asiaasia1
10.02.05, 10:06
Miałam napisać o tym wczoraj ale brak czasu mi przeszkodził .
Byłam wczoraj na długim spacerze w Parku Skaryszewskim ( Wawa)z młodszą
córką .
Córa dobrze spała . Słońce grzało . Cicho , ładnie , luzik , ptaszki
śpiewają .Siedzę sobie na ławce na przeciwko kanałku w parku . Pełen relaks i
nagle widzę zbliżajacego się powoli dziadka z rozbrykanym 2 , 3 - letnim
wnuczkiem .
Dzieciak ślizgał się po zamarźniętym kanałku w tę i spowrotem . W dogodnych
miejscach biegał , w innych czołgał się lub chodził na czworaka . Przechodził
pod mostkiem , gdzie lód jest mniej zamarźnięty .Wspinał się na wyślizganą ,
stromą górkę i zjezdżał z niej na pupie z dużą prędkością wprost do kanałku .
Na szczycie górki są latarnie - dzieciak trzymał się jednej z nich i
sprawdzał , jak bardzo wyślizgana jest powierzchnia wyginając się do tyłu .
Dziadek kompletnie olewał zachowanie wnuczka . Nie zwracał mu nawet uwagi ,
nie chodził za nim ! Większośc czasu stał na mostku paląc papierosa .
Chłopiec kilka razy zdążył przebiec pod mostkiem i przez mostek zanim ten
stary piernik się odwrócił . Kiedy chłopiec oddalił się bardzo od dziadka
idąc caly czas po zamarźnietej rzece , która ciagnie się przez cały park ,
dziadek postanowił za nim ruszyć . Szedł powoli po rzece , w doległości 5 -6
metrów od dziecka , ciągnąc sanki .
Myslę , ze bardzo prawdopodobne jest , że ich dzisiaj / jutro spotkam . Co
powiedziec takiemu dzidowi ?" Pilnuj pan dziecka ? " To nie w moim stylu
mówic ludziom , co mają robic z ich podopiecznymi .Z drugiej strony , dziecko
mogło się utopić na naszych oczach .
A może ten dziad chciał je zabić ?
Dziadek był po pięćdziesiątce , więc nie taki stary , żeby się szybko ruszać .
pozdr .