akmka
21.04.05, 15:41
Wiecie co? Siedze tak sobie i pracuj w tej firmie już prawie 7 lat. Był
okres, że pracowałam na 1 i 1,2 etatu na innym stanowisku, urodziłam dziecko,
wróciłam z macierzyńskiego, chcieli mnie zwolnic, ale przyjęli spowrotem na
inne i wg mnie wyższe stanowisko. Mam inne i bardziej rozległe obowiązki. Od
tego czasu (2 lata) dwa - trzy razy dostałam premię a poza tym wynagrodzenie
od 7 lat to samo. Chyba czas na podwyżkę. Tylko dlaczego ja nie umiem; czuje
sie jak żebrak, denerwuję, ale pójść powinnam. Najpewniej czułabym sie gdybym
napisała co i jak powiedzieć i nauczyła na pamięć. A moje odczucie jest
takie, ze bez sensu jest takie nawijanie makaronu na uszy; jestem lakoniczna
i konkretna - taki chrakter- najchętniej poszłabym i zapytała czy dostanę czy
nie ... Ale w dzisiejszych czasach trzeba negocjować i rozmawiać. pomóżcie mi
chociaż pozbyć sie poczucia żebrania. Bo że podwyżka mi sie należy nie mam
wątpliwości (nie dlatego że pracuję już ileś tam lat, ale dlatego że robię
coś dobrze i efektywnie). Ech... jestem chyba z innej epoki. Dziękuję za to,
ze mogłąm sie wygadać.