Dodaj do ulubionych

Czy wiele jest kobiet, które zaczęły przed ślubem?

    • odalie koty w workach? nie sądzę 22.04.05, 16:18
      Jeśli chodzi o rozładowanie napięcia, to bardzo długo wystarczał mi
      autoerotyzm. Nie czułam potrzeby angażowania się w związek z facetem i nie
      odpowiadało mi podejmowanie ryzyka (ewentualne zakażenia, ewentualne zajście w
      ciążę) z byle kim.

      Przez dwa lata brałam pigułki i moja ginekolog co wizytę przypominała mi, że
      one są nie tylko na trądzik (to była Diana35), ale też na antykoncepcję. A ja
      jej na to - no i co z tego? Naprawdę nie czułam, że dobre zabezpieczenie to
      jest powód, aby na siłę szukać partnera.

      Resztki cnoty straciłam w podeszłym wieku lat 22 (o ile dobrze pamiętam).
      Zaangażowałam się uczuciowo i związałam z fecetem, z którym... to była
      kompletna strata czasu. O nie - nie taka kompletna, bo zyskałam tzw.
      doświadczenie życiowe. Które, z drugiej strony, nie na wiele mi się przydało...
      ale to inna historia.

      Uważam, że warto chodzić do łóżka z kimś, z kim _mogłybyśmy_ mieć dziecko - w
      każdym rozumieniu słowa "mogłybyśmy". Ponieważ nawet pigułka czy Mirena nie
      dają 100% niepłodności i zawsze istnieje opcja ciąży. Uważam, że warto czekać
      na tego kogoś, i czekać na ten moment w życiu, kiedy się czuje, że można
      zaakceptować dziecko.

      Z perspektywy czasu, z dystansu, widzę, że tamten osobnik to nie był ten i
      tyle. Ja może i byłabym gotowa zaakceptować ciążę, ale on - już nie. Seks był,
      nie powiem, niezły, ale mistrzostwo świata to nie było tongue_out Mój kochanek za wiele
      szukał wiedzy w poradnikach i pisemkach, a zbyt kiepsko odczytywał moje
      reakcje. Przez pewien czas nawet słyszałam, że chyba jestem
      oziębła smile))))))))))))) Dobry dowcip, he, he.

      Bardzo żałuję, że to był ten osobnik.

      W tym kontekście wolałabym poczekać na seks z moim obecnym facetem.

      Jeśli zaś chodzi o obecnego, to nie planowałam akurat zalegalizowanego ślubu
      idąc z nim do łóżka (na tapczanik w akademiku, tak właściwie). Ale bardzo
      szybko oboje ustalilismy nasze podejście do możliwego dziecka i chęć bycia
      razem. Oboje potwierdziliśmy, iż wiemy, skąd się biorą dzieci i właściwie
      szybko zdecydowaliśmy się być razem.

      Myślę, że nic by się nie stało, gdyby ten mój obecny małżonek był tym pierwszym
      facetem. Mniej niesmaku po eksiu.

      A co do "testowania".

      Hmm, para dociera się z czasem, a ćwiczenia czynią mistrza. Nie jest chyba
      niegdy tak (no, może jest tak w Harlequinach), że ten pierwszy raz z facetem
      musi być super-hyper-wypasiony, po prostu kaskada orgazmów i te rzeczy. Nie
      wierzę w to.

      Para musi się dopasować. Razem ćwiczyć i udoskonalać swój seks. Więc nie widzę
      przeszkód, aby ludzie, np. o silnych przekonaniach religijnych, podjęli
      współżycie dopiero po decyzji bycia razem.

      Od pozycji i wymachów narządami ważniejsza jest przyjaźń, zaufanie i ciepło.
      Miłość po prostu. Jestem przekonana, że jeżeli jest to ciepło, ta przyjaźń,
      zaufanie i chęć bycia razem, budowania czegoś razem, to można stworzyć
      wspaniały seks i przezwyciężyć rozmaite problemy.

      W ogóle miłość to nie jest coś statycznego, tylko dynamiczny układ. Trzeba to
      pielęgnować, rozwijać, adaptować do nowych sytuacji.

      Niektóre z Was piszą o wypróbowywaniu, o kotach w workach.

      Ciekawe, czy przed ślubem można wypróbować, jak się współżyje, gdy pochwa nie
      całkiem zagojona po nacięciu przy porodzie... Zapewne większości par nie jest
      to dane. Ok, więc wypróbowujemy seks, ale czy ten seks będzie przez całe życie
      identyczny?

      Reasumując - rozumiem ludzi, którzy chcą czekać. W pewnym sensie też czekałam,
      na kogoś, z kim mogłabym być bezwarunkowo, całe życie.
      • agmusz Re: koty w workach? nie sądzę 22.04.05, 20:25
        Bardzo mądrze napisane. Zgadzam się w 100%smile
    • jotka34 Re: Czy wiele jest kobiet, które zaczęły przed śl 22.04.05, 22:03
      Ja też należę do tych co czekały do ślubu. Mój mąż też. Nie było nam łatwo,
      temperamenty mamy, ale bardzo nam zależało, nie dlatego, że tak nas wychowano,
      czy strach przed ciążą czy coś takiego. Po prostu zależy nam na posłuszeństwie
      Biblii, która jest dla nas Słowem Boga, a swoje życie powierzyliśmy Bożemu
      kierownictwu. Nie żałuję. Jest świetnie pod tym i innymi względami. Cieszę się,
      że jestem dla mojego M jedyną i on dla mnie też. Nie myślę też jak to by było z
      kimś innym. I w moim środowisku jest sporo par, które czekały do ślubu i są
      długoletnimi udanymi małżeństwami. Tylko oni nie piszą na tym forum, żeby
      zaświadczyć ile jest takich ludzi.
      A poza tym zgadzam się z sally - zielona i odalie.
    • seerce Re: Czy wiele jest kobiet, które zaczęły przed śl 23.04.05, 13:34
      ja też czekałam do ślubu. Święta wcale nie byłam, bo swoje ciała doskonale
      poznalismy z mężem przed ślubem. Ale ten pierwszy raz był dopiero po. Miałam 26
      lat wtedy.
    • inez76 Re: Czy wiele jest kobiet, które zaczęły przed śl 23.04.05, 17:42
      Ja też nie czekałam do ślubu. Mieliśmy po 19 lat, od dwóch lat "chodziliśmy" ze sobą.
      Wciąż jestem z tym pierwszym (ja też byłam/jestem dla Niego pierwsza). Jesteśmy 7 lat po ślubie (12 lat razem), mamy dwoje dzieci smile. Wciąż jest ok i bardzo go kocham (ale to może trochę nie na temat).
      • martyna1985 Re: Czy wiele jest kobiet, które zaczęły przed śl 23.04.05, 18:43
        Witajcie! ja też nie czekałam z tym do ślubu. Mialam 16,5 lat, chłopak 18. Nie
        żałuję. Z chłopakiem jestem do dzisiaj, planujemy ślub. Nie byłam jego
        pierwszą ;/ Nie rozumiem dziewczyn, które piszą, że nie moglyby mieć jednego
        partnera seksualnego, bo rozbudziłoby to ich ciekawość jak to jest z tym
        przespać się z innym. Ja nie mam czegoś takiego. Jeszcze...
      • taaga2 Re: Czy wiele jest kobiet, które zaczęły przed śl 24.04.05, 15:14
        A ja czekałam do ślubu i to do 30-tki i nie żałuję. Dla mojego męża też byłam
        pierwszą. I wiecie to jest cudowne nie znać od tej strony nikogo innego, nie
        mieć żadnego porównania. Wiem wiem wiele z Was popuka się w głowę ale co mi tam
        ja wiem swoje. Pozdrawiam Agnieszka
        • max69 Re: Czy wiele jest kobiet, które zaczęły przed śl 24.04.05, 18:31
          warto sprobowac przed slubem aby :
          1. sie nie rozczarowac pozniej
          2. nie korcilo , aby sprawdzic jak jest z innym partnerem
          3.ile mozna czekac .
          ......
          • sally_zielona Re: Czy wiele jest kobiet, które zaczęły przed śl 25.04.05, 00:02
            max69 napisał:

            > warto sprobowac przed slubem aby :
            > 1. sie nie rozczarowac pozniej

            Po ślubie (lub wspólnym zamieszkaniu) zazwyczaj przychodzą mniejsze lub większe
            rozczarowania i pary przeżywają pierwsze kryzysy. I to niezależnie od tego, czy
            wcześniej współżyli, czy nie.

            > 2. nie korcilo , aby sprawdzic jak jest z innym partnerem

            Prawdopodobnie z każdym mężczyzną jest inaczej. Czy znaczy to, że z każdym
            należy iść do łóżka, żeby potem nie korciło?

            > 3.ile mozna czekac .

            To zależy, czy ma się na myśli dziwicę czternasto-, osiemnasto-, czy
            trzydziestoośmioletnią. W przypadku nastolatek - myślę, że można jeszcze trochę
            poczekać. Poza tym odpowiedź na to pytanie może też brzmieć: aż się trafi na
            odpowiedniego mężczyznę, z którym będzie się chciało być do końca życia.

            > ......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka