Dodaj do ulubionych

podjadacze w supermarketach

14.05.05, 19:52
Własnie oglądając telewizję przyszedł mi do głowy ten temat. Jak można iśc do
supermarketu i otworzyć sobie czekoladkę, podjadać orzeszki, winogrona,
batoniki, słodycze i inne.
Podobno jest plaga na podjadaczy. I miesięcznie około 1,5 TONY artykułów
spożywczych supermarkety są stratne.
Skandal i złodziejstwo. I niektórzy nawet się nie kryją z tym, tylko
podjadają przy kamerach.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 19:56
      Abstrahujac od tego, iz jest to zlodziejstwo, zastanawiam sie, jak mozna jesc
      takie brudne, wymacane owoce? Obrzydlistwo.
    • 18lipcowa Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 19:59
      tygrysiaczek2 napisała:

      > Własnie oglądając telewizję przyszedł mi do głowy ten temat. Jak można iśc do
      > supermarketu i otworzyć sobie czekoladkę, podjadać orzeszki, winogrona,
      > batoniki, słodycze i inne.
      > Podobno jest plaga na podjadaczy. I miesięcznie około 1,5 TONY artykułów
      > spożywczych supermarkety są stratne.
      > Skandal i złodziejstwo. I niektórzy nawet się nie kryją z tym, tylko
      > podjadają przy kamerach.

      Też mi się zdarzało. Jak byłam w Szczecinie, chyba w Realu. Tam można jeśc w
      sklepie zamówione dania typu uda kurczaka itp. Braliśmy sobie keczup i
      musztardę z półki, ale potem odstawialiśmy.Aha i inni ludzie też się częstowali
      naszym keczupem.
      • anet22 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 20:03
        Gratuluję.
        Rzeczywiście jest się czym chwalić...
        • mayessa Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 20:09
          Sąsiedzi mając małego (kiedyś ) synka codziennie chodzili do pobliskiego Reala,
          zeby się dziecku soczku napiło (Kubuś czy tam Bobofrut)
          • ewa216 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 20:23
            Mój facet zawsze je jakieś rzeczy z półek w supermarketach i potem przy kasie
            połowa zakupów to puste opakowaniawink
            • maxim31 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 20:29
              Nie jem, nie rozumiem. Czasami zdarzało mi się, gdy syn był młodszy dac mu np.
              soczek - ale potem płaciłam za TEN soczek przy kasie. Nie potrafię byc
              nieuczciwa.
      • pandaaa DO 18LIPCOWA!!!!!!!!!!!!!! 15.05.05, 17:35
        Kobieto i czym Ty się chwalisz i co sobą w marketach pokazujesz!!!!Twoje
        zachowanie światczy o złym wychowaniu i braku kultury.Ciekawi mnie tylko czy
        Cię sumienie potem nie gryzie.
        • ivia Re: DO 18LIPCOWA!!!!!!!!!!!!!! 16.05.05, 12:26
          A ja byłam kiedyś świadkiem takiej sceny (Real w Lublinie): facet kupił sobie
          grilowane udko z kurczaka z zamiarem spożycia go na miejscu, chciał sobie
          dokupić ketchup do tego ale ekspedienta z działu grilowego nie mogła mu go
          sprzedać i odesłała go do kasy, a kasjerka powiedziała mu, że jak go kupi to
          musi go wynieść na zewnątrz. Czyli facet mógł zjeść kurczaka a po wyściu z
          Reala zjeść sobie sam ketchup lub też inna opcja: wynieść kurczaka i kupiony
          ketchup i spożyć to razem np. na masce samochodu. Kasjerka poradziła mu, żeby
          wziął ketchup z półki, zużył tyle ile mu potrzeba a resztę zostawił na stoliku.
          NIe wiem jak ów człowiek postąpił, ale myślę że zjadł ketchup "nielegalnie".

          Ale jeśli chodzi o zwykłe zjadanie artykułów spożywczych to potępiam, moim
          dzieciom też się zdaża, że zjedzą coś lub wypiją ale zawsze wtedy wykładam na
          ladę puste opakowania.

          Ivia
    • iziula1 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 20:28
      Ja bym to ujeła w innych kategoriach niz chamstwo.
      Większośc hipermarketów stratami powstałymi w ten sposób obciąża ludzi którzy
      tam pracują.
      Dlatego warto nad tym się zastanowić gdy sięga się kolejny raz po rzecz za
      która nie ma się zamiaru zapłacic.
      Iza
      • kaja5 na co im te kamery? 14.05.05, 20:45
        oni nie widzą, że ludzie podjadają?ja nigdy bym nic nie "podjadła" ze strachu,
        że zobaczą to na kamerze i potraktuja to tak samo jak bym wynosiła perfum pod
        kurtką.
    • ligia76 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 21:06
      Mój Maciuś zawsze zjada bułkę, przy kasie zawsze proszę o doliczenie jednej
      sztuki. Jak wypije soczek to zatrzymuję opakowanie i też płacę.
      Przecież nie wzbogacę się na kajzerce i soczku.
      Trzeba mieć specyficzny charakter żeby zjadać i nie płacić.
      Usprawiedliwiam tylko takich, co zjadają lub dają dzieciom z biedy i głodu.

      Pozdrowienia
      Ligia
      • libra.alicja Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 21:15
        ligia76 napisała:
        > Mój Maciuś zawsze zjada bułkę, przy kasie zawsze proszę o doliczenie jednej
        > sztuki. Jak wypije soczek to zatrzymuję opakowanie i też płacę.

        Co nie zmienia faktu, że zjadasz niezapłacone. I nie przesadzajmy, że nie można
        z konsumpcją poczekać do wyjścia ze sklepu, a jak dziecko nie jest w stanie to
        można zabierać własne picie.
        • ligia76 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 21:27
          Ważne jest że płacę.
          Nie mam sobie nic do zarzucenia.
          Jeśli lubisz chodzić do sklepu z torbami to tylko Ci pozazdrościć.

          Pozdrowienia
          Ligia
          • rhynox Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 21:33
            moja jedna rąbnięta koleżanka z pracy, 32-letnia kobieta chodzi na tzw "obiadki
            do TESCO" ze SWOJĄ 7-LETNIĄ córkę. Łażą po sklepie i zżerają co się da w miarę
            dyskretnie a potem do kasy idą z tym czego zjeść się nie da tudzież środkami
            czystości. Żenada - a ona jeszcze się z tym obnosi twierdząc, że uczy dziecka
            zaradności.
            ZAŁAMKA
        • d.orka Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 21:36
          Aleś mnie rozbawiła tym poważnym tonem i treścią wypowiedzi.
          Chociaż w sumie ci uczciwi klienci, płacący za zjedzoną bułkę, utrudniają pracę
          ochroniarzom w wyłapywaniu tych, którzy kradną wink
          Ale takie podejście wydaje się być śmiesznym.
          Zdarza mi się otworzyć butelkę z wodą, albo dać dzieciom kawałek bułki, aby je
          czymś zająć i zawsze za to płacę przy kasie. Dla mnie to oczywiste.
          Skupmy się raczej na tych postępujących nieuczciwie.
          Pewnie wychodzą z założenia, że hipermarketom nie ubędzie, że oni też oszukują
          (swoich pracowników) - i tym usprawiedliwiają swoje kradziejstwo wink
          Ciekawe czym się kieruje lipiec?
        • lola211 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 21:48
          Ja tez czasem dziecku dam w trakcie robienia zakupow cos do picia z polki,
          butelke wrzucam do koszyka i placimy.Sklep ma z tego taka korzysc, ze dluzej
          pochodze, wiecej do wozka wrzuce, zamiast spieszyc sie do kasy, bo dziecku chce
          sie pic.Nikogo nie okradam i nie uwazam tego za naganne.
          A niby jak zabrac dziecku cos do picia? W termosie? Chyba nie wniose
          zakupionego gdzie indziej soku, bo beda chcieli mnie za to skasowac w
          markecie, a moze paragonem mam kasjerce przed oczami pomachac?
        • black_currant Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 21:52
          Ja również za zjedzone w sklepie rzeczy płacę przy kasie (z reguły je Emilka,
          ale mi kilka razy zdarzyło się coś wypić w trakcie zakupów, szczególnie, gdy
          byłam w ciąży). Uważam, że to jest w porządku.
          Przychodzenie do sklepu z własnym sokiem czy bułką dla dziecka jest wg. mnie bez
          sensu. Przede wszystkim dlatego, że skoro idę na zakupy, to znaczy, że brak mi
          produktów (w tym właśnie tych bułek, których nigdy nie kupuję na zapas). A z
          sokami jest zawsze problem, bo trzeba je stemplować u ochrony.

          ---------------------------------------
          Ania - podwójna mama październikowa smile
          Emilka (1.10.2001)
          Grześ (18.10.2004)
        • moofka Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 22:03
          libra.alicja napisała:

          > Co nie zmienia faktu, że zjadasz niezapłacone. I nie przesadzajmy, że nie
          można z konsumpcją poczekać do wyjścia ze sklepu, a jak dziecko nie jest w
          stanie to można zabierać własne picie.
          __________________________
          a mnie zawsze rozwalają takie mamusie, co w wózku już mają a dziecku nie dadzą,
          bo trzeba wyjść dopiero, dziecko się drze, matka denerwuje
          ja do kasy zawsze niose puste opakowania po kinder buenkach i innych
          smakołykach, ale za to zakupy upływają w miłej atmosferze tongue_out
          nie jestem nieuczciwa
          można to potraktować jako kredyt kupiecki
          jak firma zaufanemu kontrahentowi daje towar, to płatność nastepuje po mieisącu
          albo i dwóch
          ja jestem takim własnie zaufanym kontrahentem, tylko, ze płace po pół
          godzinie smile)


        • czajkax2 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 22:13
          libra.alicja napisała:
          Co nie zmienia faktu, że zjadasz niezapłacone. I nie przesadzajmy, że nie można
          >z konsumpcją poczekać do wyjścia ze sklepu, a jak dziecko nie jest w stanie to
          > można zabierać własne picie.


          Czy ty aby nie przesadzasz?? Co widzisz złego w tym,że dziecko wypije soczek
          podczas zakupów? U mnie to normalne,że jak dziecko ma ochotę to mu daję i
          tyle. Przy kasie płacę za wypite czy zjedzone. Szczytem nie wiem czego(nie chcę
          pisać brzydko) wydaje mi się żałowanie dziecku soczku czy batonika. Pewnie,
          lepiej niech wiszczy i umiera z pragnienia. Nie no, rozwaliło mnie to na
          maksasmile)) Od dziś zero soczku,a niech sobie płacze te kilka godzinek,zanim
          odstoję swoje w kolejcesmile
          • kasssannndra Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 22:43
            czajkax2 napisała:
            Od dziś zero soczku,a niech sobie płacze te kilka godzinek,zanim
            > odstoję swoje w kolejcesmile

            KURCZE, A JA MYŚLAŁAM, ŻE KOMUNA TO JUŻ DAWNO SIĘ SKOŃCZYŁA
            • ekan13 Re: podjadacze w supermarketach 14.05.05, 23:23
              Sama nigdy nie jem w sklepie, ale dzieciom pozwalam i zawsze płacę za to przy
              kasie. Wiem, że w przypadku dzieci nikt nie robi w tej kwesti problemu, zresztą
              nigdy żaden z pracowników nie poczynił mi w tym temacie żadnych uwag. Myślę, że
              o wiele większym problemem byłoby wniesienie własnego picia, bo ofoliowanie
              mija się z celem , a tłumaczenie potem przy kasie, że to był np;mój soczek
              wzbudziłoby wiele więcej wątpliwości niż ten wypity ze sklepu i uczciwie potem
              zapłacony.
              • ma.pi Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 17:47
                ekan13 napisała:

                > Sama nigdy nie jem w sklepie, ale dzieciom pozwalam i zawsze płacę za to przy
                > kasie. Wiem, że w przypadku dzieci nikt nie robi w tej kwesti problemu,
                zresztą
                >
                > nigdy żaden z pracowników nie poczynił mi w tym temacie żadnych uwag. Myślę,
                że
                >
                > o wiele większym problemem byłoby wniesienie własnego picia, bo ofoliowanie
                > mija się z celem , a tłumaczenie potem przy kasie, że to był np;mój soczek
                > wzbudziłoby wiele więcej wątpliwości niż ten wypity ze sklepu i uczciwie
                potem
                > zapłacony.


                Hymm, a nie mozna zabrac dziecku picia z domu w jakims "nieorginalnym
                opakowaniu", typu plastykowa butelka, kubek niekapek itp.


                Pozdr.
                • czajkax2 Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 20:46
                  ma.pi napisała:

                  > Hymm, a nie mozna zabrac dziecku picia z domu w jakims "nieorginalnym
                  > opakowaniu", typu plastykowa butelka, kubek niekapek itp.

                  Nie widzę sensu ciągnąć drwa do lasu.... jeżeli rozumiesz o co mi chodzi.
            • czajkax2 Kassandra 14.05.05, 23:28
              żartu nie załapałaś jak widzę. I proszę nie krzycz na mnie,bo nie ma czego
              • ekan13 Re: Kassandra 14.05.05, 23:32
                Twój żart oczywiście złapałam, a moja wypowiedż odnosiła się ogólnie do tematu.
                Pozdrawiam.
                • czajkax2 Re: Kassandra 14.05.05, 23:41
                  Hej,ale to odnosiło się doKassandry,jak widać po temaciesmile)
                  • ekan13 Re: Kassandra 14.05.05, 23:45
                    Masz rację. Ja już lepiej idę spać bo coś niedowidzę.
                    • czajkax2 Re: Kassandra 14.05.05, 23:47
                      Ja też zmykam bo na nos padamsmile) A niedowidzę okażdej porze dnia i nocy,taka
                      ma urodasmile Miłych snów/snuw/snóf/snuf hahahaha.
                      • semijo Re: a według mnie... 15.05.05, 01:46
                        przesadzacie. Dziecko nie umrze ani z głodu ani z pragnienia jak wypije soczek
                        czy zje batona 20 minut poźniej.
                        wydaje mi się, że od małego dziecka powinno się go uczyć, że nie każda jego
                        zachcianka musi zostać spełniona w danym momencie. Że w niektórych sytuacjach
                        pewnych rzeczy nie można robić.
                        Jakbym była pracownikiem takiego sklepu, to wkurzałyby mnie takie mamy. Bo skąd
                        taki pracownik ma wiedzieć czy zamierzasz zapłacić za jedzony już towar czy
                        nie. To że jesteś z małym dzieckiem i dobrze Ci się patrzy z oczu nie oznacza
                        wcale że jesteś uczciwa.
                        • umasumak Re: a według mnie... 15.05.05, 08:58
                          Małemu dziecku nie wytłumaczysz, dlaczego nie może w danym momencie dostać pić.
                          A takie gadanie, że od małego trzeba uczyć, w takiej sytuacji jest bez sensu,
                          ponieważ jeżeli dziecko ma pragnienie, to najważniejsze jest jego zaspokojenie,
                          a nie wychowawcze pastwienie się na nim.
                          Też mnie rozwalają takie mamusie, co to mają w nosie potrzeby własnego dziecka,
                          a przejmują się tym co powie obsługa sklepu. Mnie to nie obchodzi, co sobie
                          mysli pani x czy z, ważniejsze jest moje dziecko, a ja nikogo nie okradam. Pzdr
                          • semijo Re: a według mnie... 15.05.05, 11:46
                            umasumak napisała:

                            > Małemu dziecku nie wytłumaczysz, dlaczego nie może w danym momencie dostać
                            pić.
                            > A takie gadanie, że od małego trzeba uczyć, w takiej sytuacji jest bez sensu,
                            > ponieważ jeżeli dziecko ma pragnienie, to najważniejsze jest jego
                            zaspokojenie,

                            To Twoje zdanie. Moim zdaniem to nie jest najważniejsze. dziecko może spokojnie
                            poczekać, chyba że spędzasz w supermarkecie pół dania.
                            > a nie wychowawcze pastwienie się na nim.

                            To nie jest pastwienie, tylko nauka że nie wszystko można mieć na hasło daj
                            teraz!

                            > Też mnie rozwalają takie mamusie, co to mają w nosie potrzeby własnego
                            dziecka,
                            A mnie rozwalają takie Ty. Ty to nazywasz potrzebami a ja zwykłymi zachciankami

                            > a przejmują się tym co powie obsługa sklepu. Mnie to nie obchodzi, co sobie
                            > mysli pani x czy z, ważniejsze jest moje dziecko, a ja nikogo nie okradam.
                            Pzdr

                            Inaczej byś śpiewała gdybyś to Ty była taką obsługę i dostawała burę za 1.5
                            tony zjedzonego niezapłaconego jedzenia
                            Pozdr
                            • lola211 Re: Semijo, mylisz sytuacje 15.05.05, 14:09
                              Nie odrózniasz zjedzenia i niezaplacenia za towar(jak robia to "podjadacze")od
                              sytuacji, w ktorej sie za niego placi? Dla Ciebie to to samo?
                            • umasumak semijo 15.05.05, 21:25
                              semijo napisała:

                              > To Twoje zdanie. Moim zdaniem to nie jest najważniejsze. dziecko może
                              spokojnie
                              >
                              > poczekać, chyba że spędzasz w supermarkecie pół dania.

                              Nie spędzam z dzieckiem w supermarkecie ani chwili, po prostu mam ją z kim
                              zostawić. Ale wyobrażam sobie sytuacje, że mogłabym spędzać 1-2 godziny na
                              zakupach z dzieckiem i wtedy zapewne dostałoby picie w sklepie, gdyby poczuło
                              pragnienie. Jakoś nie wyobrażam sobie odmówić tego 22 - miesięcznemu maluchowi.

                              >
                              > To nie jest pastwienie, tylko nauka że nie wszystko można mieć na hasło daj
                              > teraz!

                              Moje córki (zarówno 12 - letnia, jak i 22 - miesięczna), wiedzą doskonale o
                              tym, że nie wszystko można mieć na hasło "daj teraz!", jest mnóstwo innych
                              okoliczności, kiedy można dzieciaka tego nauczyć.
                              >
                              > Ty to nazywasz potrzebami a ja zwykłymi zachciankam

                              Zachcianką jest według Ciebie potrzeba napicia się wody czy soczku? Jak często
                              wobec tego folgujesz Twoim dzieciom w przypadku takich zachcianek? Rozumiem, że
                              od święta mają okazję ugasić pragnienie?
                              > i

                              >
                              > Inaczej byś śpiewała gdybyś to Ty była taką obsługę i dostawała burę za 1.5
                              > tony zjedzonego niezapłaconego jedzenia

                              Nie widzę związku - ja płacę za wszystko co wezmę z regałów i za kradzieże
                              popełniane przez innych nie odpowiadam. Pzdr
                              > Pozdr
                          • kasssannndra uma 15.05.05, 16:52
                            umasumak napisała:

                            > Małemu dziecku nie wytłumaczysz, dlaczego nie może w danym momencie dostać
                            pić.

                            tO JUŻ ZALEZY OD OSOBOWOŚCI DZIECKA.jA MOJEMU BRACISZKOWI (LAT 3) Z KTÓRYM
                            CZĘSTO JESTEM NA ZAKUPACH W HIPERMARKECIE CZĘSTO TŁUMACZE, ŻE DOSTANIE "COS
                            TAM" JAK WYJDZIEMY, ŻE MUSI BYĆ CIERPLIWY.nO I ON TO ROZUMIE.uCZE GO
                            CIERPLIWOSCI OD MAŁEGO.
                          • katse Re: a według mnie... 15.05.05, 20:26
                            samej mi się zdarza łyknąć pare łyków wody czy jakiegoś soku.
                            Tak już mam, że jak mnie dopadnie pragnienie to poprostu MUSZĘ i jakby mi któs
                            powiedział, że mam poczekać 20 min to bym albo zemdlała, albo zostawiła koszyk
                            i wyszła kupić sobie wode w mc donaldzie albo kiosku.

                            dziecku zabieram soczek czy wode, ale jak się skończy to poprostu z tych
                            wlozonych juz do wozka wyjmuje, wlewam do kubeczka niekapka i juz.

                            Oczywiscie za WSZYSTKO płace

                            K
                        • lola211 Re: a według mnie... 15.05.05, 10:04
                          Nie umrze na pewno, ale bedzie marudzic, poza tym moje dziecko akurat z pewnych
                          powodów musi pic bardzo duzo i nie bede jej "przetrzymywac", bo nie widze
                          powodu..W markecie na zakupach 20 min. to ja stoje w kolejce, a dolicz jeszcze
                          godzine, ktora spedzam pomiedzy polkami.

                          Że w niektórych sytuacjach
                          > pewnych rzeczy nie można robić.

                          Racja, tylko czy akurat ta wlasnie sytuacja, dotyczaca takiej drobnostki, ma
                          tego uczyc? Moim zdaniem nie.
                          > Jakbym była pracownikiem takiego sklepu, to wkurzałyby mnie takie mamy. Bo
                          skąd
                          >
                          > taki pracownik ma wiedzieć czy zamierzasz zapłacić za jedzony już towar czy
                          > nie. To że jesteś z małym dzieckiem i dobrze Ci się patrzy z oczu nie oznacza
                          > wcale że jesteś uczciwa.

                          To juz jest problem detektywow sklepowych, za to im placa, by pilnowali klientów
                          • semijo Re: Lolo 15.05.05, 12:18
                            Jeśli Twoje dziecko musi pić, to czemu nie przygotujesz mu herbatki w termosie
                            lub soku w butelce. Zastanawia mnie co robisz godzinę między półkami. Jeśli
                            lubisz sobie spacerować po sklepie, to po co targasz ze sobą dziecko? Zostaw go
                            w domu a jak nie masz z kim to idź do mniejszego marketu, który nie jest takim
                            zjadaczem czasu jak hipermarket. Tak na prawdę zawsze jest jakieś rozwiązanie,
                            tylko trzeba chcieć...podjadacze nie chcą i to jest problem. Pozdr
                            • lola211 Re: Lolo 15.05.05, 14:06
                              > Jeśli Twoje dziecko musi pić, to czemu nie przygotujesz mu herbatki w
                              termosie
                              > lub soku w butelce

                              Bo nie bede targac ze soba termosu, do torebki mi sie nie zmiesci, termos to ja
                              na piknik moge wziac , a nie do sklepu.Butelek tez nie posiadam ,bo moje
                              dziecko pija juz od dawna z kubka.

                              >Zastanawia mnie co robisz godzinę między półkami.
                              Oczywiscie KUPUJE, duzo, bo do marketu jezdze 2 razy w miesiacu.I z reguly
                              ogladam towar, zastanawiam sie, co wziac.
                              Zostaw go
                              >
                              > w domu a jak nie masz z kim to idź do mniejszego marketu, który nie jest
                              takim
                              > zjadaczem czasu jak hipermarket. Tak na prawdę zawsze jest jakieś
                              rozwiązanie,
                              > tylko trzeba chcieć...podjadacze nie chcą i to jest problem. Pozdr


                              Ale mnie rozsmieszylas.Mam zrezygnowac z zakupow w markecie, bo trace weług
                              Ciebie AZ cale 1,5 godz. no i dziecko na terenie sklepu wypije soczek.
                              Dla mnie jednakowoz nie stanowi zadnego, ale to zadnego problemu, zarówno
                              tam "stracony" czas(bo mam go tyle, ze moge sobie pozwolic)jak i fakt
                              owego "przestepstwa" polegajacego na wczesniejszym spozyciu czegos, za co za
                              chwile zaplace.
                              I nie jestem podjadaczem(moja córka tez nie), bo ja PLACE, w odróznieniu od
                              tych, ktorzy jedza "na krzywego".




                              • kasssannndra Re: Lolo 15.05.05, 16:55
                                JA OSTATNIO WZIEŁAM DZIECKO I KUBEK NIEKAPEK DO HYPERMARKETU, KTÓRY ONO
                                TRZYMAŁO I SOBIE PIŁO JAK CHCIAŁO.
                                ŻAEN TO CIĘŻAR A DZIECKO CHOCIAŻ MIAŁO RĄCZKI ZAJĘTE I NIE ŚCIAGAŁO NIECZEGO Z
                                PÓŁEK(no i pić mu się nie chciało).
                                • lola211 Re: Lolo 16.05.05, 14:05
                                  Moje dziecko ma 7 lat i nie bedzie z jakiegos tam kubeczka niekapka popijalo,
                                  kiedys tez jej butle ze smoczkiem targalam, ale te czasy mamy juz za soba.
                                  • ma.pi Re: Lolo 16.05.05, 17:50
                                    lola211 napisała:

                                    > Moje dziecko ma 7 lat i nie bedzie z jakiegos tam kubeczka niekapka popijalo,
                                    > kiedys tez jej butle ze smoczkiem targalam, ale te czasy mamy juz za soba.

                                    No, ale sa przeciez rozne butelki plastykowe, ktore i dorosli uzywaja.

                                    Pozdr.
                            • czajkax2 Re: Semijo 15.05.05, 14:12
                              No cóż ja ciebie semijo nie do końca rozumiem. Jak wytłumaczysz rocznemu
                              dziecku że nie można dać mu pić? Owszem biorę ze sobą buteleczkę z piciem na
                              zakupy,ale zdarza się że mala wypije wszystko i muszę jej dolać. Pytasz którąś
                              mamę co robi godzinę między półkami?? Otóż pewnie robi zakupy. Ja jeżdzę do
                              Auchan co jakiś czas na większe zakupy. Mam ze sobą katkę z wypisanymi
                              potrzebami. I godzinka zlatuje nie wiadomo kiedy,a nadmienię,że nie robię tego
                              w żółwim tempie. dolicz jeszcze ok pół godz w ogonku przy kasie. I masz ok 2
                              godzin poświęconych na zakupy. Codzienne zakupy,owszem robię w osiedlowym
                              sklepie,ale nie widzę sensu abym w tym sklepie miała kupować rzeczy,które w
                              Auchan są tańsze. Dziecko zazwyczaj ciągam ze sobą,bo z kim mam zostawic?
                              Jeżeli masz chęć to możesz przyjeżdzac i mi dziecka przypilnowac smile.
                              Nie danie dziecku soczku czy bułki bo ma się uczyć ze nie wszystko mozna miec
                              jest moim skromnym zdaniem kompletną bzdurą. Jedzenie i picie to podstawowe
                              potrzeby,które muszą byc zaspokojone. Małe dzieci nie rozumieją,że teraz nie
                              można. Wychowawcze jest uświadamianie dziecka,że trzeba zapłacic,ze to nie jest
                              tak,ze sobie wziąłem i jem. Wziąłem, zjadłem,ale płace. Moja córka ma 19 mies i
                              jak kupujemy chrupeczki czy ciasteczka to grzecznie trzyma w rączce
                              swój "zakup",żeby pokazać Pani przy kasie. A że jedno ciacho jest już
                              pożarte,to nie widzę problemu. A uczyć dziecko że nie zawsze wszystko można
                              miec trzeba,ale np na przykładzie zabawek,które by chciało mieć czy innych
                              rzeczy. A nie soczku i bułki. Bez przesady.
                              Tak naprawdę dopiero teraz,po tym wątku dotarło do mnieże są osoby,które widzą
                              coś niewłaściwego w tym,ze dziecko wypije soczek w sklepie( później
                              zapłacony,oczywiście). Ja w życiu bym nie wpadła,że to coś nagannego. Do głowy
                              mi nie przyszło, NIGDY, że to niewychowawcze czy moralnie nagannesmile)
                            • tygrysiaczek2 Re: Lolo 15.05.05, 17:21
                              godzinę? ja czasem spędzam trzy godziny! I zawsze dziecku daję lizaka, soczek
                              albo mentosy, a przy kasie za to płacę. Chyba niektórzy nie zrozummieli tematu:
                              tu chodzi o podjadaczy , co zjedzą i wyjdą, a nie o mamę z dzieckiem, która
                              wczesniej da coś do picia, a potem za to płaci. To kolosalna różnica.
                              I nie opowiedajacie, że trzylatek będzie czekał ,aż wyjdziemy, chyba tresowany
                              jakiś...
              • kasssannndra Czajka!!!! 15.05.05, 16:48
                To ty mojego żartu nie złapałaś wink))
                • czajkax2 Re: Czajka!!!! 15.05.05, 22:26
                  No to przyznaje sie bez bicia, że nie załapałamsmile)
        • ewitek01 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 10:22
          własne picie ? a jak udowodnisz, że przed chwilą nie wzięłaś WŁASNEGO SOCZKU z
          półki ?
          kajzerkę dla roczniaka też proponujesz wnosić ???
          • maxim31 Re: Moja córka własne picie ma w buteleczce. 15.05.05, 10:26
            I jest to wczesniej przygotowana herbatka jabłkowa z melisą.
            Do podjedzenia (jeżeli zakupy zajmą dużo czasu) daję jej wczesniej przygotowana
            w domu kanapkę.

            Chociaż nie zawsze się tego trzymam, czasami nie jestem w stanie przewidziec,
            jak będą długo trwac zakupy i wtedy daję jej np. wafelka - za którego płacę
            przy kasie.
            • tygrysiaczek2 Re: do maxim 31 15.05.05, 17:23
              A wiesy ile bakterii ma taka dugo stojaca w termosie herbatka podczas tych
              upalow_ chyba nie wiesz. A kanapka takze.
          • kasssannndra ewitek 15.05.05, 16:57
            ewitek01 napisała:

            > własne picie ? a jak udowodnisz, że przed chwilą nie wzięłaś WŁASNEGO SOCZKU
            z
            > półki ?

            NIECH PIERW ONI CI UDOWODNIĄ ŻE WZIEŁAŚ. PRZECIEŻ MAJĄ PO COŚ KAMERY!
            • kasssannndra Re: ewitek 15.05.05, 16:58
              A POZA TYM WCHODZĄ C DO SKLEPU NP. Z WŁASNYM SOCZKIEM MUSISZ GO "POD
              STEMPLOWAC" U OCHRONY.JAK TO ZROBISZ TO PROBLEMU NIE BĘDZIE.
        • elza78 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 15:33
          jak placi to sobie moze zjesc kiedy i gdzie chce, a wniesienie wlasnego towaru
          na teren sklepu moze sie wiazac potem rowniez z nieprzyjemnosciami tudziez
          placeniem za cos czego sie niekupilo w tym markecie smile
          dla kasjerki liczy sie kod przy kasie i nie wazne czy soczek jest pusty czy
          pelny
          a kradnie sie juz zanim wezmie sie cos z polki z tym zamiarem bo kradziez rodzi
          sie w glowie a nie w momencie w tym wypadku konsumpcji...
        • wegatka Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 18:10
          libra.alicja napisała:


          > Co nie zmienia faktu, że zjadasz niezapłacone. I nie przesadzajmy, że nie można
          >
          > z konsumpcją poczekać do wyjścia ze sklepu, a jak dziecko nie jest w stanie to
          > można zabierać własne picie.


          Alicjo, z konsumpcją to sobie może poczekać dorosły, ale małemu dziecku,
          widzącemu soczek w koszyku, czy pachnącą bułeczkę, to już raczej będzie trudno.
          A zabrać soczek ze sobą, owszem, można, ciekawe tylko jak wytłumaczysz potem
          ochronie, że soczek, który dziecko piło, sama przyniosłaś z domu, a nie wzięłaś
          ze sklepowej półki.
          Ja osobiście nie rozumiem, co jest złego w wypiciu soku na terenie sklepu,
          jeżeli później opakowanie po nim włożę do koszyka i zwyczajnie zapłacę przy kasie.
          O nieuczciwości mówimy chyba wtedy, gdy ktoś sok wypije, butelkę zostawi na
          regale i nie wspomni o tym fakcie , płacąc za resztę zakupów.
        • iwles Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 13:14
          libra.alicja napisała:

          > Co nie zmienia faktu, że zjadasz niezapłacone. I nie przesadzajmy, że nie
          można
          >
          > z konsumpcją poczekać do wyjścia ze sklepu, a jak dziecko nie jest w stanie
          to
          > można zabierać własne picie.


          Czy to znaczy, że przed zakupami powinnam najpierw pójść do innego sklepu
          zrobić zakupy, trzymać na wierzchu paragon i, jeśli będe miała szczęście, że mi
          nie zafoliują, mogę bezkarnie dać dziecku do spożycia ? A gdyby ktoś zwrócił mi
          uwagę, to jak mam udowodnić, że ten soczek nie jest z półki? Mam mu pokazać
          paragon, że jest z innego sklepu?

          Nooooooo nie przesadzajmy... poza tym jak zakazać rocznemu dziecku zjedzenia
          pół rogalika, czy batonika. Z tym, że przy kasie ja z a w s z e płacę za
          nadgryziony, bądź nawet zjedzony towar.
          Jeszcze nikt z obsługi mi nie zwrócił uwagi, a wprost przeciwnie - uśmiechają
          się do mojego dziecka, a gdy wypadła mu bułeczka z ręki - pani (na rolkach smile )
          zauważywszy - podjechała i podała mu z powrotem smile

          Koleżanka była kiedyś we Francji i tam, kiedy chciała zapłacić za do połowy
          zjedzoną przez córkę bułeczkę - pani w kasie uśmiechnęła się i powiedziała, że
          absolutnie i na zdrowie. To był wielki supermarket, a nie mały prywatny sklepik.

          Ja zaś dziwię się czemu innemu - widziałam opróżnioną butelkę wódki 0,7, która
          stała gdzieś pomiędzy zabawkami... smile. Było to kilka lat temu, kiedy jeszcze
          wódkę mozna było wziąć do koszyka i zapłacić w kasie. Od tej pory za wódkę
          płaci się od razu - na stoisku z alkoholem smile
          I nikt tego nie zauważył ????

          A świeże, cieplutkie bułeczki - kuszą samym zapachem - jak wytłumaczyć dziecku,
          że nie wolno ?!?!?!?

          Pozdrawiam.
    • aleksandrynka Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 02:54
      ZAWSZE jak jestem w carrefourze jem bułeczki - pyszne, świeże, potem przy kasie
      zaznaczm, że trzeba dodać za jeszcze jedną. Zdarza się, że przez taśmę jedzie
      pusta butelka. Nie kradnę, płace, ale zjadam wcześniej. Jestem podjadaczem, ale
      płacę za to...
      • janet3 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 09:08
        Ja też jak robie zakupy zaopatrzam młodą w paluszki cos do picia i może bułka a
        czasem wyciągam również wędlinę i płacimy oczywiście pozniej przy kasie.Takim s
        [posobem dziecko przez cały czas zakupów smacznie sobie chrupie i jest
        zadowolone i pozwala mi do końca zrobić zakupy.Jeszcze nikt nigdy nie zwrócił
        uwagi że to nie jest ok.Obciachem jest faktycznie zjadać i nie płacić!!
        • wieczna-gosia Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 09:24
          jesli juz chodze to do carefoura, gdzie sa osobne stanowiska z zapiekankami i od
          razu sie placi wink
          daje tez wszelkie rzeczy na wage (cena i tak jest za calosc), czasami cos do
          picia (buletki nie odciagne)
          • kalina_p sama zjadam;) 15.05.05, 09:41
            sama zjadam przewaznie polowe swieżego pieczywa, zanim dojde do kasy. Napoje
            tez zdarza się otworzyc. za wszystko płacę.
            A Tygrysiaczkowi chodziło chba o tych, co nie płaca za to, co zjedli w trakcie
            zakupów...
            • verdana Re: sama zjadam;) 15.05.05, 10:05
              A ja jednak uwazam, że poza niemowletami dzieci nie powinny jeść w sklepie. Bo
              dla mamy jest oczywiste, że dziecko bierze z półki, zje, a ona zapłaci. Dla
              dziecka istnieją tylko dwa pierwsze elementy - wziąć z półki i zjeść. A potem
              moze być problem. Jak starsze dziecko złapie ochroniarz, że je batonika, to nie
              przepuści.
              A to, ze starsze dziecko nie moze poczekać - nie tylko moze, ale i powinno. Bo
              bedzie miało w przyszłośći kłopoty z tym, że nie wszystko mozna dostać
              natychmiast.
              • pesteczka5 Re: sama zjadam;) 15.05.05, 10:34
                Rzadko robię zakupy z dziećmi w supermarketach, ale zdarzyło się wtedy jak
                najbardziej, że dzieci dorwały świeże bułeczki albo soczki, raz lody na patyku,
                takie małe wodne, które natychmiast zniknęły w buzi.
                Uważam, że w takiej sytuacji uwaga - połóżcie opakowania na taśmie, bo trzeba
                za to zapłacić - działa bardzo wychowawczo. Uczy, ze niezależnie od pilnowania,
                tego, czy ktoś patrzy czy nie, zawsze ma się być uczciwym. Staje się to
                naturalne i wchodzi w krew.
                Przypomniał mi się niezupełnie na temat przypadek, gdy dziecko mojego kolegi
                zepsuło dużą zabawkę w sklepie - reakcja tatusia "spadamy, tempo!" Byle ochrona
                nie widziała...
              • lola211 Re: sama zjadam;) 15.05.05, 10:42
                Nie zgodze sie.Mimo, ze nigdy nie bylo dla mnie problemem pozwolenie dziecku na
                wypicie soku podczas zakupow, ona sama od jakiegos czasu ma opory przed tym i
                najchetniej pognalaby od razu do kasy, by zaplacic.Wie zatem, ze jest to nie do
                konca akceptowalne.Tłumaczylam jej, ze stajemy sie podejrzane dla obslugi
                sklepu, wiec lepiej by sie wstrzymala, bywa jednak ze fizjologia wygrywa.Poza
                tym przeciez widzi, ze zawsze za to placimy, to tez nauka.Jesli chodzi o
                zlapanie przez ochroniarza to z tego co wiem, oni to robia po odejsciu od kasy,
                a nie na terenie sklepu, podejrzewam ze takiego namierzonego klienta pilnuja
                przy kasie i wkraczaja, gdy nie zaplacil.

                > A to, ze starsze dziecko nie moze poczekać - nie tylko moze, ale i powinno.
                Bo
                > bedzie miało w przyszłośći kłopoty z tym, że nie wszystko mozna dostać
                > natychmiast.

                Tego nalezy uczuc jak najbardziej, ale moze niekoniecznie akurat w takiej
                sytuacji.
            • semijo Re: sama zjadam;) 15.05.05, 12:19
              kalina_p napisała:

              > sama zjadam przewaznie polowe swieżego pieczywa, zanim dojde do kasy. Napoje
              > tez zdarza się otworzyc. za wszystko płacę.

              Gratuluje dobrego samopoczucia.
    • kawka74 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 10:30
      a ja się przyznaję bez bicia, że zdarza mi się wlać w siebie łyka czy dwa
      napoju, kiedy stoję już w długaśnej kolejce do kasy. Taką mam urodę, że ciągle
      chce mi się pić i nie jestem w stanie łazić godzinę po dusznym supermarkecie, a
      potem stać piętnaście minut w kolejce o suchym pysku. Oczywiście potem stawiam
      częściowo opróżnioną butelkę po coca-coli na taśmie i płacę za picie. I -
      również oczywiście wink - jeśli szybko mi idzie, po sklepie długo nie chodzę, a
      kolejka jest mała, to trzymam się dzielnie aż do momentu zapłacenia.
      • maxim31 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 10:46
        Myślę, że problemem jest nie to, że ktos sie skusi na coś ze swoich zakupów
        (nie zapłaconych co prawda), tylko czy uwzględni produkt do połowy wypity czy
        zjedzony przy kasie.
        Mojego syna zawsze informowałam, że NALEZY uiścic naleznośc za soczek i musi on
        o tym pamiętac, żeby butelkę czy tez kartonik położyc na taśmie.
        • kawka74 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 12:02
          problemem jest także to, że są osobnicy, którzy traktują supermarket jak bar
          samoobsługowy czy szwedzki bufet, za który nie trzeba płacić. Jeśli komuś chce
          się pić, to niechże łyknie sobie wody czy soku i niech zapłaci - będzie ok. Ale
          jeśli się idzie do sklepu i skubie się to i owo, zupełnie jakby pozostanie
          godzinę z pustym żołądkiem było torturą ponad miarę, to chyba przesada.
          • maxim31 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 12:08
            kawka74 napisała:

            > problemem jest także to, że są osobnicy, którzy traktują supermarket jak bar
            > samoobsługowy czy szwedzki bufet, za który nie trzeba płacić. Jeśli komuś chce
            > się pić, to niechże łyknie sobie wody czy soku i niech zapłaci - będzie ok.
            Ale
            > jeśli się idzie do sklepu i skubie się to i owo, zupełnie jakby pozostanie
            > godzinę z pustym żołądkiem było torturą ponad miarę, to chyba przesada.

            Dokładnie. Jest to jakaś nowomoda, ktora opanowała markety.
            Myslę, że duzo zależy od kultury takiego osobnika. I idąc dalej, uważam, że jak
            rodzic w ten sposób zachowuje sie przy dziecku - daje tym samym pozwolenie na
            podobne zachowanie.
    • kosheen4 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 15:09
      nigdy w życiu nie zdarzyło mi się, żebym coś zjadła w supermarkecie (nie licząc
      zamówionego w kerfurze kawałka pizzy, za który płaci się wewnątrz sklepu i
      pożera przy stoliczku). jakoś tak mam zakodowane, że to, za co jeszcze nie
      zapłaciłam, jest nietykalne smile
      ale kiedyś widziałam aktora, pana Dariusza Gnatowskiego, który duldał jakąś wodę
      czy sok w kolejce do kasy smile
      signum temporis? chyba wychowałam się na małych sklepach, bez półek
      samoobsługowych, gdzie pani sprzedająca popatrzyłaby się co najmniej dziwnie na
      osobę pożerającą batonik przed zapłaceniem. nie uważam tego za jakiś specjalny
      przejaw chamstwa, może słowo prawdy jest w tym, że dzieci nie powinny brac z
      półki i kodować, że wolno, ale jeśli tylko płaci się potem za towar - to na
      zdrowie. ja do grona nie dołączam.
    • mynia_pynia Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 15:23
      Czasem jak pędze do hipermarketu po zakupy to mi w żołądku burczy z głodu, nie
      wyobrażam sobie nie zjeść jakiegoś batona i przyokazji popić go wodą mineralną,
      oczywiście wszystko wkładam do koszyka i płacę przy kasie.
      Natomiast nigdy nie jem owoców, typu winogrona, bo one są przecież nie
      wymyte...feeee.
      Nigdy nie jem produktów promowanych na samach (serki, kiełbaski, jogurciki
      itp.), bo przecież te dziewczyny stoją tam cały dzień i kiedy one myją ręce, nie
      wierze że co 20min.
      • swku mynia 15.05.05, 22:10
        mynia_pynia napisała:

        > Czasem jak pędze do hipermarketu po zakupy to mi w żołądku burczy z głodu, nie
        > wyobrażam sobie nie zjeść jakiegoś batona i przyokazji popić go wodą
        mineralną,
        > oczywiście wszystko wkładam do koszyka i płacę przy kasie.
        > Natomiast nigdy nie jem owoców, typu winogrona, bo one są przecież nie
        > wymyte...feeee.
        > Nigdy nie jem produktów promowanych na samach (serki, kiełbaski, jogurciki
        > itp.), bo przecież te dziewczyny stoją tam cały dzień i kiedy one myją ręce,
        ni
        > e
        > wierze że co 20min.

        a co one nakladaja rękoma czy łyżeczkami?
        co za brednie piszesz?
    • elza78 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 15:29
      oczywiscie kicha z podjadaczami, jest to taka sama kradziez jak kazda inna w
      koncu jakby nei patrzec, tylko skradziony towar wynosi sie w zoladku smile
      ale markety nie sadze ze sa na tym tak strasznie stratne smile w koncu oni w ogole
      w polsce nie zarabiaja, kiedys widzialam zestawienie w jakiejs gazecie na 10
      sieci marketow tylko jedna pryznosi zysk w naszym kraju smile to tez okradanie...
      naszego panstwa smile w zwiazku z czym okradanie nas... za kazda kupiona
      czekoladke doplacamy do emeryturki francuza na przyklad lub niemca (zalezy z
      jakiego kraju jest siec marketow i gdzie plac apodatki)
      wiec jak kuba bogu... smile
      wydaje mi sie ze oni zawyzaja straty tez w tej kwestii (podjadania) im
      kradzieze sa na reke najzwyczajniej....
      smile
      • zona_mi KRADZIEŻ TO KRADZIEŻ 15.05.05, 20:47
        Kradzież to kradzież. I nie ma żadnego związku z tym do kogo należy sklep, czy
        właściciel płaci podatki, czy zawyża straty i czy jego żona się puszcza.
        Złodziejem jest każdy kto kradnie, bez względu na narodowość, wysokość pensji i
        inne wydumane powody, którymi próbowałby się tłumaczyć.
        A soczek lub bułeczkę dziecku, które nie jest w stanie zrozumieć, że musi
        poczekać (czyli malutkiemu) dawałam. I płaciłam. Tak samo jak ZAWSZE kasuję
        bilety w tramwaju.
        • elza78 Re: KRADZIEŻ TO KRADZIEŻ 15.05.05, 23:02
          ja nie kwestionuje tego ze podjadanie i nie placenie to zwykla kradziez, ale
          cos mam takie niejasne przeczucia ze markety na podjadaczach kasiore tez robia
          wpisujac ich sobie w tak zwane "straty" i o tym pisalam ze czasem prawda jest
          mocno naciagnieta z tego wzgledu ze nie wierze ze market zatrudniajacy 20
          ochroniarzy na zmianie nie jest w stanie sobie poradzic z takim zjawiskiem, no
          to juz chyba bajki sa poprostu, gdyby chcieli to by dali rade, ale im jest to
          na reke smile to taka mala dygresja - siekawostka na boku najzwyczajniej, co nie
          znaczy ze popieram zlodziejstwo smile
      • swku Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 22:08
        ja Wam cos powiem.Tak naprawdę markety nie są stratne na towarze który sami
        produkują.Mąz pracował na nie jednej produkcji w takim markecie, na wszystkich
        dzialach pracował i opowiadał jak pieczywo czy ciasta a takze warzywa i owoce
        idą na smietnik, ale nie dadzą pracownikom nawet taniej kupic ani dla
        zwierząt.Wszystko ląduje w kontenerach.Pieczywo wczorajsze czy ciasta nie
        nadają sie, wiec na smietnik.Jesli ja sobie 3 razy w tygodniu zjadlam bulki na
        kwote 2,3 zł to rzadna strata.A mój mąz co miesiąc tracił 250 zł premii.Trzeba
        było sobie to odbić.Ze złości to robiłam, bo biednemu męzowi zabierali za nic,
        tak robili wszystkim pracownikom.Dlatego nadal jak ide tylko do tego marketu to
        staram się zjesc co tylko można.
    • nilka13 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 20:55
      Mam wrażenie, że tu jest mowa o dwu różnych sprawach- kradzieży (puste
      opakowanie po jedzeniu upycha się sprytnie na półeczce) i kupowaniu (puste
      opakowanie kładzie się na taśmie przed kasą).
      Pierwsze to sprawa moralności, drugie- poglądów.
      Jesli nie płacę za sok, który wypiło dziecko- jestem złodziejem. Ktoś ma
      wątpliwosci?
      Jesli daję dziecku sok do wypicia przed zapłaceniem, może urażam delikatne
      uczucia innych klientów, ale złodziejem nie jestem.
      Te mamy, które mieszkają w bardziej cywilizowanych krajach, wiedzą, że w
      supermarketach dzieciaki jedzą- pod pełną akceptacją personelu- a rodzice płacą.
      Ja mam do siebie zaufanie i wiem, że nie ukradnę ani bułki, ani Parkera w
      hipermarkecie, więc nie mam problemów z kwestią rozgraniczenia tych dwóch
      różnych spraw, które poplątały się w wątku.
      Pozdr.
      Nilka
    • swku Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 22:01
      zdarzało mi się zjesc zanim podejde do kasy, ale nie zawsze placicilam, to
      bułka czy rogalik lub inne rzeczy,zjadłam ja i dziecko, nie duzo, chodź i tak
      za mało.
      A to dlatego tak robiłam, bo maż pracował w markecie i ciągle zabierali mu
      premie za nic, wiec musialam to nadrobic w tym samym markecie.
      • zona_mi Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 22:32
        No i tylko tym się różniłaś od właściciela marketu bezprawnie zabierającego
        premie, że on był bogatym a Ty biednym złodziejem.
      • kawka74 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 22:37
        Rozżalenie rozumiem, ale metody odwetu nie. Gwałt niech się gwałtem odciska??
      • marcelino1 Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 22:41
        swku napisała:

        > zdarzało mi się zjesc zanim podejde do kasy, ale nie zawsze placicilam, to
        > bułka czy rogalik lub inne rzeczy,zjadłam ja i dziecko, nie duzo, chodź i tak
        > za mało.
        > A to dlatego tak robiłam, bo maż pracował w markecie i ciągle zabierali mu
        > premie za nic, wiec musialam to nadrobic w tym samym markecie.

        I nie boisz się, że za te pozornie zaoszczędzone czy odzyskane złotówki najesz
        się wstydu jak nigdy w życiu? Jak Cię ochrona złapie, a jeszcze do tego kilku
        znajomych namierzy, to ja chyba bym sie na Twoim miejscu zapadła pod ziemię.
        Pomijając moralność to gratuluję sposobu na "odkucie się". Żeby odzyskać jedną
        straoną pensję to chyba musisz tam kilka razy dziennie przez cały rok te bułki
        i soczki podkradać.
        • swku Re: podjadacze w supermarketach 15.05.05, 22:43
          > I nie boisz się, że za te pozornie zaoszczędzone czy odzyskane złotówki
          najesz
          > się wstydu jak nigdy w życiu? Jak Cię ochrona złapie, a jeszcze do tego kilku
          > znajomych namierzy, to ja chyba bym sie na Twoim miejscu zapadła pod ziemię.
          > Pomijając moralność to gratuluję sposobu na "odkucie się". Żeby odzyskać
          jedną
          > straoną pensję to chyba musisz tam kilka razy dziennie przez cały rok te
          bułki
          > i soczki podkradać.

          NIE BOJE SIE BO WIEM GDZIE SA KAMERY I GDZIE MOGE I CO ZJESC.
          wystarczy ze pojde 3 razy w tygodniu to pdbije sobie premie po 2,3 miesiacach
    • adsa_21 Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 11:34
      mi tez sie to b. niepodoba!!!
    • aniael Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 16:07
      Zakupy robimy w hipermarkecie raz na dwa tygodnie, za to duże i spędzamy na tym
      sporo czasu. Dziecko bierzemy ze sobą, bo niby z kim mamy zostawić? Nie będę
      jeździć do sklepu objuczona jedzeniem czy piciem. Raz zasygnalizowałam komuś z
      personelu, że chciałabym dać dziecku batonika i soczek, zapłacę później.
      Kobieta była zdziwiona, że wogóle pytam. Od tamtej pory nie pytam - daję
      dziecku, czasem sami na coś się skusimy, za produkt płacimy. Uważam, że to w
      porządku. Nie przesadzajmy, w restauracjach zazwyczaj tez najpierw się zjada,
      potem płaci. Skoro obsłudze to nie przeszkadza, nie widzę problemu.
      • kawka74 Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 16:11
        Ania, ale sklep to nie restauracja, słowo smile widziałaś tam kiedy kelnera ? wink
        usiąść też się nie da, niestety...
        • aniael Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 17:00
          No, restauracja to nie jest, toteż nie twierdzę, że jadam tam obiady czy też
          kanapkismile W zasadzie głównie dajemy małej, ma 19 mies i skoro chce pić czy
          batonika, to zje, a potem płacimy. Zresztą rzadko to się zdarza. My chyba raz
          coś nadjedlismy, bo też czasu na dłuższe konsumpcje w sklepie nie mamysmile W
          każdym razie nie oburza mnie, gdy ktos zje, czy wypije a potem zapłaci. Nasunął
          mi się argument z restauracją, bo ktos napisał, że powinno się zjeśc za wszelką
          cenę dopiero po zapłaceniu. A ja twierdzę, że niekonieczniesmile
          • marcysia51 Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 17:14
            My też czasami dajemy synkowi cos do picia lub chrupeczki za które później
            płacimy.Ale potwornie draznia mnie pootwierane opakowania i wyjedzone
            jedzenia,albo chociaz spróbowane no bo po co kupowac kota w worku skoro można
            spróbować.Nie cierpię tego.
            Wkurza mnie też gdy jest jakaś promocja i cos można znaleźć w środku
            opakowania,no wtedy to ciężko znaleźć całe opakowanie.Albo gratisy dołączone do
            opakowania,niektórzy nie rozumieją że jest to gratis dołączony do produktu a nie
            produkt do gratisu.
            • kawka74 Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 17:40
              o właśnie, jakiś czas temu w leclercu bodajże była kawa z czekoladkami Milka
              gratis. A teraz zagadka: na półce stało chyba piętnaście słoików z kawą. Ile
              było czekoladowych bonusów?
              Jeśli ktoś pomyślał: zero, to zgadł. A nie, przepraszam, po jednych pudełko
              zostało.
              To też jest niesamowicie wkurzające - kradzież rozmaitych dodatków do produktów.
              Uch, rączki bym ucięła. Tu już nie można powiedzieć, że się przy kasie zapłaci.
              • czajkax2 Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 17:46
                Tiaaaaa, aj pamiętam jak bezskutecznie szukałam w Auchan kaszki z chusteczką na
                głowę. Niestety nie udało mi się znaleźć. Wszystkie bonusy szlag trafiłsad
          • kawka74 Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 17:22
            A ja twierdzę, że niekonieczniesmile
            I słusznie twierdzisz smile W tym wszystkim chodzi o zachowanie umiaru. Co młodszym
            klientom trudno przecież przetłumaczyć, że mama najpierw musi wyskoczyć z kasy,
            potem dopiero konsumpcja batonika czy wypicie soku będzie możliwa, nie
            odwrotnie. Mnie samej, chociaż dorosła jestem, zdarza się (o czym napisałam
            wyżej) przy dłuższych zakupach wypić kilka łyków coli czy wody, bo przeca, do
            ciężkiej i niespodziewanej, nie będę targać ze sobą litrowej czy półtoralitrowej
            butelki z wodą, a dużo pić muszę. Chodzi mi tylko o to, żeby nie traktować
            sklepu jak jednego wielkiego stoiska z promocyjnymi produktami, tu skubniemy
            tego, tam owego, tu otworzymy paczuszkę z żelkami, a tu zjemy kilka bułeczek, o
            czym rzecz jasna nie powiadomimy kasjerki, bo o czym tu mówić, przecież tych
            bułek już nie ma wink zresztą co to jest, jedna czy dwie głupie bułeczki. A w
            ogóle szefostwo supermarketów to świnie i okradają swoich pracowników, więc
            wynieśmy im trochę towaru w żołądkach, a co, płukania sobie zrobić nie damy.
            WIększa część tego elaboratu powyżej nie była, Aniu, do Ciebie, tylko tak w
            ogólności do zakamieniałych antypodjadaczy i do skubaczy towaru smile Umiar, proszę
            Państwa, umiar przede wszystkim...
    • larenata Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 18:10
      Piszę z punktu widzenia córki, której mama pracowała w markecie... Nie
      wszystkie osoby płacą, a podjadają - i nie mówię to o osobach, które każą
      doliczyć za bułeczkę, czy soczek przy kasie. Był czas, że pracownicy sklepu
      musieli płacić manko m.in. za "niedopilnowanie" głodnych rodziców i dzieci,
      którzy nie mogli sobie odmówić czegoś tam... W ciągu roku straty są ogromne, a
      jak już wiecie zwykły pracownik kokosów nie dostaje, nie mówiąc już o
      nadgodzinach... Szefostwo było tak "dobre", że manko rozkładali na raty, aby
      sprzedawcy, kasjerzy i in. mogli zapłacić. I nigdy szefa nie interesowało,
      dlaczego dochodzi do takich sytuacji, bo ważny jest zysk, a wszelkie straty, to
      właśnie straty. Dlatego nigdy nie zrozumiem jak można uznać za normalne to, co
      większość z Was robi. I zastanówcie się, kiedy znowu schrupiecie rogalika, bo
      jeśli zapomnicie za niego zapłacić - bo np mężowi odcięli wystarczająco dużo z
      premii - to pomyślcie, że ktoś może za to oberwać po kieszeni...
      • lola211 Re: do larenaty 16.05.05, 20:01
        Przeczytaj na spokojnie jeszcze raz, o czym piszemy- o zjedzeniu i zaplaceniu,
        tu nie ma mowy o robieniu manka, bo w jaki sposób niby?
      • czajkax2 Re: podjadacze w supermarketach 16.05.05, 20:44
        larenata napisała:

        Dlatego nigdy nie zrozumiem jak można uznać za normalne to, co większość z Was
        robi.

        A ja nigdy nie zrozumiem dlaczego uznajesz za nienormalne to co ja(i nie tylko)
        robię....
        Może przeczytaj wszystkie wpisy żebyś miała pelen obraz sytuacji, o której
        piszemy,hę?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka