Kochane dziewczyny mam dylemt. Nie prosze o podanie mi co mam robic, ae
abyscie napisały czy i wy sie spotkalyscie z czyms takim i jak postapiłyscie.
Jestem w jednej firmie sekretarka ok. 10 lat. Szef zawsze mnie szanowal,
wiedzialam ze mu sie podobam i ze gdybym tylko chciala jest gotowy na cos
wiecej.
Od 3 lat jestem mezatka mam synka. Od jakiegos roku szef jest coraz bardziej
natarczywy.
I tu jest problem. Jest to przystoiny mezczyzna, stanu wolnego. Duzo starszy
odemnie - jakies 34 lata roznicy.
Nie byloby problemu, gdyby mi nie imponowal, gdyby mi sie nie podobal i
gdybym nie miala ochoty na niego.
Totalna glupot powiecie, zycie ulozone. Kochajacy maz, dom, ustabilizowane
zycie.
Prawde mowiac nie mysle o tym aby isc do lozka z nim, ale taki lekki flirt,
jakies przytulanie itp. Wiecie o co chodzicie, takie podniesienie sie na
duchu

Jedziemy w delegacje razem na jeden dzien, sciemnia ze musze z nim jechac,
wiem ze mnie tam nie potrzebuje - czuje to bo przeciez znam go.
Niewiem co planuje i z jednej strony jestem podniecona jak niewiem, a z
drugiej boje sie.
No wlasnie, chyba chcialam sie choc tutaj "wyspowiadac", bo komu to powiem?