31.03.05, 12:15
Zdradzil mnie mazsadNie fizycznie lecz emocjonalnie.To tak strasznie boli.Jak sobie z tym poradzic??Czy ktoras z Was byla zdradzona emocjonalnie??

Prosze odezwijcie sie.

pozdrawiam Binka
Obserwuj wątek
    • twinmama76 Re: Zdrada 31.03.05, 12:54
      Rozumiem, że twój mąż zakochał się w innej kobiecie? A jak sie o tym
      dowiedziałaś? Chodzi mi o to, czy jestes pewna na 100%.
      Jesli tak to teraz duzo zależy od tego, jak zachowa się twój mąż, czy będzie
      chciał naprawy waszego związku i czy ciebie do tego przekona. I oczywiście od
      tego, czy będziesz potrafiła mu wybaczyć.
      • lauracorciaasi Re: Zdrada 31.03.05, 13:00
        bardzo ci współczuję; nie spotkało mnie nic podobnego, ale zawsze gdieś w głebi
        serca bardzo się tego boję.. chciałabym przynieść ci otuchę w takiej sytuacji,
        ale nie wiem jak.. przykro mi, ze cię to spotkało i wraz z upływem czasu na
        pewno będzie trochę łatwiej. wiem, że rady to nienajlepszy sposób komunikowania
        się, ale pozwolę sobie na jedną: nie tamuj w sobie emocji i uczuć, wyrzucaj,
        niech on wie, jak sie czujesz, jak to boli, w czasie rozmowy z nim, nawet tej
        najtrudniejszej, moze uda sie wam spotkac w jakims punkcie..

        jesli moge cie jakos wesprzec, daj mi znac
        pozdrawiam Asia
    • a312a Re: Zdrada 31.03.05, 13:27
      mnie spotkało cos takiego. Po 10 latach małżeństwa mąz mi powiedział że się
      zakochał. Że jest mu ciężko z ta całą sytuacją. Raz się do niej przytulił...
      Mówi że tego nie szukał, że to się po prostu stało. Ale jednak otworzył swoje
      serce.... Nie rozwija "związku", nie spotykają się. Ona tez ma męża i dzieci.
      Mineły 2 miesiące okdąd wiem i jest lepiej, choć wciąz boli. I chyba nigdy o
      tym nie zapomnę, nigdy do końca na nowo nie zaufam.
      Duzo rozmawialismy. Przepłakałam miesiąc, schudłam i zmizerniałam. Od jakiegoś
      czasu zanim to się stało między nami nie układało się najlepiej, ale mimo
      wszystko wiedziałam że w tym nienajlepszym dla nas okresie jesteśmy we dwoje.
      Choc często obok siebie. To jednak sami nieszczęśliwi... Paradoksalnie sytuacja
      ta uzmysłowiła mi jak bardzo kocham męża, jak bardzo zależy mi abysmy byli znów
      prawdziwa i kochającą się rodziną. Zrozumiałam, że nie zawsze byłam dobra
      podporą dla niego w jego problemach zawodowych i w życiu. Temat odłozyliśmy na
      bok, ja ptrzestałam męża zadręczac pytaniami. Choć jest mi cięzko wiem, że
      jeżeli zafascynowała go inna kobieta, to nie minie to z dnia na dzień. Próbuję
      skupic się na teraźniejszości i przyszłości. Budowac nasz związek na nowo i
      liczę że oboje sie odnajdziemy.
      Jeżeli zależy ci na waszym związku, to życzę ci tego samego.
      Pytaj i pisz co chcesz więcej wiedzieć. Razem nam będzie raźniej...

    • binka28 Re: Zdrada 31.03.05, 15:02
      Dziewczyny dziekuje za odzew.
      Jestem z mezem 7 lat.Zdarzylo sie to teraz w marcu.Od poczatku czulam ze cos jest nie tak.Dwiedzialam sie w niedziele na spacerze swiatecznym.Maz mi wszystko powiedzial,ze tego nie planowal,ze poprostu stalo sie ze sie zakochal w tej kobiecie ze ona zakochala sie w nim.sad(((((( Boze jak to mnie boli....nie wyzywalam go ani jej poprostu czulam w sobie ogromny ogromny zal do losu i taki wielki smutek ze to sie stalosadMaz podja decyzje ze chce byc ze mna ze wyleczy sie z tamtej milosci ze mnie kocha...ale ciagle mysle o tym jak z nia rozmawial o nas o naszym zwiazku i ze stalo sie to co sie stalo ze pozwolil sobie na to uczucie...To dla mnie takie straszne.Kocham meza zawsze tak bylo.Byl moim jedynym partnerem...Maz twierdzi ze powiedzial mi prawde bo mnie kocha i nie umie zyc podwojnym zyciem.
      Narazie to takie swieze i bolesne dla mnie nie potrafie o tym mowic spokojnie.

      p.s.Do a312a to jest moj numer gg2503077 prosze odezwij sie.

      pozdrawiam Binka
      • kalina_p Re: Zdrada 31.03.05, 15:06
        oj, ciężko...ale popatrz na to z drugiej strony - mąż jest uczciwym, dobrym
        człowiekiem. Może uda Wam się razem? Najważniejsze, że potrafi (potraficie) o
        tym rozmawiać, chcecie walczyć...
        Pozdrawiam!
        • melka_x Re: Zdrada 31.03.05, 15:24
          Kalino bojzesz sie Boga...wink dobry, uczciwy czlowiek, ktory ze swoich rozterek
          sercowych musi sie natychmiast zwierzyc zonie? Bron nas przed takimi uczciwymi.
          Zona to nie to samo co najlepszy kumpel. Ranic zone, zeby poczuc sie lepiej?
          (och jaki jestem cudowny i niezaklamany, wiklam sie w romans -chocby i
          niekonsumowany- i opowiadam o tym zonie, takiz jestem szczery i prawdomowny).
          Ech...

          Ja wiem, ze latwiej jest opowiedziec wszystko zonie, niz samemu sobie zalozyc
          cugle (bo jakos ta milosc sie rozwinela, to nie byl chyba grom z jasnego nieba)?
          A jesli juz sie te cugle gdzies zgubilo i dopuscilo do zalewu endomorfin, to
          przynajmniej teraz trzeba myslec jak sie z tego wycofac, jak rzecz uciac, a nie
          gledzic zonie jaki to jestem nieszczesliwy i zakochany.
          • kalina_p Re: Zdrada 31.03.05, 15:34
            hej! No bez przesady! On się zakochał szczęśliwie, z wzajemnością! A chce
            zostać z żoną, bo ją kocha (tez?). W każdym razie jest szansa, że będzie ok.
            Lepiej, żeby udawał, że wszytsko jest w porządku, nic nie mówił, atmosfera
            fatalna a żona nie wiedziałaby, co jest grane???
            No przepraszam, ja wolę taką uczciwośc, jaką pokazał.
            • melka_x Re: Zdrada 31.03.05, 15:53
              Bez zadnej przesadysmile

              Nieszczesliwy - bo trudno mowic o szczesliwym zakochaniu, gdy jest sie zonatym,
              a obiektem uczuc nie jest zona i domyslam sie, ze tez takie gledzenie bylo w
              tym wypadku "ach jaki jestem nieszczesliwy, bo zakochalem sie, choc tego nie
              chcialam", jeszcze chwila i pewnie by uznal, ze zona powinna go pocieszac. Przy
              okazji mowienie w takich sytuacji "przeciez tego nie planowalem" zawsze mnie
              rozczula. No szkoda zeby jeszcze planowal.

              Wklejam dwa posty z innych dyskusji na ten sam temat, co by sie nie powtarzac i
              ktore wyczerpuja moj poglad na sprawe

              1.Matko Boska co to za idiotyczna moda na bezwględną szczerość w związku. Nie
              zdradza Cię, natomiast zauroczył się (no bo bez jajwink, nie mówmy na takim
              etapie znajomości o miłości), zauroczył się, bo najprawdopobniej brakuje mu
              tego kipienia emocji z początku związku i tyle. I po co o tym mówić żonie? Żeby
              samemu się lepiej poczuć kosztem cierpienia żony? Kolejny dowód na to, że
              najgorsi to idealiści i romantycy. Co dalej? Jeśli nie będzie szukał kontaktów
              z obiektem swoich westchnień, a Wasz związek jest dobry, to przetrwacie. Ale
              na przyszłość; darujcie sobie tego typu zwierzenia, równie sensowne co
              opowiadania mężowi, że miałaś erotyczny sen z kolegą z pracywink)). Życzę
              powodzenia i -nie chcę Cię urazić- ale żeby mąż trochę emocjonalnie dorósł.

              2.Jesli w ogole zdarzaja sie wieloletnie malzenstwa, w ktorych zadne nie
              przezylo zauroczenia kims innym to jest to bardzo rzadka sprawa. Romantyczny
              etap zwiazku, ktory wyklucza, lub przynajmniej minimalizuje zauroczenie kims
              innym, predzej czy pozniej mija i od tego momentu wiernosc to kwestia
              swiadomego wyboru. Dlatego nie ma sensu biczowac sie tylko dlatego, ze kogos
              odbieramy jako bardzo pociagajacego fizycznego. Wazne jest co robi sie z tym
              dalej. Mozna takie uczucie troskliwie pielegnowac przez snucie marzen,
              fantazji, przebywanie wokol obiektu tych emocji, mozna tez unikac kontaktow z
              owa osoba i koncentrowac sie na pielegnowaniu wlasnego zwiazku.
              'Serce nie sluga' jest kwintensencja romantyzmu, a romantyczne historie milosne
              to te niezrealizowane, od trubadurow i rycerzy zakochanych w mezatkach,
              sielanek pasterskich, przez smierc Romea i Julii, az do wzdychan Mickiwicza do
              nieosiagalnej dla niego panny. Prawdziwe zwiazki wygladaja inaczejsmile
              • kalina_p Re: Zdrada 31.03.05, 16:03
                Z pkt. 2 zgadzam się , z 1 nie do końca. Chodzi mi o ot, że ludzie w związku
                jakos tam siebie traktują, maja swoje zwyczaje (wspólne) i atmosfere, którą
                sami tworzą. Jeśli ja się zakocham w kimś innym to nie będę sama z siebie
                chętnie męża przytulać, nie będę mieć prawdopodobnie ochoty na seks z nim,
                będzie mnie pewnie denerwował tysiącem rzeczy, jednym słowem nie będę taka, jak
                zawsze.
                I nadal uważam, że jemu w tym wypadku należałoby się wytłumaczzenie. Normalne,
                że spyta "co się z nami/między nami dzieje". I co/ Wg. Ciebie nic nie mówić?
                Miałabym powiedzieć "kochanie, wszystko jest w porządku"? Nie tak nie
                powiedziałabym, bo byłoby to kłamstwo i nieuczciwość. A on prawdopodobnie
                martwiłby się, co jest źle, co robi nie tak itd. Dlatego jestem za uczciwością.
                Lepsze to, niż udawanie, że nic się złego nie dzieje, oszukiwanie partnera. I
                lepsze to, niż odejście od partnera bez wyjaśnień.
                Lepsze to, bo może jednej (tej zakochanej) stronie nie starczy sił, żeby
                walczyć o związek, może potrzebuje wsparcia i może warto?
                • a312a Re: Zdrada 31.03.05, 16:26
                  Te wklejone uwagi, to odpowiedzi na moją historiee, która prawie jak dwie
                  kropkle wody jest podobna do historii binki.
                  Z autopsji potwierdzam twoja opinię.
      • anula52 Re: Zdrada 31.03.05, 15:14
        binko, wiem kochana co czujeszsad po 6 latach małżeństwa mój mąż zdradził mnie emocjonalnie z koleżanką ze szkoły. Prawdopodobnie to ona była prowokatorką, namawiała go do zdrady także fizycznej (mężatka z dzieckiem! )ale tak chyba tłumaczy się każdy mąż.Bolało i boli nadal jak cholera, pomimo,że mój mąż zapewnia mnie,że nic już ich nie łączy. Nie potrafię się pozbireać od grudnia-odkąd się o tym dowiedziałam.Nie potrafię już mu zaufaćsad
      • a312a Re: Zdrada 31.03.05, 15:20
        Jezu, jakbym czytała własną historię...
        Niestety nie mam gg. Mogę pisac tylko z pracy. Napiszę na priva.
    • lajlah Re: Zdrada 31.03.05, 15:21
      binko, wspołczuję ci serdecznie, nie wiem jak teraz się czujesz, ale rozumiem,
      że bardzo boli. Ja mimo, że nie przeżyłam w swoim związku czegoś takiego, to
      boję się bardzo, że może to kiedyś nastąpić. I szczerze mowiąc, nie wiem ktora
      zdrada jest gorsza- fizyczna czy właśnie emocjonalna.
      Pozdrawiam i życzę siły i wytrwałości.
    • binka28 Re: Zdrada 31.03.05, 18:47
      Dla mnie zdrada emocjonalna jest o wiele gorsza zdrada niz zdrada fizyczna.To nawet nie podlega dyskusji.O zdradzie wolalam sie dowiedziec.To ze sie cos zle dzieje w zwiazku to sie czuje.Mnie nie da sie oszukac poprostu widze ze cos jest nie tak.Wolalabym sie dowiedziec poniweaz prawda nawet ta najgorsza jest dla mnie lepsza niz niewiedza.Nie wyobrazam sobie tego ze maz mogby to zataic lub co gorsze kntynulowac tamnta znajomoscsadTeraz rozmawiamy duzo o tym co sie stalo nie jest to latwe...Wiem ze kocham meza.Boze ...Boze...dlaczego mi sie to przydarzylosad((((

      P.s a312a czy odepralas wiadomosc na priv.Pytam bo nie wiem czy wszystko dobrze zrobilam.Ja Twoja wiadomosc odebralam.
    • dunifikacja Re: Zdrada 01.04.05, 10:25
      Ja zdradzilam meza. Pokochalam innego i juz nie moglam sie z nim rozstac. To
      tak jakbym cale zycie na nigo czekala. Chcialam, probowalam sie odkochac, ale
      im bardziej sie staralam tym bardziej sie pograzalam w tej milosci. Z mezem nie
      mielismy dzieci, 2 lata po slubie.
      Odeszlam. Teraz jestem szczesliwa w zwiazku z mezczyzna, ktorego kocham. Pisze
      to, zebys wiedziala jak maz sie czuje. Jego to tez boli. Musi Cie kochac skoro
      podjal taka decyzje. Z drugiej strony to dziwne, nie mozna kochaac dwoch
      kobiet, wiem bo nie mozna kochac dwoch mezczyzn. Dam Ci rade, nie pomagaj mu na
      sile sie odkochac, nie rozmawiaj z nim o niej, nie przypominaj.
    • carri Re: Zdrada 01.04.05, 11:27
      Wiesz, trochę Ci zazdroszczę. Pomyśl, jak bardzo musi Cię kochać i jak mu
      zależy na rodzinie, skoro jednak zrezygnował z tamtego uczucia i został z Tobą.
      A fakt, że Ci powiedział świadczy o jego szczerości i o tym, że możesz go
      darzyć całkowitym zaufaniem. Ja nie miałam tyle szczęcia.

      Nie przejmuj się, a przynajmiej staraj myśleć pozytywnie. To przejdzie. Coś mu
      poprostu odbiło, ale facet wie, co w życiu jest najważniejsze. Ktoś mi kiedyś
      powiedział, że w życiu czasem tak bywa: zakochasz się, a po jakimś czasie
      myślisz o tym uczuciu i tej osobie z niechęcią, zastanaiwając się, jak to wogle
      mogło mieć miejsce. Ja np. nie wyobrażałam sobie kiedyś życia bez mojego męża i
      gdy mnie zostawił, zawalił mi się świat, nie chciało mi się żyć i nie
      wyobrażałam sobie, że mogłabym związać się z innym facetem. Dziś nie pojmuję,
      jak mogłam tak myśleć i jeszcze wrócić do niego po tym, co mi zrobił. To była
      kryzysowa sytuacja i nie postąpiłam racjonalnie. Trzeba było przeczekać. I
      właśnie to robi Twój mąż. Za jakiś czas powie Ci, że jest najszczęśliwszym
      facetem na świecie dzięki Tobie.

      Mała rada na koniec: wyciągnij wnioski z tej sytuacji. Nie czepiaj się głupot,
      pomyśl, co można naprawić w Waszym związku, zadbaj o siebie, spotykaj się ze
      znajomymi. Pokaż, że on musi o Ciebie trochę pozabiegać. Faceci lubią zdobywać.
      • deser_t Re: Zdrada 01.04.05, 11:57
        Ja nie chciałabym, aby mój mąż "dla mnie", "dla rodziny" z czegoś rezygnował.
        Ja bym chciała, żeby taki wybór był oczywisty - z miłości.

        Wiecie, nie wierzę w to całe "ja tego nie chciałem". Ja też kiedyś byłam
        zafascynowana kolegą z pracy, ale mimo tych "endorfin" potrafiłam, resztką
        rozumu, powiedzieć sobie "stop". Właśnie z miłości do męża. Jest taki moment,
        gdy można to jeszcze zatrzymać. Bo takie "zauroczenia" to nie miłość. I można
        je zwalczyć. Dlatego ja nie rozczulałabym się nad "biednym małżonkiem", nie
        pozwoliłabym na "męki zakochanych", "poświęcających się dla rodzin", tylko
        kazała zastanowić się głęboko czy to miłość. Niedorosły chłopaczek przeżywający
        uniesienia jak z podstawówki potrzebuje mocnego trząchnięcia. A jak i po tym
        nie weźmie się w garść (w końcu "nikt mnie nie rozumie" jest wygodniejsze od
        podejmowania "męskich decyzji"), to poważnie zastanowiłabym się, czy to jest
        ten sam człowiek z którym chciałam spędzić życie, i jak życie z taką chwiejną
        osobowością może wyglądać...

        W jakimś filmie usłyszałam świetną kwestię - Młody pyta Starszego "jak to
        robisz, że masz tak wspaniałą rodzinę, tyle cudownych lat jesteście razem?"
        - "Cóż, wszystko polega na znalezieniu odpowiedniej osoby, pasującej do
        twojej "norki", i na trzymaniu ptaka wyłącznie w spodniach zawsze gdy jesteś
        poza norką"

        "Ptak" jest dla mnie też w tym wypadku synonimem emocji.


        A autorce wątku życzę, żeby jej mąż dorósł. Życzę happy endu.
    • dobrydzien Re: Zdrada 01.04.05, 12:15
      hmm więc mozna kochac drugą a byc z żoną bo ją też się kocha...
      to dla mnie zbyt złożone
      czy to jest szczerość - myślę, że nie...

      być razem dla "dobra rodziny , dzieci"

      nie patrz na to jak przy Tobie usycha z miłości do innej jakiś mały niedorosły
      chłopiec

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka