03.04.05, 01:05
Idę wczoraj z dzieckiem (niemowlak jeszcze, więc go bezpośrednio jeszcze nie
dotyczy cała historia) na spacer, mijam plac zabaw - drabinki, huśtawki
jakieś, piaskownica, trawnik, kawałek wyasfaltowany i... znak "zakaz gry w
piłkę na placu zabaw". Przyznam, że mnie to zdziwiło, trochę rozśmieszyło, ale
tak serio - to groteska chyba jakaś? Gdzie zatem wolno? Dziecko ma siedzieć
cichutko z lekturą pouczającą? Dodam tylko, iż nie było tam znaku zakazującego
wprowadzania psów, palenia etc. A Wy spotykacie się z takimi zakazami i
respektujecie je? Acha, plac zabaw nie był ogrodzony ani oznaczony jako teren
prywatny, więc ten znak chyba nie ma tak naprawdę "mocy urzędowej"?
Obserwuj wątek
    • monanan Re: Zakaz... 03.04.05, 01:16
      Wybacz, ale ja sie zgadzam. Plac zabaw jest od innych rzeczy, w pilke - to na
      boisku. Wyobraz sobie ze Twoje kilkuletnie dziecko bawi sie w piaskownicy a nad
      glowa swista mu co chwila silnie kopnieta pilka. Aczkolwiek nie mowie ze
      miejsca dla dzieci sa w ilosci wystarczajacej sad
    • wegatka Re: Zakaz... 03.04.05, 01:54
      Ja bym się bardzo cieszyła gdyby ktoś postawił taki znak na placu zabaw koło
      mojego bloku.
      Tuż przy tym placu stoi trzepak, który wpadł w oko osiedlowym wyrostkom. Od
      wczesnej wiosny do późnej jesieni, dzień w dzień, czasem nawet do godz 23-ciej
      grają w niby siatkówkę. Jakieś 3 metry od trzepaka jest karuzela, na której
      zazwyczaj leżą ich ciuchy, więc dzieciakom na tej karuzeli nie wolno się kręcić,
      mało tego są przepędzane bo "przecież my tu mamy boisko". Przestałam na ten
      placyk wychodzić po tym jak Weronika (wtedy 3,5 letnia) dwa razy oberwała w
      głowę ciężką, gumową piłką do kosza. Próbowałam tym łebkom wytłumaczyć, że dwa
      bloki dalej mają fajne boisko z słupkami, na których wystarczyłoby zawiesić
      kawałek sznurka i też można grać. Niestety rozmowa z przemądrzałymi 17-latkami
      jest zupełnie bezsensowna, obrzucili mnie "mięchem" i tyle było gadania. Po
      telefonie do straży miejskiej nie było ich przy trzepaku całe dwa dni, a potem
      znowu było jak dawniej.

      Tak więc nie dziw się, że taki zakaz ktoś postawił, bo robiąc to zapewne miał na
      myśli bezpieczeństwo maluchów bawiących się na tym placu. Ale dzieciaków
      turlających kolorowe piłeczki chyba raczej nie będzie dotyczył wink

      Pozdrawiam. wegatka
    • lola211 Re: Zakaz... 03.04.05, 08:22
      W pilke gra sie na boisku, ewentualnie na trawie, gdzie jest duzo przestrzeni
      i nie ma wkolo ludzi, dzieci szczegolnie.
      Ubieglego lata bylam z córka na placu zabaw, ogrodzonym, siedzialam na
      przeciwko na lawce, za moimi plecami na trawie rozgrywal sie "mecz".Dostalam w
      glowe pilka od tylu, czarno przed oczami, bol.Dobrze, ze trafilo we mnie, a nie
      w moje czy inne dziecko, ktorych tam pelno, uderzenie bylo naprawde silne.
      Takie zakazy sa jak najbardziej uzasadnione.
      Na "moim" placu zabaw jest zakaz grania w pilke, jezdzenia na rowerze,
      wprowadzania psow i palenia, dotyczy to placu ogrodzonego.
    • aleksandrynka Re: Zakaz... 03.04.05, 11:38
      jeśli Twój maluch weżmie gumową piłeczkę i będzie sobie nieskładnie jeszcze
      kopać, to ok, nie o takie sytuacje chodzi ale o to, co piszą dziewczyny - o
      młodzież, której ciężka piłka może polecieć prosto na głowy maluchów, dla
      których ten plac zabaw przecież jest...
    • agusiakraj Re: Zakaz... 03.04.05, 11:50
      Ja mieszkam na osiedlu, na ktorym jest taki plac zabaw,sa swietne
      drabinki,piaskownice,hustawki itd. Wczesniej ten teren byl otwarty i wszyscy
      tam wchodzili,wlacznie ze starsza mlodzieza, ktora popijala piwko wieczorkiem,
      a butelki "niechcaco" zostawiala w piaskownicy,psy rowniez dosc czesto sie tam
      zalatwialy.W konsekwencji Mamy przestaly tam przychodzic z Maluszkami,a plac
      opustoszal.Potem jednak go ogrodzono i teraz dzieci jest tam mnostwo,wszystkie
      biegaja,bawia sie na drabinkach,hustawkach,w piaskownicy.
      Sa znaki ZAKAZ WPROWADZANIA PSOW i ZAKAZ GRY W PILKE.
      Jeszcze rok temu, kiedy starsi chlopcy grali sobie w pilke, jeden tak mocno
      kopnal ,ze coreczka mojej kolezanki dostala mocno w glowe,upadla z calej sily
      na beton i szwy gotowe.Miala wtedy roczek.
      Tak wiec ja respektuje te zakazy!!!!!!
      Jak bedziesz miala starsze dziecko i bedziesz chciala chodzic z nim na place
      zabaw wtedy na pewno zrozumiesz,ze bezpieczenstwo dzieci to podstawa.
      Nie wiem jak jest na nieogrodzonych placach,ja na takie nie chodze,wybieram
      tylko te,na ktorym jest wiekszosc malych dzieci.
      Pozdrawiam Agnieszka!!!
      • iwoniaw Re: Zakaz... 03.04.05, 19:11
        No tak, rzeczywiście "prawdziwe" mecze nad głowami maluchów to istotnie może być
        problem - macie rację dziewczyny, bezpieczne to to nie jest. I zgadzam się, że
        "do grania w piłkę służy boisko". Akurat nie było w pobliżu "trudnej młodzieży",
        za to pieski luzem jak najbardziej - stąd może ton mej wypowiedzi. Bo o ile w
        różnych sytuacjach (akurat nie o plac zabaw chodziło) prośby kierowane do
        "młodzieńców" - bywało (nie zawsze, fakt wink) - odnosiły skutek, o tyle jeszcze
        nie zdarzyło mi się spotkać ze zrozumieniem właściciela czworonoga proszonego o
        wzięcie pupila na smycz. Dlatego dziwię się tylko zakazom dla ludzi, gdy z
        atakujacym zwierzem w razie czego dyskutować trudniej. Co nie zmienia faktu, że
        co do meritum macie rację - dzięki za odzew, pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka