zoe26
22.12.04, 17:25
Sama już nie wiem kiedy to się zaczęło. Może wtedy kiedy lekarz potwierdził
moją ciążę. Do końca życia zapamiętam te 10- cio min. wizyty w szpitalu i to
spojrzenie kiedy wyjechałam z porodówki. Byłam taka nieszczęśliwa i samotna.
Byli koło mnie wszyscy tylko nie osoba na której mi najbardziej zależy. Ale
teraz od kilku tygodni nic już nie wiem. Bez przerwy są między nami starcia.
Potrzebuję pomocy w zwykłych codziennych czynnościach. Mały ma 3,5 miesiąca i
wszędzie jest ze mną sklepy, urzędy, zxałatwianie urlopu w pracy. Bez przerwy
na rękach. Przeszliśmy już wspólnie dziecięcy szpital przez 2tyg. Dziecko
urodziło się ogromne a ja już ważę tylko 48 kg. Wyglądam jak śmierć. Nie mogę
już na siebie patrzeć. Codziennie próbuję powiedzieć mężowi, że jest mi źle.
On twierdzi, że chcę od niego rzeczy niemożliwych. Nie wiem już co robić. Jest
dobry dla dziecka ale popilnuje go tylko kiedy idę do toalety, albo szykuję
kąpiel. Po kąpieli go karmię, usypiam. Potem myję górę garów i butelek.
Prasuję i taki jest mój wieczór. Idę spać dopiero koło 1 w nocy. O 3 mały
budzi się do jedzenia. Od miesiąca bezskutecznie usiłuję wyjść do fryzjera.
Nie mówiąc już o prezentach. Kiedy ja pracuję mąż siedzi przed komputerem i
sprawdza nowinki(jest informatykiem). Mam już wszystkiego dosyć. Kocham go tak
bardzo ale mój żal do niego zaczyna przerastać tą miłość. Ciągle zostawia mnie
samą. Powiedział mi, że ja już jestem skazana na takie życie. Nie wiem co
robić. Nikt mi nie powiedział, że małżeństwo może tak czasem wyglądać. Pomocy!