Dodaj do ulubionych

koniec z psimi g*** na trawnikach

    • saskia123 przygania motyka gracy... 28.01.05, 14:11
      Oczywiście nie na temat, tak mi się tylko nasunęło.
      Ostatnio byłam z mężem i dzieckiem na basenie. Tatuś z córcią się ciaprali a ja
      gapiłam się przez szybkę. Ciekawe, że przez ponad dwie godziny żadne z dzieci
      (a tłumnie było) nie wyszło do ubikacji, tylko moja goniła co 20 minut... A w
      parku jak dziecinę nieupampersowaną przyciśnie, to co mamusie robicie?
      Dla porządku - nie mam psa i też pyskuję jak pieski na smyczy załatwiają się
      pod moją bramą garażową.
      • mayessa :-)))))))))))))))))) 28.01.05, 14:12

        • jokrru Re: :-)))))))))))))))))) 28.01.05, 14:18
          mój syn (niestety !!!!!) pieluchę nosił długo oj długo,
          tak długo, że jak przestał to już całkiem panował nad zwieraczami,
          siku owszem czasem pod krzaczkiem na spacerze robił (ale o psich sikach
          nie rozmawiamy), ale kupy - NIGDY.
          Zrobił w domu przed wyjściem, raz jeden jedyny chciało mu się
          na spacerze, to moi drodzy: są toalety publiczne,
          jeśli nie wiecie,
          my z nich korzystamy,
          a Wy ?
          Podobnie jest ze mną i mężem, też na trawkach nie robimy,
          a Wy ?
          K.
    • ikaikaj Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 28.01.05, 15:43
      nie przeczytalam wszystkich postow,ale uwazam,ze konsensusu nie da sie osiagnac.
      jestem wlascicielka 3 psow. jeden pilnuje posesji a dwa sa psami
      mysliwskimi,regularnie polujacymi.mieszkam pod warszawa, ale kiedy mieszkalam w
      miescie i mialam malego kundelka nie uswiadczylam na ulicy ani jednego kosza na
      psie odchody, a rozwiazaniem wiecznych sporow spoldzielnia uznala ogrodzenie
      wszystkich mozliwych trawnikow tak ze ani dziecko ani pies na nie nie wejdzie,
      do tego osiedle to wygladalo jak spacerniak wiezienny bo plotki byly ze
      "slicznej" siatki.
      uwazam,tez ze mamy bywaja nieco niesprawiedliwe bo dla mnie takim samym a nawet
      i gorszym swinstwem jest jak panowie siusiaja pod drzewkiem w parku, albo kiedy
      "wysadza" sie na trawniku dziecko.
      nie prawda tez jest,ze w psiej kupie sa pasozyty, ktorymi z latwoscia zaraza sie
      czlowiek. odsylam do lektur medycznych.
      sama mam dwoje dzieci,ktore w miescie bawia sie na specjalnie przeznaczonych do
      tego celu placach a nie na byle trawnikach.
      kocham swoje psy, wiec nie widze problmu w sprzataniu po nich(sprzatam jesli
      narobia w ogrodzie), ale aby moc sprzatac musza byc ku temu stworzone warunki:
      kosze
      i odpowiednia utylizacja takich odchodow(wywiezienie ich w woreczkach foliowych
      na zwykle wysypisko stworzylo by niezla bombe biologiczna).
      takze drogie mamy nie lubiace psow czasem trzeba sie zastanowic zanim sie kogos
      obrazi i oskarzy...
      • jokrru protestuję przeciwko prostym utożsamieniom 28.01.05, 18:11
        tj.
        protestujący przeciwko g***** na trawnikach = ten co nie lubi psów.

        bo może głos przeciwko brudnym trawnikom to głos właśnie za rozwiązaniami
        systemowymi.
        K.
    • olik7 NIE!!! Psom w blokach!!! 31.01.05, 11:18
      Popieram założycielkę wątku w całej rozciągłości i szerokości...
      Mieszkam na osiedlu, na którym w każdym miejscu można postawić tabliczkę z
      napisem Skwerek psiej kupy!
      Osobiście jestem za całkowitym zakazem trzymania psów w blokach. Jeżeli ktoś nie
      ma domu z ogrodem czyt. prywatnym wybiegiem dla psa to nie ma warunków na jego
      posiadanie. Mentalność wiekszości Polaków musi zmienić się o tysiąc stopni żeby
      było to możliwe... Prosty przykład: na moim osiedlu spóldzielnia wyznaczyła
      teren dla piesków, za blokami na starym torowisku, jest tak oznaczony, że trzeba
      włożyć dużo wysiłku żeby nie zauważyć i ... jakoś nie widac biegających tam
      czworonogów a pod blokami jak najbardziej. Koszmar!
      Poza tym gdyby łamanie zakazów było egzekwowane, każdy by się pięć razy
      zastanowił zanim wypuścił swojego pieska bez kagańca, smyczy itp.
      Pozdrawiam!
      • mayessa Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 31.01.05, 13:13
        Na temat piesków w blokach juz sie wypowiedzialam.Wiecej na temat takich
        beznadziejnych pomyslów nie odpowiadam
        • umasumak Mayesso :)) 31.01.05, 14:34
          mayessa napisała:

          > Na temat piesków w blokach juz sie wypowiedzialam.Wiecej na temat takich
          > beznadziejnych pomyslów nie odpowiadam

          Mayesso, genaralnie zgadzam się z Tobą w części dotyczącej kwestii, gdzie
          pieskom lepiej. Jasne że w bloku, wśród swoich ludzkich przyjaciół. Los psa na
          łańcuchu jest tragiczny i mam nadzieję, że ludzie (choć trudno określać ich tym
          mianem) traktujący w ten sposób psy, doczekają wreszcie czasów, że za podobne
          postępowanie będą wysokie kary pieniężne.
          Jednak, uważam że posiadając psa w bloku, jego właściciele winni tak dobierać
          miejsca spacerów, aby nie kolidowało to z interasami pozostałych lokatarów.
          Jeżeli faktycznie nie ma koszy na psie odchody, to przynajmniej należałoby z
          pieskiem oddalić się w na\tyle ustronne miejsce, co by ktoś całkiem
          niezainteresowany, nie musiał uprawiać slalomu między kupami, względnie potem
          czyścić buty swojego dziecięcia. Pozdrawiam Cię serdecznie i idę pisać
          moskaliki wink). Paaa
          • kalina_p Uspic!!! 31.01.05, 21:10
            Wszystkie psy uspic, zeby nie przeszkadzaly w spacerowaniu!!!
            Albo pozwolic na psa tylko tym, co maja ogrod przynajmniej 2000m2 a reszte psow
            uspic, zbierac w puszki na te zastrzyki, bo to kosztuje ale problem bedzie z
            glowy - i zadnych kup nie uswiadczysz!!!
            Zalosne, naprawde
            • psia_mama Re: Uspic!!! 31.01.05, 22:09
              No to teraz ja wam cos powiem. Jak na razie tylko psia mama. Mam psa. W bloku.
              Juz tu jedna by mnie z checia zamknela w kryminale albo psa odebrala. Chodze z
              psem na spacery. Na smyczy. Ze smyczy spuszczam tam gdzie wolno. Kupy- sprzatam
              ZAWSZE. Plastikowa lapka z torebka foliowa i po klopocie. Wyrzucam oczywiscie
              do normalnego kosza, innego nie ma. Nie zamierzam na wlasna reke utylizowac, bo
              niby jak. Polac na srodku chodnika benzyna i podpalic? Zamkneliby mnie. A
              zreszta co to za roznica pampers z g... czy torebka z g... mojego psa
              odrobaczonego i w pelni zdrowego?
              Sprzatam nie tylko ze zwgledu na dzieci, ale na wszystkich inny uzytkownikow
              chodnikow i trawnikow. Sama w psie g... tez nie chcialabym wdepnac.

              I tak jak ja dbam o samopoczucie innych sprzatajac po moim psie i pilnujac by
              nikomu nie przeszkadzal, tak chcialabym, zeby niektore matki zadbaly o MOJE
              dobre samopoczucie. I zeby sasiadka zalkneblowala te dwa wyjce za moja sciana.
              Bo maja juz po 8 lat i mogliby sie przestac wydzierac jak obcierani ze skory.
              Jak rowniez pragnelabym goraco, zeby taka jedna z druga mamusia nie cieszyla
              sie tak bardzo z prawidlowego rozwoju motoryki swego potomka, skoro wiaze sie
              to z kopaniem mnie przez pol godziny w kolano w autobusie. Moglaby?

              Cudownie by bylo na tym swiecie gdyby wszyscy dbali o wszystko, mysleli o
              innych a nie tylko o sobie, prawda?
              Bardzo bym chciala.
              Pozdrawiam serdecznie i namawiam i do sprzatania (wlascicieli psow) i do
              panowania nad wlasnymin pociechami (rodzicow). I zyjmy dlugo i szczesliwie. Na
              swiecie jest dosc miejsc dla nas wszystkich.
              • olik7 do psiej-mamy 01.02.05, 09:03
                Tyle że takich osób jak Ty jest naprawdę nie wiele. A gdyby były to temat psich
                g...n nie byłby tematem do takich dyskusji. Osobiście w Polsce widziałam raz
                sprzątającego po swoim piesku Pana, w Rewalu, na moim osiedlu nigdy.

                Masz rację, że byłoby idealnie gdyby wszyscy myśleli o reszcie świata i nie
                uprzykrzali sobie życia.
                Moje, prawie trzyletnie dziecko też może być uciążliwe dla innych chociaż robię
                wszystko żeby nie było. Ale moje, prawie trzyletnie dziecko, schodząc po
                schodach na spacer nie sika sąsiadom na wycieraczki, tym bardziej nie robi tamże
                kupy, nie robi też tego na chodnikach, skwerkach i gdziekolwiek poza ubikacją w
                pomieszczeniu (chyba, że jest na swoich działkach), nie łapie zębami za nogi
                ludzi jadących na rowerach, nie jest trzymane na balkonie (i wyje całą noc), nie
                śpi na wycieraczce strasząc wchodzących mieszkańców itd.

                Ja chciałabym mieć takich sąsiadów jak Ty, i uwierz, że gdyby moje dziecko było
                za Twoją ścianą byłoby też miłym sąsiadem.
                Pozdrawiam!
                Magda
            • umasumak Wypraszam sobie 01.02.05, 08:30
              kalina_p napisała:

              > Wszystkie psy uspic, zeby nie przeszkadzaly w spacerowaniu!!!
              > Albo pozwolic na psa tylko tym, co maja ogrod przynajmniej 2000m2 a reszte
              psow
              >
              > uspic, zbierac w puszki na te zastrzyki, bo to kosztuje ale problem bedzie z
              > glowy - i zadnych kup nie uswiadczysz!!!
              > Zalosne, naprawde

              O przepraszam, nie taki był wydźwięk mojego postu. Tym bardziej, że sama mam
              psa. Tyle że zadaje sobie trochę trudu, żeby nie był uciążliwy dla innych. Pzdr
              • kalina_p Re: Wypraszam sobie 01.02.05, 19:02
                Umo, to nie do Ciebie bylo, tylko do autorki piszacej: Nie!Psom w blokach! smile))
                Juz mi sie nie chce gadac na ten temat.
                Pozdrawiam!!!
                • psia_mama Re: Wypraszam sobie 01.02.05, 21:08
                  Psy sie nie mecza w blokach. Glupote ktos straszna palnal, serio.
                  A co sprzatania, to mnie to naprawde bardzo dziwi, ze ludzie po swoich psach
                  nie sprzataja. Nie wiem, ja to robie na kazdym spacerze, jakos mi korona z
                  glowy nie spada a i kosz znajde jak trzeba. Faktycznie to bzdurne
                  usprawiedliwianie sie i wynajdywanie tysiaca przeszkod, zeby krzyza nie zgiac.
                  Plastikowa lapka do zbierania psich odchodow w Warszawie i to w jednym z
                  drozszych sklepow zoologicznych kosztuje 30 pln, a torebki? Ja kupilam na
                  bazarze, takie male, zwykle reklamoweczki. 200 szt za 6 pln. No nikt mi nie
                  powie, ze to MEGA inwestycja. Jak kogos stac na trzymanie psa, to i go stac na
                  takie gadzety.

                  Ale psow bede bronic wlasna piersia, bo wole je niz wiekszosc dzieci smile Trudno.
                  Prosze mi sie tu psow nie czepiac, ze kupy robia. A niby co? Zatakac im tylki
                  korkiem? Badzcie humanitarne. Matkami jestescie badz co badz wink)))))))
                  • odalie Re: Wypraszam sobie 02.02.05, 11:01
                    > Ale psow bede bronic wlasna piersia, bo wole je niz wiekszosc dzieci smile
                    Trudno.

                    Hmm, zastanawiam się, czy psy wypracują znaczący składnik Twojej emerytury...?
                    • kalina_p Re: Wypraszam sobie 02.02.05, 11:08
                      Szalu dostalyscie z ta emerytura??? To po to tylko sie dzieci rodzi? Zeby na
                      emeryture pracowaly? Ladnie, ladnie...
                      • odalie kalino... 02.02.05, 12:51
                        Eechech, to ktoś jeszcze o emeryturze...? smile)))

                        .................

                        Kalino droga, dzieci nie rodzą się _tylko_ po to, aby na emeryturę pracowały.

                        Ale nie da się zaprzeczyć (zaprzeczysz?), że istotnym, a przy tym pierwotnym
                        powodem posiadania potomstwa jest chęć podtrzymania gatunku. Oczywiście możemy
                        zgodnie dać się wysterylizować, a po nas to niechby i potop. Możemy tez wszyscy
                        zgodnie zostać DINKsami i nabyć sobie u hodowcy lubo ze schroniska wziąć
                        pieski, a po nas to choćby potop.

                        Jak nie pasują inne argumenty, może więc chociaż ten ekonomiczny? Pieski nie
                        wytworzą produktu narodowego brutto czy jak to zwał.

                        Nie napiszę formułki "och, ach, nie chcę nikogo urazić", bo _na_ pewno_ kogoś
                        urażę smile)))))) - ale moim osobistym zdaniem łatwiej, prościej i wygodniej mieć
                        pieska niż dziecko. Łatwiej kochać psa; kochać człowieka, to dopiero sztuka.

                        Pieska nie nosisz w brzuchu (żadne tam rozstępy się nie robią), nie rodzisz
                        (nie ma blizny po cc albo szytego krocza), nie karmisz (nie wisi ci
                        szczeniaczek u cyca 24-godziny na dobę). Generalnie, piesek ma rozumek prosty,
                        daje się tresować (a dziecko się wychowuje... i nie masz tu patentu na sukces),
                        jest wierny (dziecko obdarza cię - lub nie - szacunkiem i miłością, ale nie
                        masz tu patentu na sukces). Dziecko powoduje, że nie chcą cię zatrudnić albo
                        dają wymówienie w pierwszym dniu po powrocie z macierzyńskiego. Dziecko
                        powoduje, że mąż jedzie w delegacje (ach, te imprezki integracyjne i biurowe
                        romanse), a ty tkwisz w domu skazana na seriale... Dzieko powoduje, że czujesz
                        kluchę w gardle, gdy muszisz zostawić jej z nianią... i tak dalej, i tak dalej,
                        bez żadnego patentu na sukces typu dać miskę z odpowiednią karmą, wydawać
                        tatkie i takie komendny, wychodzić na spacery, głaskać. Pies na to odpowie psią
                        miłością, a dziecko? A dziecko może zacząc w wieku 16-lat wciągać biały proszek
                        i w ogóle oznajmić, że ma toksycznych rodziców.

                        Osobiście uważam, że szacunek i miłość w stosunku do zwierząt jest rzeczą godną
                        pochwały i propagowania. Nie krzywdzę zwierząt i na to nie pozwalam, jestem
                        jaroszem, mam faceta wege. Ale nie idealizuję zwierząt - co czynią niektórzy
                        zapalczywi miłośnicy psów. Pies-zwierzę ma swoje miejsce i nie jest to miejsce
                        człowieka.

                        Ktoś powiedział, nie pomnę kto, że owszem, miłość do zwierząt przyczynia się do
                        miłowania ludzi, ale tylko do pewnej granicy; gdy się nią przekroczy i kocha
                        zwierzęta bardziej niż ludzi, jest już na odwrót.

                        Świat jest ludzki i dla ludzi, a ludzie jako istoty myślące i czujące powinni
                        dbać, aby wszelkim stworzeniom było na nim dobrze. Ale świat jest dla ludzi.

                        Jak tak się rozpisuję smile)))) i pewnie irytuję szanowne rozmówczynie (typowy
                        watek w którym nie da się osiągnąć konsensusu), to dokończę. Obecnie dominujący
                        w naszej kulturze (północna półkula, świat cywilizacji Zachodu) wzorzec to
                        model świadomego macierzyństwa. Antykoncepcja powoduje, że w przeważającej
                        większości wypadków na dziecko się _decydujemy_. Oby więcej takiej rozwagi i
                        więcej antykoncepcji w przypadku psów.

                        Moje rozwiązanie problemu psich "kupów":
                        - psy znaczone chipami
                        - podatek od psa wystarczający na sprzątanie kup z chodników, utrzymanie
                        ogrodzonych psich "ubikacji", kosze na kupki, utylizację zawartości tychże
                        - oczywiście dobrze przygotowane ww. instalacje
                        - podatek rzeczywiście znacząco mniejszy, jeśli pies jest wysterylizowany
                        - podatek mniejszy dla np. osób starszych
                        - psy biegające luzem, jeśli zidentyfikowany właściciel to mandat, jeśli
                        niczyje, schronisko ale także i opcja uśpienia

                        Pies powinien być, a właśnie tak jak dziecko, luksusem. Decyzja o posiadaniu
                        psa powinna być przemyślana i gdyby równała się ze sporym wydatkiem, szanowni
                        rodacy pewnie wzięli by sobie przemyślenia do serca.
                        • kalina_p Re: kalino... 02.02.05, 19:17
                          Nie rozumiem...dlaczego do mnie to piszesz? Mam psy i dziecko, dziecko kocham
                          duzo bardziej, psy b.lubie. O co Ci chodzi?
                          Powalil mnie argument o emeryturze, przepraszam bardzo ale byl ...(nie napisze).
                          Ktos nie lubi dzieci, woli psy - jego prawo, zyjemy w wolnym kraju!
                          Pozdrawiam
                        • kalina_p Postulat - a gdzie rownosc??? 02.02.05, 19:20
                          A ja w takim razie w temacie - postuluje, zeby kazdy rolnik, ktory ma krowe
                          chodzil z reklamowka i zbieral plackiwink)) Na swoim pastwisku nie ale na drodze
                          tak. I to samo bryczki i wozy konne, i jeźdźcy. Bedzie sprawiedliwiewink))
                          • odalie Re: Postulat - a gdzie rownosc??? 02.02.05, 20:45
                            Oj, Kalino, nie unoś się tak smile)))))

                            Pisałam i do Ciebie (o emeryturze - masz jakiś kontrargument, nota benka?
                            czekam smile)))) ), i ogólnie. Nie unoś się, po co Tobie smile))))

                            A co do placków - a wiesz, zdaje się że na Zachodzie to norma - niech mnie ktoś
                            poprawi, ale np. w takiej Danii rolnicy utrzymują w czystości swoje obejścia
                            oraz drogi. Nie do pomyślenia? No tiak.
                            • kalina_p Re: Postulat - a gdzie rownosc??? 02.02.05, 21:23
                              Ja sie nie unosze, tylko wysmiewam z tej calkowicie bezowocnej debatywink
                              Co mialam do napisania to napisalam wczesniej a teraz mam niezly ubaw. Jaki ja
                              mam kontrargument przedstawic? Na co? Ze dzieci na emeryture pracuja? Pracuja,
                              i co z tego? Nie rozumiem, o co Ci chodzi... psa ma do pracy wyslac???
                            • kalina_p Re: Postulat - a gdzie rownosc??? 02.02.05, 21:26
                              I chyba juz pisalam - mam psy i dziecko, dziecko kocham, psy b.lubie ale nie
                              mam do kogos pretensji, jesli powie, ze WOLI psy od dzieci. Zanim Kinga sie nie
                              urodzila to tak mnie wszystkie "bachory" wkurzaly, ze chcialam podusic. Wiesz,
                              wolnosc wyboru to nasz przywilej.
                              • odalie kalina, tym razem wprost do Ciebie :))) 03.02.05, 15:59
                                Wolność wyboru to nasz przywilej, ale odpowiedzialność za nasze wybory to -
                                konieczność.

                                O co chodzi z emeryturą?

                                Skoro nie widzisz związku, uprzejmie podpowiem: istnienie dzieci mieści się w
                                interesie społecznym. Bez dzieci nie będzie społeczeństwa, tak po prostu, nie
                                będzie ludzi (np. emerytur, ale nie tylko - np. wyginie kultura danego narodu,
                                tradycje przekazywane w rodzinach, język). Bez psów potrafimy się świetnie
                                obyć. Istnienie dzieci jest koniecznością. Istnienie psów "miejskich"
                                niekoniecznie. Ergo, dzieci zajmują pozycję nadrzędną. Ergo, to dla nich są
                                parki, a nawet zieleńce. Jeśli psy nie będą przeszkadzać dzieciom, to ok, niech
                                sobie będą. Jesli psy przeszkadzają dzieciom, trzeba to ukrócić. To nie matki
                                mają przemykać pod murem i omijać parki; to właściciele psów mają sprzątać po
                                psach, trzymać zwierzęta na smyczy i w kagańcu w miejscach publicznych i tak
                                dalej.

                                Ty piszesz o wolności, a ja o odpowiedzialności za wolność/wybory.

                                Mam dziecko, ok. Moje dziecko - uwierz smile)) - nikogo nie kopie w autobusie
                                (przykład chyba psiej-mamy), nie rzuca papierków na trwaniki czy chodnik,
                                załatwia się do wc, a nawet zasłania buzię, gdy kaszle. Jeśli moje dziecko
                                stłucze niechcący np. piramidę soczków kubus w sklepie, ja wyciągnę kartę i
                                grzecznie zapłacę za straty.

                                Właściciel psa ma psa. I nichże do jasnej anielki będzie za tego psa
                                odpowiedzialny. Sam chcił/chciała.

                                .........

                                Na zakończenie powiem, że ja nie mam _pretensji_ do nikogo, kto ot tak sobie
                                mówi, że woli psy od dzieci. Prywatnie, ok. Ale - ale - jeśli na tym "woleniu"
                                taka osoba opiera np. pogląd, że psy mają załatwiać się na trawnikach, mają
                                luzem biegać po parkach i tak dalej, bo tym wstrętnym bachorom parki i zieleńce
                                niepotrzebne, ot, to już insza inszość. O kupy zdobiące chodniki można chyba
                                mieć pretensje?
                                • kalina_p Re: kalina, tym razem wprost do Ciebie :))) 03.02.05, 16:20
                                  A wiec: poniewaz jestesmy spoleczenstwem i zyjemy w grupie (tu sie z Toba
                                  zgadzam) to konieczne jest tkze ustalenie jakichs zasad tegoz wspolzycia.
                                  O czym wczesniej pisalam i powtarzac sie nie bede, bo nie mam czasuwink
                                  Poczytaj moje wczesniejsze posty w temacie (np.o ogrodzonym JEDNYM NA OSIEDLU
                                  trawniku dla psow).
                              • umasumak Re: Postulat - a gdzie rownosc??? 03.02.05, 16:12
                                kalina_p napisała:

                                > I chyba juz pisalam - mam psy i dziecko, dziecko kocham, psy b.lubie ale nie
                                > mam do kogos pretensji, jesli powie, ze WOLI psy od dzieci. Zanim Kinga sie
                                nie
                                >
                                > urodzila to tak mnie wszystkie "bachory" wkurzaly, ze chcialam podusic.
                                Wiesz,
                                > wolnosc wyboru to nasz przywilej.

                                OK. Ale ja o rozumiem tak: wybrałam pieska - sprzątam po nim, wybrałam dziecko -
                                jestem odpowiedzialna za jego poczynania. Ponieważ mam i dzieci i psa, to
                                ponosze wszelkie konsekwencje z tego wynikające.
                                Poza tym mnie nie obchodzi, że ktoś nie lubi dzieci, a kocha pieski. Jego
                                obowiązkiem jest sprzątanie po swoim psie, tak żeby moje dziecko nie było
                                narażone na chodzenie po g*****. Bo życie i dobro ludzkie jest nadrzędne. Pzdr
                                • kalina_p Re: Postulat - a gdzie rownosc??? 03.02.05, 16:21
                                  Chyba mnie nie zrozumialassad i nie czytalas, co wczesniej pisalam...na poczatku
                                  dyskusji.
                                  Pozdrawiam
        • olik7 Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 01.02.05, 09:11
          Nie uważam żeby był to beznadziejny pomysł patrząc na to co wokół mnie się
          dzieje. I nie stawiam tu alternatywy psa na łańcuchu, jest to tak samo nie w
          porządku jak trzymanie psa w bloku, z jedną różnicą tam cierpi tylko (aż) pies a
          tu i pies i sąsiedzi.
          • miska77 Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 01.02.05, 11:46
            wasz pomysl aby nie trzymac psow w blokach a te co sa to uspic jest tak samo
            dobry jak eutanazja uciazliwych sasiadow albo ich sterylizacja, zeby nie
            zatruwac swoimi genami pozostalej czesci spoleczenstwa.
            To, ze pies robi kupe na trawniku to jest jego natura bo nie umie korzystac z WC
            a to, ze ktos ma brzydkie dziecko to nie jest wina dziecka...

            Ewa
            • mamaani3 Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 01.02.05, 13:49
              Ale nie żyjemy w średniowieczu tylko w cywilizowanym świecie. To, że pies nie
              robi do WC nie oznacza, że ma robic gdzie popadnie.
              Właściciele psów, nie zasłaniajcie sie brakiem koszy, torebek czy czegoś tam
              jeszcze. Wam brakuje jedynie odrobiny dobrej woli.
              A psie kupy nie przeszkadzają jedynie mamom z dziećmi. Przeszkadzają wszystkim.
              Trawniki i chodniki wyglądają wg mnie obrzydliwie.
              I dziwię się posiadaczom psów, że nie jest im wstyd, kiedy pupil załatwia się na
              trawnik czy chodnik, a oni sobie czekają, aż zrobi swoje. Ja bym się chyba pod
              ziemie zapadła.
              Gratuluję dobrego samopoczucia!!!
            • isma Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 01.02.05, 13:53
              Miska, NAPRAWDE nie widzisz roznicy miedzy eutanazja (jakiegokolwiek czlowieka)
              a usypianiem psow (zakladajac, ze ktos tutaj postulowal takie rozwiazanie, bo
              ja sie doczytalam, jak na razie, glownie oczekiwania od wlascicieli sprzatania
              po pupilach)?

              Naprawde nie widzisz roznicy miedzy psem a dzieckiem, czy tylko tak Cie
              demagogiczny zapal w dyskusji ponosi?
              • ikaikaj Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 01.02.05, 14:26
                mnie zastanawia jedna kwestia...skad wiecie,ze pies w bloku sie meczy?
                od kilkudziesieciu lat psy mieszkaja w blokach i nie umieraja z tego
                powodu.ba!bywaja nawet szczesliwe!
                ludzie kiedys tez nie mieszkali w blokach...a coz uczynila ewolucja?przywykli do
                tego.tak jak przywykly psy.
                moim zdaniem jesli ktos ma zyczenie trzymac w bloku pieska, ktory nie jest psem
                stricte mysliwskim czy pasterskim to jest to jak najbardziej normalne.
                tak jak naszym "glupim" argumentem jest brak koszy na kupy tak waszym glupim
                jest ta domniemana meczarnia psa w bloku.
              • pola777 Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 01.02.05, 21:16
                a jaka roznica jest oprocz tej, ktora sobie czlowiek wymyslil? czlowiek wielki
                ktoremu sie wydaje ze jest panem wszystkich stworzen, czlowiek ktory jest
                najwieksza bestia ze wszystkich stworzen bo mimo iz umie myslec szkodzi jak
                ostatni pasozyt.

                Nie wiesz Ty , ani ja czy jest roznica. CIERPIENIE jest cierpieniem , a smierc
                smiercia.
                Mozemy uwazac ze jest roznica, bo cos jest kwestia blizsza naszemu sercu.
                Jesli istnieje Bog to on pewnie wie czy jest roznica. Nie ja jestem Bogiem zeby
                stwierdzac kategorycznie. Nie uwazam iz psa mniej boli od czlowieka gdy za
                ciasna obroza zdziera mu skore. Ani ze pies ma mniejsza ochote zyc.

                A swoja droga ja uwazam ze ludzie sa gorsi od bydlat w wielu przypadkach.


                I uwazam ze wszystkie mamusie ktore tu tak gadaja o wyrzucaniu psich kup niech
                najpierw zaczna uczyc swoje dzieci zeby nie wyrzucaly papierkow na ulice i nie
                zostawialy butelek plastikowych po napojach na lawkach w parku.
                • beata132 Re: Po raz n-ty..... 01.02.05, 22:38
                  Ten wątek dotyczy wszechobecnych psich odchodów. Jeśli denerwują Was z jakiegoś
                  powodu biegające dzieci, papierki na ulicach,itp. to załóżcie osobny wątek!
                  Do sprzątania po swoich pupilach wystarczy dobra wola. Przestańcie "odwracać
                  kota ogonem" i zmieniać temat. Jestem pewna, że żadna z dziewczyn, której
                  przeszkadzają psie k..y na trawnikach, w piaskwnicy czy chodniku nie chce robić
                  komukolwiek na złość. Po prostu nikt nie lubi wdepnąć w g.... a że jest to
                  forum emama to nie jest dziwne, że przede wszystkim wypowiadają się mamy, które
                  martwią się o swoje dzieci. Rozumiem, że ponad życie kochacie swoje pieski. To
                  jest oczywiste, że będziecie je bronić. Dlatego zrozumcie proszę, że nikt nie
                  ma pretensji do psów, że załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne,bo to akurat
                  jest naturalne, prosimy jedynie abyście-właścicielki(właściciel e) psów po nich
                  posprzątały/li. Nie utrudniajmy sobie życia. Zauważmy, że wszędzie w Europie ta
                  dyskusja nie miałaby miejsca, bo tam jest oczywiste, że sprząta się po psach.
                  Uważam też, że nie na miejscu są agresywne wypowiedzi skierowane przeciwko
                  dzieciom, czy ich rodzicom. Powtarzam jeśli "zalazło Wam za skórę" jakieś
                  dziecko to załóżcie osobny wątek.
                  Jeśli ktoś sprząta to nie robi z tego afery i nie naskakuje na innych.
                  Winny zawsze się tłumaczy.
                • isma Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 02.02.05, 10:52
                  Przepraszam, ale pytanie nie jest do mnie (dla mnie akurat roznica jest
                  oczywista).

                  Pytanie jest do osoby, ktora zachowuje sie tak, jak by jej nie bylo. Swoja
                  droga, znamienne, ze zamiast uczciwie i odwaznie stwierdzic: dla mnie nie ma
                  zadnej roznicy, oplata sie to w kilometrowe analogie. Droga Polu, stwierdz no,
                  prosze, bez owijania w bawelne: nie ma zadnej roznicy? Masz odwage osobiscie
                  przyjac wszystkie konsekwencje takiego pogladu? Gratuluje.
                  • pola777 Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 02.02.05, 12:24
                    mowie ze dla mnie osobiscie jest roznica i dla ciebie bo dzieci sa blizsze
                    naszemu sercu i same jestesmy ludzmi. Dla nas ludzi jest roznica, ta ktora mamy
                    w naszych glowachi sercach.

                    Ale nie czuje sie na silach twierdzic czy 'trandescencyjnie' jest roznica, nie
                    my powinnismy decydowac o tym kto i kiedy umrze bo dla mnie jednak istota
                    cierpienia jest taka sama i w przypadku psa i czlowieka, nie wiem i nie mam
                    prawa osadzac ze pies jest glupi, ja mam wladze, moge psa uspic, kopnac,
                    uwiazac na lancuchu. Tak jak nie postapilabym podle w stosunku do czlowieka,
                    staram sie nie postepowac podle w stosunku do zwierzat.
                    Nie ja daje psu zycie, ani nie ja mu je bede odbierac. Bo nie mnie sadzic kiedy
                    jego kres.
                • d.orka Re: NIE!!! Psom w blokach!!! 02.02.05, 14:02
                  pola777:
                  > I uwazam ze wszystkie mamusie ktore tu tak gadaja o wyrzucaniu psich kup
                  niech
                  > najpierw zaczna uczyc swoje dzieci zeby nie wyrzucaly papierkow na ulice i
                  nie
                  > zostawialy butelek plastikowych po napojach na lawkach w parku.

                  A mnie to wszystko denerwuje tak samo. Kupy na chodniku, śmieci rzucane przez
                  dorosłych, modzież i dzieci, niedopałki rzucane na placach zabaw przez
                  opiekunów dzieci, wandalizm wieczorny na placach zabaw (zniszczone zjeżdżalnie
                  i huśtawki). Ale są to sprawy na osobne wątki - zresztą pisałam tu kiedyś o
                  mamuśce, która wypalonego papierocha rzuciła na ziemię, mimo, że w pobliżu stał
                  kosz na niedopałki. Na zwróconą uwagę odpowiadała w tonie niejednej z Was.

                  Nie mam psa, ale gdy wzięliśmy na kilka dni psa znajomych, by mogli gdzieś
                  wyjechać, wyprowadzałam go na trawkę przy naszym domu, a nie jak większość
                  sąsiadów z mojej ulicy na chodnik jak najdalej od swego domu. Właśnie. Wszyscy
                  moi sąsiedzi mają ogrodzone domki z piękna trawką i zakamarkami pełnymi
                  krzaczków, ale swoje psy wypuszczają samopas na ulicę. Psy różne - małe:
                  jamniki, kundelki i duże:wilczury i inne. Nie rozumiem tego. Nie krytykuję
                  właścicieli, którzy wyprowadzają psa w odosobnienie, na trawnik położony daleko
                  od dzieci. Wkurza mnie kupa leżąca na chodniku, na trawniku będącym częścią
                  placu zabaw. A jescze bardziej wkurza mnie postawa właścicieli psów, którzy na
                  grzecznie zwróconą uwagę obruszają się, obrażają lub awanturują.
    • jogo2 Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 02.02.05, 10:14
      Przez kilka dni nie miałam dostępu do internetu, więc nie mogłam śledzić
      dyskusji. Okazuje się, że po pieskach można jednak sprzątać i się od tego nie
      umiera!!!! (patrz przykład jednej z dysukutantek. Chciałam zainicjować jakąś
      kampanię w tej sprawie, ale okazało się, że mój synek ma poważne problemy ze
      zdrowiem, bardzo możliwe że związane z rzadkim pasożytem odzwierzęcym (lekarze
      nie wiedzą co to jest), więc nie będę w najbliższym czasie miała czasu zająć
      się sprawą stanowiącą przedmiot tej dyskusji. Pozostaje mi przezwyciężenie
      strachu i wdawanie się w dyskusję z właścicielami 70 kg doga i innych w
      towarzystwie mojego dziecka, która zapewne kulturalną wymianą zdań nie będzie.

      1. Ad. kwestii: jakimi to pasożytami można się zarazić z psiej kupy - ludzkie
      siki są bardziej niebezpieczne - ręce mi opadają, co wiedziałam to napisałam
      (por. mój drugi post w tym wątku) - odsyłam do zakładu parazytologii, zapewne
      osobie podnoszącej tę kwestię (zadje się że kalina) nie będzie się chciało
      tyłka ruszyć, żeby tam zadzwonić, skoro nie chce jej się czytać - zakażenia
      bąblowcem mimo wszystko nie życzę twojemu dziecku;

      2. Ad zjadliwego komentarza, że mamuśki mogłyby sprzątać g*** po swoich
      dzieciach, chciałam nadmienić, że WŁAŚNIE SPRZĄTAM!!!! (może teraz będzie
      widoczne, bo już raz to napisałam), chociaż w porównaniu z g*** psów, jest ono
      wprost przeczyste, nie umarłam od tego, i stąd nie mogę wyjść z podziwu, jak
      właściciele psów mają głęboko gdzieś resztę społeczeństwa, do którego w końcu
      należą i na emerytury dla których, moje oraz inne dzieci pracować będą.

      Pozdrawiam i życzcie mojemu synkowi zdrowia,
      Jogo
      • kalina_p Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 02.02.05, 10:28
        Z emeryturami to juz przesada, hehehe
      • beata132 Re: Do jogo2 02.02.05, 11:33
        Życzę Ci aby Twój synek jak najszybciej wyzdrowiał i aby nie było to nic
        groźnego. Trzymam kciuki.
        Głupimi komentarzami się nie przejmuj (patrz post poniżej)
        • beata132 Re: Sorry 02.02.05, 11:34
          Głupi komentarz to oczywiście post powyżej
          • jowa3 Re: w tamacie 02.02.05, 12:38
            Mieszkałam 8 miesięcy w Słowenii, i spotkałam może dwie osoby które nie
            sprzątnęły po swoich psach. Reszta osób miała w kieszeniach, torebkach
            damskich, itp torebki lub zwykłe jednorazowe reklamówki, które wkładano na
            rękę, brano to co trzeba z trawnika i zdejmowano torebkę z ręki. Wrzucano to do
            kosza specjalnego lub zwykłego. Wydawało mi się, że to takie proste, dopóki nie
            przyjrzałam się temu w Polsce. Tak tu jest trudniej............. bo.......,
            dlatego, że..........., nie ma...................., państwo................,
            inni.................itp.itd.
            Teraz mieszkam na osiedlu z pięknymi ogrodzonymi trawniczkami i niestety muszę
            uważać na chodniku a moje poznające świat dziecko chyba nauczę chodzić na
            smyczy, żeby przez nieuwagę w coś nie weszło.
            Pozdrawiam
            • d.orka Re: w tamacie 02.02.05, 14:03
              Gdzie indziej można. W Polsce jest to nie do przeskoczenia. W czym tkwi ten
              fenomen?
    • jogo2 Re: Odalie 03.02.05, 22:17
      Nie wiem jak to trafnie określić, ale jestem bardzo Ci wdzięczna Odalie za
      zabranie głosu w dyskusji. Słowo daję, że nie potrafiłabym lepiej ująć tego co
      mi leży na sercu (te rzekomo śmieszne dzieci pracujące na nasze emerytury)
      Podpisuję się pod każdym słowem, które bardzo trafnie oddają to co myślę ja i,
      jak sądzę, wiele innych osób. Mimo wszystko, w miarę jak mi czas pozwoli,
      postaram się zredagować list do Kaczyńskiego i pozwolę sobie wykorzystać,
      oczywiście jeżeli można, postulowane rozwiązania zawarte w poście Twoim oraz
      poście jeszcze jednej pani (muszę sprawdzić nicka), która zabrała głos
      dyskusji. Pewnie, że inaczej będzie wyglądał list wysłany przez jedną osobę, a
      inaczej wyglądałby podpisany przez wiele osób, ale nie mam pojęcia jak się
      zabrać za zbieranie podpisów. Wprawdzie nie mam odwagi i trochę brak mi nerwów
      na zwracanie uwagi właścicielom wszystkich psów załatwiających się na moich
      oczach w miejsach publicznych, kiedy jestem w towarzystwie mojego dziecka, ale
      też nie mam ochoty patrzeć na to i siedzieć z założonymi rękami. Pozostaje mi
      mieć nadzieję, że Kaczyński: a) nie ma psa(psów); oraz b) nawet jeżeli ma, to
      również mierzi go rozmaitość odchodów wyłożona na miejskich trawnikach z
      przeważającą większością zwierzęcych w tychże.

      Serdecznie pozdrawiam wszystkich myślących podobnie i bardzo się cieszę, że nie
      tylko ja tak myślę,

      Jogo
      • isma Jogo 04.02.05, 09:09
        Wklejam jeszcze raz linka do uchwaly krakowskiej Rady Miasta.

        www.cyfronet.krakow.pl/mk/rmk/uchwaly/show_pdf.php?id=2763
        I mysle, ze tu trzeba, jesli dzialanie ma byc skuteczne, nie pisac pism do
        Kaczynskiego (zapewne Ci odpisze - a jeszcze pewniej, w jego imieniu jakies
        biuro skarg czy kontaktow z mieszkancami - ze sprawe wystarczajaco reguluje
        kodeks wykroczen), tylko rozeslac apel do radnych (nie znasz przypadkiem kogos,
        kto szefuje ktoremus wiekszemu klubowi radnych w Radzie Warszawy?), ewentualnie
        z projektem gotowego uregulowania do uchwalenia przez Rade. Ta krakowska
        uchwala ma dobra podstawe prawna, nie zostala zakwestionowana przez organy
        nadzoru (inna rzecz, jak jest realizowana, no, ale to juz sprawa dalsza), mozna
        brac i nasladowac wink)).

        Zbieranie podpisow, mysle, mozesz zorganizowac dogadujac sie np. z wlascicielem
        jakiegos lokalu, knajpy, sklepu z rzeczami dla dzieci, przychodni - niech
        wyloza liste. Ale tak naprawde, dla skutecznosci, niestety (bo niby jest
        demokracja), nie jest istotna liczba tych podpisow, tylko "przelozenie" osob,
        ktore sie uda w akcje wciagnac, radnych, moze dziennikarzy...
    • kalina_p Koniec! 04.02.05, 08:36
      Ja sie wylaczam bo:
      1. Dyskusja zbacza z tematu, lubie sobie snuc takie rozne dywagacje ale w
      granicach rozsadku.
      2. CHCECIE, zeby kup nie bylo, tak? Samo "JA CHCE!!!" nie wystarczy, niestety.
      Jak juz pisalam, ja tez jestem ZA tym pomyslem (chyba polowa z Was nie byla
      laskawa doczytac...) ale uwazam, ze trzeba to zalatwic po dobroci i sposobem,
      dlatego tez pokazywalam problem z punktu widzenia osoby posiadajacej psy. Nie
      uda Wam sie po prostu sposobem "mandatowym". Nie oszukujmy sie ale straznicy i
      policja ma to w nosie a po drugie nie ma za bardzo fizycznej mozliwosci, zeby
      mnie ukarac mandatem - pies robi kupe jakies 10 sekund, jaka jest szansa, ze w
      tym czasie pojawi sie sluzba porzadkowa? Jesli sie nie pojawi, to jak mi
      udowodnia, ze moj pies zrobil kupe? Badania genetyczne? A ja znejde sporo
      swiadkow (psiarzy), ktorzy zaprzecza, jakoby moj pies zrobil kupe. Straznicy po
      cywilnem maja osiedla patrolowac? Po cywilnemu nie maja upowaznien ani do
      mandatowania ani do wystawienia wniosku do sadu...nic w zasadzie.
      Zrozumcie, ze w ten sposob nie da rady!
      3. Trzeba spoleczenstwo NAMOWIC do znbierania kup, pomoc, zachecic...stad rozne
      mamy-wlascicielki psow pisaly o koszach, torebkach, ogrodzonych "kibelkach: dla
      psow...w ogole nie zwracanie uwagi na takie rozwiazania - dlaczego? Czy ktoras
      z Was, przeciwniczek kup, poszla juz do Urzedu Gminy i zapytala sie, jak to
      wyglada z tymi koszami/torebkami? Czy rozmawialyscie w
      spoldzielni/administracji o ogrodzeniu terenu dla psow? A z sasiadami, ktorzy
      maja psy? Nie? Dlaczego?
      4. Zamiast rozsadnej dyskusji pt."Co zrobic, zeby kup nie bylo" zaczely sie
      posty o tresci "ja zycze sobie, zebys ty sprzatala". I po co? Czy to cos
      zmienia? A co mnie obchodzi to, ze ktos sobie zyczy? Kobiety,
      zacznijcie/zacznijmy cos robic a wrzaski i pieklenie sie naprawde nic nie daja
      i nic nie zmienia. Pani X zyczy sobie, zeby pani Y itd. A pani Y nie zyczy
      sobie, zeby pani X itd. Bezsens kompletny.
      5. Jesli jestescie jednak za metoda karania i ustawy zabraniajacej posiadania
      psa w bloku zalozcie partie Wrogow Psow Blokowych, idzcie na wybory, moze wtedy
      cos zmienicie. Bo wrzeszczeniem na mnie na pewno niewink
      Przypominam tylko, ze duza czesc naszego spoleczenstwa psy posiada/lubi/nie
      czuje wrogosci, wiec szanse beda niewielkie. I dlatego wlasnie ciagle pisze i
      ULATWIENIU i namowieniu do sprzatania, zeby sie mentalnosc zmienila, zeby
      kultura wzrosla ale karami i wrzaskami nic nie zmienicie. Historia nie raz
      pokazala, ze "zakazy sa po to, zeby je lamac".
      Mozemy sie teraz pare dni spierac o to, czy pies tez depcze trawe tak, jak
      dziecko, obliczac nacisk lapy psiej na podloze w porownaniu ze stopa dziecka w
      bucie...ale mnie to juz nudzi.
      Prosze, przeczytajcie powyzsze, jest to wywod logiczny i sensowny. I niech sie
      nie pojawia pod nim posty "ale to twoj pies i twoje gowno i masz sprzatac", bo
      zaczne naprawde po chamsku odpisywac. A najlepiej w ogole skoncze ten temat,
      pozdrawiam wszystkie emamy i milego dnia zycze!
      • malomi Re: Koniec! 04.02.05, 11:08
        I tak długo wytrzymałaśsmile podziwiam

        Przeczytałam wszystkie posty i wszystkie mówicie o tym samym.
        Problem z kupami jest, trzeba je sprzątać.
        Posiadacze psów mówią dokładnie to samo, tylko przy okazji zwracają uwage na
        ograniczenia na które napotykają.
        Tak jedna strona chce załatwić problem kup, jak i druga, więc dlaczego nie
        napiszecie wspólnej petycji? Na pewno radni miasta byliby zdziwienie że razem
        występujecie w tak kontrowersyjnej sprawiesmile
        Chyba że lepiej się kłócić, interpretować czyjeś słowa na swój sposób i nic w
        tej sprawie nie robićsmile

        Żeby było jasne, to nie mam psa, jestem przeciwniczką kup na trawnikach i
        chodnikach (jak również papierków, papierosów, butelek i sikających gdzie
        popadnie pijaków)
        Na szczęście mam włąsny ogródek, gdzie nie doświadczam tych niewątpliwych
        przyjemnoścismile
        Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy.
    • ezagraj Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 04.02.05, 10:24
      Prawda jest taka że nasze społeczeństwo musi sie jeszcze wiele nauczyć. Sama
      też kiedys miałam pieska i mieszkałam w blokowisku i musze przyznać że piesek
      załatwiał się na trawnik. Po czterech latach moi rodzice przeprowadzili sie do
      domku i tam piesek załatwiał się tylko na ogrodzie, a później sie po nim
      sprzątało. Patrząc z perspektywy czasu to sądzę że jednak właściciele psów
      powinni byc zobligowani do sprzątania po swoich pupilach. Jednak uważam że
      samorządowcy powinni postawić jakiekolwiek kosze. My mieszkamy prze 3 h parku a
      koszy to jest tyle że palcy u rąk by mi starczyło. Nie chodzi tu o sprzatnięcie
      nawet 1 rozwolnionej kupku w trawie która sobie wsiąknie tylkoo te pozostałe.
      Ja uważam że mentalnośc ludzi musi sie zmienic i żadne przepisy czy kary nic
      nie dadzą, bez względu na dziedzinę życia. Nie chodzi tylko o psie odchody, ja
      teraz mieszkam na tym blokowisku co kiedyś. Przed moim blokiem (50m dalej) jest
      wielki parking na 70 samochodów a samochody stoja w klatce, albo na trawniku
      przded klatka. Co Wy na to????? Myślicie że uwagi coś zmieniaja, nawet karetka
      nie ma jak chorego z domu zabrać bo skaka po samochodach. Zaczynam sie
      zastanawiać jak ja zwózkiem z klatki wyjdę, czy sie zmieszczę. A te pety od
      papierochów wszędzie walajace się po klatkach, chodnikach i ten smród czy ja
      muszę go wąchac ? Pełno papierków na chodnikach.
      I teraz co żeby mozna było samo dziecko puścic na trawe to najpierw trzeba
      pozbierac psie kupki, pety i śmieci i potłuczone butelki. Nie wspomnę o
      zasyfiałych piaskownicach. Dziś żeby mieć dzieci to najlepiej mieć domek z
      ogrodem. Nasza Emilka ma na szczęście dziadków którzy mają domek z ogrodem,
      ale czy to wyjście żeby na każdy spacer do dziadków jechać?
      Pozdrawiam Edyta
      • mayessa Re: koniec z psimi g*** na trawnikach 04.02.05, 10:35
        Sprzatam kupska po psie i co??... Wrzycam je do "zbiorowego" kosza albo do tych
        malych ustawionych wzdluz alejek, które sa przy bloku.Oczywiscie eksponat jest
        w zrywce. Tylko ze powiem Wam, ze robi mi sie glupio gdy pomysle o tych
        bezdomnych,biednych, którzy szukaja zarówno w jednych jak i w drugich koszach
        butelek, puszek itp. Bo juz wielu z nich na 100% natknelo sie na miekka zrywke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka