mamsia_dzidzi
06.05.05, 07:38
a wiec tak, znacie moja historie.
Maz mnie wykiwał i olał, zmienił prace i nie pasuja mu teraz godziny do
godzin złobka.A co najgorsze to dziecko zachorowało. JA do pracy, on tez.
Wzięlismy pozyczke 2 tys. zeby tesciowa przyjechala.Wysłalismy jej pieniadze
no i jest.
Ale....
kiedy mam wolne to widze jak ona traktuje moje dziecko. Po pierwsze nie ma
podejscia i szarppie dziecko jak płacze i krzyczy a po drugie nie daje jesc,
bo mowi ze jak nie chce to nie.
Ja znam swoje dziecko i wiem ze trzeba go karmic powoli i cxzyms
zainteresowac.
Wczoraj dawała zupke i nie chciał od niej a pozniej ja i zjadł wszystko.
Ona nie wiedziala co powiedzec, powiedziala ze pewnie zgłodniał.
Nie daje mu nic do jedzenia, on od niej nie chce.Jestem załamana bo teraz
musze pracowac zeby oddac pozyczke i inne dlugi, ale nie chce zeby ona
opiekowala sie bo dziecko jej nie lubi.Do zlobka mnie nie przyjma bo maja w
czerwcu przerwe, a maj odpada bo za pozno.dopiero od sierpnia.Po za tym chore
dziecko nie przyjma.Ja pracuje po 12 godzin. maz od 10-20.wiec nas nie ma
cale dnie.Co ja mam zrpobic, nie powiem jej nic, bo mi gluppio, ale ona
ewidentnie powiedziala ze jak dziecko wyje to ja wychodze- jak mialam wolne.
ciezkie jest zycie.......