Dodaj do ulubionych

Szef-kochanek

23.05.05, 15:30
Kochane dziewczyny mam dylemt. Nie prosze o podanie mi co mam robic, ae
abyscie napisały czy i wy sie spotkalyscie z czyms takim i jak postapiłyscie.
Jestem w jednej firmie sekretarka ok. 10 lat. Szef zawsze mnie szanowal,
wiedzialam ze mu sie podobam i ze gdybym tylko chciala jest gotowy na cos
wiecej.
Od 3 lat jestem mezatka mam synka. Od jakiegos roku szef jest coraz bardziej
natarczywy.
I tu jest problem. Jest to przystoiny mezczyzna, stanu wolnego. Duzo starszy
odemnie - jakies 34 lata roznicy.
Nie byloby problemu, gdyby mi nie imponowal, gdyby mi sie nie podobal i
gdybym nie miala ochoty na niego.
Totalna glupot powiecie, zycie ulozone. Kochajacy maz, dom, ustabilizowane
zycie.
Prawde mowiac nie mysle o tym aby isc do lozka z nim, ale taki lekki flirt,
jakies przytulanie itp. Wiecie o co chodzicie, takie podniesienie sie na
duchu wink
Jedziemy w delegacje razem na jeden dzien, sciemnia ze musze z nim jechac,
wiem ze mnie tam nie potrzebuje - czuje to bo przeciez znam go.
Niewiem co planuje i z jednej strony jestem podniecona jak niewiem, a z
drugiej boje sie.
No wlasnie, chyba chcialam sie choc tutaj "wyspowiadac", bo komu to powiem?
Obserwuj wątek
    • cocollino1 Re: Szef-kochanek 23.05.05, 15:38
      tragedia, no przepraszam Cie ale tragedia. "Nie pojde z nim do lozka, ale
      poprzytulam sie." Idz Ty sie lepiej wyspowiadaj do konfesjonału.
    • chimba Re: Szef-kochanek 23.05.05, 15:39
      Szkoda mi Twego męza i dzieci.
      Co przyrzekałaś przy ślubie?
      Taki zwiazek z szefem to najgorszy pomysl na świecie.
      Daj sobie spokój.
      Nie rozumiem - gdzie Twoja moralność?
    • lajlah Re: Szef-kochanek 23.05.05, 15:39
      Rob jak chcesz, ale kładziesz na szali swoje małżeństwo.
      • chimba Re: Szef-kochanek 23.05.05, 15:42
        bo wiecie - ona nie szanuje małżeństwa
      • ursgmo Re: Szef-kochanek 23.05.05, 22:07
        lajlah napisała:

        > Rob jak chcesz, ale kładziesz na szali swoje małżeństwo

        i pracę , staniesz się niewygodna i wylecisz pod byle pretekstem .............
    • basia313 Re: Szef-kochanek 23.05.05, 15:44
      z doswiadczenia wiem, ze takie rzeczy nalezy szybko ukrocic zanim bedzie za
      pozno. JA bylam w odwrotnej sytuacji, tzn ja stanu wolnego, a on zonaty. To on
      sie mial ku mnie najpierw, a potem mnie sie spodobalo. Poweidzialam o tym mojej
      kolezankce i ta od razu mi powiedziala:musisz to ukrocic i to zaraz. Latwo nie
      bylo, ale to byla dobra rada. Tak zrobilam i mam spokojne sumienie.
    • 18lipcowa Re: Szef-kochanek 23.05.05, 15:46
      głupiaś dziewczyno.
      daj sobie spokój. Szef napewno nie skończy na przytulaniu bo po prostu facet
      chce Cię przelecieć i tyle. A Ty masz męża, więc po co te gierki? Chciałabyś by
      on bzykał szefową?
      • sowa_hu_hu Re: Szef-kochanek 23.05.05, 22:23
        powiem tak - gosc chce cie ewidentnie wydymać! nawet jesli ci sie podoba to daj
        sobie spokuj kobieto! jak sobie wyobrazasz - ze sie bzykniecie i co potem?
        bedziesz sobie spokojnie do pracy przychodziła...? albo on cie potraktuje jak
        szmate i wyleje z roboty albo bedzie chcial coraz więcej!!!
        warto ryzykowac? a takie rzeczy roznosza sie szybciej niz myslisz...

        ja to bym w ogóle prace zmieniła...
    • moofka Re: Szef-kochanek 23.05.05, 15:48
      absolutnie - d.pa przy sobie
      za jednym zamachem zgotujesz sobie klops na polu zaówno rodzinnym i jak
      zawodowym
      a jak Ci się chce odmiany, to kup staremu nowe galoty


      • twinmama76 hehehe :-))) 23.05.05, 18:05
        moofka napisała:
        > a jak Ci się chce odmiany, to kup staremu nowe galoty
        np genialne po prostu smile)))))))
    • g0sik Re: Szef-kochanek 23.05.05, 16:11
      daj się bzyknąć - w delegacji to nie zdrada...Chociaż może on faktycznie
      poprzestanie na przytulaniu bo przy 10 letnim stażu pracy sama masz około 30-
      tki a facet ma 64....e tam najwyżej laskę mu zrobisz....
    • elza78 Re: Szef-kochanek 23.05.05, 16:15
      nie laduj sie w taki uklad to glupota...
    • sofi84 hmm mchyba nie o to jej chodzilo :))) 23.05.05, 16:32
      nie pytala o rade tylko o to czy ktos mial taka sytuacje. nie badzcie rakie
      ostre dla dziewczyny mimo ze to co chce zrobic to faktycznie idiotyzmsmile
      sluchal stazja masz dziecko i masz meza i gwarantuje Ci ze wyrzuty sumienai
      murowane i zacznie sie pieprzyc i sie rozstaniecie pewnie z mezem chyba ze
      bedziesz na tyle silna ze nikomu ani mru mru - ale pamietaj ze i tak nigdy nie
      bedzie tak samo no i pomysl o dziecku. takie zwiazki z szefami nie sa dobre.
      tym bardziej ze to szef. powiem Ci ze mimo budowy itd to pewnielecisz poprostu
      na to ze jest szefem (sprawa dominacji itd) nowe gadki dla meza jak napomniala
      kolezanka moglyby sie przydac wink ale rozumiem Twoje checi w 100% uwierz jednak
      nie wolno Ci tego zrobić przyjdzie taki dzien kiedy pomyslisz - dobrze ze sie
      nawet nie przytulilam
      pozatym Twoja opinia u niego tez poleci. co to za facet jak po 60 i wolny?
      masz ulozone zycie nie marnuj tego
      a teraz odpowiedz na Twoje pytanie:
      nie bylam i nie znam ale znajmi znaja i to niczym dobrym sie nie skonczylo
      • nicol.lublin Re: hmm mchyba nie o to jej chodzilo :))) 23.05.05, 16:48
        hej, a ja myślę, że pomijając własne małżeństwo (nie wiemy czy kobiecie na nim
        zależy czy nie) ale zastanów się czy ci zależy na pracy? bo myślisz,że co? że
        wrócisz z tej delegacji i oboje o wszystkim zapomnicie? gwarantuję ci, że nie!
        i rozważ to czy stać cię na utratę pracy
    • magda1711 Re: Szef-kochanek 23.05.05, 16:44
      anastazja27 napisała:

      >Totalna glupot powiecie, zycie ulozone. Kochajacy maz, dom, ustabilizowane
      >zycie.

      Noooo...i to jaka głupota!!
      A po co chcesz wiedzieć czy ktoś miał taką sytuację?Co będziesz się kierować
      sugestiami i przeżyciami tej osoby?
      W takich sprawach trzeba mieć swój rozum...!

      > I tu jest problem. Jest to przystoiny mezczyzna, stanu wolnego. Duzo starszy
      > odemnie - jakies 34 lata roznicy.

      Qrde, z takim starym dziedkiem chcesz męża zdradzić??Nie dość że zdradzić to
      jeszcze z szefem i to taakim...


      > Niewiem co planuje i z jednej strony jestem podniecona jak niewiem, a z
      > drugiej boje sie.

      Podniecona?Wiesz żal mi Ciebie jak to czytam.Naprawdę.W sumie to nawet nie
      Ciebie mi żal jak Twojej rodziny.
      Boisz się? Tak. Masz czego.Chcesz chyba "coś" zaprzepaścić.
      Lepiej byś odmówiła skoro wiesz że to pretekst a jesteś tam zbędna i poświęciła
      czas swojej rodzinie , dziecku...Taka piękna pogoda że warto się gdzieś
      wybrać...z RODZINĄ.
    • marcelino1 Re: Szef-kochanek 23.05.05, 17:09
      Wykręć się od tego wyjazdu np. sprawami rodzinnymi.
      Facet, jak nie w ciemie bity, to zrozumie, że rodzina jest dla Ciebie
      najważniejsza. A w jego oczach tylko zyskasz i będzie Ciebie wielbił
      platonicznie. Co za tym idzie i w pracy będziesz miała lepiej, bo będzie Ciebie
      szanował. I nawet nie wspominaj o tym mężowi, bo każde wyjście do pracy będzie
      dla Was piekłem. Wyobraźnia Twojego męża podpowie rzeczy, których nie było,a do
      pracy przecież chodzić musisz.
    • dzindzinka Re: Szef-kochanek 23.05.05, 17:31
      34 lata różnicy? Toż to nekrofilia!


      Z czymś takim się spotkałam. Facet po pięćdziesiątce, kobieta około
      dziewięćdziesiątki. On żonaty, ona wdowa. Całe wojewódźtwo miało ubaw. Żona się
      nie rozwiodła, ale od tej pory się z facetem nie pokazuje publicznie.
    • twinmama76 leziesz w gó..o 23.05.05, 18:09
      Masz ochotę na romas (czy na flirt) - twoja sprawa. Ale jest jedna naczelna
      zasada - nie w pracy! A juz na pewno nie z szefem!!!!
      Może mąż się nie dowie, może nawet nie będziesz miała kaca moralnego, ale na
      100% będziesz miała przes....e w pracy sad
    • czaroffnica24 Re: Szef-kochanek 23.05.05, 18:47
      Poprzestań na fantazjowaniu, a w delegacje nie jedź. Z daleka od domu łatwo
      stracić panowanie nad sobą, zwłaszcza po "lampce wina". Nawet jeśli skończy się
      na przytulaniu będziesz miała wyrzuty, a i w pracy sytuacja bedzie nie za
      ciekawa.
      Flirtuj spojrzeniem... uśmiechem... ale na tym poprzestań. Romans w pracy to
      najgorsze co może być.
      Mam nadzieje, że przemyślisz to sobie. Nie chce za Ciebie decydować. Przecież
      mężczyzna z pracy, zawsze zadbany, pachnący, dużo starszy, z pozycją,
      doświadczeniem, itd. może być bardzo pociągający. Zwłaszcza jeśli męża oglada
      się w ciuchach domowych. Ale pomyśl sobie, że ten facet też nie jest ciągle
      taki cudny. I zastanów się jak potem będzie w pracy?
      Szkoda związku, rodziny dla takiego "podniesienia się na duchu".
    • czarnamonia Re: Szef-kochanek 23.05.05, 23:45
      popieram twinmame 76.nie w pracy!!!mozna miec kochanka .ale wsztstko z glowa
      trzeba robic.pozdrawiam
    • anastazja27 Dziękuję 24.05.05, 08:19
      Wiem o tym wszystkim co mi piszecie. Napisałam, że to idiotyzm.
      Jednak nieraz już jestem zmęczona trzymaniem naszego małżeństwa, pchaniem jakoś
      tego wózka do przodu, aby ono trwało aby jakoś się układało. Coraz częściej
      wszystko olewam i żyję poprostu z dnia na dzien nie martwiac sie o jutro.
      I własnie w takie dni nachodza człowieka myśli, że może jednak podnies sie w
      taki sposob na duchu.
      Tym bardziej, że wszystko trzymam w sobie, niemam z kim porozmawiac, komuś sie
      wyżalic.
      Wiem, że trudno zrozumiec osobę ktora sie zna tylko z tego co pisze, a mysli
      nie zawsze mozna ubrac w slowa.
      • sowa_hu_hu Re: Dziękuję 24.05.05, 08:42
        słuchaj , jak chcesz zdardzić męża to zrób to - ale nie ze swoim szefem! nie w
        pracy!!! gwarantuje ci że to będzie koniec wszystkiego... a ty staniesz sie dla
        wszystkich zwykłą szmatą... i nikt nie bedzie patrzył na to ze miałaś problemy w
        małeżenstwie , ze byłas zmęczona... to ty będziesz tą złą...
      • marta_nie_martka Re: Dziękuję 24.05.05, 09:37
        A jaki masz plan? Czy tylko flirt, czy to nie moze przerodzić się w głebokie
        uczucie? A jak potem taki flirt zakończyć, zmianą pracy? Trudna sprawa,
        świetnie rozumiem potrzebę oderwania się od małżeństwa, nawet jeśli jest udane,
        mąż kochany i cudowne dziecko. Nie ryzykowałabym. Obawiam się, ze cała ta
        sprawa może spowodowac niesmak na długie lata. Albo bardzo pogmatwać Twoje
        życie.

        Moze spróbuj przeżyć tem romans w wyobraźni, kupuj piękną bieliznę, jak dla
        kochanka, zrób coś ekstra dla siebie, a potem wyobraź sobie zakończenie
        romansu. Jak najbardziej pesymistyczne.
    • natiz Re: Szef-kochanek 24.05.05, 08:37
      A mnie też fascynuje mój szef!!! Pisałam kiedyś, że kochliwa jestem. Jestem też
      pewna, że nigdy żadnych granic nie przekroczę, bo mam cudownego męża i dzieci.
      Ale taką mam naturę i już! Wiem, że ja też nie jestem mu obojętna. Matko
      kochana, nie odpowiadamy za swoje emocje, ale za swoje decyzje. Ja dla niego
      jestem chyba jakimś ewenementem ze swoją nieobliczalnością w skostniałym
      środowisku pracy, a mnie pociagają mężczyźni "u władzy", ale z klasą i wysoką
      kulturą osobistą. Zauroczenia zdarzają się w każdym związku...
      • mradford Re: Szef-kochanek 24.05.05, 10:27
        Natiz,dobrze powiedziane,nie odpowiadamy za swoje emocje ale za decyzje.Sama
        bybm lepiej tego nie ujelasmileA co do zauroczen to prawda,tylko od nas zalezy w
        jakim kierunku podazymy....
        • marcelino1 Re: Szef-kochanek 24.05.05, 10:31
          No tak dziewczyny, wszystko pięknie, tylko niektóre decyzje podejmowane są pod
          wpływem emocji smileI te decyzje są najczęściej błędne. Jak tu zapanować nad
          tym "Herzklekotem"?
    • marcelino1 Re: Szef-kochanek 24.05.05, 08:51
      Mną też zainteresował się inny mężczyzna wolnego stanu, na stanowisku,
      przystojny, bogaty. Na początku nie zwróciłam na to uwagi ale przy trzecim
      perfumie, który mi podarował "tak bez okazji" porozmawiałam z nim. Mam męża,
      dzieci i nawet jak dostanę willę z basenem to nic z tego nie wyjdzie.
      W małżeństwie różnie się układa - tak jest zawsze i wszędzie. Szczególnie jak
      pojawiają się dzieci i beztroskie życie zmienia się w przepełnione codziennymi
      obowiązkami.
      Ja popełniłam tylko jeden olbrzymi błąd przed którym Cię przestrzegam. W swojej
      naiwności opowiedziałam o wszystkim mężowi. A ten z pozornie ojętnego zamienił
      się w okropnego zazdrośnika. Z jednej strony cieszę się, bo zaczęło
      mu "bardziej zależeć" ale z drugiej strony zycie z zazdrośnikiem jest ciężkie.
      Dlatego lepiej nie wspominaj mężowi, że szef się Tobą interesuje.
      • anastazja27 Re: Szef-kochanek 24.05.05, 09:05
        Nie wyroznia mnie wobec innych pracownikow, nigdy nic mi nie dal.
        Mysle nad tym caly czas, romans faktycznie to duzy klopot, wszystkie argumenty
        do mnie dotarly. Przypomnialy ze jest druga strona medalu. Wszystko czlowiek
        wie, ale czasami ukrywa prawde nawet sam przed soba. Niechcialam wiedziec o
        konsekwencjach, widzialam tyko przyjemnosc wynikajaca z flirtu.
        Wiem ze malzenstwo niesie nie tylko przyjemnosci.
        Tylko ze jak czlowiek ma prawie cale zycie pod gorke, to chce nieraz choc jeden
        dzien miec przyjemny i nie myslec o konsekwencjach.
        Jednak tak sie nie da smile Niestety.
        No, coz takie jest zycie - ciężkie
      • saskia123 Re: Szef-kochanek 24.05.05, 09:07
        ale przy trzecim p e r f u m i e, który mi podarował(...)!!!

        Mam nadzieję, że niezobowiązująco zrewanżowałaś mu się flakonem wykwintnej
        wody brzozowej.
        • marcelino1 Re: Szef-kochanek 24.05.05, 09:17
          Absolutnie żadnej "przemysławki" w ramach rewanżu nie dałam żeby tego nie
          kontynuować. Ale włsnie w tym tkwi cały problem, o którym pisze autorka postu.
          Mąż nie kupuje pachnidełek i kojarzy się z wieloma nieprzyjemnymi sytuacjami. A
          taki pan to cudnie pachnie, pięknie się prezentuje, komplementuje na każdym
          kroku i pewnie w toalecie to po nim pachnie fiołkami. A tak nie jest. Tylko
          lepiej tego nie sprawdzać na własnej skórze żeby sobie biedy nie narobić.
          • lola211 Re: Marcelino 24.05.05, 09:23
            Perfumy, a nie " ten perfum"-o to chodzi.
            • marcelino1 Re: Marcelino 24.05.05, 09:27
              zdążyłam zauważyć swój błąd. Wiem, że to słowo oraz słowo seks to
              Twoje "koniki". Sama jednak w jednym z postów popełniłaś taki błąd, który
              później poprawiłaś.
              Ja nie zdążyłam, bo mnie ubiegłaś.
              • lola211 Re: Marcelino 24.05.05, 09:32
                Mysle, ze nie zauwazylas.Popelnilas bład, saskia z ironia zwrócila na to uwage,
                a Ty nawet nie pojełas aluzji.Czyli jednak błedu nie zauwazylas.Ja staralam sie
                delikatnie pokazac Ci w czym rzecz, a Ty juz sie na mnie boczysz.
                Tak, napisalam ,sex z rozbiegu(cóz, to sa wlasnie skutki czytania forum, w
                ktorym az sie roi od błedow i powielania ich), ale jak zauwazylas szybko sie
                poprawilam.W przeciwienstwie do ciebie.A o "perfumie" nie raz juz pisalam,sama
                przyznajac, ze wlasnie ten blad "rozwala" mnie najbardziej.
                • lola211 Re:"Ciebie" z duzej litery mialo byc nt 24.05.05, 09:34
                  • marcelino1 Lolu 24.05.05, 09:50
                    Lolu, pisz baaardzo poprawnie, bo ja teraz Twoje posty bedę brała pod lupę i
                    zwracała uwagę na wszelkie błędysmile
                    Mam nadzieję, że mimo rażącego błędu, autorka postu zrozumiała moje intencje.
                    Swoją drogą to uważam, że takie wytykanie komuś błędów świadczy o niskim
                    poziomie wytykającego. Owszem, w specjalnie do tego założonych wątkach, jak
                    najbardziej. Zauważ ile osób pisze "sex". Skoro mnie to razi to powinnam im
                    zwracać personalnie uwagę na forum? Czy autorce wątku "Dajcie spokUj młodym
                    matkom" tez powinnam osobiście dosolić?
                    Zauważyłam swój błąd ale karmiłam synka i nie zdążyłam tego poprawić. Ty
                    zrobiłaś to za mnie. Skoro pamiętam Twoje posty dotyczące słów "perfum" i "sex"
                    to chyba wiem o czym mówię. A teraz popatrz na inne moje posty i popraw błędy.
                    Będę wdzięczna za konsultacje.
                    Napisałaś "ciebie" małą literką. I co z tego? Musiałas się jednak poprawić, bo
                    przecież Tobie nie wypada robić takich błędów. Myślę, że pisanie postów musi
                    być dla Ciebie bardzo stresujące.
                    Generalnie chodzi mi o to, że błędy są nieeleganckie ale ich personalne
                    wytykanie jeszcze bardziej.
                    • lola211 Re: Lolu 24.05.05, 10:23
                      Nie, nie stresuje sie przy pisaniu postow, ale tak juz mam, ze zwracam uwage na
                      to,jak pisze sama i jak robia to inni.Liczy sie zarówno tresc jak i forma.Z
                      checia skorzystam z uwag na temat moich bledow, to pozwoli mi na unikniecie
                      pomylek w przyszlosci.

                      Uwage na Twoj blad zwrócila saskia, nie doslownie, ale w sposób zrozumialy dla
                      osób, ktore ów "perfum" wychwyciły.Ja tylko taktownie chcialam Ci dac do
                      zrozumienia, o co saskii chodzilo z ta woda brzozowa, bo odpisalas na jej post
                      nie wylapujac o co chodzi.Mialas jak widac czas i sposobnosc, by jej
                      odpowiedziec, mimo ze twierdzisz, ze jest inaczej.Nie pojelas aluzji, bo po
                      prostu nie zdawalas sobie sprawy, ze uzylas niepoprawnej formy.Wiele osób
                      mówi/pisze "perfum" i wydaje im sie, ze tak wlasnie jest prawidłowo i według
                      mnie tak bylo z Toba, choc oczywiscie zarzekasz sie, ze blad zauwazylas.Nie
                      wiem, jak mozna go popelnic, znajac forme poprawna, nie mam pojecia.Nikt nie
                      pisze np. "ten kobieta", ale juz "ten perfum" przewija sie czesto.
                      W zderzeniu z Twoim opisem pana na stanowisku, z klasa, ów "perfum" zabrzmial
                      podwojnie groteskowo.
                      Mam nadzieje, ze bedziesz juz pamietac, iz mozesz zostac obdarowana perfumami,
                      a nie perfumem.
                      Mialam dobre intencje, ale jak widac nie zostalam zrozumiana, zapewne dlatego,
                      ze w odroznieniu od saskii napisalam wprost.Dziwi mnie, ze nie kierujesz swoich
                      uwag w jej strone, tylko masz pretensje do mnie, uwazam- nieuzasadnione.
                  • penelina Re:"Ciebie" z duzej litery mialo byc nt 24.05.05, 10:24
                    Lolu,
                    nie żebym była złośliwa, czy coś takiegosmile Ale poprawnie mówimy, że coś jest
                    napisane JAKĄŚ literą (dużą, małą), nie Z JAKIEJŚ literysmile
                    Zatem Twoje zdanie powinno brzmieć tak : " "Ciebie" dużą literą miało być nt" .
                    Wiem, że błąd, który Ty zrobiłaś jest bardzo powszechny, mnóstwo ludzi go robi,
                    ale ... błąd to błądwink

                    Spójrz, co na to słownik:

                    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=29133
                    • lola211 Re:dziekuje, bede pamietac :)nt 24.05.05, 10:31
                      • penelina Re: Proszę bardzo:-) n/t. Nie miałam złej woli:-) 24.05.05, 10:33

                      • marcelino1 Re:dziekuje, bede pamietac :)nt 24.05.05, 10:37
                        widzisz - a ja wiem, że pisze się "dużą literką" ale za to zrobiłam błąd w
                        perfumach smile nikt nie jest doskonały.
                        • lola211 Re:dziekuje, bede pamietac :)nt 24.05.05, 10:41
                          Tiaa, no pewnie ze wiedzialas, tak samo jak i w przypadku perfum- wiedzialas,
                          ale źle napisalas..
                          Pozwolisz, ze zacytuje moofke, bo bardzo mi sie jej wypowiedz spodobala i jak
                          ulal tu pasuje:

                          >każdy czasem fleka jakiegoś posadzi
                          >sztuka tylko umieć się przyznać
                          >natomiast ewidentne upieranie się przy głupim błędzie daje taki efekt -
                          >delikatnie mówiąc humorystyczny
                          • marcelino1 Re:dziekuje, bede pamietac :)nt 24.05.05, 10:47
                            Napisałaś "ciebie" małą literką. I co z tego? Musiałas się jednak poprawić, bo
                            przecież Tobie nie wypada robić takich błędów. Myślę, że pisanie postów musi
                            być dla Ciebie bardzo stresujące.


                            Powyżej cytat z mojego postu do Ciebie. Napisałam "małą literką", a nie " z
                            małej literki" no to chyba wiedziałam.
                            • lola211 Re:dziekuje, bede pamietac :)nt 24.05.05, 10:58
                              Racja.
                              Przeanalizuj jednak slowa moofki i wyciagnij wnioski na przyszlosc.
    • marjotka Re: Szef-kochanek 24.05.05, 09:45
      Oj tez o mało co nie wdepnęłam w coś takiego. Nie zgodziłam się aby znajomość
      wykraczała poza relacje zawodowe i ....straciłam na tym. Na poczatku chyba
      myslal, ze to z mojej strony taka kokieteria i obdarowywal chojnie (w ramach
      premii -jak twierdzil). A jak przyszlo co do czego i ja powiedzialam wyraznie i
      zdecydowanie "nie" - stracil zainteresowanie i odegral sie w bardzo brzydki
      sposób. Wiedzial na czym mi zalezy i wykorzystal to. Ale mojemu niemezowi tez
      nigdy tego nie opowiedzialam...Zal mi oczywiscie troche szansy na super kariere
      zawodowa za granica, ktora mialam, ale decyzji nie zaluje smile
      • marcelino1 Re: Szef-kochanek 24.05.05, 09:52
        Marjotko, a to już podchodzi pod molestowanie w pracy. Przecież, jak piszesz,
        straciłaś na tej znajomości możliwość awansu.
        • marjotka Re: Szef-kochanek 24.05.05, 09:59
          Sprawa wygladala troche inaczej-ja pracowalam na umowe-zlecenie (jako tlumacz)
          dla tej wlasnie firmy. Jego najwiekszy kontrahent byl tak zadowolony z
          przebiego rozmow, ze zaproponowal stworzenie specjalnego stanowiska dla mnie u
          nich w Danii. Mialabym koordynowac na biezaco sprawy pomiedzy Polska a Dania.
          Poniewaz obie strony na tym by zyskaly- bo uniknieto by w ten sposob wielu
          nieporozumien, jak dotychczas sie to nagminnie zdarzalo-wynagrodzenie mialam
          dostawac wlasnie od obu stron. No i final finalow, po calej sprawie, polski
          szef sie wycofal, twierdzac, ze w zasadzie, to nie potrzeba takiego
          stanowiska... Alez bylam wsciekla smile
          • marcelino1 Re: Szef-kochanek 24.05.05, 10:07
            Faktycznie szkoda takiego stanowiska.
            Przy okazji szydło wyszło z worka, co to za facet był. Gdyby miał klasę to by
            się tak nie zachował. Starałby się całą sprawę jakoś załagodzić, żebyś Ty na
            tym nie była stratna. Nie ma czego żałowaćsmile
    • g0sik Re: Szef-kochanek 24.05.05, 10:10
      Jeśli w małżeństwie źle się dzieje to zazwyczaj wina nie leży tylko po jednej
      stronie. Romans z szefem to szczyt głupoty, za chwilę się okaże, że szef
      przeleci Cię parę razy i wywali z pracy, mąż zostwi za przyprawianie rogów, a
      Ty zostaniesz sama z dziećmi i będziesz płakać, że nie masz z czego żyć. Każdy
      jest kowalem własnego losu, pamiętaj o tym....
    • fasola25 kobieto - dobrze sie zastanow 24.05.05, 11:18
      zastanow sie czy rzeczywiscie tego chcesz
      stawiasz na szli cale swoje zycie i rodzine
      jesli nawet masz ochote sie tylko poprzytulac to zawsze pamietaj o tym co
      mozesz stracic !!!!
      jesli jestes gotowa rozsypac rodzine - to ok, ale jesli nie to zastanow sie nad
      tym co robisz
      znam wiele przypadkow kobiet, ktore myslaly, ze maly romansik nie zaszkodzi
      potem okazywalo sie ze ciezko jest im sie z tego wyplatac, albo ze wcale nie
      jest to taki maly romansik - w 99% przypadkow ucierpiala na tym ich rodzina a
      przede wszystkim dzieci
      pozdrawiam i zycze duzo zdrowego rozsadku
      • saskia123 Re: kobieto - dobrze sie zastanow 24.05.05, 12:13
        Obejrzyj filmy: "Fatalne zauroczenie" (Reż. Adrian Lyne), "Niebezpieczne
        związki",
        Przeczytaj: "Pani Bowary", "Zemsta kobiety w średnim wieku" i oczywiście "Annę
        Kareninę"
        I w ogóle oddaj się sztuce a nie szefowi. Pod każdym względem korzystniejwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka