Dodaj do ulubionych

jestem przerażona

01.04.05, 17:14
Powinnam się cieszyć, bo ja znalazłam pracę, a moje dziecko idzie od
poniedziałku do przedszkola. Był tam dziś ze mną i bardzo mu się podobało i
nie chciał wyjść. Ma 3,5 latka, ale ja jestem pełna obaw, mam ochotę płakać,
przedszkole jest ok, ale czy moje dziecko sobie poradzi. Czy da sobie radę. A
te wszystkie ograniczenia? NIe wiem co robić. Jestem taka smutna. Chce
spróbować, ale czy nie zrobię źle, czy nie będę w pracy gdzieś popłakiwać. Na
początek mały będzie tam 4 godziny, bo dopiero za 2 tygodnie mam pracę, więc
stopniowo go przyzwyczaję. Ale ja czuję, że jestem nadopiekuńcza i bardziej
boję sie tego przedszkola niż on, a z drugiej strony chciałabym by tam
chodził. Ale denerwuję się. a może lepiej by babcia z nim była. Proszę
napiszcie coś, jak to przetrwać, bo sama myśl mnie zabija.
Obserwuj wątek
    • kakolina25 Re: jestem przerażona 01.04.05, 17:23
      Nie martw sie,kazda mama przez to przechodzi tylko ze z roznym natezeniem.Moja
      szwagierka dala dziecko do przedszkola od lutego i jest calkiem niezle.Wydaje
      mi sie ze ona to dopiero przeszla horror bo jestesmy zagranica a jej dziecko
      nie zna jezyka wiec to dla niej dodatkowy stres.Na poczatku bylo troche placzu
      ale dzieci tak maja ze zawsze sobie poplacza a potem tego nawet nie pamietaja.
      Ja tez mam male dziecko ale jeszcze chwila zanim pojdzie do przedszkola wiec
      narazie o tym nie mysle.Najwazniejsze ze dziecku sie podoba a przeciez liczy
      sie pierwsze wrazenie.Jak to mowia;pierwsze koty za ploty glowa do gory,bedzie
      dobrze,napewno! Pozdrawiam goraco.
    • jezusowa Re: jestem przerażona 01.04.05, 17:50
      Swoją Natalkę oddawałam do przedszkola jak miała 2,5 roku i to niestety na cały
      dzień (9h).Przeżyłam jej rozpaczliwy płacz i kilka razy musiałam prawie siłą
      odrywać ją od nogi,której się uczepiała na do widzenia.Ale szybko się
      przyzwyczaiła i doszła do siebie- chyba szybciej niż ja. Teraz mogę napisać
      rozprawkę na temat korzyści wynikających z chodzenia do przedszkola.Jest jeden
      minus-dosyć często choruje.
      • kangurzyca2 Re: jestem przerażona 01.04.05, 17:52
        A mozesz mi te korzyści wypisać, będę bardzo wdzięczna, muszę jakoś sie
        pocieszyć.
        • mifka Re: jestem przerażona 01.04.05, 19:34
          po pierwsze podziwiam cie za wytrwalosc-3,5 roku w domu z dzieckiem. jest za co
          gratulowac. po drugie korzysci z przedszkola:
          -nauczy sie radzic sobie w grupie
          -bedzie wsrod rowiesnikow co dla dzieci jest bardzo wazne
          -usamodzielni sie troche
          -nauczy sie wielu nowych rzeczy
          -ty bedziesz miala czas dla siebie
          -bedzie mialo okazje poznac np.zabawy czy poglady na pewne sprawy inne niz w
          domu
          -przedszkole urozmaica zycie dziecka
          nie martw sie tylko pomysl, ze to kolejny krok twojego dziecka w drodze do
          doroslego i samodzielnego zycia. i pamietaj ,ze na pewno sobie poradzi. glow do
          gory. i nie rycz w pracy!
          • kangurzyca2 Re: jestem przerażona 01.04.05, 20:18
            dziękuje za słowa otuchy, tylko ja się boję tego usamodzielnienia jego, tak
            myślę, że taki malutki (wiekowo) i to tak jakby do pracy szedł, czasem dorosły
            nie umie się zaklimatyzować w pracy, a taki dzieciaczek. Ale muszę spróbować,
            tym bardziej, że on chce. W ostateczności pęknę i zostanie z babcią.
    • aga-ka Ja też tak się bałam 05.04.05, 15:19
      Mój syn poszedł w lutym. Ma ponad 3,5 roku. Strasznie to przeżywaliśmy (ja i
      mąż też). Do tej pory opiekowała się nim moja mama(przez pół roku od kiedy
      zaczęłam pracować). NIestety dobre się się skończyło, bo poszła do pracy.
      Początki Krzysia w przedszkolu były ok. Zadowolony, nie chciał wracać do domu.
      Półtora tygodnia przechodził i zachorował. W domu siedział prawie 2 tygodnie. I
      z powrotem do przedszkola - był problem. Płakał, trzeba było mu dużo tłumaczyć
      i w ogóle. Jak już zostawał w sali z dziecmi to się bawił (częste zachowanie u
      przedszkolaków). To trwało tydzień czasu. Przekonał się w końcu że tata zawsze
      przyjeżdża, że na miejscu jest pani Donia (jego ulubiona) i się nim opiekuje.
      Teraz jest ok. ALe w czym rzecz:
      bardzo pomogło to, że miałam (i mam)zaufanie do pań pracujących w przedszkolu.
      Dobrze się opiekują dziećmi, potrafią pocieszyć, przytulić. Rozumieją że
      dziecko przeżywa stres. Współpracują z rodzicami. Podpytują o niektóre rzeczy,
      czasami same coś podpowiadają. Tak żeby stanowić przed dzieckiem wspólny front
      razem z rodzicami. Krzyś wie że w przedszkolu nie ma mamy ani taty ale jest
      pani Donia, Bogusia i Lila i one się nim opiekują. Lubi je i one jego też - a
      bynajmniej tak się zachowują smile)
      Każda mama się martwi o dziecko - to naturalne. Nawet jak w przedszkolu nie ma
      problemów. Zwłaszcza jeśli wcześniej sama tyle czasu się nim opiekowała i
      spędzała z nim cały dzień (jak w moim przypadku). ALe kiedy się wie że dziecko
      jest w dobrych rękach łatwiej sobie poradzić z tęsknotą i martwieniem się.

      Ja sobie tłumaczę że to naturalny etap rozwoju. Że nie mogę go cały czas
      trzymać pod spódnicą i przyszedł ten moment kiedy powoli musi zacząć się
      usamodzielniać.
      A opieka babci.... Hmmm.... Na pewno dziecko ma dużo dużo miłości i poczucie
      bezpieczeństwa. Ale wg mnie to za mało. Mój syn akurat jest w takim wieku kiedy
      garnie się do dzieci, wszystko chce robić sam, czuje się ważny kiedy może być
      samodzielny... A babcie są z reguły nadopiekuńcze... MOja taka jest. Wszystko
      robi za niego ku mojej rozpaczy sad( Chłopak jest naprawdę zaawansowany w
      samoobsłudze - potrafi sam jeść,pić, robić siusiu i kupkę, umyć rączki i
      buzię,założyć buty, spodnie i niektóre bluzy, pomaga w nakrywaniu do obiadu,
      sprząta po sobie talerze i kubki, jak mu się coś rozleje na podłogę to ściera,
      wyrzuca papierki do kosza itp.... Kiedy jest z nami w domu robi to bez problemu
      naturalnie bez jakiegoś namawiania czy pod groźbą kary. Po prostu... Umie i
      robi. A babcia...jak to babcia. Jakby mogła toby mu jeszcze jedzenie gryzła
      żeby dziecku było lepiej zjeść (bardzo kocham moją mamę ale...)
      W przedszkolu uczy się samodzielności i współistnienia w grupie. Szczególnie to
      ostatnie jest dla nas ważne bo jest jedynakiem i do tej pory miał mało kontaktu
      z dziećmi.

      NIe martw się. Spróbuj. Zwłaszcza że masz czas żeby dziecko powoli wprowadzać w
      ten świat przedszkola. Panie które tam pracują pomogą. WIedzą jak. W
      wyjątkowych sytuacjach nie dają sobie rady (ale po co zakładać taki czarny
      scenariusz) Zawsze macie wyjście awaryjne -babcia.

      Pozdrawiam i życzę odwagi. No i co ważne nie wolno dziecku okazywać własnego
      strachu bo mamy być dla niego oparciem.

      Aga
      • kangurzyca2 Re: Ja też tak się bałam 05.04.05, 21:51
        bardzo dziękuje za słowa otuchy. Mój mały już drugi dzień był w przedszkolu i
        ładnie to zniósl, choć troszke popłakiwał. Był niecałe 4 godziny, ale stał sie
        bardziej wygadany. Dodam, że ze stresu kłuje mnie w sercu bardzo od kilku dni.
    • bea.bea Re: jestem przerażona 05.04.05, 21:58
      pisałam juz o tym wiec nie bede powtarzc....smile)
      moj syn 20 miesiecy chodzi do przedszkola i radzi sobie...

      twoje dziecko poradzi sobie....a jak nie to ....eeee....na pewno sobie poradzi smile))
    • 18lipcowa Re: jestem przerażona 06.04.05, 08:46
      kangurzyca2 napisała:

      > Powinnam się cieszyć, bo ja znalazłam pracę, a moje dziecko idzie od
      > poniedziałku do przedszkola. Był tam dziś ze mną i bardzo mu się podobało i
      > nie chciał wyjść. Ma 3,5 latka, ale ja jestem pełna obaw, mam ochotę płakać,
      > przedszkole jest ok, ale czy moje dziecko sobie poradzi. Czy da sobie radę. A
      > te wszystkie ograniczenia? NIe wiem co robić. Jestem taka smutna. Chce
      > spróbować, ale czy nie zrobię źle, czy nie będę w pracy gdzieś popłakiwać. Na
      > początek mały będzie tam 4 godziny, bo dopiero za 2 tygodnie mam pracę, więc
      > stopniowo go przyzwyczaję. Ale ja czuję, że jestem nadopiekuńcza i bardziej
      > boję sie tego przedszkola niż on, a z drugiej strony chciałabym by tam
      > chodził. Ale denerwuję się. a może lepiej by babcia z nim była. Proszę
      > napiszcie coś, jak to przetrwać, bo sama myśl mnie zabija.


      Przepraszam ale o jakich OGRANICZENIACH piszesz?
      • agmar3 Re: jestem przerażona 06.04.05, 09:40
        Kobieto nie bój się! Już nie długo będziesz zadowolona. Nie wiem jakie
        ograniczenia masz na myśli, bo mi tylko przychodzi do głowy słowo niezależność.
        Twoje dziecko ma 3,5 roku, jest duże i da sobie świetnie radę. Trzeba walczyć z
        nadopiekuńczością, bo dopiero wtedy będzie lepiej sobie radzić. A tak ma kogoś
        do wyręczania.
        Lepsza matka zadowolona i spełniona moim zdaniem, niż sfrustrowana siedzeniem w
        domu. Nie bój się zmian!
        Trzymam kciuki. Powodzenia, będzie dobrze, zobaczysz.
        • kangurzyca2 Re: jestem przerażona 06.04.05, 21:33
          dziś płakał jak go oddawałam, ale podobno tylko 5 minut, jak wyszłam z
          przedszkola to też ryczałam. Panie mówią, że jest dobrze. Ale ja już nic nie
          wiem. Nie wiem nawet, czy powinnam póść do pracy. Jak będę pracować od 7 do 15
          i pół godziny na dojazd, to kto mi go będzie odbierał? babcia nie przyjedzie
          dziennie 15 km, by go odebrać. Przez jakiś czas chcę by chodził po 3 -4
          godziny, a co jak pójdę do pracy. Praca, dom, przedszkole, gotowanie,
          sprzątanie, pranie, później jeszcze nauka, psychicznie nie dam rady i fizycznie
          chyba też nie. Mąż super, ale jak zacznie pracę rano i skończy wieczorem to
          tyle go zobaczę. Czuję, że w moim życiu zaczyna się nowa era, ale jednocześnie
          mam pełno obaw. Czy warto iść do pracy, jeśli nie przyniesie ona satysfakcji
          finansowej. A może poczekać aż mały całkiem zaklimatyzuje się w przedszkolu i
          wtedy myśleć o pracy.
          • w1234567890 Re: jestem przerażona 10.04.05, 22:13
            Moja Wiki ma 2 latka i od luteg chodzi do zlobka.Poczatki byly ciezkie,przez
            dwa tyg zostawala na 4 godz,pozniej na 7,teraz jest juz ok bo nie chce wyjsc od
            dzieci jak po nia ide.I duzo sie tam nauczyla,jedyny minus to czestsze
            chorowanie.Pozdrawiam ze Slaska i zycze wytrwalosci,Bozena
      • kangurzyca2 Re: jestem przerażona 06.04.05, 21:26
        takie że tego nie wolno, zjeść trzeba to co dadzą, że jak to pani
        powiedziała "dzieci nie mają skrzydełek cały czas",

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka