Dodaj do ulubionych

firmy przyjazne matkom

    • wiera1 Re: Pw przyjazne matko??? Chyba w USA 19.07.05, 10:38
      Szanowna Redakcjo,

      W ostatnim dodatku "Praca" z uwagą przeczytałam o firmach, które są przyjazne
      matkom, w tym o PwC. Szkoda tylko, że o wspomnianej firmie (jak i o innych
      wymienionych w artykule) wypowiedziała się osoba z HR a nie jedna z matek.

      Jako była pracownica PwC mogę stwierdzić, że między bajki należy włożyć różne
      udogodnienia dla matek.
      Praca w domu?? Klient w pobliżu??? W zasadzie wszystko się zgadza, tylko jak
      zwykle diabeł tkwi w szczegółach czyli w sposobie rozliczania swojego czasu
      pracy i rozkładania jej na "klienta" i pracę biurową = administracyjną.

      Po pewnym czasie, każdy jest rozliczany z tego ile przyniesie pieniędzy
      firmie.Jeżeli większość prac była robiona na potrzeby biura (klient nie był
      obciążany a dlaczego na potrzeby biura a nie klienta - proste, jak można robić
      audyt bez obecności w biurze klienta? Jak statystycznie wygląda ilość klientów
      w pobliżu biura PwC czy też miejsca zamieszkania pracującej matki?) to stajesz
      się nieproduktywna a więc po co utrzymywać takiego pracownika. Oczywiście
      zwolnienie odbywa się bardzo elegancko i tłumaczenie standartowe "redukcja
      etatów z przyczyn ekonomicznych" po kilku miesiącach a po następnych można
      przecież przyciągnąc kolejne rzesze absolwentów w kolejnej edycji "Grasz o
      staż", którzy będą szczęśliwy pracując dla firmy z Wielkiej Czwórki.


      Dlatego BARDZO PROSZĘ żebyście w sposób obiektywny i rzetelny przedstawiali
      firmy w oparciu o wypowiedzi matek a nie Pań/Panów z działów HR, kóre zawsze
      będą opowiadały w superlatywach o swoich firmach.
      • rendziak Re: Pw przyjazne matko??? Chyba w USA 19.07.05, 10:50

    • kalafior_tez_kwiat Re: firmy przyjazne matkom 19.07.05, 12:16
      Niestyety nie mogę dopisać niczego optymistycznego... Przez to, że jestem
      kobietą i mam dwójkę dzieci czuję się jak pracownik drugiej kategorii! Całą
      ciążę byłam na L4 (dzięki ciężkiej pracy i ogromnemu stresowi poprzedzających
      moje zajście w ciążę). Co jakiś czas byłam gnębiona telefonami z firmy. Raz
      usłyszałam, że moim obowiązkiem jest meldowanie sie mojej szefowej w firmie
      conajmniej raz na miesiąc, bo to ona decyduje co się ze mną stanie po powrocie.
      Bez szemrania zgodziłam się na zmianę działu po powrocie z macierzyńskiego mimo
      tego, że wiązało się to z bardzo ciężką pracą i odbudowaniem działu niemal od
      podstaw. O przerwie na karmienie nie było mowy - cieszyłam się jak mogłam
      odciągnąć trochę pokarmu w czasie pracy, żeby mi mleko nie pobrudziło bluzki...
      Dział odbudowałam wzorcowo w ciągu 2 miesięcy (zaczął przynosić o 50% większe
      dochody). Byłam wychwalana i pisano peany na mój temat. Do momentu kiedy nie
      okazało się, że znowu jestem w ciąży. Zorientowałam się dopiero w piątym
      miesiącu i tu się zaczęło... W firmie aż huczało, że doskonale wiedziałąm, że
      jestem w ciąży, ale to ukrywałam! Chciałam być do końca w porządku a
      wiedziałam, że mogę w każdej chwili wylądować na zwolnieniu, więc "dogadałam
      się" (tak mi się wtedy wydawało) z moją szefową, że pozamykam wszystkie sprawy
      i przekażę dział mojej następczyni a dopiero wtedy pójdę na zwolnienie. I teraz
      żałuję każdej minuty poświęconej tej firmie... Byłam zmuszana do pracy ponad
      normę i do tego traktowana jak trędowata... Moi koledzy z sektora nie chcieli
      chodzić ze mną na posiłki, żeby szefowa nas razem nie widziała. A mobbing
      osiągnął apogeum w momencie kiedy odmówiłam przyjścia na noc do pracy. Moim
      dużym błędem było, że powiedziałam o ciąży mojej szefowej przed półroczną oceną
      pracowników... Na ocenie dwiedziałam się, iż:
      1. wcale nie jest tak dobrze z moim działem jak mi się wydaje, bo dopiero
      poznaję jego specyfikę i można traktować mnie jak początkującego pracownika
      (pracuję 3 lata a w międzyczasie odbudowałam dodatkowo dwa działy z
      niemniejszym sukcesem),
      2. pierwotnie byłam pracownikiem do rozwoju, ale nagle przestałam nim być,
      3. nawet nie zasłużyłam na zmianę poziomu zaawansowania (po takim czasie pracy
      i doświadczeniu jestem nadal managerem początkującym),
      3. podwyżki nie dostanę, bo moja szefowa też nie dostała podwyżki po powrocie z
      macierzyńskiego,
      4. może lepiej będzie dla mnie jeśli zdecyduję się na pracę w innym sklepie?

      Dziś wiem, że w firmie nie ma dla mnie miejsca. Od kilku życzliwych słyszałam,
      że będzie lepiej dla mnie jak poszukam sobie innej pracy. Takim cudem z
      pracownika będącego potencjałem do rozwoju stajesz się niechcianym balastem...,,
      Zaznaczę jeszcze tylko, iż moja szefowa sama jest młodą mamą...

    • mana76 Re:No, Droga Redakcjo! 19.07.05, 13:33
      Niezbyt optymistycznie zapowiada się ten artykuł. Mam nadzieję, że temat nie padnie z braku firm przyjaznych matkom.Mówcie o tym jak najwięcej, bo niby wiadomo, ale nic się nie dzieje. Tymczasem powracanie do temetu, podawanie nazw firm (zwłaszcza takich, w których łatwiej o zachowanie anonimowości)musi kiedyś przynieść skutek, może skończy się ta chora sytuacja, w której firmy korzystające z wielkiego bezrobocia traktują człowieka jak maszynę.To chore, że już przestrzeganie prawa może świadczyć o tym, że się jest firmą przyjazną.Brak słów...Trzymajcie się dziewczyny, piszcie i jak możecie podawajcie nazwy (kilka już tu padło)...Chyba nie ma innego sposobu.Redakcjo, wracaj do tematu!
    • natiz Re: firmy przyjazne matkom 19.07.05, 14:18
      W swojej firmie pracuję ok. 6 lat. Przeżyłam w niej dwie ciąże i dwa powroty z
      urlopów macierzyńskich. Zawsze wychodziłam bez problemów na badania lekarskie w
      czasie ciąży. Kiedyś podczas remontu (malowania) wydziału wysłano mnie do domu
      (abym nie wdychała oparów farb) - dzień miałam zaliczopny jako płatny. Po
      urlopach macierzyńskich wracałam na te same stanowiska, z tą samą stawką.
      Przerwy na karmienie (dwie półgodzinne połączyłam w całość i odpowiednio
      wcześniej wychodziłam z pracy) trwały u mnie w sumie (na dwoje dzieci) ok. 3
      lat. Kiedy zachciało mi się zmienic stanowisko, to po rozmowie kwalifikacyjnej
      przeszłam bez problemów do działu eksportu (będąc matką 4-latki i 6-
      miesięcznego malucha). Zwolnienia na opiekę nad dzieckiem wykorzystuję
      bezproblemowo, wychodzę na przepustkę kiedy muszę odebrać dziecko wcześniej z
      przedszkola lub zawieżć do lekarza. Nigdy w swojej firmie nie odczułam, że
      jestem gorszym pracownikiem, ponieważ posiadam dzieci.
    • wodnik Re: firmy przyjazne matkom 19.07.05, 20:03
      Genralnie, to nie wiem gdzie takich firm szukac. Ja np. pracowałam w dużym
      banku. I jeszcze będąc na urlopie macierzyńskim pacodawca złożył mi propozycję
      nie do odrzucenia. ALbo odejdę po urlopie i dostanę jakąś odprawę, albo jak
      wrócę to i tak mnie zwolnią. Wybór żaden, ale dobrzę, że chociaż coś zapłacą. A
      swoją drogą, to uważam, że wielu pracodawców nie dorosło jeszcze do tego, żeby
      chronić i opiekować się kobietami po porodzie. Mąż np. jak w pracy poiwedział
      jednemu z kierowników, że żona straciła pracę, to on to przyjął z uśmiechem na
      ustach i powiedział, że jak był kierownikiem w innej pracy, to postępował
      dokładnie tak samo i że wcale się temu nie dziwi. A swoją drogą, to kto będzie
      potem zarabiał na nasze emerytury skoro, kobiety boją sie rodzić?
    • bibi2 Re: firmy przyjazne matkom 20.07.05, 01:37
      Nie doczytałam jeszcze wszystkich wypowiedzi. Mam natomiast ogromne
      zastrzeżenia do sposobu prowadzenia tego tematu. Mam blisko 40 lat. Dwójkę
      dzieci, z których młodsze kończy 5 miesięcy, a starsze dopiero dorosło do wieku
      przedszkolnego (debiutuje w tym roku). Mam też swoją firmę, w której jestem
      pracodawcą dla kilku kobiet. Cały zespół jest żeński. Dzieci mam dopiero teraz
      nie z kaprysu - wcześniej nie mogłam sobie pozwolić, bo harowałam w swojej
      firmie po 10-12 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu. Przed dziećmi
      dopracowałam się dyskopatii. W ciąży pracowałam praktycznie do końca, pomimo
      pewnych zastrzeżeń medycznych. Jasne że gdyby to był przymus absolutny, to bym
      nie pracowała pewnie. Jednak szczęśliwie dotrwałam, doprowadziłam firmę do
      momentu, kiedy już musiałam zgłosić się do szpitala i wtedy zostawiłam telefon
      służbowy w domu (niech się dzieje wola nieba - poradzą sobie bez kontaktu ze
      mną). Od czerwca już pracuję, bo zbyt długa moja nieobecność może zachwiać tym
      na co pracowałam kilka lat. Spodziewam się w niedługim czasie ciąży koleżanki w
      pracy. I ja się do tego przygotowuję. Trzymam w rezerwie nadwyżki kadrowe, a
      nie pracuję na styk. Ale gdyby w zespole zdażyła się sytuacja, że "mam" 2 ciąże
      i z dnia na dzień (a to jest w ciąży bardzo prawdopodobne) nie mam 2 osób to to
      stanowi połowę mojego zespołu. Co mam zrobić? Kogo to obchodzi? W ramach
      udogodnień jest u mnie elastyczny czas pracy - w pewnych ramach pracownice same
      decydują jak go rozłożyć w tygodniu - ja tworzę ramy, a zainetersowane
      decydują. Dodam, że był elastyczny zanim pozwolił na to kodeks pracy. Tyle, że
      wtedy nie do końca było to legalne. Dodam też, że jest on taki dla wszystkich,
      nie tylko dla matek dzieci. Jeśli mogę, a teraz tak jest, to mama 1-klasisty ma
      urlop na cały wrzesień. Ale gdyby to nie było możliwe, to mam nadzieję, że nie
      zostałabym oskarżona o brak wyrozumiałości i nieprzyjazne podejście do matek i
      rodzicielstwa. Sytuacja gdy zapytana pracownica jak wyglądają plany na po
      macierzyńskim (kierownicze stanowisko) odpowiada, że nie wie wymaga działań.
      Rozumiem, że wiele nie da się przewidzieć - rozwoju własnych uczuć i relacji z
      dzieckiem też nie. Jednak w takiej sytuacji takie stwierdzenie przenosi
      obowiązek działania na mnie. Zasygnalizowałam tylko tu istnienie drugiej strony
      tego medalu. I to jest zastrzeżenie, o którym pisałam na początku. Ten medal ma
      dwie strony. W mojej ocenie w normalnych układach nie potrzeba nadzwyczajnych
      przepisów - natomiast jest ogromna potrzeba podnoszenia poziomu kultury pracy
      (i pracodawców, kierowników, dyrektorów jak i pracowników). Odpowiedzialność i
      rzetelność każdej ze stron pozwoli harmonijnie poukładać wiele spraw. Ale
      spójrzny jeszcze na chwilę na tę niedostrzeganą wcześniej drugą stronę medalu.
      Z wpadkową i nieprzygotowaną ciążą rodzice muszą sobie jakoś poradzić - tak
      przeorganizować swoje życie i zmienić plany aby wszystko jakoś się poukładało.
      A dlaczego ma "stawać na głowie" pracodawca? Ja gotowa byłabym na daleko idące
      działania dostosowawcze dla osoby, która:
      -wychodzi naprzeciw z propozycjami jak można poukładać współpracę w okresie
      ciąży i potem, a nie poprzestaje na poinformowaniu mnie, że jest w ciąży i
      oczekuje, że ja rozwiążę wszystkie z tym związane sprawy organizacyjne i podam
      końcowe rozwiązanie
      -zadeklaruje (i zrealizuje deklarację), że w miarę możliwości uprzedzi mnie o
      planowanych zwolnieniach,
      - jeśli zwolnienie się będzie szykowało, to zaakceptuje pójście na zwolnienie
      nie w ostatniej chwili, ale już w momencie, kiedy będziemy na to przygotowani
      (firma i zespół oraz przyszła mama),
      -jest pracownikiem bez którego trudno wyobrazić sobie dalszą pracę, bo jest
      rzetelna, otwarta na zmiany w pracy (nie ogranicza się do tego czego się raz
      nauczy - rozwija się), odpowiedzialna, przyjazna dla koleżanek i klientów. Jest
      to bardzo skrócona wypowiedź i być może niektóre wątki powinny być rozwinięte
      aby w pełni przekazać mój sposób widzenia sprawy. Proszę tylko o widzenie
      całości - obu stron medalu. Dodam, że nie mam większych doświadczeń w pracy w
      duzych firmach. W mniejszych i małych pracowałam jednak na tyle długo by czuć
      się upoważnioną do wypowiedzi. Pracę na etacie zakończyłam w 1999 roku. I aby
      łatwiej było być mamą w Polsce potrzeba nie tylko normalnych pracodawców i
      normalnych pracowników - potrzeba też pewnych rozwiązań systemowych, np.
      ułatwiających zorganizowanie opieki nad dzieckiem. Gdy nie ma babci ani cioci
      potrzebna jest obca ciocia lub babcia - dlaczego nie można jej wyprowadzić z
      szarej strefy i legalnie zapłacić? Oczywiście piję do ogromnych kosztów
      dodatkowych jakie trzeba dodać do każdej złotówki, którą otrzymuje pracobiorca.
      A starsze dzieci - przedszkola nie są wcale tak dostępne jak by się wydawało.
      To jest już wątek wychodzący poza ramy tematu. To po prostu bycie rodzicem nad
      Wisłą.
      Pozdrawiam i gotowa jestem przy okazji rozwinąć niektóre wątki. Mam nadzieję,
      że nikogo nie uraziłam. Teraz muszę iść powiesić pranie.
      • farfala1 Re: firmy przyjazne matkom 25.07.05, 14:33
        Bardzo rozsadny glos, niemniej jednak sugerowanie ze urodzilam w oklolicach 40
        bo wtedy moglam i w domysle uwaza to Pani za najlepsze rozwiazanie jest bardzo
        beszczelne. Prosze sie zapytac kazdego ginekologa poloznika kiedy jest dla
        kobiety i dziecka najlepszy czas na rodzenie, prosze sie zastanowic ile kobiet
        ma w ogole problemy z zajsciem w ciaze i jezeli okazuje sie to dopiero ok. 40 to
        prosze wybaczyc ale to troche za pozno...Wspaniale gdy kobiety chca rodzic w
        wieku najbardziej do tego odpowiednim i trzeba im to ulatwiac! Czytam w
        wywiadzie kom. ds emigracji UE ze musimy do Unii przyjmowac milion rocznie
        imigrantow, bo inaczej gospodarka europ. siadzie, wiec ja pytam: czy ktos mysli
        i wyobraza sobie globalne konsekwencje tego? Bo jacy emigranci sciagaja do UNii?
        Arabowie, ktorzy maja po siedmioro dziesiecioro dzieci. Zaleja nas, zaleja swoja
        kultura, swoimi zwyczajami, swoja religia, w miejsce kosciolow powstawac beda
        meczety, bo Araboeie sa religijni do tego wszystkiego. I tyle z naszego
        dziedzictwa z kt. tak jestesmy dumni. Europa nie ma szans na przetrwanie jesli
        nie bedziemy wspierac rodzin i rodzenia.
        • bibi2 Re: firmy przyjazne matkom 10.08.05, 22:05
          Po pierwsze farfalo, to chyba przesada pisać, że bezczelne z mojej strony jest
          pisanie o moim macierzyństwie w okolicy 40. Nie jest moją winą, że ktoś ma
          problem z zjściem w ciążę (nikogo nie namawiam do naśladownictwa - to być może
          byłoby bezczelne lub nierozsądne). Znam doskonale opinie lekarzy, niemniej jest
          jak jest - jestem późną mamą i nic tego nie zmieni. Chętnie zobaczę ułatwienia
          dla matek, które na pewno nie wpłynęłyby na moją decyzję o macierzyństwie, ale
          ułatwiłyby mi życie. Choćby kwestia przedszkola. Wożę swoje dziecko 15 km do
          przedszkola aby móc pracować.
          Też uważam, że wspaniale jest kiedy ludzie chcą mieć dzieci, a kobietom pomaga
          się szczególnie w tym okresie (ciąża i okres wczesnego macierzyństwa), bo tej
          pomocy bardzo potrzebują - życzliwość, ułatwienia w pracy, urzędach,
          przychodniach lekarskich itd. Wtedy zdecydowanie łatwiej poradzą sobie ze
          wszystkim co niesie z sobą ciąża i urodzenie dziecka.
          Natomist pozwolę sobie na polemikę ze stwierdzeniem, że moje macierzyństwo jest
          zbyt późne i trzeba rodzić dzieci gdy jest do tego najlepszy wiek. Wtedy to ja
          studiowałam i byłam na utrzymaniu rodziców. Wybrałam taką drogę ze wszystkimi
          konsekwencjami i nie skarżyłam się nikomu. Nikogo o nic nie prosiłam. Dzieciom
          chcę "dać w posagu" wykształcenie i chcę je nauczyć zaradności - umiejętności
          radzenie sobie, przedsiębiorczości, wytrwałości w dążeniu do celu,
          elastyczności w realizacji itd. Myślę, że lepiej mieć poźniej dzieci niż za
          wcześnie. To raz. A dwa - nam, Polakom też lepiej mieć może troche mniej dzieci
          niż dużo, ale lepiej przygotowanych do życia w dzisiejszym świecie. Tam, gdzie
          jest bieda jestdużo dzieci i co? Mało, które osiągnie więcej niż jego rodzice.
          A nasze państwo nie potrafi pomóc skutecznie w wychodzeniu z biedy, nie umie
          nauczyć ludzi "korzystania z wędki zamiast brania ryb". Wiele z tych dzieci
          urodzonych przez kobiety w najlepszym wieku do rodzenia jest już w chwili
          urodzenia skazanych na powtórzenie modelu życia swoich rodziców. I nie będą
          skuteczne w przeciwstawianiu się konkurencyjności ludzi ze wschodu - Indie,
          Chiny.
          Dodam, że bardzo chętnie urodziłabym dzieci z 10 lat temu (miałabym do tej pory
          o 10 lat więcej tego szczęścia bycia mamą), ale jest inaczej.
          Pozdrawiam.
          • farfala1 Re: firmy przyjazne matkom 31.08.05, 20:46
            Droga "bibi" komentujac twoja propozycje poznego macierzynstwa odnosilam sie do
            twojego stwierdzenia: Cyt." Dzieci mam dopiero teraz
            nie z kaprysu - wcześniej nie mogłam sobie pozwolić, bo harowałam w swojej
            firmie po 10-12 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu".Odnosze to jako
            bezposrednia aluzje ze najpierw trzeba popracowac a potem jest czas na dzieci.
            Wybacz ze nie wyczytalam z twojego listu ze przez tyle lat po prostu nie moglas
            zajsc w ciaze. Nadal podtrzymuje swoje zdanie wyrazane tyle razy przez
            srodowisko lekarskie ze najlepszym okresem pod wzg.med dla kobiety jest wiek ok
            25-27 lat. Tak sie zlozylo ze ja tez skonczylam studia (konczy sie je w wieku 26
            lat) co prawda z rocznym opoznieniem gdyz rok studiowalam za granica poniewaz
            wygralam stypendium. Wiec chyba da sie skonczyc studia i urodzic dziecko po
            studiach? I musze obalic niestety twoj kolejny mit na temat biedy dzieci, ktorym
            rodzice nie moga wiele zaoferowac poniewaz maja kilkoro dzieci a Ty chcesz swoim
            pociechom zapewnic wyksztalcenie i nie mozesz sobie pozwolic na nieprzemyslane
            macierzynstwo. Pochodze bowiem z rodziny wielodzietnej (jest nas siedmioro) i
            kazde jest doskonale wyksztalcone (troje jeszcze w trakcie edukacji), po
            studiach podyplomowych, dobrych kierunkach, brat w trakcie doktoratu, dwie z nas
            dostaly stypendia zagraniczne w czasach gdzie nie bylo jeszcze Erasmusa itp. ale
            dostawaly takie wyroznienia naprawde najlepsi. Moim rodzicom zawdzieczam jednak
            duzo wiecej niz wyksztalcenie (jest ono bardzo wazne ale nie ustanawia sensu
            zycia). Jestem im wdzieczna ze stworzyli tak wspaniala rodzine, w ktorej
            znajduje zawsze oparcie, ze nauczyli mnie zaradnosci, rozumienia innych,
            oszczednosci i wielu innych cech, o kt. latwiej wlasnie w rodzinach
            wielodzietnych (jakis Amerykanin dostal nawet nobla za to odkrycie). Czy
            wyobrazasz sobie jak w takiej rodzinie moga wygladac swieta, wspolne spotkania,
            wspolne sprawy. Czy mozesz sobie wyobrazic ze mam dziesiecioro
            siostrzenic/bratankow? nie, pewnie nie mozesz sobie tego wyobrazic ale zapewniam
            cie ze znam wiele rodzin podobnych do mojej, w ktorych od wyksztalcenia i innych
            drobiazgow wazniejsza jest milosc. Reszta (owo chwalone przez ciebie
            wyksztalcenie) to tylko dodatek, tak przy okazji.
            • agata_to_ja Re: firmy przyjazne matkom 06.09.05, 12:32
              Mam wrażenie, że dyskusja odbiegła od tematu. Wypowiedź bibi na temat jej
              późnego macierzyństwa nie ma nic wspólnego z głównym wątkiem. Ona akurat wybrała
              taką drogę, uznała, że diopiero teraz może sobie pozwolić na dzieci. Ale
              przecież jej wypowiedź dotyczy głównie jej w roli pracodawcy i jej opinii o roli
              firmy we wspomaganiu macierzyństwa, a także o odpowiedzialności matek za pracę.
              Szkoda, że nikt sie nie wypowiedział w kontekście tej ciekawej opinii.
              Ja mogę tylko napisać, że zgadzam się w pełni z bibi, mimo że nie jestem
              pracodawcą. Urodziłam dwoje dzieci pracując w mojej firmie. Co prawda moja
              kariera, która gwałtownie przyspieszała przed pierwszą ciążą, zwolniła, a nawet
              nastąpiła degradacja, ale z mojego wyboru. Nie byłam stworzona do zajmowania
              bardzo eksponowanych stanowisk, nie chciałam tego.
              Dwa razy wróciłam do pracy, wykonuję pracę, którą kocham. dzieci chodzą do
              przedszkola, mam opiekunkę, która je odbiera i jest z nimi do mojego powrotu.
              Sporadycznie pomaga nam babcia.
              Nie chodzę na zwolnienia na dzieci, sama nie choruję. Co do dzieci, to gdy są
              chore, opiekuje się nimi niania (oczywiście zostają w domu cały dzień). Jeśli
              trzeba zawieźć któreś do lekarza, robi to mąż lub babcia. Uważam, że dobrą
              opiekę zapewnię im nie tylko ja i nie muszę z tego powodu iśc na zwolnienie.
              Chyba, że sprawa jest poważna, ale to cyba nam się jeszcze nie zdarzyło.
              W pierwszej ciąży poszłam na zwolnienie 3 miesiące przed porodem, ale przedtem
              przygotowałam następcę (która potem zajęła moje miejsce już na stałe i do dziś
              pełnui tę funkcję i jest doskonała). W drugiej ciąży byłam 3 razy na krótkim
              zwolnieniu (przeziębienia) a pracowałam do 3 tygodni przed terminem. Co prawda
              córeczka jak się zorientowała, że mam już w domu, urodziła się 2 tygodnie
              wcześniej. smile
              Jeszcze chcę się odnieść do głosów, które często spotykam, że trzeba wspierać
              macierzyństwo, bo będzie nas za mało, bo nas zaleją imigranci itp (nawiasem
              mówiąc nie lubię takiego podejścia). Owszem, być może jest to słuszne i należy
              wspierać decyzję o posuadaniu dzieci a potem ułatwiać ich wychowanie, ale
              przecież takie roszczenia kierujmy do Państwa, a nie do pracodawców, w
              większości prywatnych. Jeśli takie programy są potrzebne, to pieniądze na to
              powinny się znaleźc w budżecie.
              Może to brutalne, ale prywatne przedsiębiorstwo jest nastawione na pomnażanie
              własnej wartości (a nie na zysk, jak się mylnie sądzi). Nierozsądne byłoby
              oczekiwanie postępowania wbrew tej zasadzie.
              Nie wiem, może ja mam jakąś wyjątkową sytuację, że nie oczekuję od firmy
              szczególnych udogodnień macierzyńskich... Fakt, że mam zarobki powyżej średniej
              karjowej, ale mój mąż już nie. Radzimy sobie bez szczególnej pomocy pracodawcy.
              Pewnie, byłoby fajnie mieć przedszkole w pracy, ale to chyba przywilej niewielu.
              Ja cieszę się, że miałam dokąd wrócić po urlopach macierzyńskich, bo wcale nie
              jest to takie oczywiste dla mnie, że w czasie mojej rocznej nieobecności moje
              stanowisko ma leżeć odłogiem i czekać. Albo że osoba, która mnie zastępuje jest
              szkolona w trudnej dziedzinie tylko po to, aby potem odeszła i całe to szkolenie
              diabli wzięli. A potem znowu ja muszę się wdrażać przez kilka tygodni.
              Oczywiście, prawo zobowiązuje do przyjęcia pracownika z powrotem, ale wiem, że
              nie zawsze tak się dzieje.
              Mam pracę, o resztę zatroszczę się sama.

    • danuta35 przywileje dla kobiet w ciąży 20.07.05, 10:48
      witam serdecznie
      niestety nie mam doświadczeń dobrych z firmami, któe sprzyjały by mamom i
      przyszłym mamom, jednak ostatnio jestem uczulona na konieczność stania w
      kolejkach . Ze znanych mi marketów tylko Auchan ma kasy dla przyszłych matek,
      inwalidów i innych uprzywilejowanych, ani Geant, ani Real, anie Carrefour
      takich kas nie ma a kasjerzy s a zdziwieni kiedy z brzuchem wielkości dużego
      balonika upominam się o moje prawa, bo w 35 tygodniu ciężko stac na nogach.
      Pozdrawiam i bedę śledzić rankingi takich firm,bo to niewiarygodne aby w
      wielkim trójmiescie nie można było znaleźć pracy mając małe dzieci lub będąc w
      ciąży, przeciez peinadze na rachunki potrzebne sa zwłaszcza rodzinom, którym
      rodzą się dzieciątka, trzeba dachu nad głową, jedzenia, lekarza...Danuta
    • danuta35 Re: firmy przyjazne matkom 20.07.05, 10:59
      A może słyszałyście o
      > takich? Napiszcie proszę, co one robią, by mamom w firmie było lepiej.
      > Dziękuję.
      Witam, chyba nie słyszałam o takiej firmie;
      jestem mamą 3 chłopców, kiedy miałam jeszcze dwóch i byłam w czasie rozwodu nie
      mogłam znależć pracy, bowiem nawet w pralni na stanowisku prasowaczki na nocnej
      zmianie mówiono mi, iż nie powinnam myśleć o karierze (kariera z żelazkiem),
      ale o dzieciach (jakby one jeść nie musiały). Potem jednak spotkała mnie
      jeszcze jedna paranoja - mianowicie ktoś dał mi zaliczkę 200zł a konto nowej
      pracy, a potem po 3 dniach zadzwonił do domu, że nie mogę zostać przyjęta,gdyż
      karmię piersią i powinnam wrócić do męża...Pracodawczynia była dojrzała
      kobieta, która była kiedys matką, a te 200zł od niej spowodowało, iz mimo
      upływu 5 lat czuje do dzisiaj , że to był żebraczy grosz. W dniu dzisiejszym
      spodziewam się 4 dzieciątka,mam nowego męża, wychowuję synów, dbam o wszystko
      co jest związane z zawodem matki i żony, ale niesmak, iż nie mogę dołożyć do
      wspólnej kasy zwykłych pieniędzy na rachunki jest niemiły. Przecież ja mam 36
      lat, zawsze byłam oddanym i świetnym pracownikiem , który awansował, dlaczego
      dzisiaj mogę tylko usiąść w auchanowskiej kasie, gdzie popracuję może miesiąc,
      potem przejdę do kasy w Carrefour albo Geant? Matka Polka, to ani chwała, ani
      honor, ani duma żadna kiedy kobieta nie może stać się samodzielna, bo o to
      dbają wszyscy inni w naszym kraju. Nikt nie ma prawa liczyć mi dzieci, nikt nie
      ma prawa krytykować sposobu karmienia dziecka, nikt też nie ma prawa obdzierać
      mnie z macierzyńskiej godności...gdybym dostała pracę nawet za 1000zł
      miesięcznie jeszcze dzisiaj bym skorzystała, ale ...jestem przecież w ciąży.
      Pozdrawiam matki, żony, wszystkie te , które pracują w domu i wszystkie te
      którym jednak się udało. Pani Aneto, a czy Redakcja jest firmą przyjazną
      kobietom z przywilejami? Miło by mi było dostać na to pytanie jedną maleńką
      odpowiedź, nawet taka wyszeptaną.
    • xxx73 Re: firmy przyjazne matkom 21.07.05, 10:45
      W tym jesteście mocni. Promujecie piękne hasła, choć sami ulegacie im tylko
      wtedy, kiedy wam wygodnie. Podobnie było z kodeksem pracy. Gazeta Wyborcza
      rozpisywała się o jego łamaniu, zwalniając jednocześnie ludzi związanych z
      firmą kilkanaście lat, albo doprowadzała do sytuacji, że musieli odejść.
      Przełożeni są tak wyszkoleni, żeby gnoić, ale z kurtuazją (z rzadkimi wyjątkami
      oczywiście). Wystarczy spojrzeć ilu zawodowców odeszło z tego tytułu w ostatnim
      czasie.
      W sprawie matek jest podobnie. Pamiętam, jak nie pozwolili wrócić dziewczynie
      po narodzinach dziecka, albo kiedy odmówili ambitnemu chłopakowi wyższego
      stanowiska, bo właśnie został ojcem i „nie będzie mógł się w pełni poświęcić
      pracy”. Przecież to skandal. Przykładów jest pewnie więcej i są tam osoby,
      które znają je wszystkie.
      Wybacz Aneto, bo może fajna z Ciebie dziewczyna, ale w takiej właśnie firmie
      pracujesz.

      Pozdrawiam
      • rendziak Re: firmy przyjazne matkom 21.07.05, 10:54

      • rendziak Re: firmy przyjazne matkom 21.07.05, 10:54
        • matka30 Re: firmy przyjazne matkom 24.07.05, 14:04
          Moja koleżanka została zwolniona będąc na wychowawczym , pomimo tego, że miała
          obiecaną mozliwość powrotu (pracowała w Agorze). Wiem, że inne dziewczyny,
          które tam pracują i decydują się na dziecko, nie moga wrócić po macieżyńskim do
          pracy tylko wysyłane są na urlop wychowawczy, ponieważ nie ma juz dla nich
          miejsca.
    • palma30 Ja nie narzekam !!! 21.07.05, 21:00
      Pracuję w dużej firmie państwowej (ok. 400 osób).
      Jak byłam w ciąży to pracowałam w godz. 8.30 - 15.30 (normalnie 8-16)abym nie
      musiała jeździć tłocznymi autobusami.
      Chodziłam często na zwolnienia (ciąża zagrożona), więcej w pracy mnie nie było
      niż byłam. Kierownictwo nawet namawiało mnie na zwolnienia abym przypadkiem się
      nie przepracowywała.
      Nie musiałam biegać z papierami po piętrach (abym przypadkiem nie spadła ze
      schodów) tylko dane osoby schodziły do mnie.
      Po macierzyńskim normalnie poszłam na urlop wypoczynkowy.
      Obecnie nie mam problemu z wzięciem urlopu.
      Jednak coraz częściej spotykam się z niemiłymi uwagami (ze strony kierownictwa)
      na temat zatrudniania młodych dziewczyn bądź ciężarnych pracownic.
      Jednak ja narzekać nie mogłam.
    • kagorek Re: firmy przyjazne matkom 21.07.05, 21:25
      a ja proponuje napisac o firmach NIe przyjaznych matkom, tak dla tych przyszlych mam, zeby wiedzialy...Moja byla moze byc pierwsza- Polska Akademia Nauk...bo komus mogloby sie wydawac, ze tylko wredni mali prywaciarze nie lubia mlodych matek...
    • jojoelcia Re: firmy przyjazne matkom 22.07.05, 12:19
      Ja z powodu urodzenia dziecka miałam prawie 3,5 roku przerwy w pracy. Na
      zwolnienie lekarskie poszłam z dnia na dzień jak tylko okazało się że jestem w
      ciąży. Na L4 chodziłam do pracy i przyuczałam do obsługi programu nowo przyjętą
      osobę. Chciałam być w porządku wobec firmy. Nie zmuszano mnie do przychodzenia,
      to była prośba mojej szefowej. Po macierzyńskim poszłam na wychowawczy bo w
      firma przechodziła kryzys. W styczniu wróciłam do pracy i na "dzień dobry"
      obcięto mi pensję o 1/3. Osoba którą przyjęto na moje stanowisko dalej pracuje
      i pewnie będzie pracować dalej bo to mężczyzna, a ja co miesiąc się trzęsę czy
      przypadkiem kadrowa nie przyniesie mi wypowiedzenia. Bardzo chciałabym znów
      zostać mamą ale myśl o tym że stracę pracę jest świetnym środkiem
      antykoncepcyjnym.
    • marghetithka Re: firmy przyjazne matkom 22.07.05, 14:45
      To chyba żart? Firma przyjazna matce? Tak, kiedyś w czasach komuny podobno tak
      było!!!! Matka (np. moja ) szła do pracy na 7, o 15.30 była w domu, potem obiad
      wspólny spacer, zabawa, i inne temu podobne. Teraz, ja samotna matka 1,5
      rocznej córki wychodzę z domu o 8 i niejednokrotnie wracam o 20!!!, a i
      zdarzyło się kilka razy o 24. Do chwili obecnej karmię piersią, i mimo, że
      pracodawca przyjmując mnie do pracy (moja córka miała wówczas 6 miesięcy),
      wiedział o mojej sytuacji (samotna matka+karmiąca) żadnych ulg nie miałam i nie
      mam. Jednak muszę stwierdzić, że i tak miałam bardzo dużo szczęścia, że
      znalazłam dobrze płatną pracę w tej sytuacji życiowej. W poprzedniej pracy było
      wszystko ok ( 4 letni staż na wysokim stanowisku menedżerskim), dopóki nie
      okazało się, że mam zagrożoną ciążę i muszę przebywać na zwolnieniu lekarskim.
      Jednak pomimo tego przychodziłam do pracy na kilka godzin, żeby wdrożyć nową
      osobę. Po powrocie z macierzyńskiego okazało się, że nowy pan prezes zatrudnił
      swoją znajomą na moje stanowisko, a firmy nie stać na opłacanie dwóch tak
      wysokokwalifikowanych pracowników, w związku z czym, "ładnie" mi
      podziękowano.... Biorąc pod uwagę, że pracuję w księgowości, a w międzyczasie,
      nastąpiły radykalne zmiany w prawie podatkowym, był to cios poniżej pasa, bez
      znajomości aktualnych przepisów, z wiedzą na temat ich wykorzystania w
      praktyce, na rynku pracy byłam postrzegana, jak stażysta, a nie fachowiec z 10-
      letnim - wówczas już stażem pracy w zawodzie!!!
      Fakt, pracy szukałam tylko przez dwa tygodnie, w miarę dobrze trafiłam, ale co
      przeżyłam, mając świadomość, że mam kredyt hipoteczny do spłaty, małe dziecko i
      siebie na utrzymaniu (ojciec dziecka nie łoży na jego utrzymanie)wiem tylko
      ja!!!
      Tak więc o czym my mówimy? jakie preferencje? Wg mnie one pozostają w sferze
      naszym najskrytszych marzeń, tych które chyba nigdy się nie spełnią!!!!
      Pozdrawiam

      Ps. Aha, no i jeszcze polityka psedo "prorodzinna" w Polsce, urlop macierzyński
      16 tygodni, toż to przesada!!!, kobieta powinna od razu ze szpitala do roboty,
      niech ma za swoje!!! Po co "marnować" czas dla dziecka, karmić je piersią,
      skoro mogłaby podnieść swoją pracą zawodową w tym czasie, PKB o 0,00000000001
      złotego!!!!!!!!!
    • haras2 Re: firmy przyjazne matkom 22.07.05, 22:19
      Witam, najpierw mialam nic nie pisac, bo moja firma nie urzadza przedszkoli i
      nie wydluza urlopow macierzynskich... Ale kiedy przeczytalam te wszystkie posty
      zrozumialam, ze pracuje w bardzo promacierzynskiej firmie. Nie robi nic
      spektakularnego, ale pozwala miec dzieci i cieszyc sie nimi.
      Pracuje w oddziale wielkiej miedzynarodowej firmy handlowej (supermarket,lecz
      nie spozywczy). Jestem kierownikiem sredniego szczebla, pracuje tam juz 7 lat.
      Lubie moja firme, jestem wobec niej lojalna i to samo dostaje wzamian. Pierwsza
      ciaze (ponad 3 lata temu)cala udalo mi sie chodzic do pracy, czulam sie dobrze
      i choc wiedzialam, ze nie byloby zadnego problemu z L4, nie chcialam korzystac.
      Nie przyszlo mi tez do glowy ukrywac ciaze czy tez czekac chocby do
      bezpiecznego 12 tygodnia z powiadomieniem. Tak sie cieszylam, ze powiedzialam
      wszystkim naokolo od razu. Szef - niedawno upieczony tata - pogratulowal i
      zapewnil o wszelkiej pomocy. Spedzilam dlugi urlop macierzynski (byly takie
      piekne czasy gdy trwal on pol roku), dokleilam do tego 3 miesiace urlopu
      wypoczynkwoego (nie bylo zadnego problemu), w miedzy czasie zaproponoano mi
      zmiane stanowiska na... lepsze (nie byl to awans, lecz "skok w bok" w ramach
      rozwoju zawodowego)! Wrocilam do pracy nie tylko na ciekawsze stanowisko, ale
      tez na 3/4 etatu, nie bylo z tym problemu. Po 3 latach znow jestem w ciazy, tym
      razem trudniejszej, duzo siedze na zwolnieniu. Troche pracuje w domu, ale nikt
      tego ode mnie nie wymaga. Na moim stanowisku jest pelniacy obowiazki, ale nie
      mam watpliwosci, ze jest to rozwiazanie czasowe, czuje sie w pelni bezpiecznie.
      Wroce gdy skoncze urlop, moje biurko, pensja i komputer bedzie na mnie czekac.
      Dogadam sie pewnie co do zmniejszonego wymiaru etatu, bede mogla wychodzic na
      karmienie, brac dzien wolny gdy ktores z dzieci bezie chorowac. Te normalne,
      ludzkie (a zarazem zgodne z prawem) zachowania mojej firmy w swietle tej calej
      dyskusji wydaja sie byc czyms naparwde niezwyklym. Czy tylko mi sie wydaje? Raz
      jeszcze chcialabym jednak podkreslic, ze takie pelne poczucie bezpieczenstwa
      jest mozliwe chyba tylko wtedy gdy firme rowniez traktuje sie lojalnie i z
      szacunkiem. Pozdrawiam, Magda
      • kalafior_tez_kwiat Re: firmy przyjazne matkom 23.07.05, 10:43
        Haras2 to nie jest kwestia lojalności wobec firmy... To kwestia osób z którymi
        się pracuje. Ja byłam może za bardzo lojalna wobec firmy. Mam po prostu wredną
        szefową, która sama ma małe dziecko i żeby móc jak najszybciej być w
        domu "deleguje" swoje obowiązki na swoich managerów. W sumie w ciągu pół roku,
        kiedy miałam prawo do 7godzinnego dnia pracy zrobiłam jeszcze 52 nadgodziny! A
        potem usłyszałam od niej, że skoro się nie wyrabiam ze swoją pracą to widocznie
        jestem źle zorganizowana! Teraz myślę jaka byłam głupia! Jak cięzko pracowałam
        na sukces mojej szefowej! I jak mnie potraktowała! Gdy jej powiedziałąm, że
        jestem w ciąży to... złożyła mi kondolencje!!!!!!!! Na dzień dzisiejszy
        pozostał mi tylko niesmak...
      • migotka2000 Re: firmy przyjazne matkom 26.07.05, 14:58
        Myślę,że duże znaczenie ma jakość wewnętrznego zorganizowania w firmie.
        Niestety w wiekszości firm perspektywa nieobecności jednego ogniwa w łańcuchu
        powoduje kompletną dezorganizację, a nawet panikę. No ale pewnie, żeby
        zorganizować sensowne zastępstwo czy inaczej podzeilić obowiązki, musi taki pan
        menadżer trochę pogłówkować, tylko po co skoro łatwiej młodej matce zagrozić
        obniżeniem pensji i zmusic do nadgodzin. Niech się spręża, jak ma rodzinę na
        utrzymaniu!sad(((((((((((((

        -
        border="0"
        src="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20714;104/st/20060122/dt/6/k/3d3b/
        preg.png">Malwinka?</a>
    • echna Re: firmy przyjazne matkom 23.07.05, 11:23
      Ja pracuje w bardzo przyjaznej firmie. Chyba mi się udało, jest to moja pierwsza
      praca i pracuje tu prawie od początku tej firmy, na początku było pracowników ok
      12, w tej chwili ok 70. Na początku wszystko było na mojej głowie, jedynie
      księgowa przychodziła raz w tygodniu , w miarę rozwoju firmy(po ok 2 latach)
      zatrudniono kadrową i jeszcze jedną osobę do działu sprzedaży. Po 5 latach pracy
      zaszłam w ciążę. Czułam się świetnie więc pracowałam prawie do końca
      rozwiązania. 2 tyg przed wzięłam wolne. rozmawiałam z szefostwem o urlopie
      wychowawczym i się zgodzili. Dopstałam też prywatnie od szefów pieniądze na
      wyprawkę ok 1000 zł. Gdy były bony świąteczne, zawsze o mnie pamiętano. Po 2,5
      roku bycia z dzieciątkem w domu , szef zadzwonił czy bym nie dała rady wrócić do
      pracy nieco wcześniej, bo nie dają sobie rady. No cóż było robić. Dziciątko
      poszło do żłobka , z czego się bardzo cieszył, bo uwielbiał zabawy z innymi
      dziećmi. Nigdy nie było problemu z tym że muszę wcześniej wyjść, czy muszę
      zostać w domu z powodu choroby synka. szef mówił zawsze że dziecko i zdrowie są
      najważniejsze. Jeśli były jakieś występy w przedszkolu czy inne okazje to zawsze
      mogłam parę godz. wyjść wcześniej z pracy. W tym roku mija 12 lat mojej pracy w
      tej firmie i uważam że jest to firma bardzo przyjazna. Chociaz mogliby dać
      wreszcie podwyżkę. Ale i tak uważam że mam ogromne szczęście. Pozdrawiam.
    • iwonkawa Re: firmy przyjazne matkom 23.07.05, 22:44
      Witajcie
      Jestem 29-letnią mamą od od czterech lat i dwóch miesięcy. 9 m-cy temu
      urodziłam drugie dziecko.
      Przed ciążą z synkiem miałam świetną pracę (byłam na końcówce
      studiów,pracowałam w księgowości w firmie w Poznaniu-ja i główna księgowa).
      Mieliśmy z mężem mieszkanie, samochód, dobrze zarabialiśmy.Brakowało tylko
      dziecka... I urodził się maluszek. Z rozszczepem.Czekały nas operacje,wizyty u
      logopedy,ortodonty,chirurga,itp. I co zrobiła moja wspaniała firma: przyjęła
      mnie do pracy po macierzyńskim (jak karze prawo i po miesiącu wręczyli mi
      wymówienie).Redukcja etetów... Zostałam z "ręką w nocniku"...
      Jestem bez pracy już piąty rok. Pracodawca na dzwięk słowa:małe dzieci- mówi:
      my się do pani odezwiemy -i się nie odzywa. Nie mam siły już szukać
      pracy.Jestem załamamna bo każdy miesiąc w księgowości bez pracy pogłębia moją
      sytuację. Od roku mieszkam w Gorzowie Wlkp a tu z pracą jest jeszcze gorzej niz
      w Poznaniu. Nie mam znajomości. Zaczyna brakować na wszystko. Nie wierzę w
      FIRMY PRZYJAZNE MAMĄ
      Pozdrawiam
      Iwona
      • noemi.d Re: firmy przyjazne matkom 24.07.05, 13:48
        hej

        chyba też dodam coś od siebie. Jestem mamą 6-cio miesięcznego Bartusia.Kiedy
        zaszłam w ciążę, byłam w ostatnim miesiącu okresu próbnego, w nowej
        pracy.Myślałam,że świat stanął na głowie, zwłaszcza że i moja szefowa też była
        w ciąży 3 tygodnie różnicy.Bałam się powiedzieć o wszystkim dyrektorowi.
        Pracuję w dużej firmie z kapitałem czysto zagranicznym i zagranicznym
        kierownictwem. ALe nie miałam wyjścia i musiałam powiedzieć. Potraktowano mnie
        b.dobrze.Pan dyrektor powiedział,że dziecko to nie dramat i żebym się nie
        obawiała,będę miała do czego wracać.Poprosił tylko żebym jeśli dam radę
        pracowała jak najdłużej i jak najszybciej się da wróciła do pracy. Myślałam,że
        wszystko będzie ok.Niestety okazało się,że nie do końca.I to wcale nie za
        sprawą szefostwa naczelnego.Ponieważ w moim dziale oprócz mnie i mojej
        przełożonej pracowała jeszcze tylko jedna osoba,trzeba było przyjąć kogoś do
        pracy, kto zastąpi nas jak nas nie będzie.Przyjęli, wyszkoliłam,przekazałam
        rzetelnie wszystkie obowiązki, z myślą,że tak jest lojalnie. Poszłam rodzić,
        potem na 4 miesiące macieżyńskiego. Wróciłam,nawet na swoje stanowisko,
        niestety tylko na 2 tygodnie.Po tym czasie wróciła do pracy i moja szefowa.Ona
        zdecydowała, że mnie już u siebie nie potrzebuje.Osoba którą
        wyszkoliłam,oczywiście młoda, bezdzietna i bez zobowiązań okazała się być
        lepsza. Byłam załamana.Owszem pracowałam ale nawet nie miałam swojego biurka i
        komputera.Robiła rzeczy czysto biurowe,segregatory poczta itp.Czułam się jak
        piąte koło u wozu.Ponieważ karmiłam piersią, spytałam o możliwość godziny
        wcześniej wychodzenia z pracy.Powiedziano mi,że żądna z dziewczyn z tego nie
        korzystała.Zrozumiałam aluzję,ja tez nie korzystałam.Na całe szczęście
        pozwolono mi dość swobodnie ściągać pokarm, w osobnym pomieszczeniu.
        I chyba tylko przypadek sprawił, że w sąsiednim dziale potrzeba było nowych
        pracowników.Jestem teraz w innym dziale,pracuję,oczywiście jeśli trzeba zostaje
        po godzinach, jeśli potrzebuję wolnego to raczej dostanę.
        Tak więc koniec końcó moja firma potraktowała mnie fair.Firma, nie szefowa...

        Pozdrawiam

        Aga mama Bartka
    • alistar1 Re: firmy przyjazne matkom 25.07.05, 08:23
      Witam

      Niewiele jest firm przyjaznym mamom, niestety. Moja poprzednia firma była taka,
      że nigdy nie wiedziałam, o której skończę (rekord wyjścia do domu 2 w nocy).
      Kiedy zaszłam w ciążę, bez wahania wzięłam zwolnienie lekarskie i -od czasu do
      czasu nękana przez kadrową- siedziałam spokojnie w domu. Wiedziałam, że tam nie
      wrócę, bo nie chciałam, aby moje dziecko nie widywało matki całymi dniami.
      Wykorzystałam więc wszystkie należne mi przywileje (także zaległe 2-ce urlopu)
      i będąc jeszcze na macierzyńskim znalazłam nową pracę. Szefowa rozumiała, że
      mam małe dziecko i nie rozpocznę pracy wcześniej niż przed ukończeniem przez
      małą 6-mcy (karmiłam piersią). Obecnie jestem zadowolona, wychodzę o stałej
      porze, mogę zaplanować dzień sobie i córeczce. W firmie jest wiele młodych mam
      i póki co nie zauważam żadnej nagonki. Z drugiej strony ja sama nie
      wykorzystuję ani nie naciągam zaufania pracodawcy (firma nie odczuwa w większy
      sposób mojego macierzyństwa). Zastanawiam się oczywiście, jak firma przyjęłaby
      w przyszłości informację o drugim dziecku, ale jestem dobrej myśli... Bardzo
      chciałabym tu zostać...
    • jagienkaa Re: firmy przyjazne matkom 25.07.05, 10:37
      ja chętnie podałabym moją starą firmę, (w której pracuje mój mąż) ale już tam
      nie pracuję. Odeszłam pod koniec ciąży ( w związku z przeprowadzką). To filia
      brytyjskiego biura projektowego, zatrudnia tam ok 100 osób (głównie mężczyźni
      ale kobiet było tam kilkanoaście).
      Wydaje mi się że firma była bardzo przyjazna matkom, nie było problemu z
      wychodzeniem wcześniej czy na badania, czy jeśli się karmiło. Firma szła na
      rekę gdy mama chciała wrócić do pracy na pól etatu czy ćwierć. Są takie firmy,
      naprawde.
    • bablara Re: firmy przyjazne matkom 26.07.05, 11:54
      Pracuje w firmie,ktora zatrudnia okolo 200. Moja sytuacja wyglada troche inaczej
      poniewaz dostalam w niej prace, kiedy synek mial 3 lata i wlasnie zaczal chodzic
      do przedszkola. W tej firmie nie ma chyba udogodnien odgornych , ale sa ludzie,z
      ktorymi zawsze mozna sie dogadac. Byl czas ,ze musialam dziecko zabierac z
      przedszkola o 11.30. Ludzie z ktorymi pracowalam tak poszli mi na reke ,ze mogla
      wyjsc o 11.15 odebrac dziecko i wrocic do pracy o godzinie 17-17.30 kiedy maz
      skonczyl prace. Oczywiscie wszystkie sowje obowiazyki wykonywalam w 100%. Ale
      jestem wdzieczna wspolpracownikom . Obecnie pracuje w innym dziale i moje
      dziecko jest juz starsze, ale zdarza mi sie wszystko zostawic i wyjsc bo ktos
      zadzwonil,ze maly ma praiwe 39 stopni goraczki. I tez nikt nie robi z tego
      jakiegos problemu.
      Pozdrawiam
    • pavlaczka Re: firmy przyjazne matkom 26.07.05, 12:07
      Jestem mamą 8-śmio miesięcznego Marcinka.Mam 21 lat i moją pierwszą pracę
      dostałam w supermarkecie w rodzinnym mieście.Po urodzeniu dziecka poszłam na
      urlop macierzyński,a po jego zakończeniu okazało się, że w mojej firmie nie ma
      już dla mnie miejsca.Jedyne wyjasnienie jakie usłyszałam od Dyrektora, to że
      jest już osoba, która pracuje za mnie więc nie ma już wolnego etatu.Ponieważ
      jestem młoda i jeszcze nie nauczyłam się rozpychać łokciami potulnie opuściłam
      biuro, trochę popłakałam i już.Trzy miesiące zajęło mi szukanie nowej
      pracy.Rozmowy kwalifikacyjne były dla mnie prawdziwą udręką.Pytania typu
      cyt. "co Pani zrobi kiedy ktoś zadzwoni,że z dzieckiem stało się coś złego"
      wzbudziły we mnie wątpliwości czy jeszcze kiedyś będę mogła pracować i żyć
      normalnie jak człowiek.
      W końcu znalazłam pracę.Jestem sekretarką w państwowej instytucji.Nie jest to
      nic wielkiego, a i pensja nie duża, ale dano mi kredyt zaufania i to jest dla
      mnie ważne.Tutaj mogę nabierać doświadczenia,a nie wykluczone, że zostanę tu na
      stałe.Może nie ma tu specjalnych względów dla mnie, jako dla matki, ale też nie
      ma utrudnień ani krzywych spojrzeń. Mimo, iż mam maleńkie dziecko staram się
      tak organizować moje życie, żeby być dyspozycyjną. Dzięki temu jestem
      traktowana jak zwykły pracownik ... i o to mi właśnie chodziło smile
      Pozdrawiam
      • aniarad1 Re: firmy przyjazne matkom 26.07.05, 12:25
        Ja pracuję w szkole, kiedy wracam po ciąży moje stanowisko pracy czeka na
        mnie, wręcz niecierpliwie smile W okresie mojej nieobecnośc zatrudniany jest
        nauczyciel na zastępstwo.
        Jest to dośc przyjazne miejsce pracy dla mam rodzących i wychowujących dzieci.
    • mimi_mami Re: firmy przyjazne matkom 27.07.05, 09:58
      Witam,

      Ja chyba moge z czystym sercem nazwac moja firme przyjazna matkom. Jak zaszłam
      w ciążę i czułam sie kiepsko , nie było problemu żebym poszła na zwolnienie,
      nawet w pewnym sensie propozycja padła ze strony firmy, żebym może odpoczywała
      bo i mnie to było na reke i firmie. Teraz bez problemu wróciłam na swoje
      stanowisko, firma poszła mi na reke bo nie chciałam wracac na cały etat wiec
      wróciłam na pół i obie strony sa zadowolonesmile. Wiem, że jesli zajde w nastepna
      ciąże tez nie bedzie wiekszych problemów bo uwazam ze szanuja pracownika nawet
      kobiete smile ciężarną. Firma "rozumie" jak ważna wartościa sa dzieci i stara sie
      wspierac matki przyszłe i obecne.

      Pzdr
      Mimi
    • amb25 Re: firmy przyjazne matkom 27.07.05, 11:08
      pracowałam w takiej fimir w Katowicach. To nie była duża firma, nie mieliśmy
      miejsc parkingowych dla kobiet w ciązy czy z małymi dziecmi ani dluższych
      urlopów, ale:
      1. można było bez problemu wyjść wcześniej czy przyjść później,
      2. można było zabrać pracę do domu,
      3. nie było problemu z urlopem, opieką czy chorobowym,
      4. w ogole panowała atmosfera przyjazna dla matek z dziećmi.
      Tylko takie traktowanie dotyczyło wszystkich pracowników. Nie spotakał się z
      inna firmą która by swoich pracowników traktowała jak rodzine a nie jak
      wyrobników do pracy.
      Jeśli jest Pani zainteresowana namiarmi, to prosze napisac na priv to odpiszę.
    • poziomka001 Re: firmy przyjazne matkom 31.07.05, 22:03
      Pracuję w dużym banku w Warszawie. Moją firmę bym zaliczyła do tych raczej
      nieprzyjaznych matkom. Niby wszystko jest cacy, ale kobiety w ciąży, które są
      na zwolnieniu bywa, że są wzywane do pracy bo mają uporządkować coś tam itp.
      Nikt sie nie przejmuje faktem, że z jakiegoś powodu są na tym zwolnieniu.
      Zazwyczaj po urlopie macierzyńskim nie mają juz do czego wracać bo na ich
      miejsce został już ktos zatrudniony, ktoś dyspozycyjny, kto może siedzieć po
      godzinach do 22. To są wszystko odgórne zalecenia szefostwa wraz z komentarzem,
      który już nie raz słyszałam, że mają już dość tych wszystkich ciąż i bachorów.
      To są słowa dyrektora oddziału, który sam ma dzieci. Bez komentarza. W związku
      z tym od jakiegoś czasu obserwuję w firmie tendencję do zatrudniania osób po
      czterdziestce, samotnych lub z dziećmi odchowanymi (to takie ktore maja lat
      kilkanaście i moga same siedzieć w domu wink) Takie osoby są zatrudniane nawet na
      najniższych stanowiskach. Najwidoczniej dyrekcja wpadła na taki genialny
      pomysł. Ogólnie stosunek do matek jest nieprzychylny. Wielokrotnie słyszałam
      szefostwo wypowiadające się w sposób obraźliwy o pracownicach, które są mamami.
      Moja firma na pewno nie należy do przyjaznych mamom.
      • maryjanka2 Re: firmy przyjazne matkom 05.08.05, 17:13
        Ja w takim razie jestem szczęściarą. Pracuję w średniej wielkości firmie w
        Łodzi posiadającej sieć salonów telekomunikaycjnych i pracodawcy bardzo
        elestycznie podeszli do ciąży. Nie dość ,że w trakcie ciązy zmienili mi zakers
        obowiązków na bardziej dogodny ( można powiedzieć ,że to awanas dla mnie) bo
        związny z pracą na miejscu w biurze a nie w terenie, to jeszcze nie musiałam
        siedzieć 8 h w pracy a w końcóce ciąży wpadam 3 razy w tyg. do firmy porobić
        ważne rzeczy. Po urlopie macieżyńskim moge wziąć zaległy urlop a póżniej
        podejmjemy decyzję czy wracam na cały etat czy na pół i na jakie stanowisko.
        Naprwdę rewelacja. Z funduszu pracowniczego dostanę zwrot kosztów zakupu np.
        wóżka czy czegoś innego dla dzidzi ( mam wybrać)

        pozdrawiam i wszystkim życze tak ludzkich pracodawców
        M
      • 30i Re: firmy przyjazne matkom 10.08.05, 23:03
        Przyjazne:
        Leroy Merlin. pracowałam tam jako sprzedawca. W ciąży przniesiono mnie "do
        lzejszej pracy". Prezent od firmy po urodzeniu. Urlop zgodnie z prawem. Przerwy
        na karmnienie, zero nadgodzin i nie musiałam zostawać w nocy na inwentaryzacji.
        Nieprzyjazne:
        Tesco. Tam pracowałam na stanowisku kierowniczym. Niepłatne nadgodziny (jak
        zrobisz wszystko mozesz iśc do domu, a nie maiłam nikogo do pomocy tak jak na
        innych działach), praca w nocy, zero urlopów, praca czasem 2 tyg, pod rząd bez
        dnia wolnego.Na szkoleniu personalnym jako zart przedstawiano nam jedyna
        pracownice, która odważyła się poprosic o przerwy na karmienie.
        Państwowe Technikum. Nienajgorzej. zastępca zwalnia w razie nieprzewidzianych
        wypadków (choroba dziecka), ustala plan bez tzw. okienek. Ale naczelny karze
        brac nadgodziny bez płacena za nie, inaczej straszy zwolnieniami. Mamy nie
        korzystaja z przerw na karmienie (kto by poprowadził, te opuszczone lekcje).
    • kasiab27 Re: firmy przyjazne matkom 01.08.05, 20:46
      Wbrew powszechnym opiniom nie tylko wielkie korporacje sa przyjazne mlodym
      mamom.Mam przyjemnosc pracowac w firmie zatrudniajacej ok 50 osob.Gdy zaszlam w
      ciaze (nieplanowana) po 4 miesiacach pracy wiedzialam, ze nie jestem wymarzonym
      pracownikiem.Jednak szef gdy uslyszal ode mnie ta informacje kazal mi na siebie
      uwazac (duzo jezdze samochodem) i z uporem maniaka wysylal mnie na zwolnienie,
      bo jak twierdzil nie chce mnie miec na sumieniu.Nie ukrywal,ze zalezalo mu na
      moim szybkim powrocie do pracy.I tak zrobilam.Moja coreczka ma fantastyczna
      opiekunke, a szef sobie ze mnie zartuje,ze lubie robic niespodzianki i pewnie
      moze sie spodziewac nastepnej.Mam elastyczny czas pracy, a dodatkowo podczas
      karmienia piersia mialam co 2 piatek wolny.Ale najwazniejsze jest to, ze firma
      ostatnio zatrudnila 7 nowych osob, z czego 5 z nich to mlode mamy (z dziecmi
      ponizej 1 roku), bo przy zatrudnianiu licza sie kompetencje.Wszystkim mlodym
      mamom zycze takiego podejscia wlascicieli firm jak w moim przypadku.
    • ankas70 Re: firmy przyjazne matkom 02.08.05, 11:20
      1 maja urodziłam drugie dziecko, tak jakoś wyszło ze mała przyszła na świat
      dokładnie następnego dnia po zakonczeniu 3 letniego urlopu wychpwawczego.
      Dlaczego wpisuję się tu, bo przez cały wychowawczy pracowałam na umowę o dzieło
      w innej firmie ale za zgodą pracodawcy, to dosc skomplkowany układ o którym nie
      chce tu pisać, ale generalnie jeśli chodzi o całokształt była to praca na rzecz
      mojego pracodawcy tyle ze kto inny mi płacił, hehe. We wrześniu koniec
      macierzyńskiego i pewnie też wezmę wychowawczy nie wiem czy cały, ale na pewno
      część bo jak tu przy dwójce małych dzieci - 4 letni abosrbujacy przedszkolak i
      4 miesięczniak pracować na full, a dodam że pracuję w mediach. Wiec pewnie aby
      nie wypaśc z obiegu i trochę zarobić bo kredyt trzeba spłacać nadal będę
      pracowac jak dotychczas - dużo w domu i troche korzystając z tego że w pracy
      może mnie nieraz zastąpić mąż. Wiem że moja emerytura będzie żałosna, bo do
      porodów mam tylko kilka lat pracy plus kapitał początkowy ale co mam zrobić,
      oddać dzieci do całodziennego żłobka? Albo dać na wychowanie babci i dziadkowi
      albo co gorsze zupełnie obcej osobie. NIe wyobrażam sobie i cieszę się ze mogę
      sobie pozwolić na taki układ. Ale przyznam że coraz częściej chodzi mi po
      głowie myśl o smodzielnej działalności gospodarczej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka