natiz
04.03.05, 08:24
Nie robiłabym problemu gdyby sprawa nie dotyczyła moich dzieci. Otóż
mężczyźni z rodziny mego męża po skorzystaniu z toalety nie myją rąk (męża na
szczęście przyuczyłam). Wiem to, bo często ich obserwuję, a że i u nas i u
nich w domu łazienka i WC jest osobno więc łatwo zauważyć. Pal licho - ich
sprawa. Ale kiedy zbliżają się do moich dzieci, żeby je pogłaskać po główce
czy buzi, ułamać kawałek czekoladki, potrzymać za rękę, to aż mnie
obrzydzenie bierze.Czasem aż mnie korci, żeby powiedzieć (kiedy teść czy
szwagier wychodzi z kibelka), że umywalkę mam w pomieszczeniu obok. Jak
dyplomatycznie z tego wybrnąć?
P.S. A teść się dziwi, że ja nigdy nie próbuję upieczonego przez niego ciasta.