twinmama76
25.04.05, 16:03
Okazuje się, że to ja ;-(
Tak się składa, że od urodzenia moich dzieci zgodny rodzinny chór (z moją
mamą na czele) wiedział najlepiej, jak je wychowywać.
A więc:
1. gdy zdecydowałam, że oboję będę karmic piersią - podniosły się głosy, że
nie dam rady, nie wykarmię, rozchoruje się itd.
2. gdy zdecydowałam, że Szymonek dostanie butlę - podniosły sie głosy, że
może jednak pierś, że butla gorsza, że to sztuczne itd.
3. gdy minęło 6 miesięcy, a ja wciąż karmiłam Zuzię - podniosły się głosy, że
to za długo, że uzalezniam od siebie dziecko, że podupadne na zdrowiu
4. gdy po 19 miesiącach karmienia udało mi się Zuzię prawie bezbolesnie
odstawić i zadzwoniłam do mamy podzielić się moją radością - uslyszałam, że
mała jest alergikiem, że jest jeszcze malutka, więc może jeszcze pokarmię....
Dodam, że nigdy nie prosiłam o te komentarze, nie potrzebowałam w tych
sprawach niczyjej rady. A jednak swoje wysłuchałam.
Zastanawiam się skąd to przekonanie, że matka (w tym przypadku ja) jest
zupełną idiotką, która nie ma pojęcia, co jest najlepsze dla jej dzieci?