Dodaj do ulubionych

a co na to powiecie?

16.05.05, 12:22
mój mąz dziś w nocy, kiedy ząbkujące dziecko nie dało mu spać zaczął mnie
szturchac i popychac, bo spałam, a on biedny musiał bujac dziecko. Zadnego
uszanowania, wróciłam o pólnocy z pracy, ledwo stałąm na nogach po 14
godzinac pracy, a on mnie tak poraktował.Bo on musi wstac o 8 godzinie na 9
do pracy biedaczek. Mam do niego żal, nie odzywam sie od nocy, jest dla mnie
świnią.
Obserwuj wątek
    • p.anka4 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 12:23
      dodam ze pracuje na pół etatu ale mam sporo dni w tygodniiu wolnych. Ale skoro
      jestem zmęczona to król musi pomóc, no nie? czy mi sie juz nie nalezy?
    • lajlah Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 12:29
      Jasne, że Ci się należy. A zamiast gniewać się na niego, wyjaśnij mu to tak jak
      nam. Faceci są naprawdę czasem malo domyślni jeżeli chodzi o naszą psychikę i
      trzeba im wykładac kawę na ławę. Może myśli, że skoro jesteś mamą, to na tylko
      na Tobie ciąży obowiązek wstawania do dziecka w nocy. Pozdrawiamsmile
      • p.anka4 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 12:31
        no ale tak od razu szarpac mnie i kopnąc? ze ja spie a on musi wstac?
    • g0sik Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 12:37
      Może miałaś wolne następnego dnia i doszedł do wniosku, że skoro on idzie do
      pracy a Ty nie - on musi się wyspać. W przeciwnym wypadku porozmawiaj z nim, bo
      milczenie to najgorszy sposób rozwiązywania problemów. Skąd FACET ma wiedzieć o
      co chodzi, jasnowidzem nie jest!
      • p.anka4 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 12:39
        ja mam wolne ale to nie znaczy ze ma mnie szarpac i kopac.Jakis nienormalny dla
        mnie.Nie odzewalam sie bo co bede mowila do niego jak on zapatrzony w siebie.
        • ledzeppelin3 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 12:59
          Żeczywiście jakiś pierdzielony agresor, jak Cię kopie, dałabym takiemu popalić.
        • g0sik Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 13:10
          takiego sobie wybrałaś....
    • p.anka4 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 13:09
      jk mu dac popalic?
      • natiz Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 13:16
        Mój chłop też kiedys przegiął.Któregoś wieczoru wszystko zostawił na mojej
        głowie - kąpiele dzieci, usypianie,karmienie, przebieranie itd.
        Następnego dnia wyszłam w porze kapieli i wróciłam jak dzieci juz spały. Nie
        miał wyjścia - MUSIAŁ je wykąpać, nakarmić i uśpić.Przekonał się jak mi było
        ciężko samej. Teraz dzielimy sie obowiązkami.
    • kosheen4 szczerze? 16.05.05, 13:11
      nie zazdroszczę życia sad
      i kompletnie nie miałabym pomysłu, jak je wyprostować. bo nie gra w nim jak
      jasna cholera.
      • p.anka4 Re: szczerze? 16.05.05, 13:14
        ale to kilka dni tak trwa. zawsze był kochany, opiekuńczy.Ja nie weim co jest
        grane, sama nie mam pojęcia?
        • kosheen4 Re: szczerze? 16.05.05, 13:19
          p.anka4 napisała:

          > ale to kilka dni tak trwa. zawsze był kochany, opiekuńczy.Ja nie weim co jest
          > grane, sama nie mam pojęcia?

          przypuszczam, że w taki sposób reaguje na zaognienie sytuacji w domu. myślę, że
          też by mi puściły nerwy, gdybym przebywała w nieprzytjaznym do tego stopnia
          środowisku. tylko sposób odreagowania podnosi włosy na głowie.
          mam wrażenie, że sytuację uzdrowiłoby niemozliwe: wyprowadzka na własne śmieci.
          przynajmniej do wynajętego jednego pokoju.
      • ledzeppelin3 Re: szczerze? 16.05.05, 13:14
        Powiedz chamowi, że jeszcze jedna taka zagrywka i niech spada.
        • p.anka4 Re: szczerze? 16.05.05, 13:19
          dzis jak wroci z pracy to ma przechlapane. Zobaczy ze ze mną nie są żarty.
    • 2o1 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 15:49
      Jak piszesz stało się to pierwszy raz i dotąd był kochany, to może nie warto
      unosić się i odezwać się do niego. Może on też ma jakieś problemy z którymi nie
      potrafi sobie poradzić. Z ręką na sercu odpowiedz sobie czy Ty nigdy nie
      zareagowałaś agresywnie. A do tego łóżkowe kopanie i szturchanie nie powinno
      urastać do rangi przemocy w rodzinie, bo nie raz nie dwa każdemu z nas zdarzało
      się tako budzić drugą połowę, chociażby po to by przestała chrapać. U nas jest
      tak , że gdy chcę się wyspać to uprzedzam by mnie nie budzono i proszę o pomoc,
      a nie wymuszam siłą i złością, bo złość do niczego dobrego nie prowadzi.
      Niestety agresja rodzi agresję.


      • zona_mi Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 15:52
        Wkurza się, bo go wyrzucają z domu smile
        • p.anka4 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 16:02
          wiem, pewnie to złośc za to co sie dzieje w domu, ale zeby kopnąc? tego nie
          słyszałam zeby na żonie się mścic.
          • zona_mi Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 18:49
            Ooo, ludzie robią naprawdę różne okropne rzeczy, zajrzyj chociażby do tego
            wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=23963290
            • anusiamilusia Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 19:50
              mój też jest dobry, pewnego razu obudził mnie o 1.30 w nocy i poinformował, że
              Maja chyba kupę zrobiła.Hehe, tak jakby mu rączki odpadły. Opierdziel dostał i
              więcej nie budzi.
      • ledzeppelin3 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 21:07
        Pewnie. A jak kopie, znaczy się - kocha.
    • marcelino1 Re: a co na to powiecie? 16.05.05, 21:40
      A ja niedawno pisałam, że mój mąż przy dziecku nie pomaga.
      Mały skończył wczoraj 3 miesiące. Ani razu mąż nie był z nim sam na spacerze,
      ani razu nie wykąpał, ani razu nie zmienił pieluchy, ani razu nie wstał w nocy,
      dzisiaj usłyszałam, że jestem "niewdzięczną krową", bo byłam poddenrwowana, a
      on przecież pozwolił mi trochę dłużej pospać, bo rano zabrał małego na 2
      godziny do drugiego pokoju.
      Ostatnio mam takie myśli, że aż się ich sama boje. Znalazłam jedną z przyczyn -
      mam nadczynność tarczycy. Dzisiaj odebrałam wyniki badania poziomu hormonów. To
      powoduje, że jestem jeszcze bardziej nerwowa.
      Widziały gały co brały - przed ślubem też nie był tytanem pracy.
      Aby być uczciwa dodam, że mąż pomaga przy starszej córce (zawozi do
      przedszkola), robi zakupy, opłaca rachunki i pracuje na etacie.
      A mnie nic nie cieszy, ciągle chce mi się płakać, mam takie momenty, że przy
      życiu trzyma mnie myśl o dzieciach - tylko, a może aż to. Dla męża jestem
      histeryczką i wariatką i niewdzięcznicą. On nie rozumie, że taka tarczyca może
      spustoszyć psychikę. Zmęczenie robi swoje. W sumie to sie już pogodziłam z
      myślą, że mnie nic miłego w życiu już nie spotka.
      Teraz zresztą też siedzę i płaczę.
      • ledzeppelin3 Re: a co na to powiecie? 17.05.05, 12:22
        Współczuję Ci...Radzę jak najszybciej zacznij się leczyć (diagnostyka
        nadczynności, tj. jaka choroba za nią odopowiada, czy np. Gravesa-Basedowa, czy
        guzek gorący itp., +odpowiednie leczenie), nieleczona nadczynność tarczycy może
        prowadzić do chorób serca (poważne zaburzenia rytmu a nawet choroba
        niedokrwienna), a na psychkę wpływa wyjątkowo źle. Co nie zmienia faktu, że
        Twój mąż jest zwykłym dupkiem sądząc z opisu. Wiem teksty w stylu "poważna
        rozmowa z mężem" pewnie znasz na pamięć, może jakaś terapia małżeńska...? Ale
        najpierw weź się za swój orgaznizm, bo się wpędzisz w jeszcze gorsze kłopoty,
        pozdrawiam
        • marcelino1 do Ledzeppelin 17.05.05, 14:20
          Dzięki za słowa otuchy. Już rozpoczęłam leczenie, tzn. porobiłam wyniki krwi,
          usg. Szykuję się do operacji ale wcześniej muszę uspokoić ten okropny gruczoł
          odpowiednimi lekamismile
          Jeszcze raz dzięki jesteś kochana
          pozdrawiam
          • kalina_p Re: do Ledzeppelin 17.05.05, 14:29
            Trzymaj sie, jesli wiesz, co Ci dolega to mam nadzieje, że po leczeniu bedzie
            lepiej...
            Pozdrawiam serdecznie!
          • ledzeppelin3 Re: do Ledzeppelin 17.05.05, 20:32
            Bardzo dobrze że się leczysz...Zobaczysz, tyroksyna spadnie, poczujesz się
            lepiej i będzie Ci łatwiej...Musisz być silną kobietą, jeśli radzisz sobie sama
            z 3-miesięcznym dzieckiem i jeszcze z chorobą. Spróbuj może pogadać z tym Twoim
            gwiazdorem...Tak czy owak, Twój pobyt w szpitalu powinien być niezłym
            sprawdxzianem dla niego i Waszego związku, a może będzie to przełom na lepsze?
            Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • p.anka4 Re: a co na to powiecie? 18.05.05, 08:31
      skoro jestem glupia ze maz mnie szarpie i to moja wina , to Wy ktore macie
      takie same lub podobne sytuacje jestescie rownie głupie.
      • zona_mi Re: a co na to powiecie? 18.05.05, 09:08
        Szarpie cię bo się puszczasz z sąsiadem.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=24048910&a=24059280
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka