staram sie nie ryczec ale cała sie trzęse...
właśnie powiedziałam rodzicom że znalazłam mieszkanie i że mamy zamiar sie
wyprowadzić... mama wzdrygneła ramionami i poszła... a ojciec wygłosił mi
litanie na temat tego jaki to jest beznadziejny pomysł... powiedział że
akceptuje moja decyzje ale że on reki do tego nie przyłozy - i żebym na jego
pomoc nie liczyła! ja po prostu przeczuwałam ze tak będzie... nie liczyłam że
rodzice cokolwiek mi pomogą... tylko wiecie co jestw tym najgorsze - jak moja
siostra sie wyprowadziła to mama kupowała jej talerzyki , firaneczki ,
serweteczki itp a tatus chcac zrobic jej niespodzianke kupił praleczke,,, a
mnie na mecie powidziano zebym na nic nie liczyła! nie dotkenło by mnie to
gdyby mojej siostrze tez nie pomagali... a tak czuje sie jak najgorsze gó.....
tata mi powiedział zebyśmy poczekali jak sprzeda akcje to nam kupi
mieszkanie... na szczescie głupia nie jestem i nie mam zamiaru poddawac jego
namowom! bede grzac dupe u mamusi do trzydziestki i czekac az mi tatus
mieszkanie kupi - to jakiś poroniony pomysł...
a wiecie co mnie najbardzij zabolałao ze mi ojciec powiedział że posypie sie
mój związek i odbije sie to negatywnie na dziecku...
nosz kurde brak mi słów...
wyszedł w koncu obrazony...
teraz jeszcze może nie dac mi na studia i wtedy moge sie ze szkoła pożegnać
sory że taki nieład ale pisze w nerwach
dzięki za wysłuchanie