Tunio dzisiaj debiutował jako kinoman

Wiem, wiem, niektóre emamy sie oburzą

, no bo las stuwiekowy (a nie
stumilowy), Puchatek nie ma imienia (gdzieś się ten Kubuś zgubił) no i trza
się bać Hefalumpów a nie Hohonii

. Ale mój syn i tak kocha te disneyowskie
zwierzaki i nie będę mu mącić w główce. Wręcz sama go do tego kina
zaciągnęłam.
No i prawie pożałowałam.
Już na dzień dobry, w holu, z wielkiego plakatu machała do nas sino-biała
urwana rączka. Tunio stwierdził: Ziobać mamusiu, ktoś lękę źgubił... Przez
grzeczność nie zaprzeczyłam...
Wchodzimy na salę, a tam ciemno choć oko wykol ;-(. Ze wszystkich głośników
ryczy do nas jakiś niewidoczny potwór który pożera z głośnym mlaskaniem
gorące kubki kogośtam ;-(. Jak można się domyśleć, z każdym stopniem Tunio ma
coraz bardziej niewyraźną minę...
Siadamy wreszcie, oczywiście na jednym siedzeniu, bo Tunio w Tych
ciemnościach za Chiny nie chce puścić mojej szyi. Na siedzeniu obok lądują
kurtki. Przy kasie nikt mi nie powiedział, że siedzenia są lotnicze i 2,5-
latek nie może siedzieć sam bo nic nie będzie widział. Koszt spoczynku kurtek
14 zł...
Wreszcie ryk reklam ucichł, płacz maluchów pomalutku też i uszom naszym dała
się słyszeć śliczna muzyka a oczom cudna,cieplutka bajka dla małych i
dużych

. Jak to zwykle u Puchatka dużo było o przyjaźni, o miłości i o
bezinteresownej pomocy. Nawet przerobienie na amerykańską modłę, za bardzo
jej nie zaszkodziło.
Wszystkie dzieci reagowały fantastycznie, dużo śmiechu, ochów, pisków

Tunio wyszedł bardzo zadowolony. Jego mama w sumie też

Uwagę o ciemnościach i hałasie poszłam zgłosić, a jakże, ale okazało się że
na sali akurat była awaria światła. Przepraszali bardzo.
Generalnie zachęcam. Film bardzo nadaje się na pierwsze wyjście do kina.
Bohaterowie znajomi, bajka krótka (niewiele ponad godzinę) a akcja
dostosowana dla najmłodszych widzów.
A na wspomnienie Hefalumpa do tej pory się uśmiecham

Polecam!
Fiszerowa