Zrobiło mi się bardzo przykro. Mój mąż korzysta z komputera prawie codziennie
wieczorem. Zdarzyło mi się, że kilka razy trafiłam na drugi dzień na jakąś
stronę internetową pornograficzną. Zbagatelizowałam to, ale stało się to
nagminne. Wczoraj też... Wielokrotnie w intymnych sytuacjach mąż namawiał
mnie na wspólne oglądanie filmów video - tego typu. Zgadzałam się bez
większego problemu. A teraz to... Tylko dlaczego nie powiedział nic. Kiedy go
o to spytałam wykręcił się, że adres podał mu kolega. Przyparty do mury
stwierdził, że sam go znalazł... Nie wiem co o tym sądzić. Jest mi przykro.
Poczułam się oszukana i .... chyba zaczęłam tracić do niego zaufanie
Miałyście coś podobnego? Czy każdy facet ogląda takie strony? Co o tym
wszystkim sądzić?