eccia0102
18.06.05, 13:56
Witam!!!
Wczoraj przypadkiem zaszlam do mojej kolezanki ania otworzyła mi drzwi
wbiegła do pokoju mrucząc pod nosem zebym weszła dalej.Weszłam wzielam córe
pod pache siadłam na fotelu z kochni uslyszalam pytanie;Kawa czy herbata?
Po chwili Ania wchodzi do pokoju z moją kawą i widze.............Podbite oczy
siniak na policzku since na nadgarstkach.....Widok jednym słowem
straszny,oczywiscie wypalilam odruchowo: Boze co ci sie stało na co znajoma:
nic.No to udawalam ze nic nie widze i o wiecej nie pytałam.Po jakim czasie
Ania sama zaczeła opowiadac ze to mąz(nie pierwszy raz) ze on nie chciał ze
była policja ze nastepnym razem rozwód a ja siedziałam otepiała i nie
wiedziałam co powiedziec.No bo co mozna powiedziec?
A ja jestem taką idiotką ze na ostatniej wizycie u niej zaliłam sie jak mi to
zle mąz mnie nie rozumie (nie chce pomóc pozmywac) tesciowa sie czepia i inne
bzdety a tu taka tragedia rozgrywa sie pod moim nosem.Moje zycie to po prostu
pasmo szczescia i dostatku a ja sie uzalam bo mi zle a zle mam ,nie.Mega
kretynka ze mnie.
Prosze was o pomoc.Jak moge pomóc znajomej czy wogóle mozna jej pomóc ,co
powiedziec, jak sie zachowac?Pierwszy raz spotkałam sie z taką sytuacją i oby
ostatni.Co wy byscie zrobiły na moim miejscu
Pozdrawiam Edyta