mayessa 21.02.05, 15:11 Kiedys pytalam czy lubicie angielskie a teraz pytam o czeskie:Kobieta za lada, Arabella, Szpital na peryferiach-to chyba wszystkie jakie pamietam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sowa_hu_hu Re: czeskie seriale 21.02.05, 15:14 arabella to mój ulubiony film z dzieciństwa szpitala nie oglądałam nigdy a o tym pierwszym wymienionym tytule nawet nie słyszałam... Odpowiedz Link Zgłoś
shilla2 Szpital teraz powtarzają 21.02.05, 15:18 Leci na Ale kino albo Teraz Polska około północy,wczoraj był. Odpowiedz Link Zgłoś
shilla2 Tak,Arabella:) 21.02.05, 15:17 Och jak chciałabym obejrzec jeszcze raz ten serial....Peter,cudowna Arabella,Rumburak-aż się łezka w oku kręci.To były czasy... Odpowiedz Link Zgłoś
mayessa Re: czeskie seriale 21.02.05, 15:17 "Kobiete..." pamietam jeszcze z czasów gdy zanim poszlam do zerówki to opiekowala sie mna babcia gdy rodzice byli w pracy.Caly przedpoludniowy program w TV byl dokladnie obejrzany.Domowe przedszkole, Kobieta za lada i rózne filmy np.do tej pory pamietam krem cytrynowy z "Nie lubie poniedzilku" Odpowiedz Link Zgłoś
shilla2 Re: czeskie seriale 21.02.05, 15:19 "Nie lubię poniedziałku"jest the best,zawsze jak oglądam tak samo się śmieję,co za klimat Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: czeskie seriale 21.02.05, 15:23 jeszcze był jeden, ale nie pamiętam tytułu, pamiętam tylko dziadka, który zawsze chodził w berecie, chyba nawet w nim spał co do Arabelli, czy macie jakieś namiary, skąd to można zdobyć (jakieś płytki w czasopiśmie albo "cóś"?)? albo nagrać, bo może emitują na którymś kanale, tylko ja oczywiście nic nie wiem Arabella była przecudowna. W ogóle czeskie bajki były super. Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: czeskie seriale 21.02.05, 15:25 A czy ktoś pamięta czeski serial pt. "Pod jednym dachem" o takich dwóch starych dziadkach, co niezbyt przepadali za sobą i ciągle robili sobie na złość? Ten serial był bossski Odpowiedz Link Zgłoś
mayessa Re: czeskie seriale 21.02.05, 15:31 Czeski film Krystyna Kosicka Kiedy zespół Lombard nagrał piosenkę "Czeski film", dzielił się z nami wrażeniem absurdu, jakim napawała go tzw. otaczająca rzeczywistość. Ha, były lata 80., niewiele wiedzieliśmy o telenowelach! Czeskie seriale kojarzyły się z sytuacjami, w których przestajemy rozumieć, o co właściwie chodzi - oraz z czymś, co nie ma końca. A przecież Szpital na peryferiach miał zaledwie około 20 odcinków! Dziś wielu z nas wspomina czeskie filmy z rozrzewnieniem. Jak to się oglądało! Dla małych... W czeski świat wciągała nas Makowa Panienka z Krecikiem po rękę - ale czeskie kreskówki to temat na osobne rozważania. Po dobranockach fascynowały nas seriale nadawane po Teleranku lub Teleferiach. Czeską specjalnością były filmy o przenikaniu się świata bajkowego z realnym. Sztandarowym przykładem takiego filmu jest Arabella (Arabela 1980) - opowieść o księżniczce, która nagle ze swojego królestwa zostaje przeniesiona do Czechosłowacji lat 70. Za nią podążają zły król Rumburak i podstępna rywalka. Zanim opowieść skończy się ślubem (z przystojnym prażaninem), bohaterowie nie raz będą przeskakiwać z jednej rzeczywistości w drugą. (W latach 80. i 90. film doczekał się dwóch seriali-kontynuacji, ale to już nie to...) Na podobnym koncepcie oparta była Dziewczyna na miotle (Dívka na kosteti, 1972) - film kinowy, powtarzany w kółko na koloniach czy podczas "Zimy w mieście" np. w warszawskim Pałacu Młodzieży. To historia nastolatki, która nie może odnaleźć się w swoim świecie czarów i magii i marzy, by być zwyczajną dziewczyną, chodzącą do szkoły i flirtującą z klasowym przystojniakiem Honzą. W finale decyduje się na wypicie napoju pozbawiającego ją czarodziejskich mocy - i natychmiast wyskakuje przez okno zapominając, że już nie umie latać (nie no, oczywiście kończy się na złamanej nodze). Podobnie wałkowane na kinowych porankach były Trzy orzeszki dla Kopciuszka (Tri orísky pro Popelku, 1973). Faktem jest, że to jedna z bardziej wzruszających i najbardziej cieszących oko wersji losów gnębionej pasierbicy. (Kto chce, może i dziś kupić sobie wideo z tym filmem w księgarni Amazon.de - niestety w niemieckiej wersji językowej, a to już zupełnie co innego!). Jeszcze czarno-biały był serial Pan Tau w obłokach (Pan Tau, 1969-1976). Jego bohater, pan w średnim wieku w charakterystycznym meloniku pojawiał się np. na skrzydle samolotu lecącego gdzieś w przestworzach, siejąc panikę wśród dorosłych i znakomicie dogadując się z dziećmi. Spełniał wobec nich rolę aniołka, tak manipulując rzeczywistością, by życie dziecięcych bohaterów było łatwiejsze. W części odcinków (w pierwszych i ostatnich latach realizacji) pan Tau (Otto Szimanek) był postacią niemą, posługiwał się pantomimą. Pod koniec jego przygody kręcone były już na taśmie kolorowej. Dlaczego czeskie bajki tak nas fascynowały i do dziś się chyba nie zestarzały? Wysmakowana scenografia (Trzy orzeszki...), piękne kostiumy, akcja obfitująca w nieoczekiwanie zwroty. Ale chyba najważniejsza była umiejętność zasugerowania realności bajkowego świata - niby mając świadomość fikcji, naprawdę wierzyliśmy, że świat Arabelli istnieje. Wszystkie te seriale powstawały w praskim studio Barrandov. ...dla małych i dużych... Książki o przygodach Lemoniadowego Joe nie daje się czytać, ale film (Limonádový Joe aneb Koňská opera; 1964) ogląda się świetnie. Zwłaszcza dziś, po latach. Stylistyka kojarzy się z Hydrozagadką - ta jest parodią filmowego komiksu o superbohaterze, Joe jest oczywiście sprowadzonym do absurdu westernem. Dobrzy są tu ubrani na jasno, źli oczywiście na ciemno. Najlepszy z tych dobrych, zwany Lemoniadowym Joe dzięki swemu zwyczajowi picia tylko lemoniady, ma strój biały, blond włosy i śpiewa słodkim głosem Karela Gotta. Najgorszy ze złych -niejaki Hagofago - chodzi w czarnej pelerynie, łyska czarnymi oczami nad czarnym wąsem i walczy z Joem o serce (choć może raczej Joe walczył o serce, a Hagafago o ciało) pięknej Tornado Lou. Z wiadomym skutkiem. W roli Hagofago oglądaliśmy Milosa Kopecky'ego, który 15 lat później stał się doktorem Strossmayerem... ..i dla dużych I tak doszliśmy do serialu -jednego z przebojów wszech czasów polskiej telewizji. Realizowany w latach 1977-81 Szpital na peryferiach (Nemocnice na kraji mesta) powodował wyludnienie ulic. Wszyscy martwili się o losy młodziutkiej lekarki Eliški, podziwiali jej teścia - szlachetnego ordynatora, identyfikowali swoich znajomych z podrywaczem dr. Błażejem czy karierowiczem dr. Cvachem - i czekali na bon moty dr. Strossmayera. "Gdyby głupota unosiła w powietrze, pani latałaby jak gołębica" - ta charakterystyka jednej z pielęgniarek, późniejszej oddziałowej sprawiła, że przez kilka lat gołębica była w Polsce synonimem idiotki. Do co drugiego lekarza w Polsce znajomi zaczęli mówić "pane doktore". Podobno lekarze w naszym kraju z zazdrością oglądali wyposażenie szpitala, jakie mieli do dyspozycji ich czescy filmowi koledzy... Milos Kopecky zmarł w 1996 roku. Jego melancholijny humor czy sarkastyczny dowcip, wykorzystane w kilku filmach, były pochodną depresji - choroby na którą cierpiał przez wiele lat i z której bezskutecznie się leczył. Nie żyje też Ladislav Chudik, odtwórca roli ordynatora Sowy. Ale niedawno gruchnęła wieść, że Jaroslav Dietl szykuje scenariusz Szpitala na peryfieriach w 20 lat później. Co nas czeka? Cóż, Eliška Balzerova, która grała młodą lekarkę Eliškę, jest już po pięćdziesiątce... Emocje budził też serial Kobieta za ladą (Zena za pultem, 1977). To klasyczny produkcyjniak: jeden rok (każdy odcinek to inny miesiąc) z życia przeciętnej kobiety, ekspedientki w dużym sklepie spożywczym, samotnie wychowującej podrastającą, zaczynającą się buntować córkę. Przy okazji poznawaliśmy problemy pracowników jednostki handlu uspołecznionego - zakładu pracy socjalistycznej. Anna nigdy nie była pięknością, ale ciepło, spokój, mądrość i kobiecość, jakie od niej biją, poruszają serce kierownika sklepu - i film kończy się happy endem. Proszę się nie śmiać - miliony polskich "przeciętnych kobiet" identyfikowały się z Anną, znajdowały oparcie w jej losie. Był to przecież początek lat 80. i przeciętna Polka, wiecznie wymęczona staniem w kolejkach, dźwiganiem siat, porażona poczuciem bezradności i pełna obaw o przyszłość swoich dzieci - chwytała się każdej bajki o poprawie swego losu. Dziwnie zrobiło się dopiero gdy bohaterka serialu, aktorka Jirina Svorcova, w charakterze gwiazdy odwiedziła nasz kraj. Okazało się, że wszystkie teksty o powinnościach kobiety socjalistycznej, jej długu wobec ustroju i o świetlanej przyszłości RWPG to ona tak na serio, nie tylko na ekranie... Na tym ekranie zresztą, z czego śmiała się czeska publiczność, półki były pełne zachodnich produktów, których w Czechosłowacji tak naprawdę nie uświadczyłeś. A Svorcova pozostała wierna swym przekonaniom także po 1989 roku - dziś odnalazła się w polityce i działa w ugrupowaniach postkomunistycznych. Najpóźniej - i z najmniejszymi emocjami - oglądaliśmy Mały pitawal wielkiego miasta (Maly pitaval z velkeho mesta, 1986), policyjny serial według scenariusza twórcy Nemocnice... - Jaroslava Dietla. To kronika pracy i prywatnych perypetii milicjantów z Pragi. Daleko temu serialowi Nowojorskich gliniarzy, choć z drugiej strony nie było tak nudno i słusznie jak w enerdowskim Telefonie 110, którym również raczono nas czasem w czwartkowe wieczory. PS. Ogromnym sentymentem darzą czeskie filmy Niemcy - zapewne ci z byłej NRD. Poświęcają im kilka stron w internecie (stamtąd pochodzą zdjęcia w tym tekście): To jest ze strony:www.europaeuropa.pl/na/na012250.php Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: czeskie seriale 21.02.05, 16:11 JA pamietam "Zena za pultam" tez pamietam a kto pamieta "nikto je doma" ???w pankracym lecial zawsze no, a arabella to serial kultowy, czarodziejski pierscien, blekota i wgole..... Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: czeskie seriale 21.02.05, 17:18 Ja za każdym razem kiedy mam się brać za porządki to marzę sobie, że jestem posiadaczką pierścienia Arabelli Odpowiedz Link Zgłoś
mayessa Re: czeskie seriale 21.02.05, 17:22 Pierscionek zareczynowy mojej mamy (koniec lat 70-tych) wyglada prawie tak samo jak u Arabelli.Wyobrazacie sobie jaka mialam zabawe ??!! Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a Re: czeskie seriale 21.02.05, 17:30 jestem czeszką, wiecie w Czechach jest cudowna "tradycja: W każde Świeta Bożego Narodzenia i Wielkanoc, Czesi rok w rok puszczają swoje piękne filmowe bajki - są cudowne, znam je na pamięć, a mimo to rok w rok siadamy całą rodziną i tylko jeden mamy problem, którą bajkę wybieramy Jest mnóstwo wspaniałych filmów i seriali, szpital na preryferiach ma nowe odcinki, które były juz emitowane w Polsce. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania dotyczące czeskich bajek, filmów lub seriali chętnie udzięle odpowiedzi. Pozdrawiam ciepło lea Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: Do L.e.a 21.02.05, 18:51 Muszę Ci to powiedziec-Czesi są super! Mieszkam na pograniczu i cieszę sie , że mam takich sąsiadów. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a Re: Do Maji45 21.02.05, 21:28 Maju ja mieszkałam na Zaolziu, niedaleko Cieszyna, możesz napisać gdzie mieszkasz ? Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: Do L.e.a 22.02.05, 08:58 Ja mieszkam w poblizu Kotliny Kłodzkiej( Ząbkowice śl)-do Bilego Potoku, Jesiennika mam ok.30 km. Pozdrawiam Cię i życzę miłego dnia. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
maja45 Re: czeskie seriale 21.02.05, 18:47 Ja to kocham wszystko co czeskie-wychowałam sie na Kreciku, Makowej panience, Żwirku i Muchomorku.Te bajki z chęcią ogląda tez moje dziecko.Ja uwielbiam Arabelle, Rumburaka, Sąsiadów, Rodzinę Homolków-słowem czeskie komedie.Powazniejsze " Kobieta za lada", " Czy szpital na peryferiach " juz mnie tak nie kreca. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: czeskie seriale 21.02.05, 21:27 Ahhhhhhhh co ja bym dała zeby obejrzec Arabellę......... ostatnio mysle o tym serialu bardzo często,patrze że nie tylko ja))) A marzenia że mam pierścien Arabelli mam do dzis) Chodzcie napiszemy petycje do tv o przywrócenie Arabelli na ekrany naszych telewizorów. Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: czeskie seriale 21.02.05, 18:51 a "nikogo nie ma w domu" a tu arabella i inne cuda niekoniecznie" czechosłowackie" 212.191.1.130/~disney/nostalgia/arabella/info/ Odpowiedz Link Zgłoś
jemma Re: czeskie seriale 21.02.05, 22:24 Mam sentyment,a teraz po przeczytaniu Waszych tekstów to mi się tyle poprzypominało tytułów,że szok.A jakie klimaty,wydarzenia towarzyszace tym filmom kiedyś...łezka w oku.Oglądałam je wszystkie. Odpowiedz Link Zgłoś
katklos Re: czeskie seriale 22.02.05, 09:30 Arabella... cudna sprawa! I te gadające głowy w szafie- jak oni się nazywali? Blekota, Jekota, Pekota? Coś w tym stylu, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a nowe odcinki Arabeli 22.02.05, 09:54 a czy oglądałyście nowe odcinki Arabeli ? ja tak ale zbytnio mi się nie podobają Odpowiedz Link Zgłoś
ewa2233 Re: nowe odcinki Arabeli 22.02.05, 09:58 W ogóle "nie czepiam się" seriali Ale kiedyś "Szpital" mi się podobał (oglądałam niektóre odcinki). Natomiast "Kobieta za ladą" doprowadzała mnie swą "dobrocią i wspaniałością" do białj gorączki ))) ------------------------------------------------------ çççççççççççççççççççççĂçççççç Odpowiedz Link Zgłoś
lajlah Re: czeskie seriale 22.02.05, 10:00 O Boże, dziewczyny, aż mi się łezka w oku kręci. Chciałabym obejrzeć jeszcze raz "kobietę za ladą". Przypomina mi się od razu dzieciństwo, słodkie i beztroskie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś