22.12.04, 17:35
      Taaak... jakbym o sobie czytała... znaczy o moim mężu.
      Mój też informatyk a przegladanie nowinek informatycznych w internecie określa
      jako ciężką pracę - bo z tego jemy chleb. Na moje skargi odpowiada - "taki juz
      jest babski los" a ja się bardziej wkurzy to jest "czy ja mogę miec choć chwilę
      swiętego spokoju?" albo "a mnie się nikt nie pyta czy i jak jest mi ciężko". I
      tyle z nim rozmowy. Czy Ci informatycy to taki gatunek ludzi?
      • kasia64 Re: problem z sobą czy z mężem???? 22.12.04, 17:53
        Dołaczam sie do tego klubu.Też żona informatyka.Mój mąż pracuje w innym mieście
        w domu bywa tylko w weekendy,a czasem tylko w niedzielę popołudniu.Mam 10tyg
        córkę, i dziękuję Bogu za starszą 16-latkę, bo chyba bym zwariowała.
        Nie wiem co ci poradzić, bo sama jestem w takiej sytuacji,ale kiedyś jak miałam
        młodsze dzieci małe to tak nie było-pomagał w domu i nigdy nie usłyszałam'żę
        taki mój los".Pozdrowienia K i mimo wszystko Wesołych Świąt
      • domdor Re: problem z sobą czy z mężem???? 22.12.04, 18:00
        U mnie to samo,choć mąż wcale nie informatyk.
        Córką(3,5m-ca) zajmuję się sama.Dom, pranie,
        gotowanie to też mój babski los. Za to 2,5 letnim synem zajmuje się tatuś
        wspaniale-o ile oczywiście jest w domu.Złapali kontakt jakieś pół roku
        temu,czego i Wam życzę.
        Pozdrawiam!
      • aleksandrynka Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 18:44
        Czy Ci informatycy to taki gatunek ludzi?

        Nie, mój informatyk jest zupełnie INNY. Od początku bardzo mi pomaga, jest
        jasny układ - on pracuje w pracy, ja w domu. Ale kiedy wraca wszystko się
        zrównuje - mamy wspólne dziecko i razem się nim zajmujemy, a często on po
        południu więcej, bo ja, bywa, z ulgą oddaję się innym sprawom. Kiedy wróciliśmy
        ze szpitala mąż wziął tydzień urlopu, skakał koło nas jak mały robocik, tym
        bardziej, że nie mogłam się ruszać. Dosłownie. Wyglądał jak cień siebie, ale
        nawet nie pisnął, bo rozumiał sytuację, to on był tym silniejszym po prostu.
        Jestem mu za to i za WSZYSTKO, co robi bardzo wdzięczna. Kąpiele to jego
        domena, nie ma problemu, zeby małego nakarmić, przewinąć czy się pobawić - to
        oboje uwielbiają. NIE MA takiej kwestii, że mogłoby być inaczej. Ja z kolei nie
        uwiązuję go w domu, rozumiem, ze nawet, jak ja nie mogę iść balangować na całą
        noc, to on owszem, może, i mi to nie przeszkadza. Wiem, ze wróci stęskniony i
        jeszcze chętniej spędzi z nami czas.
        Możnaby pomyśleć, że to wyjątek. Sama nie wiem. Może tak trafiłam... Faktem
        jest, że już kilka lat przed "poczęciem" dużo rozmawialiśmy, jak wyobrażamy
        sobie naszą rodzinę, podział obowiązków, sposób i strategie wychowania dziecka,
        teraz to się sprawdza.
        Kochanie, dziękuję losowi, ze Cię mam!
        Pewnie Was nie pocieszyłam, przepraszam. Kiedy czytam takie posty po prostu nie
        mogę się powstrzymać, mnie takie problemy omijają, ale jest to zasługa nas
        obojga. W męża rodzinie ojciec stoi z boku, ale już dawno wiedzieliśmy, że u
        nas tak nie będzie. Myślę, ze na rozmowy nigdy nie jest za późno, grunt, żeby
        znaleźć wreszcie tą płaszczyznę porozumienia. Dla mnie panowie pytający "czy ja
        mogę mieć choć chwilę spokoju?" po prostu nie zastanowili sie dobrze nad tym,
        jak wygląda zycie pary z dzieckiem... Nie mozna popuszczać i sie poddawać. Wy
        też macie prawo do chwili spokoju, w małżeństwie ludzie mają się wspierać, a
        nie zrzucac wspólne obowiązki jedno nadrugie. Ja tu widzę mocno zakorzeniony
        stereotyp - "z tego mamy chleb". No fajnie, ale z mojego "siedzenia w domu"
        mamy porządek, gorący obiad i zadbane dziecko. Mało? Bardzo wiele. To dwa
        elementy układanki, w obu przypadkach stronom nalezy się szacunek i
        zrozumienie. A przeglądanie nowinek w internecie jest rozrywką, jakkolwiek by
        tego nie uzasadniać...
        Trzymajcie się dziewczyny! Oby w nowym roku wszystko poukładało się tak, żeby
        każdy był zadowolony - mama, tata i dziecko.
      • joasiik25 [...] 24.12.04, 12:34
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • nanuk24 Re: problem z sobą czy z mężem???? 22.12.04, 21:26
      To ja mam meza aniola. A tak na niego narzekamsad
      MOj maz po pracy leci od razu do dziecka. Chyba, ze jest zmeczony, to wtedy nie.
      Kazda, cala niedziele mam wolna, wychodze wtedy z kolezankami na pogaduchy.
      Zdarza sie, ze ja z dzieckiem z domu wybede na caly dzien, i bynajmniej nie
      spiesze sie do domu, zeby mezowi ugotowacwink
      Maz zawsze robi zakupy(art. spoz.), oplaca rachunki, itp.
      Nie wiedzialam, ze mam az tak dobrze. pzdr
    • kalina_p Re: problem z sobą czy z mężem???? 22.12.04, 22:35
      O jej! Ja tez narzekam czasem na mojego ale on mi wrecz wyrywa mala, na zakupy
      daje sie wyciagnac, posprzata, jak poprosze...Walcz, kurcze, o swoje! Powiedz,
      ze TY TEZ MASZ PRAWO ODPOCZAC i ze zyczysz sobie, zeby Ci pomagal. Po prostu. A
      jak nie to nie rob nic w domu (poza opieka nad dzieckiem). Jak nie bedzie mial
      co jesc to moze sie ocknie. Sorry, moze zle radze ale ja bym chyba z walkiem
      takiego ganialawink Co to? Cyborg jestes? Zeby samej wszystko???
      Pozdrawiam!!!
      • koleandra Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 09:20
        Kalinko, chciałam Ci odpowiedzieć choc to jest nie mój wątek ale opowiem na
        moim przykładzie. Akurat ja na zmęczenie aż tak mocno nie narzekam, mam na
        razie jeszcze dopiero jedno dziecko, bardzo samodzielne i ja nie mam nic do
        roboty oprócz ogranięcia chałupy i ugotowania czegos co się nadaje do
        zjedzenia. No ale na temat pomocy... mąż nie pomaga nic - to prawda, bez
        przerwy pracuje, pracuje, pracuje a jak nie pracuje to "myśli" i wtedy go nie
        zaczepiaj wink Jak mi było coś źle to robiłam strajk głodowy - mężowi
        oczywiście smile Na niego to nie działa, on z głową w chmurach, duma o tych swoich
        nowych rozwiązaniach, że może dwa dni nie jeść i sobie nie przypomni.
        A ganiam go czasem z wałkiem, ganiam... czasem po zakupy wygonię z kartką w
        ręku a i tak zamiast kapusty pekińskiej przynosi mi koncentrat pomidorowy a
        zamiast majonezu makaron smile
    • wieczna-gosia Re: problem z sobą czy z mężem???? 22.12.04, 22:43
      Zoe,
      o 3,5 miesiaca za pozno sie zaczynasz zastanawiac.
      A jak bylo przed ciaza? pewnie wszystko robilas i sie jeszcze cieszylas ze taka
      dobra zona z ciebie. A przy dziecku ferdowanie gornika to zabawa w piasku.
      Bierz sie za meza.
      • kalina_p Re: problem z sobą czy z mężem???? 22.12.04, 22:44
        Bij i patrz, czy rowno puchnie!
        To jest zart, oczywisciewink
      • wieczna-gosia Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 09:29
        sie rozwine wink)

        najwiekszym problemem na ogol jest przekonanie meza ze pomimo ze siedzimy w
        domu to jest to praca, nawet nie tych pare mechanicznych czynnosci przy dziecku-
        bardzo wyczerpujace psychicznie jest to, ze non stop jestesmy skoncentrowane,
        ze nie wiemy o co dziecku chodzi, ze sie stresujemy bo nie wiemy o co dziecku
        chodzi itd.
        Faceta trzeba po prostu zostawic z maluchem. Na pare godzin niech nakarmi,
        uspi, umyje najlepiej. Fajnie byloby jakby przy okazji pranie zrobil hehe albo
        odkurzyl wink)
        Po takim szkoleniu slowa "kochanie jestem padnieta" po calym dniu siedzenia w
        domu brzmia inaczej.
        Musisz pogadac z mezem i ustalic strategie. Niech ci da pol godziny bez
        dziecka, ale niech to bedzie pol godziny bez "kochanie on placze co mam robic"
        no zrob cos- wywies za okno, zaloz stopery wink)) w weekendy wywal meza na
        godzinny spacer. Dzieci na spacerach na ogo spia a nawet jesli rycza przez
        godzine- mozna biegac truchtem wink) I wtedy odpocznij.
        Zoe, slowem- zacznij sie szanowac. Zacznij szanowac swoja prace. Moj maz
        pracuje bardzo duzo- fakt. Ale i duzo mi pomaga. Ja daje mu pol godziny po
        powtocie z pracy po obiedzie. Wtedy zabieram dzieci, daje mu podrzemac na
        kanapie czy pogapic sie bezmyslnie w TV, ale potem koniec. Pol godziny mija-
        dzieciom trzeba wytlumaczyc cos, mlodsze umyc wraz z przemkiem, uspic
        towarzystwo itp. Kiedy on myje dzieci i czyta im bajki- wolne mam ja. Zamykam
        drzwi do pokoju, pije kawe, ogladam dziennik. W weekendy ja robie sniadanie,
        ale zmywa on lub dzieci, on odkurza i robi pranie podczasgdy ja ide na spacer z
        dziecmi. Potem ja robie obiad- on znowu zmywa i bawi sie z dziecmi a ja klade
        sie do lozka z przemciem przy cycusiu i odsypiac zaleglosci nocy. Jakos sie
        daje wszystko zorganizowac wink))
        • mamakochana Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 10:10
          Ja pracuję więc dzieckiem zajmujemy się "po równo". Jest to tak automatyczne że
          teraz musiałam się chwilę zastanowić co kto robi. Bez zastanowienia np. po
          kolacji (czyli naszym wspólnym wieczornym "obiedzie") jedno np bawi się z
          dzieckiem a drugie zmywa. Jedno czyta Małej, drugie nastawia pranie (jeżeli
          jest taka potrzeba). A czasami po prostu olewamy wszystkiew obowiązki i się
          bawimy. Kapiel to jego domena, ja w tym czasie też "mam wolne". Mogę zerknąć na
          gazetę czy wiadomości. Za to ja usypiam (wtedy on przed komputerkiem). Na mojej
          głowie jest kwestia menu dla małej na nastepny dzień (jest alergikiem więc do
          niani idzie z całym ekwipunkiem), na jego sprawdzenie czy jest woda do picia,
          chleb na jutro.
          Rozumiem jak ciężko może być dziewczynom które takiej pomocy nie mają bo jak
          czasami zdarza się że mąż pracuje w sobotę to ja po takim caaałlyyymm dniu z
          Zośką po prostu wieczorem padam na pysk. A dodam że jak go nie ma to raczej nie
          gotuję dla siebie (Zośka ma zawsze swoje jedzonko).
          Nie roumiem takiej postawy facetów. Myślę że może to być związane albo z
          kwestią chęci posiadania dziecka (kto chciał a kto został postawiony przed
          faktem dokonanym) lub też z wielkim egoizmem tego człowieka
        • triss_merigold6 Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 10:48
          Bingo Gosia.smile Do mojego M. właściwie nie mam zastrzeżeń (poza tym, że pewne
          rzeczy w domu mógłby robić szybciej i niekiedy muszę być upierdliwa) ale
          popołudnia i weekend z synkiem należą do tatusia - podejście takie jak Twoje.

          Przyjaciółka też siedzi w domu z maluchem, kiedy jej mąż wraca mały akurat śpi
          i nijak się panu nie dawało wytłumaczyć, że przez cały dzień szaleje i bywa b.
          męczący. Do czasu... ostatnio zostawiła męża na pół soboty, tak od rana. Tatuś
          był wykończony i zrozumiał.
          • cubus1 Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 13:17
            Ja tez proponuje aby zostawic meza przynajmniej na pol dnia z maluchem.
            Inaczej oni naprawde nie rozumieja co to znaczy byc z dzieckiem w domu.
            Moj tez bardzo duzo pracuje ale ja nie narzekam gdyz robi zakupy lub zostaje z
            malym gdy ja jade ;robi wszystkie oplaty wiec nie chodze na poczte do
            spoldzielni; do niego nalezy obsluga zmywarki i raz na miesiac odkurza-piorac
            dywan no i raz w tygodniu robi obiad.
            Mi tyle wystarcza.
            Chcialam go jeszcze wciagnac w spacerki raz w tygodniu ale nijak mi nie
            wyszlo.Trudno.
            No i codziennie po pracy minimum 30 minut zabawy z malcem,wtedy zwykle ide do
            zrobic sobie relaksujaca kapiel.
            A co do zabierana dziecka ze soba to niestety.Ja tez w pierwszym roku zycia
            malca mialam tysiac spraw papierkowych w Urzedach-wyrobienie wszystkiego
            dziecku,na Uczelniach, w szpitalu.Trudno- dziecko do samochodu i w droge.Nie
            moglam liczyc na meza bo nijak nie mogl zostac z malcem 10-16.
            Nie bylo tak zle.Tam gdzie nie bylo numerkow wchodzilam bez kolejki a tak gdzie
            byly zawsze ktos mi dawal wczesniejszy tak ze czekalismy bardzo krotko lub
            nawet wpuszczali nas bez kolejki.
            A teras sie wycwanilam bo wiekszosc wysylam listami poleconymi.Nawet ksiazki z
            wypozyczalni smile

            Bedzie dobrze.
            A czasami nic sie nie stanie jak nie poprasujesz(ja nie prasowalam bo nie
            cierpie),nie zmyjesz,nie odkurzysz.
            Usiadz sobie z ksiazka jak maly zasnie i poczytaj smile
            • zoe26 Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 14:19
              Coś Wam powiem. Zawsze kiedy odchodzę od komputera to zostawiam na pasku sobie
              to co miałam otwarte i wiecie co się stało? Otóż poszłam kąpać małego i mój mąż
              jak co dzień zasiadł na tronie przed monitorem no i zaczął czytać. Nic o tym nie
              wiedziałam. Mały wczoraj nie chciał spać i było już grubo po 23 to On wziął go z
              łóżeczka i nosił na rękach a mi kazał iść do łazienki. Dopiero w łóżku wyszło na
              jaw, że przeczytał wszystko co napisałam. Bardzo przepraszał, że mogłam Mu
              przecież powiedzieć, że jestem wykończona. (A swoją drogą to gdzie faceci mają
              uszy?) No to opowiedziałam wszystko po kolei, popłakałam sobie troszkę i
              podziałało. Dzisiaj rano świerze bułeczki i spałam pierwszy raz do 10!!!!!!
              Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że tak już Mu zostanie. Idę dzisiaj SAMA na
              zakupy i do fryzjera.
              Mimo, że to się tak ułożyło wezmę sobie wasze rady do serca i powolutku będę je
              wdrażać w życie żeby nie przestraszyć.
              A swoją drogą to prawda, że zawsze wszystko robiłam sama bo mi po prostu sprawia
              radośc zajmowanie się domem. I teraz wszystkiego nie daję rady sama i szlag mnie
              trafia jak jest bałagan. Ale już sobie odpuszczę.
              Jeszcz raz dzięki i WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!
              • kalina_p Re: problem z sobą czy z mężem???? 24.12.04, 08:50
                Ha! Strasznie sie ciesze, ze tak wyszlo, jednak to prawda, ze faceci czasem sa
                slepi i glusi i trzeba im zimny prysznic zafundowac! Ja tez zawsze wiekszosc
                sama robilam, bo LUBIE i mam mnostwo energii ale przy malej juz nie tak
                latwo...u nas jakos od razu sie ulozylo, na szczescie. Bardzo sie ciesze i
                Wesolych Swiat!
    • adsa_21 Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 15:46
      sad((
      moj maz tez sie dzieckiem nie zajmuje.
      Czasem sie z nim pobawi, wczoraj wyszedl z nami na spacer ale za to nigdy
      Adasia nie wykapal, nakarmil itp.
      Trzebatych chlopow sprowadzic do porzadku!!!
      • joasiiik25 Re: problem z sobą czy z mężem???? 23.12.04, 18:49
        popieram :INFORMATYK to inny gatunek facetowsmilesmilesmilesmile

        zona informatyka (jeszcze siedzi w pracy!!!!)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka