tu mówi FACET

09.02.05, 20:31
no kobitki do dzieła. proszę Was o podanie cech faceta, wymarzonego ojca
Waszego dziecka. jakiego chciałybyście go widzieć. a może co Wam przeszkadza,
a co Wam się podoba i o czym chciałybyście opowiedzieć / podzielić się z
innymi.
pozdrawiam
Facet
    • betka77 Re: tu mówi FACET 09.02.05, 20:46
      Ha ha ha! To jakas prowokacja?! wink)
      • kolo112 Re: tu mówi FACET 09.02.05, 20:49
        żadna prowokacja, nie widzisz że to meski styl pisania. muszę popracowac nad
        sobą i stąd prośba o pomoc. moja żona trochę na mnie narzeka i zdaje sie że
        będę musiał coś zmienić.
        • betka77 Re: tu mówi FACET 09.02.05, 21:00
          Nie widze! ale mozesz mi napisac czym ten "meski" styl sie charakteryzujesmile))
          Wiesz co, kurcze, a moze Ty jestes moim mezem?!
        • betka77 Re: tu mówi FACET 09.02.05, 21:01
          A moze najlepij porozmawiac z zona zamiast cudze smile prosic o rade?!
          • miriam_b Re: tu mówi FACET 09.02.05, 21:02
            no ja mam idealnego męża jako tatusiasmileale nie zdradzam to mój skarb i jeszcze
            mi go kotś ukradniesmile
          • kolo112 Re: tu mówi FACET 10.02.05, 11:28
            oczywiście rozmawiałem z żoną i wiem jakie grzeszki popełniam. ale zawsze warto
            się pocieszyć że nie jestem sam, który popełnia błędzy.

            męski styl charakteryzuje się chocizżby
            - opisem faktów i uwag bardziej niż emocji, odczuć, przeczuć, wrażeń
            - nastawienie na szybkie rozwiązanie konkretnego problemu niż "obgadanie go"
            itd, tym czym rozmowy między kobietami i facetami, co wynika z różnic w budowie
            mózgu i tym samym postrzegania świata...

            trudno zastosować to do postów w internecie, które ze swej istoty są krótkie i
            zawierać muszą konkrety. ale wystarczy porónać literaturę pisaną przez mężczyzn
            i kobiety. natomiast co do pogłębiającej się androgeniczności naszego ludzkiego
            rodzaju, rzeczywiście i na tym polu dochodzi do upodobnienia cech.
            pzdr i dzięki za wszystkie uwagi
    • zojja Re: tu mówi FACET 09.02.05, 21:32
      no dobra. wiadomo ze faceci inaczej, wszystko inaczej- mniej wiecej. wiec
      trudno zeby Ci nagle piersi urosly i zebys zaczal karmic, ALE
      najwazniejsze zebys nie przestal myslec: ona i ja . moje problemy. jej
      problemy. ja pracuje dla niej (nich). ja teraz musze odpoczac, ja teraz musze
      zjesc itd
      wydaje mi sie, ze w dobrym zwiazku nie ma ja, ty. jestesmy MY. to nie znaczy ze
      nie ma miejsca na prywatnosc, kazdy musi drugiemu pozostawic jakas przestrzen.
      tak chyba najkrocej.
      pozdrawiam.
      • kolo112 Re: tu mówi FACET 10.02.05, 11:35
        dzięki czasami rzeczywiście o tym zapominam, na co moja wyrozumiała żona, którą
        POZDRAWIAM, zwraca mi po raz kolejny na to uwagę.
        fakt że kobieta symbolizuje poświęcenie (i wprowadza to w życie), mężczyzna
        jest zawsze bardziej samolubny.
        rzadko zdarzają się osobniki o cechach bardzo zbliżonych do kobiet. fakt że z
        pogłębianiem się androgeniczności w naszych czasach, o czym pisałem w odp.
        betce77, "odchylenie" w stronę kobiecości zdarza sie obecnie coraz częściej.
        samolubność mężczyzny wynika może poczęści z jego cech jako zdobywcy,
        wojownika, kogoś kto cały czas walczy...
    • lidia.d Re: tu mówi FACET 10.02.05, 07:41
      Oj, aż mnie palce świerzbią, żeby się wypisać. Boję się, że gdybym chciala
      napisać wszystko, co mi przychodzi do głowy, to pisałabym do jutra, a na to nie
      mogę sobie pozwolić, bo siedzę właśnie w pracy smile
      Jeśli chodzi o rzeczy najważniejsze:
      Drażni mnie, gdy mój mąż uważa, że po pracy on jest zmęczony, a ja nie jestem
      (ani po pracy ani np. po całym dniu zajmowania się chorym dzieckiem) i on musi
      odpocząć, a ja nie muszę (ja mogę sobie odpoczywać wtedy, gdy dziecko śpi).
      Denerwuję się, gdy mąż wykręca się od opieki nad dzieckiem (Albo robi to w
      sposób dowcipny, tzn. gdy dziecko zrobi kupę - on natychmiast musi lecieć coś
      załatwić z sąsiadem, albo - gdy go proszę aby coś zrobił - on twierdzi, że nie
      daruję mu ani jednej wolnej chwilki). Oczywiście mój mąż generalnie mi pomaga i
      generalnie nie mogę na niego narzekać, ale czasem po prostu mam wrażenie, że
      traktuje mnie jak swojego pracownika, którego trzeba zmotywować do jak
      największej wydajności, a samemu ustawić się jakoś tak, żeby się za bardzo nie
      narobić.
      Miło by było, gdyby mąż kiedyś zaproponował mi, abym zrobiła coś dla siebie
      (fryzjer, wyjście do koleżanki, cokolwiek), a on w tym czasie zająłby się
      dzieckiem (Teraz o każdą takie wyjście muszę walczyć i często kończy się to
      albo draką albo tym, że wychodzę razem z dzieckiem).
      Dbaj o swoją żonę! Niech wie, że kochasz ją i dziecko i że jesteś z nimi nie
      dlatego, że musisz, ale dlatego że chcesz!
      Pozdrowienia
      Lidka
      • kolo112 Re: tu mówi FACET 10.02.05, 11:42
        no cóż może rzeczywiście jest b.zmęczony. a może po prostu nie ma ochoty
        zajmować się dzieckiem. ja go rozumiem. ale jestem facetem. nie ma wątpliwości
        co do tego że to kobiety mają większe predyspozycje do zajmowania się dziećmi,
        wynikające z biologii niż mężczyzna.
        kiedyś, w tzw czasach historycznych, kobiety opiekujące się dziećmi żyły
        praktycznie oddzielnie od mężczyzn (mam tu głównie na myśli szlachtę, baronów,
        książąt i ogólnie kast wyższych i średnich społeczeństw). mężczyźni
        przychodzili (wracali z polowań, walk, rozmów) do kobiet żeby trochę pobyć i
        odbyć stosunek (kiedy kobieta już mogła). potem się żegnali i znikali.
        w raz z postępem społeczeństwa (rozwojem, humanizacją zachowań, duży wpływ
        sufrażystek a potem feministek) uległo to zmianie.
        ale pozostałości są - jak na załączonym przez Ciebie obrazku.
    • weronikarb Re: tu mówi FACET 10.02.05, 08:09
      Za co cenie mojego męża:
      - nigdy nie mowi a po co to kupiłaś? (typu ubrania dla siebie, kosmetyki),
      tylko mowi: wiesz ile mamy pieniedzy, wiem ze jestes oszczedna, potrzebowalas
      to musialas kupi smile Zreszta najczesciej to on mnie wypycha na zakupy, bo
      twierdzi ze kobieta musi cos kupowac do ubrania, facet nie smile
      - gdy przychodze z pracy zmeczona (a on ma wolne od pracy co ma czesciej jak
      ja) to kaze sie polozyc i przynosi obiad ktory ugotowal smile
      - dzieckiem zajmuje sie tak jak ja czyli zrobi wszystko bez gadania przy nim,
      zreszta maly baaardzo kocha tate, nieraz az jestem zazdrosna smile
      - zrobi zakupy zywnosciowe dla domu
      - sprzata kuchnie po swoim gotowaniu
      A czego nie lubie:
      Jednej jedynej rzeczy: o naprawe czegokolwiek musze sie prosic miesiacami choc
      jest tzw. zalota raczka bo wszystko zrobi od naprawienia kranu, przez naprawe
      auta do budowy domu smile
      Jestesmy pratnerami w pelnym znaczeniu tego slowa.
      Nie ma niczego czego by nie zrobil jak ja niemoge i na odwrot ja robie gdy on
      nie moze, a jak jestesmy razem w domu to sie dzielimy obowiazkami, aby moc
      wieczorem razem usiasc, a nie ze jeden siedzi a drugi tyra (no chyba ze jest
      wazny mecz w telewizji to wiem ze to dla niego wazne i ja sie wszystkim zajmuje)
      • kolo112 Re: tu mówi FACET 10.02.05, 11:44
        gratulacje. ja też się tak staram, choć złotą rączką nie jestem na pewnosmile
        pzdr
      • szumajka Re: tu mówi FACET 10.02.05, 14:03
        Oj, weronikorb, ależ Ci zazdroszczę, ja niedowno wspomniałam mojemu mężowi o
        nowych kosmetykach (stare mają chyba 3 lata i tylko zapalenia oczu sie
        nabawiłam), w odpowiedzi usłyszałam: " a po co Ci kosmetyki? ty i tak sie nie
        malujesz" pozostawiam to bez komentarza. szkoda,że tych postów nie przeczyta
        mój mążsmile
        FACETOWI poradzę, żeby nie zmieniał żony w sprzątaczkę, nianię dla dziecka,
        osobistą sekretarkę od Twoich spraw itd (może i tak było wieki temu jak
        piszesz, ale teraz mamy XXI wiek!!!!), bo Twoja żona któregoś pieknego dnia
        tego nie wytrzyma i wtedy żadne nasze rady Ci nie pomogą

        pozdrawiam
        • kolo112 Re: tu mówi FACET 10.02.05, 15:00
          myslę że nie jest tak źle jak mówisz i go osądzasz. ma pewnie dużo pracy i
          różnych problemów. Ty zresztą zapewne też. a pieniędzy też pewnie nie starcza
          na wszystko na co by się chcało. dziś to normalne.
          obowiązki trzeba dzielić mniej więcej po połowie. tylko każdy działa na swojej.
          i mechanizm wtedy sprawnie działa.
          pzdr
          FACET
    • dororka Re: tu mówi FACET 10.02.05, 14:16
      To zalezy kto wam się trafił ;-p
      A tak serio to nie lubie jak siedzi w tej swojej "jaskini". I tak widujemy się
      krótko w ciągu dnia, bo od przeszło pół roku na zmianę praca i opieka nad małym
      i dużą. Ale jak juz jesteśmy razem w domu, dzieciaki opanowane to wtedy robi
      coś, co mnie eliminuje z otoczenia: pogrzebię w komputerze..., pójdę po
      zakupy..., poczytam gazetę...
      A jak zmusze, żeby posiedział ze mna to milczy. Nigdy nie był gadatliwy ale po
      całym dniu to chyba moze byc bardziej towarzyski. I tym bardziej nie rozumiem,
      że jak ja jestem w pracy a on w domu to ciągle smsuje lub dzwoni - czasami nie
      w porę.
      Tak poza tym jest ok - nawet gotuje.
      • gretka1 Re: tu mówi FACET 11.02.05, 23:47
        Napisałeś : "no cóż może rzeczywiście jest b.zmęczony. a może po prostu nie ma
        ochoty
        zajmować się dzieckiem. ja go rozumiem. ale jestem facetem."
        A mnie to aż zęby zazgrzytały, czy facet myśli że żona choć matka to zawsze ma
        ochotę zajmować się dzieckiem???????
        Albo czy jest miarka kto jest bardziej zmęczony? Skąd ON może wiedzieć czy ONA
        nie jest bardziej? No czasem widać gołym okiem....
    • mammaj Re: tu mówi FACET 12.02.05, 01:03
      Wiadomo,że inne podejscie, predyspozycje itp. mają mężczyźni a inne kobiety. Co
      nie zmienia faktu że nie jeden facet doskonale umie i chce sie zając dzieckiem,
      a niejdna kobieta nie ma na przykład wystarczjąco cierpliwości. Czasami my
      kobiety-matki z własnych potrzeb robimy więcej przy dzieicach niż trzeba, bo
      mamy taki wewnętrzny przymus, to odpowiedzialność, tradycja, zwyczaj... Nie
      ważne. Jak tego nie zrobimy to jest źle, mamy poczucie niespełnionego obowiazku
      albo jakoś tak.
      W takich sytuacjach bardzo jest ważne żeby nasza praca została doceniona. Żeby
      ktoś to zauważył, pochwalił, albo przynjamniej nie zniszczył (np. wysprzatane
      mieszkanie, wymyta podłoga itp.). Bo nie zawsze chodzi o równy podział
      obowiązków, nie zawsze tak się da podzielić, ale trzeba docenić wkład tej
      drugiej strony. To bardzo pomaga, przy okazji motywuje.
      Tyle ode mnie.
Pełna wersja